Rower bez łańcucha

Rower z napędem w którym użyto łańcucha, towarzyszy nam od prawie 150 lat. Pierwsza przekładnia łańcuchowa została opatentowana w 1868 roku. Ten napęd szybko wygrał z nieporęcznymi i niezbyt bezpiecznymi bicyklami, czyli rowerami z ogromnym przednim kołem. Bicykle nie miały łańcucha, a pedały były przymocowane bezpośrednio do przedniego koła. Napęd łańcuchowy umożliwił zastosowanie stosunkowo niewielkich kół, równej wielkości. Dostępne przełożenie regulowało się zakładając większe, bądź mniejsze zębatki. Nie tak jak w przypadku bicykla, większe, bądź mniejsze przednie koło.

Łańcuch towarzyszy nam do dzisiaj i jest zamontowany w zdecydowanej większości rowerów. Co nie znaczy, że nie pojawiają się nowe, lepsze bądź gorsze konstrukcje, w których podejmowane są próby jego zastąpienia bądź usunięcia. Pokażę Wam dziś kilka takich patentów.

 

Pasek zębaty – zamiast łańcucha, w napędzie pracuje pasek wykonany z tworzywa sztucznego (często wzmocniony włóknem węglowym). Najpopularniejszym producentem w naszym regionie jest Gates, posiadający w swojej ofercie paski Carbon Drive. Producent chwali się, że taki napęd jest bezgłośny, a także, że nie trzeba go zbyt często czyścić. Paska, w przeciwieństwie do łańcucha, nie smaruje się.

Sam pasek ma wystarczyć na dłużej niż łańcuch, choć to będzie zależało od warunków w jakich jeździmy. Ale pojawia się pierwszy zgrzyt – pasek kosztuje w Polsce 369 złotych. Porównując to z ceną nawet droższego łańcucha, np. Connex 11sX, którego można kupić za ok. 180 złotych – mogę powiedzieć jedno – tanio nie jest. Z drugiej strony, docierają do mnie informacje, że przy spokojniej jeździe, pasek powinien wystarczyć na co najmniej 20.000 kilometrów, więc w dłuższej perspektywie koszt zakupu mógłby się zwrócić.

Do paska oczywiście są potrzebne specjalne zębatki, które też do najtańszych nie należą (nie spotkałem się z budżetowymi rozwiązaniami). Pasek musi pracować z przerzutką planetarną (schowaną w tylnej piaście) i co bardzo istotne, rama musi być przystosowana do takiego napędu. Pasek stanowi jedną całość. Nie da się go rozpiąć, tak jak możemy zrobić to z łańcuchem. Dlatego potrzebna jest specjalna rama, w której można rozpiąć tylne widełki, aby włożyć pasek. Napęd z paskiem stosują m.in. Cube i Scott.

 

Napęd na sznurek – ciężko mi znaleźć lepsze, polskie określenie na ten napęd. Stringbike powstał na Węgrzech i do jego napędzania użyto sznurka. Rower z napędem na pasek wyglądał całkiem normalnie i niezorientowana osoba, z daleka mogłaby nawet nie zauważyć, że nie ma łańcucha. W przypadku roweru na sznurek – nie ma takiej możliwości :) Napęd jest tak nietypowy, że na pierwszy rzut oka widać, że coś jest „nie tak”.

Rower napędzany jest dzięki specjalnym przekładniom, na które nawijany jest mocny, polietylenowy sznurek. Biegi zmieniane są poprzez przesuwanie rolek, które napinają sznurek. Cóż, cała konstrukcja wygląda tak, jakby wyszła z laboratorium szalonego naukowca :) Co ciekawe, nie jest to tylko wizja projektantów. Rowery na sznurek można kupić na stronie producenta. Najtańszy rower z takim napędem kosztuje 1250 euro.

 

Wałek napędowy – napęd tego typu stosowano w rowerach już pod koniec XIX wieku. W Polsce można dostać rower z takim napędem, choć wyboru zbyt wielkiego nie ma i są to konstrukcje sprowadzane m.in. z Niemiec. Wałek pracuje szczelnie zamknięty i nasmarowany. Można go podłączyć do przerzutki planetarnej. Sprawność takiego wału jest trochę niższa niż napędu łańcuchowego, jest on także trochę cięższy. Jednak rekompensuje to fakt, że napęd jest niewrażliwy na warunki zewnętrzne.

rower-wal-kardana

Tak jak w przypadku napędu sznurkowego, w momencie większej awarii, pojawi się problem z serwisem takiego napędu. Dostępność części w Polsce jest znikoma.

 

Napęd bezpośredni – kiedyś stosowano go w bicyklach, na których dziś jeżdżą jedynie pasjonaci tego typu rowerów. Połączenie na sztywno pedałów z przednim kołem, możemy spotkać także w rowerkach dziecięcych. Takie rozwiązanie bardzo upraszcza konstrukcję roweru, tak więc nic dziwnego, że nadal podejmowane są próby wprowadzenia takiego napędu na rynek.

Jednym z przykładów jest IzzyBike, którego konstruktorem jest Marek Jurek. Jego projekt składanego roweru, z napędem na przednie koło, wygrał wiele konkursów. Niestety od dwóch lat jest zupełnie cicho o tym rowerze, a szkoda, ponieważ zapowiadał się ciekawie.

 

Cieszy mnie niezmiernie, że nie stajemy w miejscu. Kombinujemy, udoskonalamy istniejące projekty i wymyślamy nowe. Większość nowinek się nie przyjmie, ale być może jedna na sto podbije rowerowy świat. Z przedstawionych wyżej napędów, jedyne co do mnie przemawia, to pasek. Chętnie sprawdziłbym jak się jeździ na rowerze z takim napędem. Czy faktycznie się nie brudzi i na ile wystarcza taki pasek.

Wałek napędowy? Cóż, fajna koncepcja, ale w przypadku jakiejkolwiek awarii, może być krucho w Polsce z serwisem. O serwisowaniu napędu sznurkowego już nie mówię :) Wygląda to fajnie, ale boję się, że jest to zbyt skomplikowana konstrukcja. Napęd bezpośredni? W rowerze pana Jurka nie podoba mi się dziwna pozycja za kierownicą. No i budowa ramy jest mocno nietypowa.

Szczerze powiedziawszy, jeżeli przeszkadza Ci, że łańcuch się brudzi (i przy okazji potrafi pobrudzić spodnie), lepiej zainwestować w pełną osłonę łańcucha (lub rower z taką osłoną). Może ona być dość uciążliwa w przypadku gdy trzeba coś przeserwisować, ale z drugiej strony, dobrze zabezpieczy łańcuch przed warunkami atmosferycznymi.

Ja trzymam kciuki za konstruktorów. Niech dopracowują to co już mamy i wymyślają nowe rozwiązania. A nuż się uda :)



  • Xii

    na tegorocznych targach eurobike znalazłem jeszcze takie coś, to chyba rozwinięcie w/w koncepcji z Wegier, choć ja kojarzę, że chyba z Turcji. W każdym razie, jeździło fajnie https://uploads.disquscdn.com/images/ab107ce52c4fe799cf6da2cb28ab866dfe9c27b6115f07b672b2571a1aeb12b0.jpg

  • DanielBulinski
  • Piotr z bagien

    Napęd na pasek stosuje również Specialized. Rama Awol Elite ma możliwość założenia napędu na przerzutkę planetarną i pasek oraz tradycyjną przerzutkę.
    Nie pamiętam zbyt dokładnie ale bodajże Surly, Salsa tudzież Genesis w swoich fat bikach stosują napęd na pasek. Surly to na pewno. Genialne rozwiązanie do uprawiania bikepackingu i łomotania się po krzaczorach.

  • amigo

    Bardzo ciekawe zestawienie nowych trendów w tej materii .Napęd sznurkowy ma w sobie coś magicznego ale to pasek jest na chwile obecną jedyną poważną alternatywą dla łańcucha.Ciekawe kiedy inni producenci rowerów(m.in. krajowi) pójdą w stronę paska.

    • Mnie w tym sznurkowym napędzie martwi za duża liczba ruchomych części. I to części, których potem nie dostaniesz w każdym rowerowym sklepie. Ale taki urok nowości – ktoś musi być pierwszy :)

      • Arek

        Nie to że jestem zwolennikiem sznurków na bieliznę w napędzie rowerowym, ale każdy łańcuch to ok. 100 zawiasów i w sumie jakieś 4 razy tyle części ruchomych.

    • radziu

      W brew pozorom rowerów na pasek jest sporo, tylko chętnych mało.
      Szczególnie ciekawe są te z pinion’em – tylko cena zaporowa zaczynająca się od 4000 euro za mieszczucha/treking.

      • Frutos

        Wbrew :)

        • radziu

          Jeśli masz pewność, że nie chodziło mi o ładniejszą formę zwrotu: kij w oko ;)

      • Kwestia zdefiniowania „sporo”, bo przeglądając oferty producentów rowerów, które są bez problemu dostępne z Polsce, to aż tak wiele tych pasków nie ma. Oczywiście, jak ktoś jest chętny, to zawsze coś znajdzie. Ale nie jest tak, że w ofertach można przebierać :)

  • Robert

    Napęd na pasek.
    Pasek wytrzyma długo ale jak się zbrudzi to działa z większym oporem, no i ma ograniczenie w ilości biegów.
    Na sznurek.
    Dwa wolnobiegi z obu stron, raz napędza lewy raz prawy tylne koło.
    Na wał .
    Napęd bezobsługowy, praktycznie nie awaryjny i prosty w budowie. Idealny na miasto.
    Bezpośredni napęd.
    Na bezdroża się nie nadaje, wąski rozstaw osi, a przy ostrym skręcie nogawki spodni dotykają opon.

    • No na tym prototypie inżyniera Jurka, jadący wyglądają dość pokracznie, przy okazji prawie zahaczając kolanami o kierownicę. Ale może to kwestia odpowiedniego rozmiaru ramy…

  • paweł

    Co do napędów to chętnie kupiłbym rower na pasek ale martwi mnie, że jak wyjadę gdzieś dalej i będzie mała awaria to nikt mi tego nie naprawi. I nie mówię, że pasek nie jest trwały ale zawsze może zdarzyć się jakaś wywrotka. Ale pomysł ciekawy. Zwłaszcza do miasta.
    Odnośnie historii, to ponoć za prekursora obecnego roweru takiego jaki znamy uznaje się model „SAVETY” z 1885 roku, do którego 3 lata później dołożono opony pneumatyczne (na podst. książki „Przepis na rower” – Robert Penn, polecam do przeczytania).

    • Zawsze można wieźć ze sobą zapasowy pasek :)

      • Robert

        Pasek drogi, ale na miasto od wielu lat sprawdza się zwykły łańcuch w zabudowie. Nie jest narażony na deszcz i piach. Smarować go można w takim wypadku nawet smarem do łożysk bo nie ma kontaktu z piaskiem

        • Morgan Jones

          Chainglider :)

  • Mnie bardzo interesuje wał napędowy. Może nie jako główny napęd, ale jako sposób napędzania przedniego koła. Czytałem o takich rozwiązaniach dobrze ponad 10 lat temu, ale potem ślad po tym gdzieś zaginął. Niedawno trafiłem jednak na projekt roweru budowanego w celu dojechania na biegun i właśnie posiada napęd na oba koła: http://christinibicycles.com. Ciekawe jak się na czymś takim jeździ?

    • Ciekawy patent. Ale ciekawi mnie jak to się będzie zachowywało na mrozie i śniegu…

  • Kichał

    Paski wydaja sie byc dobre i moglyby byc na pewno tansze gdyby przyjela je wieksza czesc rynku. Fixie na pasku brzmi dobrze, cruisery tez moglyby na nim jezdzic. Spiskowe teorie glosza ze przerzutki planetarne sprawdza sie nawet w rowerach mtb tylko wprowadenie tego rozwiazania na szeroka skale wiazaloby sie ze znaczacymi zmianami procesow prosukcyjnych. Rynek na pewno przyjmie jeszcze wiele zanim znow sie nasyci. Ciekawa jest zmiana systemu przerzutek czy rozmiaru kol, co ma tez na pewno technologiczne uzasadnienie. Nie zawsze bylismy zdolni produkowac wytrzymale kola rowerowe o duzym rozmiarze w przystepnej cenie i podobnie pewnie jest z szerokoscia lancucha:) Jestem ciekaw jak daleko w przod planowana jest strategia rozwoju czolowych producentów i jaka jest ich bezwladnosc:)

    • Borubar

      Paski to marketingowa ściema. Wcale nie wytrzymują długo.

      Zwłaszcza jeśli nie
      pracuje w sterylnych warunkach a rowerzysta jest silny to pasek niszczy
      się błyskawicznie. Nie przejedzie nawet 1000km

      Przerzutki planetarne sprawdzają się szczególnie dobrze w rowerach MTB – są odporne na zabrudzenie, a duży zakres przełożeń w rowerze MTB nie jest potrzebny, 300% oferowane przez przekładnie planetarną wystarczy. Dużo gorzej nadają się do rowerów trekingowych – tam gdzie chce się jeździć zarówno szybko po szosie jak i mieć możliwość podjazdu po stromym, wioząc dodatkowe obciążenie zakres oferowany przez taką przekładnie może nie wystarczać.

      Jednak przerzutka tego typu ma jedną podstawową wadę – jest bardzo droga, coś co oferuje znośną kulturę pracy, 7 biegów i ma choć 300% zakres przełożeń kosztuje więcej niż cały rower wyposażony w tradycyjne przerzutki.

      W rozsądnych cenach można kupić najwyżej przerzutki 3 biegowe które terkoczą podczas jazdy – ale jazda z czymś takim nie należy do przyjemnych.

      • radziu

        Dość oryginalne twierdzenie, że w mtb wystarczy 300% – tym bardziej że zaczynają pokazywać się kasety o rozpiętości 500%, a te w okolicach 420% występują już w klasie „budżetowej”

        • Borubar

          Na podjazdach przy 26 calowym kole potrzeba przełożenia 1:1 (1 obrót korby = 1 obrót koła), podczas jazdy po płaskim można użyć przełożenia 1:3 (1 obrót korby = 3 obroty koła), przy kadencji 80 obrotów na minutę oznacza to jazdę ~32km/h, przy kadencji 90 obrotów na minutę 35km/h – spokojnie wystarczy bo na rowerze górskim po płaskim szybciej się nie jeździ (za duże opory).

          Przy większym kole należy użyć proporcjonalnie większej koronki i prędkości oraz wymagana siła wyjdą takie same.

          Co innego rower trekingowy na którym zarówno chciało by się móc podjechać stromo pod górę jak i jechać szybko po gładkiej szosie. Tam zakresy przełożeń 400% i więcej się przydają.

          • radziu

            Sprecyzujmy co to znaczy stromo, bo mi się przed oczyma pojawia ścianka 30%, a z drugiej strony już nie tak stromy ale długi podjazd 1000 metrów w pionie i przełożenie 1:1 – boli.
            Śmiem zaryzykować twierdzeniem, ze na trekingu tez nie pociągniesz średniej powyżej 30km/h zbyt długo, bo też zbyt duże opory powietrza.

            • Borubar

              Za stromy uważam podjazd na którym trzeba zwolnić do 10km/h bo nie da rady jechać szybciej.

              • Robert

                Przekładnie planetarne można połączyć bez problemu z dwiema tarczami z przodu. Najpopularniejsze nexus 8 czy Alfine, bez problemu sprawdzają się w MTB czy szosówkach. Rower treningowy nie jest ani demonem prędkości ani kozą zdolną pokonać każdą górę.

                • radziu

                  Tylko pozostaje pytanie, na co komu w szosówce ciężka planetarka, skoro klasyczny napęd sprawdza się idealnie.
                  Co do biegów w pieście w mtb – ciekawe ile to pożyje zakładając zmianę przełożeń przy pełnym obciążeniu?

                  • Maciej Rutecki

                    „Co do biegów w pieście w mtb – ciekawe ile to pożyje zakładając zmianę przełożeń przy pełnym obciążeniu?”

                    Uwzględniając, że w przypadku Nexus/Alfine producent zaleca nie zmieniać biegów pod dużym obciążeniem, to długiego żywota nie wróżę.

                    Ciekawostka, którą niedawno odkryłem, jak przeczytałem instrukcję obsługi dla Shimano Alfine 8:

                    • Practice gear shifting often.

                    Dla Nexus nie znalazłem czegoś takiego

                    //Edit: Dla Nexus także znalazłem takie zalecenie.

                    • Robert

                      Forum rowerowe. Użytkują i chwalą sobie. Co się tyczy szosowki. Jak zdejmiesz tylna piaste , kasetę 9-11 rzędów, przerzutkę, wagowo wyjdzie podobnie lub tak samo

                    • Maciej Rutecki

                      Akurat wszystkie rowery które mam mają „planetarkę” i bardzo ją sobie chwalę. No ale ja używam rowerów do jazdy po mieście, gdzie są najwygodniejsze i dają radę z ciężkim rowerzystą i mało kadencyjną jazdą. Ale ciężko moje doświadczenia z nią przenieść na inne zastosowania. Choć w MTB średnio to widzę też z innego powodu: utopienie piasty w błocie bez szybkiego umycia raczej szybko ją wykończy.

                      Co do wagi się nie wypowiem, bo nigdy dokładnie tego nie porównywałem, ale np. coraz częściej widzę rowery miejskie na Alfine 11 o geometrii zbliżonej do przełaju. Nie jest to typ ramy, który mnie interesował, ale zgrabnie to wygląda: brak napinacza, albo jakiś kompaktowy, brak wózka od przerzutek, jednej linki, no i często pasek zamiast łańcucha, kompaktowe tarcze hamulcowe.

                      Kolega kiedyś pokazywał mi model roweru (nie pamiętam konkretnie który to — chyba Cube), który ważył 10-11kg. Nawet mnie — przyzwyczajonego do holendrów — się spodobał. Cena mnie, bo to było kilkanaście tysięcy złotych. :-)

                    • Piasta planetarna Shimano Alfine 11 waży ok. 1,7 kg.

                      Natomiast piasta + przerzutka szosowa + kaseta szosowa to ok. 800 gramów. A można oczywiście jeszcze mniej.

                    • Robert

                      Ja jestem teraz po zmianie napędu na Nexus 8 Premium SG-8R25-VS, całość połączona z 3 tarczami, łańcuch X8 93 8 rzędowy, napinacz Alfine CT-S500.

      • Maciej Rutecki

        „Zwłaszcza jeśli nie
        pracuje w sterylnych warunkach a rowerzysta jest silny to pasek niszczy
        się błyskawicznie. Nie przejedzie nawet 1000km”

        Bardzo śmiałe stwierdzenie chyba osoby, która nie miała przyjemności serwisowania takiego paska po jakiś 15-20 tysięcy km. O ile można tutaj mówić o jakimś serwisowaniu, gdzie najwięcej siły i czasu poszło na odkręcenie zapieczonej śruby mocującej tylni hak.

        „300% oferowane przez przekładnie planetarną wystarczy.”

        Mnie tyle czasem nie starcza w mieszczuchu. :D

        „W rozsądnych cenach można kupić najwyżej przerzutki 3 biegowe które
        terkoczą podczas jazdy – ale jazda z czymś takim nie należy do
        przyjemnych.”

        Ekhm, tego, jakie masz doświadczenie z „planetarkami”? :-)

        • Borubar

          Z paskami miałem kilka razy do czynienia.

          Już po 200km widać spore zużycie.
          Dość szybko się wyciera.
          Przy większym obciążeniu ślizga się/przeskakuje, nie da się pojechać, z niską kadencją pod górę.
          Stopniowo coraz bardziej się wyciąga, po przejechaniu 800km kończy się możliwość regulacji i tym samym pasek trzeba wymienić.

          Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy wazy 100kg i pedałuje z taką siła jak ja – no ale łańcuch bez problemu to wytrzymuje. Zanim zacznie się kwalifikować do wymiany na łańcuchu za 30zł mogę bez problemu przejechać 2000 km, a jak nie zależy mi zębach tylnej przekładni to i 2500 km.

  • Robbert

    Mnie się bardzo spodobał wynalazek Grzegorza Zielińskiego – Nuseti. Choć to jednak rower z łańcuchem – to zamknięty napęd wydaje się odpowiadać na wszelkie problemy z łańcuchem zewnętrznym – uszkodzenia, zabrudzenia itp.
    Ponadto Izzy bike byłby świetnym rozwiązaniem dla roweru miejskiego. Może wynalazca powinien spróbować go wypromować na największym rynku rowerów miejskich czyli w Holandii?

    • Maciej Rutecki

      Jednak w Holendrach dominuje pełna osłona łańcucha, która — przy jednorzędowym łańcuchu — ogranicza do zera serwisowanie i ryzyko zniszczenia ubrań. Nie ma ciśnienia na inne rozwiązania.

      Pojawiają się w topowych holendrach paski napędowe, ale one mają jedną wadę: w miejskim rowerze jeździ się w zwykłym ubraniu i pasek nie rozwiązuje problemu wkręcenia się np. spodni, płaszcza, czy dłuższych sukienek u pań. Tutaj poczciwa pełna osłona łańcucha wygrywa (ewentualnie jak w duńskich: łańcuch jest osłonięty w całości poza tylną osią od zewnętrznej strony — od wewnątrz nie ma osłony).

    • Nuseti to bardzo ciekawy projekt, ale z tego co widziałem, nie przyjął się za bardzo na Kickstarterze. A właśnie takie platformy są dobrym miejscem do sprawdzenia, czy projekt się przyjmie. Bo łatwo powiedzieć, że coś jest fajne. Trudniej to potem sprzedać, tym bardziej, że kompletny rower kosztował ok. 20.000 złotych.

      Ja się nie znam na mechanizmach sprzedaży rowerów. Ale albo trzeba zaczynać od stosunkowo niskiej półki, aby przekonać masowego odbiorcę. Albo bardzo mocno pójść w sponsoring sportu. Przekonać do swojego rozwiązania zawodowców i liczyć na to, że za sportowcami pójdą ambitni amatorzy.

  • OLD_X

    A co z piastą NuVinci N360
    tutaj link:
    https://www.rowerystylowe.pl/p-2022/piasta-nuvinci-n360-pelny-zestaw

    Jeździ ktoś na niej? Jak się sprawuje?

    Może Pan Łukasz się wypowie?

    • Myślę, że warto poszukać opinii na zagranicznych forach internetowych. W Polsce mam wrażenie, że takie piasty ma garstka osób, niekoniecznie zaglądających tutaj :)

  • arthood

    A ja uważam że rower MTB powinien mieć od zawsze napęd całkowicie hermetyczny… np taki https://youtu.be/LDLznIEKmj4 . Zupełnie nieosłonięty napęd w warunkach terenowych to jakieś nieporozumienie, zgrzytający na zębatkach piasek , konieczność ciągłego czyszczenia i siłą rzeczy ograniczona trwałość. Ale może o to chodzi żebyśmy ciągle wymieniali kasety , łańcuchy itd

    • Sama koncepcja jest świetna, można ją częściowo zrealizować w rowerach miejskich z przerzutką planetarną i solidną obudową korby i łańcucha.

  • Piotr Kowalczyk

    Niedawno pojawiła się okazja zakupu nietypowego roweru z której ochoczo skorzystałem. Na początku mial być ciekawostka przy bliższym Poznaniu okazał się na tyle interesujący ze został głównym kompanem podróży. Rower zwie się GSUS gbike napędzany jest wałem firmy bixeo oraz przerzutka shimano alfine 8 biegowa w piascie . I tu pojawia się kłopot gdyż nigdy nie miałem styczności z przerzutka planetarna i takim napędem. Ma ktoś jakieś doświadczenia chodzi np o zmianę opony w tylnym kole jak je wyjąc żeby np nie uszkodzić takiego napędu ?

    • Robert

      Wał Kardana, fajny system na miasto, odporny na miejski bród.
      Nowa Alfina, czyli system top normal, ciągnąc linkę zmiany biegów zmieniasz biegi z 8 do 1. Low normal działa odwrotnie, ciągnąc za linkę zmieniasz biegi z 1 do 8 (starsze wersje Alfine i Nexus)
      Demontaż:
      Odkręcasz dwie śrubki z osłony. (ta osłona aluminiowa przy tylnym kole, jest na dwóch śrubkach)
      Ustawiasz na bieg 8. (top normal), lub 1 (low normal). Jeśli nie wiesz jaki system zmiany biegów masz, ustawiasz taki bieg (1 lub 8) , przy którym jak najwięcej wystaje linki z pancerza.
      Złap pancerz przy kole i pociągnij, pancerz wyjdzie z mechanizmu zmiany biegów.
      Teraz masz maksymalnie zluzowaną linkę zmiany biegów, wyciągnij „nakrętkę” z mechanizmu zmiany biegów.
      Odkręć śruby z osi piasty.
      Wyjmij koło.

      https://youtu.be/ss8BmSSC3Fs?t=5m50s

      https://youtu.be/LAnPdzACxJY

      • Piotr Kowalczyk

        Hmm zastanawiam się nad tym ustawieniem biegów znalazłem coś takiego https://m.youtube.com/watch?v=9vNex-cx8Yo
        Tam facet pokazuje odłączenie koła od mechanizmu z tym ze ustawia bieg na 4 . ( kalibruje biegi tez z pozycji wyjściowej 4 bieg) co o tym sądzisz ?

      • Piotr Kowalczyk

        Sorry drugi raz obejrzałem ustawia na najwyższy bieg ;)

        • Robert

          W piastach Alfine/Nexus 8 i 7 biegowych, kalibruje się piastę na 4 biegu.
          W Piastach Nexus 5, kalibruje się na 3 biegu.