Napęd z jedną tarczą z przodu – dobry dla zwykłego rowerzysty?

Z ciekawością obserwuję coraz szerszą ofertę napędów z jedną tarczą z przodu. Nie jest to tak naprawdę żadna nowość. Od lat niektórzy zawodnicy MTB, sami przerabiali napędy w swoich rowerach. W cywilnych modelach taki napęd też się pojawiał, sam miałem kiedyś rower jedynie z tylną przerzutką. Natomiast kiedyś dostępne były jedynie napędy z 6/7/8 przełożeniami z tyłu, dziś ta liczba dobiła do 12. Sporo się przez te lata pozmieniało i dziś o tym trochę napiszę. Ale nie ze sportowej perspektywy, a bardziej zwykłego, codziennego rowerzysty, a także turysty, czy kogoś kto po prostu lubi sobie pojeździć. Postaram się odpowiedzieć na pytanie czy rowery bez przedniej przerzutki mają sens.


Zalety napędu bez przedniej przerzutki

Jedna tarcza z przodu jest lżejsza od dwóch czy trzech. Do tego znika przerzutka, linka, manetka. To wszystko przekłada się na zysk na wadze, choć dla osób, które się nie ścigają, nie będzie to szczególnie zauważalna różnica. O wiele bardziej poczuje się uproszczenie zmiany przełożeń, zmniejszy się możliwość krzyżowania łańcucha. Oczywiście w najbardziej skrajnych położeniach, nadal nie będzie pracował po linii prostej. Ale i tak będą to dużo mniejsze przekosy, niż te, które są do uzyskania w napędzie z trzema tarczami.

Odpada też zastanawianie się, jaka kombinacja przełożenia z przodu i z tyłu będzie najlepsza. Zwłaszcza jadąc w terenie mocno pagórkowatym, staje się dla mnie coraz bardziej uciążliwe wachlowanie manetkami. I pamiętanie o tym, aby pilnować przedniej przerzutki i włączać trymowanie. Szczerze Wam powiem, że gdy miałem rower z trzema przełożeniami z przodu, nieraz zdarzało mi się jechać na środkowym, operując jedynie tylną manetką. Przekosy nie były wtedy tak duże, a ja miałem tę wygodę, że interesowała mnie jazda, a nie myślenie o odpowiednim ustawieniu przełożeń.

Skutkiem ubocznym pozostawienia jednego przełożenia z przodu, jest mniejsza komplikacja w budowie napędu. Znikają elementy, które mogą się popsuć, nie trzeba ich też regulować czy regularnie wymieniać. Nie są to może jakieś dramatyczne oszczędności finansowe w skali roku, ale czasowe już na pewno.

kaseta sram nx pg-1130

Kaseta SRAM NX PG-1130 11-42T


Wady napędu bez przedniej przerzutki

Ale są też i ciemne strony takiego rozwiązania. Najpoważniejszą jest dostępność przełożeń. Z tyłu na kasecie, najmniejsze zębatki mogą mieć 10, bądź 11 zębów (nie mówię tu o białych krukach, które mają 9 zębów). Także im twardsze przełożenie chcemy uzyskać, tym większą tarczę z przodu trzeba założyć. Ale to pociąga za sobą problem przy najlżejszych przełożeniach. Obecnie kasetę z największą dużą zębatką (50 zębów) oferuje SRAM w 12. rzędowych modelach X01 Eagle oraz XX1 Eagle. Jednak ceny (1500 i 1800 złotych) myślę, że skutecznie studzą zapał do zakupów. Schodząc na ziemię mamy kasetę SLX od Shimano oraz NX od SRAMa. Obie 11. rzędowe i o zakresie 11-42.

Wracając do meritum. Założysz małą tarczę z przodu – podjazdy będą łatwiejsze, ale już nie rozpędzisz się na prostej czy z górki. Założysz dużą tarczę – będziesz miał dostępne twardsze przełożenia, ale może się okazać, że pod górkę już będzie brakowało biegu. Łatwo to sprawdzić korzystając z kalkulatora przełożeń, np. Bikecalc.

Kalkulator przełożeń

Formularz wypełniamy następującymi danymi: 1) Średnica obręczy koła 2) Szerokość opony w milimetrach lub calach 3) Wpisujemy kadencję (ilość obrotów pedałami na minutę), w pierwsze pole „od”, w drugie pole „do”, w trzecie liczbę co ile mają się różnić kolejne wyniki 4) Wielkość zębatek na korbie 5) Wielkość zębatek na kasecie (nie trzeba wpisywać wszystkich, w tym wypadku nas interesują głównie dwie skrajne) 6) Prędkość w milach lub kilometrach na godzinę

Jeżeli myślisz o przejściu na napęd z jedną tarczą z przodu, warto porównać to co masz obecnie, do tego co chciałbyś założyć. Wystarczy spojrzeć z jaką prędkością będziesz mógł jechać przy konkretnej kadencji np. 80, na danych przełożeniach. Najważniejsze są dwie skrajne kombinacje. Do porównania wezmę popularny zestaw: korba 44/32/22 + kaseta 11-34, który porównam z korbą o tarczy 38 i kasetą 11-42. A to wszystko na kołach 26 x 2″.

W pierwszym przypadku, przy kadencji 80, na najtwardszym przełożeniu 44/11 pojedziemy prawie 40 km/h, przy najlżejszym 22/34 – niecałe 6,5 km/h. W drugim przypadku na najtwardszym 38/11 uda się pojechać 34,5 km/h, natomiast na najlżejszym 38/42 – prawie 9 km/h. Czyli jak dobrze widać, jest spora różnica zarówno na najtwardszym, jak i na najlżejszym przełożeniu. Aby napęd z jedną tarczą dorównał temu z trzema przełożeniami, musiałby mieć tarczę 28, aby mieć tak samo lekkie przełożenie i tarczę 44 aby mieć tak samo twarde przełożenie. Czyli oczywiście rzecz niewykonalną. Tak więc dobierając ilość zębów na korbie, możemy szukać jedynie pewnego kompromisu.

Ale czy zwykłemu rowerzyście sprawiałoby to różnicę? Przecież i tak nie ściga się w zawodach, ani nie jeździ po bardzo stromych górach. Dobrze wiedzą o tym użytkownicy rowerów miejskich. Producenci montują tam najczęściej przerzutkę planetarną (w tylnym kole) albo zwykłą, zewnętrzną przerzutkę, ale bez przedniej. Nie tak łatwo jest znaleźć rower trekkingowy czy fitnessowy z napędem bez przedniej przerzutki. Pierwszy do głowy przychodzi mi Kross Inzai z 8. biegową piastą Shimano Alfine. Ale na tym się moja wiedza kończy, może Wy znacie jakieś inne rowery?

Do czego zmierzam? Dodawanie kolejnych przełożeń na kasecie sprawiło, że da się tam zastosować coraz większe tryby. A to daje coraz więcej dostępnych kombinacji. Dzięki temu z przodu można mieć dwie, a nawet jedną tarczę, bez ogromnych wyrzeczeń w postaci straconych przełożeń. To co dzieje się w rowerach miejskich, a także od pewnego czasu w topowych rowerach górskich, już niedługo zacznie się przedostawać do popularnego segmentu. Tak jest zawsze – nowości pojawiają się w okrutnie drogich grupach, następnie są stopniowo przeszczepiane do tańszych. Już teraz grupę Shimano SLX 1×11 (korba, kaseta, manetka, tylna przerzutka, łańcuch) kupi się za ok. 1100 złotych, natomiast grupa SRAM NX (z suportem) ok. 1300 złotych. Są to ceny już łatwiejsze do przełknięcia, zwłaszcza gdy porówna się je z ceną topowych, 12. rzędowych kaset, które same kosztowały więcej niż tutaj pełen zestaw napędowy :) A coś czuję w kościach, że w przyszłym roku Shimano pokaże 11. rzędową grupę Deore, a kilka lat później będziemy mieli jeszcze tańsze Alivio. Jeżeli napędy 1×11, a w przyszłości 1×12 staną się dostępne na każdej półce cenowej, myślę, że będziemy obserwować małą rewolucję w napędach.

Zdaję sobie sprawę, że znajdą się tacy, którzy będą narzekać, że producenci co chwila wprowadzają nowości i że za jakiś czas, nie będzie można kupić części do czyjegoś roweru. Tutaj mogę każdego uspokoić. Producenci reklamują głównie topowe produkty, ale poza tym, przez wiele, wiele lat mają w ofercie również tańsze, starsze modele. Do dziś nie ma najmniejszego problemu z zakupem 7. rzędowej kasety czy 5.rzędowego wolnobiegu.

Ja napędom z jedną tarczą na korbie mówię zdecydowanie TAK, a Was zapraszam do lektury powiązanych tekstów: Po co w rowerze 11 biegów i Z iloma tarczami wybrać korbę (gdyby ktoś się wahał, czy jednak nie wybrać trzech).

 
  • vidocq

    Whyte ma fajne rowery z napędem 1×9, 1×10 lub 1×11 do śmigania po mieście:
    http://www.whyte.pl/whitechapel
    http://www.whyte.pl/shoreditch
    http://www.whyte.pl/cambridge

  • Albatus

    Ja bym za to wybrał 2×10 na przykład, można dobrać fajny zestaw, w którym nie ma tak dużego problemu z krzyżowaniem się łańcucha, za to różnica na najwyższych i najniższych przełożeniach jest zauważalna, szczególnie jeśli nie mamy dwóch rowerów (MTB + szosa), a używamy jednego do wszystkich wycieczek. 1×11 i 1×12 są dobre do ścigania się w cross-coutry moim zdaniem gdzie i tak nie pojedziemy w większości szybciej niż te 40 km/h, a jeśli trzeba to i kadencja może być 150 przez krótki odcinek czasu.

  • W rowerze, którego używam na co dzień, transportowo do pracy, mam 5 biegów z czego używam może trzech i też daję radę :)
    Na dłuższe przejażdżki doceniam te swoje dodatkowe dwie tarcze z przodu. A jak mnie chłopak wyciągnie do lasu to i tak miękkich biegów brakuje. Ale też trzeba przyznać, że skoro kupiłam 18-kilogramowe bydlę, to rezygnacja z tarczy dla stosunkowo niewielkiej redukcji wagi mija się chyba z celem :)

    • Tak, tak, redukcja wagi roweru jest symboliczna i to ma znaczenie jedynie przy ultralekkich maszynach do ścigania.

  • Sawyer

    Ja śmigam na grupie sram nx z korba gx. Nie scigam się ale trenuje po prostu a i rekreacyjnie jeżdżę. Genialny napęd, ale ja jestem ogólnym wrogiem przedniej przerzutki tak jak i Ty Lukaszu, w skrócie podzielam twoje zdanie. Uważam tylko że jeśli ktoś uwielbia wyprawy rowerowe długie wielogodzinne i wozi toboly na ramie to Powinien raczej pójść w 2, 3 blaty przód

    • Tak sobie myślę, że przełożenie 26/34, czyli dość typowe w rowerach trekkingowych, jest bardzo, bardzo podobne do przełożenia np. 44/50, które moglibyśmy mieć w napędzie 1×12.

      Jedynie gorzej będzie z doborem odpowiedniego przełożenia do kadencji, ale do jazdy amatorskiej to naprawdę nie jest wielki problem. Tak więc jest się w stanie jedną tarczą z przodu załatwić prawie, prawie cały zakres przełożeń nawet z trójtarczu, ale jeszcze kilka lat przyjdzie nam poczekać na dostępność części z budżetowej półki.

      • radziu

        Na budżetowe 11sp (alivio/sora) poczekamy minimum 8 lat, bo najnowsze wcielenia tych grup dalej są w erze 9sp.
        Nawet najnowszy wypust tiagry 4700 pomimo, że technologicznie czerpie sporo z grup 11sp(ciąg linki w manetce), to dalej pozostała 10sp.

        co do samych nowożytnych napędów 1x – tak jak nie można mieć pretensji, że lodówka nie przygotuje nam krwistego steka i nie obierze ziemniaków na frytki, tak nie można zarzucać, że napęd 1x jest zbyt twardy lub zbyt miękki, jedynie można mieć pretensje do siebie, że źle się dobrało rower do stylu jazdy.
        Po prostu nie ma rowerów uniwersalnych, więc jeśli chciałoby się mieć rower do wszystkiego, to trzeba mieć tych rowerów kilkanaście.

        I taka ciekawostka, patent shimano z 1996 roku na 14sp:
        https://www.google.com/patents/US5954604

        • Jak najbardziej racja. Ale sporo osób skreśla 1x na zasadzie – jeśli mi nie pasuje, to kto będzie na tym jeździł? :D To takie same rozkminy, jak skreślanie korby 3x w rowerze szosowym przez „prawdziwych” szosowców, bleh. A Shimano na razie twierdzi, że w 12 trybów na kasecie nie będą szli. Poczekamy, zobaczymy… :)

  • sparky

    Czego nie ma, to się nie popsuje, nie zużyje, nie rozreguluje…. :)

  • tomeqn1

    Jedna tarcza ma sens ale wszystko zależy od ceny. Obecnie cena jest znośna w kombinacji z max 9 zębową kasetą. Natomiast kombinacja z jedną tarczą i 10 czy 11 zębową kasetą jest strasznie droga i szybciej się zużywa. Wiadomo węższy łańcuch szybciej się zużywa. A kasety i łańcuchy na 10 zębów tanie nie są. Jak lubisz jeździć dużo, ale nie stać cię by co chwila na łańcuch i kasetę wydać ponad 200 zł, to nie jest to zabawa dla ciebie.

    • Sebastian

      Dokładnie tak bo trzeba też nie zapominać o niższej trwałości napędu 1x ,wiekszej halasliwosci na skrajnych przekosach oraz co wcale nie jest tanie cenie przedniej tarczy narrow wide. Warto kilka razy pomyśleć zanim zabierzemy się za demontaż przedniej przerzutki.

      • Tarcza do korby 1×11 Shimano SLX kosztuje ok. 100 złotych, więc tragedii nie ma. Przyjdzie Deore i ta cena jeszcze spadnie.

        • Sebastian

          No tak tu 100zl na tarcze z przodu która nie czarujmy się wytrzyma o wiele krócej niż korba z 2 lub 3 tarczami do tego kaseta za 200-300zł plus łańcuch za 100 i z „bezawaryjnego” zestawu 1×11 robią sie duże coroczne wydatki eksploatacyjne gdy ktoś w miare sporo jeździ. Nikomu nie bronię miec z przodu 1 tarczy ja po prostu zawsze bede mial 3 bo tak mi odpowiada po prostu wydaje mi się że teraz napędy 1x zaczynaja być polecane lub forsowane praktycznie do kazdego typu roweru.

          • radziu

            Blaty N/W są tak mięsiste, ze po 5kkm nie widać praktycznie na nich śladów zużycia – warunek konieczny: pilnować łańcucha.

        • radziu

          Niestety shimano nie robi blatów N/W, co nie zmienia faktu, że za około 100 pln można już taki dostać.

  • Człowiek z żelaza

    Jeśli jeździmy zazwyczaj znanymi trasami – bez wzniesień, łatwiej podjąć decyzję. Ja problemu nie mam – zawsze 3 z przodu i 7 z tyłu :) Nawet jeśli mam silny opór ze strony wiatru. Dobrze wtedy uda się rozwijają. No dobra, czasami (huragan) redukuję do 6 ;)

    PS Jednak uwielbiam tę mnogość wyborów :) Nie to co kiedyś. Ostatecznie można wybrać proste rozwiązanie. Jednak będzie to nasz wybór, a nie brak alternatywy obywatela demoludu.

    • No pewnie, fajnie, że jest duży wybór, każdy może znaleźć coś dla siebie.

      A 3/7 może i fajnie rozwija siłę, ale popróbuj jazdy na trochę lżejszych przełożeniach, z większą kadencją. Człowiek może jechać tak samo szybko, a mniej się męczyć. Sam kiedyś jeździłem siłowo, ale z praktyki wyszło, że to nie jest dobry kierunek dla każdego :)

      • Mateusz Pączek

        Z mojej obserwacji wynika, że jazda siłowa, w dłuższej perspektywie, przynosi lepszy rezultat :P

        • No tutaj bym polemizował. Jazda interwałowa, czyli raz siłowo, raz kadencyjnie – to już bardziej. Nie jestem ekspertem od trenowania, nie znam się na tym. Wiem, że każdy ma inną budowę ciała i predyspozycje i jedni bardziej się nadają do siłówki, inni mniej. Ale tak czy owak, jeżdżąc bardzo siłowo (bez opamiętania), najprędzej zarżnie się kolana, a nie zbuduje formę.

          • Mateusz Pączek

            U mnie jazda bardziej siłowa poprawiła „komfort i dynamikę” jazdy. Obserwując siebie, w 2013 jeździłem siłowo, w tym roku bardziej kadencyjnie. Czuję różnice w mocy. Być może dochodzi efekt psychiki, gdyż wtedy miałem większe zaangażowanie. Wiadomo, że wiele zależy od mięśni i jak ma się je zbudowane.

  • Rafał Jackowski

    Jestem ciekaw, czym będziemy jeździć za 20 lat, jeśli chodzi o rowery;p

    https://www.youtube.com/watch?v=r8GxcMv1-7I

  • Mateusz Pączek

    W swoim rowerze mam napęd 3×7 (korba 42-34-24, kaseta 11-28). Biorąc pod uwagę stosunek przełożenia oraz to, na których jeżdżę wynika, że przechodząc na 1×10 (korba 36t, kaseta 11-36), prawie nic nie tracę. Jedynie najwyższe przełożenie i najniższe. Zasadniczo największego (duży blat i najmniejsza zębatka) i najmniejszego (mały blat i największa zębatka) prawie nie ustawiam. Reszta w miarę się pokrywa. Oczywiście na tych przełożeniach, których używam.

  • Highlandbiker

    Mam w YT Wicked naped 1×10 X0 Srama, z przodu zebatke 32t narrow-wide, i smigam tym po czarnych trasach, pod gore tez a jestem w wieku 40++

  • Grzegorz

    Problem w napędach 1x…. polega nie tylko na ograniczeniu skrajnych przełozeń, ale też na odpowiednim doborze przełożenia do kadencji. Przy jednym blacie z przodu trudno uzyskać optymalne przełożenie…
    Ja obecnie mam napęd 3×10 blaty 42/32/24 kaseta 11-36 i tak już zostanie. Próbowałem napędu 2×10 24/38 ale przeskoki kadencji przy redukcji były zbyt duże, a przy 3×10 zmieniając z przodu przeważnie wystarczy jedno przełożenie korekcyjne z tyłu by utrzymać płynna kadencję.
    Wykorzystanie roweru – głównie maratony MTB
    Warto tez wspomnieć, że wiele osób do napędów 1x… kupuje kilka blatów do przodu i zakłada odpowiedni, zależnie od trasy jaką będzie jechał…. pytanie tylko czy przeciętny użytkownik będzie miał czas i chęć na taka zabawę :)

    • Jasne, wszystko trzeba dobrać pod siebie. Z kadencją się zgadzam, ale pamiętaj, że nie każdy potrzebuje dopasowywać przełożenie co do ząbka. A są i tacy, którym potrzebowaliby czasami dodatkowej zębatki np. między 13 a 14 :)

      Oczywiście decydując się na 1x trzeba liczyć się z tym, że dostępnych przełożeń będzie trochę mniej niż w 3x. W każdym razie – co komu potrzeba.

  • Napęd z tylko jedną tarczą to coś co zawsze mnie kusiło, ze względu na uproszczenie systemu, większą przyjemność z jazdy itp. Czasami łapię się na tym, że używam tylko przedniej przerzutki (właśnie po to żeby nie myśleć o biegach), czyli w systemie 3×9 mam z tyłu 7 i jadąc z górki przerzucam z przodu na 3, a pod górkę na 2… Zastanawiam się czy w ten sposób nie zużywam bardziej całego napędu?

  • Deogracias Apostatis

    Jeżdżę cały rok, bez względu na pogodę. Zimą, wiadomo, mniej (około 8km dziennie), w sezonie około 20dziennie + 100-150 w weekendy. Wszędzie, czy to do pracy, czy na wycieczki za miasto jeżdżę na jednym biegu.Co prawda mieszkam w Gnieźnie, gdzie w okolicach trochę górek jest ale zasadniczo jest płasko ;). Miałem z przodu 3 tarcze, z tyłu 8 koronek. Na początku dawno temu było wielkie WOW!!! Ale fajnie, mogę se poprzerzucać biegi wte i wewte, na trasie depnąć a pod górkę mielić, normalnie szok!!! Ale z czasem okazało się, że z przodu używana jest tylko największa tarcza, a z tyłu środkowa. Jadąc na wycieczkę prędkość 25 km/h w zupełności mi wystarcza, wszystko po drodze zwiedzę, zobaczę i nie zmęczę się. Sama przyjemność z jazdy. Czasami tylko przerzutki bywały uruchamiane. Może przez to, że tyle jeżdżę mam na tyle silne giry, że nie odczuwam jakiegokolwiek dyskomfortu jadąc pod górkę? Z czasem wywaliłem przednią przerzutkę, wymieniłem bezużyteczną trójkę z przodu na jedną dużą 52-zębową tarczę, a z tyłu założyłem 5-biegowy wolnobieg (tak raczej pro forma ;)) . Rower jest lżejszy, linki się nie plątają, bo ich nie ma, wszystko działa jak należy, niczego nie trzeba regulować, nic się nie psuje, bo co ma się popsuć? Śmigam po mieście, śmigam na szosie i w lesie. Jedyny powód do zmiany biegu zachodzi wtedy, gdy ciągnę przyczepkę z synem, a i to też nie zawsze ;)

    Żona jeździ dużo mniej i dlatego przerzutki w jej rowerze za każdym razem przechodzą crashtesty ;) Ale tam gdzie dla mnie jest płasko, dla niej są Himalaje, więc się nie dziwię ;)

    Reasumując, myślę, że ilość biegów to kwestia całkowicie indywidualna, nie ma jakiejś recepty czy uniwersalnego algorytmu. Jednak im więcej się trenuje, tym mniej używa się miękkich przełożeń, gdyż zwiększa się siła nóg i nie ma potrzeby wspomagania. A co za tym idzie, pisiont przełożeń z czasem staje się całkowicie zbędne.

    Pozdrawiam!