Skocz do zawartości

tygrysek

Użytkownicy
  • Postów

    196
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez tygrysek

  1. Ja głównie myślę w kontekście moich dojazdów do pracy, mam 10 km w jedną stronę po DDR i okolicach torów kolejowych na Pradze Południe, w razie kiszki zawsze jest problem z czasem Zainwestowałem w 2 opony dosyć pancerne, ale jeszcze z sensowną wagą koło 0,5 kg (38 mm Continental Urban Contact i Continental Pure Contact) i zastanawiam sie czy dołożenie bardziej odpornej dętki jeszcze coś da czy też nie Wcześniej jeździłem na oponach Vittoria Radonneur i poza tym że szybkie to one nie są, to faktycznie kapci na nich nie było
  2. Mnie też interesuje temat dętek, konkretnie pod kątem ich wytrzymałości na zużycie i kapcie, waga mnie mniej zajmuje czy pod kątem wytrzymałości jest jakaś róznica między tymi najtańszymi z Decathlonu czy innymi marketowymi a markowymi w rodzaju Continental, Pirelli czy Vittoria? Czy raczej wszystko zalezy wyłącznie od samej opony i stanu taśmy na obręczy?
  3. Ja osobiście jakkolwiek bardzo lubię merino to odszedłem od zakładania go na rower. Wbrew pozorom ta wełna jak się zapoci to być może nie chłonie zapachów tak mocno jak sztuczne, ale też bardzo długo schnie i wcale tak rewelacyjnie nie odprowadza wilgoci Czuć to zwłaszcza podczas jazdy na trenażerze pod dachem gdzie proces pocenia jest naprawdę silny Ja w jej miejsce używam koszulek do .... piłki nożnej i biegania. Są tańsze od rzeczy rowerowych a wcale nie gorsze Przy czym ja co do zasady wodę koszulki z długim rękawem, które chronią też przed słońcem - mam bardzo jasną karnację https://www.decathlon.pl/p/podkoszulek-termiczny-z-dlugim-rekawem-kipsta-keepdry-bez-szwow/_/R-p-349109?mc=8827916 https://www.decathlon.pl/p/podkoszulek-pilkarski-termiczny-kipsta-keepdry-warm/_/R-p-352624?mc=8949071 Jest to poliester, ale bardzo dopasowany wraz z otworami na kciuk, moim zdaniem oddycha i schnie znacznie lepiej niż merino, poza tym cena jest atrakcyjna.
  4. Nie chce sie spierac, wiem ze sa firmy ktore oferuja naprawe ram karbonowych i twierdza ze jest to w 100 % bezpieczne. Jednak niektorzy producenci stanowczo zalecaja wymiane ramy z karbonu po kazdym powazniejszym wypadku, a sam koszt naprawy czasem jest niewiele mniejszy niz nowa rama aluminiowa ze sredniej polki Poza tym.obok sytuacji gdy rama pęka w sposob widoczny sa jeszcze sytuacje gdy rama nie pekla ale po mocniejszym uderzeniu nie ma pewnosci czy nie ulegla oslabieniu. Pewnie to nie sa czeste sytuacje ale bez wizyty w serwisie sie tego nie zweryfikuje Uwazam ze dla osoby jezdzacej po 2 czy 3 tys km, nawet z naprawde niezla forma, to karbon da niewiele korzysci a moze przysporzyc bolu glowy.
  5. Karbon ma duzo zalet itd Ale po kazdej wiekszej glebie, jak upadnie w piwnicy przy wyciaganiu, mocniej w cos uderzy to aluminium mniej wiecej widac czy jest dalej całe, a w karbonie to trudniej stwierdzic. Ponadto kwestie ew. naprawy tez jest problematyczna.
  6. Skoro twoja żona jest na takim etapie że robi średnia 27-28 km/h i jeździ w blokach to zdecydowanie warto zainwestować w coś lepszego. Przy czym ja osobiście uważam że karbonowe ramy dla kolarzy którzy się nie ścigają to więcej problemów niż korzyści.
  7. To prawda że ten Van Rysel jest trochę ciężkawy i na pewno toporny, ale jest to model dostosowany pod kobiety Z tą żoną to pełna zgoda, że rowerowa żona jest cenniejsza niz najdroższy rower. 🙂 🙂 Też pytanie czy autorowi chodzi stricte o rower szosowy. Czy ten stary aluminiowy trek na którym teraz jeździ to standardowa stara szosa na oponach 23 mm i z geometrią prawie wyścigową , czy jednak coś bliżej gravela. Jeżeli jest czas to ja bym zaczął od wypożyczenia jakiegoś roweru szosowego z Decathlonu i przejechania się nim na wycieczkę 50 km. To juz dużo powie czy bardziej chcemy coś sportowego, czy jednak z geometrią bardziej turystyczną. Ja kupując moją pierwszą szosę Romet Huragan 1 - jeżdząc wiele lat na rowerach gravelowych - byłem jednak mocno zaskoczony jak mocno to jest pochylona sylwetka i jak bardzo mi brakuje takich średnich przełożeń. Wydawało mi się że przeskok będzie mniejszy skoro to i to jest "baranek". A przecież Huragan 1 to nie jest model bardzo sportowy. Dzisiaj jakbym miał kupować rower szosowy to zdecydowanie poszedłbym od razu w coś endurance z oponami 30 mm i geometrią bardziej spokojną. I szukał czegoś najlepiej na tarczach hydraulicznych.
  8. Trochę jeżdzę na szosie, choć ekspertem nie jestem i zwróce uwagę na 2 rzeczy Większość szosowych rowerów ma fabrycznie twarde przełożenia - 50/34 lub nawet większe blaty z przodu. Ja w swoim rowerze po awarii korby w miejsce 50/34 wsadziłem korbę juniorską 46/34 i dzieki temu mój komfort z jazdy i przeciętna kadencja wzrosły. Myślę że dla kobiety to może byc jeszcze istotniejsze, bo siłowo zawsze będą słabsze niz faceci, a kręcenie na blacie 50/52 wymaga niezłej wydolności Po drugie geometria, wiele rowerów ma tak ustawioną że dla osoby przesiadającej się nawet z gravela na początku jest to duży ból kręgosłupa po dłuższej jeździe Moim zdaniem całkiem fajnym rowerem jest https://www.decathlon.pl/p/rower-szosowy-van-rysel-edr-easy/_/R-p-301919?mc=8758087&c=Bezbarwny_Biały Niby jest trochę oldschoolowy - szczęki zamiast tarcz, widelec ze stali, demonem niskiej wagi nie jest i nigdy nie będzie Za to ma łagodną geometrię, prosty ale umiękczony napęd 40 x 11/34, manetki dostosowane do mniejszych dłoni, opony już trochę szersze 28 mm no i cenę 1999 zł.
  9. Ja korzystałem z pianki od Decathlona i byłem ogólnie zadowolony, z tym że ta pianka szybko schodzi Z benzyny korzystam ostrożnie - mam astmę i alergię, staram się nie wdychiwać tych oparów, więc conajwyżej jakiś szejk ze 2 razy w roku. Teraz chciałem posmarowac napęd i łańcuch odtłuszczaczem bio bio przy pomocy pędzelka tylko później trzeba to solidnie spłukać przed smarowaniem Nie jestem przy tym jakimś pedantem - na co dzień conajwyżej po końcu jazdy zbieram nadmiar smaru starym ręcznikiem i dopóki nie skrzypi nie czyszczę i nie smaruję. Natomiast ten łańcuch to jednak upierdliwa kwestia
  10. pytanie do osób mieszkających w bloku w mieście, które raz na jakiś czas musza jednak porządnie umyć napęd w rowerze przy użyciu jakiegoś odtłuszczacza. Benzyny, płynu do hamulców, odtłuszczania na bazie kwasów owocowych, nafty czy czego kto tam jeszcze używa Nie chodzi mi o szejki, tylko mycie łańcucha wraz z zębatkami i przerzutkami na rowerze Gdzie to robicie? Zmywanie na trawie czy chodniku moim zdaniem jest złym pomysłem bo siłą rzeczy cała chemia z napędu i odtłuszczacza idzie w glębę lub chodnik jest mega brudny Ja dotychczas robiłem to na myjni samochodowej która ma filtrację ścieków plus umożliwia delikatne spłukanie całości wodą za kilka złotych, ale obecnie na myjnię mam ładny kawałek a jak już tam trafię - to często jest kolejka samochodów do wolnego stanowiska Rozkładacie jakieś maty warsztatowe, folie, inne wynalazki? Pozdrawiam Marcin
  11. Twój film dobrze ilustruje dlaczego tak ważna jest jazda w kasku. Moja żona kilka lat nie chciała zakładać kasku bo "ona jeździ powoli i bezpiecznie, a kask psuje wygląd i się głowa poci". Na szczęście przekonał ją argument że skoro córka 2 lata na foteliku zawsze jest w kasku, to trzeba byc konsekwetnym w przekazie dla dziecka. Mi sie nigdy nie zdarzyło rozpięcie spinki ani pęknięcie łańcucha juz długo po ich założeniu (jak miał sie rozpiąc działo się to na pierwszych kilkuset metrach). Przejechane dziesiątki tysięcy km, choć fakt - nie mam mocnego "kopyta", kręce raczej rekreacyjnie. Czego jak czego ale z tej strony bym sie nie spodziewał zagrożenia. Człowiek sie uczy całe życie 3maj się!
  12. Zgadzam sie w 100 % Mi też sie wydaje że tak przesadzone dbanie o łańcuch łacznie z myjką ultradźwiękową, moczeniem w wosku itd nie ma sensu i więcej jest w tym rytuału niz faktycznej oszczędności pieniędzy na wolniejszym zużyciu łańcucha Może to ma sens przy bardzo drogich kasetach, blatach i łańcuchach Ale jeżeli pucując ten łańcuch bardziej niż dbam o swoje zęby ma to spowodować że w sezonie zamiast 2 łańcuchow zuzyje 3 lub 4 i zaoszczedzę w ten sposób 150 czy 200 zł to moim zdaniem to jest bez sensu
  13. Zastanawiam sie nad zakupem roweru typu cargo z przyczepką z przodu Bardziej mi to odpowiada niż przyczepka bo raz mogę swobodnie rozmawiać z dzieci, widzę co robią i czy się nudzą, a 2 - na wąskich, krętych DDR wydaje mi się że łatwiej jest manewrować widząc czy przyczepka zmieści sie od przodu Na polskich forach mało jest ofert używanych, a nówki zaczynają się od 10 tys zł w górę - dla mnie to trochę za dużo Gdzie szukać takich rowerów w dobrym stanie technicznym?
  14. Dzięki serdecznie za porady Nie wiem jeszcze czy wyjazd dojdzie do skutku. W wieku około 40, z małym dzieckiem, nawet wyjazd na kilka godzin na rower jest wyzwaniem, a co dopiero taka wyprawa.
  15. W zeszłym roku przejechałem Mazurską Petlę Rowerową, mimo kilku niedociągnieć - byłem bardzo zadowolny w tym roku planujemy z kolega i bratem przejechać szlak nadmorski - ale zważywszy na formę towarzyszy (a raczej jej brak) i dostępny czas 6-7 dni na pewno nie będziemy sie rzucać na calość od Świnoujścia do Gdańska Myślałem o odcinkach: Świnoujście do Łeby Hel do Koszalina Wymóg konieczny jest taki żeby na miejsce startu i lądowania dało się dojechać rowerem pociągiem Jaki jej aktualny stan tego szlaku? Widziałem odcinki na Płw Helskim które w sezonie są małoprzejezdne z uwagi na ilość ludzi, z kolej Świnoujście - Międzyzdroje bardzo mi się podobał odcinek z uwagi na to że były fragmenty mocno terenowe Czy to jest szlak do zrobienia z sakwami na rowerze gravelovym/trekingu z oponami 38-40 mm z lekkim bieżnikiem czy raczej odcinki sa pod MTB mi nie przeszkadza że raz na jakiś czas jest piach i trzeba rower przeprowadzić 1 km lub 2, wolę to niż jazdę wąskimi nadmorskimi asfaltami gdzie 2 samochody mają problem żeby sie minąc na prostej drodze Prosze o porady/wymianę doświadczeń
  16. To fakt waży sporo, ale na czymś muszą oszczędzić aby cena była dobra, Z opisu wynika że rama w tym modelu jest wzmacniana a więc będzie cięższa niż te w rowerach bardziej sportowych Zresztą o ile dobrze rozumiem intencje autorki wątku to jej nie zależy na osiągach roweru tylko na komforcie.
  17. Co do gravela to są różne typy graveli. Sam mam Marina 4 Corners i to jest dobry bardzo dobry do turystyki - wygodna pozycja znacznie bardziej wyprostowana niż w innych rowerach tego typu, rama ze stali z bardzo dużą ilośćia mocowań na sakwy i bidony, opona 40 mm de facto górska bo z głębokim bieżnikiem. Natomiast jest cieżki a hamulce mechanicznie sa co najwyżej średnie i wymagają sporo zachodu aby były sprawne Natomiast moim skromnym zdaniem standardowy gravel będzie dalej zbyt sportowy tzn. sylwetka będzie wyciągnięta w dół i przede wszystkim ten rodzaj roweru jest bardzo mocno PRZEDROŻONY Stąd moja rada dla koleżanki - najlepiej np. wypożycz sobie na jeden dzień jakiś model z Decathlonu np. taki jak https://www.decathlon.pl/p/rower-podrozny-riverside-touring-520/_/R-p-332407?mc=8643286&c=Niebieski tu w cenie 3499 zł masz : 1. hamulce tarczowe hydrauliczne - nie ma porównania do innych hamulców jak chodzi o bezpieczeństw 2. sylwetka komfortową ale jednocześnie nie jak na holenderce 3. opony z wkładką antyprzebiciową - mniejsze szanse na flaka w trasie 4. prostszy naped 11 rzędowy 11-46 - wystarczy w każdej sytuacji, chyba że będziesz chciała zdobywac podjazdy w Tatrach 5. bagażnik do 40 kg - to minimum 2 razy tyle ile udźwignie zwykły bagażnik, żaden gravel ci tego nie da 6. błotniki i dynamo w standardzie - to też jest ważne bo nie zaskoczy cie np. sytuacja że się ściemnia a tych nie masz baterii do światełek Pewnie można kupić lepszy rower, ale moim zdaniem ten za 3,5 kafla zrobi kapitalną robotę i zastanawiam sie poważnie czy go nie kupić mojej żonie na wiosnę
  18. O tym full face pisałem jako o środku do ograniczenia lęku przed ponowną jazdą. Nie wiem czy macie doświadczenia z zaburzeniami lękowymi - mam nadzieję że nie, ja niestety mam i to dosyć bogate Na stałe nie ma w nic sensu jeździć w full face. Ale nawet wypożyczyć na pierwsze kilka jazd i spróbować pojeździć aż sie odzyska pewnośc jazdy może warto.
  19. Powiem tak Przede wszystkim szukałbym roweru z porządnymi hamulcami i najlepiej na stalowej ramie, a to niestety oznacza hamulce tarczowe hydrauliczne i mocno podraża cenę Ew. jakiś rower miejski z hamulcami Vbrake Jeżeli ten wypadek mocno siedzi Ci w głowie - to ja bym sie zastanowił nad zakupem kasku tzw. Full Face. Tzn takiego jak noszą np. motocykliści Wiem że dla kobiety jego wygląd będzie odstraszał i na początku będzie się dziwnie w tym czuć - ale to jest największa ochrona ze wszystkich kasków na rynku i warto o tym pomyśleć. Daleki jestem od moralizowania nt kasków, ale sam wiem z racji różnych wypadków na rowerze które miałem przez te lata - że upadki i uderzenia w ziemię zdarzają się w najmniej oczekiwanym momencie. Kilka razy nieźle się potłukłem w banalnych sytuacjach tylko z racji mojej nieuwagi, aż szukałem pomocy na SOR, ale dzieki kaskowi miałem spokój że głowa jest w jednym kawałku.
  20. Nie chce być monotematyczny ale nawet chcąc uprawiać kolarstwo nie bardzo jest gdzie Ja miałbym spore obawy aby wypuścic dziecko na trening na rowerze szosowym, nawet w grupie i pod okiem trenera. W 1980 było w PL 2,3 mln samochodów, a obecnie jest według danych za 2024 czy 2025 23 mln. Czyli ilość samochodów wzrosła 10x razy, te trasy na których jako dziecko szalałem rowerami z kolegami obecnie są mocno zatłoczone i samochodami jeździ sie tam szybko Pomijam już to że kolarze na jezdni niejednokrotnie spotykają się z niczym nieuzasadnioną agresją. O ile w ogóle agresja mogłaby byc czymkolwiek uzasadniona. A co do sportu to jestem z 1985 r. , z dzieciństwa pamietam że tak do około początku lat 2000 w wakacje tak jak wspomina @jajacek od rana do wieczora z kolegami z ogródków działkowych (taka tania forma spędzania wyjazdów na łonie natury) graliśmy w piłkę, jeździliśmy na rowerach, biegaliśmy, czasem kolega skołował jakieś piwko i była impreza. Rodzice byli zadowoleni że maja nas z głowy i moga odpocząć Potem pojawiły sie gry komputerowe, internet i to wciągało bardzo mocno, ja sam grałem całymi weekendami do późnej nocy. Obserwujac dzisiejsze dzieci widzę jak dużo czasu spędzają na mediach społecznosciowych, youtube, internetach (gdzie nikt za bardzo nie kontroluje co przeglądają) a jednocześnie dla rodziców wizja że wypuściliby ich samopas na cały dzień jest przerażająca
  21. Cieszę się że potwierdzacie moja opinie Ja kilka lat temu zrezygnowałem z trenażera i w jego miejsce jeżdzę na jakimś prostym rowerze spinningowym z pomiarem mocy Favero Assioma Uno. Dodam tylko że swój pokój musiałem wyposażyć w licznik Co2 (koszt troche ponad 200 zł) tak aby z jednej strony nie wietrzyć zbyt mocno bo zwłaszcza przy większych mrozach wyziębia się mocno mieszkanie, a z drugiej tak aby poziom Co2 nie przekraczał tych 1000 ppm. Mało kto o tym mówi ale przy intensywnej jeździe bardzo ważna jest wentylacja Na trenażer już nie wrócę, nawet jeśli tracę niektóre możliwości. W rowerze spinngowym cenię sobie czystość oraz ciszę, za ścianą śpi córka 21 msc i priorytetem treningu jest je nie obudzić. Reszta sie nie liczy 🙂
  22. Nie wiem czy znacie ten program ale bardzo go polecam Dotychczas kilka ładnych lat jeździłem na zwifcie, potem miałem około 2 sezonów przerwy bo z uwagi na małe dziecko i małe mieszkanie nie miałem warunków do treningu Chciałem przyoszczędzić trochę kasy i szukałem apki która byłaby darmowa i w miarę sensowna, nawet jeśli miałaby mniej bajerów niż Zwift i inne podobne aplikacje MyWhoosh jest darmowy, dobrze łączy się z moimi akcesoriami treningowymi (używam jakiegoś w miare budżetowego roweru spinningowego, do którego mam założone pedały z pomiarem mocy Favero Assioma Uno + opasek pulsometr na rękaw), wszystko bezproblemowo łączy się po Ant+, a co mnie cieszy - połączenie jest bardzo stabilne, nie wiesza się Moj zestaw jest dosyć podstawowy - nie mam oporu sterowanego z aplikacji itd. Także gdyby ktoś szukał darmowej aplikacji to bardzo polecam MyWhoosh. Jest sporo tras, na razie apka chyba nie jest bardzo oblegana, myślę że warto spróbować za darmo. Pozdrawiam Marcin
  23. A ja myślałem o czyms odwrotnym w gravelu, który czasem jeździ z sakwami i po terenie, ale w większości po asfalcie, kostce i DDR Znaczy sie z przodu wstawić oponę 40 mm z bieżnikiem bardziej agresywnym, a z tyłu np 32 czy 35 mm z leciutkim bieżnikiem Założenie jest takie że opona z przodu toruje ślad w bardziej miękkim podłożu, a jednocześnie opory sa minimalnie mniejsze na dobrej nawierzchni ma to sens?
  24. Ten link który podałeś jest bardzo ciekawy Jeżeli miałbym kupowac jakiś rower cargo - to właśnie coś takowego, jakąś używkę Co do przyczepki - to nigdy z nia nie jeździłem, mam obawy zwiazane z tym że na wąskich drogach rowerowych, zakrętach itd dużo lepiej widzę z przodu czy "się zmieszczę" niż z tyłu na ile zmieści się przyczepka
  25. Od dłuższego czasu rozmyślam nad zakupem roweru cargo. Chodzi mi konkretnie o taki model w którym z przodu mógłbym umieścić dziecko, dać mu do siedzenią jakieś miekką pufę i przede wszystkim widzieć co robi i mieć je cały czas z przodu. Tylko ceny nowych rowerów zaczynają sie od 10.000 zł, w większości są znacznie droższe Rozumiem, że po częsci wynika to z faktu, że te rowery praktycznie w 100 % są elektryczne + rama jest specyficzna i robiona pewnie w niewielkich ilościach, co podraża cenę. Jednak dalej zastanawiam się dlaczego na rynku nie ma tańśzych odpowiedników. Czy taki rower koniecznie musi być elektryczny?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...