Gdzie się podziały lekkie przełożenia w rowerach gravelowych?

Pisałem o tym już kilka razy, ale czas na osobny tekst na ten temat. Liczę też na Waszą opinię. Rowery gravelowe stają się coraz popularniejsze, ba, ja sam mam taki rower (kilka słów o moim On One Bish Bash Bosh). Według mojej definicji jest to rower na bezdroża, gruntowe drogi, leśne, ubite ścieżki, a także asfalt. Do tego dysponując różnymi kompletami opon, możemy gravela (w miarę jego możliwości) przystosować do różnych zastosowań (ultramaraton, jazda turystyczna, szwendanie po okolicy, a nawet jakaś szosowa ustawka). I cały czas gravel pozostaje wygodny, przypominając swoją koncepcją szosę typu endurance (więcej na ten temat we wpisie – rower szosowy, przełajowy czy gravelowy). Ot – taki rower po trochu do wszystkiego.

No i teraz powiedzcie mi – jeżeli gravel z założenia ma być takim uniwersalnym rowerem – dlaczego ogromna część producentów montuje do nich napęd, żywcem wzięty z roweru szosowego? Okej, korba 50/34 i kaseta 11-34 dają już całkiem lekkie przełożenie, ale pod warunkiem, że jedziemy po asfalcie i bez bagażu. Po obciążeniu roweru sakwami lub torbami do bikepackingu, na podjazdach robi się już trudniej, a po zjechaniu z asfaltu – może być jeszcze gorzej.

TL;DR

Tekst wyszedł mi długi i pełny obliczeń oraz teoretycznych rozważań. Jeżeli nie chce Ci się go czytać w całości – oto krótkie podsumowanie. W rowerach gravelowych najczęściej spotykane przełożenia, dają możliwość rozpędzenia się do sporych prędkości (nawet 55 km/h), jednocześnie „zabierając” nam lekkie przełożenia, znane z rowerów crossowych czy górskich. Rozwiązaniem może być założenie tylnej przerzutki MTB, co wymaga użycia adaptera, inna możliwość to zamontowanie elektronicznej grupy osprzętu, ewentualnie poszukanie korby z mniejszą tarczą/tarczami.

Moc w nogach

Być może gravele kupują tylko ci, którzy mają zrobioną nogę i żaden podjazd im niestraszny, nawet na twardszych przełożeniach (szanuję i podziwiam). A może jednak częściej kupują je osoby, które chcą przesiąść się z roweru crossowego/fitnessowego na coś z barankiem, jednocześnie zachowując pewną uniwersalność? A potem narzekają na brak bardzo lekkich przełożeń?

Sam dostałem nie tak dawno wiadomość od czytelnika, który jako uzupełnienie roweru górskiego, kupił sobie gravela z korbą 48/32 i kasetą 11-34. Przyzwyczajony do lekkich przełożeń w góralu, załadował rower sakwami i jak sam napisał „już mu obrzydła jazda”. I zaczął szukać rozwiązania, jak uzyskać w swoim gravelu lżejsze przełożenia.

Lekkie przełożenia w rowerach gravelowych

Napęd 1x

W przypadku napędów z jedną tarczą z przodu, producenci rowerów (do spółki z producentami napędów) chyba chcą utrzymać mit, że rower bez przedniej przerzutki nadaje się jedynie do jazdy MTB. Okej, jednoblat nie jest dla każdego, jednak przy sprecyzowanych oczekiwaniach, zadowoli on bardzo dużą grupę osób, także turystów (w tym mnie). A co dostajemy w rowerach gravelowych? Bardzo często spotykany jest zestaw: 42 zęby na korbie i kaseta 11-42, co daje podobnie „lekkie” przełożenie, co 34-34 w napędach wziętych z rowerów szosowych.

Czy potrzebne są aż tak szybkie przełożenia?

Okej, gravele mają być w miarę uniwersalne, ale czy naprawdę potrzeba do takiego roweru montować przełożenie 50-11, 42-10 czy 42-11? Na oponach 28″ o szerokości 37 mm i przy kadencji 90, pojedziemy na tych biegach odpowiednio: 54 km/h, 50 km/h i 45 km/h. To przy uniwersalno-turystycznej jeździe prędkości, które uzyskuje się zwykle z górki, kiedy tak naprawdę nie trzeba już pedałować :) Jeżeli na gravelu w ogóle byłbym w stanie pojechać 50 km/h (po płaskim, bez wiatru), zacząłbym się zastanawiać nad zakupem roweru szosowego.

Praktyczne porównanie lekkich biegów

Porównajmy teraz lekkie przełożenia, dostępne w różnych typach rowerów. Użyłem do tego kalkulatora od Sheldona Browna i wynik podam w „Gain Ratios” (im mniejsza liczba, tym lżejsze przełożenie), co pozwoli na łatwiejsze porównanie, niż patrzenie na prędkość. Wybrałem popularne zestawienia przełożeń, oczywiście wariacji jest więcej. Rower górski policzyłem dla opon 29″ x 2,2″, a crossowy i gravelowy dla 28″ x 1,5″ (38C).

Rower górski (40/30/22 + 11-34): 1,4

Rower górski (36/26 + 11-42): 1,3

Rower górski (30 + 11-46): 1,4

Rower górski (28 + 10-51): 1,2

Rower crossowy (48/36/26 + 11-34): 1,6

Rower crossowy (38/28 + 11-42): 1,4

Rower gravelowy (46/30 + 11-36): 1,7

Rower gravelowy (50/34 + 11-34): 2,0

Rower gravelowy (42 + 11-42): 2,0

Jak widać, różnice są spore. Nawet jeżeli te liczby Wam nic nie mówią, wystarczy spojrzeć na pierwszy na liście, popularny napęd w góralach. Gdybyśmy chcieli na nim uzyskać przełożenie 1,8 czyli takie jakie znajdziemy w niektórych gravelach, trzeba byłoby na kasecie 11-34 zrzucić łańcuch o dwie zębatki w dół, na tryb 26. A chcąc uzyskać przełożenie 2,0 jak w napędzie typowo szosowym, jeszcze bieg niżej na tryb 23. A kto amatorsko jeździ na rowerze górskim, dobrze wie, że w niektórych sytuacjach, większe tryby na kasecie są na wagę złota :)

Gdzie w takim razie są lekkie przełożenia w gravelach?

Okej, rowerem gravelowym nie wybierzemy się w tak trudny teren (gdzie przydają się lżejsze biegi) jak góralem. Rower górski zazwyczaj będzie też cięższy od gravela (co również uzasadnia lżejsze przełożenia). Ja jednak uparcie wracam myślą do załadowanego bagażem (nawet relatywnie lekkim) gravela, który często robi się cięższy od górala. I teraz chcemy, z trochę słabszą nogą, przejechać się np. Szlakiem Orlich Gniazd. I może się okazać, że na gravelu pod część podjazdów będziemy wpychać rower lub szybciej wyssie on z nas energię. A na góralu, powoli bo powoli, ale będziemy wjeżdżać na kołach. Albo może i będziemy pedałować gravelem na podjeździe, ale kadencja spadnie tak bardzo, że tylko będziemy sobie katować kolana.

No to kup sobie trekkinga, crossa lub górala!

Niektórzy „życzliwi” mogą tak powiedzieć. Dziękuję, rower górski już mam, jednak traktuję go jako świetne uzupełnienie gravela, nie jako jego zastępstwo. Natomiast rowery crossowe/trekkingowe są fajne, niemniej brak amortyzatora i kierownica baranek w gravelu bardziej do mnie przemawiają.

Rowery gravelowe

Jak uzyskać lekkie przełożenia w gravelu?

Dostępne możliwości

Inną sprawą jest fakt, że producenci napędów rowerowych niespecjalnie pomagają, w uzyskaniu lekkich przełożeń w rowerze z barankiem. Pisałem już na ten temat, w poradniku o uzyskiwaniu lekkich przełożeń w rowerze szosowym. Oczywiście dla chcącego, nic trudnego – da się założyć pozagrupową korbę z inną liczbą zębów (co czasem robią sami producenci) albo wymienić samą zębatkę/zębatki. Niemniej nie zawsze jest to możliwe/opłacalne.

Jakie możliwie najlżejsze przełożenia (fabrycznie), przygotowały dla nas dwie największe firmy Shimano i SRAM? Popatrzmy:

Shimano GRX (46/30 + 11-36): 1,7 w przypadku 10. rzędowej grupy i 46/30 + 11-34: 1,8 w przypadku 11. rzędowej grupy.

SRAM Rival/Force 1 (38 + 10-42): 1,8

Szału nie ma, w rowerach crossowych i górskich dostaniemy lżejsze przełożenia. Są jednak pewne triki, które umożliwią uzyskanie łagodniejszych biegów w rowerach z barankiem. Znam trzy sposoby:

Elektroniczna grupa napędu

SRAM posiada w swojej ofercie elektronicznie sterowane przerzutki (AXS), tak samo jest z Shimano (Di2), choć ten drugi chwilowo został lekko w tyle z rozwijaniem tej technologii. Dzięki temu, że wyeliminowano linki, zastępując je elektroniką, przerzutki można dowolnie zaprogramować i nie musimy się przejmować ciągiem linki, co utrudniało (lub uniemożliwiało) połączenie szosowych klamkomanetek z przerzutkami MTB.

W przypadku Shimano Di2, taki efekt uzyskano np. w rowerze Specialized Turbo Creo SL Expert EVO, gdzie połączono klamkomanetkę Shimano Ultegra Di2 R8070 z przerzutką Shimano XT Di2 RD-M8050. Ten rower to akurat elektryk, gdzie lekkie przełożenia „symuluje” silnik, niemniej spokojnie dałoby się przygotować konfigurację np. 38/28 + 11-42, co dałoby przełożenie 1,4, czyli już typowo górskie, jednocześnie pozostawiając możliwość rozpędzenia się do 40 km/h.

SRAM AXS to możliwość skorzystania z 12-rzędowych klamkomanetek Red/Force i dołożenia do tego przerzutki z górskiej grupy XX1 lub X01. To pozwala na zastosowanie w gravelu kasety o ogromnym zakresie 10-50! Wiem, że niektórym osobom tak duża „patelnia” może się nie podobać, niemniej w połączeniu z korbą 36, pozwala to na otrzymanie przełożenia 1,5 i przy okazji rozpędzenie roweru do 43 km/h. Przykładem zastosowania tej grupy w gravelu jest rower OPEN WIDE.

Minusem tego rozwiązania są koszty. Skompletowanie grupy Shimano Ultegra/XT/GRX Di2, czy SRAM Force/X01 AXS będzie nas kosztować grubo ponad 3000 zł (w zależności od tego, co będziemy potrzebowali (do)kupić).

Adapter ciągu linki

Istnieje tańsze rozwiązanie, pozwalające zastosować górską przerzutkę z klamkomanetką szosową – jest to adapter ciągu linki. Przykładem niech będzie Shiftmate firmy JTek. Np. Shiftmate 8 daje możliwość połączenia 11. rzędowej klamkomanetki Shimano z 11. rzędową przerzutką MTB. Shiftmate 9 pozwala uzyskać ten sam efekt w przypadku napędu SRAM.

Wymiana korby/tarczy na korbie/kasety

Dokonywanie zmian w wielkości zębatek, to często stąpanie po kruchym lodzie. Nie zawsze uda się zachować kompatybilność części, mogą pojawić się problemy z pojemnością przerzutek itd. Niemniej jeżeli nie zależy Wam na tych naj, najtwardszych przełożeniach, z reguły dość łatwo jest zmniejszyć wielkość tarczy na korbie.

Napęd w moim rowerze

W moim obecnym rowerze mam napęd 1×11 (który uwielbiam i nie chcę wracać do dwóch tarcz z przodu) z korbą 38 i kasetą 11-42. Daje to przełożenie 1,8 i maksa na poziomie 41 km/h. Na asfaltowe pagórki w centralnej Polsce taki zestaw zazwyczaj wystarcza, jednak jadąc z bagażem np. w Bieszczady, wolałbym mieć pod nogą dostępne lżejsze przełożenia (chciałbym kiedyś dojechać do Arłamowa bez zsiadania z roweru).

Docelowo, gdy przyjdzie do wymiany tarczy na korbie, chciałbym zmienić ją na 34 zęby (niefabryczną, SRAM takich nie robi) i założyć kasetę 10-42 (niestety wymaga to zmiany bębenka w piaście). Prędkość maksymalna się nie zmieni, natomiast lekkie przełożenie będzie już bliskie 1,6 czyli takie jak w typowym rowerze crossowym/trekkingowym, co mi w zupełności wystarczy.

A Ty? Jakich przełożeń potrzebujesz w gravelu?

Zachęcam do odpowiedzi na to pytanie w ankiecie, zapraszam także do dyskusji w komentarzach. I żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie uważam napędów szosowych w gravelach za coś złego, nie każdy potrzebuje bardzo lekkich przełożeń i ja to rozumiem. Mój wpis powstał tylko dlatego, że na rynku prawie wcale nie ma rowerów gravelowych z naprawdę lekkimi przełożeniami i tylko zastanawiam się – czy nikt tego nie potrzebuje, czy to producenci są tacy uparci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

 

33 komentarze

  • Udało mi się wymienić korbę 50-34 na MTB 36-22. Dodatkowo wymieniłem tylko przednią przerzutkę i łańcuch na krótszy. Dodałem tez 2 podkładki pod suport. Działa z szosowymi klamkomanetkami. Jestem bardzo zadowolony. Większa korba nadal gotowa do użytku na szosę :)

  • Nie myślicie,że to kolejna moda? Jak elektroniczne papierosy?
    W takim razie ja moge uznać się za….ojca chrzestnego gravela, hehehe.
    Już w latach 90-tych zjeździłem ze znajomymi i rodziną część Europy,”Czechosłowacja”,Niemcy,Holandia. Środkiem transportu był poczciwy produkt firmy Romet,”kolarzówka” Mistral (było ich kilka w grupie).
    Zdjęć z wyprawy musiałbym poszukać, jestem daleko od domu a wszystkie odbitki mam tam. Tak,tak,odbitki i klisze a nie pliki jpeg.
    Przykładowy rower w galerii Google Drive:
    https://photos.app.goo.gl/pXEPUUJXCfi2msHV9

    Baranek jest? Jest. Brak przedniego amora? Brak.
    Mój został tuningowany poprzez zakup jakiś opon z głębokim bieżnikiem ,usunięcie błotników (och,ten look!), dospawanie wzmocnień do standardowego bagażnika no i przede wszystkim założenie patelni Shimano Exage 300 EX Biospace 52/40 (foto)!
    Jeszcze do kupienia:
    https://hollandbikeshop.com/fr-fr/pieces-de-velos-de-route/pedaliers-pour-velos-de-route/pedaliers-2-vitesses-pour-velos-de-route/shimano-exage-biopace-pedalier-52-40t-170mm-argent-577341/?country_id=21

    „Prawdziwych facetów już nie ma”, aż się ciśnie na usta xD.
    Z tyłu 6-cio rzędowy wolnobieg 14-28,nie pamiętam czy były już wtedy 32? Chyba nie bo zapewne kupiłbym.
    Bezbłędne przerzucanie zapewniały, też wymienione, „ergonomiczne” indeksowane manetki na ramie. Wielkie wow! Aha ,indeksowanie nie dotyczyło tarcz z przodu, heheh.
    Rowery były załadowane taką ilością bagażu, że nie byliśmy ich w stanie znosić po dworcowych schodach kiedy zaczynaliśmy podróż wsiadając do pociągu w kierunku czeskiej granicy.
    Ilość zapasowych części umożliwiała nam złożenie kolejnego roweru, poza ramą i obręczami, heheh. Nikt z nas nie miał podróżniczego doświadczenia.
    W trasie natomiast , niejeden raz, nasze obręcze nabierały innych kształtów. Na co stworzyłem osobne określenie, „szesnatki” bo „ósemek” to one nie przypominały.
    Zapomniałbym. „Felgi” też zakupiłem aluminiowe ale…1-no komorowe (sic!). Niestety, rozmiar 27 inch przechodził do historii. Nie było więc na rynku wielokomorowych obręczy w tym rozmiarze. Najbliższe to 28.
    Jazda była świetna. Do momentu , kiedy trzeba było się wspinać na bawarskie serpentynowe drogi pomiędzy wzgórzami, „ciało” plus ok. 40 kg rower z ekwipunkiem.

    Za to „śmieszniej” było kiedy podczas zjeżdżania w deszczową pogodę rower nabierał prędkości a my naciskając dźwignie hamulcowe ,celowo nie piszę „hamując” xD, z przerażeniem patrzyliśmy jak zbliżamy się do skrzyżowania ……..podporządkowaną drogą ,heheh.
    Jako wyjaśnienie. To nie były cantilever, to nie były nawet dual pivot.! Sport ekstremalny,heheh (foto).
    Jako,że mam dobry humor kończę mój nieco przekorny komentarz.

    Do zobaczenia na trasie.
    Grzegorz

  • Raczej należałoby rozróżnić rowery typu monster-cross i gravel. Gravel to po prostu przełajówka na tarczach z poszerzonym miejscem na oponę (czyli już nie 33-35 a np. 38mm); Przełożenia szosowe i korba compact zostają. W krajach takich jak usa gdzie organizuje się szereg lokalnych nieprofesjonalnych imprez przełajowych, ludzie mogą sobie na czymś takim startować.

    Monster Cross mógłby być właściwie 29-erem typu xc z drop-barem (amortyzacja też w tej grupie występuje); Granice są bardzo płynne, specjalizacja też coraz większa, a obok niej mamy też odwieczne dążenie do stworzenia „ultimate bike’a” – vide salsa fargo i cutthroat, awol od speca, marin 4-corners itp. Geo tych rowerów pozwala na tak odmienne optymalizacje, że na jednym framesecie możemy zbudować albo szybki rower na szuter i szosę z dropem i twardymi przełożeniami (do tego całkiem lekki) albo obwieszony błotnikami, bagażnikami i zasilaniem z dymana tourer z kierownicą rando bądź H-barem z szerokim zakresem biegów (korby 3ki) i oponami z wkładką typu marathon xr; A kończąc na monsterze, wspartym przednią amortyzacją, grubymi gumami po 2,4″ (na 650B) i lekkimi biegami typu 28×10-50.

    • Romety Mistral, Wagaty, Eski Sport itd. to były rowery turystyczne; Wzorowane na anglosaskich rowerach touringowych; W tamtej (UK i później USA) cyklo-kulturze rower, szczególnie od lat 40/50 był mocno promowany jako sposób na spędzanie wolnego czasu, wokół czego narosły różne znane nam po dziś dzień marki (np. karrimor) zapewniające odpowiednie wyposażenie; Podsumowując – gravel to rower do ścigania a nie do wypoczynku;)

  • Niektóre gravele pozwalają założyć opony 29×2,0″ (Marin FC), któryś model firmy Genesis pozwala na opony 2,2″. I to oznacza, że a) takim rowerem można wjechać pod stromsze terenowe podjazdy, b) nieznacznie, ale zauważalnie zwiększa się obwód kół, co wpływa na przełożenia. W przykładowym Marinie FC z korbami trzyrzędowymi (50-39-30) można w ogóle zdjąć duży blat, gdyż 39 z przodu i 11 z tyłu pozwala osiągnąć około 40 km/h. A tarcza 30 z z przodu pozwala wykorzystać przyczepność, jaką daje na tylnym kole opona 2,0″. To co zaproponowało Shimano (korby 2x 46-30) powinno stać się standardem w gravelach.

  • A ja cenie sobie 50-32. Rower używany na codzień jako commuter. Weekandami do włóczęgi. Noga się przyzwyczai wbrew opinii, że rower ma być dla mnie ;) Miałem na start 48-34 i bez nogi był młynek nie do wytrzymania. Machanie korba i prawie nic do przodu.

  • Już pisałem pod którymś z wpisów. W jednym z moich graveli fabrycznie miałem Tiagrę 2×10 (50-34 x 11-36). Po modyfikacji mam: korbę MTB Deore XT 40-24 (powinno być 28, ale 24 działa), kasetę: Shimano 105 10s 11-28. Zakres bardzo szeroki, a co dla mnie ważne bardzo ciasne zestopniowanie napędu (w interesującym mnie zakresie co jeden ząb). Funkcjonalnie traktuję ten napęd jak 1x (40×11-28) z opcją na podjazdy (24×11-28). Podczas jazdy bardzo rzadko muszę korzystać z przedniej przerzutki. Tylko na bardzo strome podjazdy z bagażem, jazdę w wymagającym terenie, itp. Działa bez zmiany przerzutek i manetek. Wymaga zmiany suportu na MTB.

    Napędy 1x uważam za mało przydatne z uwagi na konieczność stosowania szerokiej kasety co warunkuje słabe zestopniowanie. Trudno wtedy dobierać kadencję do warunków (wiatr, podjazd, bagaż, itp.).

    Mam jeszcze kilka pomysłów do wypróbowania. Np. korba FSA supercompact 46-30 lub Shimano GRX 46-30 i kaseta (np. Miche 11s) 12-32. Szeroki zakres i nadal ciasne zestopniowanie. Co ważne nie trzeba wtedy mieszać komponentów MTB i Road/Gravel.

    • Stopniowanie to kwestia bardzo indywidualna, mi przeskok o dwa ząbki w dolnym zakresie kasety w niczym nie przeszkadza. W 11 rzędowej 11-42 od Shimano jest dokładnie to samo stopniowanie, co w 8. rzędowej kasecie 11-28 (popularnej w tańszych rowerach szosowych), a dodatkowe trzy biegi idą na większe zębatki. I ludzie na takich kasetach jeżdżą i żyją :) A jak im coś nie pasuje, to zmieniają na 11-23, albo na 11. rzędowy napęd :)

      • W takim razie nie masz co narzekać na brak miękkich przełożeń w napędach gravelowych. Po prostu zakładasz szeroką kasetę i tyle. Wybór jest szeroki. W zasadzie zero problemu. Problem zaczyna się wtedy, kiedy chce się mieć jednocześnie przełożenia szosowe (czyli m.in. także ciasno zestopniowane na twardszych przełożeniach), oraz szeroki zakres na podjazdy, teren, silny wiatr, bagaż i „miękkie łydy”.

        Mnie, na wietrznych nizinach (Mazowsze), przeskok na kasecie o dwa zęby, na poziomie 11, 12, 13, 14, czy 15 zębów, to procentowo bardzo odczuwalna różnica. Przy wietrze w twarz trudno dopasować kadencję do prędkości. Na pagórkowatym albo w terenie, nie jest to tak odczuwalne.

        • Cały mój wpis jest właśnie o tym, że to nie jest takie proste z włożeniem szerokiej kasety. Bo co z tego, że damy kasetę 11-42 czy 10-42, jak fabrycznie żaden napęd z przednią przerzutką nie będzie z tym działać. Z napędami 1x też nie jest wcale dużo lepiej.

          Da się to zrobić kombinując coś swojego, ale nie zawsze jest to możliwe i nie zawsze mamy pewność, że wszystko będzie działać. Ja bym wolał, żeby to producenci coś przygotowali.

          • Nie wiem jak w przypadku 11-42, ale 11-40 (11s) ludzie wkładają do rowerów szosowych bez zmiany korby (kompakt 50-34) i przerzutek. Wystarczy przedłużka haka przerzutki tylnej (do kupienia). Wszystko działa. Można łatwo (też bez zmiany przerzutek) założyć korbę FSA supercompact 46-30, jak dla kogoś kaseta 11-40 to nadal za twardo.

            Nadal jednak pozostaję przy swoim zdaniu, że tego typu kasety (tzn. tak luźno zestopniowane) to się nadają do MTB, trekingów czy graveli turystycznych, ale nie do jazdy typowo szosowej/szutrowej. Dodatkowo te 2-3 twarde przełożenia się po prosty marnują.

            Też bym wolał żeby producenci coś przygotowali, a najlepiej, jakby różne grupy osprzętu były ze sobą kompatybilne. Te czasy kiedy tak było, niestety, przynajmniej na jakiś czas, mamy za sobą. Teraz nawet grupy szosowe czy MTB, pomiędzy sobą przestały być kompatybilne. Widocznie spece od marketingu doszli do wniosku, że tak będzie „lepiej”.

          • „Nadal jednak pozostaję przy swoim zdaniu, że tego typu kasety (tzn. tak luźno zestopniowane) to się nadają do (…) graveli turystycznych”

            Cały mój wpis jest właśnie o tym! :) O rowerach szosowych/gravelowych, do których założyło się torby/sakwy i chciałoby się mieć miękko pod nogą.

  • Mam pytanie chciałbym kupić gravela krossa eskera 6.0 2020r z grupy GRX i nie wiem czy to dobre jest rozwiązanie. Jeżdżę głównie po szosie a chciałbym mieć przy szosie możliwość zamontowania błotników bagażnika najważniejsze wygodną pozycję i w miarę szybko się przemieszczać. Proszę o pomoc czy taki rower czy inny?

  • Grawel to nie jest góral – zdecydowanie bliżej mu do uniwersalnego roweru trekingowego.

    W typowym trekingowym rowerze o 28 calowych kołach mamy z przodu 3 blaty 28,38,48 z tyłu kasetę 12-28 (lub w starszych wolnobieg 14-28)
    Czyli najlżejsze przełożenie to 1:1 – tyle samo zębów z przodu co z tyłu.
    Taki zestaw przełożeń przez długi czas był uważany z najbardziej uniwersalny.
    To, że teraz zabrano 1 blat z przodu i w zamian dołożono dodatkową zębatkę w tyłu nie wpłynęło na lekkie biegi.
    Czy mamy 28:28 w napędzie 3×8 czy 34:34 w napędzie 2×9 podczas jazdy efekt jest taki sam.

    W rowerach typowo górskich na których nie jedzi się szybko mamy lżejsze przełożenia niż w rowerach uniwersalnych, z drugiej strony w rowerach typowo szosowych przełożenia są jeszcze twardsze – tam z przodu potrafi być 53,37 a największa zębatka z tyłu zazwyczaj ma tylko 25 zębów i mniejsze są też pozostałe zębatki z tyłu (np w wersji 8 rzędowej kaseta dla roweru szosowego ma 11,13,15,17,19,21,23,25, kaseta dla roweru uniwersalnego ma 12,14,16,18,20,22,25,28)

    Robiąc rower który ma służyć do wszystkiego musieli znaleźć jakiś środek między jedną i drugą skrajnością.

    Osobiście używam w rowerze trekingowym kasety od roweru szosowego bo lepiej pasuje do mojego stylu jazdy.

    • Z ostatnim zdaniem zgadzam się w 100%, każdemu według potrzeb, szkoda tylko, że nie zawsze jest to takie proste.

      Natomiast jeżeli chodzi o typowe przełożenia w rowerze trekkingowym, to wolnobiegi 14-28 są nadal stosowane, ale w najtańszych modelach. Kasety 12-28 są raczej rzadko spotykane. Od dawna montowane są kasety 11-32/34, a ostatnio także 11-36.
      I do tego korba 48/36/26, czasem faktycznie jest 48/38/28 jak piszesz. Niemniej bez problemu znajdziesz rower, w którym będzie 26-34. W gravelach już tak łatwo nie będzie, a wręcz będzie to prawie niemożliwe, żeby znaleźć przełożenie porównywalne do tego.

  • mam 52/36 i 11/34 i z sakwami przod/tyl smignalem w tym roku na Węgry, przez Tatry. Byl 1 monent gdy byl wypych, ale w zyciu bym nie zgonil na naped a na wlasne lenistwo Za malo jezdze i tyle. Dodalem do tego ze to bylo na jakims 150km w temperaturce circa 33 ;) aha, za cholere nie jestem jakims ultrasem, moje przejazdzki ograniczaja sie do dojazdow do i z pracy oraz przelotow niedzielnych, zazwyczaj setunia z malym plusem.

    • „ale w zyciu bym nie zgonil na naped a na wlasne lenistwo Za malo jezdze i tyle.”

      Ja mam inną filozofię, to rower jest dla mnie, a nie ja dla roweru. Nigdy nie miałem mocnej nogi na podjazdy i choć 200-300 km (po względnie płaskim) nie jest dla mnie problemem, a i ponad 600 km w tym roku wpadło na Pierścieniu Tysiąca Jezior,
      to nie widzę siebie wdrapującego się z sakwą/torbą w Tatrach na przełożeniu 36-34. I nie jest to oznaka żadnej słabości, tylko rozsądku. Rower to ma być dla mnie przyjemność, a nie samobiczowanie :)

      • dlatego nie pokusze sie o samobiczowanie na dystansie 300 czy jak napisales 600. Do 200 czuje sie komfortowo na tyle, by nazajutrz wstac i machnac drugie tyle. A co do gorek, nie wiedziec czemu, mam dzika frajde posuwajac sie z zawrotna predkoscia 7 km/h pod gorke z pelnym obciazeniem :)

  • Miałem 50/34T + 11/32 na 9rz Sorze, zmieniłem na 1×11 38t + 11-42 11rz Srama i nie wrócę do napędu szosowego nigdy. O wiele lepsza praca w terenie.

    W razie potrzeby wymiana przedniej zębatki na mniejszą to pięć śrub. I miękkiego więcej 😎

    • No i wymiana łańcucha przy okazji na krótszy :) Mam taki sam zestaw jak Twój, ale docelowo chcę skończyć na 34T + 10-42. Nie będzie to jeszcze ideał, jeżeli chodzi o miękkie przełożenie, ale już blisko. A na 34-10 pojedzie się tak samo, jak na 38-11 :)

  • Jest inne rozwiązanie, które będę w przyszłym roku stosował – kupię gravela z pełną grupą GRX 2x, po czym zamienię tylną przerzutke na wersje 812 (1x) kompatybilna z kasetami 11-42 i wydluze jej wozek podmieniajac z aktualnego modelu Deore XT. W ten sposób będzie kompatybilna z dwoma tarczami z przodu. Ludzie już to rozwiązanie stosują, tylko nie wiem w czym Shimano widzi problem, by tego w sprzedaży nie oferować. Finalnie wyjdzie przelozenie przód 48-31 (lub 46-30, zależy od wersji) i tył 11-42 – czyli jak w góralu. U mnie na południu Polski podjazdy 10% to żadna rzadkość i po prostu tego potrzebuję, a mam kontuzję kolana i nie powinienem stawać na pedalach.

    • Właśnie to mnie lekko irytuje, że trzeba uciekać się do kombinowania (które ostatecznie nie zawsze musi działać dobrze). Shimano jak najbardziej mogło dać opcję połączenia korby 46/30 z kasetą 11-42. No ale tego nie zrobiło.

  • Przerabialem ten problem kilka lat temu i doszedlem do wniosku, ze na razie nie chce rezygnowac z dwoch zebatek z przodu wiec obecnie moj „gravel” toczy sie na kolach 650b x 2.2″ i ma naped szosowy 42/26T (korba) x 11-32T (kaseta 11-biegowa). Calosc daje mi przelozenia prawie jak w goralu jednoczesnie zapewniajac niezla predkosc na szosie.

    Do tego typu obliczen lepszy od Sheldona jest Gear Calculator: http://www.gear-calculator.com/
    Ja lubie wszystko przeliczac na gear inches (co chyba powinno sie tlumaczyc jako rozwiniecie). Generalnie ponad 100 gear-in wg mnie jest rzadko przydatne dla zwyklego rowerzysty. Moj idealny naped mialby 20-100 gear-in.

    • Kalkulator Sheldona też może podawać „gear inches”. Tak naprawdę nie ma znaczenia jakiej skali użyjemy, chodzi tylko o porównanie z innym rowerem, którego przełożenia dobrze znamy. Bo suche liczby, bez osobistego punktu odniesienia, mało co powiedzą :)

    • Witam. A możesz napisać cos więcej o napędzie w swoim rowerze? Jakie manetki, jaka korba? Przerzutka z przodu szosowa czy mtb/trekking?

      • Moge, ale z gory zaznaczam, ze moze to byc trudne (albo bardzo trudne) do skompletowania w Polsce ze wzgledu na specjalna korbe:
        klamko-manetki: Shimano 105 serii 5800 (2×11)
        tylna przerzutka: Shimano 105 serii 5800 z dlugim wozkiem
        przednia przerzutka: Shimano Metrea U5000 (kompatybilna z 11-biegowa grupa 5800 ale ma krotszy wozek i lepiej pracuje z mniejszymi zebatkami w korbie)
        korba: Sugino OX601D, zebatki 42T/26T (szosowa ale obecnie juz nieprodukowana)
        kaseta: SRAM 1170, 11-32T, 11-biegowa (W przyszlosci byc moze zamienie na 11-34T)

        Calosc pracuje idealnie i trick polega na zastosowaniu korby, ktora jest kompatybilna z szosowymi przerzutkami ale umozliwia zalozenie duzo mniejszych zebatek.

  • Ja mam póki co w twardym MTB 1×11: 38 – 11-42. Jak dla mnie najbardziej uniwersalny i minimalistyczny napęd na świecie. Oczywiście korba przerobiona z 3- rzędowej aby obciąć koszty. Raz zdarzyło mi się zejść na podjezdzie, ale ogólnie jestem zadowolony i liczyłem się z takimi uniedogodnieniami. Na co dzień na równym napęd super elastyczny i łatwy w ‚obsludze’

    • No i fajnie, że masz napęd złożony pod siebie. Ja mam 1×11: 30 + 11-46 i czasem zdarza mi się korzystać z najlżejszego przełożenia, w myśl – skoro mam, to używam, nie będę się męczyć, nigdzie mi się nie spieszy :) Ale w MTB fajne jest właśnie to, że łatwiej skonfigurować sobie wszystko pod własne wymagania i potrzeby.