Skocz do zawartości

tygrysek

Użytkownicy
  • Postów

    203
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez tygrysek

  1. W mojej szosie potrzeba amortyzacji wynika z życia, tzn. braku tras. Znana mi trasa "na Gassy" na której z racji bliskości miejsca zamieszkania bywam w 80 % czasu na rowerze, ma kilka wariantów m.in. można od Mostu Południowego bądź to jechać 1. asfalto-betonem ul. Ruczaj kilka kilometrów lub 2. scieżką rowerową po koronie wału , ale wtedy jest do przejechania trochę ponad 1 km po wale ziemnym/szutrze z kamieniami. Mam założone na tył najbardziej pancerne opony Continental GatorHardshell, podobne zalożone będą na przód, aby możliwie ograniczyć ryzyko przebić na kamulcach Jazda asfaltem po ul. Ruczaj nie jest jeszcze niemożliwa, ale z każdym rokiem ruch sie tam zwiększa i bywa tłoczno i nerwowo. Więc zwykle zjeżdzam na wał i musze przejechać tym szutrem, da się spokojnie tylko trzeba jechać powoli. Mój Romet Huragan 1 to prawie najtańszy rower szosowy ze starymi rozwiązaniami - rama z aluminium, klasyczne szczęki, opony 25 mm - teoretycznie można próbować 28 mm, ale już serwis Rometu to odradza z uwagi na ograniczenie wysokosci opony w widelcu plus kwestie czy opona 28 mm nie będzie szorować o widelec przy mocnym skręcaniu. Widzę to tak że o ile nie powstaną w okolicach Warszawy jakies sensowne trasy rowerowe to jadąc szosą będę miejscami zjeżdzał na szutry/chodniki/wlas aby omijać najbardziej zatłoczone odcinki. Stąd myślę o jakieś amortyzacji. Zapewne lepszym pomysłem byłby zakup roweru szosowego z tarczami i szerszymi oponami, ale mam rower jaki mam.
  2. Dzięki za rady A tak z ciekawości czy taki mostek Redshift albo jakiś inny sprawdzilby sie w klasycznym rowerze szosowym z oponą 25/28 mm. Bo zazwyczaj jeżdząc na takim rowerze nie tylko po asfalcie sensu stricto, ale po kostce czy odcinkach szutru mam 2 obawy - 1 . opony (tu zamieniłem na razie tył na pancerną GatorHardshell) i 2. mrowienie w rękach. Tyłek mam zabezpieczony wkładką piankową na siedzenie plus dobrej jakości bibsami i one spokojnie dają radę. Po prostu jadę wolniej i przejeżdzam kawałki szutru, a jeżeli jest to szuter dobrej jakości to nawet kilka kilometrów. Myślicie że to miałoby sens?
  3. U mnie jest jeszcze stare rozwiązanie - quick release a nie sztywna oś Na razie temat rozważam, bo zastanawiam sie ile "terenu" u mnie wpadnie w przyszłym roku (w tym z racji temperatury i szybkiego zmroku juz za dużo nie pojeżdzę) Liczę że wraz z oponą bardziej z bieżnikiem byłby to mniejszy wydatek niż zakup roweru MTB, tym bardziej że juz 2 rowery mam, a trochę po lasach bym mógł pośmigać
  4. Jako że mam rower szosowy zastanawiam sie nad modernizacją mojego Marina 4 Corners która sprowadzać by sie miała do montażu amortyzatora przedniego w miejsce oryginalnego widelca Aktualnie rower ma opony 40 mm, w całosci jest ze stali, hamulce tarczowe mechaniczne, napęd 3x9 sora, jeżdzę głównie po DDR plus z sakwami po szlakach rowerowych. Raczej nie planuje jazdy po górach czy w jakimś trudnym terenie, raczej trasy po 60-70 km gdzie przy jeździe np po wale rzecznym albo płytach betonowych po czasie mrowieją mi mocno ręce Z założenia ten amortyzator nie musi mieć dużego zakresu pracy (to się chyba skok nazywa ? ), dobrze żeby był w miarę lekki oraz miał opcję wylączenia amortyzacji na asfalcie. Jak chodzi o amortyzatory w ogóle nie znam się na MTB więc prosze o rady czy 1. ma to sens w relacji koszt/efekt 2. jaki model amortyzatora by pasował 3. jakieś linki do konkretnych modeli
  5. @sl66 w miarę możliwości porównaj sobie te opony na bicyclerolling resistance, tam po wykupieniu premium masz zarówno wyniki oporów toczenia, odporności na przebicia jak i trzymania na mokrym Mi zdarza sie przejechać odcinki szutru "na Gassach" (np na Wale Siekierkowskim od Mostu Siekierkowskiego do Wału Zawadowskiego albo od piaskarni Serwal w strone początku asfaltu) na oponach 25 mm. Generalnie dopóki jest twardo się da, choć trzesię mocno. Raczej zawsze sie obawiam o przebicie dętki, stąd z tyłu wymienilem na Contri Gator Hardshell.
  6. Z tego co ostatnio czytałem Mazowieckie Biuro Planowania Regionalnego jest w trakcie opracowywania koncepcji na budowę kilku tras rowerowych Nawet ogłoszono przetargi na opracowanie takich koncepcji - ale złożone oferty przekroczyły wycenę zamawiającego i nie wiem czy przetargi nie zostały unieważnione Od 2022 r. obowiązuja tzw. Standardy infrastruktury rowerowej i koncepcja tras rowerowych https://mbpr.pl/kategoria/trasy-rowerowe/ - tylko że to na razie nie przełożyło się na budowę czegokolwiek Mieszkając na Gocławiu z Kampinosem mam mały kontakt - ale jeździłem tam często do 2019 r. mieszkajac na Woli. To że nie ma bezpiecznego dojazdu z Warszawy chociażby do Truskawia jest strasznie smutne Podobnie jak to, że nie ma DDRki po Wale Wiślanym do Gassów w stronę Góry Kalwarii - i ogromny ruch rowerowy wylewa się z trasy spod wału (gdzie też jeżdzą samochody, ale jednak sporadycznie) na zwykłe drogi. W przypadku Gassów do GK to jest trochę ponad 10 km w linii prostej, od WAT do Truskawia też trochę ponad 10 km. Z tego co rozmawialem z osobami prowadzącymi profil VeloMałopolska już kilka lat temu były prowadzone rozmowy na temat możliwości realizacji tego projektu na Mazowszu, oni oceniali że wały w większości by się nadały W Małopolsce wlaśnie kończą prace przy brakującym odcinku Brzegi - Grabie tj. chyba ostatniej "dziurze" w trasie Wiślanej między Krakowem a Niepołomicami, a dalej aż do Szczucina. To jest na tym odcinku gdzie nie tak dawno zginęła kolarska która musiałą jechać zwykłą drogą z samochodami, bo nie było alternatywy Strasznie to jest smutne że na Mazowszu jest taka indolencja w budowie tras rowerowych nawet tam gdzie to jest proste - bo na wałach nie trzeba wykupywać gruntów, wystarczy wylać asfalt a od biedy nawet dobry szuter. Z tego co pisali w Małopolsce to nie są duże pieniądze.
  7. @Paulina20A @jajacek To niestety kolejny śmiertelny wypadek w ostatnim czasie W piątek 02 października koło 16 w miejscowości Gassy był śmiertelny wypadek rowerzystki z samochodem marki Volvo na skrzyżowaniu DW 712 z drogą od wału tuż przy siedzibie OSP Gassy Byłem na miejscu wypadku może 10-15 minut po tym zdarzeniu, była prowadzona sprawnie akcja reanimacyjna, pomoc przyjechała podobno bardzo szybko ale niestety ta rowerzystka zmarła w wyniku obrażeń Bodajże to był 1. śmiertelny wypadek na ten trasie odkąd tam jeźdzę, a jeżdzę juz z 10 lat. Ostatnio mnie to frustruje coraz bardziej Jak o tym myślę to czuje ogromną złość że bodajże w najbogatszym polskim województwie nie da się zrobić 2-3 tras rowerowych długodystansowych. Na Gassach przy dobrej pogodzie jest aż gęsto od kolarzy i rowerzystów, ruch bywa ogromny, a jednocześnie to dalej jest zwykła droga, miejscami bardzo wąska... Ktoś powie że szosowcy nie będa po nich jeździć - może część nie będzie, jakaś część będzie. Ja osobiście zawsze jeżdzę po DDR, nawet jak jest paskudnie zrobiony, ale wyjeżdza sie z Warszawy i zazwyczaj DDR się kończy.. I niestety o ile szybko nie ruszy program budowy takich tras tak jak to robi Małopolska czy zachodniopomorskie to obawiam się że takich wypadków będzie więcej. PS - rozumiem też perspektywę kierowcow którzy chcą dojechać do domu po robocie a tu kolarze. Tylko to wynika z faktu, ze nie ma gdzie jeździć na rowerze często, Nie ma dojazdu do Kampinosu, nie ma trasy wzdłuż Wisły itd.
  8. Co do Marina 4 Corners - to mój podstawowy rower, mam go i katuje również na dojazdach do pracy już 4 rok Ma dużo zalet, jest wygodny, oparty na w miarę tanim osprzęcie Sora (co nie jest bez znaczenia bo i serwis jest tani - jak wspomina @jajacek), natomiast ma również kilka wad czy raczej niedogodnosci - które pewnie wynikaja z koniecznosci przycięcia ceny 1. hamulce tarczowe mechaniczne - one nawet dobrze wyregulowane są conajwyżej średnie, a wymagaja częstej regulacji plus są dosyć awaryjne 2. piasty w kołach sa najtańszę mozliwe piastowe Joytech 3. jest to rower stosunkowo ciężki, bo calośc jest ze stali w tym widelec plus hak przerzutki jest niewymienny. Na codzień to nie jest jakiś problem, ale np załadować ten rower na bagażnik dachowy samemu jak się nie jest specjalnie wysokim to już nie jest takie hop siuk, gdzie rower szosowy wkladam bez żadnego wysilku Co do terenu - to na oponach 40 mm z lekkim bieżnikiem płaskim Mazowszu przejadę wszędzie gdzie nie ma sypkiego piachu, conajwyżej na dłuższym dystansie bedą boleć ręcę i dretwieć dłonie. Ale juz np Kampinos będzie ciężko, bo tam jest sporo piachu i przednie koło pływa Nie przeczę jej przydatności, ale jakąś alternatywą są porządne lampki na baterie AA lub AAA jeżeli chodzi tylko o to aby nas było widać a nie jeździmy po zmroku. Plus odzież możliwie odblaskowa, bo zwłaszcza z boku to głównie odblaski powodują że kierowcy nas widzą
  9. Dzięki za porady Ostatecznie oddałem rower na Serwis Olszewski przy Wale Międzeszyńskim koło Plaży Romantycznej na Wawrze. Jestem zadowolny, rower był mocno zjechany (nie był na serwisie 2 lata, a jeżdze sporo i niestety nie bardzo mam czas na czyszczenie i konserwacje przy malym dziecku). Ponadto rower przy dojazdach do pracy stoi przez częśc roku pod gołym niebem więc np. support był już mocno zaatakowany rdzą Wyszło mnie to ponad 800 zł ale sporo rzeczy zostało wymienionych plus dostałem kilka konkretnych porad Także jakby ktoś szukał serwisu po praskiej stronie to polecam.
  10. Czy znacie zaufane dobrej jakosciowo serwisy rowerowe w Warszawie lub bliskich okolicach? Chodzi mi o miejsca gdzie robią serwis porządnie, przejrzą i przeserwisują piasty, łozyska itd, gdzie koła są porządnie wycentrowane itd. Nie musi to być tanie, ale żeby było zrobione rzetelnie. Pozdrawiam Marcin
  11. Co do opon ja używam Continental Pure Contact i Continental Contact Urban. Ta 1 jest 2x droższa niz druga Obie mogę polecić - co prawda nie latam nimi po jakimś mocnym terenie, conajwyżej szutry i dukty leśne, ale są bardzo odporne na przebicia plus maja stosunkowo małe opory toczenia. Na razie zero kapci przez jakieś 1,5 sezonu, gdzie wcześniej na innych oponach był kapeć kilka razy w roku. Na szerszą felgę zakładało je sie lekko, łyzki były potrzebne dopiero na końcu Bieżnik jest raczej delikatny wiec na luźniejszym piachu opona przednie pływa Z tańszych opon długo byłem zadowolony z Vittoria Raddoneur. Są to opony o dużych oporach toczenia i stosunkowo ciężkie (jednak lżejsze niz Marathony itd) ale są doprawdy pancerne, nigdy na nich nie złapałem kapcia przez parę tysięcy km.
  12. Zgadzam się z @jajacek Przy kołach karbonowych należy mieć też na uwadze, że one są bardziej narażone na uszkodzenie niż aluminowe. W razie jazdy po DDR czy gorszych szutrach i uderzenia w jakąś większą nierówność z dużo prędkościa koła aluminiowe idzie zwykle wycentrować, a karbonowe moga pęknąć.
  13. Mnie szlag trafia jak oglądam relacje z VeloMałopolska lub Zachodniopomorskiego Ostatnio przeczytałem że koszt realizacji np. trasy asfaltowej po wale rzecznym w Małopolsce to jest około 150 tys zł za km (przy założeniu że wały i tak kiedys będa remontowane kładą tylko podbudowe i 1 warstwę ścieralną z asfaltu) i że przedstawiciele Małopolski kiedyś oglądali wały wiślane w okolicach Warszawy w kontekście rozbudowy WTR na Mazowszu. Zastanawiam się czy dałoby się jakoś przekonać władze województwa mazowieckiego aby na poważnie zajęły się rozbudową infrastruktury rowerowej, zaczynając chociaż od tego najbardziej obleganego kawałka od Wału Zawadowskiego w stronę Gassów i Góry Kalwarii Na razie mamy setki kilometrów szlaków VeloMazovia, ale tras rowerowych prawie wcale Ktoś ma jakiś pomysł? Np jakaś petycja internetowa?
  14. Jest kilka takich tras 1. Wzdłuż Wisłostady na północ do Mostu Północnego, później trzeba sie przebić DDR przez Światowida i Modlińską do Jabłonny, tam jest pas rowerowy wyznaczony na jezdni. W Jabłonnej zaczyna sie asfaltowa ścieżka rowerowa obok trasy wojewódzkiej na Nowy Dwór Mazowiecki, jedzie się bardzo przyjemnie plus ruch rowerowy nie jest duży 2. Z Warszawy asfaltem w kierunku Gassów, przed niebieskim mostkiem nad Jeziorką w prawo w stronę Konstancina, później jest droga Obórki- Bielawa z asfaltowym poboczem, potem w Konstancinie kawałek jest szutrem po wale nad Jeziorka, przez przejście dla pieszych i przez park zdrojowy, potem bocznymi ulicami do ulicy Wareckiej (na niej jest wyznaczony pas rowerowy w kierunku Baniochy), w miejscowości Szymanów w lewo na Słomczyn, dalej prosto przez Słomczyn w dół do Cieciszewa i powrót przez Gassy. Jest trochę DDR, za to ruch samochodowy bardzo mały, pinezek dotychczas nie spotkałem To są trasy gdzie w części się jedzie kawałki po DDR, ale jednak zdecydowaną większość po drodze z asfaltu.
  15. Ja im jestem starszy tym bardziej się obawiam jazdy z samochodami, a mam obecnie 40 lat. Na rowerze szosowym w okolicach Warszawy zasadniczo poruszam sie po 2-3 trasach na których wiem że jest na tyle duzo kolarzy, że kierowcy są na nich wyczuleni plus ruch samochodów poza godzinami szczytu jest bardzo mały.
  16. Nie jeździłem na zachód od Suchedniowa, ale od miejscowych słyszałem że obszar od Suchedniowa w stronę Końskich jest bogaty w różne trasy leśne i asfalty z małą ilością samochodów. W okolicy jest też fajny podjazd drogą rowerową na Górę Świętej Katarzyny. Ogólnie bardzo lubię te rejony
  17. Ja jakbym chciał potrenować i miał ku temu czas, ale niekoniecznie dużo kasy, to wziąłbym sobie noclegi w okolicach Niepołomic lub Szczucina i ładował Wiślaną Trasę Rowerową aż padnę. Byłem, jeździłem, było extra. Pomijając te kilka miesiecy gdy jest zimno/śnieg (ostatnia zima była wyjątkowo sroga) to jest to świetna trasa, w ogromnej większości bez samochodów i z malą ilością ludzi. Nie ma tam nic ciekawego, ale to nawet lepiej, bo można tylko cisnąć i cisnąć. A z tras takich lekko MTB polecam okolice Suchedniowa i ich park krajobrazowy. Kilometry szutrów po lasach bez ludzi totalnie, za to w terenie mocno pofałdowanym. Z nawierzchnią jest róznie, ale na rowerze górskim bez problemu. Też byłem, jeździłem, było extra.
  18. Z tego co czytałem plany przewidują że trasa Eurovelo 11 na południe od Warszawy ma biec po wale wiślanym z tej strony Wisły co Gassy. Jestem ciekawy czy jakieś opony szosowe wytrzymałyby starcie z pinezką, ostatnio mam z tyłu założone GatorHardshell ale na pinezkę akurat trafiła zwykła opona przednia.
  19. tygrysek

    Gassy + Pinezki

    Pinezki na trasie przez Gassy do Góry Kalwarii są sypane od kilku lat, ale ostatnio raz że jest ich więcej i częściej, a dwa że bywają sypane również na odcinku przed Gassami patrząc od strony Warszawy. Wcześniej były sypane najczęściej w Dębówce lub Podłęczu, a jak tak daleko zazwyczaj z braku czasu nie dojeżdzam Jakie macie w tym temacie taktykę? Ja nie bardzo znam inny kierunek gdzie w godzinę dałoby się na szosie wyjechać z Warszawy i pokręcić we względnym bezpieczeństwie od pędzących aut, na razie zaliczyłem tylko raz wymianę dętki z uwagi na pinezki, więc nie zamierzam odpuszczać tej trasy Inna sprawa że chciałbym dożyć momentu gdy na kierunku Warszawa Góra Kalwaria powstanie coś przypominającego Wiślaną Trasę Rowerową, zwłaszcza że liczba kolarzy i rowerzystów w weekendy jest ogromna i to siłą rzeczy musi wywoływac konflikty z miejscowymi Pomijam w tym momencie to jak zachowują się niektórzy kolarze i niektóre peletony, bo przez te 10 ostatnich lat widziałem tam różne sytuację i nie jesteśmy bez winy
  20. Zgoda, ale realia Warszawy i jej okolic 30-40 km są inne niż reszty kraju, bardzo inne Sam jestem z Warszawy, tutaj jest wszystkiego za dużo, wszyscy się śpieszą, ludzie są wiecznie sfrustrowani, infrastruktura jest niedostosowana do liczby samochodów. Jazda rowerem szosowym po podwarszawskich drogach to masakra, stąd wszyscy tłoczą się na tej jednej trasie wzdłuz Wisły do Gassów. Jeżdzać na tzw. prowincji to wygląda jednak lepiej.
  21. Ostatecznie zakupiłem światło https://www.centrumrowerowe.pl/lampka-przednia-cateye-ampp-900-hl-el089rc-pd48196/?v_Id=260562&utm_source=google&utm_medium=cpc&gad_source=1&gad_campaignid=16059005709&gclid=EAIaIQobChMIoOzw8tDKlgMVmmVBAh21WzH7EAQYASABEgKWXPD_BwE Głównie chodzi mi o tryb migania w ciągu dnia. 200 lumenów to sporo, tak sobie życzeniowo myślę że jeżdząc DDRkami czy na skrzyżowaniach będę trochę bardziej widoczny. Co do wyprzedzania - ja z biegiem wielu lat jednak widzę pewną poprawę. Podczas ostatniej wyprawy tak z 80 % pojazdów wyprzedzając nas zjeżdzało na przeciwny pas, fakt że byly to wiejskie drogi gdzie ruch pojazdów nie był duży. Z wyprzedzaniem najwięcej problemów jest na odcinach na których kierowcy koniecznie chcą sie wcisnąc mimo że z przeciwka jest spory ruch, jak staram sie takich unikać.
  22. rozważam następujący model CATEYE AMPP 900 HL-EL089RC Mam inne lapmpki Cateye i one mają bardzo stabilny uchwyt, ponad tutaj jest podobno ponad 30 godzin błyskania 200 lumenów.
  23. ten Specialized 300 jest całkiem ciekawą opcją Ja w ciągu dnia jeżdzę na oświetleniu migających z przodu i z tyłu, daję mi to (może złudną) nadzieję, że jestem bardziej widoczny niż bez niego W zeszlym tygodniu przejechałem Green Velo z Przemyśla do Zamoscia, jakieś 250 km w 3/4 po drogach publicznych, i jadąc z kolegą intensywnie obwieszeni róznymi odblaskami na sakwach i na migających światłach ani razu nie miałem poczucia że ktoś mnie wyprzedza na żyletki - inna sprawa że tam ruch samochodów jest umiarkowany do małego.
  24. Szukam światła rowerowego na kierownice roweru szosowego do jazdy w dzień. Chciałbym aby spełniało warunki: 1. budżet to 200-250 zł 2. mocny akumulator - tak aby w trybie migającym działalo te 10-12 godzin bez ładowania 3. stroboskop lub pulsujące minimum 200 lumenów tak aby w słoneczny dzień w lecie było widoczne dla kierowców 4. stabilny uchwyt, tak aby na nierównościach nie latało góra - dół na kierownicy Polecicie coś?
  25. Wydaje się że to co wskazał @mike21 przesądza sprawę że to nie jest Scott - rama nie ma żadnych flag, oznaczeń, wklejek, ani nawet numeru ramy nigdzie nabitego Co do możliwych modeli - to faktycznie jest ich sporo,
×
×
  • Dodaj nową pozycję...