Skocz do zawartości

Oskarr

Użytkownicy
  • Postów

    2 964
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Oskarr

  1. Też jestem bardzo ciekawy recenzji, bo również myślę o wymianie kół na lepsze.
  2. U mnie idzie typowa cebula. Mam 3 pary krótkich spodni, na górę mam 2 pary ocieplanych leginsów do biegania z deca - koszt długich spodni wynosił z 60 zł. Mam też leginsy nieocieplane do biegania. Jak temperatura wynosi 12-18 stopni, zakładam nieocieplane leginsy, poniżej, od 5-12 stopni ocieplane, 0-5 ocieplane i nieocieplane idą na raz.
  3. Brat swoją indianę używa głównie na singlach w lesie. Docelowo też ma się ścigać, ale obecne ściganie w jego karierze to jedynie maratony mtb z elementami typowych, średnio zaawansowanych singli. Nachylenia zjazdu do 25-30 stopni, nachylenie podjazdów do 15-20 stopni. W naszych singlach są bandy, szybkie odcinki slalomu między drzewami, ciasne nawroty o 180stopni. W bardzo ciasnych nawrotach XC jest lepszy, bo można go mocniej przechylić względem naszego ciała dzięki niższego prowadzenia ramy. Pisząc, że jest szybszy, mam na myśli zysk 2 sekund na 4-5 minutowym singlu. Na XC mam wrażenie, że łatwiej przerzucić tyłek na bardzo stromych zjazdach (mam na myśli takie 60+ stopni. Czekam na odpowiedź brata w sprawie regulacji tłumienia, z powodu covida rzadziej się teraz widzę z rodziną ? W praktyce osoby, które nie chcą się ścigać raczej nigdy nie dotkną regulacji tłumienia. Moim zdaniem trochę otwarty amor dla osób, które się nie ścigają jest lepszą opcją niż całkowicie zamykany. Masz większe bezpieczeństwo kosztem minimalnie większych strat energii. Ja bym nie dokładał do X8.
  4. Indiana jest w rozmiarze 19 cali i na moje 178 cm wydaje się trochę dużym rowerem w standardowej konfiguracji. Mój brat ma 182 i czuje się na tym rozmiarze extra, ja jeździłem jedynie na podwórku i asfalcie. Nie był dla mnie za duży, siodełko ustawione na takiej samej wysokości co w moim XC 100, kierownica trochę wyżej, ale sam support wydaje się wyżej położony niż w XC 100. Możliwe, że to kwestia mojego przyzwyczajenia do XC 100 i przez to dziwnie mi się jeździ na Indianie. Za 2 tygodnie będę odwiedzał brata to mu ukradnę tą indianę na dłuższą jazdę. Początkowo miałem negatywne podejście do hamulców mt 400. Przez pierwsze 100 km zauważalnie gorzej hamowały niż moje level t, obecnie Indiana ma około 500 km na singlach, XC 100 ma 3000 km w tym z 1000 km po trasach XC i obecnie Indiana trochę lepiej hamuje. XC dalej dobrze hamuje, ale w tym klocki mam na wykończeniu a tam się dopiero dotarły ? Fabrycznie Indiana ma mostek o długości 100 czy 110 mm z dużym wzniosem. Dla porównania moje XC ma 80 mm, standardem w mtb jest 80 a nawet 70 mm, więc o prawie jeden cal można zmniejszyć ten rower zmieniając pod siebie mostek. W XC jest niżej poprowadzona górna poprzeczka, dzięki czemu na technicznych singlach łatwiej położyć rower w zakręcie. Fabrycznie Indiana waży 13 kg, moje XC 100 waży obecnie 11,8 kg, ale u mnie są lżejsze opony i mleko. Na takich samych gumach, Indiana by ważyła z 12,5 kg. Brat na Indianie na niewymagających techniczno trasach nie ma problemu aby jechać moim tempem. Na naszej ulubionej trasie, na której są górki do 13% nachylenia podjeżdża wszystko na dużej zębatce z przodu. Na technicznych trasach do XC miałby ten problem, że musiałby redukować przerzutkę z przodu. Jeśli myślisz o ściganiu XC 100 - możliwość szybkiego zbicia biegu nawet pod obciążeniem daje przewagę 2-3 sekund na jednym okrążeniu (około 10-15 minut). Do rekreacyjnej jazdy Indiana - będzie trochę wygodniejsza, bo bardziej wyprostowana pozycja, amortyzator w indianie się tylko przymyka a nie zamyka całkowicie - w wyścigu chcę całkowicie zamknąć amortyzator przy sprincie lub przy podjeździe, w turystyce wolę, aby po wjechaniu w dziurę, amortyzator przyjął na siebie uderzenie. Indiana jest tańsza w zakupie i tańsza w eksploatacji (gumki do rockshocka kosztują 2 razy mniej niż do manitou). Indiana daje możliwość podjechania pod bardziej stromą górę, dzięki napędowi 2x10. W XC 100 jest napęd z 34 zębami z przodu, podjazd pod wzniesienie 30% na 34x50 wymaga już silnej nogi - na zawodach to w niczym nie przeszkadza, jak jest za stromo, to szybciej biec z rowerem niż jechać na młynku 22x42 z indiany, ale jeżdżąc po górach, nie zależy nam na bieganiu pod górki a na wjeżdżaniu. Na zawodach jest jeszcze taki plus, że podczas zawodów w błocie napęd 1x12 ciężej się zapycha. Na plus dla Indiany jest wkręcany support, w XC 100 jest pressfit. Ja muszę się umówić z decathlonem na przegląd, bo coś mi zaczyna popiskiwać w okolicy supportu.
  5. Ja bym czekał. Zawsze przed tymi czarnymi piątkami sklepy sztucznie podnoszą cenę, by na czarny piątek wrócić do ceny regularnej. Więc prawdopodobnie teraz, cena jest zawyżona ?
  6. Ale to manetka decyduje o tym, ile linki ma być wyciągnięta i ile ostatecznie przesunie się przerzutka.
  7. Powinna być kompatybilna. Do grupy 11s wszystkie napędy shimano miały ciąg 1 mm - ruch przerzutki 1 cm (czy jakoś tak ? ), tak więc powinna być kompatybilna.
  8. Umowa wyjścia UK z UE zakładała nie zamykania rynku. Jeśli się to utrzyma, to nic Ci dodatkowo nie doliczą.
  9. Mam XC 100 z decathlonu, obecnie nie kupowałbym XC 500, wolałbym dołożyć 2k i kupić już XC 900. Za 2 k dostajesz karbonową ramę i lepsze koła.
  10. Przeglądałem już wcześniej w zasadzie wszystkie podesłane przez Ciebie linki. Trochę boję się tych crestów. Moja technika dalej pozostawia wiele do życzenia i dalej zdarzają mi się gleby i mocniejsze walnięcia przy lądowaniu po niedoskoczeniu z hopy na miejsce lądowania. Podobają mi się te DT X 1700, myślisz, że są lepsze niż składane na piastach dt 350 i obręczach xr 361? Cenowo wychodzą podobnie, jeśli do dt 350 i xr 361 dobrać bębenek pod 12s shimano. Problem z tymi dt 1700 jest taki, że ważą prawie 200 gram więcej niż składane koła. Temat kół poruszyłem dlatego, że w obecnym rowerze też już mam standard boost z przodu i z tyłu, więc kupując dobre koła, bez problemu mógłbym przełożyć je później do docelowej maszyny. Z drugiej strony i tak sobie w końcu kupię rower w karbonie, więc nie wiem, czy jest sens to odkładać na później ? Jacku, orientujesz się, czy kasety shimano 12s współpracują z przerzutkami Sram?
  11. W tym sezonie całkowicie wkręciłem się w wyścigi XC, maratony MTB i ogólnie mówiąc kolarstwo górskie. Od stycznia przejechałem 6k km, w tym ponad 4k km na MTB, w tym 60 km różnicy wysokości. Kondycja i możliwości organizmu rosną w super tempie, z wyścigu na wyścig staje na coraz wyższych pozycjach. Zaczynałem od 42 pozycji w maju, skończyłem na 11 pozycji 2 tygodnie temu w tej samej lidze, w tej samej stawce, na 100 startujących. Do pierwszej trójki na XC jeszcze mi dużo brakuje, ale startując tydzień temu na maratonie MTB przez 80% czasu byłem w stanie trzymać się koła zawodników z top 3. Na przed ostatnim podjeździe się zagotowałem, straciłem na podjeździe 2-3 sekundy (podjazd około minuty, 50m przewyższenia) i nie byłem w stanie już złapać się koła i odpadłem od grupy. Wiem, że lepszy rower sam nie jedzie oraz nie daje jakoś bardzo dużo. Lżejszy rower o kilogram to raptem różnica 1-2 sekund na takim podjeździe, a w ostatnich zawodach tych 1-2 sekund mi właśnie zabrakło... Pocieszające dla mnie jest to, że wszyscy, którzy mnie wyprzedzają ostatnio jeżdżą na zdecydowanie lepszych rowerach. Zdaje sobie sprawę, że jakby dać koniom z top 3 mój rower, to też by dojechali w top 3.. Obecnie jeżdżę na rockriderze XC 100. Masa z pedałami, z oponami sclhwalbe racing wynosi obecnie 12,3 kg. Mam teraz dwie drogi, odchudzić tego albo kupić nowego, lżejszego. Tego realnie mogę sprzedać za jakieś 3300-3500, mogę dołożyć 1800 i kupić XC 500 z napędem sram gx, według Decathlonu xc500 na tej samej ramie ma 11,8 kg vs 12,3 - jest tam lżejszy amortyzator i lżejsza grupa napędu. Mogę iść też od razu w np XC 900 z karbonową ramą, doplata po sprzedaży xc100 to około 4000-4200. Xc900 waży według Decathlonu około 10,5 kg. Zysk na ramie, amortyzatorze, napędzie, kołach. Jednak XC 900 dalej jest wyposażony w ciężkie mavicki o wadze 1,9 kg (vs sunringle 2150). Drugim sposobem na zejście z masy, jest zostawienie póki co xc100 i dokupienie lżejszych kół. Takie dt Swiss na obręczach xr 361 i piastach dr Swiss 370 kosztują koło 1500 zł i ważą około 1600-1650 gram - do tego jest to masa rotująca więc zrzucenie tutaj 500 gram jest odczuwalne jak zrzucenie z ramy 700. Wydając koło 3k można kupić koła karbonowe z wagą 1200-1300 gram, ale widziałem już 2 razy jak takie koła pękały na zawodach XC. Dt Swiss będą cięższe, ale powinny być tańsze w serwisie i trwalsze. Oprócz samych kół, na nowy komplet kół mógłbym założyć lżejszą kasetę. Obecnie mam kasetę Nx, jest o tyle spoko, że wszystkie blaty ma stalowe więc jest dość trwała (podobnie jak najnowsze deore). Minusem tej kasety jest jej waga -615 gram. Oraz cena zakupu. W cenie Nx można kupić kasetę deore XT ważącą 450 gram albo slx (obecnie jakieś 370 zł) ważącego 515 gram. Pytanie tylko, czy kaseta Shimano slx 1x12 jest kompatybilna z przerzutką sram nx lub gx (w przyszłości)? Koła + kaseta to wydatek w granicach 2000 zł, na obecne koła bym założył opony na zawody w błocie, spadek masy wynosiłby około 600 gram, byłyby też na przekładkę w przyszłości do karbonowego roweru. Wy którą drogą byście poszli? A może macie na oku jakieś lekkie koła karbonowe, lub jakiś jeszcze inny pomysł? Ja sam z wagi już nie zejdę zbytnio, obecnie 28 lat, 68 kg i 178cm wzrostu.
  12. Mam koszyk o identycznym kształcie jak ten i trzyma bardzo dobrze, mój jest no name.
  13. Ten Nx potrafi sobie przeskoczyć, ale robi to raz na 40 km. Czas jaki mu zajmuje przejście z 6 na 8 i dalej na 7 bieg dalej jest krótszy niż pojedyncza zmiana biegu w acerze ? Sytuacja występuje raczej przy ściganiu niż rekreacyjnej jeździe. W ściganiu i tak musisz się nauczyć słabiej pedałować czy zmianach biegu, bo mocne depniecie podczas zmiany może rozpiąć spinkę. Opony są słabe, pierwsze co się robi to zmienia na shwalbe racing Ralph i Ray, oraz przechodzi się na mleko. W indianie są zamontowane drutowe Rapid Roby za 50 zł za oponę nie przygotowane do tublessa. Tubless jest świetny i jest w zasadzie obowiązkowy jak chcesz się ścigać. sunringle mają tę wadę, że są ciężkie. Komplet waży 2150. U mnie po 2000 km w 3 miesiące i niemiłosiernego katowania są idealnie proste. Minus mają taki, że przynajmniej z shwalbe racing Ray i Ralph miałem problem z uszczelnieniem (felga jest za luźna, uszczelnia się jedynie z kompresorem). Z opona Michelin wild grip uszczelniło się przy użyciu pompki podłogowej.
  14. Polecam kupić koszyk. Po prostu. Mam 6 różnych koszyków, sprawdzałem różne firmy i nie odczuwam dużej różnicy. Ostatnio kupiłem koszyk meridy, plastikowy, 32 gram, dobre 50 gram lżejszy niż mój stary koszyk z decathlonu! Różnicy 50 gramów nie odczuwam ? W koszyku plastikowym mocniej lata na dziurach i hałasuje, w aluminiowym słabiej lata na dziurach i nie hałasuje, ani z jednego ani z drugiego nigdy mi bidon nie wypadł a jeżdżę w różnych warunkach. Decathlonowe za 15 zł trzymają świetnie, ale ważą 80 gram i brudzą bidon. Plastikowe trzymają gorzej, ale nie brudzą.
  15. Strzelam, że mogłeś przechłodzić kolano. Też mam czasami problemy z kolanami, przy temperaturze poniżej +15°C muszę zakładać leginsy na rower, aby chronić stawy przed zimnem. Ewentualnie kolano się popsuło i teraz potrzebujesz je odbudować. Jedz teraz dużo kolagenu, ewentualnie jakieś suplementy i przez parę dni mniejszy wysiłek fizyczny. Co ciekawe, aby wzmocnić stawy należy jechać siłowo, ale aby ich nie przeciążać to należy jechać nie siłowo... Ćwiczenia siłowe powodują rozwijanie się mięśni i odciążenie stawów przez mięśnie.
  16. Po ścieżkach MTB jest wygodniejszy niż rower trekkingowy bo ma szersze opony z niższym ciśnieniem. U mnie przy obecnych 68 kg mogę jeździć na oponie 29" 2,25 z ciśnieniem około 1 atmosfery. Ja jeżdżę na XC 100, do Twojego użytkowania może mieć pewne 3 problemy: 1) posiada dość sportową geometrię z pochyloną pozycją. Można to zmienić np. dając mostek z dodatnim offsetem albo chociaż przestawiając fabryczny mostek. 2) Rama jest sztywna, raczej nie pracuje góra dół, nie ma cieniowanych widełek, które by dawały jakieś ugięcie. 3) Rower wyposażony jest w sztycę 31,6 mm która ugina się zdecydowanie słabiej niż sztyce 27,6 albo 25,6. W ramach fullów od 12 k, wchodzi decathlon cały na niebiesko i prezentuje modele full na powietrznych amortyzatorach Manitou z przodu i tyłu w cenie 5300 na napędzie sram NX, hamulcami sram level T i wagą roweru 13,5 kg w rozmiarze M. 120 mm skoku z przodu i z tyłu.
  17. Ty masz ten rower przy sobie, więc Ty najszybciej stwierdzisz, czy opony wejdą ? Obecnie masz opony o szerokości 3,8 cm, zobacz, jaką masz jeszcze odległość między oponą a ramą/ widelcem. Opona 2 cale ma 5 cm szerokości, po montażu nowej opony powinieneś mieć minimum 0,5 cm luzu, powinno być bliżej 1 cm. Jeśli masz obecnie w granicach po 1,5 cm luzu po każdej ze stron opony do ramy/wideł, możesz dać oponę 2 cale / 1.95. Aby dać oponę 2,2 cala przydałaby się trochę szersza felga niż 19 mm szerokości wewnętrznej. Ja na starym treningowym mtb na feldze 19mm mam założone 2,2 i jest to już granica, przy mniejszym ciśnieniu czuje jak opona się wygina na boki i nie jest to przyjemne (mówię o ciśnieniu poniżej 1,5 atmosfery). W MTB 29" mam szerokość wewnętrzną felg 30 mm i na takiej feldze wygodnie się jeździ do ciśnienia 1 atmosfery. Jak więc masz po 2-2,5 cm luzu z każdej ze stron możesz dać 2,2 cala, ale nie będziesz mógł schodzić na niskie ciśnienie, ze względu na szerokość obręczy.
  18. Oba słabe, nie warte (w mojej opinii) swojej ceny. W Treku masz napęd 1x10 z korbą 28 zębów - maksymalna prędkość na poziomie 30 km/h, z górki, jak masz bardzo wysoką kadencję, może 35 km/h. Nie nadaje się taki napęd do miasta. Po 2: Mt 200 to słabe hamulce, siła hamowania na poziomie vbrake. W drugim przykładzie masz już napęd 2x10 deore, to spoko napęd do miasta, jednak ten rower jest wyposażony np. w mt 200, które są słabe, w kołach ma piasty shimano tourney, które są bardzo słabe. Jest też wyposażony w kiepski amortyzator. Z tych dwóch brałbym drugiego, choć na dojazdy do pracy, kupowałbym jakiegoś Kandsa, Spartacusa i innych królów allegro w cenie około 2000 zł. Do jeżdżenia po lesie + do pracy Indiana Stor X7. Te dwa rowery przegrywają z Indianą Storm X6 za 2300.
  19. Moim zdaniem trochę głupia zabawa, ale jeśli traktować to jako zabawę, to można składać. Wydasz 2500 zł a będziesz miał ostatecznie rower o parametrach roweru za 1500 ? Zabawa może się w miarę opłacać, jeśli uda Ci się kupować poszczególne części z demontażu, np. ktoś będzie wymieniał napęd deore na slx, i kupisz zdemontowany set za 60% ceny nowego zestawu. Ale odpowiadając tak merytorycznie: Koła - ciężkie koła treningowe, około 1900-2000 gram komplet to wydatek w granicach koło 800 zł, lepsze koła o wadze 1500 gram to bliżej 1500-2000 zł. Tyle nie wydasz, bo będziesz miał samą ramę z kołami... Do kół musisz dokupić dętki (30 zł) i opony (jakieś tanie, drutowe, 60 zł za sztukę, 120 zł razem) Więc koła +opony + dętki = 950 zł. 3) Cały napęd altusa to wydatek 600 zł + manetki około 200, Więc koła + opony + dętki + napęd altus = 1750, 4) razem z napędem, 5) widelec ok 200 zł Więc suma 1950, 6) dodatki: Kierownica 60, mostek 60, sztyca 40, siodełko 50, pedały 50, gripy 20, stery zintegrowane 50. Suma tego: 330 Więc suma 2280, 7) hamujące hamulce, mt 400 + tarcze to wydatek rzędu 500 zł Więc suma około 2800 zł (nie licząc ramy). Za 2800 masz rower na starej ramie, z bardzo słabym napędem, dobrymi kołami. Możesz zaoszczędzić i kupić słabsze koła, takie, oferowane normalnie przez producentów rowerów do 2000 zł, komplet będzie kosztował 400-500 zł, zejdziesz więc z ceną do około 2500 + 350 zł rama. Moim zdaniem, zdecydowanie nie warto. Na Twoim miejscu, kupiłbym rower, który najbardziej odpowiada moim potrzebom i go ewentualnie upgradował do moich potrzeb. Np. Kupujesz Indianę X7 z Media Expert (ja kupowałem bratu za 3000 zł, ale jeden z forumowiczów wyrwał za 2400), dostajesz koła na piastach deore, napęd 2x10 deore, ramę z systemem tapered, sztywne osie, przyzwoite hamulce, amortyzator powietrzny warty 700 zł. Jeśli bardzo chcesz sztywny widelec, sprzedajesz amortyzator, kupujesz sztywne widły i masz w granicach 2500 zł rower, który będzie pod każdym aspektem lepszy niż ten, który byś sam złożył.
  20. Kiedyś się przymierzałem do Treka, gripy wydawały się spoko, mostek tam masz jakiś zwykły aluminiowy - zwykle ważą one koło 130 gram, na karbonie zejdziesz z 20 gramów za 100-200 zł, w mojej opinii nie warto. Mostek warto wymienić jeśli stary nie zapewnia takiej geometrii, jakiej chcemy. Zgadzam się z Jajackiem, mt200 słabo hamują. Tarcze, które tam wkładają są np. za miękkie, aby zamontować klocki półmetaliczne czy metaliczne. Po hamulcach wymieniałbym opony na zwijane, bezdętkowe, z bieżnikiem i przeznaczeniem odpowiadającym Twojej jeździe i warunkach eksploatacji.
  21. Potwierdzam, powietrzny, już go pompowałem, aby ustawić pod masę brata.
  22. Na 100% są sztywne osie ? 15mm z przodu i 12x142 z tyłu.
  23. Ja ostatnio przeczytałem, że Trek procaliber 9.5 (rower za ponad 8000 zł) ma bardzo dobre hamulce - a są tam hamulce MT 200 ? W piątek trenowałem z chłopakiem, wzrost około 175, który jeździł na 27,5 cala. Chłopak ma też od roku Meridę Big Nine (nie wiem jaki model konkretnie), merida miała zastąpić jego rower na 27,5 calach na zawody do XC, ale ostatecznie dalej jeździ na 27,5. Jego zdaniem nad 27,5 ma lepszą kontrolę i jest zwinniejszy. Mi ciężko się odnieść - mam jedynie 26" i 29". 26 jest zwinniejsze na zakrętach, 29" stabilniejsze na zjazdach, łatwiejszy do prowadzenia po przeszkodach, szybsze, jeśli są wyboje i nierówności. Dla mnie najważniejsze jest to, że 29" jest po prostu bezpieczniejszy. Jednak przy Twoim wzroście 27,5 może być złotym środkiem - nie wiem czy 19 cali na 27,5 jest takim samym rozmiarem co 19" na 29", ale Indiana ma też jakieś rowery na 27,5 na ramach 17.
  24. To już całkowicie rozwaliłeś system z tą promocją. Teraz będę miał doła, że ja bratu kupiłem za pełną kwotę ? Gratuluję zakupu, aby służył!
  25. Szukając jak najtańszego roweru dla brata do jazdy po lesie, patrzyłem na rockridera z napędem 1x11 za 2700 na 27,5", Indiane Storm X6 za 2400 i Indianę Storm X7 za 3000. Moim zdaniem, Indiana X6 za 2400 jest najtańszym rowerem, którym można sobie regularnie jeździć, z w miarę okej osprzętem dla standardowego kowalskiego, choć moim zdaniem, lepszy stosunek jakość/cena wypadała w Indianie X7 za 3000 i taką też bratu kupiliśmy. Indiana X7 jest killerem w swojej cenie, Indiana X6 jest okej rowerem i wydaje mi się, że spełni wymagania większości weekendowych rowerzystów, choć dla kogoś, kto by chciał jeździć więcej - X7 będzie lepsze. Problemem z rowerami w cenie do 2k są oszczędności wszędzie tam, gdzie ich nie widać. Dostajemy fatalne koła, fatalne łożyska, ciężkie ramy, ciężkie kierownice, ciężkie sztyce, pedały z gównolitu itd, ale dostajemy świecącą przerzutkę deore z napędem 3x9, pamiętającą 2005 rok. Z kupnem używanego roweru w tym sezonie jest ciężko. Poszły mocno do góry, ja w tym sezonie chciałem kupić 2 używane rowery w cenie 2-3k, ostatecznie po miesiącach przeglądania ogłoszeń poszedłem do sklepu i kupiłem nowe.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...