On One Bish Bash Bosh – mój nowy rower

Od pewnego czasu zapowiadałem, że kupię sobie nowy rower. Lekko napomknąłem o tym, a to na YouTube, a to na Instagramie, a to na forum :) No i w końcu przyjechał! On One Bish Bash Bosh. Na razie na robienie testu jest oczywiście za wcześnie, ale chciałem go Wam pokazać i napisać o nim kilka słów. Przedwczoraj zrobiłem relację na żywo na YouTube z Bishem w roli głównej, także nie wypada, żebym i tutaj się nie pochwalił :)

Zapraszam także do obejrzenia (dłuuugiego) testu tego roweru, który nagrałem na YouTube. Tak przy okazji – zapraszam do subskrybowania kanału :)

Jakie były moje założenia, gdy zacząłem szukać roweru? Nie było ich tak wiele, ale jak się okazało, wcale nie tak łatwo było znaleźć rower, który spełniałby je wszystkie:

1) Rozglądałem się za rowerem grawelowym. Spodobał mi się ten typ roweru i chciałem iść w stronę czegoś z dość wygodną geometrią.

2) Aluminiowa bądź karbonowa rama – do stali mnie nie ciągnie, choć kiedyś chętnie bym jakąś stalówkę przetestował.

3) Napęd 1×11 – o tym napędzie marudziłem Wam już od dawna i zbierałem się, żeby przerobić mojego Cube na 1×10. O napędach z jedną tarczą z przodu mówiłem na YouTube i pisałem na blogu. I to chyba nie raz.

4) Otwory montażowe do bagażnika – bikepacking jest spoko, ale wyjazd na tydzień z dużą torbą podsiodłową/pod ramą/na kierownicy nie jest dla mnie. Sakwy co by nie mówić, są wygodniejsze w kwestii dostępu do tego, co w nich schowaliśmy i nie chciałem się od nich odcinać. Szukałem ramy, która ma otwory do montażu lub po użyciu adaptera, pozwoli na przykręcenie bagażnika.

5) Sztywne osie – nie był to mus, ale przychylniej spoglądałem na modele, które miały takie rozwiązanie. Przy mojej jeździe, sztywne osie aż takiej różnicy nie robią, w porównaniu z klasycznymi szybkozamykaczami. Natomiast przy zakładaniu koła, pozwalają zamontować je dokładnie w tym samym miejscu co wcześniej. Dzięki temu unikamy uciążliwego ustawiania zacisku hamulca tarczowego (co się nieraz zdarza).

6) Hamulce tarczowe hydrauliczne – przed tarczówkami w grawelach nie uciekniemy, a i ja się do nich przekonałem. Warunek był jeden – mają być hydrauliczne. Mechaniczne są spoko (i oczywiście łatwiejsze w serwisowaniu i naprawie, bla, bla, bla ;) Ale jednak dozowanie siły hamowania w hydraulikach jest o wiele, wiele lepsze. Po prostu hamuje się nimi przyjemniej.

7) Marka roweru, która się nie opatrzyła – nie ukrywam, że skreśliłem większość marek, które pokazywałem Wam ostatnio w zestawieniu rowerów grawelowych, które można kupić w Polsce. Nie chciałem się kojarzyć z żadną konkretną marką i szukałem czegoś, co w Polsce jest praktycznie nieznane. I myślę, że On One ten warunek spełnia :)

 

Pokrótce napiszę Wam o Bishu, a na wiosnę na pewno przygotuję test tego roweru, jak już zdążę się z nim zapoznać.

Hah, przypomniał mi się jeszcze komentarz, który ktoś zamieścił lata temu pod wpisem o moim Cube SL Cross (to był zresztą czwarty wpis na tym blogu). Napisałem tam o tym, co od razu wymieniłem w rowerze. Tak w zasadzie, były to głównie części przełożone z mojego poprzedniego roweru i było ich dosłownie kilka. Ale jak widać, czepialskich nie brakowało nawet wtedy :) Wkleiłem ten komentarz, bo nie byłbym sobą, gdybym w Bishu czegoś nie zmienił pod siebie, o czym napiszę poniżej.

On One Bish Bash Bosh

On One Bish Bash Bosh

Mitsubishi Rayon Carbon Fibre

Rama jest wykonana z karbonu, tak samo jak i widelec, który rurę sterową również ma z włókna węglowego.

On One Bish Bash Bosh

On One Bish Bash Bosh

Rama ma wewnętrzne prowadzenie linek, zrobione prawie na całej długości. Niestety przejście z głównej rury do tylnego trójkąta, nie jest niczym zabezpieczone. Oczywiście ta rama nie jest najwyższej klasy i ciężko było się spodziewać, że będzie dopracowana w każdym detalu. Ale mimo wszystko szkoda, że w tym miejscu linka od tylnej przerzutki jest tak brutalnie odsłonięta. Może pomyślę nad jakąś zaślepką :)

On One Bish Bash Bosh

On One Bish Bash Bosh

On One trochę dziwnie rozwiązał montaż bagażnika. Z jednej strony mamy na górze otwory w tradycyjnym miejscu, natomiast na dole dziurki są z tyłu, a nie z boku. Producent podaje, że można tam założyć błotniki (sprzedają do tego specjalny adapter), natomiast z bagażnikiem są mocno ostrożni – obsługa sklepu napisała mi, że można, ale żebym go nadmiernie nie przeciążał :) W każdym razie – nie jest to rama do montażu bagażnika, który chcemy obciążyć 30 kilogramami bagażu (ale ja nie planuję aż tyle ładować).

Jeżeli chodzi o montaż bagażnika na dole, to podpatrzyłem u jednego z użytkowników Bisha, że poradził sobie przy użyciu kostek montażowych od Tubusa (jednego z najlepszych producentów bagażników).

Z tyłu, na górze, jest też otwór do montażu błotnika (tam gdzie schodzą się rurki tylnego trójkąta). Z przodu, na widelcu, są otwory do montażu błotnika na górze i na dole.

SRAM Rival korba

SRAM Rival tylna przerzutka

SRAM Kaseta PG-1130

SRAM Rival 1 klamkomanetki

Hamulce SRAM Rival

Napęd zbudowany jest na pełnej grupie SRAM Rival 1. Co ciekawe, gdy kupowałem ten rower, w specyfikacji podane było, że korba to SRAM S-350 (czyli model niższy, klasy Apex). Pozytywnie zaskoczyło mnie, że założyli mi korbę Rival, za którą normalnie trzeba było dopłacić :) Teraz w ofercie ta lepsza korba jest już domyślnie, ale sam rower jest wyjściowo droższy, także dostałem miły gratis. Na korbie na pewno zmienię tarczę z 42T na 38T. Przełożenie 38-11 pozwoli rozpędzić się do 40 km/h, a mi więcej do szczęścia nie jest potrzebne. Natomiast przełożenie 38-42 to już naprawdę przyzwoicie lekki bieg, dający możliwość podjechania z sakwami pod większe wzniesienia.

Challenge Gravel Grinder

Opony Gravel Grinder, marki Challenge, której wcześniej nie znałem, to typowe semi-slicki. Czyli mamy gładką część na środku, do jazdy po asfalcie i drobny bieżnik po bokach, który przyda się po zjechaniu na gruntowe drogi. Zawsze takie zakładam na wyjazdy, na których wiem, że będę śmigał nie tylko po asfaltowych nawierzchniach. No i teraz, gdy jest mokro, też mam ciągle założone opony tego typu. Na pewno pojawią się także moje szosowe Schwalbe One o szerokości 28 mm.

W Bishu wylądują moje koła, które mam poskładane z podzespołów DT Swiss (mam możliwość konwertowania ich z szybkozamykaczy na sztywną oś, w prosty sposób). Fabrycznie są tu koła Vision Team 30 Disc. Może zostawię je sobie jako drugi komplet, a może sprzedam – jeszcze się okaże.

Selcof sztyca karbonowa

Konfigurując rower, dołożyłem 40 funtów do karbonowej sztycy. To jeden z tych elementów, które dają naprawdę duży komfort podczas jazdy. Siodełko Prologo na pewno zamienię na moje Selle Italia Man Gel Flow – wiem, że daleko mu do sportowej deseczki, ale mimo wszystko stawiam na komfort jazdy :)

Bish w rozmiarze 52 (M) waży bez pedałów 9,5 kilograma. Nie jest to wybitny wynik, ale ma duży potencjał do ewentualnej poprawy, jeżeli ktoś chciałby się w to pobawić.

 

On One Bish Bash Bosh jest do kupienia w brytyjskim sklepie PlanetX, który jest jednocześnie ich producentem. Niektóre elementy da się zmienić podczas zakupu (chociażby to, czy prawa klamkomanetka ma sterować tylnym czy przednim hamulcem), a do wyboru są trzy kolory ramy. Można też kupić sam zestaw rama + widelec. Ja za swojego dałem 1200 funtów + 40 dopłaty za sztycę + ok. 40 za wysyłkę do Polski. Wielka Brytania jest jeszcze w Unii, tak więc nie płacimy żadnego cła, ani VAT-u. W tym momencie rower kosztuje trochę więcej, ale te ceny non stop się zmieniają, raz jest taniej, raz jest drożej.

Na koniec zaproszę Was do śledzenia Rowerowych Porad na Instagramie, gdzie będę pokazywał nie tylko Bisha :) Napiszcie też w komentarzu, jak Wam się podoba mój nowy rower.