Skocz do zawartości

Szwedacz

Użytkownicy
  • Postów

    609
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Szwedacz

  1. Nie "do jazdy pod górę", tylko jest to związane z geometrią rowerów. Odpada przednia przerzutka, więc zostaje projektantom więcej miejsca na szeroką oponę i widełki dostosowane do szerszych piast. W fullach ułatwia to projektowanie zawieszenia. No i oczywiście można zastosować chainguide. Mniej manetek na kierownicy itp. to przy tym pierdoły. Reszta to kopiowanie ze świata MTB rozwiązań i wciskania ich w inne gałęzie rowerowania.
  2. Do TPU jako dętki, która już siedzi w oponie, na razie dalej nie mam zastrzeżeń. Zarówno przy jakichś -15 stopniach (czy ile tam tej zimy było najchłodniej na Mazowszu), jak i powyżej +40 stopni nie pojawiły się żadne problemy mimo plastikowych wentyli. Największe zalety są ze stosowania takiej jako zapasu, a to jak wychodzi się prawie wyklucza z tym, jak wymagająca jest przy montażu. Fatalna pogoda, zachodzące słońce, ewentualnie jakieś chmary gryzącego robactwa i weż tu cierpliwie i pieczołowicie ją wymieniaj, bo pierwsza pomyłka będzie tożsama z długim spacerem 🙂 Butylowe chociaż można było niemal do woli łatać i na łatanych jeździć latami. Tubeless w gravelu do mnie średnio przemawia. Mimo wszystko jest to jazda bardziej drogowa, więc korzyści z niego by wychodziły bardzo sporadycznie. Upierdliwości związane z utrzymaniem zostają. Przy Tufo HD przebicia na razie dla mnie nie istnieją, zostaje tylko kwestia dobić, a to właśnie domena nielicznych wypadów gdzieś w górki, na Mazowszu bardzo bym się musiał starać by na czymś dobić. Te Schwalbowskie Clicki faktycznie się mniej zapychają mlekiem niż presty?
  3. Mogę małą aktualizację wrażeń i doświadczeń z TPU po kolejnym wyjeździe dorzucić. Pierwsza sztuka RideNow (nie ta nowsze ultralight) poległa po niecałych 4000km, choć na własne życzenie. Nie ma siły, traktowanie gravela jak lekkiej endurówki mimo opony 40mm przy ciśnieniu rzędu 2.5-2.6 bar i 90-kilku kg na rowerze (bagaż tym razem znikomy, pół podsiodłówki tylko) musiało się zakończyć snejkiem. Firmowe łatki RideNow są nic nie warte - po oczyszczeniu na noclegowni dętki gazikiem nasączonym IPĄ, przyklejeniu łatek i zostawieniu na noc dętki z naklejkami przytrzaśniętych ciężkim meblem nie stało się za bardzo nic. Rano po trąceniu opuszkiem, obie naklejki odpadły, a ja nie zaryzykowałem i dętka poszła do śmieci. To tylko miał szansę się trzymać przy założeniu, że zostanie perfect ułożone w oponie i po napompowaniu, dętka je dociśnie do opony na sztywno. Jedyne co może być na obronę łatek, to fakt, że spędziły wcześniej w torbie 2 długie dni w trasie na słońcu, kiedy w cieniu było po 38 stopni. Zapasowe Cyclami z metalowym wentylem nie miało okazji się popisać, mocowanie się z naciągnięciem Tufo w wersji HD z powrotem na obręcz zakończyło się wbiciem łyżki w dętkę i przebiciem zapasowej na ostatnich, brakujących centymetrach opony 🙂 Cyclami z elastycznym wentylem (nie wiedziałem że takie robią) wzięte z zapasu znajomego fabrycznie puszczało powietrze i wymagało dopompowania co kilka minut, ale wystarczyło, żeby na raty dojechać do najbliższego asfaltu i zamówić płatny transport do miasta. Kusi wożenie TPU jako zapasu z racji niskich gabarytów i wagi, ale ta delikatność w połączeniu z tym jak upierdliwy bywa ponowny montaż opon tubeless-ready powoduje, że zwłaszcza w przypadku wypadów dalej od cywilizacji bym się zastanawiał czy to na pewno jest dobry pomysł. Wiem, wiem - w wadze i gabarytach butylowej dętki można całą kolekcję dętek TPU zabrać.
  4. Weź stare gripy albo kup jakieś najtańsze, odetnij z nich końcówki. Wsuń sobie głębiej na kierownicę, przesuń węziej hamulce i pojeździj trochę w różnych konfiguracjach nim będziesz ciął. Ja u siebie zostawiłem 800mm przy minimalnie mniejszych gabarytach własnych. Gdybym miał zwężać, to bym nie zwężał położenia hamulców, a jedynie o 1-2cm z każdego brzegu, gdybym dorwał węższe gripy (wychodzi że mam względnie drobne dłonie). Zwróć uwagę, że poszerzenie kierownicy idzie w parze ze znacznym skróceniem mostka względem starszego podejścia do projektowania MTB. Pompka do amora się przydaje, zwłaszcza jak będziesz chciał eksperymentować z ciśnieniem (choć ten kalkulator online na stronie Rockshoxa, jeśli masz RSa, podaje całkiem niezłe nastawy). Jak już wiesz ile chcesz, to możesz zawsze w okolicznym serwisie czy wypożyczalni zapytać i dopompować.
  5. Prawdopodobnie nie jesteś targetem. Jak pilnujesz poziomu akumulatorów w lampkach, to jest to kompletnie zbędne na dojazdy. Ale w czym tu problem? To dość obrazowo i bardzo konkretnie opisuje geometrię typową dla Cube'ów. Przecież nic złego w tym nie ma, że to jest rower bardziej do kręcenia po powybijanych, dziurawych gruntówkach i lasach, a nie projektowany z myślą o stromych stokach. Nie wiem czemu przestali szufladkować je marketingowo jako "ATB", kiedy to jest właśnie takie połączenie cech crossa, trekkinga i MTB w jeden, całkiem wygodny rower.
  6. Osprzęt z grubsza wszędzie podobny znajdziesz. W tym budżecie poluj na promocje na GRX z hydrauliką. Na Eskera XL pewnie jesteś za duży, ale zostaje masa innych, zależnie od tego co w danej chwili przeceniają. Kands Toro, Unibike Tier czy przy tak długim tułowiu może i Romet Aspre. https://www.pepper.pl/search?q=gravel&priceFrom=3500&priceTo=5000 EDIT: I ostrożnie z rowerami Rondo. Spore zawirowania z postępowaniem upadłościowym były i ludzie byli odcięci od niestandardowych części zapasowych (części do własnościowego widelca z flipchipem i niestandardową osią, haki przerzutek). Nie wiadomo czy i jak będą gwarancje obsługiwane po tym jak skończy się wszystko, a marka przejdzie do nowego właściciela.
  7. Te inne kapcie to raczej zmiana na plus dla ciebie. Forekaster z tego co kojarzę reklamowali jako coś takiego na styku XC i trailu, również na mokre warunki. DHF/DHR to już zdecydowanie ukłon w stronę przyczepności kosztem oporów toczenia. W odróżnieniu od lokalnie kupowanego Treka, obie opcje są wysyłkowe z zagranicy, więc nie ma argumentu lokalnej obsługi ewentualnej gwarancji. Interesujące cię różnice masz w częściach. Z ISCG-05 w Radonie, czy dospawanych na zewnątrz nitonakrętek, aby rura podsiodłowa w Canyonie pozwoliła zamontować jeszcze dłuższy dropper raczej za bardzo nie skorzystasz. Grand Canyon wygląda jakby też w końcu stosował hak UDH. Geometria obydwu jest niemal identyczna.
  8. Jeździłem na starszych 2.35" znajomego, jakoś tą kostkę zapamiętałem jako właśnie taką fajną opcję do wszystkiego, na zasadzie odchudzonej opony do enduro (żeby lepiej niż topowe XC z gliny się czyściła). Miałem wrażenie, że dużo wyższa była i umiarkowanie lekko się to toczyło porównując z zestawem Barzo/Mezcal podobnej szerokości. Z gripem na twardych było średnio, bo ją robili na prawie najtwardszej mieszance.
  9. Wymiana opon akurat to o wiele mniejszy problem niż amora. Ten Jealous 8 HD jest na Nobby Nicach, to jest już konkretniejsza kostka do jazdy w mieszanych warunkach - wręcz agresynwy trail chyba tłumacząc to na język marketingu? Taka opona do wszystkiego - nie zdechniesz jeszcze na asfalcie, ale w górach, przy spokojniejszej jeździe i żadne błoto nie powinno jej być straszne na stokach. Zwłaszcza z tyłu, spokojnie możesz sobie pozwolić na coś, co się dużo lżej toczy - a fabryczne najwyżej odsprzedać. Nie wiem czy znajdziesz w miarę aktualne testy Nobby Nica, ale tu masz w miarę zbliżonego Hans Dampfa: https://enduro-mtb.com/en/mtb-tire-test-weight-rolling-resistance-puncture-protection-stats/ . Spodziewałbym się, że przy NN też wyjdzie coś w okolicach 30W przy 20km/h i nacisku porównywalnym z tym, jaki u ciebie będzie. EDIT: Tu jest Hans Dampf w wersji na miększej mieszance i pewnie wzmacniany, kiedyś przynajmniej robili też wersję jak do XC, na mieszance speed i z najwyżej lekkimi wzmocnieniami. Więc powiedzmy, że to nie będzie 30W, tylko trochę mniej. Dla porównania (również na bębnie), mówimy o małych kilkunastu watach w przypadku wyczynowych opon do ścigania XC i 15-17W w przypadku nieco wzmocnionych opon często oznaczanych łamańcem typu XC/trail. Przy przeliczaniu wyników z bębna, pamiętaj, że różne strony i firmy testują w różnych warunkach (obciążenie, prędkość), a wprost można tylko współczynnik Crr porównać, na szczęście waty będą rosły proporocjonalnie do obciążenia jak i prędkości 😉 Sprawa się nieco komplikuje jak zamienisz bęben na nierówny teren. Część szybszych opon do XC załapała się do testów Johna Karrascha, który mozolnie sprawdza na swoich rowerach opony na kilku wybranych trasach i uzupełnia tabelę (Cat 3 cię głównie interesuje). W terenie, te różnice robią się mniej dramatyczne, niż na równych ścieżkach i drogach. Niestety o żadnych testach opon bardziej terenowych w rzeczywistych warunkach nie słyszałem, ale subiektywnie napiszę, że te różnice wciąż są i są zauważalne (oczywiście dobór ciśnienia do warunków, dętka / mleko też pozostają nie bez znaczenia).
  10. Jak koniecznie iść w 2.4", to wtedy albo wysyłkowo Cragger, albo w tym budżecie warto rzucić okiem na przeceny na Procaliber 8 - te da się czasem u nas lokalnie jeszcze dostać (w okolicach 5.2k zł), więc można na żywo się przymierzyć. Grand Canyony zrzucają polepione z zalegających części w tańszych i niższych specyfikacjach w outlecie, a te wyższe modele stoją względnie drogo obecnie. Ostatecznie wszystko rozbija się głównie o dopasowanie geometrii do proporcji ciała i rozciągnięcia oraz doboru możliwie szybkich opon, do tego co będzie się jeździć. Idę o zakład, że taki hardtail z agresywniejszą oponą do XC z przodu i niemal semislickiem pokroju Vittoria Peyote będzie szedł jak burza leśnymi drogami i równymi ścieżkami przy dobrej pogodzie, a przy tym swobodnie pozwoli pojeździć po lesistych Beskidach.
  11. Z tego co pamiętam, jak sam interesowałem się Radonami te 3 lata temu, to mają wąskie tylne widełki. Jealousy przyjmą max 29"x2.25", Craggery 29"x2.4". Amortyzator powinien do 2.6" przyjąć. Jeśli nie ma to być rower do regularnej jazdy po rąbankach, to te 2.25" obleci. W najgorszym razie można wziąć bardziej wzmacnianą oponę, żeby poprawić odporność na dobicia i mocno schodzić w dół z ciśnieniem. Ale jak ktoś ogląda rowery typu Gate czy Jealous, to raczej ewentualna rąbanka będzie wyjątkiem, nie regułą. Z tego co pamiętam z wcześniejszych wiadomości, to kouczana interesowała jazda znakowanymi szlakami i lekki teren, więc przeżyje te 2.25" z tyłu, a z przodu wrzuci jakieś 2.35"-2.4". Nie wiem ile warte te heble, ja bym po prostu pojeździł tym parę miesięcy i patrzył co denerwuje, przeszkadza.
  12. Powiedziałem stopień, bo mam na myśli stopień. Bez różnicy jaki dokładnie. Nie zawsze jeździmy po bikeparkach czy innych ścieżkach z zakazem ruchu pieszego, nie zawsze warun czy widoczność pozwala na zasuwanie w dół z dużą prędkością. Stopnie niższe niż koło spokojnie można zjechać nawet i z niemal zerową prędkością.
  13. Ale nie mówimy tutaj o lataniu go, tylko o naprawdę powolnym stoczeniu się. Jak zjeżdżasz z progu skalnego czy z uskoku za korzeniem, to nie walisz na dole z całym impetem, jak przy dropie, kiedy zjeżdżasz z konkretniejszą prędkością. @byke Canyon to marka wysyłkowa ze sprzedażą D2C, sprawdzić najwyżej używki możesz. Nie wiem czy mają jakichś resellerów w Polsce (np. Rosem mocno handluje przez OLX jakaś firma z Podhala). Egzotyczna kombinacja z tą kasetą 🙂 Miło widzieć, że przestali pakować w te rowery najtańsze Rapid Roby, to była tragedia - opona zarówno nie trzymała się niczego, jak i toczyła się dość ciężko. Smart Sama dobrze wspominam z epoki jazdy na bodaj 26"x1.95", choć poza nazwą i może wzorem bieżnika to na pewno nie ma nic wspólnego. Zatem pewnie szybko zachce ci się zmienić opony i potencjalnie przejść na mleko, ewentualnie dętki TPU (zależnie od tego na ile będziesz chciał go katować w terenie, a na ile ma być to bezobsługowy cross na sterydach). Zdecydowanie polecam zainteresować się tematem droppera, na tyle na ile długość rury podsiodłowej pozwoli (a w Stormach nie jest krótka). Hamulce po dotarciu powinny spokojnie być wystarczające na tamte tereny. W terenie, na zjazdach i tak lecisz na stojąco. To jest kwestia podjazdów i dłuższych, płaskich odcinków. Wiadomo, że na stromych podjazdach wszystko zależy od położenia wypadkowego środka ciężkości względem osi ewentualnego obrotu z tyłu. To, że on ma bardziej kwadratową geometrię, nie znaczy od razu, że będziesz na nim wyprostowany jak na mieszczuchu jeździł, po prostu mniej pochylony. Tu masz odtworzoną tabelę geometrii dla Storma na podstawie pomiarów użytkowników drugiego forum rowerowego (cały wątek o Indianie Storm ) Zakładam, że przy rebrandingu zmieniło się malowanie, osprzęt ale rama jest dalej ta sama. Główka jest stroma, w sagu jeszcze bardziej, to będzie na stromszych zjazdach odczuwalnie ograniczać.
  14. Powoli staczając się z ~półmetrowego stopnia potrafiłem dobić 100mm Recona o goleni 32mm, ważąc w ciuchach nieco poniżej 90kg. Nawet jeśli w komorę nabiłem maksymalne dopuszczalne ciśnienie. Z Judym będzie tylko gorzej. Recon Gold / Reba spokojnie powinny na polne nierówności i korzenie w lasach wystarczyć jak nie będziesz szalał (słyszałem że sporo hopek tam na trójmiejskim Footworksie macie). Do kręcenia po lasach i wydmach taki Storm bardzo fajnie się sprawdzał z napędem 2x11, choć po sezonie czy dwóch wymieniłem na bardziej agresywnego hardtaila z racji górskich ciągot i chęci możliwości przykręcenia okazjonalnie bagażnika. Tylko trzymać go z dala od serwisu Media Expert, bo takiej fuszerki jaką ich centralny serwis rowerowy wykonuje to nie widziałem.
  15. Wcześniej był w Ultimate'ach. U siebie mam Select czy tam Select+ z uproszczoną (bez podziału na HSC/LSC) i jakoś to działa. Może za mało wybredny jestem?
  16. Rama, koła. Jak już się na ramę nakleiło: to trzeba jakoś rower wzmocnić, żeby klienci nie reklamowali, że rower półmetrowych dropów na płaskie nie wytrzymuje 😉
  17. Na korzyść Rockshoxa dorzucę jeszcze TrailHead'a. Prosty, interaktywny formularz zamieniony w onlineową appkę, która wylicza wstępną konfigurację zawieszenia pod użytkownika.
  18. O Świeradowie i Glacensisie trochę się przewijało w osobnym wątku na ten temat. Nie wiem czy Veriv podzieli moje zdanie, ale uważam że Świeradów spokojnie i na XC HT (z dropperem) oblecisz. To generalnie maszynowo utwardzone, gładkie ścieżki - pod koniec kwietnia, na świeżo po remontach, były wręcz idealnie dopieszczone, teraz może być trochę breaking bumpsów w zakrętach. Kamieni czy korzeni jest na tyle mało, że są punktowymi atrakcjami najwyżej na tych trudniejszych (jak na Świeradów/Smrk) ścieżkach. Nastawiaj się na to, że będzie sporo podjeżdżania. Brałem tam ludzi na rowerach pokroju Grand Canyonów na ich pierwsze wyjazdy w góry i narzekali najwyżej na kondycję 😉Dzikie single na Sępiej Górze po przeciwnej stronie Świeradowa doczekały się legalizacji i oficjalnego otwarcia, ale tam nie zdryfowałem jeszcze. Według Trailforksa to raczej lekkie enduro po naturalnych ścieżkach, więc raczej klimaty ze zdjęć, jakich chcesz unikać.
  19. Pamiętam o tym z poprzednich dyskusji. Po prostu w przydługiej pierwszej części odniosłem się do idei uniwersalnego, górskiego turystyka. Z mojego (i nie tylko) punktu widzenia, uniwersalny znaczy o możliwie szerokim zastosowaniu. Stąd też myśl przewodnia, że ta progresywna geometria i dodatkowy skok widelca nie przeszkadzają prawie wcale i takie monstra pozwalają na naprawdę dużo, od rekreacyjnych tras gravelowych po enduro, od wypadów z kwatery bez bagażu, po jakieś hardcorowe odmiany sakwiarstwa/bikepackingu itd. To jest kompletna odwrotność twojej opinii o tym, że cokolwiek więcej niż XC, to głównie do zjadów. Dopiero pod koniec odniosłem się do clue odnośnie różnych kryteriów i poszukiwania czegoś bliskiego ideałowi pod konkretne wymagania 😉 Wręcz niepotrzebnie by przeszkadzała i stwarzała ryzyko zahaczenia o nią przy ewentualnym przelocie. Przywołałem ją tylko w kontekście fulli downcountry dostosowywanych pod najbardziej zwariowane zawody ultra, bo chyba ciężko o rowery oraz formułę wymagającą większej uniwersalności. Dzięki za polecajkę - cenowo widzę, że z TranzXami i pokrewnymi konkuruje. Może w końcu zmobilizuję się i do gravela dorzucę coś takiego. Kumpel ma całkowitą rację. Jest to straszna rąbanka, w dodatku na umiarkowanie nachylonych stokach. Nawet przy balonie 2.6" na niskim ciśnieniu kilka rundek przekonuje, żeby przenieść się na Bukowiecką Górę i inne dzikusy. Ta płaskawa niebieska trasa to właśnie dobry przykład tego, że paradoksalnie hardtailem najciężej jeździć kamieniste trasy, które są płaskie, bo nie idzie pedałować dłuższy czas. Zdecydowanie to jest miejsce, które nie należy do tych, w których byś chciał bez tylnego zawiasu jeździć.
  20. Podstawowe pytania to - dla kogo? Do jakiego typu turystyki rowerowej? To od tego zależą odpowiedzi na wszystko dalej. Jak definiujesz trail? Co producent, to inna definicja tych rowerów. Moim zdaniem, to właśnie szeroko rozumiany all mountain hardtrail (140+-10mm skoku, długi dropper, szeroki rozstaw osi, wypłaszczona główka i prześwit na opony 29"x2.6") jest najbardziej uniwersalnym rozwiązaniem, którego ograniczenia głównie będą wynikać z wyboru opon. Jak z tyłu nie ma zawieszenia, to cała amortyzacja idzie z opony, więc naturalnie większa zaczyna być pożądana. Oczywiście, kąt rury podsiodłowej jest bardzo ważny przy dłuższej jeździe i tu królował Trek Roscoe do 3. generacji włącznie, który chyba 72.5 stopnia konserwatywniej trzymał. W innych rowerach pojawia się pytanie na ile efektywny kąt możemy zredukować przesuwając siodełko - w swoim turystycznym Rose Bonero mam praktycznie do znacznika przesunięte, aby było wygodnie przy dłuższych jazdach. Znacząco znaczy ile? Katalogowo, na dętkach Bonero 2 model 2024 miała podawane 13.2kg w rozmiarze M, 13.3kg L (2022-2023). Ta waga powinna iść w parze z pancernością. Te rowery muszą wytrzymać dużo więcej, niż skrajnie lajtowane XC. Tym bardziej, kiedy nie mówimy o lataniu ze spakowanym rowerem, te setki gramów nikną na tle tego, że zaraz się okazuje, że spokojnie wszystkie akcesoria na rowerze (puste torby, lampki, odblaski, błotniki, jakieś rogi, nawigacja itd) potrafią ze 3kg dołożyć. Dorzucimy kolejne 1-2kg w postaci butelek lub bidonów. Wyjedziemy na szlak poza suszą, to dojdzie zaraz z 1.5kg błota na rowerze. Jeździ się po prostu inaczej. Poza agrafkami w stylu alpejskim, gdzie i tak trzeba się podeprzeć nogą albo szpanować nose pivotami (nie, ja jestem team noga na ziemi), to nigdy mi to nie przeszkadzało. Zależy od warunków. Czasami łatwiej zjechać niż znosić (ewentualnie zostaje zjazd na tyłku). Tu właśnie progresywna geometria pokazuje swoje zalety. Nie miałem jeszcze okazji próbować w miarę suchą porą zawędrować na wschodnie stoki Koziego Żebra, nie wspominając o ściance na zachodnim stoku Lackowej. Na różnych szlakach stoki nieco 50% przekraczające jednak się trafiały - dopóki opony wyrabiają, nie ma absolutnie porównania między zjazdem na kwadratowym XCku, a czymś mocno progresywnym. A przydaje się jeszcze zapas, żeby nie robić salta gdy na zjeździe trafimy na grubszą gałąź w runie czy kretowisko w trawie. Kończąc wątek hardtaili, zakładając że mowa o wyborze nowego roweru, a nie używaniu tego, co się już ma - jedyny powód jaki widzę, by do takich włóczęg i szeroko pojętej turystyki i rekreacji (z uwzględnieniem gór) obstawać przy skrajnie lajtowanym, bardziej kwadratowym XC o skoku 100mm, to najlżejsze osoby. Jak ktoś waży te 50-60kg, to będzie o wiele mniej obciążać rower na wszelkich rąbankach, niż osoba ważąca 90kg. Zdecydowanie odczuje różnicę między rowerem ważącym 20%, a 30% swojej masy. Dla reszty to wciąż może być ciekawa alternatywa dla gravela. Z pewnym zaciekawieniem obserwuję jak coraz bardziej te 2 odmiany rowerów się mieszają i może w końcu dojdziemy do rozsądnie wycenianych i bezproblemowo dostępnych monstercrossów? W większości przypadków osób, które nie są koneserami rąbanki, taki rower z pogranicza trail i XC jak nowe Grand Canyony czy Procaliber 8 sprawdzi się najlepiej, ewentualnie Craggery dla osób, które wiedzą że nie chcą nigdy po bagażnik sięgać. Mamy kąt rury podsiodłowej z gatunku wygodniejszych do jazd (a nie tylko podjazdów). Mamy coraz dłuższe droppery. Kąt główki wypłaszczony o tyle, żeby skompensować większy skok amortyzatora. Jednocześnie, przynajmniej dla mnie, nie czuć żeby pojawiały się dotkliwe wady, których w kwadratowych XC się nie odczuwało. No i hardtaile, na które dawniej wołali, że są hardcore - 140-150mm z przodu, dla tych co lubią na zjazdach bardziej poszaleć. Połączenie Pike 140mm i 65 stopni główki bardzo mi podpasowało. Do tego, projekt przewiduje większe tarcze. W hardtaila XC/trail jak 180mm z tyłu wpakujesz, to jest dobrze. Tutaj mam obie 203mm, a producent z przodu dopuszcza nawet 220mm. Są miejsca na pieszych szlakach, gdzie zdarza się korzystać z tego dobrodziejstwa w pełni i absolutnie bym nie chciał mniej skoku czy średnicy tarcz do takiej turystyki. Zdarzało się czasem i na krechę, przez las zjeżdżać między 2 szlakami, wtedy szczególnie doceniałem szerokie opony. Po dobraniu ułożenia wewnętrznych rogów i siodełka mogę tym jeździć również dłuższe trasy. Tak jak wcześniej zaznaczyłem, głównie opony ograniczają. Jak miałem zestaw opon z pogranicza XC i trail, to regularnie robiłem tym pętle 60-80km po Mazowieckich piachach i wydmach czy zdarzało się pojechać na weekendy trasy de facto gravelowe, jak choćby Orle Gniazda. Nie ma co cudów oczekiwać i wiadomo, że z oponami do enduro i ponad 10kg bagażu w plecaku na plecach, jak po spędzeniu 20km głównie na marszu z niesionym lub prowadzonym rowerem (z krótkimi przerwami na zjazdy) przyszło na autobus jechać kolejne 100km szosą, to przyjemnością to nie było 😉 Jednocześnie, gwarantuję, że absolutnie nie interesuje mnie oszczędność wagi na kołach czy amortyzatorze, jeśli szło by to w parze z mniejszą wytrzymałością, bo z bagażami te 100kg, a czasem i 110kg mogę przekraczać. Dobrze wyszło, że wspominasz o tym w kontekście Gór Świętokrzyskich. Z mojego doświadczenia, to gdzie hardtail nie domaga najprędzej, to nie są szalone stoki, a właśnie płaskie trawersy. W dół, grawitacja pomoże ci przebić się przez głazowiska. Na prawie płaskim, ze sztywnym tyłem nie pojedziesz. Zwłaszcza jak się okazuje, że ponad 3/4 zaplanowanej marszruty z takich się składa. Dobrze to obrazuje szybka wizyta na Jeleniowskich Ścieżkach tam. Na hardtailu o niebo łatwiej będzie zjechać którąś z czerwonych (ze dwie blisko trasy podjazdowej były bez dużych featureów i innych gapów, ot naturalne rąbanki w dół) gdzie masz wystarczające nachylenie by skupiać się jedynie na hamowaniu i wyborze linii, niż z sąsiedniego szczytu, niebieską - na której w części sekcji jest tak płasko, że musisz na stojąco przez te rockgardeny pedałować, bo nie ma mowy o przebijaniu się z rozpędu na tak długim odcinku. O fullach się nie wypowiem, bo nie mam dobrego porównania. Na pewno full zawsze będzie cięższy niż porównywalny hardtail. W bardziej górskich lub tenerowych ultra przewija się sporo zawodników na fullach ze skokiem 120/120, czasem nawet z lemondką. A co do geometrii, to nie zapominaj, że full w sagu będzie się wypłaszczał, kiedy hardtail tonie na dziób - stąd też w hardtailu należy zdecydowanie oczekiwać proporcjonalnie do skoku amortyzatora wypłaszczonej główki. A jakie masz wady zamocowania dłuższego mykmyka? Na wadze pewnie dużej różnicy nie będzie, bo zaraz się okaże, że to różnica głównie w doborze ogranicznika, a nie długości górnej części sztycy. Niewielki wzrost ryzyka usterki, bo rośnie ramię dźwigni z jaką działają siły na sztycę, przy uderzeniu o wysunięte do góry siodełko (udało mi się tak w e13 lekko zgiąć rurę na tyle, że dropper się klinował i wymagał wymiany rury). W takich sytuacjach jak piszesz, że się wpakowaliście na nieplanowanie trudną ścieżkę, to każdy cm mykmyka jest na wagę złota. Nawet na głupim Mazowszu to zawsze dodatkowe cm w dół, aby się niżej wyciągnąć na rowerze, kiedy pod zwalonym konarem przejeżdżasz. I tu mamy clue tego przydługiego posta 😉 Rower po prostu trzeba dobierać pod oczekiwania i rodzaj terenu. Zależnie od przyjętych kryteriów, inne rowery będą bliższe optymalnym. Po co szukać terenowego czołgu, który wszędzie przejedzie, jeśli zaraz się okaże, że wystarczy SUV na lekki teren i oraz leśny drogi? Dorzućmy do tego indywidualne preferencje - jak choćby to na ile rower skręca przez obrót kierownicy, a na ile przechylanie. No robi się nam bardzo wielowymiarowy problem optymalizacyjny. Pożyczać, sprawdzać empirycznie i kombinować dalej.
  21. Spokojnie Jacku, to akurat jest pieszy. Dorzuciłem, bo kouczan wspominał o jeździe nowym rowerem po Fatrach. Choć w Beskidach chętnie bym zobaczył w tym stylu szlaki rowerowe wyznaczone, bo tylko nimi wolno legalnie po parkach jeździć, a na przeważającej większości, jak nie prawie wszystkich szlakach rowerowych w Polsce, MTB to overkill. Przy okazji, jak jezioro, to raczej po prostu Hańcza 😉 Lata tam mnie nie było, ale chyba tam tylko pieszy był, a nie rowerowy.
  22. Na Słowacji szlaki rowerowe są ciut ciekawsze niż u nas, bo u nas to spokojnie wiesz, że gravelem czy autem przejedziesz jak masz wyznakowany szlak 😉 Mnie bardziej ciągnie na piesze szlaki, niż leśne drogi, stąd pewien bias. W przypadku Małej Fatry, to znakowane jako szlaki (w rzeczywistości, bo na mapach bazujących na OSM masz trochę dzikusów pod typowy downhill zaznaczonych jako 2-kierunkowe szlaki!) powinny być faktycznie leśnymi drogami - głównie przez przełęcze, w poprzek grzbietu. Fragment od Krizavy, po Horną Lukę to fajne beskidzkie hale, gdzie nawet jak jest to węższa ścieżka, to będzie to całkiem przyjemna jazda, potem w stronę Hnylickiej Kycery robi się z tego przyjemna leśna ścieżka, ale 2 lata temu było świeżo zawalone masą wiatrołomów - nie wiem na ile oni sprzątają je na szlakach. W północnej części możesz sobie zrobić podjazd drogą do schroniska pod Chlebem i potem na piechotę się pokręcić po grzebiecie (ogólnie północna połowa Małej Fatry to takie świetne Karpaty w pigułce na 2 dni łażenia!). W Velkej masz Dedosovą Dolinę, na końcu której możesz przepchnąć rower pod Kralovą Studnę (rezerwat ścisły i park!) żółtym jakieś 2km / 450m w górę, a potem wskoczyć na rowerowy szlak - w dół droga, na Kriżną pod radary polna droga. Szlaków rowerowych nad Donovalami nie znam, ale wyglądają na niezłą sieć leśnych dróg. Północna część wokół Malino Brdo to mniejsza lub większa rąbanka. Najmniej rąbanki chyba uświadczysz robiąc pętlę Sidorovo - Malinne - Vtacnik - zjazd Cutkovską Doliną. Grzbiet do Skrekovicy dalj też jest OK, skąd masz zjazd drogą. U nas, rowerowe szlaki są dużo mniej terenowe. Poza kilkoma stokami w Gorcach, na szybko nie przychodzi mi do głowy żadna rąbanka na rowerych, raczej zdecydowanie pod sakwiarzy są wymalowane. No dobra - modernizacja górnego wyciągu na Skrzyczne i stoku narciarskiego kompletnie przecięła szlak rowerowy schodzący wzdłuż bikeparku - jak tam byłem chyba 3 lata temu, to była dosłownie w poprzek drogi usypana parumetrowa skarpa i nikt nie przerobił oznaczeń. Za to jest kupa świetnych tras takimi leśnymi drogami, które kompletnie nie są znakowane. Choćby droga z Korbielowa na Halę Miziową i drogi wokół Rysianki, przełęcz pod Radziejową - Przehyba czy cały grzbiet od Jaworzyny Krynickiej po Cyrla (z krótkim fragment rąbanki do przepchania na górę jeśli od Rytra podchodzisz). Im bardziej na wschód, tym więcej. Pod takie rowerowanie to faktycznie GC / Procaliber wydaje mi się najfajniejszym kierunkiem, ale i czymś bliższym typowemu XC jak te Jealousy czy Gate 50 spokojnie to opędzisz - byle rower pasował do twoich proporcji 🙂
  23. Jak jeździsz tylko przy dobrzej pogodzie, to nic nie stoi na przeszkodzie by wrzucić względnie szybkie opony ale wciąż szerokie. Zobacz, że nawet w XC 2.4" zaczyna być standardem. Dopiero opony, które umożliwiają jazdę w konkretnym błocku na stokach zaczynają być absolutnymi kotwicami (bynajmniej nie znaczy to, że są dupne). Nawet na takich da się jeździć większe dystanse, ale jak do ciebie dociera, że czeka cię 100km prawie płaskim asfaltem ze średnią <20km/h, to zdecydowanie to demotywuje 😉 Natomiast wciąż będę twardo się upierał, że nawet Procaliber / Grand Canyon to może być za mało, bo celujesz w konkretne rąbanki, gdzie tylne zawieszenie lub szerokie opony to podstawa. Velkej Fatry nikomu przedstawiać nie trzeba, to dla odmiany łap coś z Małej (tak wyglądają stoki Mincola i chyba podejście na Uplaz): Z przełęczy Javorina na południa oraz pomiędzy Hnylicką Kycerą i przełęczą pod nią czekają cię stoki o nachyleniu lokalnie przekraczającym 50%, a okolice Skalky to mix kamulców, trawy i błota. Ostra Skala - Klak bym z góry odpuścił, bo to noszenie roweru po skałkach, przez gęste krzaki. Dzikusami na Martinske Hole nie zjeżdżałem, ale patrząc po zdjęciach na trailforks, jest to enduro pełną gębą. Zdecydowanie stoi to w sprzeczności z "żadne single, żadne zapierdalanie po korzeniach z góry" - chyba że drogą serwisową do nadajników koło schroniska na Krizavie 🙂 W Świętokrzyskich i Beskidach trochę więcej różnorodności, ale rąbanek na szlakach również nie brak, zwłaszcza na zachód od Krynicy.
  24. Zobacz przecenionego Big Trail 600 w CR po 4.5k (nowszy rocznik ma lepszy osprzęt, a rama dostała mocowania do bagażnika ale chodzi za prawie 2-krotność ceny) - jeśli L'ka na ciebie pasuje oczywiście. W miarę zajeżdżania napędu, upgrade'uj z Cuesa na wyższe grupy. Bonero czy Laufey H10 w podobnej cenie od dawna nie uświadczysz, a w zachodnich Beskidach czy Świętokrzyskich, w hardtailu, chcesz jak najszerszą, zamleczoną oponę na te rąbanki. Cragger będzie najfajniejszy z tego co zalinkowałeś. Osprzęt w cenie jest świetny, ale ma większe ograniczenia na szerokość opon i maksymalny rozmiar tarcz (a przy tej wadze zdecydowanie bym 2x200 chciał mieć na pokładzie). EDIT: Merida ma podobne ograniczenia szerokości opon niestety - chwilowo wszystko co przyjmuje 2.6" i ma rozsądną cenę wymiecione z rynku.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...