Skocz do zawartości

Szosa dla kobiety


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Karbon ma duzo zalet itd

Ale po kazdej wiekszej glebie, jak upadnie w piwnicy przy wyciaganiu, mocniej w cos uderzy to aluminium mniej wiecej widac czy jest dalej całe, a w karbonie to trudniej stwierdzic. Ponadto kwestie ew. naprawy tez jest problematyczna.

 

 

Opublikowano
Godzinę temu, ernorator napisał(a):

Karbon jest dużo łatwiej i często taniej naprawić 

Nie chce sie spierac, wiem ze sa firmy ktore oferuja naprawe ram karbonowych i twierdza ze jest to w 100 % bezpieczne.

Jednak niektorzy producenci stanowczo zalecaja wymiane ramy z karbonu po kazdym powazniejszym wypadku, a sam koszt naprawy czasem jest niewiele mniejszy niz nowa rama aluminiowa ze sredniej polki

Poza tym.obok sytuacji gdy rama pęka w sposob widoczny sa jeszcze sytuacje gdy rama nie pekla ale po mocniejszym uderzeniu nie ma pewnosci czy nie ulegla oslabieniu. Pewnie to nie sa czeste sytuacje ale bez wizyty w serwisie sie tego nie zweryfikuje

 

Uwazam ze dla osoby jezdzacej po 2 czy 3 tys km, nawet z naprawde niezla forma, to karbon da niewiele korzysci a moze przysporzyc bolu glowy.

 

 

 

 

 

 

 

 

Opublikowano

Producent zawsze zaleca wymianę całej ramy, przecież ją sprzedaje. 

Miejsca naprawiane w ramie karbonowej są zazwyczaj jej nowym najmocniejszym kawałkiem, niestety też cięższym. 

Aluminiowej ramy się nie naprawia a spawanie jej w sposób dający pewności trzymania jest prawie niemożliwe. 

Opublikowano

Nie dajmy się ogłupić. Mieliśmy dwie pęknięte ramy, które zostały profesjonalnie naprawione.
Jedną sprzedałem informując o tym kupującego.
Na drugiej jeżdżę.
Na naprawę w miejscu pęknięcia firma Carbonike daje dożywotnią gwarancję.
Jak jest mocna rama to można nią niemal napieprzać i nic się nie stanie.
Mój młody miał Tarmac SL4, którzy przeżył pewnie z 10 kraks.
Rama ważyła 1200 albo 1400 gramów.
Te co pękły to wyścigowe ramy wydmuszki ważące 900 gramów.
Zapłaciłem chyba po 350 za naprawę bez lakierowania parę lat temu.
To jest ten czerwony Tarmac ze zdjęcia.
Jak ktoś nie wie że była naprawiana to może nawet nie znaleźć gdzie. 
Z lakierowaniem kosztuje dużo więcej.

Jedyny rower jaki mam nie karbonowy to gravel.
Bo kompletnie mi na nim nie zależy. 
Dziś nim byłem na zakupach w Aldi i Lidlu 🙂
Szosy aluminiowej w ogóle sobie nie wyobrażam.
Miałem 3 i nigdy miał już nie będę. 
 

Opublikowano

Opinie o Cues są generalnie słabe. Że poziom Claris/Acera.
Ten więcej waży niż mój MTB z amorem na oponach 29 cali 🙂
Kumpel kupił korbę Cues 3x i był w szoku. Waży 1,5 kg.
Namawiam żeby kupić dziewczynie dobry, karbonowy, lekki rower.
Niech ma przyjemność z jazdy. Zasługuje.
A nie jakiego kloca badziewiaka.
Tiagra 4700 jest ok. Mam w gravelu.
105 2x11 jest ok. Jeździłem.
Zwykle lepsze hamulce.
Nowe 105 2x12 przychodzi z jeszcze lepszymi hamulcami.
Kolor, kolor, kolor 🙂
Jej ma się podobać.

 

Opublikowano

Temat karbonu to temat rzeka. Sam jeżdżę po 10 tyś rocznie. Przesiadłem się z aluminiowego Gianta na karbonową Orbeę. Nie odczuwam znaczącej różnicy. Tak samo jak po wymianie kół z alu na karbon. Dla mnie opowieści o lepszej amortyzacji, sztywności czy dynamice można włożyć między bajki. To tylko marketingowy bełkot. Dla amatora nie ma to żadnej różnicy. Tak samo jak różnica w wadze roweru rzędu 0,5 czy nawet kilograma.

Rowery karbonowe są spokojnie o 1/3 droższe o ile nie więcej od aluminiowych. Nie ma sensu dla kobiety amatora, która robi ledwo 3tyś rocznie i jeździ rekreacyjnie kupować roweru powyżej 5 tyś.

Ja znalazłem takie coś

https://www.olx.pl/d/oferta/merida-scultura-endurance-300-CID767-ID19JnpP.html?search_reason=search|organic

Według mnie bardzo fajna opcja.

Opublikowano

Karbon jest laminatem.
To oznacza że składa się z dziesiątek, czasem setek elementów połączonych w całość
Od tego jakie są to elementy czyli jakie są to skrawki materiału zwane prepegami i żywice oraz od związanej z tym inżynierii czyli tego ile dano w jakim miejscu i w którą stronę położono zależy sztywność i tłumienie drgań.

Aluminium to kilka rurek zespawanych ze sobą z jednorodnego stopu metalu. Tu nie ma takich możliwości wpływania na ich właściwości jak w laminacie karbonowym.

Widocznie nie miałeś jeszcze do czynienia z wystarczająco dużą liczbą różnych ram żeby odczuć różnice.
To samo dotyczy kół czy opon.
Dla mnie przesiadka z szosy aluminiowej z Decathlonu na szosę Specialized Roubiax to było gigantyczna zmiana jakościowa.
Szczególnie dla mojego kręgosłupa.

Ani nie są to bajki ani nie jest to marketingowy bełkot.
Są to konkretne, policzalne wartości.
A doświadczony użytkownik je wyczuwa.

Gdzie się zgadzam to tu, że przy przebiegach 3 tys km rocznie nie ma potrzeby za wiele inwestować i karbon komuś kto jeździ np. 25 km/h prędkości w istotny sposób nie zmieni.

Opublikowano
28 minut temu, jajacek napisał(a):

Aluminium to kilka rurek zespawanych ze sobą z jednorodnego stopu metalu. Tu nie ma takich możliwości wpływania na ich właściwości jak w laminacie karbonowym.

Gdyby tak było, to wszystkie aluminiaki by wyglądały jak stalowa i tytanowa konkurencja. Jednak trochę pola do popisu z grubością ścianek, przekrojami i gięciem jest.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...