Skocz do zawartości

Chiński karbon (chinese carbon)


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nie mam nic przeciwko produktom z Chin, pod warunkiem, że spełniają normy jakościowe.
Ostatnio badam na swoje potrzeby na czym ci producenci oszczędzają i dlaczego ich produkty są tańsze jeśli chodzi o koła.
Prędzej czy później opublikuję wnioski.

Dziś niepokojący wpis dotyczący popularnego producenta Toseek.
Użytkownik twierdzi, że przejechał 500 metrów i pękło. Napisał, że waży 80 kg.


 

toseek_seatpot_500_km.jpg

toseek_seatpot_500_km_2.jpg

Opublikowano

Z moich doświadczeń, to właśnie kontrola jakości jest pierwszym i największym źródłem oszczędności u nich. Niemal zawsze to jest ruletka jaki egzemplarz się trafi. Jeden będzie do śmieci, prosto z pudełka. Inny latami będzie równie dobry, co markowe odpowiedniki.

Opublikowano

Z tego co wstępnie ustaliłem to problem jest mniej w samym materiale. Bo materiał zwykle nie jest drogi.
Natomiast musi być przechowywany w zamrażarce co kosztuje prąd.
Musi być w przypadku ram czy kół wsadzony do odpowiedniej matrycy która kosztuje dziesiątki a dobrej jakości do 100-200 tys dolarów.
Musi być wygrzewany w odpowiedniej temperaturze i odpowiednio długo co znowu kosztuje prąd
Powinien być przeskanowany zaawansowanym skanerem który kosztuje i co kosztuje roboczogodziny i szkolenie pracownika.

W efekcie dostajemy produkt z kontrolą wyłącznie wizualną. Jak trzyma się kupy to idzie do sprzedaży. Natomiast jak wygląda w środku nikt nie wie. I może mieć do 3-4 razy większe wewnętrzne kieszonki/szczeliny (po angielsku void) osłabiające strukturę karbonu niż produkt markowego producenta.

Opublikowano

W Chinach wszystko co tanie robione jest w manufakturach, gdzie czynnik ludzki decyduje o 95% jakości końcowej. Do tego nie ma żadnej kontroli samego procesu jak i końcowego produktu, a wiele parametrów procesu jest ustawianych na czuja/na oko. Lepiszcza z carbonu są sztandarowym przykładem takich produktów, gdzie wszystko zależy od widzimisię pana Chińczyka, jego humoru, którą nogą wstał z łóźka, czy do ryżu na śniadanie była dorzucona jakaś żaba itd. Jednocześnie nie ma żadnej dostępnej (powszechnie) metody na sprawdzenie czy dany egzemplarz produktu spełnia jakieś kryteria jakościowe (nie wspominając od braku samych kryteriów ;)).

Opublikowano

Problem z Chińskimi produktami karbonowymi jest taki, że są setki "producentów" i są szeroko dostępne. Owocuje to dużą ilością kupujących z zerowym pojęciem co kupują i gdzie, do tego zakładają, że aliexpress itp. niczym nie różnią się od sklepu w EU. 

Jest kilku uznanych producentów z Chin, jest też kilku dystrybutorów, którzy sprzedają rzeczy od tych uznanych producentów. Problem polega na umiejętności identyfikacji co i od kogo się kupuje. Ogromna większość sztyc, kierownic, ram itd. to chłam z losową jakością, kupowany przez klientów z zerową wiedzą i bez chęci zapoznania się z tematem. Jedyny argument jaki ich interesuje to TANIO. 

Widać to bardzo dobrze na grupie z FB, z której jest zdjęcie wklejone przez @jajacek. Np. dobre koła robi elitewheels ale te tanie są zwyczajnie ciężkie i mało atrakcyjne, lekkie dobre i bardzo dobre koła elitewheels też robi ale nie kosztują 1200-1500pln tylko 3000-4000pln+. Niezłe koła robi CSC ale znowu, super tanie są ciężkie, takie za 2000-3000pln+ są już całkiem dobre i nie za ciężkie (CSC i Elite maja za to kiepskie łożyska zawsze, polecam powyżej max 2k km wymienić na coś przynajmniej średnio lepszego). Na na grupie FB codziennie przewalają się posty z linkami do kół marki # ważącymi 1100g za 1500pln z pytaniem czy dobre......To samo jest ze sztycami czy kokpitami czy ramami. 

Inna sprawa to sami kupujący, którzy często zniszczyli jakiś komponent samym nieobgarnięciem albo jak w słynnym filmie ze słabą chińską ramą mtb gdzie 3 typów wiesza się na kierownicy i buja co kończy się pęknięciem ramy....a potem jak roszczenia gwarancyjne nie przynoszą efektu (bo nie ma czegoś takiego jak rękojmia na aliexpress, czasem coś dostaniesz ale zazwyczaj nic) to prowadzą kampanie medialna, że ten Chińczyk zły.

Opublikowano
W dniu 8.06.2026 o 08:56, ernorator napisał(a):

Owocuje to dużą ilością kupujących z zerowym pojęciem co kupują i gdzie, do tego zakładają, że aliexpress itp. niczym nie różnią się od sklepu w EU. 

Z nieznanych mi powodów, ludzie uważają że jak coś jest robione w Chinach nawet przez znanego producenta, to będzie tej samej jakości co na Ali. Zupełnie jakby w Chinach była jedna fabryka, każdy producent brał coś z katalogu i tylko dorzucał swoją naklejkę. Wiele osób nie jest w stanie pojąć, że fabryka w Chinach wyprodukuje to co chce dany producent. Może to być totalna tandeta, a może być produkt naprawdę wysokiej jakości.

W życiu bym nie zamontował taniej kierownicy, mostka czy sztycy z Ali w rowerze. Raz że losowa jakość, a dwa że co mi po jakimś poklejonym tworze. To że będę się chwalił że mam coś z karbonu? Zaletą karbonu jest to, że projekt definiuje jakie cechy ma mieć dany komponent. Jakiego projektu można oczekiwać po produkcie z karbonu, który jest tańszy niż aluminiowy odpowiednik z Europy?

Z jednej strony ludzie oczekują od karbonu cudownych właściwości, a z drugiej strony wybierając najtańsze rozwiązanie zupełnie ignorują fakt, że karbon sam w sobie to tylko materiał i nie zapewnia zupełnie niczego sam z siebie.

Opublikowano
9 godzin temu, kryptoszosowiec napisał(a):

Zupełnie jakby w Chinach była jedna fabryka

O to, to, to! Mnie rozwala jeszcze twierdzenie wielu osób, że fabryki w Chinach po godzinach produkują dokładnie te same rzeczy, tylko z innym logiem i za 1/10 ceny. W niektórych przypadkach może tak jest, zwłaszcza tam, gdzie za samo logo płaci się cenę x10. Ale w pozostałych przypadkach średnio mi się to widzi.

Opublikowano

Nie ma tak Łukasz.
Przede wszystkim wbrew twierdzeniom większosc topowych rowerów jest produkowana na Tajwanie a nieliczne które są produkowane  Chinach, Wietnamie, Kambodży czy Indonezji są produkowane w fabrykach należących do firm tajwańskich będącymi ich zagranicznymi oddziałami.

Przykład. Rowery Specialized. Topowe modele projektowane przez niemiecką firmę Denk Engineering. Prototypy testowane w tunelu aero Speca w USA i przez zawodowych  zawodników. Feedback, poprawki i finałowa produkcja w fabryce Topkey na Tajwanie. Ta fabryka produkowała też rakiety tenisowe dla Nadala i Federera, kaski motocyklowe do Moto GP i elementy konstrukcji dla branży lotniczej. To wysoko specjalizowana fabryka produkująca masowo miliony komponentów, zarabiająca setki milionów dolarów w której nikt ani jednej częsci nie wyprodukuje poza systemem kontroli. 

Te fabryczki sprzedające na Ali to zwykle 50-200 pracowników. Często też nie są to fabryki. Jak Flyxii. Tylko posrednik, który kupuje z fabryki FlyBike Asia (znana jako Carbonda) i daje tylko swoje malowanie i logo. Z tej samej fabryki kupuje często Kross, Romet, Kellys a niektóre budżetowe modele nawet Ridley.

Opublikowano

To pęknięcie wygląda dziwnie, bardziej jak uszkodzenie mechaniczne niż wada ukryta . Wątpie ze jakakolwiek gwarancja by to uznała.

No, przynajmniej nie w ciemno - po prostu wygląda to wątpliwie. Mechaniczne uszkodzenie moglo powstac także w transporcie - to jest tylko kawałek rurki, w którą ktos równie dobrze mógł wdepnąć.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...