Skocz do zawartości

Rower dla straumatyzowanej kobiety po wypadku do miasta + na kilkudniowe wycieczki


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dzień dobry,

Bardzo boję się wyśmiania przez doświadczonych pasjonatów kolarstwa, jednak kiedy próbuję się czegoś dowiedzieć na temat rowerów zawsze w jakiś sposób wracam na to forum więc ufam że znajdę tu kulturalne i pomocne odpowiedzi.

Zdecydowałam się napisać bo nie znalazłam wiele odpowiedzi na pytanie jaki rower wybrać w moim specyficznym przypadku. Może zacznę od najważniejszego - niecały rok temu miałam wypadek na rowerze. Śpieszyłam się na pociąg, jechałam po asfaltowej ścieżce rowerowej i nie wiem jak ale noga wyślizgnęła mi się do przodu i mój sandałek (wiem idealne obuwie na rower) wkręcił się w przednie koło. Najpierw przez kilka metrów z mojej stopy zrobiła się ludzka kredka szorując po asfalcie a potem hamując przeleciałam przez przednią kierownicę na twarz. W rezultacie miałam wielką ranę na stopie, skręconą stopę (nie wiedziałam że da się skręcić stopę), złamaną lewą rękę, złamany nos i złamaną czaszkę. (W szpitalu myśleli że mnie coś potrąciło). Rower po wypadku został sprzedany i kiedy już się podleczyłam nadarzyła się okazja i w ręce wpadł mi używany rower elektryczny.

Był to mój pierwszy rower "miejski" i czułam się na nim bezpiecznie bo był to naprawdę wielki, ciężki kawał rowerzyska, ale co najważniejsze ze względu na geometrię, bagażnik z tyłu i ciężką baterię nie bałam się że przy awaryjnym hamowaniu znowu połamię sobie czaszkę - prędzej wywalę się na bok niż do przodu. Rower miał swoje plusy - był bezpieczny, bardzo przyjemnie dojeżdżało się nim na zajęcia, miał bagażnik z koszykiem (must have), osłonę łańcucha dzięki której moje codzienne ubrania o wiele mniej się wplątywały (boski wynalazek) jednak ze względu na to że był ciężkim kolcem wniesienie go do mieszkania po schodach, szczególnie po długim dniu pedałowania od miejsca do miejsca było niemożliwe i niestety rower nie przetrwał tej zimy - ktoś postanowił że jemu przyda się bardziej niż mi i tutaj zaczyna się prawdziwa treść tego tematu:

Zaczęłam szukać odpowiedniego roweru dla mnie w wybranym budżecie (który szybko zdecydowałam się zwiększyć) - na początku po krótkim riserczu byłam przekonana że odpowiednim rowerem dla mnie jest rower trekkingowy, potem zaczęłam oglądać ludzi na youtube, którzy wybierają się na wycieczki rowerowe i absolutnie nikt tam nie ma roweru trekkingowego... Nawet jakieś spokojne dziewczyny nagrywające spokojny wypad w góry, na wycieczkę itp mają jakieś super cool szybkie rowery gravel tenteges... i wtedy zwątpiłam, szczególnie że mimo mojej kilkutygodniowej zajawki i potężnego zdobywania wiedzy o rowerach im dłużej czytam tym bardziej "wiem że nic nie wiem"

Pozwolę sobie ponumerować pytania żeby nie było chaosu:

  1.  Rama/geometria - z moich doświadczeń z rowerem miejskim doszłam do wniosku że obniżona rama jest bardzo wygodna - szczególnie kiedy mam załadowany bagażnik i trzeba schodzić z roweru często. Jakieś 70-80% używania hipotetycznego roweru to będzie poruszanie się po mieście, nie wyobrażam sobie życia bez roweru w mieście, jednak! uwielbiam przejażdżki poza miasto - jest to mój ulubiony sport i bardzo ale to bardzo mażę o dłuższych całodniowych trasach a nawet bikepackingu i tu moje pytanie - czy obniżona rama jakoś "wadzi" przy długich trasach? Czy będę się przeklinać za kupno roweru z obniżoną ramą jeżeli wyjadę na dłuższy wypad rowerowy? Czy ta trekkingowo-miejska geometria gdzie siodełko jest nieco niżej - co naprawdę bardzo wpływa na mój komfort psychiczny, nie wyobrażam sobie po moim wypadku jechać z głową w dół i "pupą" w górze jak to robią profesjonalni kolarze - jest jakaś bardzo okropna na długich trasach że nikt jej nie kupuje?
  2. Wszyscy tylko o tej prędkości - Czytając artykuły i dyskusje na forach nie mogłam nie dojść do wniosku że głównym priorytetem większości osób jest osiąganie jak największych prędkości co dla mnie - osoby która jeździ spokojnie i po wypadku panikuje przy 30km/h jest to ostatni czynnik na który patrzę. Zdecydowanie bardziej interesuje mnie to czy będzie mi się jechało przyjemnie, "lekko" żeby na dłuższej trasie się nie zamęczyć i tu pytanie: Na co patrzeć w parametrach roweru, żeby jazda była przyjemna, lekka - niekoniecznie "szybka" - chyba że nie ma większej różnicy
  3. Budżet rowerowy - mój roboczy budżet ustalony przed jakimkolwiek researchem to było 1000 - 1500 zł, potem zwiększyłam go do 2000 zł i im dłużej czytam tym bardziej dochodzę do wniosku że chyba nie doczekam się roweru na ten sezon bo te "polecane" rowery zaczynają się od 4-6 tys w górę co dla biednego studenta który dorabia sobie okazjonalnie jest sporym wydatkiem - szczególnie że boję się kolejnej kradzieży (chociaż liczę na rower na tyle lekki żeby wnieść go po tych schodach). - Czy jako rowerzysta hobbysta poruszający się na co dzień po mieście i okolicach w sezonie jeżdżący na dłuższe wycieczki potrzebuje tak drogiego roweru? Mam wrażenie że nie odczuję za dużej różnicy - całe życie jeździłam na rowerach po rodzicach (ten wypadkowy miał krzywą kierownicę i rdzę ale i tak jeździło się dobrze) a potem jak przesiadłam się na drogą elektryczną gazelle to szczerze nie jeździło mi się jakoś lepiej, powiedziałabym nawet że gorzej? (na wycieczkach zostawałam raczej w tyle mimo napędu) chociaż posiadanie działających hamulców było przyjemne.
  4. Jaki rower dla straumatyzowanej kobiety? - Proszę o szczerą opinię i może jakieś polecenia w budżecie ok 2500 (im mniej tym lepiej, ale jeżeli mnie przekonacie to możecie dać droższe propozycje) Czy rower trekkingowy to dobry wybór? boję się że się może być niekomfortowy na długich trasach i mogę odstawać od potencjalnych rowerowych kolegów. Czy może wybór roweru typu gravel, mtb, cross będzie lepszy? i mimo mojego lęku po wypadku (boję się że przy tej geometrii i środku ciężkości łatwo przelecę znów przez ramę) podziękuję sobie przy dłuższych wyprawach i nie będę rowerowym pośmiewiskiem.

 

Bardzo dziękuje wszystkim osobom które postanowią mi pomóc i bardzo przepraszam za moją niewiedzę - jestem rowerowym hobbystą który nigdy nie wdawał się w szczegóły roweru którym jeździ (byle do przodu) ale teraz jak przyszło mi wydać świadomie pieniądze to chcę dokonać najlepszego wyboru - żeby rower służył mi dobrze przez co najmniej kilka lat przy sporym ekspolatowaniu. Bardzo też przepraszam za mój szczegółowy styl wypowiedzi - chciałam jak najlepiej przedstawić sytuację i mam tendencję do rozwlekłego pisania

Jeszcze tak po czasie napomknę - Mam 173 cm wzrostu, powierzchnie po których rower będzie jechał to miejskie betony i chodniki ale też czasem leśne drogi. Raczej nie mam w planach poruszać się po innych terenach niż miejskie i te na turystycznych szlakach rowerowych - tu proszę doświadczonych ekspertów o ocenienie jakie typy powierzchni na nich dominują 

Opublikowano

Jakbym miał coś kupić koleżance czy dziewczynie na postawie tego opisu to kupiłbym jakiegoś trekkinga z amortyzatorem. Natomiast jakiego to Ci nie odpowiem. Bo w ogóle nie zajmuję się takimi rowerami.
Mogę Cię tylko pocieszyć że moja najlepsza przyjaciółka jadąc w biały dzień przez wiochę wywaliła się i straciła pamięć o wypadku. Miała połamany obojczyk, złamany kciuk, wstrząs mózgu i pękniętą kość jarzmowa twarzy. Oczywiście jeździła bez kasku bo jej do fryzury nie pasował 🙂

Opublikowano

Jeśli chodzi o wybór typu roweru, ja również bym stawiał na trekkinga, ewentualnie rower miejski. W każdym razie coś, co da wyprostowaną pozycję, przy której łatwiej zachować kontrolę nad rowerem. Jeśli priorytetem jest (niekoniecznie szybka) jazda po mieście, miejski rower może być lepszym wyborem. Im więcej miałoby być jazdy poza miasto oraz po leśnych drogach - tym bardziej szala sie przechyla na korzyść trekkinga.

Opublikowano

Moja żona miała 5 lat temu wypadek na rowerze. Do dziś się boi szybko włączyć do ruchu czy to jadąc rowerem czy autem. Jedyne na czym czuje się bezpiecznie obecnie jeżdżąc po mieście to rower MTB HT. Pedały mają metalowe piny, niezależnie od pogody nie ma opcji aby noga Ci się zsunęła. Ma szerokie opony na niskim ciśnieniu - nie ma szans aby Ci wpadło koło w studzienkę kanalizacyjną. Ma amortyzator - nie ma więc problemu jak się zagapi i nie zobaczy dziury. Ma dobre hamulce tarczowe, dobrą przyczepność, więc nie ma problemu aby szybko zahamować jak Ci ktoś wymusi pierwszeństwo. Szeroka kierownica dodatkowo zwiększa stabilność. Ja po mieście jeżdżę na gravelu, ale od strony kontroli lepsza jest na mtb. Próbowałem żonę przekonać do gravela, na wycieczki pewnie się da przekonać, bo jest znacznie szybszy - na gravelu ma prędkości przelotowe o 3-4 km/h większą na ładnym asfalcie, w mieszanym terenie ta różnica znika - ona się trochę boi lecieć jechać szybko na telepiącym rowerze. Rower mtb daje też zazwyczaj wygodniejszą pozycje, choć nie jest to standard. 

Fajnym rowerem jest Rockrider EXPL 540, pod Ciebie w rozmiarze M, ale teraz za 4000 zł bym nie kupił, w promocji ten rower występuje w okolicy 3-3200. 

Opublikowano

Powiem tak

 

Przede wszystkim szukałbym roweru z porządnymi hamulcami i najlepiej na stalowej ramie, a to niestety oznacza hamulce tarczowe hydrauliczne i mocno podraża cenę

Ew. jakiś rower miejski z hamulcami Vbrake

 

Jeżeli ten wypadek mocno siedzi Ci w głowie - to ja bym sie zastanowił nad zakupem kasku tzw. Full Face. Tzn takiego jak noszą np. motocykliści

Wiem że dla kobiety jego wygląd będzie odstraszał i na początku będzie się dziwnie w tym czuć - ale to jest największa ochrona ze wszystkich kasków na rynku i warto o tym pomyśleć.

Daleki jestem od moralizowania nt kasków, ale  sam wiem z racji różnych wypadków na rowerze które miałem przez te lata - że upadki i uderzenia w ziemię zdarzają się w najmniej oczekiwanym momencie. Kilka razy nieźle się potłukłem w banalnych sytuacjach tylko z racji mojej nieuwagi, aż szukałem pomocy na SOR, ale dzieki kaskowi miałem spokój że głowa jest w jednym kawałku.

 

Opublikowano

Jeżeli rower ma być głównie na miasto + czasem wycieczki za miasto i do tego obniżoną ramę to polecam coś w stylu Marin Larkspur - cena troszkę ponad budżet: 2800zł. Geometria jest zbliżona do rekreacyjnego mtb, gięta kierownica dodatkowo prostuje pozycję, grube opony 2.35".

 

Expl 540, którego polecił @Oskarr można w dobrym stanie używany kupić, aby zmieścić się w budżecie, np:

https://www.olx.pl/d/oferta/rockrider-expl-540-sztywne-osie-pelne-deore-stan-sklepowy-m-CID767-ID10qGCK.html?isPreviewActive=0&reason=ip|cool%3Abase&sliderIndex=4

 

Za 200-300zł można fajnie wyglądający kask miejski kupić, nie wiem @tygrysek jaką kobietę uda Ci się namówić na fullface do jazdy po mieście czy do lasu 😁

 

 

Opublikowano

Sam ostatnio też sprzedawałem EXPL 540 za 2400 używanego. Polecam patrzeć na ramy bordowe, bordowe mają damskie siodełka, krótsze mostki i węższe kierownice. 
Nie widzę sensu w fullface na miasto, szansa uderzenia żuchwą jest niska w mieście a sprawnie ograniczy nam widoczność. 

Moja żona na miasto ma karbonowy, wyścigowy rower mtb, stal jest za ciężka. Na karbonie może uciec przed chcącymi ją zabić kierowcami 😄 

Opublikowano

O tym full face pisałem jako o środku do ograniczenia lęku przed ponowną jazdą. 

Nie wiem czy macie doświadczenia z zaburzeniami lękowymi - mam nadzieję że nie, ja niestety mam i to dosyć bogate

Na stałe nie ma w nic sensu jeździć w full face. Ale nawet wypożyczyć na pierwsze kilka jazd i spróbować pojeździć aż sie odzyska pewnośc jazdy może warto.

Opublikowano

Jeśli ma być tanio i bezpiecznie, ale niekoniecznie szybko (kwestia nadążenia za innymi) to można pomyśleć o bardzo rekreacyjnym MTB. Sylwetka wyprostowana, rower duży, masywny, opony szerokie więc nie straszne im ani krawężniki, ani tory tramwajowe, ani nawet zima! 

Ja mam Kelly's Slider 10 jako rower po przysłowiowe bułki i spisuje się świetnie a kosztuje grosze, tu ciut wyższy model, można iść jeszcze wyżej i mieć powietrzny amortyzator.

https://www.centrumrowerowe.pl/rower-mtb-kellys-spider-30-29-pd37247/?v_Id=205643&utm_source=google&utm_medium=cpc&gad_source=1&gad_campaignid=19529637099

Ja w swoim mam "uginacz" czyni najtańszy amortyzator sprężynowy bez tłumienia marki Santur. Tego tłumienia trochę brakuje, ale mimo wszystko jest przyjemniej niż na rowerze ze sztywnym widelcem. A przez wyprostowaną pozycję i tak większość ciężaru jest na tyle, więc dokupiłem sztycę amortyzowaną i jest to moim zdaniem najlepszy możliwy rower po bułki. Nowy kosztował mnie nieco powyżej tysiąca złotych. Nawet go za bardzo nie czyszczę, tourney 3x7 jest okazuje się niezniszczalny 😆

Opublikowano
W dniu 24.02.2026 o 23:21, Herbatka napisał(a):

zaczęłam oglądać ludzi na youtube, którzy wybierają się na wycieczki rowerowe i absolutnie nikt tam nie ma roweru trekkingowego... Nawet jakieś spokojne dziewczyny nagrywające spokojny wypad w góry, na wycieczkę itp mają jakieś super cool szybkie rowery gravel tenteges

Teraz rowery grawelowe są bardzo modne, marketing jeszcze bardziej to podkręca w reklamach pokazując, że te rowery są mega uniwersalne (na szosie szybsze od rowerów szosowych a w terenie bardziej dzielne niż mtb), mega wygodne, cool i w ogóle. A później na forach niemal co tydzień zadawane są pytania co zrobić, żeby było wygodniej bo kupiłam/kupiłem grawela i jestem wyciągnięty jak struna w gitarze, boli szyja, plecy, ręce drętwieją. Zanim wymyślono grawele wszyscy globetrotterzy i niemieccy emeryci jeździli na trekkingach. Niemieccy emeryci dalsj jeżdżą na trekkingach ale elektrycznych. Albo elektrycznych tzw. hybrydach typu Cube Hybrid albo Cube Tourer Hybrid. Ci globetrotterzy i niemieccy emeryci zjeździli pół świata nieśpiesznie, bez parcia na prędkość na tych swoich trekkingach bez sztywnych osi, często też ze sztywnymi widelcami (jak byłem na kontrakcie w Niemczech to wynająłem mieszkanie z bonusem, czyli takim chyba ze 20-30 letnim ale ciągle sprawnym trekkingiem w piwnicy😁). Więc się nie przejmuj youtuberami i ich często opłacanymi opiniami

Opublikowano
56 minut temu, Greg29 napisał(a):

Zanim wymyślono grawele wszyscy globetrotterzy i niemieccy emeryci jeździli na trekkingach.

Część turystów, zwłaszcza tych długodystansowych jeździła też na skrzyżowaniu roweru szosowego z trekkingiem, taki trekking z barankiem. Ten typ roweru nazywał się randonneur, ewentualnie touring bike.

56 minut temu, Greg29 napisał(a):

Więc się nie przejmuj youtuberami i ich często opłacanymi opiniami

To prawda, choć jeśli poszukać wśród forumowiczów (czyli z reguły bardziej świadomych i doświadczonych użytkowników), część z nich jeździ na gravelach i sobie chwali, np. @Oskarr ,@Pepe75 czy @liftlodz. Ja sam też najbardziej się wciągnąłem w rowerowanie właśnie od kiedy kupiłem gravela (wcześniej miałem wysoki model trekkinga). 

Chociaż nie sądzę, żeby dla autorki OP gravel był dobrym wyborem.

Opublikowano

@sl66 sam też jeżdżę najczęściej na grawelu (chociaż też mam mtb i szosę a miałem też fitnessa) ale też uważam, że dla autorki wątku najlepszy będzie trekking, ewentualnie może jakiś w miarę rekreacyjny fitness w wersji equipped, który na pewno będzie lżejszy od trekkinga, na czym autorce też zależy. Przykładem takiego fitnessa będzie np. Cube Nulane EQ w wersji ramy "trapezed" czyli damskiej:

https://skiteam.pl/cube-nulane/8906-rower-cube-856501-nulane-pro-fe-trapeze-4054571475282.html?utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=[Rowery][PMAX] - Rowery&gad_source=1&gad_campaignid=17620163168&gbraid=0AAAAADiCn1Ax6KAESooqqql8AZhzRftmF&gclid=CjwKCAiA-__MBhAKEiwASBmsBNwTwiB_WDcoexLG9s2eNnKpIJe-0Yyo29oFuJ7XGStgcphKlN3wMxoCviIQAvD_BwE

albo Specialized Sirrus EQ, który może i jest tańszy ale ma gorszy napęd a napis na ramie bardziej przyciąga amatorów cudzej własności:

https://www.greenbike.pl/rower-trekkingowy-specialized-sirrus-20-eq-step-through-p-7245.html?gad_source=1&gad_campaignid=2031944781&gbraid=0AAAAACvBgwzrLlmcAtudLaLAZSHS03356&gclid=CjwKCAiA-__MBhAKEiwASBmsBLDbmERXzjiGjcoOkl6_EKIX0jmvZXgOnK4CxUgUoFy-XYaFBJmNpRoCVwUQAvD_BwE

 

Opublikowano

Co do gravela to są różne typy graveli.

Sam mam Marina 4 Corners i to jest dobry bardzo dobry do turystyki - wygodna pozycja znacznie bardziej wyprostowana niż w innych rowerach tego typu, rama ze stali  z bardzo dużą ilośćia mocowań na sakwy i bidony, opona 40 mm de facto górska bo z głębokim bieżnikiem.

Natomiast jest cieżki a hamulce mechanicznie sa co najwyżej średnie i wymagają sporo zachodu aby były sprawne

 

Natomiast moim skromnym zdaniem standardowy gravel będzie dalej zbyt sportowy tzn. sylwetka będzie wyciągnięta w dół i przede wszystkim ten rodzaj roweru jest bardzo mocno PRZEDROŻONY

 

Stąd moja rada dla koleżanki - najlepiej np. wypożycz sobie na jeden dzień jakiś model z Decathlonu np. taki jak https://www.decathlon.pl/p/rower-podrozny-riverside-touring-520/_/R-p-332407?mc=8643286&c=Niebieski

 

tu w cenie 3499 zł masz :

1. hamulce tarczowe hydrauliczne - nie ma porównania do innych hamulców jak chodzi o bezpieczeństw

2. sylwetka komfortową ale jednocześnie nie jak na holenderce

3. opony z wkładką antyprzebiciową - mniejsze szanse na flaka w trasie

4. prostszy naped 11 rzędowy 11-46 - wystarczy w każdej sytuacji, chyba że będziesz chciała zdobywac podjazdy w Tatrach

5. bagażnik do 40 kg - to minimum 2 razy tyle ile udźwignie zwykły bagażnik, żaden gravel ci tego nie da

6. błotniki i dynamo w standardzie - to też jest ważne bo nie zaskoczy cie np. sytuacja że się ściemnia a tych nie masz baterii do światełek

 

Pewnie można kupić lepszy rower, ale moim zdaniem ten za 3,5 kafla zrobi kapitalną robotę i zastanawiam sie poważnie czy go nie kupić mojej żonie na wiosnę

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...