-
Postów
14 052 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez jajacek
-
Tam są miejsca, jest taki wąwóz przy szlabanie na skarpie gdzie można się trochę rozwinąć. Ale ponieważ nie ma tego dużo to jest to jazda w kółko. Raz na jakiś czas można albo jak ktoś ma godzinę czy dwie. Interwałowo i technicznie. Wjazd jest jadąc od Ponczowej, skręca się w prawo i lewo pod górę przez szlaban. Natomiast po jego płaskiej części to faktycznie na czymkolwiek. Co do bezpieczeństwa to przez wiele lat na drodze miałem dziesiątki niebezpiecznych sytuacji. Mój kolega zginął po kołami samochodu na Modlińskiej, koleżanka od nas z grupy zginęła koło Roztoki. I ja i koledzy mieliśmy wypadki. Kolarz dla wielu ludzi, jest przezroczysty. U mnie pod domem na rondzie ze 3 razy paniusie mnie chciały rozjechać. Kolegę dwa razy skutecznie. Raz złamany obojczyk, raz ręka. Więc ogólnie szosa jest super ale nie w pobliżu wielkiego miasta. Jak odjedziesz 30-50 km to tak. Mieszkam na Bemowie, po 3 km ścieżkami jestem już w lesie za miastem. Po 9 km jestem w Puszczy Kampinoskiej. Cisza, spokój, im dalej tym mniej ludzi, na żadne samochody nie muszę uważać. Z tym że KPN jest super od jesieni do później wiosny. Potem przybywa ludzi, komarów i piachów i latem się już prawie wyłącznie na szosę przenoszę.
-
Coś w tym jest. Najlepsze miejsca na MTB to Kampinos, Mazowiecki Park Krajobarazowy, Lasek Bielański, Las Kabacki. Z mojego doświadczenia na MTB jest bezpieczniej i dlatego na nim chętnie jeżdżę. Nie jedzie się w ruchu miejskim.
-
Baranek to zupełnie inna jazda. Może się wkręcisz. Ze 3-4 km szybciej polecisz więc jak się okaże, że nie pasuje Ci pozycja, to inwestycja mało celowa. Natomiast namawiam na pożyczenie również dobrego MTB z powietrznym amorem. Bo ja kompletnie nie miałem pojęcia o co chodzi w MTB i czym tu się tak ludzie jarają. Bo nigdy nie miałem porządnego roweru tego typu. A dzisiaj chyba częściej jeżdżę na MTB niż na szosie.
-
Dokładnie. I w Decathlonie i w Specu na Ponczowej można pożyczyć.
-
I ja też taką przesiadkę zrobiłem wiele lat temu i rowerów typu trekking/cross/fitness się pozbyłem. A od czasu jak młody skończył 3 czy 4 lata rzeźba związana z wożeniem go w foteliku też się skończyła.
-
Więc licząc to z tym 200 wat chyba mocno przesadziłem :) Powiedzmy 150 wat przy CdA 0.500 i Crr 0.00450 daje 26,2 km/h Zakładamy do tego samego roweru opony gravel z Crr 0.0090 i nie wiem co będzie bo skala kończy się na 0.00650 dając 25,3 km/h. Zapewne da to nam jakieś 24 km/h Poprawiamy pozycję na oponach na końcu tej skali z Crr 0.00650 i jedziemy w górnym chwycie na klamkach szosowych z CdA 0.420 i jedziemy 26,6 km/h Zakładamy go tego roweru szybkie opony szosowe dające Crr 0.00450 i mamy 27,6 km/h Jako ciekawostkę dodam dla porównania że mój syn na rowerze czasowym ma CdA 0.200 i generując 300 wat przy Crr 0.0045 jedzie z prędkością średnią 45 km/h
-
Tu masz kalkulator ale obawiam się że możesz nie potrafić z niego korzystać. https://www.endurance-data.com/en/power-to-speed-calculator-pro/ Crr zależy od opon i nawierzchni. Powiedzmy że średnio przy szybkich oponach szosowych mających opory typu 12 wat i średniej jakości asfalcie 0.0045 Opona typu gravel/trekking jak się spodziewam będzie miała Crr w pobliżu 0.0090 CdA niestety nie wyliczysz. Jest to akurat coś czym się zajmuję mając do tego bardzo zaawansowane narzędzia do analizy pozycji czasowej. Nie znam wartości dla wyprostowanych pozycji. Coś takiego mi się pojawiło dla wyprostowanej pozycji:
-
Nie ma takich kalkulatorów o ile mi wiadomo, bo dochodzi bardzo wiele zmiennych. Natomiast pewne rzeczy mogę powiedzieć z praktyki. Na rowerze typu fitness, ważącym 10 kg, z prostą kierownicą jadąc w miarę żwawo jeździłem ze średnią prędkością ok. 25 km/h. Na rowerze szosowym przy takim samym wydatku energetycznym ok. 27,5-28 km/h. Masa po płaskim jak już napisałem nie ma prawe żadnego znaczenia. Są gdzieś wyliczenia że 3 kg większa masa zmniejszyła średnią prędkość o może 0,3 km/h w porywach albo i mniej. Kluczowe dla prędkości są: 1. Opór czołowy. Czyli jak chcemy jechać szybko to pochylona sylwetka, wąska, obcisłe ciuchy 2. Opony. Opona oponie nierówna. Jakieś najgorszy shit, typu Michelin Dynamic (kijem nie dotykać) ma opory na poziomie 20 wat. Szybka opona szosowa 10-12 wat. Więc dwie szybkie to 15 wat czyli średnio 7-10% mocy amatora (zakładając 200 wat dla w miarę wytrenowanego). Schwalbe Marathon Plus 25 wat. Więc jak Cię interesuje szybkość to rower z barankiem, niska pozycja i szybkie opony. Nie da się tego uzyskać na gravelu z grubymi oponami albo na choćby najlżejszym fitnessie z wyprostowaną pozycją.
-
Zadecydowały o tym względy czysto ekonomiczne. Po pierwsze dużo taniej dla producenta jest produkować jeden model przekonując że tarcze są super a hamulce obręczowe są be. A dwa że dokonując rewolucyjnej zmiany, zmuszasz ogromne grupy użytkowników do wymiany rowerów na nowe, niekompatybilne ze starymi. Co za tym idzie zarabiają producenci ram, producenci nowych kół pod tarczówki, producenci groupsetów pod hamulce hydrauliczne a serwisy zwiększają obroty serwisując to wszystko znacząco częściej i znacząco drożej. Natomiast tak jest u czołowych producentów w obrębie których się poruszacie. Typu Trek, Spec i Scott. Nawet Pinarello się przełamało i w końcu zrobiło model pod tarczówki. A dopiero co Pan Pinarello mówił że nie widzi zupełnie sensu bo jak jest kiepska pogoda to trzeba jeździć wolniej. Na szczęście Team Ineos wymógł na nim rower do jazdy na czas bez tarcz bo oczywiście takowy jest szybszy niż na tarczach a Pogacar wymógł na Colnago rower bez tarcz bo oczywiście jest lżejszy niż na tarczach. Oczywiście można zadać pytanie, skoro rowery bez tarcz są szybsze i lżejsze to czemu wmawia się klientom że na tarczach są lepsze? :) Bo te firmy są zarządzane przez marketing i księgowość :) Nasz junior na wyścigu w Belgii, musiał po defekcie wziąć koło z wozu neutralnego. Zanim ustalili jakie ma rozmiar tarczy i wymienili koło trwało to minutę i 50 sekund. Bo nie mieli wkrętarki pod ręką tylko imbusa. Oczywiście peleton odjechał w siną dal :) U mojego młodego taka sama wymiana trwała 15 sekund :) Niestety tym, którzy uważają inaczej pozostają tylko niszowe marki oraz produkty chińskie, takie jak np. Winspace czy tajwańskie jak Dare. Oni zapewne niedługo dogonią wiele światowych marek. Za 1500 USD kupimy obecnie ramę Winspace z hamulcami Direct Mount ważąca 780 gram. Czyli tyle co rama Specialized Tarmac S-Works SL7 kosztująca 24 tys zł. Mimo całej mojej inklinacji ku produktom Specialized, kupiłbym ramę Winspace :)
-
Oczywiście że będzie szybciej. Wynika to głównie ze zmniejszenia oporu czołowego. Będzie trzymał węziej i niżej więc opór czołowy się znacząco zmniejszy. Waga po płaskim ma znikome znaczenie.
-
Kolejny głos na potwierdzenie mojej niechęci co do tarcz w szosie: https://road.cc/content/tech-news/froomes-mechanic-im-not-huge-fan-discs-292279?fbclid=IwAR2e9kgHXCsPylefDubgBuGrcB1qBjgsOhfE4K-Dq0rMS1GApIOrkQSHwoo
-
Tak samo jak z MTB. Paru ludzi chciało pozjeżdżać w Kalifornii z górki na oponach motocyklowych :) USA to bardzo duży kraj. Dwa razy większy niż cała Unia Europejska. No nie da się wszystkiego wyasfaltować. A drogi pożarowe jak i między wiochami są tam głównie z tłucznia albo szutrowe. No i po takich jeździ się tam gravelem. Dobre, drogie gravele będą miały amor. Nie mam co do tego żadnej wątpliwości. Te tańsze sztywny widelec i może jakieś usprawnienia poprawiające komfort i drgania w lekkim terenie. To jest potwierdzenie: https://www.youtube.com/watch?v=FoHZ14UhXaM
-
Hardtail do spokojnej jazdy do 4000 zł
jajacek odpowiedział(a) na DarwinWatterson temat w Jaki rower kupić do X złotych?
No niestety co do sprężyny to pisałem że amor sprężynowy to tak pod mak ok. 90 kg. Co do serwisu zerowego to mam kumpla, który prowadzi profil Hi:Q na FB. Opisuje tam niektóre serwisowane przez siebie rowery. Ostatnio opisywał któregoś Scotta, Scale czy Spark, gdzie nie dość że nie było odpowiedniej ilości oleju w amorze, to był źle zmontowany i wymagał poprawek. Dlatego sugeruję oddać rower do porządnego mechanika, mimo że to kosztuje bo znam przypadki że w amorze były opiłki, piasty prawie w ogóle nie miały w smaru albo za mało, koła biły albo były przeciągnięte na szprychach (częsta przypadłość w rowerach firmy Kross), źle założone opony, źle wkręcony pedały, (miałem tak w rowerze z Decathlonu, uszkodzili gwint przy wkręcaniu), łańcuch kierunkowy założony w złą stronę, albo puszczony źle w tylnej przerzutce. Suport nieosiowy, niechlujnie puszczone pancerze, itd, itp. -
A jaką masz długość wkładki? Bo jakby co leżą mi i się kurzą buty Speca, z grubsza takie: https://www.specialized.com/us/en/comp-mountain-bike-shoes/p/155761?color=228714-155761 43, wkładka 27,5. Sprzedam za 400. Nówki nie jeżdżone
-
U mnie po ważeniu wygląda to tak: Szosa race z koszyczkami, pedałami szosowymi i podsiodłówką z dętką, łyżkami i multitoolem, czyli tylko włożyć bidony - 7,7 kg Szosa endurance w takim samym układzie ale obecnie z pedałami mtb i pompką na ramie, na kołach alu karbon 58 mm - 8,9 kg MTB z podsiodłówką z dętką, łyżkami, pompką, multitoolem i błotnikami - 11,9 kg
-
Różnice w mocy znikome żeby nie powiedzieć żadne. Kup wygodne i takie w których noga nie lata na boki. Prawdziwe buty wyścigowe zaczynają się zwykle od 1500 i tyle że są super lekkie, super sztywne i mają termoutwardzalną piętę, którą można dostosować do własnej nogi. Tak jest w Spec S-Works. Czy but za 300 czy za 800 i czy z podeszwą nylonową czy rekreacyjną karbonową to raczej nie ma znaczenia.
-
No i od tego powinniśmy byli zacząć. Wynika z tego że opcje to gravel albo przyspieszenie trekkinga. Obie wchodzą w grę. Oczywiście z muła konia wyścigowego nie zrobisz. Ale moje początki na warszawskich ustawkach szosowych miały miejsce na rowerze typu cross, ważącym ponad 15 kg do którego dodałem lemondkę i zmieniłem mu opony i po jakimś czasie dawałem radę się utrzymać w peletonie. Więc lowcostowo można go przerobić. Na takim koniu jeździłem: http://st2.static.bikestats.pl/30/b430-u1458_orig.jpg?1398199007
-
Hardtail do spokojnej jazdy do 4000 zł
jajacek odpowiedział(a) na DarwinWatterson temat w Jaki rower kupić do X złotych?
Czy nie porysowany i czy koła proste i nie biją. I tyle. Natomiast zdecydowanie sugeruję przegląd zerowy u porządnego mechanika. Szansa na to że amor ma tyle oleju co powinien i został prawidłowo złożony wynosi na podstawie tego co ostatnio piszą mechanicy 50/50. To samo niestety dotyczy piast i sterów. Udziela się tu ostatnio kolega @mike21, który pracuje jako mechanik w DE. Sądzę że lepiej nam tu podpowie skoro trafiają do niego setki rowerów na serwis. -
@lukasz.przechodzen Sądzę że zawsze miałeś podejście bardziej podróżnicze niż sportowe i to wpływa na Twoje wybory. Jeździłeś też chyba głównie sam lub z żoną/dziewczyną. Ja zawsze miałem zacięcie bardziej sportowe. Jak mnie kolega raz wyciągnął na wyprawę na mtb z ogniskiem to po godzinie miałem dosyć stawania, odpoczywania i wyciągania prowiantu. Do ogniska nie dotrwałem. Odpaliłem sam do domu. Ja generalnie jak wychodzę na rower to żeby na nim jeździć. Czasem wolniej, czasem szybciej. Z żoną chyba nigdy nie byłem na rowerze. Nawet jeżdżąc na crossie zanim kupiłem szosę, nieustająco dążyłem do największych średnich prędkości a nie do eksploracji okolicy. Jazdę po polnych gruntówkach czy jakichś wałach przeciwpowodziowych uważam za śmiertelną nudę. Lubie polecieć fajnymi asfaltami wokół terenów leśnych czy jakichś jeziorek albo w górach albo pojechać na mtb do lasu, gdzie cisza, bezpiecznie, nie ma samochodów i nie ma ludzi. Gruntówki, szutry? Po co? Totalnie podzielam to co napisał Oskar. Dla mnie również ustawki szosowe czy ustawki mtb z ludźmi ścigającymi się w maratonach były świetną zabawą i okazją sprawdzenia się. I rozumiem w pełni jego chęć rywalizacji. To jest naturalne dla faceta. Rywalizacja. Ale oczywiście nie każdy musi to robić. Wiem, gdzie autor wątku mieszka i wiem jakie ma tereny do jazdy. Napisał że chce poczuć szybkość i lekkość jazdy. "Miałby on być do jazdy na lekko, głównie poza miasto". No i do tego służy szosa. Żeby uciec z miasta. A że gdzieś tam po drodze żeby wyjechać z miasta musi przejechać kilometr czy dwa przez las to w niczym to nie przeszkadza. Na ustawkach można też spotkać fajnych ludzi i się wkręcić. Jazda w małej grupie jest weselsza i bezpieczniejsza. Napisał też faktycznie szutry i lajtowe ścieżki leśne. To niech mi pokaże u nas takie tereny. Bo ja nie bardzo widzę to zastosowanie w praktyce. Ma zresztą trekkinga, którym może po takich przejechać. Po co mu drugi rower, który robi to samo? Zgadzam się że 1x11 na szosie to totalna porażka. Hamulce tarczowe ZAWSZE podnoszą kosztu utrzymania. Miałem XT. Wycieki na zaciskach. Miałem Deore. Częste odpowietrzanie. Mam Sram Level TL. Wyją. Pierdzielenie się z ocierającymi tarczami. Jak jazda w trudnych warunkach to klocki do zmiany. Jak przejechanie na rozgrzanych tarczach przez kałuże to tarcze wygięte. Jak po jezdni to czasem klocki zatłuszczone, trzeba czyścić i wypalać. Czasem samoczynne ubytki płynu. Oprzesz rower w pociągu, ktoś przytrzaśnie przewód hamulcowy i pęknie i problem. Zdejmiesz koło i naciśniesz klamkę. Zapowietrzyłeś. Postawisz do góry nogami i też może być problem. Ogólnie NIEPOTRZEBNE PIERDZIELENIE SIĘ. W szosie? Szczerze powiem że kompletnie nie pamiętam kiedy coś rozbiłem z hamulcami. Klocki? Nie wiem, chyba od nowości od jakichś 5 lat nie zmieniałem. Oczywiście że w MTB tarcze. Ale w szosie? Za cholerę. Natomiast rzeczywiście znam przypadki ludzi, którzy się nie wkręcili w szosę ani w mtb. Mam takiego kolegę turystę. Dla niego gravel jest idealny. On kompletnie nie czuje jazdy terenowej. Większość życia jeździł trekkingiem lub szosą. Podobnie jak nie czuje terenu 95% innych ludzi, którzy nigdy nie mieli porządnego roweru mtb i nigdy nie jeździli po porządnych singlach. Z kolei szosa dla wielu słabo skoordynowanych, czy nie chcących się za bardzo zaginać to taki trochę overkill. Nie czują się pewnie w ruchu miejskim, boją się jeździć w grupie, nie mają wydolności żeby jeździć szybko czy czasu żeby jeździć regularnie. No i wtedy gravel. Tak ja to widzę. Ja nawet po mieście wolę pojechać na mtb niż na gravelu. Mój młody to samo. On nie uznaje innych rowerów niż szosa i mtb. W teren zawsze pojedzie na mtb. A szosa to jest wolność, wiatr we włosach i testosteron napędzający do zaginania się czy walki z wiatrem. Więc wszystko zależy od potrzeb.
-
Tu się zgadzam. Czasem widzę ludzi koło mnie w lesie na singlach na gravelach jak uprawiają masochizm i kompletnie tego nie mogę zrozumieć. Mój kumpel o to zapytany odpowiedział: nie akceptuję rowerów bez baranka :)
-
[do 15000 zł] wygodny i lekki FULL do lasu
jajacek odpowiedział(a) na bikewaw66 temat w Jaki rower kupić do X złotych?
W kwestii Speca to kolega w tym roku odsyłał szosowy Canyon Aeroad na gwarancji 6 razy. Junior u nas w klubie dwa połamane widelce w krasach. Rozumiem że w kraksach ale widelce się aż tak nie łamią a kraks widziałem setki. Kolega dwa pęknięte Canyon Spectral od normalnej eksploatacji Kolejny kolega pęknięty Canyon Exceed od normalnej eksploatacji, czekał 8 miesięcy na wymianę ramy Kolejny kolega pęknięte tylne widełki po najechaniu na studzienkę w Endurace. Więc ja bym jednak Canyona nie kupił Więc jak dla mnie jest to marka na poziomie Kross. Podobne problemy. Co do innych musisz pogrzebać. Firm jest bardzo dużo, modeli bardzo dużo. O pozyczeniu Speca nie pisałem po to żeby go kupować tylko spróbować ustalić jaki typ roweru Ci pasuje. A nikt prócz Speca i Decathlonu nie wypożycza. Ja coś znajdziesz to wklej link do oceny a nie hasło z nazwą. Ludzie mają lepsze rzeczy do roboty niż szukać w Google. -
Hardtail do spokojnej jazdy do 4000 zł
jajacek odpowiedział(a) na DarwinWatterson temat w Jaki rower kupić do X złotych?
Długie ręce, przekrok w miarę normalny. Przychylam się do opinii Oskara że 21 cali. -
Znam ten filmik ze Stetiną. Podszedł zadaniowo. Sprawdził na czym się jeździ lepiej i wybrał optymalny wariant :)
-
Hardtail do spokojnej jazdy do 4000 zł
jajacek odpowiedział(a) na DarwinWatterson temat w Jaki rower kupić do X złotych?
No własnie jesteś na granicy. Zależy od proporcji ciała. Jaki masz przekrok i zasięg rąk? -
Przychylam się do tej opinii. Szosa plus MTB to jest wygrywająca kombinacja. Swego czasu pojechaliśmy do Piszu żeby pojeździć po Puszczy Piskiej i okolicach jeziora Śniardwy. Pojechaliśmy na crossach z oponami chyba 38 albo 42 mm. Zastaliśmy tam m.in drogi typu tarka, bruki i pożarówki z tłucznia. Po dwóch dniach ostrej jazdy na trochę za wysokim ciśnieniu odżyła mi przepuklina pachwinowa z którą 10 lat nie miałem problemu. A miałem jakiś uginacz Suntoura a nie sztywny widelec. Na wszystkich tych drogach znacznie lepszym wyborem byłby rower mtb z szerokimi oponami na niskim ciśnieniu i z powietrznym amorem. W ogóle jestem zdania że obecny gravel zdechnie śmiercią naturalną. Podzieli się na road plus powiedzmy z oponami do 38 mm jak Trek Domane i faktycznie gravel czyli rower z kierownicą szosową i przednim amortyzatorem i możliwością założenia opon do powiedzmy 2 cale. Bo dopiero taki rower nadaje się do płynnej, komfortowej i szybkiej jazdy w lekkim terenie. Co do opon to różnice w szybkości mogą być bardzo duże. Jeżdżę na kombinacji Vittoria Corsa Control i Specialized Turbo Cotton. Jakiś czas temu pożyczyłem jakieś koła na śmieciowych oponach Schwalbe Lugano. Czułem jakby mi założono kotwicę. Potem pogrzebałem w necie i wyliczyłem że między moimi oponami a tymi było blisko 20 wat różnicy w oporach toczenia. Czyli blisko 10% mojej mocy. Kiedyś się napatoczyłem na dwóch gości jadących po asfalcie na rowerach MTB z Łodzi do Warszawy ze średnią 30 km/h. Po prostu mieli opony typu Conti Race King na dużym ciśnieniu z małymi oporami i cisnęli ile wlezie. W związku z tym rower typu cross kompletnie nie ma sensu bo mtb robi to samo tylko lepiej (pod warunkiem że starczy przełożeń) a na szosie endurance z oponami 28 mm jeździ się całkiem komfortowo i są opony takie jak właśnie Vittoria Corsa Control, na których Matthieu Van der Poel wygrał wyścig po szutrach Strade Bianche (na 30 mm) czy Challenge Strada. Opony są absolutnie kluczowym komponentem w rowerze i ich odpowiedni dobór, dobór dętek czy odpowiednio zrobiony tubeless jest kluczowy zarówno dla szybkości, przyczepności jak i komfortu. Od roku upowszechniły się też wkładki antydobiciowe Vittoria do opon szosowych na których jeździ się na tubeless bo kocich łbach w wyścigu Paryż - Roubaix. Brukami to ich nawet nie można nazwać. Mój młody ścigał się teraz 3 tygodnie w Belgii po belgijskich brukach, które są stosunkowo gładkie na oponach 25 mm bez żadnego problemu i ani jednej kichy. Natomiast w Roubaix są już kamienie z pola ułożone jako droga. No i tam się już jeździ na oponach 28-30 mm z wkładką antydobiciową albo na szytkach.