tygrysek Opublikowano 28 Lutego Opublikowano 28 Lutego W dniu 27.02.2026 o 20:05, Greg29 napisał(a): Szkoda tylko, że waży 16 kg... To fakt waży sporo, ale na czymś muszą oszczędzić aby cena była dobra, Z opisu wynika że rama w tym modelu jest wzmacniana a więc będzie cięższa niż te w rowerach bardziej sportowych Zresztą o ile dobrze rozumiem intencje autorki wątku to jej nie zależy na osiągach roweru tylko na komforcie.
Szwedacz Opublikowano 1 Marca Opublikowano 1 Marca A ile ma ważyć, jeśli to rower projektowany z myślą o ludziach jadących z kompletem sakw przez pół świata? Bagażnik z dopuszczonym obciążeniem 40kg, dopuszczalna waga systemowa 170kg, a rama jeszcze przy takim obciążeniu musi zachować sztywność. Opony z jakimiś pancernymi wkładkami po 1.3kg/szt, piasta dynamo. No i waga chyba jest podana z kompletem wyposażenia - błotniki, lampki itp. w takich duperszwancach też się szybko zbierają kilogramy.
Greg29 Opublikowano 1 Marca Opublikowano 1 Marca Autorka w pierwszym wpisie napisała: W dniu 24.02.2026 o 23:21, Herbatka napisał(a): ze względu na to że był ciężkim kolcem wniesienie go do mieszkania po schodach, szczególnie po długim dniu pedałowania od miejsca do miejsca było niemożliwe a Wy proponujecie następnego "ciężkiego kloca" 😁 Poza tym: W dniu 24.02.2026 o 23:21, Herbatka napisał(a): jako rowerzysta hobbysta poruszający się na co dzień po mieście i okolicach w sezonie jeżdżący na dłuższe wycieczki raczej nie potrzebuje pełnoprawnego wyprawowca, na którym okrąży świat obładowana sakwami i z bagażem 40 kg na bagażniku 😁
Pepe75 Opublikowano 1 Marca Opublikowano 1 Marca a ja mam coś podejrzenia, że autorka postu już zniknęła...
Herbatka Opublikowano 5 Marca Autor Opublikowano 5 Marca Dzień dobry ponownie, nie zniknęłam! Nie pojawiło się za dużo "pytań" więc nie widziałam celu w odpisywaniu bo pewnie nic mądrzejszego bym nie napisała ale postanowiłam zaktualizować miłych panów odnośnie moich poszukiwań roweru. Mając wszystkie dobre rady i polecenia panów postanowiłam że nie wybiorę roweru przez internet i objechałam większość sklepów rowerowych w toruniu w poszukiwaniu "tego roweru" - okazało się że panowie pracujący w sklepach są super mili i pomocni szukałam roweru trekking-cross-rekreacyjny mtb w budżecie 3000 zł. Przymierzyłam sporo rowerów i okazało się że na typowych trekkingowych "damkach" fakt jechało się wygodnie ale nie czułam się bezpiecznie - zupełnie nie czułam że mam kontrolę nad rowerem. Większość sklepów już z góry skreślała rowery mtb i trochę traciłam nadzieję że znajdę "ten rower" aż w końcu trafiłam do super sklepu gdzie przymierzyłam ze 4 rowery i kiedy pan powiedział "chyba wiem dokładnie czego pani potrzebuje" i wyciągnął rower kross lea to poczułam się podekscytowana, bo w przeciwieństwie do innych rowerów brałam pod uwagę kross lea podczas moich internetowych poszukiwań. Okazało się że bardzo dobrze że nie kupiłam roweru przez internet bo według kalkulatorów byłam pomiędzy rozmiarem M/L a kiedy przymierzyłam rower M to był on sporo za ciasny. Finalnie po wielu jazdach i pytaniach wzięłam rower kross lea 4.0 z wyposażeniem w rozmiarze L z kołami 29 i mili panowie w gratisie wymienili mi mostek na regulowany bo nie czułam się do końca bezpiecznie z kierownicą tak nisko, mimo że wszystko inne w rowerze było super. Dzisiaj był mój pierwszy dzień na rowerze i zrobiłam 20 km po lasach, parkach, ścieżkach rowerowych a nawet mało ruchliwych ulicach i muszę powiedzieć że rower mtb to było to czego potrzebowałam. Nie miałam problemu z jechaniem w przyzwoitym tempie 15-20km/h na asfalcie. Mimo że nigdy nie używałam przerzutek w poprzednich rowerach to tutaj się zakochałam - byłam w stanie podjechać pod nawet największe górki i ani razu jeszcze nie doszłam do najszybszej przerzutki więc nie boję się że braknie mi przerzutek do szybkiej jazdy. Jestem giga zadowolona z hamulców hydraulicznych - nie zawiodły mnie nawet na całkiem stromych zjazdach (chociaż pewnie je przetyrałam i nie powinnam trzymać hamulców przez całą górkę). Opony są ekstra - czuję się pewnie na zakrętach, mogę bez stresu robić ósemki na asfalcie (czego nie dało się zrobić na trekkingach) w lesie było błoto i tylko przy kilku naprawdę hardcorowych odcinkach zwątpiłam i przeprowadziłam rower - okazało się że mogę jechać po totalnym offroadzie w lesie. Nigdy w życiu nie miałam takiej frajdy z jazdy rowerem czy to skacząc na małych korzeniach czy utrzymując równowagę na małych "górkach" i "dziurach" - myślę że jest to początek mojej przygody z rekreacyjnym mtb i jazdą po lesie. Jedyne co mnie straszyło to zjazdy z górki na liściach, liście wplątujące się w błotnik i najgorsze SZYSZKI przez które moje koło odskakiwało na bok. Prawdopodobnie mogłam za 3 tys kupić o wiele lepszy rower ale jest to najlepszy rower na którym jeździłam, nie zamęczyłam się na śmierć jeżdżąc góralem po asfalcie (20 km w pierwszy dzień, a mogłabym pewnie zrobić jeszcze 10 gdyby nie moja nieprzyzwyczajona do siodełka pupa), nigdy nie miałam takiej frajdy jak dzisiaj w lesie i parku a przy okazji ROWER JEST ŚLICZNY! Jedyne problemy jakie z nim miałam to nieco krzywy błotnik, liście które mi wchodziły między błotnik a koło (ale to raczej nie jest niebezpieczne) i dziwna sytuacja z przednimi przerzutkami. Przed sklepem na płaskim terenie działy super, miałam dzisiaj sporą górkę do pokonania i skończyły mi się tylnie przerzutki więc postanowiłam zmienić przednią z 2 na 1 i było wszystko okej, pod koniec górki na niewielkiej pochyłości chciałam zmienić z powrotem na 2 i przerzutki nie chciały się "zmienić" jak pedałowałam to robiły głośne mechaniczne dźwięki i musiałam wracać znowu na 1. zrobiłam tak z 5 razy ( z dusza na ramieniu bo to nowy rower) i dopiero na zupełnie płaskim terenie zadziałało. Jak mówiłam nie używałam nigdy przerzutek więc możliwe że to mój błąd i po porostu źle z nich korzystam ale jak następnym razem będę w sklepie rowerowym (a zamierzam iść zapytać się czy da radę wyprostować błotnik) to o to zapytam czy na pewno wszystko z nimi git. Dorzucę wam zdjęcia z tej testowej wyprawy 😄
Bonnum Opublikowano 5 Marca Opublikowano 5 Marca No i super! Gratulacje! 🥳 Czyli sprawdziło się po raz kolejny że najlepszym trekingiem jest rekreacyjny MTB 😊 Rower Ci się podoba i bardzo dobrze, to też bardzo ważne! Przerzutek nie zmieniaj pod obciążeniem czyli jak mocno pedałujesz. Błotnik z przodu możesz zmienić na mniejszy, który jest wyżej, wtedy szyszki nie straszne.
Herbatka Opublikowano 5 Marca Autor Opublikowano 5 Marca Teraz na mojej liście rzeczy do kupienia, poza spłacaniem rat za rower jest lepszy kask (z bardziej wystającym daszkiem), nieco wygodniesze siodełko i jakieś spoko szorty na rower 😅 Ah! no i ubezpieczenie na rower od kradzieży - mam na oku "pewnie na rower PZU" (kupiłam zabezpieczenie biorąc pod uwagę ich warunki w umowie - kazałam zmierzyć panom w sklepie linijką czy na pewno ma ponad 5 mm grubości) chętnie przyjmę polecenia na ubezpieczenia rowerowe bo boję się go zostawić na 5 minut przed sklepem nie mówiąc już o kilku godzinnych zajęciach. Przy innych rowerach wygląda jak tesla cybertruck - szczególnie taki czyściutki i nieobdrapany
jajacek Opublikowano 5 Marca Opublikowano 5 Marca Ubezpieczenie to były zwykle wyrzucone pieniądze. Nie wiem jak teraz ale PZU pokrywało kiedyś tylko przypadki typu udokumentowane włamanie do mieszkania i skradzenie roweru albo tzw. kradzież zuchwała czyli fizyczny atak na właściciela przy świadkach i wyrwanie mu roweru siłą. Najlepsze ubezpieczenie to dobry łańcuch lub u-lock taki jak OnGuard Brute.
liftlodz Opublikowano 5 Marca Opublikowano 5 Marca Niech jeździ bezawaryjnie i bezpiecznie i niech zawsze dowodzi Cię do celu. Jazda na rowerze to super frajda.
liftlodz Opublikowano 6 Marca Opublikowano 6 Marca Sorry że tu aleKupiłem bilet na Bike Expo, ale zapomniałem że będę w tym czasie ... w Japonii. Oddam za darmo.Proszę pisać na priv.
Bonnum Opublikowano 6 Marca Opublikowano 6 Marca 12 godzin temu, jajacek napisał(a): Ubezpieczenie to były zwykle wyrzucone pieniądze. Nie wiem jak teraz ale PZU pokrywało kiedyś tylko przypadki typu udokumentowane włamanie do mieszkania i skradzenie roweru albo tzw. kradzież zuchwała czyli fizyczny atak na właściciela przy świadkach i wyrwanie mu roweru siłą. Najlepsze ubezpieczenie to dobry łańcuch lub u-lock taki jak OnGuard Brute. Dokładnie, ewentualnie na pierwszy rok kiedy rower jest nowiutki i kusi złodziei można się o takie ubezpieczenie pokusić. PZU coś tam sensownego ma w ofercie, niemniej na dłuższą metę to się nie opłaca. Lepiej przypisać, pilnować, ubrudzić i poobijać ciesząc się jazdą.
Herbatka Opublikowano 6 Marca Autor Opublikowano 6 Marca 12 godzin temu, jajacek napisał(a): Ubezpieczenie to były zwykle wyrzucone pieniądze. Nie wiem jak teraz ale PZU pokrywało kiedyś tylko przypadki typu udokumentowane włamanie do mieszkania i skradzenie roweru albo tzw. kradzież zuchwała czyli fizyczny atak na właściciela przy świadkach i wyrwanie mu roweru siłą. Najlepsze ubezpieczenie to dobry łańcuch lub u-lock taki jak OnGuard Brute. właśnie sprawdzałam dokładnie tą ofertę i według umowy rower może nawet zniknąć bez śladu i dopuki zgłoszę to bezzwłocznie na policję i dostarczę ubezpieczycielowi notatkę z policji i użyte było odpowiednie zabezpieczenie to mają wypłacić, chociaż też wiele osób mi mówi że ubezpieczalnie kombinują jak mogą żeby tego ubezpieczenia nie wypłacić
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się