Skocz do zawartości

jajacek

Użytkownicy
  • Postów

    15 445
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Warszawa Bemowo

Ostatnie wizyty

67 093 wyświetleń profilu

Osiągnięcia jajacek

Wytrawny forumowicz

Wytrawny forumowicz (4/4)

  1. Najbardziej w życiu zmarzłem chyba na zjeździe spod wulkanu na Teneryfie. Na dole było 25 stopni na poziomie morze. Pod wulkanem 2. Miałem rękawiczki, czapkę, wiatrówkę a i tak po 40 km zjazdu trząsłem się jak osika 🙂
  2. Moje tereny. Dopiero co wróciłem z Suwalszczyzny. Szutroza plus trochę błota i ostre zjazdy gdzie lecieliśmy 60 km/h. Zastanawialiśmy się czy wziąć gravele i na szczęście wzięliśmy lekkie MTB skonfigurowane pod maratony MTB i szutry i był to strzał w dziesiątkę. Kaszuby. Piachy, bruki, płyty betonowe, kamule. Jeździliśmy na gravelach. Ale drugi raz na gravelach bez amortyzacji bym już nie pojechał. Koło Ostródy masz podobne drogi. Bardzo dużo bruków. Na sztywniaku wytrzęsie cię jak psa. Więc jak dla mnie jak gravel to tylko z amortyzacją. Aktywna amortyzacja pozwala też założyć węższą oponę. Pasywna to musisz mieć oponę MTB 2-2,25 cala żeby to działało. Pytanie jaka aktywna amortyzacja? 1. Mostek amortyzowany. Są przeróżne. Najbardziej znany jest RedShift na wymienne elastomery. Nasz kolega z forum ma taki, @sl66 Przejechałem kawałek na jego rowerze po najbardziej chamskich brukach koło mnie na Fort Bema i to działa. Taki sam założył sobie w Spec Diverge, najtwardszy kolarz jakiego znam, mój kumpel, Czarek Urzyczyn, który zajmował miejsca na podium wyścigu Maraton Rowerowy Dookoła Polski, 3148 km, Wisła 1200 km i paru innych. 2. Mini amortyzacja aktywna. Specialized Future Shock. Mam taką w starszym Specialized Diverge w karbonie, który mój syn wystawił na sprzedaż. Najprostsza wersja jaką mamy (1.0 i 1,5) jest na sprężynie stalowej, które się ugina na nierównościach. Nowsza wersja (2.0 i 3.2) jest na cartridge'u olejowym z dodatkiem sprężyny. Podobno działa dużo lepiej. I tu znowu mamy naszego kolegę @sl66, który dopiero co kupił Specialized Roubaix z takim systemem i może nam powiedzieć na ile dobrze to działa. Bo ja mam tylko doświadczenie z godzinnej jazdy testowej na 2.0 bez żadnych chamskich bruków więc trudno się odnieść. W siedzibie Speca na Ponczowej w Wilanowie być może można wypożyczyć gravela Diverge na testy. Niedawno się ogłaszali z programem testowym. 3. Pełna amortyzacja Nie jeździłem. Ale kolega który waży ponad stówę miał wszystkie trzy rodzaje. I mówi, że dopiero znalazł komfort na amortyzatorze Foxa. Co do sakw nie moja bajka. Ja tylko torby podsiodłowe. Ale chyba większość graveli ma teraz mocowania pod bagażnik. Co do idiotoodporności to musiałby to być rower sprzed kilkunastu lat bez hydrauliki, żeby nic się nim nie działo jak mój na zdjęciu 🙂 Hydraulika jest zawsze podatna na problemy. Mieliśmy wycieki z zacisków hamulcowych, klamek hamulcowych, raz przecięty przewód hamulcowy i brak hamulca w konsekwencji, zajechane klocki na błotach. Amortyzator padł mi raz przez 10 lat. Po najechaniu na wystający pieniek którego nie zauważyłem wywaliło mi uszczelki w RockShox Reba. W Foxie nigdy nie miałem problemu. Te mostki amortyzowane i Future Shock to też dość proste rozwiązania. W takim budżecie rozważałbym Specialized Diverge i Cannondale Topstone z mostkiem amortyzowanym. Nie jestem za bardzo na bieżąco z ofertę graveli bo zdecydowanie wolę MTB. Jakiś Trek i Decathlon na pewno wchodzą w grę bo mają dobrą gwarancję na miejscu w Warszawie i generalnie niezłe produkty. Co do geo to trzeba porównać. Im wyższy stosunek stack do reach tym bardziej komfortowa pozycja.
  3. Jak Calpe to jedź do Reberta Kalandyka do Pogo. Nawet roweru możesz nie brać bo ma wypożyczalnię. Mój syn był u niego. Zapłacił za noclegi i za obiadokolację dostarczaną codziennie. Chyba z restauracji. On się tam świetnie rozwija i kupa ludzie do niego jeździ. Oferuje też odbiór z lotniska i dowóz do niego i jakieś alarmowe podbiórki samochodem. Malaga o okolice to dużo wyższe temperatury i dużo trudniejszy teren. Jeśli już to Girona. Kolarskie centrum galaktyki 🙂
  4. @Szwedacz Wymiatasz przygotowaniem 🙂
  5. Jak to rower nie aero to na ramie, old school, obok koszyczka z bidonem. Jak mam do szosy taką ze 30 cm.
  6. Tu nie ma co porównywać. Merida ma atrapy hamulców i tarcze z gównolitu plus amorek taki do ok. 80-85 kg
  7. Mieliśmy kiedyś Tribana ale to chyba nie tego. Jakiś 500 na Sorze. Mój młody miał jako pierwszą szosówkę. Rama tragiczna. Ciężka jak diabli i najtańszego alu. Natomiast... Piszesz: "jeździ mi się mega wygodnie". Więc komfort nie jest problemem. Osprzęt masz dobry. Moim zdaniem GRX niewiele wnosi. Na gravelowych Mistrzostwach Świata prawie nikt nie jeździ na GRX. Bo nie potrzebują ani takich klamek ani takich napędów. Prawie wszyscy mają szosowe napędy i gravelowe opony. Ja mam w swoim budżetowym, aluminiowym gravelu Tiagrę 4700. Więc upgrade kół wydaje się mieć sens. Co do szos i graveli karbon. Ja od kilkunastu lat jeżdżę na karbonowym Specialized Roubaix. Testuje też inne rowery. Na razie żadne inny nie wnosił nic lepszego. Mój rower pomimo korby 3x waży poniżej 10 kg. W górach nie mieszkam więc hamulców tarczowych nie potrzebuję. Natomiast ograniczeniem mojego jest opona maks 30 mm. Czy potrzebuję szerszą? Na gładkie szutry nie. Pojadę jakieś okazjonalne kilka km na 28-30 bez problemu. Ale ja nie zjeżdżam tą szosą na żadne kamieniste szutry czy polne drogi. Do takiego zastosowania używam roweru MTB. Gdybym miał jeździć na gravelu w takim terenie to obowiązkowo chciałbym mieć amortyzację i oponę minimum 42 mm przy mojej wadze 85 kg. Amortyzacja nie musi być skomplikowana. Może to być mostek amortyzowany albo mikro amortyzator. Jakbyś szukał karbonowego gravela w rozmiarze L, to mój syn ma do sprzedania Specialized Diverge za ok. 6000 zł.
  8. Tu gościu pokazuje jego niezbędnik na etapówkę w Południowej Afryce, Cape Epic: WHAT BIKE TOOLS TO CARRY ON THE CAPE EPIC. Przy okazji przypomniał mi że wożę jedną łatkę samoprzylepną Park Tool do łatania opon. No i zdarzyło mi się w zeszłym roku dojeżdżać oponę szosową z taką łatką 🙂
  9. Temat rzeka. Ostatnio na którejś z grup jak zobaczyłem co człowiek wozi to się za głowę złapałem 🙂 Popatrz co wożą ze sobą np. Na Cape Epic. Oni wożą absolutne minimum. Co ja wożę na każdy wyjazd rowerowy poza domem: Dwie dętki TPU, łatki do dętek TPU samoprzylepne, pompka normalna, dwie łyżki, 2 rękawiczki serwisowe żeby się nie upieprzyć. Mini multitool ze skuwaczem, mini smar, zapasowy hak przerzutki. Już parę osób z połamanym przy mnie hakiem widziałem. Ze 3 trytytki, którymi można różne rzeczy zrobić. Spinka do łańcucha, nóż skladany w formie karty kredytowej. Mikro apteczka. W niej odkażacz do ran, plaster w sprayu, mini plaster na rolce, Dopiero co opatrywałem kumpla na wyjeździe, który się wywalił i rozciął nogę. Spinkę można otworzyć małą trytytką albo kupić łyżki do opon z funkcją rozpinania spinki. Przez 20 lat 3 razy mi się zdarzyło złapać dwie kichy na trasie. Więc takie rzeczy się zdarzają. Raz rozciąłem oponę tak że nie dało rady kontynuować. Raz się tak rozwaliłem na torach że krew sikała. Gdzieś mam chyba nawet taki mini okład tamujący krew. No i w etui w tylnej kieszeni wożę zawsze zapasową śrubkę do butów SPD bo mi dwa razy wyleciała. Smectę w płynie taką jednorazową, stoperan 🙂 paracetamol, ibuprofen po 2 tabletki, mini chustki do nosa. I shot magnezowy na skurcze. Kolega co dużo za granicę jeździ wozi linkę hamulcową. Ma jakiś niefart, zerwał ze 3 razy. Nigdy mi się nie zdarzyło. Jeszcze poszukuję husteczek higienicznych, konfekcjonowanych czyli pakowanych po jednej sztuce. To się czasem przydaje i do czyszczenia rąk i ewentualnie do higieny intymnej.
  10. ASTM 4 to z tego co kojarze można skakać nawet duże dropy. On jeździ na nich ładnych parę lat. Z sakwami, na ustawki MTB, Glacensis, Świeradów, Maroko, Bałkany, itd. Na razie zero problemów.
  11. Jeszcze co do indeksu UV taka ciekawostka. Od czasu jak przestałem używać rafinowanych olei roślinnych, to mogę się opalać bez filtra. Pisze o tym np. słynny kardiolog dr Peter Ovadia. Kompletnie się niczym nie smaruję i się nie oparzam od słońca. Mój kumpel to samo. Wczoraj w południe siedziałem godzinę na słońcu bez kremu w największej lampie i dziś zero przypalenia. Ale nie testowałem dłużej. Nie jestem typem co by leżał i się smażył godzinami. Nie ma nic lepszego niż długa, naturalna ekspozycja na słońce. Dostarcza jednej z najbardziej potrzebnych rzeczy czyli witaminy D To co słyszymy w mediach na temat słońca czy diety to kompletna ściema.
  12. Zdawało mi się że dałeś sobie spokój ze strukturyzowanym treningiem? Jeśli tak to kompletnie bez znaczenia gdzie pojedziesz. W lipcu ogólnie upały. Można się od nich trochę uchronić wysoko w Alpach. A przy okazji wysokość daje świetną adaptację treningową. W lipcu nie jechałbym w Polsce kompletnie nigdzie. Bo wszędzie są tłumy urlopowiczów i zagrożenie na szosie robi się ogromne. Miejscówki w których byłem latem, nie było tłumów i które polecam: Jeseniki. Moja ulubiona miejscówka blisko Polski. 6h z Warszawy. Zawsze mieszkamy w Penzion Relax Gol u Petra w Loucna nad Desnou. Ma kręgielnię, salę do squasha i ping ponga, siłownię, kort do tenisa. Pod domem masz drugi najcięższy asfaltowy podjazd w Czechach pod zaporę Dlouhe Strane. Można go pojechać z dwóch stron bo pod nim jest taka pseudo przełęcz. Z jednej strony jest bardzo sztywny, podobnie jak Przełęcz Karkonoska, z drugiej łatwiej. Można też zrobić piękną pętle wokół Hrubego Jesenika, 100 km, 1700 przewyższenia. Po obu stronach tego pasma są też trasy MTB i bike parki. Druga super miejscówka Dolina Kaunertal w Austrii. Dolina jest ślepa i wjazd jest płatny dla samochodów, przez co masz praktycznie zerowy ruch samochodowy. Na końcu doliny masz podjazd, który najpierw prowadzi nad sztuczne, przepiękne jezioro Kaunertal otoczone lodowcami i wodospadami. A na jego końcu podjazd asfaltowy do stacji narciarskiej Kaunertal na 2750 metrów. Tam masz piwko, kawę, apfel strudel i leżaczki na których się można poopalać patrząc na lodowiec i narciarzy. Sąsiednia dolina Pitztal też jest ślepa. I też piękna. Z doliny Kaunertal dojeźdża się do niej przez przełęcz Piller Hoche, która ma cztery nogi i na której można trenować w kółko. Jak podjedziesz samochodem do Nauders na trójstyku Austrii, Włoch i Szwajcarii to możesz zaatakować kultowe Stelvio, 2760 metrów. Tylko nie w weekend. Bo wtedy jest ruch jak cholera. Dwie doliny dalej, jest dolina Otz. Z tym że jest to dolina przelotowa na Włochy i jest duży ruch samochodowy. Tu masz dwa bardzo ciężkie podjazdy. Najcięższy jaki jechałem Rettenbachferner, najpierw do stacji narciarskiej, potem w tunelu na 2830. No i podjazd pod Kuhtai na samym początki doliny więc omija ruch samochodowy. Na 2020. Tam jest jeszcze odnoga do sztucznego jeziora o której nie wiedziałem. Na szczycie przełęczy Kuhtai zespoły zawodowe mają często obozy wysokogórskie. Jest tam duży płaskowyż. Kuhtai ma trzy nogi więc też można jeździć w kółko. Jezioro Kaunertal na zdjęciu.
  13. Kolega, mega doświadczony sakwiarz ma w swoim Cube Attention SL takie koła:
  14. Już Papcio Chmiel za pomocą Tytusa de Zoo promował credit card travel 🙂 Natomiast na grupie podróżniczej FB widziałem że ludzie wysyłają część gratów do paczkomatów w miejscu docelowym żeby podróżować na lekko 🙂
  15. Fajna szutroza. To pod Warszawą?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...