-
Postów
15 465 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Profile Information
-
Płeć
Mężczyzna
-
Warszawa Bemowo
Ostatnie wizyty
67 762 wyświetleń profilu
Osiągnięcia jajacek
Wytrawny forumowicz (4/4)
-
Na szutrach jeżdziłem na nich na 1,4 bara przód, 1,6 tył. Może faktycznie się z czasem utwardziły. Natomiast bieżnik znika dość wolno. 550 chyba ważą. Rocket Ron na równej nawierzchni stawiał duże opory toczenia. Jakoś nie ma wielkiego przekonania do Schwalbe i Conti. Wolfpacki robi ekipa która robiła opony Conti, poszła do Speca (czy odwrotnie), teraz robi swoje. Chwali je dwóch ścigających się mechaników, których znam, co jest jak dla mnie dobrą rekomendacją. Mam zwykle dobre ceny na Vittorię i Speca więc mi do nich najbliżej. Opony za 250 zł nie będę kupował. Spec jest często w promo. Na Black Friday obniżki po 50%. Na OLX też poluję. Prędzej czy później się doczekam 🙂
-
Nawet planowałem napisać taki post bo od pewnego czasu "doktoryzuję się" w oponach MTB 🙂 Kluczowe jest to co podlinkował Szwędacz. Czyli testy Johna Karrasha. BRR w przypadku opon MTB można o kant d. potłuc jeśli chodzi o opory toczenia. Jest kompletną bzdurą. Jest to test na stalowym bębnie na wąskiej obręczy. Natomiast przydaje się do sprawdzenia innych parametrów opony. Ja mam podobnie potrzeby. Mam dwa komplety kół w moim Specu Epicu. Na szutry mam założone Conti Race King Race Sport 2,2 cala. Do takiej jazdy bardzo dobrze się sprawdzają. Są z bardzo twardej mieszanki. Mają stosunkowo dużo objętość. Są bardzo szybkie. Bieżnik wolno schodzi. Typowe opony pod gravela. Przyczepność boczna na luźnej nawierzchni prawie zerowa. Dlatego do MTB się w ogóle moim zdaniem nie nadają. Chyba że wyścig po utwardzonym. gładkim lesie. Byłem na nich ostatnio w Suwałkach. tam sprawdziły się bardzo dobrze. Thunder Burt są podobnie szybkie jak Race King ale jeszcze gorsza przyczepność i szybki ubytek mieszanki. Na drugim zestawie kół jaki mam, gdzie jeżdżę po lesie w którym mam piachy, multum korzeni i luźnych patyków, szyszki, gdzie muszę skakać przez powalone drzewa i gdzie jeżdżę ustawki MTB z kumplami potrzebuję opony która ma: - maksymalnie dużą objętość, więc minimum 2,3 a maks 2,4 cala - miękką mieszankę, która odkształca się po najechaniu na przeszkodę i która się nie odbija od niej jak Race King - boczną przyczepność - przyzwoitą ochronę antyprzebiciową - w miarę szybką - w miarę lekką No i tu niestająco wracam do zestawu Specialized Renegade Control + Specialized Fast Trak Control. Testowałem ostatnio Vittoria Mezcal Race, wchodzi w grę. Jeszcze na niej pojeżdżę. Testowałem zestaw Schwalbe Racing Ralph + Rocket Ron Evolution, jakoś nie przypadł mi do gustu. Na utwardzonych, w miarę gładkich nawierzchniach wolę opony Speca. Zamierzam kupić i przetestować Wolfpack Race i Vittoria Peyote Race lub Trail. Jedne i drugie są bardzo chwalone. Zamierzam też kupić coś z nowych mieszanek Speca. Zapewne nowy Fast Trak. Jeszcze mamy temat dętka/TPU/tubeless Dętka zmiękcza oponę ale jest podatna na przebicia TPU usztywnia oponę i tez jest podatne na przebicia Tubeless zmiękcza oponę pod warunkiem zmniejszenia ciśnienia ale wymaga inspekcji i dolewek. Co to jest Obiszów nie mam pojęcia. Opona uniwersalna nie istnieje. Każda została zaprojektowana pod konkretne warunki. Ważna jest też waga użytkownika. U mnie 85 kg.
-
Full 27" dla dziecka 160cm wzrostu, w budżecie max do 5k
jajacek odpowiedział(a) na ZenonJaskola temat w Jaki rower kupić do X złotych?
Jeśli zalecane interwały serwisowe to 1500-2000 co 200 godzin jazdy. -
Full 27" dla dziecka 160cm wzrostu, w budżecie max do 5k
jajacek odpowiedział(a) na ZenonJaskola temat w Jaki rower kupić do X złotych?
Fajne. Kiedyś publikowałem jak syn kolegi robił bubbyhopa przez bardzo wysoką przeszkodę. Miał może ze 12 lat. Ja cały czas się zastanawiam czy skoczyć jedno drzewo co mam na drodze czy nie. Nawet jego zdjęcie zrobiłem 🙂 -
Full 27" dla dziecka 160cm wzrostu, w budżecie max do 5k
jajacek odpowiedział(a) na ZenonJaskola temat w Jaki rower kupić do X złotych?
Patrząc na to jak zmieniała się wydolność mojego syna to trzeba do tego ostrożnie podchodzić. W 8 lat to miał problem żeby pod jakąkolwiek większą górkę podjechać. W 10 lat przejechał ze mną na Mazurach 100 km w tempie turystycznym, na całodniowej wycieczce. Ale zwykle więcej niż 50 km nie jeździliśmy. Pod górę jeszcze mu sporo siły brakowało. W 11 lat już wjechał pod Dlouhe Strane, bardzo ciężki podjazd w Czechach. Ale tak na styk i z jakąś przerwą czy przerwami. W 12 już mi dołożył na podjeździe po Łysą Horę, ciężki podjazd w Czechach. Jak miał 13 jeżdził już z nami po Alpach ale jeszcze czasem daliśmy radę go urwać. W 14 już dokładał mi i moim kumplom na podjazdach w Alpach i stał na podium Mistrzostw Polski MTB szkółek kolarskich. Więc ten progres potrafi być bardzo duży rok do roku w tym wieku. Natomiast nie należy oczekiwać od dziecka tego co od dorosłego. Musi znaleźć swój własny rytm. -
Ceny w Norwegii tu: Expenses pedalling in Norway : r/bicycletouring
-
Norwegia. Podobno piękna. Jest jeden problem. Kosmicznie droga. Jedna kąpiel na campingu potrafi kosztować 20 Euro. Słowenia, Mangart. Jechałem. Pięknie. Stacjonowaliśmy koło Villach nad jeziorem OssiacherSee. Rewelacyjna miejscówka bo możesz jeżdzić wokół jezior w miarę po płaskim a maż też w zasięgu mnóstwo gór. Jednego dnia podjechaliśmy samochodem do Tarvisio i stamtąd pojechaliśmy przez przęłęcz Predil na Mangart. Wymagający, ślepy podjazd na 2000 metrów. Innego dnia przejechaliśmy samochodem na słoweńską stronę i pojechaliśmy na jeziora Bled i Bohijnskie. W samym Villach jest piękny i trudny podjazd. W zasięgu jest Grossglokner i parę innych ciężkich podjazdów. Uwielbiam Austrię. Czyściutko, wszyscy mówią po angielsku, świetna kultura jazdy. Nie taki syf jak we Włoszech. Grossglockner jechaliśmy akurat z Zell am See gdzie mieszkaliśmy. Tam sami muzułmanie okupują okolicę i chodzą bandy podejrzanych typków po ulicach. Swoją drogą koło Salzburga też jest super. Szwajcaria. Pięknie ale cholernie drogo. Więc nigdy tam nie mieszkaliśmy. Parę razy przetoczyliśmy się skrajem rowerem. Nauders. Tu mieszkaliśmy. Miejscówka dobra do ataku na Bormio i na przełęcz po stronie szwajcarskiej. Ale możliwości dość ograniczone i ruch samochodowy spory. Natomiast turystycznie fajna miejscówka. Mieszkanie u wjazdu do doliny Kaunertal daje dużo większe możliwości. Dostaje się też wejściówki na basen za free i na coś tam jeszcze. Stąd pojechaliśmy Kaunertal, Rechenbachtal, Kuhtai, Silvrettę i parę innych. Szkocja. Na zdjęciach piękna. Ruch lewostronny. Jak to w UK pada co godzinę 🙂 Ostre sztajfy. Chętnie bym kiedyś pojechał tylko żeby nie padało 🙂 Na Cyprze byliśmy. Też fajnie i ruch też lewostronny. Dużo kolarzy tam jeździ ale ruch mały. Andermatt nie znam. Ale Furka i Przełęcz Świętego Gotarda są mi znane. We Francji nic nie jest proste w przeciwieństwie do Austrii czy Niemiec 🙂 Mój syn tam mieszkał parę miesięcy. Ja kiedyś przez tydzień w Cannes i miałem dosyć 🙂 Czułem się jak na Węgrzech. Nikt nie mówił po angielsku i wszystko było problemem 🙂
-
We Francji jak wyścigi nie jadą to o ile mu wiadomo jest lużno. Mój syn był raz na zgrupowaniu w Tignes. I ze dwa razy w Livigno. Livigno jest ulubionym miejscem na zgrupowania polskich kolarzy bo jest dużo opcji jeśli chodzi o drogi i nie jest za daleko. Ale nie jest tam pusto. W miarę pusto będzie tam gdzie napisałem. W Austrii. Zgrupowań jak psów. Niemal trener na FB coś oferuje plus masa influencerów.
-
Pierwsza szosa do 10000 zł na treningi i zawody
jajacek odpowiedział(a) na wino temat w Jaki rower kupić do X złotych?
No to nie jest żle. Mój młody był drugi w Górskich Szosowych Mistrzostwach Polski ważąc 73. Ale była to lajtowa edycja mająca 2000 przewyższenia na 100 km z groszami. Ale jak ważył 70 był w stanie jechać 400 watów przez 20 min na podjeździe w Francji na Tour de l'Avenir. Dużo bym dał żeby zejść z obecnych 85 na 75. Tyle ostatnio ważyłem na studiach 🙂 Blisko 40 lat temu 🙂 Jak jechaliśmy na Stelvio to pierwszy wjechał kolega ważący 62, kilkanaście minut przede mną, gdzie jechałem równo z kumplem ważącym 72. Kumpel ważący 100 kg przyjechał 30 minut po nas 🙂 -
Full 27" dla dziecka 160cm wzrostu, w budżecie max do 5k
jajacek odpowiedział(a) na ZenonJaskola temat w Jaki rower kupić do X złotych?
Jeździłem na FS na kole 27,5 i jakbym nie wiedział, że jest tam takie to bym nie zauważył. Jeździło się świetnie. Niestety nie znam się na fullach w tym budżecie. Jak jeździł na MTB to pewnie chciałby taki na którym mógłby poskakać. Dla takiego lekkiego młodego chyba im lżejszy tym lepszy. Wczoraj akurat kupowałem coś od gościa który sprowadza markowe używane rowery MTB z zagranicy. Snow and Bike chyba, Warszawa, Derkaczy. Gdzieś go sobie znajdziesz jak to Cię interesuje. -
Zdjęcia Rafała z wczoraj 😉
-
obracająca sie nitonakrętka w ramie karbonowej
jajacek odpowiedział(a) na szymektoja temat w Serwisowe Porady
To by się zgadzało. Mój serwis ma taką. -
obracająca sie nitonakrętka w ramie karbonowej
jajacek odpowiedział(a) na szymektoja temat w Serwisowe Porady
Jak zabezpieczyć to kup jakiś mocny Loctite i przyklej na zicher. Miałem tak w ramie karbonowej. Chłopaki w serwisie usunęli mi latający element, nagwintowali od nowa i wkręcili nowy. Ale nie wiem czy to standardowa wiedza w serwisach. -
Pierwsza szosa do 10000 zł na treningi i zawody
jajacek odpowiedział(a) na wino temat w Jaki rower kupić do X złotych?
Sztywne sztajfy najbardziej wykończają. Ale ile ważysz? -
Nie ścigam się już więc mam obecnie trochę inne doświadczenia. Ale może niektóre z nich się do czegoś przydadzą. Pomału wracam do formy sprzed 10 lat. Osiągnąłbym tę formę gdybyśmy z kumplem znowu jeździli ze średnią 32-33 km/h. Dawałem wtedy radę utrzymać się na ustawkach które jeździły ze średnią 35-38 km/h. Przy 40, po 20 km odpadałem. Dwa dni temu pojechaliśmy 31,1 jadąc cały czas w górnym chwycie na rowerach sprzed 13 lat. Średnie tętno miałem 130. Policzyłem też z grubsza Pw:HR Drift. 3,3%. Co świadczy o dobrej bazie aerobowej. Nie jest to w pełni dobrze policzone bo nie mam w tym rowerze pomiaru mocy. Ale za chwilę przesiądę się czasem na ścigacza z pomiar mocy to wyliczę to dokładnie. Do końca czerwca miałem trochę mało kilometrów bo tylko 3300. Wypadałoby mieć przynajmniej 1000-1500 więcej o tej porze roku. Może zacznijmy od pewnych rzeczy okołotreningowych. Opalanie się, UV, odporność cieplna. Za namową mojego kumpla od lat korzystającego z diety i różnych dziwnych terapii medycyny wschodniej wyeliminowałem w zeszłym roku z diety rafinowane oleje roślinne. Czyli słonecznikowy i rzepakowy. Obaj z kumplem jesteśmy na diecie LHCF i nie czułem się lepiej od wielu lat. I jestem w stanie przejechać 70 km w ostrym tempie bez jedzenia, tylko na bidonach z węglowodanami. No i robię w tym roku eksperyment, który on już ćwiczy od lat. Czyli nie smaruję się żadnymi kremami i przestałem doznawać oparzeń słonecznych. Jeżdżę na tej patelni jaka jest teraz w koszulce bez rękawów i nic. A latem w zeszłym roku kiedy używałem te oleje oparzałem się i musiałem się smarować kremami anty UV. Przypadkiem w rozmowie z koleżanką, która jeździ 30 tys km rocznie wyszło że ona doszła do tego samego. Jej skóra na wiosnę potrzebuje parę tygodni na adaptację, gdzie na zmianę jeździ w krótkim i długim rękawie a potem jest już na tyle opalona że żadna osłona nie jest potrzebna. To samo mówi znany kardiochirurg, którego jestem fanem, autor książki Stay Off My Operating Table, doktor Philip Ovadia. Poprawiła się też moja odporność termiczna. Nie umieram tak w upale jak w zeszłym roku. Wczoraj załatwiałem na rowerze sprawy na mieście w godzinach 9-13. Zrobiłem 60 km bez żadnego problemu w ponad 30 stopni. Regeneracja. Mam ustalony z AI Clude protokół suplementacyjny. Wspiera on głównie przemiany energetyczne mięśnia sercowego ponieważ mam wszczepiony stymulator. Celem jest jak najniższy pobór tlenu i jak najniższe HR bez brania żadnych farmaceutyków. HR spoczynkowe mam około 50-55. Biorę pierdylion supli ale wydaje się to działać. Nie są to żadne dziwolągi. Witaminy, koenzym Q10, tauryna, tego typu rzeczy. Ale to jest suplementacja odpowiednia dla każdego kolarza. Podobną suplementację ma mój syn, jakby nie było kolarz wyczynowy. Ale on jeszcze bierze dodatkowo kreatynę i beta alaninę, których ja nie biorę. Natomiast kreatynę mam już kupioną i planuję brać. Do tego koniecznie rolka i rolowanie po intensywnej jeździe. I odpowiednia ilość białka i węglowodanów. Bardzo zwracam uwagę na wsparcie mikrobioty jelitowej. Prawie żaden trener w Polsce nie ma pojęcia o czymś takim jak Gross Efficiency. Jest to metaboliczna wydajność energetyczna. Może być ona do pewnego stopnia trenowana. Mój syn, który ma niemieckiego trenera ma zadawane dwa typy treningów, których w Polsce prawie się nie robi. Jeden to trening metaboliczny. Drugi to trening siłowy na ekstremalnie niskiej kadencji typu 30 na podjeździe. Amatorzy trenują źle. Za dużo jeżdżą z dużą intensywnością. Za mało z niską. Po jaką cholerę jedziesz 200 km skoro żaden Twój wyścig nie ma takiego dystansu? Mój syn NIGDY nie ma treningu dłuższego niż 5h. Bo żaden jego wyścig nie trwa więcej niż 5h. I jak jest to 5h to jest to jazda aerobowa Totalnie lajtowa. Sylwek Szmydt ostatnio mówił że pierwsze co robi to uczy amatorów żeby jeździć wolno. Ja w tym roku jeżdżę np. dużo jazd na tętnie na poziomie FatMax. Czyli gdzie nie potrzebuję prawie żadnych węglowodanów. Ostatnio jechaliśmy jazdę gdzie miałem średnie tętno 109. I tak powinna wyglądać część treningów. A część powinna symulować wyścig. A wyścig wygląda zwykle tak że od początku idzie maksymalny gaz, żeby odczepić tzw. trzepaków. Jak się ich odczepi to idzie uspokojenie. A potem następuje kolejne 30-60 minut ataków w ostatniej godzinie jazdy. I ta umiejętność przetrwania tych ataków czyli zdolność do utylizacji laktatu jest kluczowa w wyścigach szosowych. Amator przetrwa zwykle ze dwa skoki po 50-55 km/h. A potem wejdzie w tzw. zapiek. Czyli poziom laktatu przekroczy jego możliwości utylizacji. I będzie potrzebował ze 30 minut żeby znów dojść do siebie. Jak czytam to co piszesz to obraz jaki się wyłania to jest totalny chaos. Albo zapłać jakiemuś porządnemu trenerowi żeby Ci wytłumaczył co i jak albo używaj AI do treningu. Bo płacenie za takie szamotanie się jak teraz robisz nie ma żadnego sensu. Co do wyjazdu. Wyjazd w wysokie góry spowoduje zwiększone wytwarzanie naturalnego EPO. Organizm będzie musiał mocniej pracować w warunkach zmniejszonej ilości tlenu. Nawet ja, totalny amator to odczułem. Ale trzeba mieszkać przynajmniej na wysokości 1500 metrów. Wyczynowi kolarze mieszkają na przynajmniej 2000 metrów. Więc okolice Stelvio jak najbardziej. Tam masz do dyspozycji również kultowe przełęcze Gavia i Mortirolo. Widziałem przynajmniej 2 ogłoszenia wyjazdów tam w ostatnim tygodniu na FB. Z tym że tam latem jest bardzo duży ruch samochodowy. Jakbym miał jechać sam, wolałbym pojechać tam gdzie mieszkaliśmy. Na zboczu przełęczy Piller Hoche u wjazdu do ślepych dolin Kaunertal i Pitztal. Zero ruchu samochodowego i wyśmienite warunki do treningu. Wystarczy podjechać samochodem 30-40 km do Nauders żeby zaatakować Stelvio od strony Prato jak przyjdzie chęć. Co zrobiliśmy startując z Nauders i wracają przez Szwajcarię. Trzeba mieć dowód osobisty lub paszport. Bo jest tam kontrola graniczna. Dolimity piękne. Kolega był tam już ostatnio dwa razy. Inny ścigał się w tym roku na maratonie co miał 4500 metrów przewyższenia. W wysokich górach jest zwykle chłodniej. Ale tam są bardzo wymagające podjazdy i duże przewyższenia. Robisz jakieś badania krwi? Wiesz jaki masz poziom hemoglobiny, hematokrytu, B12, żelaza, witaminy D, kwasu foliowego, testosteronu całkowitego i wolnego? Bo bez takiej wiedzy cały ten trening nie ma sensu. Masz jakiś zegarek czy opaskę kontrolujący HRV, sen i SpO2?
