Jaki rower kupić do 1000 złotych?

Już czwarty raz przygotowuję zestawienie, polecanych przeze mnie rowerów do 1000 złotych. Nie będę ukrywał, że z roku na rok jest pod tym względem coraz trudniej. Lata temu, gdy ktoś znajomy radził się mnie, jaki rower kupić – odpowiadałem, że na solidny rower, do typowej jazy, trzeba wydać co najmniej tysiaka. Od tego czasu trochę się zmieniło i patrząc na katalogowe ceny, dziś powiedziałbym, że lepiej wydać bliżej dwóch tysięcy (minus wszystkie ewentualne zniżki).

Czy to znaczy, że rowery za tysiąc złotych do niczego się nie nadają? Absolutnie nie! Po prostu trzeba liczyć się z tym, że jakość użytych komponentów będzie niższa, niż w droższych rowerach i nie można od nich oczekiwać takiej wytrzymałości. Od takich modeli możesz już oczekiwać, że nie rozpadną się na pierwszym zakręcie, ale nadal nie będą to rowery, na których przejedziesz świat dookoła, bez większych awarii. Ot, przeciętny sprzęt do przemieszczania się z punktu A do punktu B. Jak dobrze zauważył jeden z czytelników, jeżeli jesteś rowerzystą z kategorii +120 kg, warto mimo wszystko rozejrzeć się za trochę droższym i solidniejszym sprzętem. Rowery do 1000 złotych mogą nie spełnić Twoich oczekiwań w takim przypadku. Więcej na ten temat napisałem we wpisie: Jaki rower kupić dla ciężkiej osoby.

Rowery w tej kategorii cenowej zazwyczaj są wyposażone w sześć/siedem przełożeń z tyłu oraz przerzutki z najniższej grupy Shimano Tourney (przerzutka zewnętrzna) lub trzy przełożenia i przerzutkę planetarną Shimano Nexus-3, schowaną w piaście tylnego koła. Te przerzutki charakteryzują się niską ceną, ale już akceptowalną jakością. Nawet jeżeli po jakimś czasie uległyby awarii, ich wymiana nie będzie kosztowna. Na blogu możesz przeczytać czym różnią się poszczególne grupy osprzętu Shimano.

Sporo wątpliwości w takich rowerach budzą hamulce tarczowe. Najczęściej są bardzo kiepskiej jakości i dość trudne w regulacji. Oczywiście odezwą się głosy osób, które mają tarczówki w rowerach nawet za 600 złotych i będą twierdzić, że działają świetnie. Ale mogę się założyć, że jeżdżą na tych rowerach bardzo, bardzo sporadycznie. Ja postawiłbym mimo wszystko na proste, tanie, sprawdzone hamulce szczękowe typu V-brake (wpis o rodzajach hamulców).

Kolejna sprawa to amortyzacja. W rowerach w tym przedziale cenowym nie dostaniemy amortyzatora z wyższej półki – tak naprawdę będą to zwykłe, sprężynowe uginacze. Możesz zastanowić się, czy nie lepiej kupić rower ze sztywnym widelcem – będzie on lżejszy i prostszy w budowie niż amortyzowany. Ale oczywiście decyzję pozostawiam Tobie. Zdecydowanie nie warto patrzeć na rowery z amortyzatorem przednim i tylnym. W tym przedziale cenowym są to królowie hipermarketów i tandetnych sklepów. Do jazdy po bułki do spożywczaka, taki rower jeszcze się nadaje, ale na ciut dalsze wyjazdy niekoniecznie. Niestety takie rowery są ciężkie, źle wykonane i tylko utrudniają jazdę, zamiast ją uprzyjemniać. Tylny amortyzator, który w droższych rowerach z założenia ma ułatwiać jazdę w terenie, w takim rowerze będzie jedynie służył za bujaczek.

W rowerach do 1000 złotych spotkasz rowery z ramami aluminiowymi oraz stalowymi. Nie ma większego znaczenia jaką wybierzesz. Mówi się, że aluminiowe ramy są sztywniejsze, lżejsze, ale bardziej przenoszą drgania, za to stalowe lepiej amortyzują wibracje, podczas jazdy po nierównościach, za to są trochę cięższe. Zapewne tak jest, gdy porównamy dobrą stal z dobrym aluminium, ale w tym przedziale cenowym, nie robi to specjalnej różnicy. Choć jeżeli będziesz często nosić rower po schodach, warto zastanowić się nad aluminiową ramą.

Poszukiwania roweru najlepiej zacząć od internetu (w końcu czytasz internetowego bloga :) Tutaj będzie największy wybór i najlepszy przegląd cen na rynku. Ja pierwsze kroki kieruję na Allegro oraz do porównywarki cen, gdzie w łatwy sposób można wybrać kilka rowerów i spisać ich ceny przed wizytą w sklepie stacjonarnym. Podstawą jest przymierzenie się do roweru przed zakupem, tak aby dobrać odpowiedni rozmiar ramy – naprawdę nie jest tak, że

Pamiętaj też, że rowery, które tutaj pokażę, kosztują do 1000 (no może 1100) złotych według cen katalogowych. A kupując zwłaszcza poza sezonem, można śmiało znaleźć rowery, które normalnie kosztowały więcej, a obecnie ich cena będzie sporo niższa. Tak więc zachęcam jeszcze do przeczytania kolejnej części cyklu, gdzie pokazuję rowery do 1500 złotych, być może uda Ci się znaleźć je taniej.

Na samym końcu tego wpisu, na rozwijanej liście, znajdziesz rowery, które polecałem w poprzednich latach.

 

Rowery, których nie mogę polecić

Wszyscy dobrze wiemy, że na rynku dostępne są również nowe rowery z kategorii „do 500 złotych” (i nie myślę tu o dziecięcych). Z daleka wyglądają identycznie jak rowery za tysiąc, ale po bliższym przyjrzeniu się albo przejażdżce, okazuje się, że jednak nie są tak solidne. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma fundusze i chęci by wydać na rower te 900-1000 złotych i szuka czegoś tańszego. Z doświadczenia mojego oraz wielu moich czytelników, dobrze Wam jednak radzę – pomyślcie nad czymś używanym w dobrym stanie. Jeżeli jeździsz tylko po przysłowiowe bułki do sklepu, to oczywiście kup rower jaki tylko chcesz. Ale jeżeli masz w planach jeździć trochę więcej i dalej, przygotuj więcej pieniędzy, dzięki czemu unikniesz sporego rozczarowania.

Rower full tani

Taki rower, jak na zdjęciu powyżej, można kupić już za 600-700 złotych. Dwa amortyzatory, hamulce tarczowe na obu kołach, no i ten… rasowy wygląd ;) Wiecie, może dzieciaki się cieszą z takich rowerów, ale ja na ich miejscu wolałbym coś bez amortyzatorów i „tarczówek” co będzie dużo lżejsze i przy okazji szybsze. Ale pal sześć dzieci, na takich wynalazkach jeżdżą też dorośli. Nie idźcie tą drogą. Tego typu rowery to najgorszy szajs, który wyjeżdża z fabryk. Są ciężkie, toporne, mają amortyzatory z gumy, a hamulce z papieru. W ironiczny i zabawny sposób opisał to Tomek Gadowski i to już lata temu.

Fajny materiał przygotował także Phil, który kupił tani rower „górski” i wybrał się nim na prawdziwą, górską trasę. Cóż, mam nadzieję, że ten film uświadomi Wam, że takie rowery nadają się tylko do rekreacyjnej jazdy (i tak naprawdę lepiej wybrać coś z prostszą i lżejszą konstrukcją).

 

 


Rowery górskie do 1000 złotych

Najwięksi producenci w większości przenieśli się ze swoimi rowerami, służącymi do rekreacyjnej jazdy „górskiej” do przedziału 1500 złotych. Musicie wiedzieć, że poniżej 1000 złotych nie kupi się nowego roweru, który będzie nadawał się do jazdy po górskich szlakach. Jeżeli nie wierzycie, wybierzcie się takim rowerem najpierw na jakąś mniejszą górkę. Są to rowery do bardzo rekreacyjnej jazdy, bez strachu, że się gdzieś zakopiecie, po zjechaniu z asfaltu. I tak najlepiej je traktować. Pod mocną nogą (i przy większej wadze rowerzysty), szybko przestaną wystarczać.

Jaki rower z Decathlonu

B’Twin Rockrider 340 –  ten rower kosztuje 800 złotych i jest o oczko niżej, niż testowany przeze mnie model Rockrider 520. Mamy tu aluminiową ramę i amortyzator Suntour XCT o skoku 80 mm. Hamulce to klasyczne, szczękowe V-brake. Poza tym 7-rzędowy napęd, z przerzutkami Shimano Tourney i obrotowymi manetkami SRAM MRX21 oraz koła 26 cali. Do intensywnych szaleństw w lesie się nie nadaje, ale do rekreacyjnych przejazdów jak najbardziej.

Dostępny jest także o 100 złotych droższy model Rockrider ST 100. Wyposażono go w większe koła 27,5 cala (poza najmniejszym rozmiarem XS), a także napęd firmy Microshift i to są główne różnice pomiędzy nim, a modelem RR 340.

Jaki rower do 1000 złotych kupić

Kands Energy 700 – kosztuje ok. 900 złotych. Mamy tu aluminiową ramę, amortyzator Suntour M-3030, hamulce V-Brake i napęd 3×7 oparty o osprzęt Shimano Tourney. To tak jak B’Twin, prosty rower do rekreacyjnej jazdy, ale póki nie zaczniecie na nim skakać, to powinien trochę posłużyć.

Goetze Mohavan

Goetze Mahavan – ten rower wyposażeniem nie odbiega za bardzo od tych, które pokazałem wyżej, poza jednym drobiazgiem – z przodu założono mechaniczny hamulec tarczowy. Podejrzewam, że nie jest on wybitnej jakości, tym bardziej, że sam producent nie podaje marki tego hamulca. Ale jeżeli kiedyś padnie, zawsze będzie można go tanim kosztem wymienić, na przykład na hydrauliczny hamulec Shimano BR-MT200, który kosztuje 75-80 złotych (zacisk + klamka). Jeżeli marzycie o dwóch porządnych hamulcach tarczowych, zwróćcie uwagę, że z tyłu najprawdopodobniej nie ma otworów do montażu zacisku, a przynajmniej nie widać ich na zdjęciach.

 

Inne rowery górskie do 1000 zł, na które warto zwrócić uwagę: Folta Galdo, CTM Axon, Indiana X-Pulser 1.6

 


Rowery szosowe do 1000 złotych

Cóż, z nowymi rowerami szosowymi w tym przedziale cenowym jest spory problem. Pisałem o tym tutaj: Dlaczego rowery szosowe są drogie? Nie tak łatwo jest znaleźć coś nowego w tej cenie. Przyjrzałem się różnym ofertom i pełnoprawny (z klamkomanetkami), niedrogi rower szosowy, można kupić za minimum 1700 złotych. Z mniejszym budżetem lepiej poszukać czegoś używanego lub zgodzić się na pewne kompromisy.

Tani rower szosowy

W sklepach i na Allegro znajdziecie kilka rowerów, takich jak RACER 700XT TERRAIN (określany jako „profesjonalny”), Vitesse Swift (podają, że waży 14,5 kilograma, co mam nadzieję, że jest pomyłką, bo tyle ważą proste rowery górskie), KS Cycling Piccadilly (sprzedający pisze, że rower jest „obłędny”) czy B’Twin Triban 100.

Cechą tych wszystkich rowerów jest brak klamkomanetek, czyli czegoś co rowery szosowe mają od lat. Dzięki nim nie trzeba odrywać ręki od klamek hamulcowych, aby zmienić bieg. Natomiast tutaj manetki do zmiany biegów znajdują się na wypłaszczeniu kierownicy, tuż przy mostku, albo na samym mostku. Do tego niektóre rowery mają długą kierownicę, co wymusi bardzo pochyloną pozycję i utrudni dostęp do manetek podczas jazdy.

Oczywiście można zdjąć fabryczne klamki oraz manetki i je sprzedać. A za ok. 260 złotych założyć klamkomanetki Shimano Tourney, jeżeli komuś będą zwykłe manetki przeszkadzać.

B'Twin Triban 100

Z tych rowerów, które wymieniłem wyżej, najlepiej moim zdaniem wygląda Triban 100 z Decathlonu. Niestety też ma manetkę na kierownicy, zamiast klamkomanetkę. Ale posiada wygodniejszą geometrię ramy i opony o szerokości 32 mm (oraz możliwość założenia nawet ciut szerszych). Jest to tak w zasadzie rower grawelowy (tu znajdziesz mój test Tribana 100). Można też założyć węższe, typowo szosowe opony. Możliwość założenia szerszych opon i zamontowania bagażnika sprawia, że rower jest bardzo wszechstronny. To, że ma napęd 1×7 nie daje dużej uniwersalności, zwłaszcza jeżeli chodzi o jazdę po górach, ale z drugiej strony, bardzo upraszcza jego obsługę.

Jeżeli preferujecie rowery z prostą kierownicą, to poniżej opisałem także fitnessową wersję tego roweru.

 

Tak czy owak, jeżeli myślicie o prawdziwym rowerze szosowym, a nie chcecie bawić się w zakładanie klamkomanetek, zerknijcie na rowery do 2000 zł.


Rowery crossowe/fitnessowe/trekkingowe do 1000 złotych

W dużym uproszczeniu można założyć, że rowery trekkingowe (turystyczne) są budową zbliżone do crossów, tylko mają bagażnik, błotniki i stopkę. Pozycja na rowerach trekkingowych jest trochę bardziej wyprostowana. Ale w zasadzie kupując crossa, można go przerobić na rower turystyczny, w razie potrzeby. Na blogu znajdziesz wpis, w którym staram się rozwiać dylemat, czy lepiej kupić rower górski, crossowy czy trekkingowy.

Cieszy mnie, że w tym zestawieniu pojawiły się rowery, które mogę zakwalifikować do kategorii fitnessowych. Są to rowery ze sztywnym widelcem, zamiast amortyzatora, dzięki czemu rower łatwiej przyspiesza i jest prostszy w budowie. Warto nad taką opcją się zastanowić, amortyzatory w rowerach do 1000 złotych i tak nie grzeszą jakością.

PS Większość rowerów z tej kategorii jest dostępna także w wersji z „damską” ramą.

 

Kands STV 900 – aluminiowa rama, amortyzator Suntour M-3010, wygodna pozycja za kierownicą, napęd oparty w dużej mierze o Shimano Tourney (+ tylna przerzutka Shimano Altus). W dużej mierze to kopia roweru górskiego od Kandsa pod względem wyposażenia.

Vellberg Explorer 1.1 – Vellberg to polski producent z Dębicy. Rower jest podobnie wyposażony do Kandsa, napęd to również w dużej mierze Shimano Tourney 3×7, a hamulce to proste, ale łatwe w regulacji V-Brake. Z przodu i z tyłu biegi zmieniane są przez przerzutki wyższej grupy – Shimano Altus. Ale szczerze mówiąc, wolałbym zobaczyć tutaj kasetę, zamiast wolnobiegu, nawet kosztem tańszej przerzutki. Ale tak robi większość producentów, o czym pisałem Wam we wpisie o micie tylnej przerzutki.

Kands STV 700 – ten Kands to w zasadzie brat bliźniak modelu STV 900, który opisywałem wyżej. Jedynie zamiast amortyzatora ma sztywny, stalowy widelec, co przenosi go z kategorii cross do fitness :) Oczywiście pozycja za kierownicą nadal będzie wygodna, ale sam rower będzie trochę lżejszy i trochę tańszy.

B'Twin Riverside 120

B’Twin Riverside 120 – to kolejny rower z Decathlonu reprezentujący grupę, która ma jedną tarczę z przodu. Bardzo lubię takie rowery, ponieważ można skupić się na jeździe i nie martwić się o poprawne ustawienie łańcucha. Z tyłu znajdziemy 8. rzędową kasetę (duży plus za to, że nie jest to wolnobieg!) o rozstawie 11-34, co z tarczą 36 na korbie pozwoli na pokonywanie wzniesień, ale także rozpędzenie się do 35-40 km/h. Zresztą jeżeli komuś będzie mało, zawsze można założyć większą tarczę. Poza tym stalowa rama i widelec, wygodna pozycja za kierownicą i koła 28 cali. Dostępny jest jeszcze tańszy o 200 złotych model Riverside 100, ale jest on bardzo ubogo wyposażony i nadaje się jedynie do najprostszych zastosowań.

B'Twin Triban 100 FB

B’Twin Triban 100 FB – jest to bliźniaczy rower do pokazywanego wcześniej modelu szosowo-uniwersalnego, tym razem w wersji z prostą kierownicą. Na całe szczęście Decathlon zamontował tu normalną manetkę klasy Shimano Altus, choć z tyłu nadal mamy 7-rzędowy wolnobieg (szkoda, że nie kasetę). Rowery różnią się też doborem wielkości zębatek (w modelu z prostą kierownicą są ciaśniej zestopniowane) oraz oponami – w Tribanie z barankiem są one uniwersalne, w wersji FB – mają szosowym bieżnik.

Vellberg Discover STD – mamy tu aluminiową ramę oraz bagażnik, amortyzator SR Suntour CR-7V, napęd 3×7 Shimano Tourney i pełne wyposażenie trekkingowe – błotniki, stopkę, lampki na baterie i wspomniany wcześniej bagażnik.

Możemy kupić także Vellberga Trip – jest to model 200 złotych tańszy, zbudowany na stalowej ramie i sztywnym widelcu, dodatkowo założono tu stalowy bagażnik. Zwykle sztywny widelec powoduje zmniejszenie masy roweru, ale w tym przypadku podejrzewam, że będzie ważył podobnie co amortyzowany model z aluminiową ramą i bagażnikiem.

W sklepach znajdziemy także bardzo podobny rower Kands Navigator, który dla odmiany ma stalowy, sztywny widelec, ale aluminiową ramę i bagażnik. Reszta osprzętu jest w dużej mierze zbliżona do Vellberga.

 

Rowery miejskie do 1000 złotych

Co ciekawe, w ofertach producentów, to właśnie rowerów miejskich do 1000 złotych jest bez liku. I bardzo dobrze, to rowery, które idealnie nadają się do spokojnego przemieszczania się po mieście, ale także na podmiejskie wycieczki po utwardzonej nawierzchni (lub przejezdnych gruntowych drogach). Pomyślałem, że wypiszę Wam, na co warto zwrócić uwagę, przy zakupie takiego roweru. Często w ofercie jednego producenta, są dwa prawie, że identyczne modele, różniące się kilkoma detalami i cenę. Do czego warto dopłacić, a do czego niekoniecznie?

Przerzutka zewnętrzna czy w piaście (planetarna)

Przerzutka ukryta w piaście, wygląda moim zdaniem ładniej, rower staje się „czystszy” w formie. Jest też mniej obsługowa, ponieważ mamy tu mniej elementów zewnętrznych, narażonych na zabrudzenia. Zazwyczaj takie przerzutki mają wbudowany hamulec torpedo (tzw. „w pedałach”) – nie każdy je lubi, ponieważ uniemożliwiają kręcenie pedałami do tyłu, gdy staniemy na skrzyżowaniu, ale samo hamowanie jest wygodne. Dużym plusem przerzutek planetarnych jest możliwość zmiany biegów na postoju. Jeżeli nie zmienicie biegu na lżejszy przed zatrzymaniem, spokojnie możecie to zrobić w każdej chwili, co przy zewnętrznej przerzutce nie jest zalecane.

Przerzutki w piaście, zwłaszcza w tym budżecie, mają dwie główne wady – dostaniemy tu tylko trzy biegi, co może przeszkadzać przy stromych wzniesieniach; czasami także ciężko znaleźć odpowiedni bieg dla siebie (np. na „trójce” za ciężko, na „dwójce” za lekko), ale przy spokojnej jeździe nie jest to duży problem. Druga wada, to trochę trudniejsze zdjęcie tylnego koła, po prostu „w trasie” trzeba się z tym trochę więcej pobawić, niż w przypadku przerzutki zewnętrznej.

Liczba biegów

W tym budżecie dostaniemy albo jedno przełożenie, albo trzy – w przypadku braku przerzutki zewnętrznej. Mając przerzutkę zewnętrzną, będzie to sześć albo siedem biegów. Tak jak pisałem wyżej – jeżeli mieszkacie w pagórkowanym rejonie, raczej wybierzcie zewnętrzną przerzutkę (lub planetarną z 7 lub 8 biegami, ale to już nie w tej cenie), zwykle da Wam ona lżejsze przełożenia.

Jeżeli chodzi o rowery z jednym przełożeniem, to mimo, że kuszą niską ceną, warto taki rower wybrać tylko wtedy, gdy jeździ się po absolutnie płaskim terenie na krótkich dystansach. Wiem, że kiedyś nasze babcie tylko na takich rowerach jeździły (moja do dziś ma taką Ukrainę), ale warto szanować kolana.

Koła 26 czy 28 cali

Najważniejszy jest rozmiar ramy roweru, który musi być dopasowany do naszego wzrostu i przekroku (odległości od ziemi do kroku) – rozmiar kół to dopiero druga sprawa, na którą trzeba spojrzeć. W przypadku rowerów miejskich, koła 26 cali mogę polecić niższym osobom, poniżej 165 wzrostu. Rower będzie stabilniejszy, a odległość od siodełka do ziemi – trochę mniejsza. Powyżej 175 cm – postawiłbym raczej na koła 28 cali, które lepiej się toczą, zwłaszcza na asfalcie. Przy wzroście 165-175 cm dobór wielkości kół pozostawiłbym osobistym preferencjom, byleby rozmiar ramy był dobry. Wzrost, który podałem, traktujcie orientacyjnie, a nie jako wyrocznię. To Wy macie się dobrze czuć na swoim rowerze, jeżeli czujecie, że coś jest nie tak, sprawdźcie rower z większą/mniejszą ramą lub kołami.

Amortyzator czy sztywny widelec

W tym przedziale cenowym nie liczcie na to, że amortyzator będzie cudem techniki. Zwykle jest to widelec marki „widelec amortyzowany”, a z racji tego, że jest droższy od sztywnego widelca, to albo cały rower też będzie droższy, albo co gorsza – będzie miał słabszy pozostały osprzęt. Większość rowerów miejskich, które można kupić do 1000 złotych, jest wyposażona w sztywny widelec – i bardzo dobrze. Przecież na takim rowerze nie jeździ się po wyboistych terenach, nie skacze się na nim, ani nie ściga. Na mieszczuchu siedzi się w wygodnej, wyprostowanej pozycji, a nasz ciężar bardziej spoczywa na siodełku, niż na dłoniach – więc nie ma aż takiej potrzeby, by amortyzować przednie koło. Przy okazji rower ze sztywnym widelcem może być trochę lżejszy – co docenicie przy wnoszeniu roweru po schodach.

Rama aluminiowa czy stalowa

Mówi się, że stalowa rama lepiej tłumi wibracje, co przydaje się podczas jazdy po nierównościach. Nie jestem przekonany, czy w tym przedziale cenowym będzie to AŻ tak odczuwalna przewaga nad ramą aluminiową. Za to stalowa rama będzie cięższa od aluminiowej, co (powtórzę się) odczujecie najbardziej przy wnoszeniu roweru po schodach. Podczas spokojnej jazdy nie ma to aż takiego znaczenia. W takim razie, czy warto patrzeć na materiał z którego wykonano ramę? Jeżeli obok siebie stoją dwa rowery, tego samego producenta, tylko jeden kosztuje np. 200 złotych więcej, ale ma aluminiową ramę, zważcie oba rowery w jednej ręce (tak najczęściej nosi się rower) – i sami zdecydujcie czy warto dopłacić.

 

Rowery, które pokażę Wam tutaj, to tylko przykłady. Jest ich sporo więcej i szczerze mówiąc – często nie różnią się od siebie zbyt mocno, poza wyglądem.

 

Goetze Blueberry Alu – ten miejski rower można kupić za 820 złotych. Aluminiowa rama połączona jest ze stalowym widelcem i typowymi, miejskimi kołami o rozmiarze 28 cali. W tylnej piaście schowana jest trzybiegowa przerzutka Shimano Nexus, a rower jest dodatkowo wyposażony w osłonę łańcucha, błotniki, bagażnik, koszyk z przodu oraz lampki.

Cossack Sola – rower minimalnie wykracza poza założony budżet tysiąca złotych. Mamy tu stalową ramę ze sztywnym widelcem, zewnętrzną przerzutkę z 6 przełożeniami na wolnobiegu i pełne, miejskie wyposażenie. Rower dostępny jest z kołami 26 i 28 cali. Jeżeli wolicie przerzutkę ukrytą w piaście, w ofercie producenta znajduje się jeszcze model Luna.

B’Twin Tilt 120 – choć składane rowery kojarzą się u nas z modelem Wigry, to nie tylko Romet je robi. Także Decathlon spróbował sił na tym ciekawym rynku rowerów. Tilt 120 to jeden z niższych modeli składaków (jest jeszcze jeden model niżej i kilka wyżej), dlatego niestety nie jest zbyt lekki i waży ponad 14 kilogramów. W tym modelu dostajemy 6 biegów i zewnętrzną tylną przerzutkę, 20. calowe koła, składane pedały i przydające się w mieście błotniki oraz lampki.

 

Rowerów miejskich do 1000 zł, na które warto spojrzeć, jest dużo, dużo więcej: Maxim MC 0.3.3, Maxim 0.4.3Indiana Moena A3B, B’Twin Elops 520CTM Olivia 2.0 i Rita 1.0, Folta Oix, Folta Sedona Swan, Majdller Clares/Pareo.

 

 

Uffff i to byłoby na tyle, jeżeli chodzi o rowery do 1000 złotych. Zachęcam do zadawania pytań w komentarzach, a także na rowerowym forum lub na grupie na Facebooku., gdzie zebrałem już sporą grupę rowerowych pasjonatów :)

 

Wszystkie wpisy z cyklu „Jaki rower kupić do…?”:

1. Rowery do 1000 złotych

2. Rowery do 1500 złotych

3. Rowery do 2000 złotych

4. Rowery do 2500 złotych

5. Rowery do 3000 złotych

6. Rowery do 4000 złotych

 

Na rozwijanej liście poniżej znajdziesz rowery, które polecałem w zeszłym roku (część z nich jest jeszcze dostępna w sklepach na wyprzedażach).

Polecane rowery z rocznika 2016


Rowery górskie do 1000 złotych

Jaki rower do tysiąca złotych kupić

B’Twin RockRider 300 – rower kosztuje 600 złotych, co może wydawać się podejrzanie niską ceną. Ale cena bierze się m.in. stąd, że nie ma on przedniego amortyzatora, a rama jest stalowa. Jest to rozsądne podejście do projektowania roweru w tej cenie, lepiej zastosować sztywny widelec, niż wkładać tandetny amortyzator. Tym bardziej, że szeroka opona spokojnie da sobie radę z amortyzowaniem nierówności. Przerzutki Shimano Tourney, 7 przełożeń z tyłu, hamulce V-Brake to solidny standard w tej klasie cenowej. Producent podaje, że rower waży 14,5 kilograma bez pedałów, ale przy tej cenie można mu to wybaczyć. Decathlon daje wieczystą gwarancję na ramę, widelec, mostek i kierownicę. Rower występuje także w wersji z damską ramą.

 

Jaki rower z Decathlonu

B’Twin Rockrider 340 –  rower kosztuje 800 złotych i jest o oczko wyżej niż model Rockrider 300. Pojawiła się aluminiowa rama i amortyzator o skoku 80 mm. Hamulce to klasyczne, szczękowe V-brake. Poza tym, tak jak w przypadku tańszego modelu napęd jest 7-rzędowy. W zasadzie to bardzo podobny model, tylko z aluminiową ramą i amortyzatorem z przodu. Do intensywnych szaleństw w lesie się nie nadaje, ale do rekreacyjnych przejazdów jak najbardziej.

 

Kross Hexagon do 1000 zł
Kross Hexagon X1
– rower co prawda przekracza założony budżet o 99 złotych, ale rowery tego producenta zazwyczaj da się kupić ze sporym rabatem. Patrząc na jego specyfikację znów można byłoby powiedzieć „standard”. Aluminiowa rama, amortyzator o skoku 80 mm, przerzutki Shimano Tourney, 7 biegów z tyłu, hamulce V-brake. Generalnie prosty i pancerny rower. W tym budżecie to rower jakich wiele, ale z drugiej strony w Polsce montowany, więc możemy na patriotycznej nucie zagrać :)

 

Kands Lazaro rowery górskie opinie

Kands Energy 700 – wbrew temu co zwiastuje nazwa, model Energy 700 nie ma kół 700C (czyli 28 cali). To poczciwy góral z kołami o średnicy 26″. Wyjściowo kosztuje 859 złotych i za tę kwotę dostaniemy aluminiową ramę z przednim amortyzatorem, 7-rzędowy napęd oparty o Shimano Tourney oraz hamulce V-brake. W zasadzie to samo co u konkurencji w tej cenie. Warto dodać, że Kands to polska marka rowerów.


Rowery szosowe do 1000 złotych

Cóż, z nowymi rowerami szosowymi w tym przedziale cenowym jest spory problem. Pisałem o tym tutaj: Dlaczego rowery szosowe są drogie? Ciężko jest znaleźć cokolwiek sensownego i nowego w tej cenie. Przyjrzałem się różnym ofertom i przyzwoity, niedrogi rower szosowy można kupić za 1300-1400 złotych. Z mniejszym budżetem lepiej poszukać czegoś używanego.

Tani rower szosowy
Przykładem takiego kiepskiego i taniego roweru jest Vertigo Piccadilly. W brytyjskim Tesco do kupienia za 100-125 funtów (540-675 złotych), w Polsce za ok. 750 złotych. Specyfikacja tego roweru nie jest zbyt dobrze opisana. Wiemy, że rama jest aluminiowa, ma 7 przełożeń z tyłu i 2 z przodu i nie ma klamkomanetek. W sumie jest to jeden z elementów do którego zwykle czepiam się najmocniej. Wszystkie współcześnie produkowane rowery szosowe są wyposażone w klamkomanetki, czyli można jednocześnie hamować i zmieniać przełożenia. Jest to nie tylko wygodne, ale także dużo bezpieczniejsze niż manetki do biegów umieszczone przy wsporniku kierownicy (jak w przypadku tego roweru) czy na ramie. Oczywiście, w starych, kultowych rowerach takie rozwiązanie było stosowane, ale niech ono tam pozostanie. Dla mnie odrywanie rąk od kierownicy dla zmiany przełożenia jest naprawdę uciążliwe. Ale to już niech każdy rozważy sam.

Ciekawostką jest waga tego roweru. Tesco podaje, że waży on 14 kilogramów. Cóż… biorąc pod uwagę, że rowery szosowe zawsze kojarzyły mi się z lekkimi rowerami, to te 14 kilogramów niezbyt dobrze do tego opisu pasuje. Rowery z półki 1300-1500 zł ważą w granicach 10,5-11 kilogramów, co też nie jest szczytem lekkości, ale to już przyzwoita waga.

Podsumowując, bo się rozpisałem :) Jeżeli chcesz kupić prawdziwy rower szosowy z krwi i kości, przygotuj się na wydatek co najmniej 1500 złotych (po dobrych poszukiwaniach za 1300 też coś znajdziesz). W każdym razie ja tańszych modeli nie polecam i pod tym się nie podpiszę. Do rekreacyjnej jazdy lepiej poszukać mimo wszystko crossa albo fitnessa (czyli crossa ze sztywnym widelcem).


Rowery crossowe/trekkingowe do 1000 złotych

Jaki rower turystyczny kupić

Grand Autan – rower turystyczny kosztujący 800 złotych. Prosty model na stalowej ramie, bez amortyzatora. Znów wrócę do myśli, że w tej cenie lepiej mieć sztywny widelec typu „gniotsja, nie łamiotsja” niż atrapę amortyzatora, który po jakimś czasie przestanie działać. Poza tym napęd Tourney, 6 biegów z tyłu, hamulce V-brake i oświetlenie na dynamo cierne (w tej klasie cenowej ciężko będzie znaleźć rower z dynamem w piaście). Generalnie prosty, pancerny rower. Co ciekawe – ma koła 26 cali, co nie jest aż tak często spotykane, ponieważ rowery turystyczne mają zazwyczaj koła 28 cali. Ale nie traktowałbym tego jako wady, ewentualnie zakup takiego roweru powinny dobrze przemyśleć osoby o wzroście powyżej 190 cm, ponieważ koła mogą być trochę za małe.

Maxim MT 2.1


Maxim MT 2.1
 – rower produkcji Zasada-Rowery ze Zduńskiej Woli. Klasyczne koła 28 cali, rama aluminiowa (widelec stalowy), wspornik kierownicy z możliwością regulacji wysokości oraz kąta nachylenia, przerzutki standardowo Tourney. Oświetlenie z tego co udało mi się ustalić jest niestety bateryjne. Dlaczego piszę niestety? Jeżeli jeździsz rowerem na krótsze wycieczki, to nie jest to żaden problem. Jednak na dłuższych wyjazdach dynamo jest bardzo przydatne, nie trzeba pamiętać o wymianie baterii. Ale cena tego roweru to usprawiedliwia, fabrycznie wynosi 999 złotych.

kands-stv-700

Kands STV-700 – nie mogło tutaj zabraknąć kolejnego „króla Allegro” czyli roweru Kands STV-700. Katalogowa cena to 900 złotych, ale śmiało można go kupić za niewiele ponad 700 złotych. Co ciekawego w nim znajdziesz? Aluminiową ramę, 7 rzędów z tyłu i przerzutki Tourney, regulowany na wysokość i pod kątem wspornik kierownicy i stopkę. Kolejny pancerny rower w którym postawiono na sprawdzony minimalizm.

 

Rowery miejskie do 1000 złotych

W tej grupie rowerów było mi najtrudniej coś wybrać. Głównie ze względu na ich wygląd. Bo w takim rowerze nie liczą się tylko techniczne kwestie. Rower miejski musi się podobać :) Tak więc jeśli jesteś estetą/estetką, wybacz, że niekoniecznie wybrałem najpiękniejsze modele dostępne na rynku, ale być może któryś wpadnie Ci w oko.

Jaki rower miejski kupić

Cossack LowLine City – LowLine wyjściowo kosztuje 1049 złotych, ale zeszłoroczne modele można kupić taniej. Rower ma tradycyjne, miejskie koła w rozmiarze 28 cali. Rama jest stalowa, rower posiada trzybiegową przerzutkę Shimano Nexus schowaną w piaście, a giętą kierownicę można regulować na wysokość. Do tego dochodzi amortyzowany wspornik siodełka, przedni hamulec V-brake i tylny „w pedałach”, oświetlenie, błotniki, bagażnik i koszyk. Sprawia wrażenie naprawdę solidnego i co ciekawe, to kolejny rower od polskiego producenta.

 

Rower miejski do 1000 złotych

Romet Vintage – rower ten występuje w dwóch wersjach: z ramą męską oraz damską. Dla każdego coś miłego. Rama jest stalowa, koła mają 28 cali, z tyłu przerzutka Shimano Tourney obsługuje 6-rzędowy wolnobieg. Co bardzo fajne, z przodu jest tylko jedna tarcza, dzięki czemu nie trzeba sobie zaprzątać głowy tym, by nie „kosić” łańcucha. Poza tym stylowa gięta kierownica z regulacją wysokości, oświetlenie na dynamo, błotniki i bagażnik. Na obręcze są założone opony o szerokości 37 mm, to moim zdaniem fajny rozmiar do jazdy po mieście. Daje już pewien komfort jazdy, ale jednocześnie rower będzie się lżej toczyć. Katalogowa cena modelu Vintage wykracza lekko poza nasz budżet i wynosi 1049 złotych, ale spokojnie kupi się go taniej.

burghardt eco green line

Burghardt Eco Green Line – ten miejski rower z Ostrowa Wielkopolskiego idealnie mieści się w naszym budżecie i wyjściowo kosztuje 999 złotych. Aluminiowa rama połączona jest ze stalowym widelcem i typowymi, miejskimi kołami o rozmiarze 28 cali. W tylnej piaście schowana jest trzybiegowa przerzutka Shimano Nexus, a rower jest dodatkowo wyposażony w osłonę łańcucha, błotniki, bagażnik tylny oraz przedni, na którym zamontowano koszyk. Przedni bagażnik to bardzo dobry pomysł, jest o wiele stabilniejszy niż koszyk wieszany na kierownicy i daje większe możliwości przewozowe.

 

Le Grand William 1

Le Grand William 1 – Le Grand to marka należąca do polskiego Krossa. To bardzo fajne, stylowe miejskie rowery, w niezłych cenach. Model William 1 jest do kupienia za niecały tysiąc złotych i to bardzo prosty, stalowy rower. Ma tylko jedno przełożenie, przedni hamulec jest szczękowy, tylny to torpedo, czyli „w pedałach”. Rower posiada małą osłonę łańcucha, błotniki i bagażnik. Czyli na pokładzie znajduje się niezbędne miejskie minimum i nic więcej. I dobrze, bo taki prosty rower, w tym budżecie będzie miał mniej okazji by się zepsuć. Le Grand przygotował także propozycje z damską ramą. I jest ich w tym budżecie więcej: Madison, Virginia Lille.

Polecane rowery z rocznika 2017


Rowery górskie do 1000 złotych

Jaki rower z Decathlonu

B’Twin Rockrider 340 –  ten rower kosztuje 800 złotych i jest o oczko niżej niż testowany przeze mnie kiedyś model Rockrider 520. Mamy tu aluminiową ramę i amortyzator Suntour XCT o skoku 80 mm. Hamulce to klasyczne, szczękowe V-brake. Poza tym napęd jest 7-rzędowy z przerzutkami Shimano Tourney i obrotowymi manetkami SRAM MRX21. Do intensywnych szaleństw w lesie się nie nadaje, ale do rekreacyjnych przejazdów jak najbardziej.

Lazaro Evolution V1 – braci tego roweru zobaczycie w tym zestawieniu jeszcze dwa razy, w kategorii crossowych i fitnessowych. Aluminiowa rama, amortyzator Suntour M-3030, hamulce V-Brake i napęd 3×7 oparty o osprzęt Shimano Altus. To tak jak B’Twin, prosty rower do rekreacyjnej jazdy, ale póki nie zaczniecie na nim skakać, to powinien trochę posłużyć.

 

Inne rowery górskie do 1000 zł, na które warto zwrócić uwagę: CTM Axon, Spartacus Elite Comp.


Rowery szosowe do 1000 złotych

Cóż, z nowymi rowerami szosowymi w tym przedziale cenowym jest spory problem. Pisałem o tym tutaj: Dlaczego rowery szosowe są drogie? Nie tak łatwo jest znaleźć coś nowego w tej cenie. Przyjrzałem się różnym ofertom i przyzwoity, niedrogi rower szosowy można kupić za 1500-1600 złotych. Z mniejszym budżetem lepiej poszukać czegoś używanego lub zgodzić się na pewne kompromisy.

W sklepach i na Allegro znajdziecie kilka rowerów, takich jak RACER 700XT TERRAIN (określany jako „profesjonalny”), Vitesse Swift (podają, że waży 14,5 kilograma, co mam nadzieję, że jest pomyłką, bo tyle ważą proste rowery górskie), KS Cycling Piccadilly (sprzedający pisze, że rower jest „obłędny”) czy B’Twin Triban 100.

Cechą tych wszystkich rowerów jest brak klamkomanetek, czyli czegoś co rowery szosowe mają od lat. Dzięki nim nie trzeba odrywać ręki od klamek hamulcowych, aby zmienić bieg. Natomiast tutaj klamki mamy w najdalszym punkcie kierownicy, a manetki do zmiany biegów na wypłaszczeniu tuż przy mostku. Do tego niektóre rowery mają długą kierownicę, co wymusi bardzo pochyloną pozycję i utrudniony dostęp do manetek podczas jazdy.

Oczywiście można zdjąć te klamki oraz manetki i sprzedać. A za ok. 260 złotych założyć klamkomanetki Shimano Tourney, jeżeli komuś będą zwykłe manetki przeszkadzać (a przy częstszej zmianie przełożeń – uwierzcie mi, że będą).

Z tych rowerów, które wymieniłem wyżej, najlepiej moim zdaniem wygląda Triban 100 z Decathlonu (tu znajdziecie test tego roweru). Niestety też ma manetkę na kierownicy zamiast klamkomanetki, ale ma wygodniejszą geometrię ramy i opony o szerokości 32 mm, a powinny się tam też zmieścić gładkie opony 35 mm. Można też założyć węższe, typowo szosowe. Możliwość założenia szerszych opon i zamontowania bagażnika sprawia, że rower jest bardzo uniwersalny. To, że ma napęd 1×7 nie daje jakiejś ogromnej uniwersalności, zwłaszcza jeżeli chodzi o jazdę po górach, ale z drugiej strony, bardzo upraszcza jego obsługę.

Tak czy owak, jeżeli myślicie o prawdziwym rowerze szosowym, a nie chcecie bawić się w wymianę na klamkomanetki, zerknijcie na rowery do 1500 zł lub polujcie na wyprzedaże modeli do 2000 złotych.

 


Rowery crossowe/fitnessowe/trekkingowe do 1000 złotych

 

 

Lazaro Integral V1 w wersji z amortyzatorem – aluminiowa rama, amortyzator, wygodna pozycja za kierownicą, napęd oparty w dużej mierze o Shimano Altus. To recepta na fajny, budżetowy rower crossowy.

Vellberg Explorer 1.0 – Vellberg to polski producent z Dębicy. Rower jest podobnie wyposażony do Kandsa V1, napęd to również w dużej mierze Shimano Altus 3×7, a hamulce to proste, ale łatwe w regulacji V-Brake.

 

Inne rowery crossowe do 1000 zł, na które warto zerknąć: Spartacus Cross 2.0, Kands STV-900

 

 


Lazaro Integral CRS V1 – ten Lazaro to w zasadzie brat bliźniak tego, który opisywałem wyżej. Jedynie zamiast amortyzatora ma sztywny, stalowy widelec, co przenosi go z kategorii cross do fitness :) Oczywiście pozycja za kierownicą będzie nadal wygodna, ale sam rower będzie lżejszy i będzie można na nim łatwiej przyspieszać.

 

B’Twin Riverside 120 – to kolejny rower z Decathlonu reprezentujący grupę, która ma jedną tarczę z przodu. Bardzo lubię takie rowery, ponieważ można skupić się na jeździe, a nie pilnowaniu by odpowiednio zmieniać biegi. Z tyłu znajdziemy 8. rzędową kasetę o rozstawie 11-34, co z tarczą 36 na korbie pozwoli na pokonywanie wzniesień, ale także spokojne rozpędzenie się do 40 km/h, a nawet więcej. Zresztą jeżeli komuś będzie mało, zawsze można założyć większą tarczę. Poza tym stalowa rama i widelec, wygodna pozycja za kierownicą i koła 28 cali.

 

Inne rowery fitnessowe do 1000 złotych, na które warto spojrzeć: Kands STV-700, Mountrek Flyer

 

Spartacus Premier 2.0

Spartacus Premier 2.0 – ten rower zbudowano na aluminiowej ramie i amortyzatorze Suntour CR7V o skoku 63 mm. Napęd oparty jest o trzyrzędową korbę i siedmiorzędowy wolnobieg – wszystko z grupy Shimano Tourney. Rower ma standardowe, trekkingowe wyposażenie, czyli bagażnik, błotniki, stopkę oraz lampki.

 

Kands Navigator – o tym rowerze nie będę się szczególnie rozpisywał, ma bardzo podobne wyposażenie co Spartacus. Główna różnica tkwi w braku amortyzatora, Navigator wyposażony jest w stalowy widelec. Czy jest on lepszy czy gorszy od amortyzatora, pisałem na blogu w tym wpisie. Na pewno sztywny widelec upraszcza konstrukcję, a rower jest lżejszy, dzięki czemu lepiej będzie się nim przyspieszało, a także lżej wnosiło po schodach. Bratem bliźniakiem tego Kandsa jest Lazaro Liberty.

 

Inne rowery trekkingowe na które warto spojrzeć: Skilled London (napęd z jedną tarczą z przodu)

 

Rowery miejskie do 1000 złotych

Co ciekawe, to grupa rowerów miejskich okazała się najliczniejsza. W ofertach producentów jest ich co nie miara. I bardzo dobrze, to świetny środek transportu do miasta, ale także na podmiejskie wycieczki :)

 

Goodman Strada 8.1 – ten miejski rower z Andrychowa można kupić za 999 złotych. Jest to kwota po małej przecenie, ale myślę, że taka była już od wiosny :) Aluminiowa rama połączona jest ze stalowym widelcem i typowymi, miejskimi kołami o rozmiarze 28 cali. W tylnej piaście schowana jest trzybiegowa przerzutka Shimano Nexus, a rower jest dodatkowo wyposażony w osłonę łańcucha, błotniki, bagażnik tylny oraz koszyk z przodu. Kierownicę możemy regulować nie tylko na wysokość, ale także kąt pod jakim będzie ustawiona.

 

Le Grand William 1

Le Grand William 1 – Le Grand to marka należąca do polskiego Krossa. To bardzo fajne, stylowe miejskie rowery, w niezłych cenach. Model William 1 jest do kupienia za niecały tysiąc złotych i to bardzo prosty, stalowy rower. Ma tylko jedno przełożenie, przedni hamulec jest szczękowy, tylny to torpedo, czyli „w pedałach”. Rower posiada małą osłonę łańcucha, błotniki i bagażnik. Czyli na pokładzie znajduje się niezbędne miejskie minimum i nic więcej. I dobrze, bo taki prosty rower, w tym budżecie będzie miał mniej okazji by się zepsuć. Le Grand przygotował także propozycje z damską ramą. I jest ich w tym budżecie więcej: Madison, Virginia Lille.

B’Twin Tilt 120 – choć składane rowery kojarzą się u nas z modelem Wigry, to nie tylko Romet je robi. Także Decathlon spróbował sił na tym ciekawym rynku rowerów. Tilt 120 to jeden z niższych modeli składaków (jest jeszcze jeden model niżej i kilka wyżej), dlatego niestety nie jest zbyt lekki i waży ponad 14 kilogramów. W tym modelu dostajemy 6 biegów i zewnętrzną tylną przerzutkę, 20. calowe koła, składane pedały i przydające się w mieście błotniki oraz lampki.

 

Rowerów miejskich do 1000 zł, na które warto spojrzeć, jest dużo, dużo więcej: Cossack Sola, Cossack Luna, Kands VenusBurghardt Swan, Spartacus Comfort Line, Skilled Prestige, Indiana Moena A3B, B’Twin Elops 500, B’Twin Elops 520, Vellberg Nexus 3, Goetze Dutch Goose, Onilus Calista,

Polecane rowery z rocznika 2018


Rowery górskie do 1000 złotych

Jaki rower z Decathlonu

B’Twin Rockrider 340 –  ten rower kosztuje 800 złotych i jest o oczko niżej, niż testowany przeze mnie model Rockrider 520. Mamy tu aluminiową ramę i amortyzator Suntour XCT o skoku 80 mm. Hamulce to klasyczne, szczękowe V-brake. Poza tym 7-rzędowy napęd, z przerzutkami Shimano Tourney i obrotowymi manetkami SRAM MRX21. Do intensywnych szaleństw w lesie się nie nadaje, ale do rekreacyjnych przejazdów jak najbardziej.

Kands Energy 700

Kands Energy 700 – aluminiowa rama, amortyzator Suntour M-3030, hamulce V-Brake i napęd 3×7 oparty o osprzęt Shimano Tourney. To tak jak B’Twin, prosty rower do rekreacyjnej jazdy, ale póki nie zaczniecie na nim skakać, to powinien trochę posłużyć. Dostępny jest jeszcze Kands Energy 500, model tańszy o ok. 150 złotych (650 vs 800 zł) – ma stalową ramę, korbę i amortyzator no-name. Kands ma w swojej ofercie także model z damską ramą Slim-R.

Inne rowery górskie do 1000 zł, na które warto zwrócić uwagę: CTM Axon, Spartacus Elite Comp.

 


Rowery szosowe do 1000 złotych

Cóż, z nowymi rowerami szosowymi w tym przedziale cenowym jest spory problem. Pisałem o tym tutaj: Dlaczego rowery szosowe są drogie? Nie tak łatwo jest znaleźć coś nowego w tej cenie. Przyjrzałem się różnym ofertom i przyzwoity, niedrogi rower szosowy można kupić za 1500-1600 złotych. Z mniejszym budżetem lepiej poszukać czegoś używanego lub zgodzić się na pewne kompromisy.

Tani rower szosowy

W sklepach i na Allegro znajdziecie kilka rowerów, takich jak RACER 700XT TERRAIN (określany jako „profesjonalny”), Vitesse Swift (podają, że waży 14,5 kilograma, co mam nadzieję, że jest pomyłką, bo tyle ważą proste rowery górskie), KS Cycling Piccadilly (sprzedający pisze, że rower jest „obłędny”) czy B’Twin Triban 100.

Cechą tych wszystkich rowerów jest brak klamkomanetek, czyli czegoś co rowery szosowe mają od lat. Dzięki nim nie trzeba odrywać ręki od klamek hamulcowych, aby zmienić bieg. Natomiast tutaj manetki do zmiany biegów znajdują się na wypłaszczeniu kierownicy, tuż przy mostku. Do tego niektóre rowery mają długą kierownicę, co wymusi bardzo pochyloną pozycję i utrudni dostęp do manetek podczas jazdy.

Oczywiście można zdjąć te klamki oraz manetki i sprzedać. A za ok. 260 złotych założyć klamkomanetki Shimano Tourney, jeżeli komuś będą zwykłe manetki przeszkadzać.

B'Twin Triban 100

Z tych rowerów, które wymieniłem wyżej, najlepiej moim zdaniem wygląda Triban 100 z Decathlonu. Niestety też ma manetkę na kierownicy, zamiast klamkomanetki. Ale ma wygodniejszą geometrię ramy i opony o szerokości 32 mm (i możliwość założenia nawet ciut szerszych). Jest to tak w zasadzie rower grawelowy (tu znajdziesz mój test Tribana 100). Można też założyć węższe, typowo szosowe opony. Możliwość założenia szerszych opon i zamontowania bagażnika sprawia, że rower jest bardzo uniwersalny. To, że ma napęd 1×7 nie daje dużej uniwersalności, zwłaszcza jeżeli chodzi o jazdę po górach, ale z drugiej strony, bardzo upraszcza jego obsługę.

Tak czy owak, jeżeli myślicie o prawdziwym rowerze szosowym, a nie chcecie bawić się w zakładanie klamkomanetek, zerknijcie na rowery do 1500 zł lub polujcie na wyprzedaże modeli do 2000 złotych.


Rowery crossowe/fitnessowe/trekkingowe do 1000 złotych

 

Kands STV 900

Kands STV 900 – aluminiowa rama, amortyzator Suntour, wygodna pozycja za kierownicą, napęd oparty w dużej mierze o Shimano Tourney (+ tylna przerzutka Shimano Altus). W dużej mierze to kopia roweru górskiego od Kandsa pod względem wyposażenia.

Vellberg Explorer 1

Vellberg Explorer 1.0 – Vellberg to polski producent z Dębicy. Rower jest podobnie wyposażony do Kandsa, napęd to również w dużej mierze Shimano Tourney 3×7, a hamulce to proste, ale łatwe w regulacji V-Brake.

 

Kands STV-700 Kands STV-700 – ten Kands to w zasadzie brat bliźniak roweru, który opisywałem wyżej. Jedynie zamiast amortyzatora ma sztywny, stalowy widelec, co przenosi go z kategorii cross do fitness :) Oczywiście pozycja za kierownicą nadal będzie wygodna, ale sam rower będzie trochę lżejszy i będzie można na nim łatwiej przyspieszać.

B'Twin Riverside 120

B’Twin Riverside 120 – to kolejny rower z Decathlonu reprezentujący grupę, która ma jedną tarczę z przodu. Bardzo lubię takie rowery, ponieważ można skupić się na jeździe i nie martwić się o poprawne ustawienie łańcucha. Z tyłu znajdziemy 8. rzędową kasetę (duży plus za to, że nie jest to wolnobieg!) o rozstawie 11-34, co z tarczą 36 na korbie pozwoli na pokonywanie wzniesień, ale także rozpędzenie się do 35-40 km/h. Zresztą jeżeli komuś będzie mało, zawsze można założyć większą tarczę. Poza tym stalowa rama i widelec, wygodna pozycja za kierownicą i koła 28 cali. Dostępny jest jeszcze tańszy o 200 złotych model Riverside 100, ale jest on bardzo ubogo wyposażony i nadaje się jedynie do najprostszych zastosowań.

B'Twin Triban 100 FB

B’Twin Triban 100 FB – jest to bliźniaczy rower do pokazywanego wcześniej modelu szosowo-uniwersalnego, tym razem w wersji z prostą kierownicą. Na całe szczęście Decathlon zamontował tu normalną manetkę klasy Shimano Altus, choć z tyłu nadal mamy 7-rzędowy wolnobieg (szkoda, że nie kasetę, choć w tej cenie nie mogło być inaczej). Rowery różnią się też liczbą zębów na korbie (w tej wersji są 44 zęby vs 48 w szosowej wersji) i marką opon.

 

Inne rowery fitnessowe do 1000 złotych, na które warto spojrzeć: Spartacus Cross 1.0,

 

 

Kands Galileo

Kands Galileo – Galileo to do maksimum prosty rower trekkingowy. Nie będzie nadawał się na dalekie, wymagające wojaże, ale do lokalnego przemieszczania się – już tak. Mamy tu stalową ramę oraz sztywny widelec, napęd Shimano Tourney, oraz niezbędne, trekkingowe wyposażenie, czyli stopkę, błotniki, bagażnik, a także oświetlenie na baterie.

 

Inne rowery trekkingowe na które warto spojrzeć: Spartacus Globetrotter, Goetze Tour

 

Rowery miejskie do 1000 złotych

Co ciekawe, to grupa rowerów miejskich okazała się najliczniejsza. W ofertach producentów jest ich co nie miara. I bardzo dobrze, to świetny środek transportu do miasta, ale także na podmiejskie wycieczki.

Goodman Strada 8.1

Goodman Strada 8.1 – ten miejski rower z Andrychowa można kupić za 999 złotych. Aluminiowa rama połączona jest ze stalowym widelcem i typowymi, miejskimi kołami o rozmiarze 28 cali. W tylnej piaście schowana jest trzybiegowa przerzutka Shimano Nexus, a rower jest dodatkowo wyposażony w osłonę łańcucha, błotniki, bagażnik, koszyk z przodu oraz lampki. Kierownicę możemy regulować nie tylko na wysokość, ale także kąt pod jakim będzie ustawiona.

 

Le Grand Madison 1

Le Grand Madison 1 – Le Grand to marka należąca do polskiego Krossa. To bardzo fajne, stylowe miejskie rowery, w niezłych cenach. Model Madison 1 jest do kupienia za niecałe 900 zł i jest to bardzo prosty, stalowy rower. Ma tylko jedno przełożenie, przedni hamulec jest szczękowy, tylny to torpedo, czyli „w pedałach”. Rower posiada małą osłonę łańcucha, błotniki, bagażnik oraz stopkę. Czyli na pokładzie znajduje się niezbędne miejskie minimum i nic więcej. I dobrze, bo taki prosty rower, będzie miał mniej okazji by się zepsuć.

B’Twin Tilt 120 – choć składane rowery kojarzą się u nas z modelem Wigry, to nie tylko Romet je robi. Także Decathlon spróbował sił na tym ciekawym rynku rowerów. Tilt 120 to jeden z niższych modeli składaków (jest jeszcze jeden model niżej i kilka wyżej), dlatego niestety nie jest zbyt lekki i waży ponad 14 kilogramów. W tym modelu dostajemy 6 biegów i zewnętrzną tylną przerzutkę, 20. calowe koła, składane pedały i przydające się w mieście błotniki oraz lampki.

 

Rowerów miejskich do 1000 zł, na które warto spojrzeć, jest dużo, dużo więcej: Cossack Sola, Cossack Luna, Maxim MC 0.0, Indiana Moena A3B, B’Twin Elops 500, B’Twin Elops 520, Vellberg Nexus 3, Goetze Dutch Goose,CTM Olivia 2.0 i Rita 1.0, Zeger City Steel, Rayon Roseta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

528 komentarzy

  • Dzień Dobry!
    Przepraszam, jeśli przeszkadzam lub nie pasuję do grona Pana korespondentów.
    Widzę, że w większości to zwykli ludzie, którzy jeżdżą rekreacyjnie. Ja nie jestem sportowcem i nie interesuje mnie rywalizacja. Jestem człowiekiem, który nie uznaje półśrodków i nie oszczędza siebie samego. Żyję pełnią życia. Kocham ekstremalne wyzwania, ale staram się nie tracić kontroli nad zdarzeniami.
    Zależy mi na dobrym sprzęcie, który sprawdzi się w każdym terenie.
    Pozdrawia,
    Rafał.

  • Dzień Dobry!
    Moja ostatnia wyprawa z Polski do Włoch [plus/minus 1500 km] wykończyła mój rower już po 1/3 długości trasy. Przejechałem Polskę i Czechy. Mój poprzedni rower stopniowo rozsypywał się, choć był to góral. Wschodnia Austria całkowicie go dobiła. Dodam tylko, że prócz mnie mój rower dzielnie dźwigał około 100 kg bagażu. Z jeźdźca stałem się piechurem, który prowadził okaleczony rower.
    To doświadczenie wiele mnie nauczyło i ukształtowało moją obecną postawę, którą nazywam dragońską.
    Proszę doradzić mi, jaki rower pasuje do tak ekstremalnej osoby, jak ja.
    Pozdrawia,
    Rafał z Krakowa.

  • Dzień Dobry!
    Nazywam się Rafał.
    Jestem totalnym laikiem, który w holistycznym kolarstwie uniwersalnym odkrył swoje powołanie.
    Szukam wszechstronnego roweru górskiego, który jest fizycznie bardzo wytrzymały i na tyle szybki, bym mógł rozpędzić się przynajmniej do 35 km/h. Szukam możliwości zdobycia doznań wysokiej adrenaliny przy dużej kontroli jazdy [podjazdy, zjazdy itd.]. Mocna konstrukcja stalowa, bardzo dobre hamulce. Itd. Na tym mi zależy.
    Nie wiem, czy to porównanie pozwoli dobrze zrozumieć moje potrzeby, Chcę być jak dragon. Chcę stosownie do sytuacji jeździć na rowerze, biegać z rowerem, nosić albo nawet niezbyt lekki rower w trudnym terenie nosić na własnych barkach.
    Przepraszam.
    Dopiero poznaję rzeczywistoiść rowerową. Może mam zbyt duże wymagania od producentów.
    Zacząłem od ciężkiego roweru typu hogan. Bardzo tani model za ponad 400 zł. Już mi nie wystarcza. Jeżdżę nim codziennie. Poza tym rekreacyjnie [amatorsko] biegam. Potrzebuję lepszego roweru, który pozwoli mi na bardzo wiele w trudnym terenie, a w warunkach miejsko-soszowych da przyzwoitą prędkość.
    Proszę o radę. Jaki rower do mnie pasuje. Cena nie gra roli.
    Dla mnie to bardzo ważna sprawa. Uwielbiam pokonywać tysiące kilometrów. Lubię pokonywać własne ograniczenia. Walczę ze stereotypami. Proszę o dobrą radę, jaki rower wybrać.
    Pozdrawia,
    Rafał z Krakowa.

  • Cześć,
    Szukam roweru do jeżdżenia głównie po mieście (codziennie) oraz ewentualnie raz na jakiś czas zamierzam się nim wybrać na dłuższą wyprawę (do 100 km)
    Zastanawiam się nad: B’Twin Riverside 120, Kands STV 700 lub ewentualnie używany B’Twin Riverside 500.
    Czy mógłbym prosić Cię o pomoc w wyborze? Lub ewentualnie sugestię jeszcze innego roweru?

  • Witam . Już miałam kupować już klikać i zakupić rower. Weszłam na twojego bloga i znowu jestem w kropce. Mam starego Romet Gazele miał być szybki i lekki a wolę biec niż jeździć na ty, czymś. Czuję że ciągle pedałuję a rower jakby mnie hamował. Jakiego osprzętu powinnam szukać w rowerze w cenie 1000- 1200 choć nie ukrywam że wolałabym do 1000 ale zależy mi na komforcie jazdy nie chce mordęgi. (przeczytałam jakie rowery polecasz w danych przeciałach cenowych przeczytałam o osprzęcie) i duupa nadal nie wiem co wybrać, nazwy mi się mieszają mylą. Co uważasz o Romecie czy zwrócić na niego uwagę czy lepiej w cenie 1200 kupić używany holenderski bo też w mieście mam taką możliwość. Mieszkam w terenie górka z górki i pod górkę wożę dzieci z tyłu – to tak dla rozjaśnienia sytuacji .
    Pozrawiam i z niecierpliwością czekam na opinie linki … rady i naświetlenie co mogę i powinnam kupić

    • Cześć, a może Twój Romet po prostu wymaga porządnego przeglądu? Czy od początku jeździło się na nim źle? Z czasem wszystko się starzeje, trzeba wymienić napęd, nasmarować niektóre elementy, wymienić łożyska, napompować opony :)

      Jeżeli masz opcję kupienia używanego roweru w dobrym stanie, i sprawdzisz go na jeździe próbnej czy spełnia Twoje oczekiwania, to może być ciekawsza opcja niż nowy rower z tego przedziału cenowego, który szczerze mówiąc nie jest za wysoki i nie można tu od nowych rowerów za wiele wymagać,
      a już używane rowery, jeżeli tylko są w dobrym stanie, dadzą więcej.

  • Witam,

    czy mógłby Pan polecić jakieś proste rowery miejskie do 1000 zł. Ja mam 190 cm wzrostu, a żona – 166 cm. Nie planujemy całodniowych podróży, a raczej przejażdżki ścieżkami rowerowymi lub ewentualnie utwardzoną drogą. Czy są jakieś elementy, na które trzeba zwrócić uwagę przy wyborze, jeśli chcielibyśmy jeździć z dzieckiem w foteliku rowerowym?

    • Cześć,
      przecież w tym wpisie znajdziesz polecane przeze mnie rowery miejskie do tysiąca złotych. Jeżeli chodzi o fotelik, to trzeba byłoby sprawdzić w instrukcji roweru maksymalny jego udźwig. No i zobaczyć czy da się podpiąć fotelik, ja niestety nie mam doświadczenia w tej materii.

  • Witam, Panie Łukaszu, wiem, że budżet trochę przekracza, ale co lepiej kupić nowy Kands maestro czy używany Specialized Crosstrail za około 1700 zł?

  • Witam
    Poszukuję roweru do jazdy raczej po asfalcie. Na wypady raczej krótkie ok 20 km . Szukam czegoś używanego na kołach 28 . Na olx są różne oferty gorzej z wysyłką. Dzisisj mi wpadła w oko taka oferta. Cena zachęca chociaż może za tą cenę to nie warte zachodu proszę o opinie bo totalna porażka 😉 i ewentualnie podpowiedź jak kupić w miarę sensowny rower damski typu trekingowy lub góral właśnie w ofercie używanych
    www.olx.pl/ofert…zv9pb.html

    • Cześć, z używanymi rowerami niestety tak jest, że trzeba się trochę naszukać i to najlepiej w okolicy. Nie dziwię się, że nikomu się nie będzie chciało wysyłać roweru z tej półki cenowej, lepiej poczekać na kupującego, który przyjedzie, sprawdzi sobie rower i go po prostu zabierze :)

      Jeżeli chodzi o ten rower, to musiałabyś się wybrać i przejechać na nim, zobaczyć czy nie będzie za ciężki. Ja ogólnie nie jestem przekonany do rowerów z tylną amortyzacją w tej cenie, bo to tylko niepotrzebnie podnosi wagę roweru i będzie podczas jazdy bujać,
      no ale jeżeli nie masz w planach wycieczek po 100 kilometrów, to dla podniesienia komfortu na krótkich przejażdżkach, to może nawet nie taki zły pomysł.

      Najważniejsze żeby rower był we względnie dobrym stanie technicznym.

    • Ciężko byłoby stworzyć taki „ranking”, przy używanym rowerze najważniejszy jest jego stan techniczny, bo często z zewnątrz rower wygląda dobrze, a po jeździe próbnej okazuje się, że to tylko wydmuszka.
      Rower, który mi wysłałeś prezentuje się fajnie, ma niezły osprzęt jak za taką cenę.

  • Witam bardzo fajny i ciekawy artykuł. Przeczytałem go juz pare razy, robiłem przymiarki decyzje zmieniałem 100 razy aż w końcu postanowiłem kupic crossa. I znowu dylemat długie godziny szukania, czytania i jest.. a raczej są artB’Twin Riverside 120 i B’Twin Triban 100 FB. Różnica w cenie niewielka.. który by Pan polecił? I dlaczego? Wszędzie czytam, że kaseta lepsza od wolnobiegu dlatego skłaniam sie ku riverside 120. Tylko pytanie dlaczego Triban jest droższy w czym lepszy i który sprawdzi się lepiej. Jestem początkującym rowerzystą nie potrzebuje amortyzatora ani wodotrysków. Glownie rekreacyjna jazda bez szaleństw.

    • Cześć, Riverside 120 ma stalową ramę i jest dużo cięższy od Tribana, różnica będzie zauważalna nawet jak zważysz oba rowery w ręku. Na Riverside powinieneś także mieć trochę bardziej wygodną, wyprostowaną pozycję za kierownicą. Na Tribanie nadal będzie wygodnie, ale będzie ona trochę bardziej sportowa.

      • Dziękuję za odpowiedź ale po wielu godzinach czytania opinii i polecanych rowerów kupilem integrala v2 i jestem bardzo zadowolony. Jestem na etapie testowania tego rowerku pare zmian ustawień siodełka itp ale ogólnie jezdzi mi sie super:) i do takiej rekreacyjnej jazdy jak najbardziej wystarcza i sie sprawdza:)

  • Hej zastanawiam się nad używanym rowerem szosowy peugeot? Ok (600-1000zł)
    Jest to dobry wybór czy po prostu wziąć tribana 100?

  • Witam,
    potrzebuje dla siebie prostego miejskiego roweru do 800 zł, na letnie przejażdżki do 30 km, raczej tylko weekendowo. Mój wzrost to poniżej 165 cm., więc koła raczej 26 calowe, z obniżoną ramą. Rower ma posiadać małą osłonę łańcucha, błotniki i bagażnik, przerzutka Shimano, podwyższaną regulowaną kierownicę.
    Znalazłam taki rower: Rower DAWSTAR Cannon Trekker 28 Biały
    Co o nim myślisz?
    Dziękuję i czekam na porady.

    • Cześć, ten rower kosztuje 550 złotych. Cóż… jeżeli potrzebujesz roweru na kilka przejażdżek w roku, to w sumie czemu nie. Co prawda taki rower będzie ciężki, co może zniechęcić do częstszego jeżdżenia, no ale to już kwestia „zważenia” go w ręku w sklepie :)

      Natomiast nie oczekuj, że ten rower wytrzyma trochę częstsze jeżdżenie.

    • Witam.
      Przymierzam się do kupna roweru miejskiego na weekendowe przejażdżki.
      Myślałam o czyms takim
      allegro.pl/ofert…etargeting
      Czy zna Pan ta firme? Czy może lepiej jakiś z Kozbike.
      Szukam roweru do 1000 zł.
      Z góry dziękuję za poradę.

  • Cześć, Jestem kompletnym laikiem jeśli chodzi o rowery a bardzo zależy mi na kupnie czegoś dla mnie i żony w najbliższym czasie. Chodzi o rowery do swobodnej „niedzielnej” jazdy. Możesz mi coś polecić w okolicach 800-1200 zł? Dla żony byłby to rower trekingowy a dla mnie Górski. Jaki rozmiar ramy kół wybrać? mam 187 cm wzrostu. Dziękuje za wszelkie porady

    • Cześć, w tym wpisie oraz w tym o rowerach do 1500 złotych, znajdziesz polecane przeze mnie modele. Większość rowerów trekkingowych jest na kołach 28 cali. Jeżeli Twoja żona ma poniżej 160 centymetrów wzrostu, można poszukać roweru z kołami 26 cali, ewentualnie musiałaby się w sklepie przymierzyć do kół 28 cali z małą ramą. Tobie polecałbym rower górski z kołami 29 cali, natomiast raczej nie znajdziesz takiego za 800 złotych.

  • Co Pan sądzi o rowerach ; Maltrack team alloy 26 za 650 zł,Indiana X-rock 3.6 za 1100 zł i Rockrider mtb st 50 26 b’twin za 800 zł ?

    • Maltrack team alloy 26 za 650 zł

      Wiem, że ceny „nowości” z czasem spadają. Ale nadal uważam, że hamulce tarczowe w rowerze za taką cenę to zły pomysł.

      Indiana X-rock 3.6 za 1100 zł

      Nie miałem okazji jeździć na tego typu kołach, ale poza tym, że wyglądają jak z tandetnego festynu (rzecz gustu oczywiście), to zastanawiałbym się nad ich trwałością.

      Rockrider mtb st 50 26 b’twin za 800 zł

      To prosty rower do rekreacyjnych przejażdżek. Jeżeli nie planuje się jeździć po kilka tysięcy kilometrów rocznie i będzie się pamiętać o ograniczeniach takiego roweru (jazda w trudnym terenie odpada), to czemu nie.

  • Cześć, co sądzisz o rowerach z balonowymi oponami? Nie chodzi mi o typowe cruisery, ale takie mieszczuchy typu Julia Balloon czy Nena Balloon. Czy są jakieś tańsze odpowiedniki? Co prawda nie umiem w przerzutki, ale chyba nie znajdę nic takiego bez nich ( większość życia bez przerzutek jeździłam, ostatni rower z przerzutkami i do tej pory ich nie opanowałam, kiedy co i jak). Jazda po mieście z krzywymi chodnikami, dziurami, wystającymi krawężnikami przy drogach rowerowych, leśne ubite ścieżki, czasem piaszczyste i trochę większych górek. Zero kondycji, pare lat niejeżdżenia na rowerze i lekki problem z dolnym odcinkiem kręgosłupa. Co prawda znalazłam 2 używane Kettlery, ale nie wiem jak sprawdzić czy są w dobrym stanie… Jako typowy karakan to jeszcze wolałabym koła 26 cali, bo mam ledwo 162 cm wzrostu. Ale chyba za dużo mam marzeń :P

    • Cześć, przerzutki to nic złego i nie ma tam żadnej filozofii. Po prostu wybierasz taki bieg, żeby pedałowało się w danej chwili nie za lekko i nie za ciężko. Pod górkę lżejsze biegi, z górki cięższe i tyle :)

      Jeżeli chodzi o zakup używanego roweru, to najlepiej umówić się ze sprzedającym w serwisie rowerowym. Niech serwis zrobi przedzakupowy przegląd i wtedy wyjdzie w jakim stanie jest rower. Jeżeli wszystko jest w porządku – Ty płacisz za przegląd.
      Jeżeli rower to trup, a sprzedający mówił, że wszystko z tym rowerem okej – on płaci.

      Natomiast jeżeli chodzi o nowe rowery, to musisz poszperać niestety po Allegro i sklepach internetowych. Ja na szybko znalazłem dwa rowery polskich marek, z kołami 26 cali, ale opony mają „tylko” 1,9 cala szerokości. Za szerszymi trzeba się jeszcze rozejrzeć, ew. zapytaj na grupie Tour de Rowerowe Porady na Facebooku, może ktoś coś podpowie: www.facebook.com/group…owePorady/

      Rowery, które znalazłem:

      allegro.pl/ofert…7483995535
      allegro.pl/ofert…7867673683

      Ten drugi jest też w wersji z jednym biegiem.

      • Dziękuję za rady!!! Już się przymierzałam do tych z allegro, ale pojechałam obejrzeć kettlera balloon i cóż, mam rower :) koła 28 cali, ale daje rade. Nawet przerzutki mi w nim nie przeszkadzają. Sam jedzie ;) Stan prawie idealny! Mam nadzieję, że ta firma to dobry wybór

  • Cześć! :)
    Wielkie dzięki za świetny artykuł, bardzo pomógł mi przy moich poszukiwaniach. Chciałbym kupić rower crossowy do regularnego jeżdżenia po mieście oraz niedzielnych dłuższych wycieczek rowerowych. Znalazłem kilka ofert i nie jestem w stanie się zdecydować, gdybyś zechciał pomóc to byłbym bardzo wdzięczny:
    na początek nowe:
    LAZARO INTEGRAL V1 allegro.pl/ofert…7265700126
    KANDS STV 700
    oraz CROSS VIP BIKE 700 LINE (i tutaj podstawowe pytanie, czy Kands od Vip Bike’a czymkolwiek się różni, bo na oko to chyba praktycznie to samo)

    znalazłem jeszcze takie używane (czytałem Twój artykuł o używanych i wiem, że kupowanie ich zawsze wiąże się z ryzykiem, ale jestem ciekaw co myślisz o tych konkretnych modelach):
    allegro.pl/ofert…7842992181
    allegro.pl/ofert…7840805628
    allegro.pl/ofert…7459709394

    Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za odpowiedź! :)

    • Rowery Kands i Lazaro są produkowane przez polską firmę Trans Rower. I jak widać, do ich portfolio dołączył VIP Bike. Nadal zastanawia mnie ich strategia, czemu nie tworzą rowerów jednej marki, tylko wymyślają kolejne, ale widać, że im się to sprawdza.

      Te trzy rowery są do siebie bardzo podobne, plus dla Lazaro, że ma przerzutki oczko lepsze od tych, które są w dwóch pozostałych, gdzie założono Shimano Tourney, czyli najniższą linię przerzutek.

      Jeżeli chodzi o używane, to stanu rowerów po zdjęciach Ci nie ocenię. Wszystkie wyglądają na ładnie przygotowane do sprzedaży, ale nie spodziewaj się, że za 400 złotych kupisz rower igłę, do którego nie będzie trzeba włożyć kasy. Zwłaszcza, że na jednej aukcji sprzedający uczciwie pisze – stan techniczny „dobry plus”, co dla mnie oznacza – trzeba będzie dołożyć trochę grosza na wymiany i regulacje, bo mi się nie opłaca tego robić.

  • Po roku używania B’twin Rockridera 520 mogę powiedzieć że ten rower to absolutne minimum do jako takiej jazdy. W ciągu tego roku zrobiłem około 2600 km i oprócz dwa razy złapanej gumy nie miałem żadnych awarii. Zaskakująco dobrze spisały się koła, które mimo mniejszej ilości szprych ni wymagają żadnej korekcji. Dla niektórych zaskoczeniem może być to że przednia przerzutka działa wyśmienicie. Do tego manetki x-4 są całkiem dobre. Kaseta 8 rzędowa w zupełności wystarcza. Jedyne co musiałem poprawić to porządnie nasmarować namiastkę amortyzatora i tylną przerzutką x-3. W planach mam nowe oponki continetal albo vittoria. Chociaż te orginalne nie są złe. Ale ich odporność na przebicia jest dyskusyjna. Na pewno wymienię też „amortyzator” na coś sensowniejszego. Może na taki z modelu 540? Także na nowy sensowny rower trzeba wydać minimum 1300 zł.

  • Dla dziadka takiego jak ja (65+) to w miarę dobry wybór. Emerytury w tym kraju nie rozpieszczają. Osobnik w moim wieku jeżdżący rekreacyjnie trasy 30 – 50 km może być zadowolony. Jest jeden warunek – nie może to być wersja FB. W Decathlonie komuś poprzestawiały się tabelki w Excelu. Nie da się tym jeździć jeżeli nie ograniczycie tras do suchego asfaltu. Chodzi o opony. Jakiś mądrala wsadził tam sliki. Dla kogoś kto wjedzie na mokry asfalt, nie mówiąc o wilgotnej trawie ryzyko gleby jest spore. Widziałem starszą panią, namawianą na kupno tej wersji i skóra mi ścierpła jak usłyszałem po jakich trasach kobieta chce jeździć. Po pewnej dyskusji udało mi się przekonać ją do baranka mającego duuużo lepsze opony. Wymieniając kierownik na prosty uzyska bezpieczniejszy pojazd i wygodniejsze manetki. Wyglądają może one śmiesznie, ale jak ma się prostą kierownicę to są one naprawdę wygodniejsze od typowych, szczególnie podczas jazdy w rękawiczkach.
    Tutaj nasuwa się refleksja na temat polityki Decathlonu. Wystarczyło wymienić tylko kierownicę z zachowaniem całej reszty, a byłby to całkiem dobry rower za niewielkie pieniądze. Istnieją dwie przyczyny takiego stanu rzeczy. Pierwsza – kompletował to ktoś kto zna Excela, ale nie zna się kompletnie na jeździe rowerem. Druga – moim zdaniem ta prawdziwa – pozbywają się zapasów magazynowych. Grupą klientów dla wersji FB są ludzie o skromnych dochodach i raczej nie mających wiedzy, więc nie zwrócą uwagi na takie subtelności jak opony. W wersji barankowej postarano się by przekonać tych, którzy się interesują, ale mają dochody skromne lub nie chcą wydawać więcej. Wyszło żałośnie bo w rowerze „prostym” opony do jazdy po szosie, a w takim, który kojarzy się z szosą – uniwersalne. Budzi to spory niesmak, tym bardzie że chodzi tu o bezpieczeństwo. Szkoda, bo Decathlon generalnie jest niezłym sklepem jeżeli weźmiemy pod uwagę stosunek cena / jakość. Przykładem może być Triban 520, zarówno w wersji baranka jak i z prostym kierownikiem. Trudno znaleźć dla niego konkurencję w tej cenie.

    • Widzę, że prowadzisz swoją krucjatę na różnych frontach i ten sam komentarz wkleiłeś także na YouTube i na forum :)

      Tak jak wszędzie, mogę odpisać – dużo łatwiej zmienić opony w nowym rowerze, niż kierownicę (po co???). Opon, tak jak siodełka nie dostajemy od producenta raz na zawsze. Można je wymienić pod swoje preferencje, albo przełożyć siodełko z poprzedniego roweru. Moje Selle Italia jeździ ze mną już na trzecim rowerze z kolei. Mam też swoje zestawy opon, a fabryczne często przekładałem do roweru, który szedł na sprzedaż.

      I już to gdzieś pisałem – pomagałem mojej koleżance kupić rower w Decathlonie, a ona się na nich zna tyle, że umie jeździć, poza tym nie zna się na nich za bardzo. Gdy pokazałem jej właśnie fitnessowego Tribana, sama od razu powiedziała, że ma za wąskie opony jak dla niej.

      Naprawdę nie trzeba doktoryzować się z kolarstwa, żeby się zorientować, że szosowe opony nie są dobrym pomysłem, jeżeli ktoś chce jeździć po bezdrożach, wygodnie poruszać się po dziurach w asfalcie i wysokich krawężnikach, czy jeździć zimą.

      A wielu osobom właśnie takie opony będą pasowały, więc to nie jest tak, że jak Tobie nie pasują, to od razu jest to zły pomysł. Po prostu trzeba je zmienić, albo szukać innego roweru.

      PS Nadal nie ogarniam idei wymieniania kierownicy w rowerze, skoro można wymienić opony.

  • Cześć,

    mam pytanie o B`twin Riverside 120 – chciałbym namówić moją drugą połówkę na zakup bardziej uniwersalnego roweru od mieszczucha. Zdarza nam się najczęściej trasa po po bocznych drogach asfaltowych, czasami polne – najczęściej po ok 20 km ale weekendowo bywało i po 80 km. Żadna jazda górska czy bezdroża ale podjazdy jak najbardziej się zdarzają.

    Riverside wygląda fajnie bo jest względnie lekki, wszystko co potrzeba można w miarę konieczności dołożyć (jakiś błotnik czy bagażnik). Obecny mieszczuch jest za ciężki i ma 2 bujaki, więc chcę zaproponować coś prostego i lekkiego. W Riverside martwi mnie tylko decathlonowski napęd – czy jest to w miarę trwały i czy po zużyciu da się to w miarę bezproblemowo wymienić na coś lepszego? Jakieś shimano czy sram i czy będzie to plug and play cy trochę więcej roboty?

    Nie mam nic przeciwko rowerom z decathlonu, sam mam szosę i jestem zadowolony, że zapłaciłem za osprzęt a nie naklejki na ramie ;)

    Dzięki i pozdrawiam

    • Cześć,
      jeżeli pytasz o rower za 800 złotych w kontekście trwałości, to myślę, że odpowiedź powinna być oczywista – nie można spodziewać się cudów.

      Na duży plus Riverside’a przemawia fakt, że masz tam 8-rzędową kasetę, a nie wolnobieg, co w tej cenie bardzo rzadko się zdarza. Dzięki temu zawsze będzie można kiedyś założyć trochę wytrzymalszą kasetę (nie wiem jak będzie z tym Microshiftem, ale tak jak pisałem – nie spodziewaj się cudów).

      Łańcuch na pewno wyciągnie się bardzo szybko, w końcu kosztuje 25 złotych. Ale jak się już wyciągnie, to założysz sobie coś lepszego (albo nie). O reszcie napędu wiele Ci nie powiem, ale obstawiam, że jest kompatybilny z Shimano, więc będzie dało się go wymienić. A nawet jak nie będzie, to wymienisz jednocześnie tylną przerzutkę i manetkę.

      Generalnie do rekreacyjnych przejażdżek, taki rower będzie spoko. Do nawijania wielu kilometrów w ciągu roku – szkoda kasy, bo szybko trzeba będzie inwestować w zakup części.

      • Dzięki Łukasz za ekspresową odpowiedź :)
        Właśnie tak podświadomie obawiałem się, że cena ma uzasadnienie nie tylko w minimalizmie (brak bujaczków, tarczówek itp.) ale także w jakości części :)

        Tak myślałem, że po zużyciu części wymieniałbym je na coś lepszego (niestety to mój pierwszy rowerowy sezon, więc jestem zielony jeśli chodzi o hardware i know-how ;) ale udało mi się samemu wymienić clickbox, linkę i manetkę oraz opony w jednym z rowerów).

        Rozumiem, że części, o których wspominasz w ostatnim akapicie to właśnie kaseta, przerzutka, korba – po zużyciu wymieniałbym na coś lepszego od części z pierwszego montażu – pytanie tylko czy ma to sens, czy lepiej poszukać czegoś droższego a lepszego.

        Tutaj jednak zniechęca mnie to, o czym samy pisałeś – niekoniecznie zależy mi na amortyzacji czy hamulcach hydraulicznych – a to już niestety obowiązkowe dodatki w droższych rowerach…

        Nazwałbym naszą jazdę raczej rekreacyjną niż wyczynową :) ale w sezonie te 100 km tygodniowo spokojnie można policzyć. A co byś zaproponował w zamian – żeby było prosto, solidnie – i do 2000 PLN ;)

        Raz jeszcze dziękuję za Twój wpis i za całokształt.
        Pozdrawiam

        • „Rozumiem, że części, o których wspominasz w ostatnim akapicie to właśnie kaseta, przerzutka, korba – po zużyciu wymieniałbym na coś lepszego od części z pierwszego montażu – pytanie tylko czy ma to sens, czy lepiej poszukać czegoś droższego a lepszego.”

          W droższym rowerze też będzie trzeba wymieniać części, ale taka konieczność przyjdzie później. I napęd to dopiero początek. Do tego dochodzą chociażby koła, wszelkie łożyska, opony, pedały itd.

          „Tutaj jednak zniechęca mnie to, o czym samy pisałeś – niekoniecznie zależy mi na amortyzacji czy hamulcach hydraulicznych – a to już niestety obowiązkowe dodatki w droższych rowerach…”

          Niekoniecznie. Akurat rower bez amortyzatora to żaden problem. Jest sporo rowerów fitnessowych na rynku. Jeżeli chodzi o tarczówki, to tutaj faktycznie może być trudniej, ale coś na pewno się znajdzie.

          „Nazwałbym naszą jazdę raczej rekreacyjną niż wyczynową :) ale w sezonie te 100 km tygodniowo spokojnie można policzyć.”

          Bardziej interesuje mnie ile przejeżdża się w skali roku, bo to mi powie więcej niż 100 km tygodniowo, chyba, że da to 5200 km rocznie. Ale wtedy na pewno odradzałbym rower za 800 złotych.

          „A co byś zaproponował w zamian – żeby było prosto, solidnie – i do 2000 PLN ;)”

          Na blogu jest wpis o rowerach do 2000 złotych. Teraz jest sporo wyprzedaży, da się kupić rower taniej, albo poszukać sprzętu, który był droższy i teraz kosztuje właśnie ok. 2000 zł.

          • Raczej do 2000 – 2500 km rocznie – sporo w sezonie, incydentalnie zimą chociaż właśnie machnęliśmy ~ 20 km :)

            Poszukam jednak czegoś solidniejszego, tak jak radzisz.

            Pozdrawiam i raz jeszcze dziękuję

  • Temat: B’Twin 100
    Czy da się zamontować w tym rowerze, bez robienia szpagatu z gwiazdą, hamulce tarczowe, mechaniczne (tył). Jaki byłby koszt elementów ( nie badziew, i nie górna półka) i na jakie klocki wymienić to co jest teraz ?

  • Polbike to z pewnością firma godna polecenia w temacie. W ofercie mają rowery najlepszych marek i zawsze służą fachową i rzetelną poradą w podjęciu odpowiedniej decyzji zakupowej. W ofercie rowery męskie, dziecięce, damskie. Jest w czym wybierać.

  • Hej, szukam roweru, na który mogę wydać około 1000 zł. Maksymalne wycieczki, które sobie urządzam są do około 50 km w obie strony. Najczęściej jeżdżę po asfalcie oraz na mało zaludnionym obszarze po drogach bocznych jak szuter, żwir itp. Czasami są to trasy troszkę kamieniste, piaszczyste z wybojami, jak to na wsiach ;) Zastanawiałem się nad Kands Energy 700, 1100 oraz 1300. Pierwszy model znalazłem za około 920 zł, a dwa kolejne w przedziale 1060 i 1090 zł więc różnica cenowa jest mała. Który model byłby najlepszy? :) Pozdrawiam

    • Hej, rowery za 1000 zł to bardziej rowery „górskie” :) Ale jedno trzeba im przyznać – mają szersze opony, co daje dużo większy komfort na nierównościach czy to poza asfaltem czy na nim.

      Ale cross będzie lżejszy i zwinniejszy, a większe koła będą lepiej się toczyć na asfalcie. A i po bezdrożach przejedzie, tylko odrobinę wolniej.

      Kandsa Energy 700 nie polecam. Można go kupić już za 800 zł, ale ma wolnobieg, zamiast kasety. W tej cenie można mu to wybaczyć, ale kaseta daje większe możliwości późniejszych zmian w rowerze i moim zdaniem jest trochę trwalsza.

      Kands 1300 też ma wolnobieg, za to 1100 ma kasetę.

      Ciekawie wygląda opcja dołożenia do Lazaro (ten sam producent co rowerów Kands) z hydraulicznymi hamulcami tarczowymi i to Shimano, a nie no-name.

  • Cześć,

    Szukam roweru na prezent urodzinowy dla mojej żony. Googlując miliony stron i różnych forum zupełnym przypadkiem trafiłem na ten blog. I na początek bardzo Ci dziękuję za to, że chciałeś napisać taki ‘poradnik dla laików’ a zwłaszcza za powyzszy wpis ‘Jaki rower kupić do 1000 złotych?’ – dzięki temu zwróciłem uwagę na rowery/marki, o których istnieniu nie miałem pojęcia :)

    Moja żona, zanim się poznaliśmy, spędziła 8 lat w Holandii i tam jeździła na Gazelle i o tym rowerze pomyślałem w pierwszej kolejności (lub ewentualnie Batavus) – niestety ceny nowych sztuk w Polsce są zaporowe, a nie znam się na mechanice, więc boję się zaryzykować kupna używki. Skoro nowy rower kosztuje > 2.500zł a ktoś sprzedaje używaną Gazelle sprowadzoną z Holandii za +/- 500zł to boję się, że jest to rower wyciągnięty z kanału (dosłownie – żona pokazywała mi wielokrotnie rowery w kanałach w Holandii).

    Stąd też chyba bardziej skłaniałbym się do roweru nowego, z gwarancją, ze sklepu – bo nie mam znajomego, który mi zaoferuje Gazelle z pewnego źródła ?

    No i przechodzimy do meritum – kwota o jakiej myślałem to max 1000zł (to już max maxów – na początku myślałem o 700zł i wolałbym zamknąć się w tej kwocie).

    Patrząc na powyższy wpis zainteresowały mnie te rowery – kolejność nie jest przypadkowa, tylko od najbardziej interesującego do najmniej (w moim laickim odczuciu oczywiście):
    1) Goetze Dutch Goose goetze.com.pl/produ…e-28-pure/
    Cena: 929 zł
    Ten rower najbardziej przypomina klasyczne ‘holenderki’ (nawet z nazwy) i stąd jest to mój nr 1. Poza tym wygląd i kolor ‘robią robotę’ a wiadomo, że kobieta zwróci na to uwagę ? Choć cena trochę odstrasza…

    2) Zeger City Steel www.zeger-rowery.pl/produ…rettyPhoto
    Cena: 579 zł
    Na specyfikacji się nie znam; nazwa firmy też mi niewiele mówi. Ale cena bardzo dobra! :)

    3) Maxim MC 0.41 www.ceneo.pl/50701…#tab=click
    Cena: 722zł

    4) Indiana Moena A3B www.ceneo.pl/50719641#tab=spec
    Cena: 850 zł

    5) Le Grand Madison 3 www.ceneo.pl/47506711#tab=spec
    Cena: 962 zł
    Zwróciłem na niego uwagę, bo napisałeś, że to marka należąca do Krossa (a to jedyna marka z wymienionych tutaj, którą znam)
    Dochodzimy jednak do górnej granicy kosztowej.

    6) Rita 1.0 rowbest.pl/ctm-c…,6653.html
    Cena: 1000zł

    Tak jak napisałem rowery ułożyłem w kolejności, w jakiej bym rozważał ich zakup. Ale nie znam się, więc może Twoim zdaniem kolejność powinna być zupełnie inna.

    Który z powyższych byś doradził? Żona będzie jeździła po mieście (asfaltowe ścieżki rowerowe). Fajnie by było, gdyby do roweru (do bagażnika) można było zamontować fotelik dla 2-letniego dziecka.

    Będę bardzo wdzięczny za wskazówki/rady.

    Pozdrawiam,
    Piotr

    • Hej, podstawowa sprawa – nich żona przymierzy się do roweru przed zakupem i sprawdzi czy rozmiar ramy będzie jej pasował.

      Druga sprawa – stalowe ramy zwykle są cięższe od aluminiowych, co może mieć wpływ podczas znoszenia roweru np. po schodach. Jeżeli nie musicie tak przenosić roweru, to podczas jazdy nie będzie to sprawiało problemu.

      Warto wybrać rower, którego serwis macie relatywnie blisko. Rowery z tej półki cenowej to nie są bezobsługowe sprzęty, niestety przy częstszym jeżdżeniu potrafią się sypać części.

      W Zegerze w tej cenie dostajesz rower z 1. przełożeniem. Za 3. biegową piastę trzeba dopłacić.

      Reszta rowerów jest dla mnie dość podobna. Oczywiście mogą się różnić detalami, czy wyglądem. Ale na tej półce cenowej nie można wymagać cudów.

  • Mam problem z zakupem nowego roweru, Teraz mam rower na kołach 26″. Chciałbym kupić sobie składaka, nawet mam już pewien typ ( koła 20″ nośność 150 kg. ) ale mam problem czy na takim rowerze mógłbym jeździć na wycieczki do 70 km. dziennie. Nadmieniam że jestem już od miesiąca na emeryturze ( skończone 65 lat ) i niestety wagę 115 kg. a moja średnia prędkość waha się w granicach 15 – 18 km/h. Proszę o podpowiedź czy taki pomysł jest do zaakceptowania. ???
    rower który chcę kupić: uploads.disquscdn.com/image…4b0038.jpg

    Rower który mam teraz : uploads.disquscdn.com/image…e47bb2.jpg

    • Cześć, byłem kiedyś na wyjeździe rowerowym, gdzie jeździliśmy po ok. 70-100 km dziennie i jechały z nami dwie panie, właśnie na składakach. I dawały sobie radę. Tylko nie jestem pewny, czy to były koła 20 cali, czy przypadkiem nie większe. Bo jednak 20″ to trochę malutko, większe koła będą się mimo wszystko lepiej toczyć.

  • Ten rower ma wolnobieg (MF-TZ), wolałbym dołożyć troszkę do roweru, który jednak ma kasetę (w przypadku Shimano CS-HG).

  • Witam,

    czy mógłbym prosić o radę fachowca ?
    Szukam roweru za około 1000pln dla 14letniej córki 167cm wzrostu do spokojnej jazdy po dość górzystym mieście + czasem niewymagające leśno-górskie ścieżki . Który z poniższych ofert będzie najlepszym wyborem? Ewentualnie proszę o polecenie innego ?

    nowy:

    allegro.pl/solid…ml#thumb/1

    czy używany:

    allegro.pl/merid…ml#thumb/2

    z góry dziękuję za poświęconą chwilę czasu.

    Pozdrawiam,

    • Hej, wszystkie te nowe rowery są do siebie całkiem podobne. I szczerze mówiąc wybrałbym ładniejszy :) I ten, który będzie łatwiej reklamować w razie czego.

      Jeżeli chodzi o używane, to po pierwsze, sprzedający nie zamieścili specyfikacji roweru (nawet linka nie ma do strony producenta) – ale patrząc po zdjęciach, to nie są specjalnie lepiej wyposażone rowery, niż te, które mi wysłałeś.

      Ja bym postawił na nowy rower, w tym przypadku będzie to lepsze rozwiązanie.

  • Co sądzisz o rowerze miejskim kobiecym polskiej firmy Karbon London 3? Wydaje się, że ma wszystko co potrzeba na miasto dla kobiety czyli aluminiowa rama, regulowana kierownica, wygodne siodełko i rączki, 3 biegi w piascie , amortyzowany widelec, aluminiowe pedały, osłona na łańcuch, nie wiem jak z wagą ale chyba 14 kg, bagażnik, koszyk.

    • Szczerze wątpię, żeby ważył 14 kg, prędzej będzie to bliżej 16-17. Natomiast jeżeli dobrze się na nim czujesz, a siodełko wydaje się wygodne, to jest to ciekawa opcja.

  • Witaj :)
    Widzę, że post całkiem niedawno był aktualizowany, więc postanawiam dodać tutaj komentarz.
    Wszystkie Twoje propozycje to rowery nowe – stoje właśnie przed wyborem zakupu roweru za ok. 1000zł i nie mogę podjąć decyzji, czy iść w stronę nowego średnika na osprzęcie Shimano Tourney czy skusić się na coś używanego w rozsądnych pieniądzach i dobrym stanie?

    • Być może obedrę Cię ze złudzeń, ale za 1000 złotych kupujesz prosty, podstawowy rower, a nie średniaka. Dużo niżej niż 1000 złotych i tak nie ma sensu schodzić.

      Jeżeli chodzi o wybór nowy vs używany, to pisałem o tym tutaj: roweroweporady.pl/jaki-…y-uzywany/

      Jeżeli znajdziesz rower w naprawdę dobrym stanie, który nie będzie wymagał natychmiast włożenia drugiego tyle na wymianę zużytych części, to na pewno jest to ciekawe rozwiązanie.

    • A masz więcej informacji na jego temat? Z tego co widzę na tym zdjęciu wielkości znaczka pocztowego, to rower ma manetki na wypłaszczeniu kierownicy, a nie klamkomanetki. Poza tym reszta komponentów też może być niskiej klasy (ba, na pewno jest), kwestia jak niskiej.

      No i pozostaje sprawa – gdzie taki rower można kupić i czy nie lepiej zastanowić się nad dołożeniem 200 zł do Tribana 100 z Decathlonu.

  • Lukaszu, chetnie bym przeczytal o rowerach do 8000 do 12000 do 16000…
    Goral: sam przedni amorek, zeby byl rozsadny, trudno znalezc ponizej 2000. Kola – powiedzmy 1000, naped (powiedzmy SLX, choc lepiej XT) to tez z manetkami ok 1000… A gdzie cala reszta, czyli rama, korby, hamulce, kierownica i dziesiatki innych elementow… Chocby glupie gripy trudno kupic ponizej 120 pln zeby byly wygodne…
    Szosa: naprawde trudno bylo mi znalezc cos, co mialoby sens i kosztowalo ponizej 6-8 tysiecy (nowy – katalogowo). Ale moze mam zbyt wygorowane wymagania…
    Pozdrawiam

    • Wszystko zależy od wymagań, nie mówmy, że nie da się kupić sensownego roweru szosowego za 3-4 tysiące. Bo się da, kwestia potrzeb.

      Jeżeli chodzi o rowery w wyższych cenach, to tam pojawiają się takie niuanse, których nie jestem w stanie tak łatwo rozstrzygnąć, patrząc tylko na suchą specyfikację. Dlatego nie zabieram się za przygotowywanie podsumowań. To raz.

      Druga sprawa jest taka, że jeżeli ktoś szuka roweru za te 8000 złotych, myślę, że jest na tyle świadomym kupującym, że sam potrafi zrobić wstępną selekcję wśród rowerów.

      Trzecia sprawa – w tym budżecie często nie ma tak, że rower jest lepszy czy gorszy. Jeden ma lepsze koła, drugi lepszy napęd, trzeci lepszą ramę. I w zależności od potrzeb, każdy może sobie wybrać co mu pasuje. Albo dołożyć do roweru, który wszystko będzie miał lepsze :)

      • 100% racji, ale chetnie bym przeczytal, co fajnego jest na rynku takze w drozszych przedzialach cenowych.
        Ja niedawno przesiadlem sie z hardtaila na fula, ale w 10 000 nie udalo mi sie zmiescic. Szose natomiast kupilem uzywana, a i tak ponizej 4000 zejsc sie nie udalo. Stad moja prosba. Fakt, ze wiem czego potrzebuje, ale czasem jakas sugestia bywa bardzo cenna ;)

    • Cześć, na pewno w tej cenie nie dostaniesz roweru, który będzie grzeszył trwałością i jakością wykonania. Nie znam kompletnie tych rowerów, nie jestem rozeznany w ostrych kołach.

      Natomiast do rekreacyjnego przemieszczania się zapewne takie rowery w zupełności wystarczą.

  • Tani rower do sporadycznego użytkowania.
    Proszę o poradę. Czy warto kupić ten rower na rekreacyjne używanie w okresie wiosenno-letnim? Dojazd do parku w mieście, ewentualnie na wieś – ok. 20 km. Czy na takie wymagania ten rower nadaje się?

    allegro.pl/jak-n…ml#thumb/5

    • Jeżeli nie będziesz od niego zbyt wiele wymagał (i ustawisz mu klamki hamulcowe, które teraz założone są fatalnie), to do takiej sporadycznej, rekreacyjnej jazdy, rower będzie się nadawał.

  • Mimo wszystko wolę tani rower.Podstawowową wadą drogiego roweru poza ceną że jest znacznie większa szansa że pozostawiony zostanie „odparowany” i przez to koszt będzie znacznie wyższy..

  • Cześć, możecie mi polecić uniwersalny rower miasto / lekki teren bez przerzutek z pozycją za kierownicą zbliżoną do miejskiego, im bardziej wygodna tym lepiej, im lżejszy tym lepszy, rama na wysokiego ale bez przesady, nie muszę mieć maksymalnie wyprostowałem nogi siedząc na siodełku

    Prosiłbym w kilku przedziałach cenowych i bez ostrego koła, z hamulcem na manetce, bardziej chyba z amorem bo niekiedy jazda po kostkach czy chodnikach to mordęga. Dzięki.

    uploads.disquscdn.com/image…ffe0cf.jpg .

  • Witam serdecznie.
    Chciałbym w niedługim okresie kupić rower i zastanawiam się nad dwoma rowerami.
    Codzi o to że oba rowery są bardzo podobne z taką różnicą że jeden ma hamulce tarczowe. I dlatego pisze maila do pana z zapytaniem: Czy warto dopłacić do niego?

    tu są linki do obu rowerów
    allegro.pl/rower…60080.html (znalazłem ten sam rower za 999zł)
    allegro.pl/rower…18629.html

    Ewentualnie może mi pan zaproponować rowery warte uwagi w podobnej cenie.
    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Hej, w tym wypadku zdecydowanie wybrałbym hamulce V-Brake. W rowerach za 1000 złotych nie znajdziemy dobrych hamulców tarczowych. Szkoda sobie nerwów psuć z późniejszą naprawą lub wymianą na inne.

  • A jak się prezentują rowery Kross Vedo 1.0, MERIDA CROSSWAY 10-V oraz CROSSWAY 5-V 2017?
    Mając do wyboru Lazaro oraz Velberga co lepiej wybrać? Mam na myśli te dwa modele:
    vellberg.pl/
    allegro.pl/mocny…04112.html
    I przy wzroście 174 cm(od stóp do krocza mam 77 cm) lepiej 19, czy 17 wziąć? Przymierzałem ostatnio rowery w sklepie i o ile dobrze pamiętam to 21 bądź 19 były za wysokimi rozmiarami.

    • W pojedynku Lazaro vs Vellberg wygrywa spokojnie Lazaro, ma lepszy osprzęt. Ale powinieneś porównywać z modelem VELLBERG EXPLORER 28” ACERA 2.0 – który jest bardzo, bardzo podobny do Lazaro.

      Jeżeli chodzi o rozmiar, to najlepiej byłoby przymierzyć się do wybranego roweru przed zakupem. Ale 21″ będzie zdecydowanie za duże.

  • Mam prośbę – czy mógłbyś (na podstawie zdjęć) napisać jakąś opinię na temat tego roweru? https://www.belgia.net/forums/wpis/207492-rower-oxford/#comment-241507 planuję zakup tego sprzętu i chciałbym znać opinię fachowca na jego temat…

    • Cześć, po zdjęciach za wiele Ci nie powiem. Osprzęt nie jest zły, a rower nie wygląda na zajeżdżony. Trzeba tylko osobiście go sprawdzić jak wygląda.

      • Właśnie głównie chodziło mi o osprzęt, bo podobno „stan bardzo dobry” , ale dzięki za opinię…

    • Jeżeli potrzebne Ci są bardzo, bardzo lekkie przełożenia na podjazdy, to raczej brałbym Spartacusa. Natomiast jeżeli masz mocne nogi, albo górki średniej wielkości to B-Twin też sobie da tam radę, a rower będzie prostszy w obsłudze no i będziesz miał koło pod kasetę, a nie lichawy wolnobieg.

      Jeżeli chodzi o maksymalne prędkości, to w obu rowerach będzie to porównywalne, jeżeli Cię to interesuje.

  • Sory ze zawracam głowę.Mam 2 modele do wyboru oczywiście używane. Pierwszy to authora classic na alivio, a 2 to szosa fisher na sora oba po 550zl z alu ramą. Który będzie lepszy na trasy 300km. W fisher boję się ze uszkodze koła ale pewnie szybciej będę jeździł. Nigdy nie miałem „dobrego” roweru i chcialbym aby trochę posłużył zanim nazbieram na lepszy czy wymianę osprzętu. No i czy cena jest dobra :).
    Dzięki za poświęcony czas.
    Dochodzi do tego rower KELLYS Exquiste CROSS alu, tyl alivio za 500zl

    • Cześć, jeżeli kupujesz używany rower, to kluczową kwestią jest jego stan techniczny i to ile będziesz musiał w niego ewentualnie włożyć.

      Na dalekie trasy im węższe opony, tym lepiej (ewentualnie szersze, ale z delikatnym bieżnikiem, bez agresywnych klocków).

  • Jaki rower kupić do 1000zł? W podanym przedziale cenowym – niestety, albo stety – jedynie używany:)