Jaki rower kupić do 1000 złotych?

Już czwarty raz przygotowuję zestawienie, polecanych przeze mnie rowerów do 1000 złotych. Nie będę ukrywał, że z roku na rok jest pod tym względem coraz trudniej. Lata temu, gdy ktoś znajomy radził się mnie, jaki rower kupić – odpowiadałem, że żeby kupić solidny rower, do typowej jazy, trzeba wydać co najmniej tysiaka. Od tego czasu trochę się zmieniło i patrząc na katalogowe ceny, dziś powiedziałbym, że lepiej wydać bliżej dwóch tysięcy (minus wszystkie ewentualne zniżki).

Czy to znaczy, że rowery za tysiąc złotych do niczego się nie nadają? Absolutnie nie! Po prostu trzeba liczyć się z tym, że jakość użytych komponentów będzie niższa, niż w droższych rowerach i nie można od nich oczekiwać takiej wytrzymałości. Od takich modeli możesz już oczekiwać, że nie rozpadną się na pierwszym zakręcie, ale nadal nie będą to rowery, na których przejedziesz świat dookoła bez większych awarii. Ot, przeciętny sprzęt do przemieszczania się z punktu A do punktu B. Jak dobrze zauważył jeden z czytelników, jeżeli jesteś rowerzystą z kategorii +120 kg, warto mimo wszystko rozejrzeć się za trochę droższym i solidniejszym sprzętem. Rowery do 1000 złotych mogą nie spełnić Twoich oczekiwań w takim przypadku. Więcej na ten temat napisałem we wpisie: Jaki rower kupić dla ciężkiej osoby.

Rowery w tej kategorii cenowej zazwyczaj są wyposażone w siedem przełożeń z tyłu oraz przerzutki z najniższej grupy Shimano Tourney (przerzutka zewnętrzna) lub trzy przełożenia i przerzutkę planetarną Shimano Nexus-3, schowaną w piaście tylnego koła. Te przerzutki charakteryzują się niską ceną, ale już akceptowalną jakością. Nawet jeżeli po jakimś czasie uległyby awarii, ich wymiana nie będzie kosztowna. Na blogu możesz przeczytać czym różnią się poszczególne grupy osprzętu Shimano.

Sporo wątpliwości w takich rowerach budzą hamulce tarczowe. Najczęściej są bardzo kiepskiej jakości i dość trudne w regulacji. Oczywiście odezwą się głosy osób, które mają tarczówki w rowerach nawet za 600 złotych i będą twierdzić, że działają świetnie. Ale mogę się założyć, że jeżdżą na tych rowerach bardzo, bardzo sporadycznie. Ja postawiłbym mimo wszystko na proste, tanie, sprawdzone hamulce szczękowe typu V-brake (wpis o rodzajach hamulców).

Kolejna sprawa to amortyzacja. W rowerach w tym przedziale cenowym nie dostaniemy amortyzatora z wyższej półki – tak naprawdę będą to zwykłe, sprężynowe uginacze. Możesz zastanowić się, czy nie lepiej kupić rower ze sztywnym widelcem – będzie on lżejszy i prostszy w budowie niż amortyzowany. Ale oczywiście decyzję pozostawiam Tobie. Zdecydowanie nie warto patrzeć na rowery z amortyzatorem przednim i tylnym. W tym przedziale cenowym są to królowie hipermarketów i tandetnych sklepów. Do jazdy po bułki do spożywczaka, taki rower jeszcze się nadaje, ale na ciut dalsze wyjazdy niekoniecznie. Niestety takie rowery są ciężkie, źle wykonane i tylko utrudniają jazdę, zamiast ją uprzyjemniać. Tylny amortyzator, który w droższych rowerach z założenia ma ułatwiać jazdę w terenie, w takim rowerze będzie jedynie służył za bujaczek.

W rowerach do 1000 złotych spotkasz rowery z ramami aluminiowymi oraz stalowymi. Nie ma większego znaczenia jaką wybierzesz. Mówi się, że aluminiowe ramy są sztywniejsze, lżejsze, ale bardziej przenoszą drgania, za to stalowe lepiej amortyzują wibracje, podczas jazdy po nierównościach, za to są trochę cięższe. Zapewne tak jest, gdy porównamy dobrą stal z dobrym aluminium, ale w tym przedziale cenowym, nie robi to specjalnej różnicy.

Poszukiwania roweru najlepiej zacząć od internetu (w końcu czytasz internetowego bloga :) Tutaj będzie największy wybór i najlepszy przegląd cen na rynku. Ja pierwsze kroki kieruję na Allegro oraz porównywarkę cen, gdzie w łatwy sposób można wybrać kilka rowerów i spisać ich ceny przed ewentualną wizytą w sklepie stacjonarnym.

Pamiętaj też, że rowery, które tutaj pokażę, kosztują do 1000 złotych według cen katalogowych. A kupując zwłaszcza poza sezonem, można śmiało znaleźć rowery, które normalnie kosztowały 1200-1300 złotych, a ich cena będzie sporo niższa. Tak więc zajrzyj jeszcze do kolejnej części cyklu, gdzie pokazuję rowery do 1500 złotych, być może uda Ci się znaleźć je taniej.

Na samym końcu tego wpisu, na rozwijanej liście, znajdziesz rowery, które polecałem w poprzednich latach.

 

Rowery, których nie mogę polecić

Wszyscy dobrze wiemy, że na rynku dostępne są również nowe rowery z kategorii „do 500 złotych” (i nie myślę tu o dziecięcych). Z daleka wyglądają identycznie jak rowery za tysiąc, ale po bliższym przyjrzeniu się albo przejażdżce, okazuje się, że jednak nie są tak solidne. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma fundusze i chęci by wydać na rower te 800-900 złotych i szuka czegoś tańszego. Z doświadczenia mojego oraz wielu moich czytelników, dobrze Wam jednak radzę – pomyślcie nad czymś używanym w dobrym stanie. Jeżeli jeździsz tylko po przysłowiowe bułki do sklepu, to oczywiście kup rower jaki tylko chcesz. Ale jeżeli masz w planach jeździć trochę więcej i dalej, przygotuj więcej pieniędzy, dzięki czemu unikniesz sporego rozczarowania.

Rower full tani

Taki rower, jak na zdjęciu powyżej, można kupić już za 600-700 złotych. Dwa amortyzatory, hamulce tarczowe na obu kołach, no i ten… rasowy wygląd ;) Wiecie, może dzieciaki się cieszą z takich rowerów, ale ja na ich miejscu wolałbym coś bez amortyzatorów i „tarczówek” co będzie dużo lżejsze i przy okazji szybsze. Ale pal sześć dzieci, na takich wynalazkach jeżdżą też dorośli. Nie idźcie tą drogą. Tego typu rowery to najgorszy szajs, który wyjeżdża z fabryk. Są ciężkie, toporne, mają amortyzatory z gumy, a hamulce z papieru. W ironiczny i zabawny sposób opisał to Tomek Gadowski i to już lata temu.

Fajny materiał przygotował także Phil, który kupił tani rower „górski” i wybrał się nim na prawdziwą, górską trasę. Cóż, mam nadzieję, że ten film uświadomi Wam, że takie rowery nadają się tylko do rekreacyjnej jazdy (czyli tak naprawdę lepiej wybrać coś z prostszą i lżejszą konstrukcją).

 

 


Rowery górskie do 1000 złotych

Większość producentów przeniosła się ze swoimi rowerami do rekreacyjnej jazdy „górskiej” do przedziału 1500 złotych. Musicie wiedzieć, że poniżej 1000 złotych nie kupi się nowego roweru, który będzie nadawał się do jazdy po górskich szlakach. Jeżeli nie wierzycie, wybierzcie się takim rowerem najpierw na jakąś mniejszą górkę. W każdym razie są to rowery do bardzo rekreacyjnej jazdy, bez strachu, że się gdzieś zakopiecie, po zjechaniu z asfaltu. I tak najlepiej je traktować. Pod mocną nogą szybko przestaną wystarczać.

Jaki rower z Decathlonu

B’Twin Rockrider 340 –  ten rower kosztuje 800 złotych i jest o oczko niżej, niż testowany przeze mnie model Rockrider 520. Mamy tu aluminiową ramę i amortyzator Suntour XCT o skoku 80 mm. Hamulce to klasyczne, szczękowe V-brake. Poza tym 7-rzędowy napęd, z przerzutkami Shimano Tourney i obrotowymi manetkami SRAM MRX21. Do intensywnych szaleństw w lesie się nie nadaje, ale do rekreacyjnych przejazdów jak najbardziej.

Kands Energy 700

Kands Energy 700 – aluminiowa rama, amortyzator Suntour M-3030, hamulce V-Brake i napęd 3×7 oparty o osprzęt Shimano Tourney. To tak jak B’Twin, prosty rower do rekreacyjnej jazdy, ale póki nie zaczniecie na nim skakać, to powinien trochę posłużyć. Dostępny jest jeszcze Kands Energy 500, model tańszy o ok. 150 złotych (650 vs 800 zł) – ma stalową ramę, korbę i amortyzator no-name. Kands ma w swojej ofercie także model z damską ramą Slim-R.

Inne rowery górskie do 1000 zł, na które warto zwrócić uwagę: CTM Axon, Spartacus Elite Comp.

 


Rowery szosowe do 1000 złotych

Cóż, z nowymi rowerami szosowymi w tym przedziale cenowym jest spory problem. Pisałem o tym tutaj: Dlaczego rowery szosowe są drogie? Nie tak łatwo jest znaleźć coś nowego w tej cenie. Przyjrzałem się różnym ofertom i przyzwoity, niedrogi rower szosowy można kupić za 1500-1600 złotych. Z mniejszym budżetem lepiej poszukać czegoś używanego lub zgodzić się na pewne kompromisy.

Tani rower szosowy

W sklepach i na Allegro znajdziecie kilka rowerów, takich jak RACER 700XT TERRAIN (określany jako „profesjonalny”), Vitesse Swift (podają, że waży 14,5 kilograma, co mam nadzieję, że jest pomyłką, bo tyle ważą proste rowery górskie), KS Cycling Piccadilly (sprzedający pisze, że rower jest „obłędny”) czy B’Twin Triban 100.

Cechą tych wszystkich rowerów jest brak klamkomanetek, czyli czegoś co rowery szosowe mają od lat. Dzięki nim nie trzeba odrywać ręki od klamek hamulcowych, aby zmienić bieg. Natomiast tutaj manetki do zmiany biegów znajdują się na wypłaszczeniu kierownicy, tuż przy mostku. Do tego niektóre rowery mają długą kierownicę, co wymusi bardzo pochyloną pozycję i utrudni dostęp do manetek podczas jazdy.

Oczywiście można zdjąć te klamki oraz manetki i sprzedać. A za ok. 260 złotych założyć klamkomanetki Shimano Tourney, jeżeli komuś będą zwykłe manetki przeszkadzać.

B'Twin Triban 100

Z tych rowerów, które wymieniłem wyżej, najlepiej moim zdaniem wygląda Triban 100 z Decathlonu. Niestety też ma manetkę na kierownicy, zamiast klamkomanetki. Ale ma wygodniejszą geometrię ramy i opony o szerokości 32 mm (i możliwość założenia nawet ciut szerszych). Jest to tak w zasadzie rower grawelowy (tu znajdziesz mój test Tribana 100). Można też założyć węższe, typowo szosowe opony. Możliwość założenia szerszych opon i zamontowania bagażnika sprawia, że rower jest bardzo uniwersalny. To, że ma napęd 1×7 nie daje dużej uniwersalności, zwłaszcza jeżeli chodzi o jazdę po górach, ale z drugiej strony, bardzo upraszcza jego obsługę.

Tak czy owak, jeżeli myślicie o prawdziwym rowerze szosowym, a nie chcecie bawić się w zakładanie klamkomanetek, zerknijcie na rowery do 1500 zł lub polujcie na wyprzedaże modeli do 2000 złotych.


Rowery crossowe/fitnessowe/trekkingowe do 1000 złotych

W dużym uproszczeniu można założyć, że rowery trekkingowe (turystyczne) są budową zbliżone do crossów, tylko mają bagażnik, błotniki i stopkę. Pozycja na rowerach trekkingowych jest trochę bardziej wyprostowana. Ale w zasadzie kupując crossa, można go przerobić na rower turystyczny w razie potrzeby. Na blogu znajdziesz wpis, w którym staram się rozwiać dylemat, czy lepiej kupić rower górski, crossowy czy trekkingowy.

Cieszy mnie, że w tym zestawieniu pojawiły się rowery, które mogę zakwalifikować do kategorii fitnessowych. Są to rowery ze sztywnym widelcem, zamiast amortyzatora, dzięki czemu rower łatwiej przyspiesza i jest prostszy w budowie. Warto nad taką opcją się zastanowić, amortyzatory w rowerach do 1000 złotych i tak nie grzeszą jakością.

PS Większość rowerów z tej kategorii jest dostępna także w wersji z „damską” ramą.

 

Kands STV 900

Kands STV 900 – aluminiowa rama, amortyzator Suntour, wygodna pozycja za kierownicą, napęd oparty w dużej mierze o Shimano Tourney (+ tylna przerzutka Shimano Altus). W dużej mierze to kopia roweru górskiego od Kandsa pod względem wyposażenia.

Vellberg Explorer 1

Vellberg Explorer 1.0 – Vellberg to polski producent z Dębicy. Rower jest podobnie wyposażony do Kandsa, napęd to również w dużej mierze Shimano Tourney 3×7, a hamulce to proste, ale łatwe w regulacji V-Brake.

 

Kands STV-700 Kands STV-700 – ten Kands to w zasadzie brat bliźniak roweru, który opisywałem wyżej. Jedynie zamiast amortyzatora ma sztywny, stalowy widelec, co przenosi go z kategorii cross do fitness :) Oczywiście pozycja za kierownicą nadal będzie wygodna, ale sam rower będzie trochę lżejszy i będzie można na nim łatwiej przyspieszać.

B'Twin Riverside 120

B’Twin Riverside 120 – to kolejny rower z Decathlonu reprezentujący grupę, która ma jedną tarczę z przodu. Bardzo lubię takie rowery, ponieważ można skupić się na jeździe i nie martwić się o poprawne ustawienie łańcucha. Z tyłu znajdziemy 8. rzędową kasetę (duży plus za to, że nie jest to wolnobieg!) o rozstawie 11-34, co z tarczą 36 na korbie pozwoli na pokonywanie wzniesień, ale także rozpędzenie się do 35-40 km/h. Zresztą jeżeli komuś będzie mało, zawsze można założyć większą tarczę. Poza tym stalowa rama i widelec, wygodna pozycja za kierownicą i koła 28 cali. Dostępny jest jeszcze tańszy o 200 złotych model Riverside 100, ale jest on bardzo ubogo wyposażony i nadaje się jedynie do najprostszych zastosowań.

B'Twin Triban 100 FB

B’Twin Triban 100 FB – jest to bliźniaczy rower do pokazywanego wcześniej modelu szosowo-uniwersalnego, tym razem w wersji z prostą kierownicą. Na całe szczęście Decathlon zamontował tu normalną manetkę klasy Shimano Altus, choć z tyłu nadal mamy 7-rzędowy wolnobieg (szkoda, że nie kasetę, choć w tej cenie nie mogło być inaczej). Rowery różnią się też liczbą zębów na korbie (w tej wersji są 44 zęby vs 48 w szosowej wersji) i marką opon.

 

Inne rowery fitnessowe do 1000 złotych, na które warto spojrzeć: Spartacus Cross 1.0,

 

 

Kands Galileo

Kands Galileo – Galileo to do maksimum prosty rower trekkingowy. Nie będzie nadawał się na dalekie, wymagające wojaże, ale do lokalnego przemieszczania się – już tak. Mamy tu stalową ramę oraz sztywny widelec, napęd Shimano Tourney, oraz niezbędne, trekkingowe wyposażenie, czyli stopkę, błotniki, bagażnik, a także oświetlenie na baterie.

 

Inne rowery trekkingowe na które warto spojrzeć: Spartacus Globetrotter, Goetze Tour

 

Rowery miejskie do 1000 złotych

Co ciekawe, to grupa rowerów miejskich okazała się najliczniejsza. W ofertach producentów jest ich co nie miara. I bardzo dobrze, to świetny środek transportu do miasta, ale także na podmiejskie wycieczki.

Goodman Strada 8.1

Goodman Strada 8.1 – ten miejski rower z Andrychowa można kupić za 999 złotych. Aluminiowa rama połączona jest ze stalowym widelcem i typowymi, miejskimi kołami o rozmiarze 28 cali. W tylnej piaście schowana jest trzybiegowa przerzutka Shimano Nexus, a rower jest dodatkowo wyposażony w osłonę łańcucha, błotniki, bagażnik, koszyk z przodu oraz lampki. Kierownicę możemy regulować nie tylko na wysokość, ale także kąt pod jakim będzie ustawiona.

 

Le Grand Madison 1

Le Grand Madison 1 – Le Grand to marka należąca do polskiego Krossa. To bardzo fajne, stylowe miejskie rowery, w niezłych cenach. Model Madison 1 jest do kupienia za niecałe 900 zł i jest to bardzo prosty, stalowy rower. Ma tylko jedno przełożenie, przedni hamulec jest szczękowy, tylny to torpedo, czyli „w pedałach”. Rower posiada małą osłonę łańcucha, błotniki, bagażnik oraz stopkę. Czyli na pokładzie znajduje się niezbędne miejskie minimum i nic więcej. I dobrze, bo taki prosty rower, będzie miał mniej okazji by się zepsuć.

B’Twin Tilt 120 – choć składane rowery kojarzą się u nas z modelem Wigry, to nie tylko Romet je robi. Także Decathlon spróbował sił na tym ciekawym rynku rowerów. Tilt 120 to jeden z niższych modeli składaków (jest jeszcze jeden model niżej i kilka wyżej), dlatego niestety nie jest zbyt lekki i waży ponad 14 kilogramów. W tym modelu dostajemy 6 biegów i zewnętrzną tylną przerzutkę, 20. calowe koła, składane pedały i przydające się w mieście błotniki oraz lampki.

 

Rowerów miejskich do 1000 zł, na które warto spojrzeć, jest dużo, dużo więcej: Cossack Sola, Cossack Luna, Maxim MC 0.0, Indiana Moena A3B, B’Twin Elops 500, B’Twin Elops 520, Vellberg Nexus 3, Goetze Dutch Goose,CTM Olivia 2.0 i Rita 1.0, Zeger City Steel, Rayon Roseta.

 

 

Uffff i to byłoby na tyle, jeżeli chodzi o rowery do 1000 złotych. Zachęcam do zadawania pytań w komentarzach, a także na rowerowym forum, gdzie zebrałem już sporą grupę rowerowych pasjonatów :)

Jeżeli chcesz otrzymywać e-maile z powiadomieniami o najnowszych wpisach na blogu, zapisz się na rowerowy newsletter. Albo polub Rowerowe Porady na Facebooku.

 

Wszystkie wpisy z cyklu „Jaki rower kupić do…?”:

1. Rowery do 1000 złotych

2. Rowery do 1500 złotych

3. Rowery do 2000 złotych

4. Rowery do 2500 złotych

5. Rowery do 3000 złotych

6. Rowery do 4000 złotych

 

Na rozwijanej liście poniżej znajdziesz rowery, które polecałem w zeszłym roku (część z nich jest jeszcze dostępna w sklepach na wyprzedażach).

Polecane rowery z rocznika 2016


Rowery górskie do 1000 złotych

Jaki rower do tysiąca złotych kupić

B’Twin RockRider 300 – rower kosztuje 600 złotych, co może wydawać się podejrzanie niską ceną. Ale cena bierze się m.in. stąd, że nie ma on przedniego amortyzatora, a rama jest stalowa. Jest to rozsądne podejście do projektowania roweru w tej cenie, lepiej zastosować sztywny widelec, niż wkładać tandetny amortyzator. Tym bardziej, że szeroka opona spokojnie da sobie radę z amortyzowaniem nierówności. Przerzutki Shimano Tourney, 7 przełożeń z tyłu, hamulce V-Brake to solidny standard w tej klasie cenowej. Producent podaje, że rower waży 14,5 kilograma bez pedałów, ale przy tej cenie można mu to wybaczyć. Decathlon daje wieczystą gwarancję na ramę, widelec, mostek i kierownicę. Rower występuje także w wersji z damską ramą.

 

Jaki rower z Decathlonu

B’Twin Rockrider 340 –  rower kosztuje 800 złotych i jest o oczko wyżej niż model Rockrider 300. Pojawiła się aluminiowa rama i amortyzator o skoku 80 mm. Hamulce to klasyczne, szczękowe V-brake. Poza tym, tak jak w przypadku tańszego modelu napęd jest 7-rzędowy. W zasadzie to bardzo podobny model, tylko z aluminiową ramą i amortyzatorem z przodu. Do intensywnych szaleństw w lesie się nie nadaje, ale do rekreacyjnych przejazdów jak najbardziej.

 

Kross Hexagon do 1000 zł
Kross Hexagon X1
– rower co prawda przekracza założony budżet o 99 złotych, ale rowery tego producenta zazwyczaj da się kupić ze sporym rabatem. Patrząc na jego specyfikację znów można byłoby powiedzieć „standard”. Aluminiowa rama, amortyzator o skoku 80 mm, przerzutki Shimano Tourney, 7 biegów z tyłu, hamulce V-brake. Generalnie prosty i pancerny rower. W tym budżecie to rower jakich wiele, ale z drugiej strony w Polsce montowany, więc możemy na patriotycznej nucie zagrać :)

 

Kands Lazaro rowery górskie opinie

Kands Energy 700 – wbrew temu co zwiastuje nazwa, model Energy 700 nie ma kół 700C (czyli 28 cali). To poczciwy góral z kołami o średnicy 26″. Wyjściowo kosztuje 859 złotych i za tę kwotę dostaniemy aluminiową ramę z przednim amortyzatorem, 7-rzędowy napęd oparty o Shimano Tourney oraz hamulce V-brake. W zasadzie to samo co u konkurencji w tej cenie. Warto dodać, że Kands to polska marka rowerów.


Rowery szosowe do 1000 złotych

Cóż, z nowymi rowerami szosowymi w tym przedziale cenowym jest spory problem. Pisałem o tym tutaj: Dlaczego rowery szosowe są drogie? Ciężko jest znaleźć cokolwiek sensownego i nowego w tej cenie. Przyjrzałem się różnym ofertom i przyzwoity, niedrogi rower szosowy można kupić za 1300-1400 złotych. Z mniejszym budżetem lepiej poszukać czegoś używanego.

Tani rower szosowy
Przykładem takiego kiepskiego i taniego roweru jest Vertigo Piccadilly. W brytyjskim Tesco do kupienia za 100-125 funtów (540-675 złotych), w Polsce za ok. 750 złotych. Specyfikacja tego roweru nie jest zbyt dobrze opisana. Wiemy, że rama jest aluminiowa, ma 7 przełożeń z tyłu i 2 z przodu i nie ma klamkomanetek. W sumie jest to jeden z elementów do którego zwykle czepiam się najmocniej. Wszystkie współcześnie produkowane rowery szosowe są wyposażone w klamkomanetki, czyli można jednocześnie hamować i zmieniać przełożenia. Jest to nie tylko wygodne, ale także dużo bezpieczniejsze niż manetki do biegów umieszczone przy wsporniku kierownicy (jak w przypadku tego roweru) czy na ramie. Oczywiście, w starych, kultowych rowerach takie rozwiązanie było stosowane, ale niech ono tam pozostanie. Dla mnie odrywanie rąk od kierownicy dla zmiany przełożenia jest naprawdę uciążliwe. Ale to już niech każdy rozważy sam.

Ciekawostką jest waga tego roweru. Tesco podaje, że waży on 14 kilogramów. Cóż… biorąc pod uwagę, że rowery szosowe zawsze kojarzyły mi się z lekkimi rowerami, to te 14 kilogramów niezbyt dobrze do tego opisu pasuje. Rowery z półki 1300-1500 zł ważą w granicach 10,5-11 kilogramów, co też nie jest szczytem lekkości, ale to już przyzwoita waga.

Podsumowując, bo się rozpisałem :) Jeżeli chcesz kupić prawdziwy rower szosowy z krwi i kości, przygotuj się na wydatek co najmniej 1500 złotych (po dobrych poszukiwaniach za 1300 też coś znajdziesz). W każdym razie ja tańszych modeli nie polecam i pod tym się nie podpiszę. Do rekreacyjnej jazdy lepiej poszukać mimo wszystko crossa albo fitnessa (czyli crossa ze sztywnym widelcem).


Rowery crossowe/trekkingowe do 1000 złotych

W dużym uproszczeniu można założyć, że rowery trekkingowe (turystyczne) są budową zbliżone do crossów, tylko mają bagażnik, błotniki i bardzo często oświetlenie na dynamo (w piaście lub napędzanie poprzez ocieranie o oponę). W zasadzie kupując crossa, można go w szybki sposób przerobić na rower turystyczny w razie potrzeby.

Niestety, podejrzewam, że z powodu szalejącego kursu dolara, w tym roku nie mogłem znaleźć sensownych rowerów trekkingowych, których katalogowa cena nie przekraczałaby 1000 złotych. Dlatego zdecydowałem się zostawić tu modele z poprzedniego rocznika, które są jeszcze wyprzedawane przez sklepy. Jeżeli w przeciągu roku pojawi się coś ciekawego, będę aktualizował wpis.

Jaki rower turystyczny kupić

Grand Autan – rower turystyczny kosztujący 800 złotych. Prosty model na stalowej ramie, bez amortyzatora. Znów wrócę do myśli, że w tej cenie lepiej mieć sztywny widelec typu „gniotsja, nie łamiotsja” niż atrapę amortyzatora, który po jakimś czasie przestanie działać. Poza tym napęd Tourney, 6 biegów z tyłu, hamulce V-brake i oświetlenie na dynamo cierne (w tej klasie cenowej ciężko będzie znaleźć rower z dynamem w piaście). Generalnie prosty, pancerny rower. Co ciekawe – ma koła 26 cali, co nie jest aż tak często spotykane, ponieważ rowery turystyczne mają zazwyczaj koła 28 cali. Ale nie traktowałbym tego jako wady, ewentualnie zakup takiego roweru powinny dobrze przemyśleć osoby o wzroście powyżej 190 cm, ponieważ koła mogą być trochę za małe.

Maxim MT 2.1


Maxim MT 2.1
 – rower produkcji Zasada-Rowery ze Zduńskiej Woli. Klasyczne koła 28 cali, rama aluminiowa (widelec stalowy), wspornik kierownicy z możliwością regulacji wysokości oraz kąta nachylenia, przerzutki standardowo Tourney. Oświetlenie z tego co udało mi się ustalić jest niestety bateryjne. Dlaczego piszę niestety? Jeżeli jeździsz rowerem na krótsze wycieczki, to nie jest to żaden problem. Jednak na dłuższych wyjazdach dynamo jest bardzo przydatne, nie trzeba pamiętać o wymianie baterii. Ale cena tego roweru to usprawiedliwia, fabrycznie wynosi 999 złotych.

kands-stv-700

Kands STV-700 – nie mogło tutaj zabraknąć kolejnego „króla Allegro” czyli roweru Kands STV-700. Katalogowa cena to 900 złotych, ale śmiało można go kupić za niewiele ponad 700 złotych. Co ciekawego w nim znajdziesz? Aluminiową ramę, 7 rzędów z tyłu i przerzutki Tourney, regulowany na wysokość i pod kątem wspornik kierownicy i stopkę. Kolejny pancerny rower w którym postawiono na sprawdzony minimalizm.

 

Rowery miejskie do 1000 złotych

W tej grupie rowerów było mi najtrudniej coś wybrać. Głównie ze względu na ich wygląd. Bo w takim rowerze nie liczą się tylko techniczne kwestie. Rower miejski musi się podobać :) Tak więc jeśli jesteś estetą/estetką, wybacz, że niekoniecznie wybrałem najpiękniejsze modele dostępne na rynku, ale być może któryś wpadnie Ci w oko.

Jaki rower miejski kupić

Cossack LowLine City – LowLine wyjściowo kosztuje 1049 złotych, ale zeszłoroczne modele można kupić taniej. Rower ma tradycyjne, miejskie koła w rozmiarze 28 cali. Rama jest stalowa, rower posiada trzybiegową przerzutkę Shimano Nexus schowaną w piaście, a giętą kierownicę można regulować na wysokość. Do tego dochodzi amortyzowany wspornik siodełka, przedni hamulec V-brake i tylny „w pedałach”, oświetlenie, błotniki, bagażnik i koszyk. Sprawia wrażenie naprawdę solidnego i co ciekawe, to kolejny rower od polskiego producenta.

 

Rower miejski do 1000 złotych

Romet Vintage – rower ten występuje w dwóch wersjach: z ramą męską oraz damską. Dla każdego coś miłego. Rama jest stalowa, koła mają 28 cali, z tyłu przerzutka Shimano Tourney obsługuje 6-rzędowy wolnobieg. Co bardzo fajne, z przodu jest tylko jedna tarcza, dzięki czemu nie trzeba sobie zaprzątać głowy tym, by nie „kosić” łańcucha. Poza tym stylowa gięta kierownica z regulacją wysokości, oświetlenie na dynamo, błotniki i bagażnik. Na obręcze są założone opony o szerokości 37 mm, to moim zdaniem fajny rozmiar do jazdy po mieście. Daje już pewien komfort jazdy, ale jednocześnie rower będzie się lżej toczyć. Katalogowa cena modelu Vintage wykracza lekko poza nasz budżet i wynosi 1049 złotych, ale spokojnie kupi się go taniej.

burghardt eco green line

Burghardt Eco Green Line – ten miejski rower z Ostrowa Wielkopolskiego idealnie mieści się w naszym budżecie i wyjściowo kosztuje 999 złotych. Aluminiowa rama połączona jest ze stalowym widelcem i typowymi, miejskimi kołami o rozmiarze 28 cali. W tylnej piaście schowana jest trzybiegowa przerzutka Shimano Nexus, a rower jest dodatkowo wyposażony w osłonę łańcucha, błotniki, bagażnik tylny oraz przedni, na którym zamontowano koszyk. Przedni bagażnik to bardzo dobry pomysł, jest o wiele stabilniejszy niż koszyk wieszany na kierownicy i daje większe możliwości przewozowe.

 

Le Grand William 1

Le Grand William 1 – Le Grand to marka należąca do polskiego Krossa. To bardzo fajne, stylowe miejskie rowery, w niezłych cenach. Model William 1 jest do kupienia za niecały tysiąc złotych i to bardzo prosty, stalowy rower. Ma tylko jedno przełożenie, przedni hamulec jest szczękowy, tylny to torpedo, czyli „w pedałach”. Rower posiada małą osłonę łańcucha, błotniki i bagażnik. Czyli na pokładzie znajduje się niezbędne miejskie minimum i nic więcej. I dobrze, bo taki prosty rower, w tym budżecie będzie miał mniej okazji by się zepsuć. Le Grand przygotował także propozycje z damską ramą. I jest ich w tym budżecie więcej: Madison, Virginia Lille.

Polecane rowery z rocznika 2017


Rowery górskie do 1000 złotych

Powoli producenci zaczynają przenosić się ze swoimi rowerami do rekreacyjnej jazdy „górskiej” do przedziału 1500 złotych. Musicie wiedzieć, że poniżej 1000 złotych nie kupi się nowego roweru, który będzie nadawał się do jazdy po górskich szlakach. Jeżeli nie wierzycie, wybierzcie się takim rowerem najpierw na jakąś mniejszą górkę. W każdym razie to są rowery do rekreacyjnej jazdy, bez strachu, że się gdzieś zakopiecie po zjechaniu z asfaltu. I tak najlepiej je traktować. Pod mocną nogą szybko przestaną wystarczać.

Jaki rower z Decathlonu

B’Twin Rockrider 340 –  ten rower kosztuje 800 złotych i jest o oczko niżej niż testowany przeze mnie kiedyś model Rockrider 520. Mamy tu aluminiową ramę i amortyzator Suntour XCT o skoku 80 mm. Hamulce to klasyczne, szczękowe V-brake. Poza tym napęd jest 7-rzędowy z przerzutkami Shimano Tourney i obrotowymi manetkami SRAM MRX21. Do intensywnych szaleństw w lesie się nie nadaje, ale do rekreacyjnych przejazdów jak najbardziej.

Lazaro Evolution V1 – braci tego roweru zobaczycie w tym zestawieniu jeszcze dwa razy, w kategorii crossowych i fitnessowych. Aluminiowa rama, amortyzator Suntour M-3030, hamulce V-Brake i napęd 3×7 oparty o osprzęt Shimano Altus. To tak jak B’Twin, prosty rower do rekreacyjnej jazdy, ale póki nie zaczniecie na nim skakać, to powinien trochę posłużyć.

 

Inne rowery górskie do 1000 zł, na które warto zwrócić uwagę: CTM Axon, Spartacus Elite Comp.


Rowery szosowe do 1000 złotych

Cóż, z nowymi rowerami szosowymi w tym przedziale cenowym jest spory problem. Pisałem o tym tutaj: Dlaczego rowery szosowe są drogie? Nie tak łatwo jest znaleźć coś nowego w tej cenie. Przyjrzałem się różnym ofertom i przyzwoity, niedrogi rower szosowy można kupić za 1500-1600 złotych. Z mniejszym budżetem lepiej poszukać czegoś używanego lub zgodzić się na pewne kompromisy.

W sklepach i na Allegro znajdziecie kilka rowerów, takich jak RACER 700XT TERRAIN (określany jako „profesjonalny”), Vitesse Swift (podają, że waży 14,5 kilograma, co mam nadzieję, że jest pomyłką, bo tyle ważą proste rowery górskie), KS Cycling Piccadilly (sprzedający pisze, że rower jest „obłędny”) czy B’Twin Triban 100.

Cechą tych wszystkich rowerów jest brak klamkomanetek, czyli czegoś co rowery szosowe mają od lat. Dzięki nim nie trzeba odrywać ręki od klamek hamulcowych, aby zmienić bieg. Natomiast tutaj klamki mamy w najdalszym punkcie kierownicy, a manetki do zmiany biegów na wypłaszczeniu tuż przy mostku. Do tego niektóre rowery mają długą kierownicę, co wymusi bardzo pochyloną pozycję i utrudniony dostęp do manetek podczas jazdy.

Oczywiście można zdjąć te klamki oraz manetki i sprzedać. A za ok. 260 złotych założyć klamkomanetki Shimano Tourney, jeżeli komuś będą zwykłe manetki przeszkadzać (a przy częstszej zmianie przełożeń – uwierzcie mi, że będą).

Z tych rowerów, które wymieniłem wyżej, najlepiej moim zdaniem wygląda Triban 100 z Decathlonu (tu znajdziecie test tego roweru). Niestety też ma manetkę na kierownicy zamiast klamkomanetki, ale ma wygodniejszą geometrię ramy i opony o szerokości 32 mm, a powinny się tam też zmieścić gładkie opony 35 mm. Można też założyć węższe, typowo szosowe. Możliwość założenia szerszych opon i zamontowania bagażnika sprawia, że rower jest bardzo uniwersalny. To, że ma napęd 1×7 nie daje jakiejś ogromnej uniwersalności, zwłaszcza jeżeli chodzi o jazdę po górach, ale z drugiej strony, bardzo upraszcza jego obsługę.

Tak czy owak, jeżeli myślicie o prawdziwym rowerze szosowym, a nie chcecie bawić się w wymianę na klamkomanetki, zerknijcie na rowery do 1500 zł lub polujcie na wyprzedaże modeli do 2000 złotych.

 


Rowery crossowe/fitnessowe/trekkingowe do 1000 złotych

W dużym uproszczeniu można założyć, że rowery trekkingowe (turystyczne) są budową zbliżone do crossów, tylko mają bagażnik, błotniki i stopkę. Może pozycja na rowerach trekkingowych jest trochę bardziej wyprostowana. Ale w zasadzie kupując crossa, można go przerobić na rower turystyczny w razie potrzeby.

Cieszy mnie, że w tym zestawieniu pojawiły się rowery, które mogę zakwalifikować do kategorii fitnessowych. Są to rowery ze sztywnym widelcem, zamiast amortyzatora, dzięki czemu rower lżej przyspiesza i jest prostszy w budowie. Warto nad taką opcją się zastanowić, amortyzatory w rowerach do 1000 złotych i tak nie grzeszą ogromną wytrzymałością.

 

 

Lazaro Integral V1 w wersji z amortyzatorem – aluminiowa rama, amortyzator, wygodna pozycja za kierownicą, napęd oparty w dużej mierze o Shimano Altus. To recepta na fajny, budżetowy rower crossowy.

Vellberg Explorer 1.0 – Vellberg to polski producent z Dębicy. Rower jest podobnie wyposażony do Kandsa V1, napęd to również w dużej mierze Shimano Altus 3×7, a hamulce to proste, ale łatwe w regulacji V-Brake.

 

Inne rowery crossowe do 1000 zł, na które warto zerknąć: Spartacus Cross 2.0, Kands STV-900

 

 


Lazaro Integral CRS V1 – ten Lazaro to w zasadzie brat bliźniak tego, który opisywałem wyżej. Jedynie zamiast amortyzatora ma sztywny, stalowy widelec, co przenosi go z kategorii cross do fitness :) Oczywiście pozycja za kierownicą będzie nadal wygodna, ale sam rower będzie lżejszy i będzie można na nim łatwiej przyspieszać.

 

B’Twin Riverside 120 – to kolejny rower z Decathlonu reprezentujący grupę, która ma jedną tarczę z przodu. Bardzo lubię takie rowery, ponieważ można skupić się na jeździe, a nie pilnowaniu by odpowiednio zmieniać biegi. Z tyłu znajdziemy 8. rzędową kasetę o rozstawie 11-34, co z tarczą 36 na korbie pozwoli na pokonywanie wzniesień, ale także spokojne rozpędzenie się do 40 km/h, a nawet więcej. Zresztą jeżeli komuś będzie mało, zawsze można założyć większą tarczę. Poza tym stalowa rama i widelec, wygodna pozycja za kierownicą i koła 28 cali.

 

Inne rowery fitnessowe do 1000 złotych, na które warto spojrzeć: Kands STV-700, Mountrek Flyer

 

Spartacus Premier 2.0

Spartacus Premier 2.0 – ten rower zbudowano na aluminiowej ramie i amortyzatorze Suntour CR7V o skoku 63 mm. Napęd oparty jest o trzyrzędową korbę i siedmiorzędowy wolnobieg – wszystko z grupy Shimano Tourney. Rower ma standardowe, trekkingowe wyposażenie, czyli bagażnik, błotniki, stopkę oraz lampki.

 

Kands Navigator – o tym rowerze nie będę się szczególnie rozpisywał, ma bardzo podobne wyposażenie co Spartacus. Główna różnica tkwi w braku amortyzatora, Navigator wyposażony jest w stalowy widelec. Czy jest on lepszy czy gorszy od amortyzatora, pisałem na blogu w tym wpisie. Na pewno sztywny widelec upraszcza konstrukcję, a rower jest lżejszy, dzięki czemu lepiej będzie się nim przyspieszało, a także lżej wnosiło po schodach. Bratem bliźniakiem tego Kandsa jest Lazaro Liberty.

 

Inne rowery trekkingowe na które warto spojrzeć: Skilled London (napęd z jedną tarczą z przodu)

 

Rowery miejskie do 1000 złotych

Co ciekawe, to grupa rowerów miejskich okazała się najliczniejsza. W ofertach producentów jest ich co nie miara. I bardzo dobrze, to świetny środek transportu do miasta, ale także na podmiejskie wycieczki :)

 

Goodman Strada 8.1 – ten miejski rower z Andrychowa można kupić za 999 złotych. Jest to kwota po małej przecenie, ale myślę, że taka była już od wiosny :) Aluminiowa rama połączona jest ze stalowym widelcem i typowymi, miejskimi kołami o rozmiarze 28 cali. W tylnej piaście schowana jest trzybiegowa przerzutka Shimano Nexus, a rower jest dodatkowo wyposażony w osłonę łańcucha, błotniki, bagażnik tylny oraz koszyk z przodu. Kierownicę możemy regulować nie tylko na wysokość, ale także kąt pod jakim będzie ustawiona.

 

Le Grand William 1

Le Grand William 1 – Le Grand to marka należąca do polskiego Krossa. To bardzo fajne, stylowe miejskie rowery, w niezłych cenach. Model William 1 jest do kupienia za niecały tysiąc złotych i to bardzo prosty, stalowy rower. Ma tylko jedno przełożenie, przedni hamulec jest szczękowy, tylny to torpedo, czyli „w pedałach”. Rower posiada małą osłonę łańcucha, błotniki i bagażnik. Czyli na pokładzie znajduje się niezbędne miejskie minimum i nic więcej. I dobrze, bo taki prosty rower, w tym budżecie będzie miał mniej okazji by się zepsuć. Le Grand przygotował także propozycje z damską ramą. I jest ich w tym budżecie więcej: Madison, Virginia Lille.

B’Twin Tilt 120 – choć składane rowery kojarzą się u nas z modelem Wigry, to nie tylko Romet je robi. Także Decathlon spróbował sił na tym ciekawym rynku rowerów. Tilt 120 to jeden z niższych modeli składaków (jest jeszcze jeden model niżej i kilka wyżej), dlatego niestety nie jest zbyt lekki i waży ponad 14 kilogramów. W tym modelu dostajemy 6 biegów i zewnętrzną tylną przerzutkę, 20. calowe koła, składane pedały i przydające się w mieście błotniki oraz lampki.

 

Rowerów miejskich do 1000 zł, na które warto spojrzeć, jest dużo, dużo więcej: Cossack Sola, Cossack Luna, Kands VenusBurghardt Swan, Spartacus Comfort Line, Skilled Prestige, Indiana Moena A3B, B’Twin Elops 500, B’Twin Elops 520, Vellberg Nexus 3, Goetze Dutch Goose, Onilus Calista,