jajacek Opublikowano Niedziela o 18:15 Opublikowano Niedziela o 18:15 @Pepe75 @Oskarr @mike21 @Szwedacz @liftlodz Spędziliśmy kilka dni w Starachowicach gdzie zrobiliśmy 3 jazdy. Może zacznijmy od tego jakie mieliśmy rowery. 1. Rower mojego kumpla: Aluminiowy Specialized Epic hardtail 2017 Tzw. "kwadratowa geometria", główka 71 stopni, podsiodłówka 73,5 Amor RockShox Reba RL 100 mm Koła producenta 25 mm wewnętrznie Opony: Specialized Fast Trak przód, 2,25 cala, Specialized Purgatory Grid T9 tył. 2.35 cala Brak myk-myka 2. Mój rower Specialized Epic Comp Carbon 2017 Również "kwadratowa geometria", główka 69,8 stopnia, podsiodłówka 74 Amor Fox StepCast Performance 100 mm Koła 30 mm wewnętrznie Opony Specialized Renegade Control przód 2,3 cala, Specialized Fast Trak tył, 2,3 cala Myk-myk Speca 35 mm Zrobiliśmy trasy: 1. Partyzanckie Ścieżki Trasa XC/Trail Mnóstwo korzeni, trochę kamieni. Bardzo interwałowa, góra-dół. Kręta jak cholera. Cały czas jakieś mostki jak na Rychlebach. Żadnego flow. Długi zjazd cholernie niewdzięczny, bardzo szybki, po kamieniach i korzeniach. Strasznie dostałem po nadgarstkach, ramionach i po kręgosłupie piersiowym. Chyba raczej nie wrócę 🙂 Na tej trasie potrzebna jest bardzo duża zwrotność. I wydaje mi się że rowery z tą "kwadratową geometrią" właśnie taką oferują. Buty SPD na tej trasie były błędem. Albo przynajmniej trzeba było wziąć bloki wielokierunkowe, żeby można było łatwiej się wypiąć. Rozważam pedały z pinami i buty do nich. Parę razy trzeba było zejść na podjeździe. Zszedłem też z raz czy dwa na niebezpiecznym, śliskim zjeździe. Parę razy się wypinałem żeby się podeprzeć. 2. Trasa wokół Łysej Góry. Początek z parkingu widokowego koło Krajna. Trasa w zasadzie chyba piesza. Typu Trail. Błota, korzenie, kamienie, chaszcze, strumienie, skoki przez przeszkody, zjazdy i podjazdy. Wyrypa na maksa. Wyjechaliśmy na początki podjazdu pod Święty Krzyż i podjechaliśmy go asfaltowo. Potem zjechaliśmy do początku pieszego szlaku czerwonego. Z tego miejsca jest zjazd kamienistym źlebem. Ja bym raczej znosił tam rower. Kawałek owszem znieśliśmy. Ale mój kumpel mimo 64 lat na karku to wariat. Poleciał tym zjazdem bez myk-myka po głazach takich że nie wiem czy bym tam zjeżdżał fullem enduro 🙂 Nie miałem za bardzo wyjścia i poleciałem za nim. No i nie wiem jakim cudem ale zjechaliśmy to bez ani jednej gleby 🙂 Decathlon ma tu mapkę i opis: Narodowy Park Świętokrzyski z Nowej Słupi - poznaj uroki i zakątki leśnego kompleksu 3. To już był light po szutrach. Ale te szutry tam to jest momentami dramat. Pełne bruków i kamuli. Lecisz 50-60 km/h na zjeździe i górna połowa ciała niesamowicie dostaje na takim zjeździe. No i teraz pojawia się pytanie. Jaki rower jest odpowiedni do tego typu off-roadowej turystyki rowerowej? Moim zdaniem jedno co na pewno się tu nie sprawdzi to hardtail typu trail. Taki rower nie ma żadnych zalet w takim terenie. Na zjeździe owszem ma łagodniejszą geo ale wykazaliśmy że geo nie była problemem ani ograniczeniem. Jest natomiast znacząco cięższy i wypłaszczona geo pogarsza znacząco jego skrętność, która jest cholernie ważna. Zarówno w lesie jak i na zjeździe. Jak jest zbyt duży spadek i zbyt duże niebezpieczeństwo to i tak się rower zniesie. Pod górę gorzej podjeżdża i gorzej jedzie po płaskim. Nie daje szerszej opony, która by się przydała w bardzo trudnych warunkach. Czy przydałby się full trailowy? Nie wiem. Full enduro? Chyba już przesada. Dałby szerszą oponę która by się przydała na tym kamienistym zjeździe. A może też i na dojeździe do Świętego Krzyża. Dałby też myk-myka 10 cm, który by się na tym kamienistym zjeździe przydał. Ja natomiast dochodzę do wniosku, nie wiem czy słusznego, że optymalny byłby: Full downcountry Geometria na pewno nie progresywna. Sądzę że główka 68,5 w pełni by wystarczyła Amor? Trochę mocniejszy. Nie Reba, nie Fox 32. Fox 34 albo SID 35. O nowym Pike mój kolega ma znakomitą opinię. Ale czy to już nie przesada? Skok? Zużyłem 90 mm Foxa w ustawieniu Trail. Zapomniałem otworzyć go na zjeździe po tych kamulach. 120 na pewno by wystarczyło. Opony? Bo trochę tu przegiąłem. Bo miałem wycieniowane opony na Kampinos. A tu by się zdecydowanie przydały jakieś opony typu trail. Bardziej mięsiste, z miękkiej mieszanki i z ochroną bocznych ścianek. Szerokośc? 2,4 cala wydaje się sensownym kompromisem. Myk-myk? 5 cm by raczej wystarczył. 10 cm na tych kamulach by nie zaszkodził. Ale takie trasy po kamulach ani szlaki piesze nas kompletnie nie interesują. I nie jesteśmy skłonni takich eksplorować. Czasem, jak tym razem, wbijemy się na coś przypadkiem. Dajcie znać co sądzicie.
Szwedacz Opublikowano Niedziela o 20:04 Opublikowano Niedziela o 20:04 38 minut temu, jajacek napisał(a): Jaki rower jest odpowiedni do tego typu off-roadowej turystyki rowerowej? Podstawowe pytania to - dla kogo? Do jakiego typu turystyki rowerowej? To od tego zależą odpowiedzi na wszystko dalej. 39 minut temu, jajacek napisał(a): Moim zdaniem jedno co na pewno się tu nie sprawdzi to hardtail typu trail. Jak definiujesz trail? Co producent, to inna definicja tych rowerów. Moim zdaniem, to właśnie szeroko rozumiany all mountain hardtrail (140+-10mm skoku, długi dropper, szeroki rozstaw osi, wypłaszczona główka i prześwit na opony 29"x2.6") jest najbardziej uniwersalnym rozwiązaniem, którego ograniczenia głównie będą wynikać z wyboru opon. Jak z tyłu nie ma zawieszenia, to cała amortyzacja idzie z opony, więc naturalnie większa zaczyna być pożądana. Oczywiście, kąt rury podsiodłowej jest bardzo ważny przy dłuższej jeździe i tu królował Trek Roscoe do 3. generacji włącznie, który chyba 72.5 stopnia konserwatywniej trzymał. W innych rowerach pojawia się pytanie na ile efektywny kąt możemy zredukować przesuwając siodełko - w swoim turystycznym Rose Bonero mam praktycznie do znacznika przesunięte, aby było wygodnie przy dłuższych jazdach. 43 minuty temu, jajacek napisał(a): Jest natomiast znacząco cięższy Znacząco znaczy ile? Katalogowo, na dętkach Bonero 2 model 2024 miała podawane 13.2kg w rozmiarze M, 13.3kg L (2022-2023). Ta waga powinna iść w parze z pancernością. Te rowery muszą wytrzymać dużo więcej, niż skrajnie lajtowane XC. Tym bardziej, kiedy nie mówimy o lataniu ze spakowanym rowerem, te setki gramów nikną na tle tego, że zaraz się okazuje, że spokojnie wszystkie akcesoria na rowerze (puste torby, lampki, odblaski, błotniki, jakieś rogi, nawigacja itd) potrafią ze 3kg dołożyć. Dorzucimy kolejne 1-2kg w postaci butelek lub bidonów. Wyjedziemy na szlak poza suszą, to dojdzie zaraz z 1.5kg błota na rowerze. 51 minut temu, jajacek napisał(a): wypłaszczona geo pogarsza znacząco jego skrętność, która jest cholernie ważna. Jeździ się po prostu inaczej. Poza agrafkami w stylu alpejskim, gdzie i tak trzeba się podeprzeć nogą albo szpanować nose pivotami (nie, ja jestem team noga na ziemi), to nigdy mi to nie przeszkadzało. 54 minuty temu, jajacek napisał(a): Jak jest zbyt duży spadek i zbyt duże niebezpieczeństwo to i tak się rower zniesie. Zależy od warunków. Czasami łatwiej zjechać niż znosić (ewentualnie zostaje zjazd na tyłku). Tu właśnie progresywna geometria pokazuje swoje zalety. Nie miałem jeszcze okazji próbować w miarę suchą porą zawędrować na wschodnie stoki Koziego Żebra, nie wspominając o ściance na zachodnim stoku Lackowej. Na różnych szlakach stoki nieco 50% przekraczające jednak się trafiały - dopóki opony wyrabiają, nie ma absolutnie porównania między zjazdem na kwadratowym XCku, a czymś mocno progresywnym. A przydaje się jeszcze zapas, żeby nie robić salta gdy na zjeździe trafimy na grubszą gałąź w runie czy kretowisko w trawie. Kończąc wątek hardtaili, zakładając że mowa o wyborze nowego roweru, a nie używaniu tego, co się już ma - jedyny powód jaki widzę, by do takich włóczęg i szeroko pojętej turystyki i rekreacji (z uwzględnieniem gór) obstawać przy skrajnie lajtowanym, bardziej kwadratowym XC o skoku 100mm, to najlżejsze osoby. Jak ktoś waży te 50-60kg, to będzie o wiele mniej obciążać rower na wszelkich rąbankach, niż osoba ważąca 90kg. Zdecydowanie odczuje różnicę między rowerem ważącym 20%, a 30% swojej masy. Dla reszty to wciąż może być ciekawa alternatywa dla gravela. Z pewnym zaciekawieniem obserwuję jak coraz bardziej te 2 odmiany rowerów się mieszają i może w końcu dojdziemy do rozsądnie wycenianych i bezproblemowo dostępnych monstercrossów? W większości przypadków osób, które nie są koneserami rąbanki, taki rower z pogranicza trail i XC jak nowe Grand Canyony czy Procaliber 8 sprawdzi się najlepiej, ewentualnie Craggery dla osób, które wiedzą że nie chcą nigdy po bagażnik sięgać. Mamy kąt rury podsiodłowej z gatunku wygodniejszych do jazd (a nie tylko podjazdów). Mamy coraz dłuższe droppery. Kąt główki wypłaszczony o tyle, żeby skompensować większy skok amortyzatora. Jednocześnie, przynajmniej dla mnie, nie czuć żeby pojawiały się dotkliwe wady, których w kwadratowych XC się nie odczuwało. No i hardtaile, na które dawniej wołali, że są hardcore - 140-150mm z przodu, dla tych co lubią na zjazdach bardziej poszaleć. Połączenie Pike 140mm i 65 stopni główki bardzo mi podpasowało. Do tego, projekt przewiduje większe tarcze. W hardtaila XC/trail jak 180mm z tyłu wpakujesz, to jest dobrze. Tutaj mam obie 203mm, a producent z przodu dopuszcza nawet 220mm. Są miejsca na pieszych szlakach, gdzie zdarza się korzystać z tego dobrodziejstwa w pełni i absolutnie bym nie chciał mniej skoku czy średnicy tarcz do takiej turystyki. Zdarzało się czasem i na krechę, przez las zjeżdżać między 2 szlakami, wtedy szczególnie doceniałem szerokie opony. Po dobraniu ułożenia wewnętrznych rogów i siodełka mogę tym jeździć również dłuższe trasy. Tak jak wcześniej zaznaczyłem, głównie opony ograniczają. Jak miałem zestaw opon z pogranicza XC i trail, to regularnie robiłem tym pętle 60-80km po Mazowieckich piachach i wydmach czy zdarzało się pojechać na weekendy trasy de facto gravelowe, jak choćby Orle Gniazda. Nie ma co cudów oczekiwać i wiadomo, że z oponami do enduro i ponad 10kg bagażu w plecaku na plecach, jak po spędzeniu 20km głównie na marszu z niesionym lub prowadzonym rowerem (z krótkimi przerwami na zjazdy) przyszło na autobus jechać kolejne 100km szosą, to przyjemnością to nie było 😉 Jednocześnie, gwarantuję, że absolutnie nie interesuje mnie oszczędność wagi na kołach czy amortyzatorze, jeśli szło by to w parze z mniejszą wytrzymałością, bo z bagażami te 100kg, a czasem i 110kg mogę przekraczać. Godzinę temu, jajacek napisał(a): Ja natomiast dochodzę do wniosku, nie wiem czy słusznego, że optymalny byłby: Full downcountry Geometria na pewno nie progresywna. Sądzę że główka 68,5 w pełni by wystarczyła Dobrze wyszło, że wspominasz o tym w kontekście Gór Świętokrzyskich. Z mojego doświadczenia, to gdzie hardtail nie domaga najprędzej, to nie są szalone stoki, a właśnie płaskie trawersy. W dół, grawitacja pomoże ci przebić się przez głazowiska. Na prawie płaskim, ze sztywnym tyłem nie pojedziesz. Zwłaszcza jak się okazuje, że ponad 3/4 zaplanowanej marszruty z takich się składa. Dobrze to obrazuje szybka wizyta na Jeleniowskich Ścieżkach tam. Na hardtailu o niebo łatwiej będzie zjechać którąś z czerwonych (ze dwie blisko trasy podjazdowej były bez dużych featureów i innych gapów, ot naturalne rąbanki w dół) gdzie masz wystarczające nachylenie by skupiać się jedynie na hamowaniu i wyborze linii, niż z sąsiedniego szczytu, niebieską - na której w części sekcji jest tak płasko, że musisz na stojąco przez te rockgardeny pedałować, bo nie ma mowy o przebijaniu się z rozpędu na tak długim odcinku. O fullach się nie wypowiem, bo nie mam dobrego porównania. Na pewno full zawsze będzie cięższy niż porównywalny hardtail. W bardziej górskich lub tenerowych ultra przewija się sporo zawodników na fullach ze skokiem 120/120, czasem nawet z lemondką. A co do geometrii, to nie zapominaj, że full w sagu będzie się wypłaszczał, kiedy hardtail tonie na dziób - stąd też w hardtailu należy zdecydowanie oczekiwać proporcjonalnie do skoku amortyzatora wypłaszczonej główki. 1 godzinę temu, jajacek napisał(a): Myk-myk? 5 cm by raczej wystarczył. 10 cm na tych kamulach by nie zaszkodził. A jakie masz wady zamocowania dłuższego mykmyka? Na wadze pewnie dużej różnicy nie będzie, bo zaraz się okaże, że to różnica głównie w doborze ogranicznika, a nie długości górnej części sztycy. Niewielki wzrost ryzyka usterki, bo rośnie ramię dźwigni z jaką działają siły na sztycę, przy uderzeniu o wysunięte do góry siodełko (udało mi się tak w e13 lekko zgiąć rurę na tyle, że dropper się klinował i wymagał wymiany rury). W takich sytuacjach jak piszesz, że się wpakowaliście na nieplanowanie trudną ścieżkę, to każdy cm mykmyka jest na wagę złota. Nawet na głupim Mazowszu to zawsze dodatkowe cm w dół, aby się niżej wyciągnąć na rowerze, kiedy pod zwalonym konarem przejeżdżasz. 1 godzinę temu, jajacek napisał(a): Ale takie trasy po kamulach ani szlaki piesze nas kompletnie nie interesują. I nie jesteśmy skłonni takich eksplorować. Czasem, jak tym razem, wbijemy się na coś przypadkiem. I tu mamy clue tego przydługiego posta 😉 Rower po prostu trzeba dobierać pod oczekiwania i rodzaj terenu. Zależnie od przyjętych kryteriów, inne rowery będą bliższe optymalnym. Po co szukać terenowego czołgu, który wszędzie przejedzie, jeśli zaraz się okaże, że wystarczy SUV na lekki teren i oraz leśny drogi? Dorzućmy do tego indywidualne preferencje - jak choćby to na ile rower skręca przez obrót kierownicy, a na ile przechylanie. No robi się nam bardzo wielowymiarowy problem optymalizacyjny. Pożyczać, sprawdzać empirycznie i kombinować dalej.
jajacek Opublikowano Poniedziałek o 05:24 Autor Opublikowano Poniedziałek o 05:24 Trochę się nie zrozumieliśmy co miałem na myśli przez "turystykę off-roadową" NIGDY nie jeździmy z bagażnikiem i nie zamierzamy. NIGDY nie śpimy w namiocie i nie zamierzamy. NIGDY nie jeździmy z żadnymi sakwami czy innymi tobołami z miejsca noclegu do miejsca noclegu. Najwyżej jak pogoda niepewna mamy mały plecak albo średnią torbę podsiodłową. Mieszkamy ZAWSZE w jednym miejscu i z niego objeżdżamy okolice. Dysponujemy samochodem z bagażnikiem na haku i jak trzeba to gdzieś nim podjeżdżamy. Co do wagi do to kolega waży 72. Ja ważę obecnie 84-85. Zamierzam poświęcić najbliższą zimę żeby zejść do 80. Wyjazd miał pokazać czy jestem w stanie jeździć po górach mimo problemów z sercem. Okazuje się że tak. Dużo od kolegi pod górę nie odstawałem. 5 kg i powinniśmy równo jechać. Co do myk-myka to może źle się wyraziłem. Myk-myk 10 cm nie ma wad. Ale nie wiem czy jest sens w niego inwestować. Kupiłem drugiego Command Posta Speca, którego dam koledze w prezencie jak go wyserwisuję. To jest bardzo proste i lekkie rozwiązanie na linkę. Nie eksplorowałem za bardzo innych opcji. Obaj mamy podsiodłówkę 27,2 mm w tych rowerach. Fakt faktem że dłuższy myk-myk pozwala przejechać bez zsiadania pod niektórymi gałęziami. Lemodki nie planujemy, nie jest nam potrzebna w takim rowerze. Nasz maksymalny zasięg obecnie to 4h jazdy netto. Więcej nam się po prostu nie chce jeździć. Ale widzę że pomału wracamy do formy i wypoczęci, na dobrym dniu, możemy ciut dalej pojechać. Co do Jeleniowskich Ścieżek. Zamieraliśmy tam pojechać. Zajechaliśmy po drodze do kumpla, który ma dom rodzinny w Bodzentynie i był akurat na weekend. Ma stajnie przeróżnych rowerów w tym fulli trailowych i enduro. Hardtaila XC też ma. No i przekonał nas żeby tam nie jechać. A był tam parę razy. Mówi że jest to bardzo nieprzyjemna, trudna, kamienista trasa, zdecydowanie nie na hardtaila.
jajacek Opublikowano Poniedziałek o 05:31 Autor Opublikowano Poniedziałek o 05:31 Kolega właśnie zamieścił zdjęcia z wyścigu Sudety MTB Challenge. Pokazują one idealnie jakimi szlakami NIE CHCĘ jeździć:
liftlodz Opublikowano Poniedziałek o 09:59 Opublikowano Poniedziałek o 09:59 Pytanie nie do mnie - nie jeżdżę po takich trasach i nie zamierzam, u dziadków złamania długo się goją
Szwedacz Opublikowano Poniedziałek o 22:50 Opublikowano Poniedziałek o 22:50 17 godzin temu, jajacek napisał(a): Trochę się nie zrozumieliśmy co miałem na myśli przez "turystykę off-roadową" Pamiętam o tym z poprzednich dyskusji. Po prostu w przydługiej pierwszej części odniosłem się do idei uniwersalnego, górskiego turystyka. Z mojego (i nie tylko) punktu widzenia, uniwersalny znaczy o możliwie szerokim zastosowaniu. Stąd też myśl przewodnia, że ta progresywna geometria i dodatkowy skok widelca nie przeszkadzają prawie wcale i takie monstra pozwalają na naprawdę dużo, od rekreacyjnych tras gravelowych po enduro, od wypadów z kwatery bez bagażu, po jakieś hardcorowe odmiany sakwiarstwa/bikepackingu itd. To jest kompletna odwrotność twojej opinii o tym, że cokolwiek więcej niż XC, to głównie do zjadów. Dopiero pod koniec odniosłem się do clue odnośnie różnych kryteriów i poszukiwania czegoś bliskiego ideałowi pod konkretne wymagania 😉 17 godzin temu, jajacek napisał(a): Lemodki nie planujemy, nie jest nam potrzebna w takim rowerze. Wręcz niepotrzebnie by przeszkadzała i stwarzała ryzyko zahaczenia o nią przy ewentualnym przelocie. Przywołałem ją tylko w kontekście fulli downcountry dostosowywanych pod najbardziej zwariowane zawody ultra, bo chyba ciężko o rowery oraz formułę wymagającą większej uniwersalności. 17 godzin temu, jajacek napisał(a): Command Posta Speca Dzięki za polecajkę - cenowo widzę, że z TranzXami i pokrewnymi konkuruje. Może w końcu zmobilizuję się i do gravela dorzucę coś takiego. 17 godzin temu, jajacek napisał(a): Co do Jeleniowskich Ścieżek. Kumpel ma całkowitą rację. Jest to straszna rąbanka, w dodatku na umiarkowanie nachylonych stokach. Nawet przy balonie 2.6" na niskim ciśnieniu kilka rundek przekonuje, żeby przenieść się na Bukowiecką Górę i inne dzikusy. Ta płaskawa niebieska trasa to właśnie dobry przykład tego, że paradoksalnie hardtailem najciężej jeździć kamieniste trasy, które są płaskie, bo nie idzie pedałować dłuższy czas. Zdecydowanie to jest miejsce, które nie należy do tych, w których byś chciał bez tylnego zawiasu jeździć.
mike21 Opublikowano Poniedziałek o 23:42 Opublikowano Poniedziałek o 23:42 Ostatnio wyzbyłem się wiekszosci złomu zostawiając 2 rowery (i okolo 15 w nowych częsciach ;)): 10kg HT dalekie geometrycznie od XC oraz starszą, 14kg endurówke ze skokiem 140. HT sprawdza się na szutrówkach a w ambitniejszym terenie ma IMO tylko ograniczenia. Nie jeżdżę już tras terenowych 80km+ i większa masa specjalnie mi nie ciąży na dystansach 40-50km jakie teraz zwykłem jeździć. Wśrod tego co wypadło z garażu były m.in. FS XC i DC - z perspektywy kilku lat ich użytkowania stwierdzam, że nie nadają się jako rower uniwesalny (męcząca geo, zawiezenie tunowanie na twardo, nie dają znacznie większej pewności na zjazdach co cieższe FSy - wszystko skrojone pod ściganie). Po jakimś czasie brałem je już tylko w trasy, ktore dzisiaj swobodnie objeżdżam na HT. Endurówka (władciwie w moim przypadku dzisiaj to bardziej trailówka ze wzgledu na skok i masę) daje mi znacznie więcej swobody i pewnisci w terenie (m.in. to co pokazał @jajacekna załączonych wyzej foto). Zastanawiam się mocno czy w niedalekiej przyszłości nie sprowadzić wszystkiego do jakiejś 12kg wspólczesnej trailówki. W zatrzaskach nie jeżdżę od 20 lat (od kiedy zrzuciłem llycrę na rzecz lużnych fasonów). Preferuję duże, płaskie platformy z wysokim kolcem oraz kapcie z twardą, gumową podeszwą (mam 4 pary róznych freeriderów 5/10). Dropper to dla mnie must have (przyzwyczjenie) uznaję tylko takie ze skokiem 150-200mm.
jajacek Opublikowano Wtorek o 02:28 Autor Opublikowano Wtorek o 02:28 Jak widać wszystko wynika z doświadczenia i dostosowania do tras. Przeanalizowałem to co pisał @Szwedacz odnośnie jazdy po płaskim czy po zboczach lub lekko pod górę, po kamieniach i korzeniach. No i tu faktycznie hardtail ma tę wadę że każde przejechanie po dużych korzeniach w zasadzie wymaga podniesienia tyłka i wygenerowania większego momentu mocy. I utraty przyczepności. Fullem można by przejechać prawie nie podnosząc tyłka. Więc hardtail zabiera tu energię i zwiększa zmęczenie. Mam trzech kolegów jeżdżących po górach na FS. Jeden jeździ po Austrii, Dolomitach i po naszych Gorcach na starym Specu S-Worksie Stumjumperze, dość lekkim, na karbonowych kołach. Jechałem na tym modelu ale bardzo źle mi się na nich jeździło u nas po Kampinosie. Ale to nie jest rower na płaskopolskę. Jest to czołg, który po wszystkim przejedzie. Kolega jest chudy i waga roweru i brak blokazdy dampera mu w niczym nie przeszkadza. No i mimo 5 dych na karku ma świetną formę. Drugi, co mieszka w Górach Świętokrzyskich jeździ albo na trailówce, Treka, jakimś Fuelu co ma Pike'a. Albo znowu na Specu Stumjumperze jak cięższe trasy. Waży 90 kg ale dobrze ciśnie po górach i formy też pozazdrościć. Trzeci, młodszy serwisant, ma Santa Cruz Nomad. Dopiero ci co się ścigają w XC mają wylajtowane Spece, Treki, Scotty i Canyony. Pożyczyłem dawno temu trailówkę Speca i bardzo dobrze mi się na niej jeździło. Obecnie po paru generacjach u Speca jest to Epic Evo. I generalnie takiego Epica Evo namierzam i jakby się trafił w super cenie to bym kupił. Już byłem z jednym Niemcem wstępnie dogadany na starszy model na Foxie 34 bez Braina ale puścił lokalnie. Mam możliwość potestowania Santa Cruz Blur i może dwóch Fueli kolegi i pewnie trzeba się będzie na nich przejechać. Na pewno chcielibyśmy się wybrać na Glacensis i Świeradów. Fajnie już by było mieć fulla na te trasy ale podobno na HT też idzie przejechać.
mike21 Opublikowano Wtorek o 11:48 Opublikowano Wtorek o 11:48 Epica evo FS s-works 2021 (z tym, że to rasowy XC) się właśnie pozbyłem bo był jak dla mnie zbyt ścigancki, stał i się starzał. Zamieniłem na komplet nowych felg i opon do samochodu 😉. Co do testowania FSów to trzeba jeździć z pompką do amortyzacji i nie bać się eksperymentować z ustawieniami kompresji. Mam objeżdżone właściwie wszystko co jest dostępne na rynku i niby wiem czego oczekiwać po danym damperze czy widelcu, ale w połączeniu z geo roweru i progresją zawieszenia nie sposób w ciemno trafić z ustawieniami pod siebie.
jajacek Opublikowano Wtorek o 12:20 Autor Opublikowano Wtorek o 12:20 A miałeś do czynienia z Epic w którym wybebeszono Braina? Czy to nie przeszkadza że go nie ma? Ba za 1200-1400 Euro można dostać Epica Evo 2018-2020 bez Braina na Foxie 34.
Szwedacz Opublikowano Wtorek o 14:20 Opublikowano Wtorek o 14:20 O Świeradowie i Glacensisie trochę się przewijało w osobnym wątku na ten temat. Nie wiem czy Veriv podzieli moje zdanie, ale uważam że Świeradów spokojnie i na XC HT (z dropperem) oblecisz. To generalnie maszynowo utwardzone, gładkie ścieżki - pod koniec kwietnia, na świeżo po remontach, były wręcz idealnie dopieszczone, teraz może być trochę breaking bumpsów w zakrętach. Kamieni czy korzeni jest na tyle mało, że są punktowymi atrakcjami najwyżej na tych trudniejszych (jak na Świeradów/Smrk) ścieżkach. Nastawiaj się na to, że będzie sporo podjeżdżania. Brałem tam ludzi na rowerach pokroju Grand Canyonów na ich pierwsze wyjazdy w góry i narzekali najwyżej na kondycję 😉Dzikie single na Sępiej Górze po przeciwnej stronie Świeradowa doczekały się legalizacji i oficjalnego otwarcia, ale tam nie zdryfowałem jeszcze. Według Trailforksa to raczej lekkie enduro po naturalnych ścieżkach, więc raczej klimaty ze zdjęć, jakich chcesz unikać.
mike21 Opublikowano Wtorek o 14:22 Opublikowano Wtorek o 14:22 Wybebeszenie braina = wymiana amortyzatora i dampera oraz demontaż zaworu bezwładnościowego z tylnych widełek. Jeśli damper jest poprawnie dobrany do ramy i charakteru roweru to w niczym nie przeszkadza. I nie dziwię się, że ktoś się go pozbył bo cholernie przymula zawieszenie i głośno klika na każdej nierówności.
Veriv Opublikowano 4 godziny temu Opublikowano 4 godziny temu @Szwedacz a podzielę zdanie, tam super na hardtaila. Na temat brainów, ich wybebeszania etc się zupełnie nie wypowiem bo sie na tym nie znam. Co do reszty pytań, to Jacek nie kierował ich do mnie. Tak generalnie moge jednak powiedzieć że na kamerdolce dla powiedzmy przeciętnego turysty - odpowiedzenie dla kogo to część kluczowa: Najprawddopodobniej najlepsze będzie lekkie enduro/rower trailowy z: 1. Jak najbardziej przystepną geometrią: ->cała masa rowerów na rynku usztywnia tył podczas hamowania. Mozna miec najlepszy damper na swiecie ale jak przeciętny turysta z tendencją do staczania się na hamulcu bezwiednie usztywni tył - to ten najlepszy damper nie pomoże. -> dobru anti-squat. Przeciętny turysta jezdzi na sflaczałym zawieszeniu, ktore jest tak miękkie by wybierać liście. Takie są moje onserwacje. Jeśli rower ma tendencje do bujania się od pedałowania - to sflaczałe zawieszenie to tylko nasili. 2. Jak najbardziej przystępnym zawieszeniem: -> ustawienie zawieszenia to trudna sprawa. Trudna bo kontr-intuicyjna - np kiepskie działanie przodu moze wynikać ze złego ustawienia tyłu. Rockshox tu raczej wygrywa z foxem, bo ma po prostu mniej pokręteł, jest bardziej user-friendly. Mniej pokręteł mają także zawieszenia dla zawodników - jak wspomniany SID - ale taki zawias bazowo będzie zbyt sztywny i tępy w działaniu dla przeciętnego turysty. Jest tak, bo zawias dla zawodników ma zapewnić przyczepność i możliwość zmiany kierunku jazdy -a nie komfort. Nie wiem, może jakieś modele SIDów nie mają takich problemów - ale damper i zawias działają w parze i oba mają być przystępne. -> koniecznie, z odpowiednim ciśnieniem! Jesli amor nie wybiera, jest zbyt twardy na kamieniach to... paradoksalnie często trzeba go dopompować. Zbyt mało ciśnienia zmusi zawieszenie do działania w zakresie gdzie jest bardziej progresywne - czytaj bardziej sztywne. Zwiekszenie ciśnienia tu może (znów kontr-intuicyjnie) pomóc ograniczyć sztywność. Oczywiscie nie jest to reguła, ale wpierw trzeba sprawdzić ciśnienie, potem rebound (i najlepiej by był jeden) a dopiero na końcu lsc/hsc ...podsumowując, lekkie enduro/trail z RS Pike/Lyrik & odpowiednio dobranym super deluxe zrobią robote. Taki zestaw lub odpowiednik innej marki. Powinien być to rower z przystępną i nak najbardziej nowoczesną geometrią. Kwestia techniki jazdy to inna sprawa ale cały w tym ambaras by z kamerdolców umieć zrobić flow. To jest po prostu trudne. Aaaa jeszcze jedno- wymianę fabrycznie dobranych damperów traktował bym jako ostateczność. Dampery, w przeciwieństwie do amortyzatorów, mają bardzo różne ustawienia tuningu pracy i muszą być dopasowane do ramy. Dobranie dampera do ramy to na zajęciach dla grupy zaawansowanej i raczej krok który trzeba zrobic bardzo świadomie. Myślę też, ze modelowym rowerem, który by się tu sprawdził świetnie byłby: ROCKRIDER Rower górski MTB All Mountain Rockrider Feel 900S carbon 12 999.00zł https://www.decathlon.pl/p/_/R-p-333578?mc=8649301 I to nie dlatego, ze jest rockriderem, tylko dla jego cech - przyjaznego typu zawieszenia ,wagi, geometrii i dobrych komponentow
Szwedacz Opublikowano 3 godziny temu Opublikowano 3 godziny temu Na korzyść Rockshoxa dorzucę jeszcze TrailHead'a. Prosty, interaktywny formularz zamieniony w onlineową appkę, która wylicza wstępną konfigurację zawieszenia pod użytkownika.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się