Wywołany do tablicy, pokrótce się wypowiem. W gravelu po około roku jazdy założyłem amortyzowany mostek Redshift Shockstop. Była to bardzo znacząca poprawa komfortu i w zasadzie nigdy nie myślałem o powrocie na sztywny mostek.
Nie robiłem jeszcze bezpośredniego porównania FutureShock vs Redshift, ale jakiś wstępny ogląd mam. Wydaje mi się, że FutureShock z damperem (mam wersję 3.2) działa bardziej gładko, jakby niezauważalnie w porównaniu do RS. Głównie jest to spowodowane zasadą działania, RS obraca się na osi, FS działa wzdłuż rury sterowej. Wynika z tego, że FS jest mniej odczuwalny w czasie pracy oraz że lepiej amortyzuje w uchwycie górnym (w RS jest wtedy mała dźwignia i amortyzacja jest stosunkowo słaba). RS ma za to przewagę jeśli chodzi o bezobsługowość. Tam w zasadzie nie bardzo co może się zepsuć (ewentualnie elastomery, ale dokupienie zapasowych to grosze). FS 3.2 teoretycznie też jest przewidziany na bezserwisowy przez całą długość życia, ale jest to znacznie bardziej skomplikowana konstrukcja, więc w razie uszkodzenia (np. gumowej pokrywy wierzchniej) trzeba jak najszybciej zrobić serwis, albo nawet wymienić cały układ, co oznacza duże koszty.