Jaki rower kupić: górski, trekkingowy czy crossowy?

Pytanie zadane w tytule wpisu może się na pierwszy rzut oka wydawać banalne. Bo pierwsza odpowiedź jaka ciśnie się na usta jest taka: kup taki rower jaki Ci najbardziej odpowiada. Nieraz dostaję od czytelników właśnie takie pytanie. Ktoś nie jeździ dużo, nie ma większego doświadczenia z rowerami, nie wie jakiego typu rower wybrać i chce się dowiedzieć jaki jest „najlepszy”. Specjalnie biorę to słowo w cudzysłów, ponieważ gdyby istniał rower, który będzie bardzo szybki na asfalcie, ale jednocześnie da sobie radę na ostrym górskim odcinku, to nikt by nie produkował innych rowerów :) A wiele osób właśnie takiego roweru szuka, swoistego świętego, kolarskiego Graala. Na początku rozwieję te złudzenia, każdy rower jest stworzony do specyficznych zastosowań i choć jest sporo uniwersalnych rowerów, to są one po prostu rozsądnym kompromisem, który próbuje połączyć ogień z wodą.

Swego czasu wysnułem teorię, że najwygodniejszym rowerem do poruszania się po mieście będzie rower górski. Głównie ze względu na szerokie opony, które dobrze amortyzują dziurawe drogi i wysokie krawężniki. Sam kiedyś sobie żartowałem z osób, które kupują rower górski, tylko po to by jeździć nim po osiedlu. Ale z czasem doszedłem do wniosku, że nieważne do czego rower został stworzony, ważne czy jego używanie w danych warunkach jest uzasadnione. I jazda góralem w mieście jak najbardziej jest. Może w bogatszych niż Polska krajach niekoniecznie, ale u nas jazda rowerem to często walka o przetrwanie, gdzie przynajmniej komfort jazdy będzie większy.

Ale wracając do wyboru roweru. Kategoryzując je możemy przyjąć prosty podział: górale w góry, trekkingi na turystyczne wyjazdy, crossy ni to na asfalt, ni to na bezdroża. Tylko spójrz na przykład, który podałem ciut wyżej. Nikt przecież nie zabroni nam jeździć góralami po mieście, czy wybrać się crossem w góry. Trzeba tylko zdawać sobie sprawę z ograniczeń jakie przed nami staną.

Postaram się teraz w kilku podpunktach wypisać wady i zalety każdego typu roweru. Znając je łatwiej będzie wybrać odpowiedni rower dla siebie. Zakładam, że szukamy roweru do amatorskiej i bardziej rekreacyjnej jazdy.

 

Rower górski:

– Szerokie opony, które dobrze amortyzują nierówności i pozwalają na łatwiejszą jazdę w terenie, ale można oczywiście włożyć węższe wedle uznania i potrzeb.

– W zależności od geometrii ramy można na nim siedzieć w bardziej pochylonej lub wyprostowanej pozycji, najlepiej przed zakupem to sprawdzić.

– Do wyboru koła 26, 27.5, 29 cali, choć obecnie w wyższych modelach koła 26″ już się nie pojawiają.

– Często konstrukcja górala jest bardziej pancerna: mocniejsze obręcze, solidniejsza rama. Ale oczywiście wiele zależy od budżetu.

– Skok amortyzatora w góralach to najczęściej 80-100 milimetrów.

– Zazwyczaj napęd skrojony jest pod jazdę terenową, czyli ma dostępne bardziej „miękkie” przełożenia, które ułatwiają podjeżdżanie.

 

Rower trekkingowy:

– Węższe opony, które zapewnią komfort na asfalcie, ale także pozwolą na szybszą jazdę. Można je wymienić na szersze (i jednocześnie wyższe), trzeba tylko pamiętać o błotnikach i konstrukcji ramy.

– Dodatkowe wyposażenie: każdy trekking ma fabryczne błotniki, bagażnik, stopkę, a także w wyższych modelach oświetlenie na dynamo (najlepiej w schowane w piaście), ergonomiczną kierownicę, czasem pompkę.

– Wygodniejsza i bardziej wyprostowana pozycja za kierownicą niż w góralu, choć znów wiele zależy od geometrii konkretnego roweru.

– Najczęściej rowery mają koła 28 cali (obręcz ma identyczną średnicę co koła 29 cali, różnica tkwi wyłącznie w wysokościach opon), ale można znaleźć trekkingi z kołami 26 cali.

– Można znaleźć rower ze sztywnym widelcem. Takie rowery są lżejsze i amortyzator nie pochłania niepotrzebnie energii podczas pedałowania. No chyba, że kupimy rower z możliwością blokowania amortyzatora, np. Kross Trans Global. Co ciekawe sztywne widelce można znaleźć albo w najtańszych rowerach, albo w tych z wyższej półki. Na średniej półce cenowej dominują amortyzatory. Na co się zdecydować opisałem w tym wpisie.

– Amortyzator ma najczęściej 50-65 milimetrów skoku. Do jazdy po asfalcie i szutrowych drogach nie potrzeba więcej.

– Trekkingi mają trochę słabszą konstrukcję, mniejsze przekroje rur ramy, mniejszą średnicę goleni amortyzatora. Ale nie są też narażone na uszkodzenie jak górale.

– Napęd najczęściej pozwala na uzyskanie twardszych przełożeń. Standardem jest korba z tarczami 48-36-26.

 

Rower crossowy:

– Teoretycznie można by powiedzieć, że jest to rower trekkingowy, tylko bez akcesoriów. U wielu producentów tak właśnie jest. U części z nich rowery crossowe mają ciut bardziej agresywną geometrię, choć nadal jest ona komfortowa.

– Tutaj koła to też 28 cali, opony najczęściej mają szerokość od 38 do 44 milimetrów. Śmiało można włożyć szersze (i wyższe opony), choć przed zakupem warto sprawdzić czy zmieszczą się w ramie/widelcu oraz czy przednia nie będzie ocierać o but podczas skręcania. Do bardzo wielu crossów nie uda się włożyć opon o szerokości np. 2,35 cala, co w góralach uda się bez problemu.

– Sztywne widelce też tutaj występują, ale bardzo sporadycznie. Ze sztywnymi widelcami są produkowane rowery typu fitness, ale te postawiłbym ciut bliżej roweru szosowego niż crossowego. Choć to temat na osobną dyskusję, którą znajdziesz tutaj :)

– Amortyzator ma najczęściej 50-65 milimetrów skoku. Do jazdy po asfalcie i szutrowych drogach nie potrzeba więcej.

– W crossach napęd jest stosowany dokładnie tego samego typu co w trekkingach

 

Przygotowane przeze mnie zestawienie mogło odpowiedzieć na sporo Twoich pytań, ale jednocześnie zasiać jeszcze większy zamęt. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Przecież do roweru górskiego czy crossa też da się założyć błotniki i bagażnik. Przecież do crossa i trekkinga da się najczęściej założyć szersze opony. Przecież pozycję na rowerze da się trochę wyregulować mostkiem i kierownicą. To jaki rower w końcu wybrać?

Ja od siebie powiem tylko tyle, że do sporadycznej jazdy po asfalcie i ubitych drogach gruntowych wybór nie ma większego znaczenia. Najważniejsze by rower był dobrze dopasowany rozmiarem, ale to na jaki typ się zdecydujemy to już rzecz gustu. Ale do typowej jazdy po górach (off-road) oczywistym wyborem będzie rower górski. Zdarzyło mi się kiedyś wjechać crossem na niewielki szczyt w Beskidzie Żywieckim, ale okupiłem to późniejszą wymianą obręczy. Rower trekkingowy zapewni najwygodniejszą pozycję, będzie zatem optymalnym wyborem na dalsze, asfaltowe podróże. Ale jeżeli podczas tych podróży planujesz zawadzić o pustynię czy kamieniste drogi – pomyśl o rowerze górskim z odpowiednimi oponami. Cross będzie kompromisem na niewymagające trasy asfaltowe i gruntowe.

Warto przejechać się na rowerach znajomych, popytać o ich doświadczenia. Liczę też na Waszą dyskusję w komentarzach. Do jednego wniosku pewnie nie dojdziemy, ale pogadać zawsze warto :) Zapraszam również do lektury cyklu wpisów z serii – jaki rower kupić? Podaję tam moje propozycje rowerów w różnych cenach.

  • Nie widzę typu miejskiego z koszyczkiem. Do sklepu w sam raz, o dziwo krzywe krawężniki wcale nie dają się we znaki. Jedyna niedogodność w rowerze miejskim, która nierzadko ratuje życie – to mniejsza prędkość, a zatem i krótsza droga hamowania.

    Nie widzę też porównania dystansowego. Naprawdę dużo zależy nie od tego czy jeździmy po piachu czy po asfalcie, ale od tego – jaki dystans jeździmy najczęściej. Przy kilometrażu lajtowym, rzędu do 30 km, lepszy będzie rower o bieżniku niegórskim (bieżnik ma dużo większe znaczenie przy jeździe góry/asfalt niż szerokość i wysokość opon).

    Przy wyższych dystansach, 30-100 km – przyda się rower o nieco bardziej sportowej ramie, gdzie jadący będzie mieć wygodniejszą pozycję i odciążać kręgosłup (ale to da się wyregulować wysokością siodełka). Plus podział na obciążenie, czyli czy chcemy jeździć szybko na lekko (wtedy im cieńsze opony i lżejsza, cieńsza rama, tym lepiej), czy wozimy duży bagaż (wtedy rama powinna brać pod uwagę wagę rowerzysty wraz z ładunkiem).

    Przydaje się notowanie, ile przejechaliśmy km w terenie w porównaniu do asfaltu. To dzięki takim statystykom doszłam do wniosku, że dla 20% terenu nie opłaca mi się jeździć na górskim bieżniku i przesiadłam się na semislicki. Mniejsze zmęczenie na długich dystansach, a po piachu da się przejechać, bo opony są nadal dość szerokie, a zatem nie tak łatwo się zapadają.

    • Miejski z koszyczkiem najczęściej nie jest brany pod uwagę przez kogoś kto zastanawia się nad góralem :)

      • Krzywdzący stereotyp. Ludzie często mają więcej niż jeden rower. Czasem do górala warto dokupić miejski, może niekoniecznie z damską ramą i koszyczkiem z falbankami, ale w końcu bywają i męskie, bardzo stylowe i eleganckie. Do pracy w sam raz. I do jazdy miejskiej, która zużywa obręcze i opony – nie marnuje się roweru długodystansowego.

        • Ja to wiem i Ty to wiesz. Ale nie oszukujmy się, większość ludzi woli mieć po prostu jeden rower „uniwersalny” do wszystkiego. Miejski też się nadaje, ale wg. mnie mieszczuchy kupują osoby, które naprawdę wiedzą czego chcą, to nie są przypadkowe zakupy.

          • Ja to wiem i Ty to wiesz, że coś takiego jak rower uniwersalny nie istnieje. Trzeba dopasować rower do konkretnych potrzeb, planowanych dystansów i proporcji płaskiego/górskiego, gruntu/asfaltu, % km w mieście/wsi. Inaczej pierwszy rower tylko nabije statystyki sprzedaży, bo i tak po roku okaże się, że jest niedopasowany.

            • piotrk

              Nie zgodzę się… jeżeli robisz trasy większe niż 40 km to ma to dla Ciebie ogromne znaczenie, także dla mnie. Dla rowerzystów „niedzielnych” wielkość, pozycja ma pomijalne znaczenie.

              Poza tym myślę, że zależy od budżetu. Ja nie jestem w stanie sobie kupić roweru na specjalną okazję, bo kosztowałby mnie tyle, co uzbieranie na wyprawę, albo i więcej – bo wiem co chcę. Z tego to powodu wolę sobie kupić oponę na przewidywaną trasę, dostosować pozycję na daną trasę i trochę potrenować.

              Niestety… brakuje mi roweru górskiego na moje trójmiejskie lasy – poczekam. Ostatnio złamałem kierownicę.. dobrze, że nic więcej.

              Dodałbym jeszcze kategorię rowerów… hipsterskie.. miło sie na nie patrzy, ale niee… nie mógłbym wsiąść :D

              • radziu

                hipsterskie to głównie ostra koła.
                Na trójmiasto góral to najbardziej uniwersalna maszyna, własnie ze względu na sporo lasu w obrębie miasta oraz „dosć spore róznice wysokości” jak na Polske pólnocną

              • Ja już dawno przeszłam na multiroweryzm, bo na miasto potrzebuję innego roweru niż na długie trasy. Poza tym nie chcę marnować cennego wyprawowca na jazdę po bułki czy na dworzec. Mam dwa rowery, a i tak brakuje mi trzeciego, jakiegoś prostego składaka, żebym się nie bała, że mi ukradną i mogła takiego złomka zostawić pod dworcem na cały dzień. Wiesz, taki rower co przewyższa go ceną u-lock ;) Ale nadal uważam, że to jest kwestia indywidualna. Większość rad odnoście roweru na długie trasy w moim przypadku nie do końca się sprawdza, bo mam własne kaprysy, krzywy wrażliwy kręgosłup i brak mi sił na dźwiganie ciężkiej ramy. :)

                • Ha, ja bym bardzo chętnie miał dwa albo trzy rowery, tylko z tym wiąże się jeden zasadniczy problem. Trzeba mieć gdzie je trzymać :)

                  • Nie wiem w jakim metrażu mieszkasz, ale trzymałam kiedyś 5 rowerów w 26m2 kawalerce. Teraz mamy cztery, z czego trzy stoją w przedpokoju, a czwarty stoi u mnie w pokoju pod parapetem. Plus rowerek biegowy dziecka i trójkołowy, ale te są upchnięte gdzie bądź, po kątach. Kto chce, ten znajdzie sposób. Trzy rowery zajmują przestrzeń ok 1x2m2. Przedpokój ma 150cm szerokości, nadal jest 60cm przejścia obok rowerów. A jak się upchnie, to więcej (z lenistwa z jednego nie zdejmujemy fotelika rowerowego, więc zajmuje przez to kilka cm więcej).

                    • p.s. Mam znajomego, który potrafi upchnąć ponad dwadzieścia rowerów na zapleczu małego busa do przewozu max 8 osób. Kubatura rzędu 2,5x2x2m. Tylko trzeba im kierownice przekręcić i w niektórych luzem trzymać przednie koło. :) https://picasaweb.google.com/101602513375906942835/NorwegiaLonginada2013#5918368025151141874

                    • Da się, oczywiście, że się da. Sam mam teraz trzy rowery (jeden mój, jeden mojej dziewczyny i jeden mój stary na sprzedaż) i żyję. Ale tylko czekam na wiosnę, kiedy wystawię mój stary rower na sprzedaż.

                      Zdecydowanie od upychania rzeczy wolę jednak przestrzeń, która w małym mieszkaniu w bloku jest na wagę złota. Poza tym stety/niestety sporą część w mieszkaniu zajmują mi inne rzeczy, które są ważniejsze niż moja chęć posiadania trzech rowerów :

                    • Mamy w domu coś około 1000 książek. To jest dopiero problem, co tam rowery. Redukujemy szafy ubraniowe, żeby było więcej miejsca. ;)

                    • Pan On

                      Ale musisz mieć syf w mieszkaniu… współczuję

                    • Książki i rowery – podziwiam Cię Lavinka :)

                    • 2000belus

                      Jak Wy się ludzie rozpisujecie nie na temat…mierzycie linijką powierzchnię na rowery… i te szczegóły…rowerek dla dziecka.. dla babci .. fotelik….

                    • kAs

                      lol 5 rowerów w 26m2 kawalerce ;p a chłopa znalazłaś? :P Sorry ale nie mogłem się powstrzymać ;p

          • Pavlinho

            po wg nie dajemy kropki!

    • putek

      „Przy wyższych dystansach, 30-100 km – przyda się rower o nieco bardziej sportowej ramie, gdzie jadący będzie mieć wygodniejszą pozycję i odciążać kręgosłup (ale to da się wyregulować wysokością siodełka).” Dwie bardzo dziwne teorie tu widzę.

      • Lukasz

        no bardziej sportowa („pochylona”) pozycja jest zdrowsza dla kręgosłupa; jadąc w pozycji wyprostowanej wszelkie drgania „lecą” w kręgosłup i nie są amortyzowane przez mięśnie pleców.

        A co do wysokości siodełka to ustawiamy ją pod długość nogi!!! (są na to wzory) a dopiero po ustawieniu wysokośći siodełka możemy bawić się z kierownicami/mostkami itd.

  • www.rowerymalgoska.pl

    Przede wszystkim najlepiej przed zakupem przetestować i przejechać się na każdym z rowerów ! :) Ale naszym cichym faworytem są chyba jednak górale 29er ;)

    • #roweroterapia

      Ale po co komu ciezki kloc na 29″ laciach? Dla mnie to mainstremowa gadka. Takim rowerem ciezko sie jezdzi w trybie miejskim, chyba ze mieszkamy w gorach i latamy po singlach. Zreszta tutaj tez mialbym sporo zastrzezen, bo lata spedzilem na gorskich szlakach i 26″ ma wiele zalet vs 29″, chociazby zwrotnosc na technicznych odcinkach, ktorej nie posiada 29 i w kazdy mocniejszy zakret trzeba wchodzic jak autobusem przegubowym. Dlatego piszac o faworycie warto argumentowac dlaczego i do jakich zastosowan go przewidujemy. Moim zdaniem nalezy po prostu zastanowic sie, czy nie kupujemy roweru nad wyrost „oczekiwania vs rzeczywistosc”. Bo po co ci tłenti najner, jesli bedziesz jezdzic np. glownie po polach, lasach, szutrach a do tego bedziesz dojezdzac 70% trasy asfaltem zeby w ogole sie tam dostac. Faworyta ustala teren uzytkowania tylko i wylacznie. Wlasnie sprzedalem fula 29, bo mieszkam 150km od najblizszego pasma gorskiego i nie mam czasu na jego eksplorowanie, a do miasta ten rower byl bez sensu, nad wyrost, nie wykorzystalbym jego potenjalu.

      Reasumujac – mieszkasz w gorach, terenie gorzystym – bierz MTB
      mieszkasz w miescie, bierz fitness/ CX / Szose / krosa – nie chcesz ograniczac sie do asfaltu – zapomnij o szosie (fitnesem po szutrach da sie jezdzic, choc jest najblizszy szosie z z pozostalych wymienionch, no poza CX, ale to juz taki MTB w wydaniu szosowym)

      • Też jeżdżę na 26, na podjazdach duże koła nijak się nie przydają. W trekkingu na wąskich oponach to i owszem, ale po płaskim. Jeżdżę po mieście na 28kach na holendrze, niby fajnie, ale do jazdy pod górę liczy się każe pół kilo ;)

        • Że niby na 26 łatwiej podjechać pod górę niż na 29 ? Całkowicie się z tym nie zgadzam, mam 26 i 29 i szczególnie na dosyć dużych wzniesieniach widać różnicę 29 vs 26 …

          • Xau

            Może siebie oszukasz, ale fizyki nie oszukasz. Większe koło oznacza inny kąt natarcia i o ile pomaga on w przejeżdżaniu przez przeszkody to przy wzniesieniach przeszkadza chociaż by przez to, że środek ciężkości znajduje się wyżej niż w 26” więc i rozkład mas inny.
            Mam kolegę totalnego amatora, który przesiadł się ze starego kellysa scarpe na twentyninera i… pierwsza rzecz, którą od niego usłyszałem to „czemu nie powiedziałeś, że na tym się tak ciężko podjeżdża?”.

            • radziu

              Nie do końca jest to prawda, środek ciężkości będzie zbliżony w obu rowerach, bo bb znajduje się praktycznie na podobnej wysokości.

              Cięższe podjazdy w 29erach mogą wynikać z:
              1. Przyzwyczajenia do przełożeń z 26″ (na identycznych zębatkach 29 będzie jechało oporniej, gdyż jeden obrót dużego koła to ~22 centymetry więcej przejechane w stosunku do koła 26″)

              2. 29er porównywalnej klasy do 26″ będzie cięższy oraz same koła będą cięższe,co ma znaczenie na podjazdach.

      • nicram4

        Po co mi ciężki kloc na 29″? Po 1 nie ciężki. Mój będzie ważyć ok 13 kg, po drugie: ciężko po mieście to się chyba tobie jeździ. Wkurza mnie, jak ktoś pisze komentarz jakby wypowiadał się za wszystkich. Możesz pisać o swoich doświadczeniach i radach, ale jeżeli masz krytykować i używać słów typu: po co komu klocek na 29 to proszę zamilcz.

        Mój osobisty krytyk w głowie cały czas sprawia że mam wątpliwości jaki rower kupić. Mieszkam w mieście, będę jeździć większość po asfalcie i trochę lasach. Czasami wyjadę na ciężki teren wyszaleć się. Dlatego kupuje 29nera. Ponieważ 29nerem będę mógł z przyjemnością jeździć też po naszych pięknych ulicach miejskich a co najważniejsze bardzo mi się podobają wielkie koła.

        Dlatego wszystkim krytykom proponuje przemyślane wypowiedzi, a tym którzy podjęli decyzję wbrew stereotypom np. takim jakie głosi #roweroterapia życzę zadowolenia z zakupionego wymarzonego roweru.

        Łukaszu dziękuję za obiektywizm, świetny blog.

        • Dzięki za miłe słowa :) Ale proszę, zluzujcie trochę ton rozmowy, bo możemy się trochę pospierać, ale bez przepychanek słownych.

      • putek

        Nie mogę sobie wybrazić jazdy po szutrach moim fitness’ em. A Ty Łukasz jak na swoim? Mój od szosy różni się praktycznie kierownicą i oponami 35 mm. W geometrii różnice są bardzo niewielkie. Przejechałem nim raz 1km odcinek po szutrze. Porażka.

        • Jeżeli założę opony Schwalbe CX Comp, to spokojnie rower daje sobie radę. To nadal nie będzie rower górski, ale jeździłem nim już po lasach i bezdrożach i nie narzekałem.

          Pamiętaj, że na rowerze przełajowym masz cienkie opony i geometrię typowo szosową i ludzie śmigają.

          • putek

            Mimo wszystko nie przekonujesz mnie ;). Mniej więcej to tak samo jak do MTB założyłem Schwalbe Kojak. Niby się jechało, ale to nie to.

            • Oczywiście, że jest to swego rodzaju kompromis. Ale jeszcze raz pomyśl o przełajówce :) Poza tym ja nie pcham się tam gdzie jeżdżą ludzie na MTB XC, tylko na lajtowe ścieżki.

  • Magic

    Jeżeli chodzi o tematykę asfalt/teren to można by tu upchać jeszcze przełaje. Z mojej strony mogę śmiało powiedzieć (co zdaje się sprawdza w wielu przypadkach), że jeżeli ktoś chce jeździć głownie po asfalcie, ale boi się, że to wycieczka do lasu, jakieś szutry i tak dalej i skłania się ku crossowi, warto zastanowić się nad szosą. Ja właśnie tak dla „bezpieczeństwa” kupiłem crossa i po pierwszym poważnym sezonie stwierdzam, że potrzebna jest mi szosa. Ewentualnie jeżeli ktoś chce jeździć głównie po szosie, ale też jakieś leśne, polne ścieżki tutaj zdaje egzamin właśnie przełaj, któremu możemy włożyć grubsze oponki.

    • Magic

      Jeżeli to ma komuś pomóc, mogę od siebie jeszcze dodać, że przed zakupem w ogóle nie rozważałem górala. Odrzucałem w ogóle koncepcję „góral, rower w góry, na miasto wytrzymały i wszędzie sobie poradzi”. Szukałem czegoś typowo na asfalt, do wygodnej jazdy na cienkich oponach co było koronnym argumentem po przesiadce ze starego jeszcze rometa na kołach 24. Bałem się jednak właśnie rekreacyjnych przejażdżek po lekkim „terenie” i jak dzisiaj się okazuje, ten teren to ledwie promil moich tras.

    • Michał

      Zgadzam się, że warto byłoby wspomnieć o przełajach. Sam mam fitnessa na sztywnym widelcu alu, ale na szerokich oponach 37C wcale nie jest źle. Przez jeden sezon miałem założone 28C ale szybko się z tego wyleczyłem. W ogóle nie brałem pod uwagę rowerów z amortyzatorem ze względu na wagę i konieczność tyrania rowerem po schodach. Wkręciło mnie też jeżdżenie po asfaltach/ubitych drogach tak w promieniu 100km całkowicie rekreacyjnie bez napinania, i właśnie biorę się za szukanie roweru/ramy do złożenia w stylu przełaj/monstercross. A dzięki możliwośći zamontowania szerokich opon, błotników i bagażnika taki rower stanie się bardzo uniwersalny. A fitness zostanie, po założeniu jakiegoś lekkiego amora stanie się zjadliwy dla kogoś z rodziny :)

      • #roweroterapia

        ciekawym typem rowera dla ciebie moze byc Cinelli Hobo, nie mam z ta marka nic wsplnego i podobnych rowerow jest duzo. Podaje ci ta nazwe czysto pogladowo. Zobacz setup :)

        • Michał

          dzięki, sprawdzę! ciężko u nas w PL z gotowymi rowerami tego rodzaju, na razie przeglądam pewien serwis aukcyjny, a z zagranicy takie rowery jak charge plug 3 albo croix de fer 10 z UK wychodzą drogo z wcale z nie najlepszym osprzętem. Co do ram to najbardziej budżetowa opcja dla nowej ramy na tarcze jaką znalazłem to kaffenback 2 albo Intec f10, trochę droższa surly straggler disc (tylko kolor różowy :/ ). Suma sumarum pewnie będzie ten kaffenback, avid bb7 a reszta to szukanie okazji i skorzystanie z tego co mam.

        • Xau

          Przykre jest to, co napisałeś. Pokazuje nędzny obraz naszego narodu, który na każdym kroku doszukuje się lokowania produktu. Głupi i zawistny cebulak nie może zrozumieć, że pewne rzeczy można po prostu polecić coś innego niż reszta świata z własnego doświadczenia lub pokazać ot tak bezinteresownie… a nie jak to się często spotyka na youtube czy gdziekolwiek w stylu „10 groszy od komentarza”.

          • Xau, proszę, nie przesadzaj z krytykowaniem innych ludzi, choćby to były całe grupy społeczne. Masz 100% racji, ale nie ma sensu wylewać smutków u mnie na blogu :)

          • #roweroterapia

            Rownie dobrze moglbym napisac, ze przykre jest to, ze napisales, ze ja sie myle, jednak zamiast tego wyjaśniłem ci, ze z mojego punktu widzenia i wszelkiego innego nie myle sie (i zdania nie zmienie w tej kategorii). Przyjmij to do wiadomosci, i uszanuj, ze ktos moze miec od ciebie troche wiecej do powiedzenia w temacie i byc moze nie dosiadczyles jeszcze tego co wydaje ci sie, ze doswiadczyles.

            Zauwaz tez, ze w mojej wypowiedzi nie nazwalem cie ani „Głupi i zawistny cebulak” etc. nie ublizalem ci co ty tutaj akurat manifestujesz jednoczesnie piszac „Pokazuje nędzny obraz naszego narodu, który na każdym kroku doszukuje się lokowania produktu” (gdzie sie doszukiwalem tego lokowania produktu?), jednoczesnie obrazasz i szufladkujesz do poziomu, zawistnego chama cebulaka a sam piszesz jak w/w „Pokazuje nędzny obraz naszego narodu” :) .

            Trudno jest polecac cos i jednoczesnie wprowadzac ludzi w blad – a ty to robisz. Jesli masz odmienne zdanie, prosze oddaj merytoryczna wypowiedz oparta na sensownych argumentach a nie na swoim widzi mi sie ograniczonym do swojej przestrzeni komfortu jaki odczuwasz obecnie na fullu.

            • Źle zrozumiałeś XAU, któremu chodziło o to, że się zabezpieczałeś, że nie masz z tą marką nic wspólnego, tak jakbyś się bał, że ktoś Ci zarzuci robienie marketingu szeptanego. XAU z tego co widzę pił do takich osób, a nie do Ciebie.

              I jeszcze raz proszę, zluzujcie gumy.

              • Xau

                Dokładnie o to chodziło. Irytuje mnie to, że człowiek z dobrego serca już nic nie może polecić bo zewsząd lecą zarzuty. Doszło do chorej sytuacji, w której właśnie ludzie dobrej woli muszą się „słownie zabezpieczać” przed hejtem i posądzeniami o reklamy „za 10 groszy od komentarza”.

                • TUKAN TOM

                  Pszeciez takie podejscie jest totalna glupota !?! lol
                  Jak moge komus cos doradzic jezeli nie wolno mi wymienic konkretnego towaru lub firmy ??? bez sensu jak powiem komus nie „kumatemu” w temacie …a wiesz kup sobie takie lampki za 50 zl one sa swietne…
                  no ja bardzo przepraszam takich lampek jest tyle ze braklo by taczki by wszystkie modele pomiescic w jednym miejscu – przeciez takie „rady” to kretynizm.

                  Powiem szczerze, ze nie zrozumialem Xau twej pierwszej wypowiedzi ale po wyjasnieniu podpisuje sie dwoma rekami, chcesz dac rade co kupic to nie mow tylko jaka firma jest OK ale podaj konkretny model i wyjasnij dlaczego jest lepszy od innych – to nie jest lokowanie tylko konkretna wskazowka dla poczatkujacego a jak ktos ma z tym problem to niech uda sie do lekarza i poprosi o wyleczenie „wypranego” przez media mozgu :D

                  I mnie ponioslo :D :D (dla czytelnikow) ta koncowka to taka kpina prosze sobie tego nie brac zbytnio do serca.

    • #roweroterapia

      imo masz duzo racji, CX jest doskonalym kompromisem pomiedzy szosa a mtb. Szybki na asfalcie jednoczesnie doskonale radzi sobie na ubitych lesnych sekcjach, szutrach, polach, do tego dolny chwyt i wyzsze opony, ktore ladnie tlumia mimo wszystko dosyc sztywny rower. Jest malo osob, ktore mysla na powaznie o CX, bo to glownie rower sprofilowany na kolarzy szosowych w sezonie zimowym, lecz ja odkrylem ze to swietna maszyna do jezdzenia wszedzie poza gorskimi szlakami naturalnie. Lecz do miasta, na pola, do lasu i na asfalt to doskonaly allrounder do codziennej szybkiej jazdy.

    • Panowie, z rowerem przełajowym się zgadzam, że to bardzo ciekawy wybór. Ale CX-a moim zdaniem powinien kupić ktoś, kto już z niejednego rowerowego pieca jadł i dobrze zna swoje potrzeby.

      Jeżeli ktoś stoi przed tytułowym dylematem, to znaczy, że jeszcze swoich potrzeb aż tak dobrze nie zna i przełaj może się okazać mocnym strzałem w stopę. Mimo wszystko rower przełajowy nie jest najlepszą propozycją na rodzinne przejażdżki do lasu czy parku.

      • #roweroterapia

        święta racja @disqus_7CAgtcsZTa:disqus, oczywiscie ja pisze przez pryzmat moich doswiadczen, a troche juz przekrecilem rowerow pod zadem :D. Nie jest to zapewne typ roweru, o ktorym ktos powinien myslec jako o swoim pierwszym i jedynym :). Zreszta z obserwacji jasno wynika, ze wiekszosc i tak wystartuje od MTB.

      • TUKAN TOM

        Hi hi tak mi sie nasunela mysl,ze gdybym mial kiedys mozliwosc finansowa kupna pozadnego nowego roweru to mimo doswiadczenia mialbym ogromny dylemat jaki kupic rower bo wiadomo, ze nie ma uniwersalnego.
        Sporo jezdze po miescie wiec najbardziej by mi odpowiadal „kanapowiec” no ale lubie tez wyrwac sie w dal i zwiedzac nowe okolice wiec przydalaby sie „szosa” fajnie ale jak kumpel pojedzie na gorki to tez by sie poszalalo – wiadomo razem razniej .
        No i co z takim dylematem zrobic jak masz kase tylko na jeden rower a w sumie przydaly by sie trzy :D Sam przyznasz, ze zgryz mialbym nie maly.

  • Seba

    nie zapominajcie o doswiadczeniu jakim kto operuje i mozliwosciach finansowych no i tak zwanych „lanserach”, bardziej doswiadczeni wiedza czego chca, apetyt zawsze rosnie i wymagania, osobiscie testowalem wiele serii rowerow i wybralem full ultra, nie zamienilbym juz na zadne sztywne ramy lub z przednim skokiem, wszelakie zastosowanie od szos przez trudny teren lesny i gorskie zjazdy downhill i osobiscie nie polecam dluzszych jazd poza asfaltem, chociaz o jakosci tego asfaltu mozna wiele polemizowac, bez przedniego skoku

    • #roweroterapia

      Ja mam z goła odmienne zdanie. Na asfalty, szutry, drogi gruntowe nie polecam zadnych ht/full. Brak efektywnosci jazdy, i nawet jak masz wypasiony sprzet z blokada skokow (przod tyl) to nigdy nie bedziesz w stanie jechac tak komfortowo i efektywnie jak na sztywnym rowerze. Ponadto ramy / widelce karbonowe (czesto spotykane w sztywniakach) maja takze duzy plus – tlumia wiele drgan i pieknie wybieraja nierownosci, a co do jakosci asfaltow … ja generalnie omijam dziury, nawet jak jade fullem. Ja jezdzilem lata na fullach gdzie najwiekszy mial 180 skoku przod tyl, pozostale enduro/am/29ery z systemem blokowania skoku – to po prostu katorga na dlugim dystansie, dla mnie to koła typowo w gory i ciezki lesny warun – nigdy na trasy 70% asfalt 30% teren, nawet takiego XC bym nie rozpatrywał obecnie jako roweru do codziennej jazdy (chyba ze masz karbonika, magnezowa lub tytanowa rame, fajnego HT i powietrzny amor z przodu a caly set w rozmiarze M wazy 10kg i kosztuje jednoczesnie tyle co jedna nerka – to wtedy moge na taki wsiasc i jechac na 100km wycieczke ale i tak nie pokona to komfortu jazdy na trekkingu czy przełaju lub zwykłym krosie). BTW. Co to full ultra? to Ultra to jakas marka?

      • Seba

        SCOTT LT 20, ultra travel ogolnie tak sie zwa te serie rowerow

        • #roweroterapia

          Swietna maszyna w góry i do ciężkiego katowania w terenie, nie wiem z ktorego roku masz tego LTka ale pamietam, ze te rowery chyba po roku ’11 mialy w standardzie chyba jakieś 180 skoku przód/tył, co dla mnie plasuje je mocno w kategorie freeride/ ciężkie enduro – no i trudno tu mowic o komforcie jazdy po parku czy miescie :D bo ten rower w ogole sie do tego nie nadaje (nie zrozum mnie zle, sam jezdzilem po miescie SC Bullitem o skoku 180, ale jazda bym tego nie nazwal, raczej pokutą :D). Tzn jezdzic to i mozna zjazdówką na codzien :P ale domyslam sie, ze to twoj rower raczej w ciezki teren niz kupiony po to, zeby jezdzic nim na piwo, 100km wycieczki czy po bułki do sklepu :D.

          • Seba

            2013 rok, przedni skok regulowany 140-180, tyl 180, twinloc w pelni blokowalne, wiesz jak jest dla chcacego nic trudnego, lubie jazde po miescie i kocham jazde w gorach, uwielbiam skakac w kazdych warunkach przy byle hopie , krawezniku o gorach to juz nie wspomne, wiec ja wybralem to, co daje mi radosc kazdej sekundy spedzonej w siodle ;) jak pije to nie jezdze, 100 km bez problemu sie da w roznym terenie, a po bulki wole sie przejsc skoro sklep pod nosem :D

            • Seba

              standardowa rundka po miescie i parkach, z duza doza smiechu i usmiechow, okolo 50 kilosow :) a wierz mi, ze nie wszedzie wjedziesz w miescie na cienkich oponach i nie wszedzie w miescie jest cudowny komfort sztywnego zawieszenia ;)

      • Xau

        Mylisz się, może na asfalt ht/full NIECO mija się z celem, bo od tego są szosy ale nie można mówić o braku efektywności jazdy. Przesiadłem się na fulla po chyba 10 latach używania totalnego sztywniaka i dziś po tysiącach kilometrów na asfalcie stwierdzam, że w życiu bym na sztywniaka nie wrócił. Używanie fulla wymusza naukę jazdy nim i weryfikuje kto tak naprawdę potrafi jeździć rowerem.

        Kończy się bowiem jazda rowerem w pozycji stojącej i przecież wychodzi to na dobre, bo to na siedząco powinno się jeździć a siedząc straty energii są dla przeciętnego użytkownika nieznacznie zauważalne dopiero po blokadzie amortyzacji.

        Do tego producenci ram i amortyzatorów tworzą różne systemy wielozawiasowe, systemy platformowe by jak najbardziej stworzyć konstrukcję niewrażliwą na siły z okolic korby. Nie można też zapomnieć o nieporównywalnym z niczym innym komfortem pneumatycznych amortyzatorów w zestawieniu do różnych dziwnych sprężyn, amortyzowanych sztyc czy nawet eliminującego DRGANIA karbonu.

        Żyjemy w takim kraju, gdzie na ulicach nie ma drgań a dziury urywające koła samochodom… No chyba że ty mieszkasz gdzie indziej albo jeździsz rowerem autostradami.

        • #roweroterapia

          Pozwol, ze bede odpisywal miedzy gwiazdkami pod Twoim tekstem.

          Mylisz się, może na asfalt ht/full NIECO mija się z celem bo od tego są szosy ale nie można mówić o braku efektywności jazdy.

          *
          Szosy sa stricte na szose, ale idealnie sprawdzaja sie tam krosy, trekkingi, CX, XC, rowery miejskie, fitness i wiele innych.

          Jak najbardziej mozna mowic o braku efektywnosci, bo kazdy zawias, bez znaczeenia czy jest to konstrukcja oparta na 1 zawiasie (moje 9cio letnie doswiadczenie jazdy FR na SC Bullit), czy to na HT (z blokada skoku ETA w przednim amorze, jakies 6 lat jazdy takim rowerem, 70% dojazdow na dirtowe sciezki), czy na fullu z pelna blokada skoku (okolo 5 lat jezdzenia na czyms takim Spec fsr Comp Evo, Spec Enduro, Spec fsr comp 29 z brain’em) nigdy nie beda porownywalne przy dlugim dystansie do jazdy na sztywnym dobrze spasowanym i dobranym rowerze – zatem o efektywnosci mozemy sporo porozmawiac, bo ja nie opieram mojej wiedzy na dyskusjach z forum rowerowego, tylko na setkach i tysiacach km przejechanych przez ostatnie 10 lat intensywnie w warunkach gorskich i przełajowych na wielu rowerach, m.in. full, ht i sztywniakach (szosa, fitness, cyclo cross).
          *

          Przesiadłem się na fulla po chyba 10 latach używania totalnego sztywniaka i dziś po tysiącach kilometrów na asfalcie stwierdzam, że w życiu bym na sztywniaka nie wrócił.

          *
          To jest Twoj punkt widzenia, zupelnie subiektywny, zachłystnąłeś się tym, że ci buja dupcie i rączki nie bolą w nadgarstkach. Wybacz, ale mozesz przejechac pol swiata, i te 1000ce kilometrow nic ci nie dadza, jesli nie masz odpwiedniej techniki jazdy. Nawet na sztywnym bedzie wygodnie, jesli potrafisz dobrze jezdzic. A full wybacza bledy tylko do czasu, bo to sztywny uczy techniki i to lekcje jazdy na sztywnym kole pokazują potem kto jest kozakiem na fullu a kto kozakiem nie jest. Ciekawe, dlaczego rowery do polykania tysiecy kilometrow nie maja amortyzacji (pomijam juz fakt trudnosci serwisowania powietrznego czy sprezyna/olej amora/dumpera gdzies w afrykanskim zadupiu).
          *

          Używanie fulla wymusza naukę jazdy nim i weryfikuje kto tak naprawdę potrafi jeździć rowerem.

          *
          Większej bzdury nie slyszałem serio, teraz jestem pewien, ze kilometrow moze i natrzaskales milion ale masz zerowe pojecie o tym co piszesz.

          Na fulla wsiadasz (mowa oczywiscie o konkretnym jezdzeniu, a nie uzywaniu fulla po to aby pokonywac krawezniki w miesice) kiedy juz masz odpwiednia technike jazdy, to na sztywnym rowerze ew. HT doskonalisz technike jazdy rowerem, full wybacza wiele i z wielu problemow wyciaga, sztywniak nie, dlatego techike jazdy (hard skills) wypracowuje sie najlepiej na sztywnym, bo to na nim trzeba uwazac na to co sie robi aby nie polamac sie na maxa, full wiele wybacza, jazda na fullu to zupelnie inna bajka – ale ty chyba mowisz tutaj o spacerowej jezdzie po miesie i kraweznikach a nie o prawidlowym wykorzystaniu potencjalu roweru jakim jest full (zreszta nawet nie wiem do czego go uzywasz, ale chyba nie do ostrej kosy w terenie, chyba ze ci sie tak wydaje, to uwazaj … bo kark latwo skrecic).
          *

          Kończy się bowiem jazda rowerem w pozycji stojącej i przecież wychodzi to na dobre, bo to na siedząco powinno się jeździć a siedząc straty energii są dla przeciętnego użytkownika nieznacznie zauważalne dopiero po blokadzie amortyzacji.

          *
          Pogrążasz się w odchłani niewiedzy. Na siedzaco to ja jade na fullu jak jade asfaltem, na siedzaco robie to tez na sztywnym. Na stojaca zawsze przy zjazdach i nigdy nie pozwalam sobie na siedzenie na rowerze (balans i technika jazdy) nawet na full’u przy trudnych sekjach szczegolnie podczas zjazdu. Domyslam sie, ze Ty robisz ro na siedzaco, bo ci zawias wszystko tlumi i juz nie potrzebujesz techniki jazdy – do czasu, dopóki nie zaliczysz face planta.

          Czyli, ze jak? Zauwazam straty energii dopiero kiedy zablokuje zawias? No chyba wtedy to akurat przestaje odczowac straty energii …
          *

          Do tego producenci ram i amortyzatorów tworzą różne systemy wielozawiasowe, systemy platformowe by jak najbardziej stworzyć konstrukcję niewrażliwą na siły z okolic korby. Nie można też zapomnieć o nieporównywalnym z niczym innym komfortem pneumatycznych amortyzatorów w zestawieniu do różnych dziwnych sprężyn, amortyzowanych sztyc czy nawet eliminującego DRGANIA karbonu. Żyjemy w takim kraju, gdzie na ulicach nie ma drgań a dziury urywające koła samochodom… No chyba że ty mieszkasz gdzie indziej albo jeździsz rowerem autostradami.

          *
          To brzmi tak, jakbys przepisal kawalek marketingowego belkotu z jakiejs strony internetowej. Oczywiscie jakbys czytal moje wypowiedzi, to wiedzialbys ze omijam asfalty jak tylko moge a glownie poruszam sie w terenie.

          Reasumujac, na pierwszy rzut oka w mojej opinii jestes osoba, ktora zachlystnela sie fullem vs sztywniak, nie wiem co to za full i jakiego sztywniaka uzywales wczesniej, nie wiem jaki jest twoj styl jazdy (agresywny w technicznym terenie, ostrych sekcjach, czy po prostu luzna bujanka bez wiekszego sportowego zaciecia), ale z tego co zrozumialem, to pomimo tysiaca przebytych kilometrow nie masz pojecia o prawdziwym pociskaniu fullem pełną kosą skoro piszesz to co piszesz powyzej vs wypracowana technika jazdy na rowerze sztywnym.

          Zaden ze mnie mistrz kierownicy, na rowerze jezdze duzo i ostro od 95, na fullach do ciezkiego katowania – od jedno do cztero zawiasow, z systemami Santa Cruz czy patentami Speca – zaden z tych rowerow nigdy nie bedzie mial efektywnosci jazdy na dlugim dystansie porownywalnej do rowera sztywnego i nie wiadomo jakie systemy by nie byly wdrozone, rama nigdy nie bedzie 100% sztywna i to zawsze bedzie wplywalo na efektywnosc pedalowania przy wyjazdach dystansowych na niekorzysc rowerow z pelnym zawieszeniem. I nie mowie tu o gorskich wyrypach gdzie w/w rowery sprawuja sie doskonale i zaden inny nie ma tam zastosowania a mowa jest o jezdzie mix – miasto, teren, dlugi dystans – fulle katowalem ostro od 2005 do 2014 roku, jedyne co moge powiedziec, ze techniki jazdy nauczylem sie na sztywniakach i HT, na fulla wsiadalem juz swiadom zagrozen i potrzeb oraz szkolilem zupelnie nowa technike jazdy. Moi przyjaciele od kółka (FR/DH doswiadczeni rajderzy), zawsze powtarzali mi przesiadz sie na fulla jak juz bedziesz mial pewnosc, ze dajesz sobie rade na sztywnym, kiedy juz raz przesiadziesz sie na fulla nie bedziesz chcial wrocic do HT/Sztywniaka – ale to bylo w kontekscie jazdy FR/ENDURO/AM a nie jazdy mix po miescie, polach lesie, bo na codzien oni sami jezdza na sztywniakach lub HT, ciekawe dlaczego? Jesli piszesz ze na fullu „Kończy się bowiem jazda rowerem w pozycji stojącej” to czekam tylko na twoj pierwszy dzwon, czego ci nie zycze, a samo to stwierdzenie swiadczy, ze nie masz do konca pojecia o czym mowisz.

          Chetnie jeszcze podyskutuje z Toba na temat tego jak „Używanie fulla wymusza naukę jazdy nim i weryfikuje kto tak naprawdę potrafi jeździć rowerem.”

          Ja odważyłbym się powiedzieć wrecz przeciwnie, że UŻYWANIE SZTYWNIAKA/HT WYMUSZA NAUKĘ JAZDY NA ROWERZE I WERYFIKUJE KTO TAK NAPRAWDĘ POTRAFI JEZDZIC ROWEREM. Full wybacza wiele błędów i braków w umiejętności i technice jazdy, ale tylko do czasu kiedy znajdziemy sie w terenie, ktory w/w umiejetnosci wymaga.

          • radziu

            Generalnie to panowie sobie przyganiacie sobie jak kocioł z garnkiem.

            Xau ma rację twierdząc, że na fulu trzeba opanować technikę – technikę pedałowania.

            Faktycznie na fulu bez sensu cisnąć jak opętany na stojaka, bo cała para idzie w gwizdek. Tyłek w siodło i kręcenie na „okrętkę”.

            Co do tego, że techniki jazdy należy uczyć się na ht – jest to typowy forumowy temat bicia piany. W biblii mtb z pod ręki Lopesa i MacCorniaka nic nie wspomniano o konieczności nauki na ht. Prawda jest zarazem prosta jak i brutalna oraz bolesna. Masz kasę kupuj fula, nie masz – zaczynaj od ht.

            Swoją drogą ciekawe czy komuś idącemu na kurs prawa jazdy kat. A polecisz zaczynanie nauki od w pełni sztywnego motoru? Należy zrozumieć, że zawieszenie w rowerze nie jest po to, żeby było miło i przyjemnie, tylko po to, żeby koła się trzymały ziemi. Tak samo jak w motorze/samochodzie/bolidzie f1/samolocie.

            Jeśli chodzi o przeniesienie energii, piszesz o doświadczeniach z bullita, czyli najbardziej bujającego jedno zawiasa ze stajni sc a następnie chwalisz się doświadczeniem jazdy na na wielozawiasach, które de facto wszystkie mają ten sam typ zawieszenia oparty na ogniwie Horsta, czyli najbardziej bujający czterozawias. Sam musiałeś zauważyć, że dopiero z takim wynalazkiem jak brain to zawieszenie przestaje bujać.

            Wiem, że aura nie rozpieszcza i szlaki albo zawalone śniegiem albo błotnym łajnem głębokim na 50 cm, ale bez spinki Panowie, jakoś dotrwamy jeszcze te 3 tygodnie i zaczniemy napierać w korby.

            • #roweroterapia

              Przytaczaanie motoru do roweru to juz grubymi nicmi szyte, nie wiem czy mu polece, bo nigdy na moto nie latalem, poza tym, nie pisalem, ze nauke jazdy nalezy zaczynac od ultra wyczynowej sztywnej czasowki :D, chwila moment …

              IMO zawieszenie w rowerze powstalo w pewnym celu, aby tlumic nierownosci w czasie jazdy i jest ono stosowane w bardzo specyficznych rowerach, chyba tego nie zaprzeczysz i nie powiesz mi, ze rowery miejskie masowo wystepuja z zawieszeniem full suspension … bo nawet krosiki z przednim amorem to pic na wode z tym elastomerem, poza tym ze waza 1,5 kg wiecej praktycznie nic nie tlumią, to juz karbonowy wideł bedzie lepiej tlumic drgania.

              Co do braina, nie wiem jak dlugo na nim jezdziles, ale wiekszego badziewia jak brain nie widzialem, i zawieszenie niestety bujalo i to wtedy kiedy nie mialo, brain daje duzo lagow i spoznia sie z czasem tlumienia i odbicia. Niestety … to nie bylo zawieszenie, o ktorym powiedzialbym, ze dopiero przy nim odczolem roznice, raczej mnie irytowalo swoimi niedociagnieciami, slabo korelujacymi z cena i zachwalana inteligentna technologia.

              Co do bullita – wlasnie dlatego dalem go jako przyklad, btw. nie powiedzialbym, ze byl to najbardziej bujajacy jednozawias – bujal tak samo jak kazdy inny o tym skoku :))

              Ale gdybym mial isc w/w torem myslenia z przykladow o motocyklu to:
              Nauke jazdy na nartach zaczynalbym od jazdy poza trasa, im dluzsze narty, im wiecej sekcji pod butem tym lepiej, bo przeciez taka narta doskonale bedzie tlumila muldy i troche wygodniejsza moze byc na rozjezdzonym stoku (bo bedzie, dla kogos, kto nad nia panuje).

              Nauke jazdy samochodem, zaczalbym od saaba aero 250KM bo fajny jest dla poczatkujacego uturbowiony silnik, bo jest bardzo dynamiczny i zdaze uciec z najgorszego zagozenia (tak ale musze miec doswiadczenie w prowadzeniu takiego auta)

              Nauke jazdy na rowerze, zaczalbym jednak od roweru sztywnego (i nie mowa tu o CX czy wyzylowanej zawodniczej szosie) a o zwyklym po prostu sztywniaku lub HT, bo tylko na takim poprawnie nauczysz sie pracowac nad technika jazdy i to nie jest moje widzi mi sie, czy widzi mi sie encyklopedii rowerowej o ktorej wspominasz, kazdy trener powie ci, ze sztywny rower uczy poprawnej techniki jazdy w terenie duzo lepiej niz full, ktory wszystko „robi za ciebie” – do czasu oczywiscie 1 zwichniecia odcinka szyjnego, zlamanego obojczyka, miednicy etc.

              BTW. Ja sie nie spinam, moglbym olac i nie odpowiadac w ogole, ale to byloby lekcewarzeniem rozmowcy, ja po prostu reprezentuje odmienna filozofie myslenia :D, co do sezonu rowerowego, to ja go nie zakonczylem, dla mnie nadal trwa, tak samo jak narciarski. Piona.

              • Xau

                Patrzysz na rower ze swojej perspektywy – dh/fr/am/enduro. Ja opisałem swoją wizję z perspektywy xc, w którym utwardzone proste drogi są tak samo spotykane jak i podjazdy czy zjazdy. Na tych utwardzonych full daje nieporównywalny komfort do ht, za to na podjazdach i asfalcie jest rowerem trudniejszym od ht. To właśnie dlatego twierdzę, że to full weryfikuje technikę jazdy a nie ht. Patrzysz z perspektywy zjazdów, ale wątpię byś zaczynał przygodę z technicznymi zjazdami na hardtailu [albo na zupełnie sztywnym rowerze – jak ja xc].

                Ja patrzę z perspektywy większości rowerzystów, dla których trasy to podjazdy [niekoniecznie techniczne] i asfalty/szutry. Ty patrzysz z perspektywy trudów rzemiosła w zjazdach na ht. Owszem, ht jest nieprzewidywalny nawet przy zjazdach po korzeniach i tutaj full nie tyle wybacza co zapewnia większe bezpieczeństwo. Trzeba pamiętać, że koło przyczepne zapewnia możliwość hamowania – to dlatego tak ważne w samochodach są amortyzatory… bo skracają drogę hamowania na trudnej nawierzchni.
                Przykład z nartami natomiast jest nietrafiony – naukę jazdy na nartach zaczyna się od krótkich nart :)

                • #roweroterapia

                  „Przykład z nartami natomiast jest nietrafiony – naukę jazdy na nartach zaczyna się od krótkich nart :)” serio? Nie wyczułeś ironii? :)

              • radziu

                Zawieszenie w rowerze ma na celu (jak w każdej zresztą maszynie jezdnej) utrzymanie maksymalnie dlugo kontaktu koła z podłożem.

                Mylisz cel ze środkami do jego osiągnięcia. Celem nie jest wygładzenie nierówności, bo w sumie niby po co? W rowerach typowo sportowych raczej komfort nie jest na 1szym miejscu. Celem jest zapewnienie jak najlepszej trakcji w zakrętach i jak najkrótszej drogi hamowania (jak napisał Xau). Zresztą przypomnij sobie, co robiłeś z czerwonym pokrętłem dampera przed konkretnym dropem.

                Z przewagą nauki na sztywniaku to prosiłbym o konkretne przykłady. Bo jak dla mnie jest to podobny mit jak to, że cieńsze opony mają niższe opory toczenia. Ewentualnie przyznam, że ht uczy pokory I szacunku dla trasy.

                Z opinia o branie się zgadzam, generalnie im bardziej wymyślny tłumik tym większe braki w konstrukcji zawieszenia.

                Fakt, że większość ludzi zaczyna naukę na ht też łatwo wytłumaczyć, a już szczególnie na przykładzie ludzi zaczynających jazdę grawitacyjną w pierwszej dekadzie obecnego wieku. W takim roku 2005 wspomniany przez Ciebie bullit kosztował więcej niż przeciętny Polak zarabiał w rok.

            • Akado

              Ja osobiście przez wiele lat jeździłem tylko na góralu – głównie po Warszawie, trochę w terenie. Dziury, krawężniki nie straszne, dobre przyspieszenia, łatwe podjazdy. Ale z czasem zapragnąłem szosy – i teraz mam MTB 26″/2.1″ oraz klasyczną szosę 700x23C. Na góralu dystanse do 160 km nie stanowią problemu, ale 28-29 km/h średnia po asfalcie (80 km) to absolutny max. Na „szosie” – 32 km/h bez „napinki”.
              Koleżanka kupiła ostatnio przełajówkę (szosa 28″ z barankiem, miękkimi przełożeniami, hamulcami tarczowymi oraz oponami 35mm. I jest super – bo na asfalcie lekko prawie jak szosą (nie jeździ wyczynowo) a nie boi się leśnych ubitych duktów, szuterku czy naszych wspaniałych kostkowych ścieżek „rowerowych”.

          • Xau

            Kolego, nie wiem do czego pijesz i czym chcesz tu błyszczeć, ale robisz to źle. Masz jakieś uprzedzenia do mnie z niewiadomych powodów?

            […] coś o doskonaleniu techniki jazdy na ht i zarzucasz mi teoretyzowanie i brak wiedzy. Nigdzie nie napisałem, że jeżdżę fullem po krawężnikach w mieście ani że zjeżdżam na siedząco. Wybrałeś sobie jakieś słowa z całej wypowiedzi i wyklepałeś na ten temat nic nie wnoszącą litanię… panie enduro/am/fr. Ja akurat preferuję xc i po przesiadce na fulla bym w życiu nie wrócił do ht – nie z obawy o nadgarstki czy dupsko :)

            Przeczytaj jeszcze raz to, co napisałem tak powoli, bez podniecenia bo widzę, że inni jakoś zrozumieli o co mi chodziło w postach [vide Łukasz i radziu] :)

            • Jeszcze raz proszę, powściągnijcie emocje. Xau musiałem odrobinkę wypikać Twój komentarz, doceniam Twoje zaangażowanie w komentarzach, ale naprawdę nie pozwolę na jeżdżenie po sobie.

              Chcecie się nawzajem obrażać, wymieńcie się mailami.

              • Xau

                Słowo „bełkot” nie jest powszechnie uważane za obraźliwe. Mnie emocje nie ponoszą, śmieszy mnie za to to, co prezentuje kolega powyżej.

                • Dla mnie jest. I nie tylko obraźliwe ale mało eleganckie. Spierać można się z kulturą, a nie dążyć powoli do poziomu komentarzy na Onecie.

            • #roweroterapia

              Nie juz nie bede czytal, ani powracal do tego watku, bo to jest bicie piany a ja mam ciekawsze rzeczy do robienia niz szczekanie sobie do pyska :)
              Takze wybacz, ale nie pogaworzymy.

          • TUKAN TOM

            Dopowiem pare moich spostrzezen ktore „wykluly” mi sie w ostatnich miesiacach w wyniku przesiadki z „szosy” na „gorala” i okolicznosciowej jazdy fulem. Niestety – dla Xau – musze potwierdzic, ze blad na fullu czy nawet „goralu” z przednim amorem ujdzie na sucho lecz na sztywnej „szosie” taki blad = duuuza gleba.

            Na szosie krecilem prawie 10 lat i uwiez mi xau drobny blad rowna sie glebie jako dowod powiem ci, ze gdy zaczalem jezdzic na szosie to przez pierwszy rok doslownie uczylem sie od nowa jazdy na rowerze mimo, ze nie bylem juz laikiem a doswiadczonym rajderem.

            Co do fulla (rower zjazdowy) to jechalismy po blocku,kamieniach i pod gorke a ja pierwszy raz na takim „cudaku” – znajomy go prowadzil bo bardzo ciezko sie wjezdza wiec sie zamienilismy bo chcialem zobaczec jak to jest na fullu – i mnie ponioslo bo fajne bujanie i cos nowego,wiec wyrwalem do przodu. W czasie tego szalenstwa mialem kilka poslizgow na blocie i podskokow na kamieniach mimo to rower zachowywal sie jakby go kto przykleil do podloza.
            Jestem pewny,ze nawet na moim goralu mialbym formalna glebe a na szosie to fikola takiego bym zaliczyl na pierwszym poslizgu, ze hej.

            Konkluzja:
            sztywna szosa wymaga techniki i sily w rekach by utrzymac kierownice gdy niechcacy wjedzie sie na kostke brukowa lub szuter inaczej – fikol.
            Goral z amorkiem przod potrzebatechniki ale tylkow terenie bo w miescie wiecej jak 35 km/h nie pocisniesz wiec jak dla mnie tepo zolwia.
            Full zjazdowa -nie wiem jak jest ze zjazdami na „wariata” ale samajazda to smiech na sali to „bydle” jest tak ciezkie i tak sie klei do podloza,ze wsiadasz i jedziesz.

            Oczywiscie to moje subiektywne odczucia bo jak mowilem nie mam doswiadczenia z fulami ale wiem jedno,ze to co robilem wtedy na fulu
            i to po ciemku nie bylbym w stanie zrobic na sztywniaku.

  • przemm

    Osobiście polecam złożyć toto od początku do końca. Po pierwsze ustalamy – do czego TEN rower ma być. A dalej już z górki.
    Zacząć trzeba od wyboru ramy (i amortyzatora), zaplecenia kół.
    Później – dobranie kierownicy i mostka – często traktowane po macoszemu, albo nie brane pod uwagę przy zmianie zastosowania sprzętu przy konkretnym wyjeździe. Zmieniając kąt o kilka stopni można naprawdę sporo zmienić w prowadzeniu.
    Sam złożyłem dla siebie 2 rowery – „fitnesa” do miasta i 26″ pod sakwy.
    Obydwie konstrukcje na tyle są udane, że zabrałem kiedyć „fit’a” z sakwami na bardzo udany wyjazd po polnych drogach roztocza (opony 25mm :D ), jak i 26″ – całkiem nieźle daje radę z cieńkimi oponami w asfaltach.

    • Tak, opcja składnia roweru jest bardzo kusząca, ale nie dla osoby, która jeździ rekreacyjnie raz czy dwa w tygodniu po kilkanaście kilometrów :)

      • Przeciwnie, może być bardzo kusząca i co lepsze – wyjść dużo taniej niż w przypadku roweru sklepowego. Zwłaszcza jeśli ma się na stanie poprzedni rower do demobilu, wtedy można dużo części przełożyć do nowego i koszt z 2k schodzi do kosztu ramy, osprzętu z zębatkami i złożenia.

    • A to też. Po walce z udogodnieniami z nowym góralem w końcu wróciłam do starego „składaka”, jeszcze go przerobiłam na bardziej asfaltowo-turystyczny, tyle że bez błotników i jest cudnym sprzętem wyprawowym. Nie kupiłabym takiego w sklepie, a szukałam długo. Ramy są teraz za ciężkie, a do lekkich ram od kolarek i ostrych kół ciężko dopiąć bagażnik. Dlatego trzymam się tej swojej arcylekkiej chromomolibdenowej ramy i walczę mostkiem, bo jest dla mnie ciut przykrótka (wyszło na dystansach >70km, zmiana fajki od kierownicy na dużo dłuższą tymczasowo rozwiązała problem bolących pelców).

  • #roweroterapia

    Oto krotkie zestawienie rowerow jakie przelatalem w 2014 r. Niektore z nich mialem od mniej wiecej 2005 roku (i glownie byly to Enduro/FR). Pod koniec 2014 pozbylem sie wszystkich zostal tylko jeden. Nie jezdze juz w gory, a mieszkam na Slasku. Troche pagorkow, glownie lasy, pola, szutry i dojazdy asfaltami. Wielu z nas robi jeden podstawowy blad „oczekiwania vs rzeczywistosc”. Kupujemy mbt do FR/DIRT bo media mowia nam, bedziesz robil front flipy i big dropy etc. Duzo osob kupuje tez rower bo rasowo wyglada. Ja zostawilem sobie 1 (zaluje ale musialem, ZUS nie doplacal do leczenia), IMO najlepszy dla mnie (nie znaczy ze dla Ciebie ale moze cos sobie wyklarujesz). No to do rzeczy.
    1. Freeride – zbędne w miescie
    2. All mountain 29″ Zbedny w miescie
    3. Enduro 1 zbedne w miesie
    4. Enduro 2 – jak wyzej.

    Pierwsze 4 typy – nie wykorzystasz ich potencjalu jesli nie latasz w gorach. Wiec IMO kupowanie mtb mieszkajac w miescie to kupowanie sprzetu na wyrost (oczekiwania vs rzeczywistosc).

    5. Fitness bike – super, szybki, sztywny, idealny na miasto i pozamiejskie wycieczki, pola, szutry ubite czarne sciezki w lesie. Ale przestal mnie jarac, nie dawal mi tej szybkosci … ktora dala mi:
    6. Szosa karbon – torpeda, lubialem na niej krecic, nie lubialem towarzystwa tirow – sprzedalem.
    7. CX karbon – mistrzostwo swiata, idealny kompromis pomiedzy MTB a Szosa, nieslychanie szybki, sztywny, jednoczesnie nieco krotszy od szosy ale za to szatan w terenie, pomimo bardzo zblizonej geometrii do RB dajacy wiele zabawy – sprzedałem bo:
    8. CX alum / karbon okazal sie swietnym towarzyszem miejskich i pozamiejskich wypadow. Karbonowy CX byl typowo zawodniczym bydleciem, dupa odpadala, do tego zadnych miejsc montazowych na blotniki (ktore w alumie juz wystepuja – a ja zaplanowalem, ze bede ich uzywal do montowania gratow typu juki na dluzsze wypady, na co w karbonie bym sobie nie pozwolil z przyczyn oczywistych).

    Nie przerobilem tylko roweru typu kros, trekking, miejski, ale ten rodzaj roweru jakos po prostu mnie w ogole nie kreci (nie ze nie jezdzilem, po prostu nie posiadalem dluzej niz wakacyjny epizod z wypozyczalnia rowerow), za malo sportowego w nim charakteru, choc niezaprzeczalnie maja bardzo wygodna geometrie do typowo turystycznej jazdy.

    Co do samego CX jestem po prostu in i wiele osob mowi mi, ze pierwszy raz slyszy aby ktos wykorzystwywal go jako typowego allroundera, bo to przeciez treningowe kolo na okres zimowy dla szosowcow, ja #niejestempro i znalazlem dla niego nowe zastosowanie ot co. Nikogo nie namawiam do wyboru na podstawie moich przemyslen, ale osobiscie uwazam, ze jesli mieszkasz w miescie to nie wybieraj MTB idz w kierunku efektywnosci i komfortu. Nie daj sobie robic papki z mózgu korpo bełkoterom z dzialu marketingu, ktorzy sprzedaja ci marzenia, ktorych nie zrealizujesz. Reasumujac trzeba siasc samemu i sprobowac kazdego typu roweru.

    • Super komentarz i fajne zestawienie. Dzięki!

    • Seba

      Moja kariera z rowerem zaczela od pierwszego trojkolowca, pozniej reksio, przerobiony na pelikana , wigry, jubilat, pierwszy ala gorski giant sztywniak, chwile pozniej pojawil sie scott to byl chyba jeden z pierwszych rowerow dostepnych na polskim rynku z przednim ala skokiem , a poniej juz poszlo, rynek zaczal sie zapelniac, ciagle wpadaly nowe rowery do testowania, znajomy z Wroclawia majacy sklep rowerowy, zapraszal w Sudety na zjazdy i szosowe jazdy, wieczorne grillowanie, po tym jak mialem przyjemnosc przetestowac pierwszego fulla sprawilem sobie swojego i tak zostalo do tej pory, tylko full suspension, reasumujac kazdy kto jezdzi juz dlugo i mial okazje pojezdzic, przetestowac, rozne wersje rowerow, dobierze odpowiedni pod siebie, a na swiezakow oczywiscie oddzialuja media, to fakt, wiadomo. Tylko tych rowerow fotki sie mi ostaly , nad czym srogo ubolewam

      • #roweroterapia

        otoz to, trzeba przelatac swoje aby wiedziec co jest nalepszym rozwiazaniem do „obecnie reprezentowanego” stylu jazdy :D. Ja nie pale za soba mostow, nie powiem na bank, ze na fulla juz nigdy nie wroce, ale jest on dla mnie po prostu zbedny na chwile obecna. Po co mi w Gliwicach full :D

        Kiedy mieszkalem w Bytomiu, czesto jezdzilem na Dolomity czy KS Górę, taka dirtowo/fr miejscowa – bardzo zreszta zacna i mocno rozpoznawalna w srodowisku. Tam swietnie sprawdzal sie full, pod warunkiem, ze miales ochote na dropy, gapy, dirty etc. Ja teraz jestem juz w takim wieku i po tylu kontuzjach kregoslupa, ze po prostu nie harpaganie jakos ekstremalnie, polubialem wycieczki z dlugim dystansem, tutaj full akurat zupelnie nie wpisal sie w kategorie, posprzedawalem wszystko w pizdu :D, jak zapewne sie doczytales zostawilem sobie 1 rower, ten ktory sprwia mi najwiecej frajdy, moge jezdzic daleko, bez nadmiernych oporow toczenia szerokich kol, bez uczucia pompowania zawieszenia (czulem to nawet w najnowszym kosmicznym specowskim systemie brain na komponentach foxa).

        Obecnie mysle (choc tylko mysle, ale to zrealizuje) o zlozeniu drugiego kola, na potrzeby bardziej wymgajacego terenu (choc powiem szczerze, latam teraz na przełaju z chlopakami MTB i jezdze wszedzie tam gdzie oni i wszyscy robia wielkie o_O ze rower jedzie dokladnie tam gdzie i oni jada – mowa oczywiscie nadal o przestrzeni Slaska – choc odejscie mam takie, ze urywam ich kiedy chce, lecz naturalnie nie na technicznych odcinkach tylko na ubitych sciezkach, czy szutrach). Nastepne koło to bedzie rama HT tytan lub magnez, na kolach 29″ z lefty pod kokpitem cos ala ten zacny rower:

        • Grzegorz

          Ojoj…. a gdzie się podziała jedna strona przodu tego rowerka ? :) Co to jest i do czego służy ?

          • #roweroterapia

            Grzegorz, na moim foto jest 9 zdjec, kazdemu cos brakuje, o ktory pytasz? :D

        • Seba

          fajny, skoro motory sa tworzone w tym stylu zawieszenia, o ile dobrze sie mi wydaje chyba BMW wprowadzilo, to rowery tym bardziej dadza rade

        • Tomek

          Długa lanca ta goleń, że to całą sztywność trzyma…

  • Bartek

    Nie zgadzam się, że „do typowej jazdy po górach oczywistym wyborem będzie rower górski”. Mount Ventoux to wymagająca góra a najlepszym rowerem do jej pokonania będzie szosówka, a więc przeciwieństwo górala. Tymczasem podczas jazdy po płaskim lub lekko pofałdowanym ale po bruku, piasku, kamieniach lub błocie lepiej sprawdzi się góral.

    Zatem rower górski nie służy do jazdy w górach. Służy do jazdy na trudnej nawierzchni. W asfaltowe góry lepiej wybrać kolarkę. A mając do wyboru górala i crossa wybrałbym crossa (lżejszy, ze sztywnym widelcem, węższymi oponami, przypilnować tylko trzeba zakresu przełożeń, ale w porównaniu do 29 calowego górala wystarczą mniej miękkie).

    Reasumując: wybór nie zależy od ukształtowania terenu (wysokości/przewyższeń/profilu) ale głównie od nawierzchni.

    • Tak, to był skrót myślowy. Chyba oczywiste jest (a może nie?), że na asfalt do szybkiej jazdy najlepszy jest rower szosowy?

      Ale już poprawiłem tekst, bo jeszcze ktoś weźmie go tak jak Ty dosłownie ;)

    • #roweroterapia

      „Mount Ventoux to wymagająca góra a najlepszym rowerem do jej pokonania będzie szosówka, a więc przeciwieństwo górala.” Biorac pod uwage ze na szczyt prowadzi serpentyna asfaltow to jasne ze tak. Ale @Łukasz Przechodzień piszac „do typowej jazdy po górach oczywistym wyborem będzie rower górski” mial na mysli TYPOWA JAZDE PO GORACH, a typowa jazda po gorach to chyba nie jest jazda po szosie pod gore tak? :) Tylko jazda typowa jezdzie offroad. Dla mnie to oczywiste, czepiasz sie niuansow, ktore sa zupelnie zrozumiale dla przecietnego czytelnika.

  • Grzegorz

    „Faworyta ustala teren użytkowania tylko i wyłącznie” (rowerowaterapia)

    „Naprawdę dużo zależy nie od tego czy jeździmy po piachu czy po asfalcie, ale od tego – jaki dystans jeździmy najczęściej” (lavinka)

    Obie teorie są prawidłowe. Dopiero po ich wymieszaniu i określeniu potrzeb możemy dobrać rower. Często robimy to PRZED (co zrozumiałe, bo nie jesteśmy świadomi jako początkujący cykliści) i później mamy niewygodę lub niedogodności podczas użytkowania.
    Drugi rower jest już zazwyczaj świadomie dobrany. Pierwszy – to siła agresywnego marketingu :)

    • #roweroterapia

      marketingowi bełkoterzy z mordoru swietnie wplywaja na nasze emocje, sprzedaja nam marzenia, ktorych w wiekszosci nie zrealizujemy, a my ladnie poddajemy sie ich namowom i dlatego potem trzeba kupic drugi rower :D

  • Zdzisław55

    Mam do dyspozycji trzy rowery: do marketu 20letni APOLLO produkcja fabryki Czechowice-Dziedzice, jak jest mokro i nieprzyjemnie trekingowy UNIBIKE Trawers, szosa to TREK model 4300 po modyfikacji. Preferuje koła 26″

  • jackon

    A ja trochę wywrócę kota ogonem.
    Większość pytań zaczyna się od: do czego będzie służył? Obawiam się, że odpowiedź na to pytanie u wielu osób zmienia się z czasem, a jeżeli myślimy że ją znamy to możemy się mylić.

    Kupiłem kiedyś Crossa i jeździłem nim głównie po szosie, ale dawał rade również w terenie. Jestem lekki więc koła się nie krzywiły, gąbkowe gripy tłumiły drgania wspomagając wąskie opony 38c i słaby amortyzator. A na szosie przy 5Bar też się miło jeździ.

    Zobaczyłem jednak, że bardziej podoba mi się w terenie. Kupiłem więc 29er i bardzo mi się podoba taka jazda. Czasami jednak siadam na crossa. Mam też miejski, ale głównie używam go gdy muszę gdzieś go zostawić i nie martwić się o kradzież.

    Podsumuję więc, że jeżeli ktoś naprawdę wie jakiego potrzebuje to nie trzeba mu doradzać.
    Jak ktoś nie wie – to ja polecam crossa. Dobry do miasta, w lekki teren, na asfalt. Można zrozumieć do czego tak naprawdę chcemy mieć rower.

  • piotrek

    fajnie, jakbyś napisał na początku: „Górski, reszty nie bierz pod uwagę”
    A potem dopisał resztę artykułu. :D ale skoro czyta Cię grono różnorodnych czytelników, mógłby nie udać się ten kapitalny żart. Na tak płynny temat udało Ci się mimo wszystko wykuć niezły artykuł i przyznaję, że serio nieźle się te Twoje wpisy czyta, a śledzę od jakiegoś pół roku (?)

    Podoba mi się, że potrafisz pisać o drogich rzeczach i tych budżetowych bez jakiejś pogardy, jak to nie udaje się często niestety sprzętowym onanistom :D
    Ojej, ale się rozpisałem :O

    • Dzięki za miłe słowa. Zawsze byłem zwolennikiem kupowania rzeczy porządnych i solidnych, ale oczywiście kupowanych w miarę potrzeb. Są osoby, które zawsze kupują najdroższe gadżety, choć często wcale ich nie potrzebują. A są osoby, które zawsze sknerzą i kupują najtańszego sortu śmieci. Ja staram się godzić te dwa światy :)

  • HD

    Czyli najlepiej kupić krosa i wyposażyć go w dynamo, błotniki i bagażnik:P

    • Nie do końca mogę się zgodzić z dynamem. To się wiąże w zasadzie z zakupem/złożeniem nowego koła, puszczaniem instalacji, zakupem lampek. Trochę szkoda zachodu.

      Do crossa błotniki i bagażnik jak najbardziej, ale dynamo to za dużo zabawy.

      • TUKAN TOM

        No i jak zalozysz dynamko to bedziesz mial dymanko :D:D – opory toczenia sa straszne przy standardowym dynamie. ( taki zarcik )

  • Tigress78

    Kupiliśmy z mężem trekkingi – na wypady nad jezioro, dłuższe wyprawy za miasto lub żeby skoczyć do sklepu itp. Okazało się, że częściej latamy po lesie niż po mieście i raczej po szutrze niż asfalcie.

    Poza tym po którymś kolejnym spotkaniu z dziurą w jezdni, krawężnikiem, korzeniem w lesie, rozwaloną płytą chodnikową (tak, jeżdżę czasami po chodniku,
    a co! ;) ) miałam dość. A w dodatku zachciało nam się rajdów na orientację. No i nastąpiła wymiana na górale. Z mojej strony pełnia szczęścia! ;)

  • rn

    Całkiem gorąca dyskusja… Spróbuję dołożyć moje trzy grosze do niej.

    Moim zdaniem jeśli ktoś nie wie jaki rower mu jest potrzebny to powinien kupić rower crossowy lub rower miejski. To są rowery, które idealnie sprawdzają się do przemieszczania się po mieście i na niedzielne wycieczki. Mają w standardzie oświetlenie (często dynamo w piaście), praktycznie bezobsługowe i odporne na różne warunki atmosferyczne hamulce (najczęściej rolkowe) i niekłopotliwe przerzutki w piaście (ogromna zaleta to możliwość zmiany stojąc na światłach – „na sucho”). Mają też błotniki… Dobrze zaprojektowane rowery miejskie to genialne pojazdy do przemieszczania się – bagażniki, osłony łańcucha, defendery do zapinania). Wystarczy chwilę pojeździć, aby docenić te 100 lat doświadczeń. Do tego za cenę bardzo słabego górala mamy rewelacyjny rower miejski na długie lata.

    Rowery przełajowe są świetne dla rekreacyjnego jeżdżenia ambitnego amatora. To zresztą rower na którym spędzam najwięcej czasu. Szybki na asfalcie (także ścieżkach rowerowych z kostki), bardzo dobry na leśnych i polnych ścieżkach). Wymaga oczywiście przyzwyczajenia się do geometrii zbliżonej do kolarzówki. Rowery górskie (nie ważne 26, 27.5 czy 29 cali) są dobrym wyborem tylko wtedy gdy ktoś naprawdę ludzi single tracki, lub ma możliwość wyjazdów w góry.

    Chyba najmniej uniwersalnym rowerem jest kolarzówka, która wymaga dobrego asfaltu i jest kompletnie nieprzydatna poza utwardzonymi drogami. Do tego krawężniki, studzienki, a nawet źle położona droga rowerowa może być dla niej zabójcza (a raczej dla kolarza, który na niej jedzie).

    Ta wojna o wybór roweru jest zresztą trochę nietrafiona. Jeśli ktoś ma ochotę jeździć kolarzówką po plaży to po co go pozbawiać tej (wątpliwej) przyjemności. Ludzie kupując rowery najczęściej posługują się wyobrażeniem o tym jak będą go używać (np. „będę co weekend jeździł do lasu na długie wycieczki”) a nie realny sposobem użycia (cztery razy do roku po szosie do najbliższej wioski).

    • Piotr

      Z oczywiście swojego własnego punktu widzenia nie zgodzę się ze stwierdzeniem „wybierz crossa jeśli nie wiesz, co wybrać”.

      Moje założenia były:
      1. szybki rower gównie do miasta,
      2. na wypady do pobliskich „lasków” (głownie Kampinos, kabaty)
      3. zdatny komfortowo i szybko przemieszczać się na wycieczkach kilkudniowych rowerowych głównie po szosie.

      Efekt jest taki, że po mieście ganiam za szosówkami, a w lesie za MTB :)

      Choć zaczyna kręcić mnie las i bez kupna MTB się nie obejdzie.

      Piotr

      • O i widzisz, masz crossa i teraz doszedłeś do tego jaki typ roweru jest Ci potrzebny (a może dwa) :)

        Moim zdaniem rower szosowy w mieście niestety nie da Ci opcji „szybko i komfortowo”. Może i będzie szybko, ale z doświadczenia wiem, że po mieście nie ma sensu pędzić, bo i tak zaraz będzie trzeba hamować.

        Cross oczywiście nie dorówna szosówkom i góralom, ale jego uniwersalność sprawia, że do lekkich przejazdów wystarcza Ci jeden rower :)

  • Piotrek

    Witam
    Ja od kilku lat jeżdżę na Author Avion czyli cross 10-12 tys. km /rocznie, kiedy śmigam sam wybieram trasy 95% asfalt 5% lekki teren ale kiedy jadę z kumplami a bywają wyprawy 2-3 dniowe 300-500 km wtedy mojego Aviona katowałem w ciężkim terenie (wszędzie dawał radę.

    Mam opony Schwalbe Land Cruiser 1.4 polecam ciche na asfalt i świetnie radzą sobie w terenie. Moim zdaniem nie tylko rozmiar opony i charakterystyka bieżnika mają znaczenie ale przede wszystkim profil ramy. W ciężkim terenie ramy MTB 19′ pozwalają na zwinniejszą jazdę ramy trekkingowe 20 czy 22′ są mniej zwrotne ale pozwalają na przyjęcie wygodniejszej pozycji w czasie długich monotonnych wycieczek a przez to mniejszy ból pleców.

    Podsumowując jeśli ktoś jest niezdecydowany to ZDECYDOWANIE polecam crossa bo jeśli ktoś wie że będzie śmigał w trudnym terenie czy wie że będzie kręcił kilometry na asfaltach nie ma rozterki co do wyboru.

  • Marek

    według mnie rower górski nie spełni roli rowery trekkingowego … to trochę tak jakby porównywać rower miejski i cruisera

    • Marti

      Witam pięknie.
      Wybór tego jednego uniwersalnego roweru obarczony jest koniecznością dużych kompromisów.
      Każdy musi indywidualnie odpowiedzieć sobie w jakich warunkach terenowych/długość tras/ trudność, najczęściej będzie wykorzystywał rower i na tej podstawie dokonać wyboru.

      Kiedy kupowałem swój pierwszy rower (skradziony po ok miesiacu), zdecydowałem się na crossa.
      Z konieczności ( kradzież pierwszego) kolejny także był cross.
      Rower służył mi dzielnie do przemieszczania się po Poznaniu, zwiedzania okolicy i użytych wypadów.
      Jako rower uniwersalny dla młodego na dorobku mieszkańca kawalerki był super.
      Po kilku latach zakupiłem tzw gorala. Ghosta 26 cali. Służy mi nadal do szaleństw w lesie czy błocie.
      Czas mijał, potrzeby się zmieniały do stajni zawitał Kross Trans Alp, typowy wycieczkowy rowerek pod sakwy itp.

      Wakacyjny 2 dniowy romans z Cubem SL Road na Majorce skończył się zakupem szosowki Treka.
      Moja historia pokazuje, że potrzeby zmieniają się wraz z wiekiem, możliwościami lokalowymi ilością domowników do przetransportowania no i możliwościami finansowymi.

      Rower uniwersalny to utopia, życzę wszystkim dobrych wyborów.
      Pozdrawiam słonecznie.

  • Romek

    Witam

    Czy model roweru LAZARO MTB EVOLUTION E-V1 MEN 26 cali jest wstanie zastąpić
    crossa np. model LAZARO INTEGRAL V1 AM MEN 28 cali?
    Pytam się ponieważ rower 28 calowy jest bardzo duży (chodzi mi o transport i przechowywanie) i szukam czegoś mniejszego dlatego zdecydowałem się na rower 26 cali.

    • Witaj, ale co to znaczy zastąpić? Na każdym rowerze da się jeździć i warto się kierować tym, co jest komu potrzebne.

      Tak więc jeżeli rower z kołami 28 cali będzie dla Ciebie za duży, bierz 26 i już. Najwyżej zobacz czy bieżnik na oponach będzie Ci pasował, czy nie wymienić ich od razu na jakieś bardziej turystyczne.

      • Romek

        Chodziło mi o to czy rower MTB (lazaro) jest wstanie zastąpić crossa pod względem komfortu jazdy. Będę się poruszał po ścieżkach rowerowych oraz czasami po drogach gruntowych. Czy np. inna rama w MTB oraz przerzutki nie będą powodowały że rower MTB będzie się „męczył” w porównaniu do crossa gdy będę go użytkował jeżdżąc po asfalcie.

  • olga

    Witam
    Chcę w tym roku kupić wreszcie porządny rower. Pierwotnie mój wybór padł na crossa – jeżdzę rekreacyjnie, mam zamiar dojeżdżać do pracy (12km w jedną stronę drogami wiejskimi, polnymi i po mieście).
    Nawet już wybierałam między konkretnymi modelami o czym napisałam w komentarzu do innego wpisu na blogu. Ale… poczytałam inne artykuły i namieszałam sobie w głowie :)

    Moją jazdę trudno nazwać wyczynem tym niemniej lubię jeździć i sporo roweru używam. Mieszkam w okolicy wybrzeża, co oznacza dość falisty teren, obszary podmokłe i często piaszczyste drogi leśne, no i oczywiście plaża i bezdroża. Konkretnie waham się teraz między crossem a mtb hardtailem 27,5 cala. W tym drugim kusi mnie jego większa wszechstronność jesli chodzi o teren i opisywane zalety dynamiki jazdy, mocniejszy osprzęt i lepsze amortyzatory ale boję się trochę sportowego charakteru.

    Czy do rekreacyjnej uniwersalnej jazdy nie jest zbyt „wyczynowy”? A może pokombinować, kupić crossa i założyć mu bardziej uterenowione opony? Tylko czy on mimo wszystko da radę piaskom?
    A może jednak 26-calowy mtb?

    • Witaj,
      do jazdy po piasku najlepszy byłby fat-bike z oponami o szerokości 4 cali :) Każdy rower poradzi sobie na bezdrożach, a dużo zależy właśnie od szerokości opon oraz ich bieżnika.

      W sumie sama sobie odpowiedziałaś na pytanie, które zadałaś :) A czy wybrać coś bardziej komfortowego czy sportowego – to już musisz zdecydować sama. Ale jeśli jazda ma być rekreacyjna to cross spokojnie da sobie radę.

      • olga

        Fat-bike jest uroczy z tym swoim komiksowym wyglądem, w ogóle nie wiem jak to może być rower do specjalistycznych celów ;P

        Zupełnie mi jednak wystarczy, że nie będę musiała, jak dotąd, zsiadać i przeprowadzać roweru przez każdą napotkaną łachę piasku lub kawałek plaży. Bo zauważyłam, że właśnie na piasku mam zwykle największe problemy.

        • Każdy rower będzie miał problem na kopnym piasku :) Ale to wszystko kwestia opon. Na spłachetku piasku spokojnie dasz sobie radę każdym rowerem z terenowymi oponami.

          • olga

            Wybór dokonany. W dużej mierze dzięki Twoim artykułom na blogu i mądrym radom z komentarzy. Czas, który poświęciłam na ich lekturę był naprawdę dobrze spożytkowany.
            Zdecydowałam się na ten rower, już zamówiony: http://unibike.pl/fusionlds.php. Wydaje mi się, że będzie z nawiązką spełniał moje oczekiwania a i cena w stosunku do jakości wydaje się przyzwoita. Dziękuję Łukasz, że nie traktujesz z góry rowerowych dyletantów i ludzi, którzy nie zajmują się jazdą wyczynowo :)

            • Bardzo fajny rower wybrałaś, Unibike od dawna robi dobre rowery w niezłych cenach.

              Dzięki za miłe słowa. Sam nie jeżdżę wyczynowo i na każdym kroku podkreślam, że jeżdżę tylko dla własnej przyjemności :) Cieszy mnie, że mogłem choć trochę pomóc przy doborze roweru.

  • marcinko

    Jestem ciekawy, czy ktoś z Państwa miał styczność z marką Best z Media Expert? Słyszałem od znajomych dużo dobrych opinii o rowerach MTB i Trekkingach tej marki, ale jakoś ta niska cena mnie zastanawia.

    • Ewa Dziedzic

      Mam rower Best Trekker CX 24-SP.(M19) właśnie kupiony w Media Expert w ubiegłym roku.Dojeżdżam prawie codziennie nim do pracy (20km) a jak tylko mam czas robię sobie wycieczki. Nie narzekam bo sprawuje się bardzo dobrze zarówno na asfalcie,po chodniku,na ścieżkach oraz na leśnych czy polnych drogach.Jeśli chodzi o cenę to zależy jak dla kogo ,bo dla mnie w ubiegłym roku po sezonie i obniżce na1200zł to jednak troszkę dużo…ale nie żałuję :)

  • Domik

    Witam,
    Mam tkai wielki dylemat nad wyborem roweru z firmy Kross, chodzi o to które pasuje dla mnie do jazdy po asfalcie, chodnikach czy innym drogach w mieście. W tym z domu do pracy i z powrotem, do lasu (a mojej okolicy nie mam gór). Chodzi o to cross czy trekking? Poza tym jak czytałem ze najlepszy wychodzi cross. Co autor bloga sądzi? A do roweru crossowego można zamontować bagażnik jak u trekkinga oraz wspornik regulujący kierownicy?

    • Z grubsza crossy mają bardzo podobną budowę do trekkingów, tylko trekkingi od razu mają założone błotniki, bagażnik i często dynamo w piaście i oświetlenie.

      Tak więc z grubsza wybór polega na tym, że albo bierzesz „golasa” i zakładasz jakie chcesz akcesoria, albo kupujesz gotowego na wszystko trekkinga.

      Do crossów zazwyczaj da się założyć bagażnik, a wspornik kierownicy możesz założyć jaki tylko chcesz.

  • Wacek

    Czesc Powiem tak moi kuzyni wyjechali z okolic Rybnika do Wiednia i Bratyslawy na rowerach trekingowych ( ale to sa crossy przerobione ) powiedzieli ze spotkali polakow na gorskich i ze jazda na trekach niebyla mila bo brakowalo im biegow meczyli sie pod gory a ci na goralach jechali sobie zwyczajnie choc nie ze taka predkoscia czyli w gory na goralach a na prostkie to te treki i crossy

  • rekinek

    Hej, czy znajdę gdzieś jeszcze jakieś przecenione fitnesy?
    PS. Jak szukać fitnesów na allegro?
    Chodzi mi o coś bez amortyzatorów, i ok 1,5 tys po przecenie.
    Może ktoś coś znalazł?

    • Zerknij na ten wpis: https://roweroweporady.pl/jaki-rower-kupic-do-konkretnej-kwoty/

      Znajdziesz tam rowery do 1500/2000 zł i przy każdym link prowadzący do porównywarki cenowej, gdzie może uda Ci się znaleźć modele z zeszłego rocznika w dobrej cenie.

      • rekinek
        • rekinek

          Co do cen to nie zwracałem uwagi. Te dwa tańsze dałem tak dla porównania.

          PS. w wersji na smartfona nie ma dostępnego czatu.

          • Z jakiego telefonu korzystasz i jakiej przeglądarki? U mnie wszystko działa :)

            • rekinek

              Hmm. Z opery mini na androidzie…

              • A to zmień na normalną Operę albo Chrome. Opera Mini jak sama nazwa wskazuje ma mało funkcji i widocznie system komentarzy się nie wczytuje w niej.

        • Carrera – koła 26″, tarczówki mechaniczne – to nie jest fitness, to „góral” ze sztywnym widelcem.

          Focus – brak sensownego opisu

          Gazelle – w tej cenie, która teraz jest na licytacji to bardzo ciekawy rower. Widać, że ma swoje lata, ale jak będzie do kupienia za 600-800 złotych, to będzie to ciekawa propozycja.

          Kellys – nowy kosztuje 1850 złotych, więc trzeba byłoby się jeszcze ze sprzedającym potargować. Poza tym widzę, że Kellys coś eksperymentuje z napędami, ja bym się nie zdecydował na napęd 1×9, bo może na prostej drodze będzie okej, ale na większych podjazdach może być problem. Chyba, żeby wymienić zębatkę na korbie na trochę mniejszą.

          • rekinek

            Dzięki za rozjaśnienie. Tak się właśnie zastanawiam nad tą Gazelą. Myślisz że tak za 700zł to będzie rower na lata czy raczej na sezon?

            Mam stary rower do pracy, myślę nad drugim na wypad na przejażdżki po okolicy. Nie jestem jakimś wybitnym kolarzem, 50-60 km max.

            Oczywiście w grę wchodzą jakieś modyfikacje później np. rok/dwa/trzy. Korba, kaseta suport, takie pierdułki jak łańcuch, linki to oczywiście standard.

            (co do wcześniejszej odpowiedzi)
            Podobał mi się np ten Btwin fit 500 chyba, ale zniknął z Deca.

            Z drugiej strony szkoda wydawać kasę na rower, który nie będzie porządnie eksploatowany. Tyle że moim obecnym się po prostu nie da zaszaleć. Bo to stalowy pancernik. I tak źle i tak niedobrze.

            Na miasto jest genialny, bo niema szczególnie co kraść, a z miejsca na miejsce dowozi.

            Z drugiej strony kusi właśnie taki powiedzmy 100 km wypad, ale też trzeba mieć czym. A może jednak cross?

            Tyle że przyzwyczaiłem się do mojego „golasa” i nie czuję się komfortowo na amortyzatorze.

            PS. Jak byś określił dawne Arkusowe Targety i Silver Bike?

            To bardziej niby-fitnesy czy jednak klasyczne górale bez amortyzatora?

            http://images47.fotosik.pl/906/9c9c26c8545a83c7gen.jpg

            http://st2.static.bikestats.pl/33/b8633-u6085_orig.JPG?1387525234

            • Jeśli będziesz dbać o Gazellę, na pewno odwdzięczy się bezproblemową eksploatacją.

              A te dwa rowery na zdjęciach są „góralami” ze sztywnym widelcem. Rower typu fitness to zupełnie inna bajka.

  • Maciej Czahuu

    Witajcie – jeżdzę na rowerze od 20 lat (kurier rowerowy, wyprawy z sakwami po Europie, dojazdy do pracy po 80 km dziennie w dwie strony z sakwami). Zastanawiam się nad zmianą roweru. Mam górala na dobrym, starym osprzecie XT m737 i amorze Marzocchi Z3. Jak dotąd uważałem, że góral do sakw będzie najlepszy i nie zmieniłbym zdania gdyby nie to, że zaczynam mieć problemy z bólami kręgosłupa w okolicy lędźwiów. Od lat nie interesowałem się rynkiem rowerowym i wyszedłem z obiegu obawiam się … ;-)

    Skłaniam się w stronę trekkingowego roweru na 28 calach, gdzie jest bardziej wyprostowana pozycja, z błotnikami i oświetleniem chyba w piascie przedniej.

    Mam do Was następujące pytania:

    1. Czy węższe opony w trekkingu pozwolą na szybszą jazdę w porównaniu do górala przy włożeniu tej samej siły ? (W swoim góralu mam semi slicki, po napompowaniu robi sie stożek, wiec styk z drogą jest węższy).

    2. Czy trekking będzie dla mnie optymalny – 90 kg, 184 cm wzrostu, sakwy i zależy mi na bardziej wyprostowanej pozycji. Przebiegi dzienne powyżej 80 km po asfalcie głownie (po płaskim) ale czasami też las, szutr, lekkie podjazdy.

    3. A moze załatwi sprawę wymiana mostka na regulowany (ahead) w moim góralu ? Nie wiem czy warto, czy nie lepiej przejść na trekkinga gdzie jest inna geometria ramy i wyżej kierownica…

    4. Może macie dla mnie inne propozycje typów rówerów ?

    Dziękuję za Waszą radę :-) Trochę mi szkoda odstawić na bok mojego składaka, wszystko w nim działa jak w zegarku…, nie mówiąc o kosztach zakupu nowego.

    Pozdrawiam

    Maciek

    • Hej,

      1. Z jednej strony w trekkingu będziesz miał większe koła (bo zakładam, że w góralu 26″) i węższe opony, z drugiej trekking może być cięższy od górskiego, zwłaszcza z bagażnikiem, dynamem, błotnikami. Ale według mnie sama prędkość nie jest aż tak istotna, trekkingi nie są budowane po to, żeby się ścigać, tylko wygodne jeździć :) Istotny jest wybór opon, jeżeli chcesz jeździć szybko, warto rozejrzeć się za oponami, które będą kompromisem pomiędzy wagą, a odpornością na przebicie.

      2. Jasna sprawa, że będzie, trekkingowe rowery nadają się dla każdego.

      3. Górski rower też nadaje się do turystycznej jazdy. Oczywiście będzie trochę inna geometria, ale da się pokombinować, by wyprostować trochę pozycję za kierownicą w góralu.

      4. Ja bym proponował rowery typu fitness :) Sam jeżdżę na Cube SL Road, także z sakwami jeździ się super. No, ale jednak pozycja jest ciut bardziej pochylona niż w trekkingu :)

  • tomasz

    ja zaczynałem od miejskiego 3 biegowego krossa(nexus),dzis posiadam dwa gorale(26.29),zaraz po zakupie krossa pojawił sie trekking(uzbrojony po zęby,tarczowe hydrauliczne hamulce,napęd deore etc),będąc poza Polska przez pare miesięcy brakowało mi jazdy na rowerze,oczywiście nie mogłem sobie pozwolić na pare rowerow to tez wybór padł na hybrydę bullsa z 8 biegami w piascie alfine na wmiarę szerokich oponach,rower ten świetnie zachowywał sie w miejskiej dżungli(Londyn)oraz zdał egzamin w lekkim terenie(bezdroża,łąki,szutrowa nawierzchnia),teraz po powrocie wszystkie 4 rowery(pierwszy rower sprzedałem) przechowuje w moim 44m2 mieszkaniu,szczęście ze jest to parter:-),no jakoś sie da

  • Aras

    Witam szanowane grono forumowiczów i pana przewodniczącego Łukasz :) chciałem zaciągnąć porady odnosnie zakupienia nowego roweru ponieważ mojemu startemu poczciwemu prostemu goralowi unibaika niedługo minie 10 rok intensywnego uzytkowania :) i największy dylemat mam zwiazany z tym czy nie przesiąść się z górala na crossa ponieważ zdaża mi się wyskakiwac na dłuższe kilkudniowe wypady po różnych trasach dużo asfaltu szutru ale zdarzają się również lasy bezscieżkowe tylko trochę obawiam się tych krosow ponieważ kawał ze mnie chłopa powyżej setki i prawie 2 metry i obawiam się o żywotność takiego roweru czy moglbys mi doradzic co by było lepsze w moim przypadku z gory dzięki :)

    • Cześć, jeżeli ważysz tylko trochę powyżej setki, to o nic się nie martw, rower crossowy spokojnie da radę. Druga opcja to rower górski na kołach 29″, z ewentualną zmianą opon zaraz przy zakupie, żeby na „traktorach” nie jeździć, jeżeli chcesz też po asfalcie pośmigać.

      Nie napisałeś jaki budżet wchodzi w grę, ale Unibike nadal robi bardzo, bardzo fajne rowery.

      Ja na dłuższe trasy w niezbyt trudnych warunkach wybrałbym crossa.

  • Jan

    Nie wiem czy jeszcze ktoś mi odpisze, ale spróbuje ;D Jaki rower na jazdę do pracy [20km w jedną stronę] i czasami wypady 50-150km? Wypady to asfalt+góry[czyli teren, las itp.]. Praca sam asfalt. Rozważałem szosę, ale ze względu na stan dróg chyba zrezygnuje no i te wypady w góry [sporadyczne ale jednak]. Poza tym obawiam się szosy, bo nigdy nie jeździłem [trzeba buty spd?].

    Crossowy niby kompromis, ale nie mam przekonania. Zostają mtb zaś obawiam się, że mogą być zbyt toporne ;/

    • Cześć,
      jeżeli chcesz zjeżdżać z asfaltu to rower szosowy od razu odpada. Możesz pomyśleć nad rowerem przełajowym, w którym zakłada się troszkę szersze opony i z bieżnikiem.
      I wtedy jeżeli będziesz miał dwa rodzaje opon, będziesz mógł je zakładać wedle uznania i przewidywanego terenu do jazdy.

      Do roweru szosowego czy przełajowego pedały i buty SPD nie są koniecznie. Przydają się, nie powiem, że nie, ale obowiązku nie ma.

      Jeżeli nie jesteś przekonany do crossowego, ani MTB, możesz jeszcze przyjrzeć się rowerom fitnessowym. Tu poczytasz o moim Cube SL Road:
      https://roweroweporady.pl/cube-sl-road-pro-test-roweru/

      Jeżeli znajdziesz taki rower, do którego da się włożyć opony o szerokości 35C, to masz wtedy bardzo uniwersalną maszynkę. Zakładasz opony semi-slick, czyli gładkie na środku i z bieżnikiem po bokach i już można jeździć w praktycznie każdej sytuacji, no może w terenie bez większych szaleństw :)

  • Rower

    Autor zapomniał o najważniejszym: opony – one są najważniejsze bo jeśli jeździmy głównie po asfalcie to na oponach górskich jak chociażby nobby nic będziemy się więcej męczyć niż na oponach mniej agresywnych. Kompromisem są opony jak np. Energizer Tour. Moim zdaniem jak ktoś nie jeździ po górach a głównie po asflcie i po lesie to niech kupuje crosowy albo trekkingowy.

  • Gienek

    Jestem wysoki (188cm).. Poszukuję jakiegoś 29er MTB (21,5′ – 23′) w którym (rzadko) mógłbym na dłuższy wypad przymocować bagażnik i sakwy. Korba z 50 ząbkami też by się przydała (w jakich modelach można wymienić coś takiego).. Na co dzień byłby jak zwykły MTB po mieście i żwirze. Da się do 3 tyś coś fajnego znaleźć? Możecie coś polecić?

  • Go Mir

    Witam,pod jaką kategorie można podpiąć ten rower?

  • Seba

    Witam serdecznie, przy wadze 105kg wystarczający będzie cross z pierwszego miejsca z Twojej propozycji ” do 2000zł”, czy lepiej górala z pierwszego miejsca z tego samego rankingu.

    • Cześć, zależy do jakiej jazdy. Jeżeli po asfalcie i gruntowych drogach, ale bez szaleństw to cross spokojnie się nada. Jeżeli chcesz wjechać czasem w lekki teren, to lepiej MTB. 105 kg to nie jest jeszcze waga, która zabiłaby rower :)

  • Joanna

    Cieszę, że w dyskusji poruszono specyfikę okołotrojmiejskich bezdroży.
    Tak jak w Wawie i okolicach (gdzie spędzam czas glownie w tygodniu) nie miałam watpliwości, że cross jest wyborem najlepszym, tak na Kaszubach czyli po górkach, korzeniach i piachu skłaniam się ku kupnie górala 27,5.
    Pozdrawiam

  • M

    Witam

    Patrząc na Twoje zestawienie ja do jazdy po mieście (dla siebie) stawiam na crossa.
    W tej chwili korzystam z dwóch rowerów. Jeden to prawie 20 letni Maverick (sztywna rama, 3×6, duża korba 48, opony 1.95) drugi to o połowe młodsza Merida (amortyzator, 3×8, mała korba 42, opony 2.10).
    Traktuje rower jako sprzet sportowy. Oba spradzają się na ścieżce, z tym że Mav jest szybszy (korba, opony), a Meridą bez obawy wjeżdżam na każdy krawężnik etc, choć nie wiem czy nie jest to już kwestia przyzwyczajenia do amortyzatora :).
    W każdym razie uważąm że jeżeli ktoś potrafi i chce trochę rower zmęczyć to na miasto cross jest opcją najlepszą.

  • Arek

    A ci sądzicie o rowerze Autor Codex? Jest wg Was wart swojej ceny? Mówię o tegorocznej edycji :)

    • Powiem Ci, że wygląda bardzo przyzwoicie. Oczywiście warto się trochę potargować w sklepie :)

  • Ann

    Nie ważne jaki rower, ważne żeby być chudym i się zbytnio na rowerze nie męczyć, no i żeby wybierać się na przejażdżki z kimś https://www.samotneserca.pl/single/wspolne_wycieczki Wiadomo, że wtedy nawet zwykły wypad jest super i nie ma co popadać w jakąś nerwicę :-)

  • Eryk Kajdzik

    Ja mam problem mam nadzieje ze ktos bardzije mi rozswietli wybor. Przyczyniam sie do kupna roweru ogolnie lubie jezdzic po kazdym terene od asfaltu po strome tereny lubie wjezdzac w dziury i czuc jak amortyzator robi swoje ale przejde do sedna. Mam zamiar po roku jazdy na rowerze wybrac sie w odleglosc 160km i problem z wyborem roweru bo górski bylby spoko ale bede musial doplacic do bagaznika i wymienic opony bo za grube mogą byc jak na asfalt a cross/trekingowy to martwie sie ze po mocniejszym terenie rower nie da sobie rady i bedzie katastrofa. Licze na pomoc :)

    • Cześć, jeżeli nie chcesz dokupić bagażnika i drugich opon, to zawsze możesz po prostu kupić dwa rowery :)

      A teraz na poważnie – nie kupisz roweru, który będzie szybki i wygodny na asfalcie i jednocześnie będzie nim można poskakać w lesie. Tak czy owak, celowałbym w rower górski i zakup do niego bagażnika i drugich opon – to będzie najrozsądniejsze rozwiązanie i wiele osób tak właśnie robi.

      • Eryk Kajdzik

        Rozumiem, a czy Spartacus ZEUS będzie dobrym rowerem w tej cenie czy lepiej dołożyć pare groszy na cos mocniejszego(chcialbym przyklad jakiegos konkretnego roweru), oraz wrócę do pytania czy po takim lesie crossowy też ewentualnie mógłby się nadać czy najlepiej celować w górski dla pewności? :) P.S A Czy duża jest różnica między wagą górskiego a crossowego?
        Dziękuje za pomoc i Pozdrawiam.

        • Jeżeli chcesz polatać po lesie, to zdecydowanie górski. Crossowy ma za wąskie opony i zazwyczaj amortyzator o mniejszym skoku. Oczywiście do lasu spokojnie nim wjedziesz i się przejedziesz. Ale o agresywniejszej jeździe można zapomnieć.

          Jeżeli chodzi o wagę, to rower górski będzie zazwyczaj trochę cięższy, ze względu na szersze opony. Ale różnice nie będą aż tak duże.

          A jeżeli chodzi o model, to zdecydowanie polecam Ci dołożenie np. do modelu Spartacus Marathon Altus: http://infinitibike.pl/glowna/108-marathon-altus-275.html

          Dostaniesz sporo lepszy amortyzator, lepszy napęd i kasetę, zamiast kiszkowego wolnobiegu.

  • Sebek331

    Witam mam taki dylemat ale z tego co przeglądam Twojego bloga to może będziesz w stanie mi pomóc. Poszukuje roweru którym będę pokonywać 60 km dziennie do pracy więc nie jest to mało i nie chciałbym żeby był on jakiś toporny,oraz żeby był on aerodynamiczny. Im więcej przerzutek tym lepiej, bo po drodze mam górę o nachyleniu 7% . Szosówka nie bardzo mnie interesuje, ponieważ ma zbyt cienkie a w wolne dni lubię gdzieś rowerem poskakać pojeździć na jednym kole stać na przednim itd. Zastanawiałem się nad jakim krossem mtb. Czy byłby to odpowiedni rowerek czy polecisz coś innego?

    • Hej, zacznijmy od początku :) Ilość przełożeń nie ma aż takiego wpływu na to, czy będzie łatwiej podjeżdżać pod wysokie wzniesienia. Najważniejsze jest to, ile zębów jest na małej tarczy w korbie i na dużej zębatce w kasecie. Oczywiście im więcej przełożeń na kasecie, tym szerszy jej zakres producenci szykują, czyli de facto masz rację :) Ale tak naprawdę zabawa zaczyna się od napędu 11-rzędowego, gdzie możesz mieć kasetę np. 11-46, która daje już naprawdę lekkie przełożenie. W napędach 10-rzędowych znajdziesz „tylko” 11-36.

      Druga sprawa – jeżeli chcesz, aby rower MTB był zwinny, będziesz musiał mu na początek wymienić opony. To żaden problem i przy zakupie roweru nic niestandardowego. W wielu sklepach od razu mogą Ci wymienić i zabrać fabryczne w rozliczeniu, jeśli się dogadasz. Do jazdy po asfalcie najlepiej założyć coś co będzie stawiało mniejsze opory, a jeżeli chcesz też pojeździć na kole, to warto byłoby zostawić coś szerszego. Coś w stylu Schwalbe Big Ben: http://www.ceneo.pl/Sport_i_rekreacja;szukaj-schwalbe+big+ben;0192.htm#crid=87857&pid=7269 Albo Schwalbe Big Apple: http://www.ceneo.pl/Sport_i_rekreacja;szukaj-schwalbe+big+apple;0192.htm#crid=87857&pid=7269

      Jeżeli chodzi o sam rower, to nie podałeś jakim budżetem dysponujesz. Aczkolwiek jeżeli chcesz codziennie śmigać 60 km, to warto byłoby patrzeć na rower w rewirach 2500-3000 złotych. Tym bardziej, że teraz naprawdę fajne wyprzedaże można wypatrzeć. Tu znajdziesz cykl moich wpisów o rowerach do konkretnej kwoty: https://roweroweporady.pl/jaki-rower-kupic/
      A jeżeli patrzysz na coś z Krossa, to zerknij np. na model Level R6: http://www.ceneo.pl/Sport_i_rekreacja;szukaj-kross+level+r6;0192.htm#crid=87857&pid=7269

      Jest już nieźle wyposażony i ma na kierownicy manetkę do blokowania amortyzatora, co bardzo przydaje się podczas jazdy po asfalcie.

  • Kosmopolak

    Witam
    ….moglibyście mi doradzić, pytanie naturalnie standardowe: jaki
    rower kupić…. od dawna nie jeżdżę już rowerem, ale chciałbym do tego
    powrócić i planuję sobie jakiś zakupić. Mam 176 cm, 76 kg- to chyba
    istotna przy wyborze rozmiaru…nie wiem, nie znam się na tym, parę
    godzin czytałem różne fora itp. i ludzie często się tym sugerowali, więc
    podaję i ja.
    Mam do wydania 800-1000 euro( jeśli będzie to warte,
    ale na naprawdę warte ceny, ze wg na osprzęt, wytrzymałość etc., to
    jestem skłonny trochę dopłacić, 100 czy 200 euro, ale bez przesady, nie
    planuję wydać 2tyś. euro na rower, ale 800 euro to min.- nie pytajcie
    czemu:) – aaaa w tej cenie może być rower + zamknięcie(jakieś markowe, i
    dobrej jakości)+ ewentualny osprzęt(błotniki, bagażnik, oświetlenie,
    torby….itp. itd. ).Więc rower może być tańszyniż 800 euro ale jakbym
    dokupował „osprzęt” to musi wyjść min,800 euro.:)
    Jestem kompletnym
    amatorem.Nie jeżdżę/jeździłem wyczynowo. Potrzebuję go do poruszanie
    się po mieście+szosie poza miastem+drogach polnych/leśnych. Czyli rower
    uniwersalny. Chciałbym aby miał błotniki/ oświetlenie/ bagażnik czy
    torby czy też możliwość tego wszystkiego zamontowania- tak by na koniec
    wyszło min. 800 euro.

    Po przeczytaniu wielu informacji z netu, o ile dobrze zrozumiałem to, najlepiej dla mnie kupić:
    1. Trekking
    2.Cross + osprzęt
    3. Hybryda(fitness, to chyba to samo…)
    4. Przełajówka

    Kolejność
    przypadkowa, momentami skłaniam się do przełajówki( ale nie wiem czy ta
    kierownica będzie dla mnie wygodna, choć czytałem, że można prostą
    kierownicę wmontować w przełajówkę i np. mieć dwie pary opon, na szose i
    w teren, albo jedne opony uniwersalne( do lasu, miasta, szosy)- zgadza
    się?
    O Crossie też myślałem, czytałem, że lepiej kupić crossa niż
    trekking, do crossa można zawsze domontować (osprzęt i powstanie
    trekking z crossa, o lepszych parametrach niż trekking)- prawda to?

    Firma
    mi jest właściwie obojętna z całkowitym wykluczeniem producentów
    niemieckich, myślę, że wybór jest duży, moglibyście coś doradzić?
    Jaki wybrać:
    1. Typ
    2. Rozmiar
    3. Jaki osprzęt?
    3. Producent
    4. Model

    Jeśli
    chodzi mi tylko o sam wygląd, jak dla laika kompletnego to podobały mi
    się np. Lapierre…albo taka przełajówka- Cinelli Hobo(ale nie wiem czy
    mi taka kierownica do gustu by przypadła) -no i mało widoczne na ulicach
    firmy.. można się czymś odróżnić przynajmniej jak i tak wybór jest
    ogromny. Więc chętnie bym kupił coś mniej oklepanego w
    modzie…Naturalnie tylko jeśli parametry techniczne będę oczywiście
    tego warte…

    Z góry dzięki za pomoc.
    Pozdr. M.

  • Krzysztof Antoszek

    Czy jedyna różnica pomiędzy cross a trekking to osprzęt i ta agresywniejsza geometria ramy? Co daje ta geometria w crossach, jak to wpływa na jazdę?

    Pytam bo chcę kupić nowy rower, jeżdżę niedużo, góra 60-70 na trasę, aktualnie mam rower trekkingowy, ale na kołach 26″ i chciałbym przeskoczyć na 28″. Od roweru wiele nie wymagam, w zasadzie możliwość zamontowania błotnika jest jedynym wymogiem, bagażnik niekoniecznie, ewentualnie montowany na sztycę mi wystarczy. I w zasadzie ten cross mocno kusi. Ale nie do końca rozumiem jakie są plusy crossa nad trekkiem i odwrotnie.

    • Jeżeli chodzi o geometrię i pozycję za kierownicą, to wiele zależy od roweru. Producenci mają czasami różne koncepcje. Najlepiej przejść się po sklepach, przysiąść do kilku modeli i zobaczyć jak to w praktyce wygląda.

      Ale generalnie jest tak, że trekking to po prostu cross z dołożonym bagażnikiem, błotnikami, stopką, dynamem i oświetleniem (zazwyczaj).

      Plusem crossa jest to, że jest lżejszy i nie kupujesz razem z nim dodatków, których być może nie potrzebujesz. Plusem roweru trekkingowego jest to, że kupujesz go razem z akcesoriami, które są już fabrycznie dopasowane do roweru. No i w trekkingach zazwyczaj jest dynamo, którego w crossach zwykle nie ma.

      • Krzysztof Antoszek

        OK, dzięki za odpowiedź. Zainteresowałem się budżetowym Lazaro Integral i pewnie ten rower właśnie zakupię, jedyne co dołożę to błotnik i bagażnik (co mam w zapasie).

  • Kiwi

    Wobec tego jaki rower najlepiej wybrać do lasu, gdzie momentami drogi sa bardzo piaszczyste (lub blotniste w zależności od pogody), niekiedy trafimy na relatywnie niewielkie wzniesienie, czasami teren jest dość sporo porośnięty trawa? Czy rower górski, czy moze warto rozważyć temat fatbike?

    • Hej, fatbike to rower bardzo specyficzny, przeznaczony do jazdy w konkretnych warunkach. Oczywiście można na nim śmigać także po mieście, czy poza miastem, ale jednak nie oszukujmy się, najlepiej sprawdzi się w śniegu i na piasku.

      Ja na fatach się nie znam. Ale dla mnie jest to opcja typu: drugi rower w rodzinie, a może nawet trzeci.

      • Kiwi

        Dokladnie, nie byłby to pierwszy rower :) Więc może pytanie, czy góral też sprawdzi się w opisanych przeze mnie warunkach? :)

        • No pewnie, że się sprawdzi, do tego został stworzony :) Wystarczy założyć opony 2,25″ albo jeszcze szersze, jeżeli się zmieszczą.

  • Wojtek Zaremba

    Ja mam az trzy rowery ;). Do jazdy po miescie i dluzsze wyprawy przez asfalt/bezdroza uzywam gorala bo tak mi sie podoba ;). Do downhillu uzywam zjazdowki a na pumptracki i dirty mam duala i jest git :). Za to zona jezdzi na holenderce i jakos sie nie klocimy z tego powodu :D. a na dzialce zeby skoczyc po piwo mam wigry 3 i tez daje rade ;).

  • Sławek Stasiak

    Witam. Może zacznę z grzeczności od podziękowań dla autora. Bardzo przydatna strona – kawał dobrej roboty. I to wykonanej bezinteresownie. Łukaszu – szacunek! Ja obecnie jestem na etapie wyboru między MTB a Crossem. A moim problemem w wyborze jest to czy cross sobie w moich warunkach poradzi. Książkowo jest stworzony do utwardzonych gruntów, a takie leśne ścieżki z przygodami typu piach, korzenie czy trawa ciężko nazwać utwardzonymi. Szczególnie gdy trafimy na deszczową pogodę :-) Dodam że bardzo pasuje mi idea crossa ze względu na komfortową pozycję w porównaniu do górala. Nie chodzi mi o starty w maratonach czy ostre treningi, chcę jeździć dla przyjemności – bez żadnych szaleństw więc MTB byłby dla mnie przerostem formy nad treścią. Moje miasto jest otoczone lasami i jeziorami do których trzeba wpierw dojechać ścieżką rowerową czy asfaltem więc tu też widzę przewagę crossa nad góralem. I w mieście idzie pośmigać. Właściwie jestem na niego zdecydowany, a szukam tutaj tylko potwierdzenia czy dobrze robię :-) Moja jedyna obawa to wytrzymałość obręczy na leśnych nie utwardzonych ścieżkach. Czy rozwiejecie moje wątpliwości? Bo mam jeszcze opcje z hybrydą mtb i crossa – są takie rowery z ramami i osprzętem na których pozycja jest wygodniejsza niż na typowym góralu a mają koła i amory typowe dla niego.

    • Cześć, spokojnie bierz crossa. Taki rower bardzo dobrze sprawdzi się tam, gdzie nie będziesz skakał, czy tłukł go niemiłosiernie po korzeniach.

      Jeżeli chodzi o wytrzymałość obręczy, to jeżeli kupisz rower z dobrymi kołami, to o to też aż tak bym się nie martwił. Oczywiście, nic nie jest wieczne, ale im tańsze podzespoły, tym szybciej się je załatwi w trudniejszych warunkach.

      • Sławek Stasiak

        Dzięki za odpowiedź. W takim razie skupię się na crossie, tylko muszę przesondować osprzęt w rowerach tak do 3tys. a w szczególności obręcze. Może coś się trafi z dobrymi kołami. Byłem dziś w salonie Treka i siedziałem na Marlinie, ale której wersji nie pamiętam – 5 lub 6. Powiem jedno – rama jest świetna i wygodna, ale podzespoły z niskiej półki. Rower prowadził się rewelacyjnie na 29″ oponach. Właściwie to siedziałem jak na crossie. Co dziwne na Trekowyej DS-ce 2 czułem się mniej stabilnie. Kierownica jest tam strasznie blisko tułowia i miałem wrażenie jakbym jechał na baczność :-) Dało mi to do myślenia bo dotychczas myślałem że kupię rower przez neta bo zawsze idzie znaleźć taniej. Ale jednak wolę dopłacić i przetestować na miejscu bo jednak różnice między budową ram są dość znaczne mimo tego samego przeznaczenia roweru. Salonów jest troch więc mam w czym wybierać.
        Pozdrawiam.

        • Zawsze możesz przetestować w sklepie, a kupić przez internet. I tak 99% sklepów internetowych, które handlują rowerami, mają też stacjonarne sklepy, raczej nikt nie sprzedaje rowerów z mieszkania w bloku.

          A to jest punkt wyjścia do negocjacji w sklepie koło Ciebie. Jak nie będą chcieli opuścić, mimo, że inny sklep opuścił, to kup tam gdzie taniej i tyle.

  • kAs

    Najgorzej, że z rowereami jak z wędkowaniem. Trzeba mieć ich kilka… T_T; Mam straszny mętlik w głowie. Mieszkam w Norwegii i szukam roweru. Tutaj jest bardzo dużo szerokich ścieżek rowerowych asfaltowych i przejazdy przez parki po drogach szutrowych. Zagłębiając się głęboko w Pańskiego bloga (za co dziękuję ! ) wychodzi na to, że najlepszym rozwiązaniem będzie dla mnie rower typu gravel. (Niedaleko mnie jest ponoć wspaniała trasa rowerowa wzdłuż kanału Telemark). Szosowy raczej odpada, bo po parku też chcę pojeździć. Boję się tylko, że napotkam po drodze drogę w lesie z dużą ilością korzeni i kamieni i będę sobie pluł w brodę, że zwykłego „standardowego” roweru górskiego nie wziąłem :P

  • Phoe

    Mam fitnessa od roku i tak szczerze powiedziawszy, to dalej jestem rozdarta jak wierzba. Rowerek mega szybki, ale nie powiem, żeby było mi wygodnie. Zbyt pochylona pozycja. No i na rekreacyjnych wyjazdach chciałoby się siedzieć prosto / prawie prosto, aby móc podziwiać otoczenie. No i zostaje kwestia jazdy miejskiej i do lasu – na cienkich slickach dramat. Na szczęście rama pozwala wsadzić grubą oponę, więc chociaż tyle dobrego. Z powyższych względów ostatnio zaczęłam rozglądać się za góralami, mimo że je jako pierwsze odrzuciłam podczas rozglądania się za rowerem. Choć czasami myślę, że fajnie byłoby po prostu mieć trekkinga, w którym siedzi się jak na kanapie. Heh… Szkoda, że u mnie w mieście nie ma nigdzie wypożyczalni rowerów, gdzie za stosowną opłatą można byłoby wypożyczyć rower taki i owaki na jeden dzień. Wtedy łatwiej byłoby znaleźć ten złoty środek.

    • Hej, no cóż, coś za coś. Chcesz mieć szybko i lekko, to musi być lekko pochylona pozycja i cienkie, gładkie opony – nie ma zmiłuj :)

      Nie napisałaś jaki masz rower, ale pewnie da się w nim wymienić wspornik kierownicy na taki o trochę większym kącie wzniosu, tak aby wyprostować trochę pozycję. Tak abyś siedziała prawie prosto raczej bym nie polecał kombinować, bo geometria ramy sprawi, że będzie się jechało dziwnie.

      Ale tak czy siak, na rowerze górskim też nie będziesz siedzieć prosto/prawie prosto. W tej dziedzinie królują rowery miejskie :)

  • wyborcaknp

    Mam od wczoraj Koga Light Rider,zastanawiam sie czy nie popelnilem glupoty,na asfalcie plynnie sie jezdzi,ale u mnie na Suwalszczyznie,na mazurach,na szosach,nawet ubitych juz nie tak fajnie

    • A jeszcze jakbyś dał link do tego roweru, to byłoby fantastycznie. Natomiast komfort jazdy po asfalcie czy drogach gruntowych w sporej mierze zależy od założonych opon. Zawsze można pójść w stronę jakichś bardziej uniwersalnych.

      • wyborcaknp
        • Na tyle co udało mi się rozszyfrować z tych „pięknych” zdjęć, to fajny rower. Koga zresztą robi świetne rowery, z kultowym modelem Randonneur na czele.

          • wyborcaknp

            Jakie opony bys doradzil?Chcialbym zey jezdzil bez oporow na asfalcie jak teraz,tylko zeby mnie tak nie trzeslo na kamyczkach na drogach gruntowych i nie wielkich dziurach,pewnie jakies łyse tylko wieksze niz 1.25,ktos mi doradza 1.50

            • Cudów nie ma, albo szybko po asfalcie, albo wygodnie na gruntowych drogach. Ewentualnie trzeba iść na jakiś kompromis.

              1,5 cala czyli 38C to w sumie całkiem niezła szerokość. Zobacz też opony Schwalbe Sammy Slick, one mają szerokość 35C czyli 1.35 cala. I mają uniwersalny bieżnik typu semi-slick, gładki na środku na asfalt i drobne klocki po bokach na bezdroża. I można ją przyzwoicie na dmuchać w razie czego do jazdy po asfalcie.

      • wyborcaknp

        I jak,co powiesz o tym rowerze ?

      • wyborcaknp

        Teraz mam 28x 1.25,ktos mi pisze ze 1.50 nadaja sie niby do wszystkiego

  • Bartosz Matusik

    Witajcie, dla ciekawskich polecam jeszcze poczytać artykuł na stronie o rowerach crossowych http://www.faszon.pl/mtb-czy-cross-jaki-rower-na-niedzielne-wycieczki/. Można dowiedzieć się kilku fajnych rzeczy!