Napęd z jedną tarczą z przodu – dobry dla zwykłego rowerzysty?

Z ciekawością obserwuję coraz szerszą ofertę napędów z jedną tarczą z przodu. Nie jest to tak naprawdę żadna nowość. Od lat niektórzy zawodnicy MTB, sami przerabiali napędy w swoich rowerach. W cywilnych modelach taki napęd też się pojawiał, sam miałem kiedyś rower jedynie z tylną przerzutką. Natomiast kiedyś dostępne były jedynie napędy z 6/7/8 przełożeniami z tyłu, dziś ta liczba dobiła do 12. Sporo się przez te lata pozmieniało i dziś o tym trochę napiszę. Ale nie ze sportowej perspektywy, a bardziej zwykłego, codziennego rowerzysty, a także turysty, czy kogoś kto po prostu lubi sobie pojeździć. Postaram się odpowiedzieć na pytanie czy rowery bez przedniej przerzutki mają sens.

fc m7000-11-1
Korba Shimano SLX FC-M7000-11-1

Zapraszam do obejrzenia odcinka Rowerowych Porad, w którym opowiedziałem co nieco o wadach i zaletach napędów z jedną tarczą. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój kanał.


Zalety napędu bez przedniej przerzutki

Jedna tarcza z przodu jest lżejsza od dwóch czy trzech. Do tego znika przerzutka, linka, manetka. To wszystko przekłada się na zysk na wadze, choć dla osób, które się nie ścigają, nie będzie to szczególnie zauważalna różnica. O wiele bardziej poczuje się uproszczenie zmiany przełożeń, zmniejszy się możliwość krzyżowania łańcucha. Oczywiście w najbardziej skrajnych położeniach, nadal nie będzie pracował po linii prostej. Ale i tak będą to dużo mniejsze przekosy, niż te, które są do uzyskania w napędzie z trzema tarczami.

Odpada też zastanawianie się, jaka kombinacja przełożenia z przodu i z tyłu będzie najlepsza. Zwłaszcza jadąc w terenie mocno pagórkowatym, staje się dla mnie coraz bardziej uciążliwe wachlowanie manetkami. I pamiętanie o tym, aby pilnować przedniej przerzutki i włączać trymowanie. Szczerze Wam powiem, że gdy miałem rower z trzema przełożeniami z przodu, nieraz zdarzało mi się jechać na środkowym, operując jedynie tylną manetką. Przekosy nie były wtedy tak duże, a ja miałem tę wygodę, że interesowała mnie jazda, a nie myślenie o odpowiednim ustawieniu przełożeń.

Skutkiem ubocznym pozostawienia jednego przełożenia z przodu, jest mniejsza komplikacja w budowie napędu. Znikają elementy, które mogą się popsuć, nie trzeba ich też regulować czy regularnie wymieniać. Nie są to może jakieś dramatyczne oszczędności finansowe w skali roku, ale czasowe już na pewno.

kaseta sram nx pg-1130
Kaseta SRAM NX PG-1130 11-42T


Wady napędu bez przedniej przerzutki

Ale są też i ciemne strony takiego rozwiązania. Najpoważniejszą jest dostępność przełożeń. Z tyłu na kasecie, najmniejsze zębatki mogą mieć 10, bądź 11 zębów (nie mówię tu o białych krukach, które mają 9 zębów). Także im twardsze przełożenie chcemy uzyskać, tym większą tarczę z przodu trzeba założyć. Ale to pociąga za sobą problem przy najlżejszych przełożeniach. Obecnie kasetę z największą dużą zębatką (50 zębów) oferuje SRAM w 12. rzędowych modelach X01 Eagle oraz XX1 Eagle. Jednak ceny (1500 i 1800 złotych) myślę, że skutecznie studzą zapał do zakupów. Schodząc na ziemię mamy kasetę SLX od Shimano oraz NX od SRAMa. Obie 11. rzędowe i o zakresie 11-42.

Wracając do meritum. Założysz małą tarczę z przodu – podjazdy będą łatwiejsze, ale już nie rozpędzisz się na prostej czy z górki. Założysz dużą tarczę – będziesz miał dostępne twardsze przełożenia, ale może się okazać, że pod górkę już będzie brakowało biegu. Łatwo to sprawdzić korzystając z kalkulatora przełożeń, np. Bikecalc.

Kalkulator przełożeń

Formularz wypełniamy następującymi danymi: 1) Średnica obręczy koła 2) Szerokość opony w milimetrach lub calach 3) Wpisujemy kadencję (ilość obrotów pedałami na minutę), w pierwsze pole „od”, w drugie pole „do”, w trzecie liczbę co ile mają się różnić kolejne wyniki 4) Wielkość zębatek na korbie 5) Wielkość zębatek na kasecie (nie trzeba wpisywać wszystkich, w tym wypadku nas interesują głównie dwie skrajne) 6) Prędkość w milach lub kilometrach na godzinę

Jeżeli myślisz o przejściu na napęd z jedną tarczą z przodu, warto porównać to co masz obecnie, do tego co chciałbyś założyć. Wystarczy spojrzeć z jaką prędkością będziesz mógł jechać przy konkretnej kadencji np. 80, na danych przełożeniach. Najważniejsze są dwie skrajne kombinacje. Do porównania wezmę popularny zestaw: korba 44/32/22 + kaseta 11-34, który porównam z korbą o tarczy 38 i kasetą 11-42. A to wszystko na kołach 26 x 2″.

W pierwszym przypadku, przy kadencji 80, na najtwardszym przełożeniu 44/11 pojedziemy prawie 40 km/h, przy najlżejszym 22/34 – niecałe 6,5 km/h. W drugim przypadku na najtwardszym 38/11 uda się pojechać 34,5 km/h, natomiast na najlżejszym 38/42 – prawie 9 km/h. Czyli jak dobrze widać, jest spora różnica zarówno na najtwardszym, jak i na najlżejszym przełożeniu. Aby napęd z jedną tarczą dorównał temu z trzema przełożeniami, musiałby mieć tarczę 28, aby mieć tak samo lekkie przełożenie i tarczę 44 aby mieć tak samo twarde przełożenie. Czyli oczywiście rzecz niewykonalną. Tak więc dobierając ilość zębów na korbie, możemy szukać jedynie pewnego kompromisu.

romet mikste
Romet Mikste

Ale czy zwykłemu rowerzyście sprawiałoby to różnicę? Przecież i tak nie ściga się w zawodach, ani nie jeździ po bardzo stromych górach. Dobrze wiedzą o tym użytkownicy rowerów miejskich. Producenci montują tam najczęściej przerzutkę planetarną (w tylnym kole) albo zwykłą, zewnętrzną przerzutkę, ale bez przedniej. Nie tak łatwo jest znaleźć rower trekkingowy czy fitnessowy z napędem bez przedniej przerzutki. Pierwszy do głowy przychodzi mi Kross Inzai z 8. biegową piastą Shimano Alfine. Ale na tym się moja wiedza kończy, może Wy znacie jakieś inne rowery?

Do czego zmierzam? Dodawanie kolejnych przełożeń na kasecie sprawiło, że da się tam zastosować coraz większe tryby. A to daje coraz więcej dostępnych kombinacji. Dzięki temu z przodu można mieć dwie, a nawet jedną tarczę, bez ogromnych wyrzeczeń w postaci straconych przełożeń. To co dzieje się w rowerach miejskich, a także od pewnego czasu w topowych rowerach górskich, już niedługo zacznie się przedostawać do popularnego segmentu. Tak jest zawsze – nowości pojawiają się w okrutnie drogich grupach, następnie są stopniowo przeszczepiane do tańszych. Już teraz grupę Shimano SLX 1×11 (korba, kaseta, manetka, tylna przerzutka, łańcuch) kupi się za ok. 1100 złotych, natomiast grupa SRAM NX (z suportem) ok. 1300 złotych. Są to ceny już łatwiejsze do przełknięcia, zwłaszcza gdy porówna się je z ceną topowych, 12. rzędowych kaset, które same kosztowały więcej niż tutaj pełen zestaw napędowy :) A coś czuję w kościach, że w przyszłym roku Shimano pokaże 11. rzędową grupę Deore, a kilka lat później będziemy mieli jeszcze tańsze Alivio. Jeżeli napędy 1×11, a w przyszłości 1×12 staną się dostępne na każdej półce cenowej, myślę, że będziemy obserwować małą rewolucję w napędach.

Zdaję sobie sprawę, że znajdą się tacy, którzy będą narzekać, że producenci co chwila wprowadzają nowości i że za jakiś czas, nie będzie można kupić części do czyjegoś roweru. Tutaj mogę każdego uspokoić. Producenci reklamują głównie topowe produkty, ale poza tym, przez wiele, wiele lat mają w ofercie również tańsze, starsze modele. Do dziś nie ma najmniejszego problemu z zakupem 7. rzędowej kasety czy 5.rzędowego wolnobiegu.

Ja napędom z jedną tarczą na korbie mówię zdecydowanie TAK, a Was zapraszam do lektury powiązanych tekstów: Po co w rowerze 11 biegów i Z iloma tarczami wybrać korbę (gdyby ktoś się wahał, czy jednak nie wybrać trzech).