Dlaczego na moim rowerze jeździ się tak ciężko?

Wsiadasz na rower, często po dłuższej przerwie i czujesz, że coś jest nie tak? Pedałuje się zdecydowanie za ciężko czy jak to mówią niektórzy „rower ciężko chodzi” ;) Rower nie chce jechać? Masz wrażenie, że kiedyś jeździło się lepiej, a teraz rower toczy się jakby jechał po smole? Na rowerze kolegi jeździ się dużo lepiej? Zanim się zniechęcisz i schowasz rower do piwnicy, albo zanim pobiegniesz do sklepu po nowy, przejrzyj poniższą listę – być może przyczyna tego, że rower nie pracuje tak, jak powinien, jest prosta i niedroga do wyeliminowania. Albo problem tkwi nie w rowerze, za to Ty musisz popracować trochę nad sobą.

 

Brak kondycji

Nie ma co się oszukiwać – sprawny rowerzysta to połowa sukcesu. Rower, choćby najlepszy – sam nie pojedzie. Oczywiście, jeżeli źle dobierzesz typ roweru/opon do stylu jazdy, może być ciężko. Trudno wymagać, aby rowerem górskim na szerokich oponach z agresywnym bieżnikiem i z dużym oporem toczenia, jechało się lekko i łatwo na dwustukilometrowej trasie po asfalcie (jeżeli komuś tak jeździ się świetnie, polecam na próbę przesiadkę na rower szosowy/grawelowy – zaczniecie latać!).

Wracając do meritum – jeżeli dopiero co wsiadłeś/wsiadłaś na rower po dłuższej przerwie, to naturalne, że potrzeba czasu, aby się rozkręcić. Daj sobie przynajmniej 100-200 kilometrów na przyzwyczajenie czterech liter i dwóch nóg do pedałowania. Nie rzucaj się też od razu na wielkie dystanse i olbrzymie prędkości, zacznij spokojnie, z rozwagą, stopniowo zwiększając czas spędzony na rowerze.

Ciśnienie w oponach

Bardzo popularny błąd i przyczyna trudności w jeździe. Nieraz widuję rowerzystów, którzy obręczami prawie szorują po ziemi, tak słabo u nich z ciśnieniem w oponach. Trzeba je sprawdzać bardzo regularnie, przynajmniej co dwa tygodnie, albo przed każdą poważniejszą jazdą. I nie metodą „ścisnę oponę ręką, jak jest twarda, to jest dobrze”, tylko przy użyciu manometru. Nie musi to być osobny przyrząd, wystarczy manometr w rowerowej pompce, albo ten na stacji benzynowej.

Na każdej oponie naniesiony jest zakres ciśnienia, do jakiego należy ją pompować – więcej na ten temat napisałem w podlinkowanym na początku akapitu wpisie. Generalnie im ciężsi jesteśmy (lub więcej bagażu wozimy), tym wyższe ciśnienie powinno być w oponach. I na pewno nie niższe, niż podane przez producenta, chyba, że robimy to świadomie w rowerze górskim, aby zwiększyć przyczepność.

Jazda na za niskim ciśnieniu nie tylko jest cięższa (niepotrzebnie zwiększamy opór toczenia), ale dodatkowo niszczy opony. Dlatego regularnie sprawdzajcie ciśnienie!

Napęd w rowerze

Napęd w dobrym stanie

Jeżdżąc regularnie na rowerze, większość objawów da się szybko wychwycić. Łańcuch zaczyna pracować głośniej (trzeba go wyczyścić i nasmarować), „tańczy” na zębatkach (wyciągnięty łańcuch lub problem z regulacją przerzutek), biegi nie zmieniają się tak jak trzeba lub robią to z opóźnieniem (potrzeba wyregulowania przerzutek). Oczywiście przyczyn nieprawidłowego działania napędu może być więcej – brudne/zagięte pancerze i linki, wygięty hak przerzutki (łącznik pomiędzy ramą, a tylną przerzutką), zgięty wózek przerzutki, zużyte zębatki na kasecie i korbie, zużyte łożyska w suporcie.

Jeżeli napęd w Twoim rowerze nie pracuje prawidłowo, a Ty nie wiesz co może być przyczyną, udaj się do serwisu, niech spojrzą i ocenią jaka jest sytuacja – napęd musi pracować cicho i sprawnie, w przeciwnym razie – będzie jeździło się ciężko.

Wyregulowane hamulce

To może banał, ale nie każdy o tym pamięta. Zakręć każdym kołem i popatrz/posłuchaj czy obręcz nie ociera o klocki hamulcowe, albo w przypadku hamulców tarczowych – tarcza nie ociera o klocki w zacisku. Być może koło bardzo szybko przestaje się kręcić, mimo, że zakręcisz nim mocno. Warto przyjrzeć się temu bliżej i w razie czego wyregulować hamulce.

Sprawne koła

A skoro jesteśmy już w okolicach kół. Przyczyna może tkwić także w piastach. Znajdują się tam łożyska, które zużyte/brudne/nienasmarowane – będą stawiać duży opór i część naszej siły, zamiast iść w jazdę przed siebie, pójdzie w pokonanie tego dodatkowego oporu. Zakręć każdym kołem (z rozpiętymi hamulcami albo wyjętymi klockami z zacisków hamulca tarczowego) i zobacz, czy nie wydobywają się z niego niepożądane dźwięki. Albo czy koło nie zatrzymuje się podejrzanie szybko.

Jeżeli Twoja piasta ma łożyska kulkowe (takie piasty robi m.in. Shimano) na blogu znajdziesz poradnik, jak zrobić przegląd przedniej piasty oraz jak zrobić przegląd tylnej piasty. W przypadku łożysk maszynowych (które de facto też mają kulki, tylko zamknięte w zwartej obudowie) nagrałem wideo jak wymienić łożyska maszynowe.

Siodełko rowerowe

Ustawienie siodełka oraz położenie stóp na pedałach

Wpływ na naszą jazdę ma także ustawienie siodełka. Więcej na ten temat napisałem w podlinkowanym wpisie, ale z grubsza mówiąc – ustawiając siodełko na wysokość – podczas pedałowania noga musi się prawie całkowicie prostować, gdy przód stopy spoczywa na pedale. Czasem ustawienie siodełka trochę trwa i trzeba je podregulować dosłownie o milimetr czy dwa w górę lub w dół. Nie ma się czego wstydzić, po prostu trzeba to zrobić. Bo jeżeli bolą Cię kolana po 10 km jazdy, to znaczy, że przyczyna może tkwić właśnie w ustawieniu siodełka (lub w źle dobranym rozmiarze ramy, ale to już inna historia).

Druga sprawa, o której już wspomniałem, to ustawienie stóp na pedałach. Najefektywniej będzie, jeżeli na pedałach będzie spoczywać przednia część buta. Wtedy mniej więcej poduszka naszej stopy, będzie naciskać na oś pedału. Nie pedałujemy środkiem stopy, a już zwłaszcza piętą! To nie jest efektywny sposób na pedałowanie. Jeżeli nie jesteście w stanie usiąść tak, aby poprawnie ustawić stopy na pedałach, to znaczy, że albo trzeba wyregulować siodełko, albo rama roweru jest za duża/za mała.

Dobór przełożeń

Temat kadencji na rowerze poruszałem już niejeden raz, ale myślę, że warto go przypomnieć. Dobierając przełożenie w rowerze, najlepiej wybrać takie, aby pedałowało się nam jedynie z niedużym oporem (chyba, że robisz świadomy trening siłowy – to co innego). To zwykle wiąże się ze zwiększeniem kadencji, czyli liczby obrotów pedałami na minutę.

Warto samemu sprawdzić, jaką ma się kadencję – wyjedź na płaski, asfaltowy odcinek i zacznij jechać, nie pedałując szybciej niż zwykle, to nie zawody. Teraz licz przez 30 sekund, ile razy wykonasz pełen obrót korbą. Wynik pomóż przez 2 – otrzymasz swoją kadencję (oczywiście najlepiej mieć licznik, który poda nam średnią z całego przejazdu, ale gdy się samemu policzy, to już będzie jakiś punkt wyjścia).

Jeżeli jeździsz na cięższych przełożeniach i pedałujesz wolno (50/60/70 razy na minutę), to nic dziwnego, że jeździ Ci się ciężko. Postaraj się stopniowo zwiększać tę liczbę, zrzucając z tyłu na oczko lżejsze przełożenie podczas jazdy. Nie próbuj od razu przechodzić z kadencji 60 na 90, bo będziesz mieć wrażenie, że nogi Ci zaraz odlecą i że tak nie da się jeździć :) A da się, 80-90 obrotów to dla zdrowego człowieka naprawdę nie jest trudna sprawa, trzeba tylko cierpliwie, co jakiś czas, zwiększać kadencję o 5 obrotów na minutę (nie chodzi o dokładnie taką ilość, tylko po prostu o trochę).

Sam kiedyś jeździłem siłowo, i mając w rowerze napęd trekkingowy (na korbie 48 zębów, na kasecie 11), marzyłem o szosowym napędzie, aby tylko jeździć szybciej. Nieważne, że na tych przełożeniach da się bez problemu (jeżeli ma się siłę) pojechać 45-50 km/h. Ja do takich prędkości zbliżałem się jedynie z większych górek, więc winy upatrywałem w za miękkich przełożeniach. A to był błąd – żeby jeździć szybciej, wystarczy wrócić do pierwszego podpunktu tego wpisu i poprawić kondycję :) Jeżeli do tego dołożymy stopniowo zwiększającą się kadencję – będziemy jeździć szybciej, z mniejszym wysiłkiem i będzie to zdrowsze dla kolan.

Podsumowanie

Rower to wbrew pozorom prosta konstrukcja (może poza topowymi maszynami z elektroniką na pokładzie). Metodą eliminacji można samemu dojść do tego, co sprawia, że na rowerze nie jeździ się już tak lekko, jak kiedyś. Tu nie ma żadnych czarów czy ukrytych rozwiązań, jeżeli wszystko w rowerze będzie pracowało płynnie i bez większego oporu – to i jazda będzie lekka i przyjemna.

15 komentarzy

  • Tak mała rada dla co po niektórych, twierdzących, że na ich rowerach jeździ się ciężko.
    Zainstaluj bagażnik, załóż sakwy, do sakw napakuj byle czego, spuść nieco powietrze i nie smaruj łańcucha.
    Tłucz się tak przez dwa miesiące. Potem co tydzień: opróżnij sakwy, wywal sakwy, zdemontuj bagażnik, nasmaruj łańcuch i napompuj opony. A zobaczysz jak na Twoim rowerze jeździ się lekko.

    Jeden z drugim wyczytał jakąś opinię, czy usłyszał dołujący komentarz na temat swojego roweru i na siłę próbuje to, czy tamto wymienić. No bo przecież na tamtym wymienionym będzie się jeździło lepiej i lżej, ale jednocześnie nie pomyśli czy jest mu to realnie potrzebne.
    Na 100 klientów oddających rower do serwisu 80 ma to wszystko daleko w tyle, 10 ma na temat rowerów jakieś pojęcie, 9 trenuje i startuje w amatorskich zawodach. 1 będzie zawodnikiem PRO.

  • Ja miałem problem z bólem w nadgarstkach i zgieciach łokci ale tez w dretwieniu palców przy jeździe na rowerze.
    Jeżdze amatorsko, codziennie do pracy ale też na wyjazdy zeby poszalec po lesie. (polecam tereny Kruszyna pod Bydgoszczą w kierunku na Koszalin)
    Mój rower to Romet Mustang 2018 w ktorym kierownica ma 720mm szerokości … co własnie było problemem.
    Wymieniłem ja na kierownice giętą XLC HB M04:
    https://www.rowertour.com/p/26588/xlc-hb-m04-kierownica-gieta-mtb-254mm-50mm-wzniosu-czarna

    Jaki skutek? Nadgarstki i zgięcia w łokciu nie bolą, a palce nie dretwieją. Dpiero po tej zmianie moge sie cieszyć w pełni rowerem. Rada dla wszystkich … modyfikujcie swoje rowery jesli tylko coś w nich nie gra. Czesto jest tak ze nie wszystkie parametry roweru nam odpowiadaja jak u mnie moja kierka.

    • Zdecydowanie tak! Zapewne zbyt duży nacisk szedł na kierownicę, stąd drętwienie palców. Można było pokombinować z ergonomicznymi chwytami kierownicy, które wyprostowują nadgarstek: https://youtu.be/ausdfAyzVbI
      Ewentualnie trochę ją skrócić, ale to już kwestia obserwacji, jak się dłonie układały.

      Ale jeżeli wymiana kierownicy Ci podpasowała, to tylko się cieszę :)

  • „Natomiast jak widać po tym Panu, da się trzymać stopę w fajnej pozycji na pedale :)” – ale telko jedną, jak u wróbelka :))

  • Odnośnie ciśnienia i opon to mogę polecić fajną stronę ( https://www.bicyclerollingresistance.com/ ). Można tam znaleźć informację o oponach i ich oporach toczenia przy różnym ciśnieniu itp. Np. dla KOJAK’ow:
    Realna waga: 351g
    Rolling Resistance 90 psi / 6 Bar 20.5 Watts
    Rolling Resistance 75 psi / 5 Bar 21.9 Watts
    Rolling Resistance 60 psi / 4 Bar 24.8 Watts
    Rolling Resistance 45 psi / 3 Bar 29.1 Watts
    Rolling Resistance 30 psi / 2 Bar 37.5 Watts
    Ogólnie sporo o oponkach można tam się dowiedzieć.

    • W ostatnią sobotę pojechałem z lokalną grupą. W sumie 90 km w dość garbatym terenie.
      Na 70 kilometrze kobieta zapytała czy mogę sprawdzić jej opony bo jedzie się jej bardzo ciężko…
      Faktycznie, mogło tak być bo szosową oponę mogłem docisnąć do obręczy i przesunąć na boki :)
      Oprócz niewątpliwie dużych oporów toczenia przychodzi mi do głowy bezpieczeństwo. A raczej jego brak.

      Ps. Przy próbie czytania komentarzy pod tematami odpowiedzi na wpisy rozjeżdżają się w prawo i znikają :)

    • @Galusz
      Tak, to bardzo ciekawa strona, z drugiej zaś strony, trzeba mocno przefiltrować wyniki przez swoje potrzeby.
      W przypadku Kojaka wynik oporu toczenia wyszedł zaskakująco wysoki. Okej, tak pokazała maszyna.

      Natomiast trzeba pamiętać, że test był wykonywany przy 29 km/h, co przy oponach trekkingowych zwykle nie jest prędkością przelotową (spójrzmy prawdzie w oczy).

      Druga sprawa – waga. Kojak waży prawie 300 gramów mniej na sztuce niż Almotion. 600 gramów różnicy to będzie już spora przewaga na podjazdach i przy przyspieszaniu.

      Trzecia sprawa – autor pisze w teście Kojaka, że bardziej polecałby założenie opon szosowych 28C, bo różnica w szerokości jest niewielka, a zysk duży. Z tym się absolutnie zgodzić nie mogę, bo różnica 7 mm szerokości w tym przypadku to bardzo dużo. I owszem – różnica w oporach toczenia i wadze będzie odczuwalny (sam przeszedłem taką drogę), natomiast będzie także w komforcie jazdy po nierównościach, gdzie jednak Kojak ma przewagę.

      To tak na marginesie :) Muszę kiedyś sprawdzić, jaka będzie różnica w jeździe między Continentalami 5000 (10.7W oporu), a Schwalbe Lugano, które zajęły ostatnie miejsce z wynikiem 22.6W (przy 7 barach), czyli mają wynik gorszy niż Kojaki :)

      Ciekawi mnie na ile różnica 12 Watów na oponie będzie odczuwalna przy typowej jeździe, bez większej spiny.

  • Zgadzam się z Marcinem. Ciśnienie w oponach! Banalny problem, ale to prawda. I przecież najłatwiej go wyeliminować. Też kiedyś bardzo się zdziwiłem, że ciśnienie w oponach tak „szybko” i regularnie spada.

  • „Najefektywniej będzie, jeżeli na pedałach będzie spoczywać przednia część buta. ” – co nie znaczy, że najzdrowiej. Tak najłatwiej o kontuzje. Jeździmy tak wyłącznie w butach ze sztywną podeszwą, na śrubach na stałe wpiętych w pedał. Jeśli jeździmy w zwykłych butach i mamy zwykłe pedały, lepiej takich rzeczy unikać, bo można na stałe uszkodzić stopę albo zwyczajnie mieć wypadek, gdy stopa spadnie z pedału. Nie wszyscy jeżdżą na kolarkach.

    • Nawet turystyczne buty SPD, które wcale nie mają dużo twardszej podeszwy od zwykłych butów, mają miejsce na przykręcenie bloków właśnie w przedniej części buta, tak aby oś pedału wypadała mniej więcej na dużej poduszce stopy.

      Właśnie wsiadłem na rower Moniki, która ma zwykłe pedały platformowe. Stopa automatycznie ustawiła mi się tak, że poduszka ułożyła się na osi pedału. A platformowe pedały są na tyle duże, że zapewniają dobre podparcie stopy, nawet przesuniętej właśnie trochę do przodu. I nie miałem jej ustawionej tak, że palce były na skraju pedału, nie, one z przodu lekko wystawały (ale to znowu kwestia wielkości stopy i wielkości platformy pedału).

      Będąc w Holandii w tym roku, z ciekawości przyglądałem się ludziom na rowerach. 99% z nich miało poprawnie ustawione stopy na pedałach, prawie nikt nie pedałował środkową częścią buta, a już zdecydowanie nikt piętą (co u nas wcale nie jest rzadkim widokiem).

      „można zwyczajnie mieć wypadek, gdy stopa spadnie z pedału”

      ???

    • Zresztą, najłatwiej będzie pokazać na przykładzie: https://i0.wp.com/metro.co.uk/wp-content/uploads/2017/11/pri_59789273.jpg

      Pan ma 91 lat, a Pani 86, co akurat nie ma związku ze sprawą ;) niemniej on ma w miarę dobrze ustawione siodełko i trzyma lewą stopę w najlepszej pozycji na pedale. Pani ma sporo za nisko siodełko, ale rozumiem, że być może z racji wieku jest jej tak wygodnie, nie wnikam. Natomiast stopa ciut mogłaby iść do tyłu.
      To też zdjęcie do gazety, pozowane, więc pewnie nie siedzieli w 100% tak jak na co dzień. Natomiast jak widać po tym Panu, da się trzymać stopę w fajnej pozycji na pedale :)

  • Kiedyś tak miałem że rower stał ze dwa miesiące w garażu bo nie miałem kiedy jeździć. W końcu wyszedłem pojeździć a opony sprawdziłem tak jak piszesz, czyli ręką. Były dość twarde, bo to był góral i miał szerokie opony wykonane z grubej gumy no i trzymały kształt. Po 10 km myślałem, że płuca wypluję, ale zwaliłem to na karb tego, że nie jeździłem tyle czasu i jakoś wróciłem do domu. Powiedziałem o tym tacie a kazał mi sprawdzić ciśnienie w oponach. Wziąłem pompkę, a w oponkach… 1 atmosfera :D Nadmuchałem do trzech i wyszedłem na małą jazdę próbną, no i różnica to dzień a noc. Od tego czasu sprawdzam ciśnienie minimum raz w miesiącu żeby znowu nie było takiej wpadki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.