Liczniki rowerowe z GPS (od 170 do 800 złotych)



W sklepach znajdziemy dziesiątki, jeżeli nie setki różnych liczników rowerowych. Od najprostszych za niecałe 10 złotych, po najbardziej rozbudowane, kosztujące tyle, co smartfon z najwyższej półki. Na blogu pisałem już o tym, jaki licznik rowerowy kupić – skupiłem się tam na najważniejszych funkcjach, które warto wziąć pod uwagę, przy wyborze konkretnego modelu. Natomiast w tym tekście, chciałbym zrobić przegląd rynku liczników rowerowych z GPS. Podkreślę słowo – liczników – nie zaawansowanych komputerów (choć znalazły się wyjątki). Oczywiście granica między takimi urządzeniami jest dość płynna, ale przyjąłem założenie, że napiszę o urządzeniach, które mogą rejestrować parametry przejazdu, przy użyciu wbudowanego odbiornika GPS i ich podstawowe wersje nie kosztują więcej niż 800 zł.

Większość liczników w tym budżecie nie oferuje funkcji stricte nawigacyjnych, które znamy z droższych urządzeń. Natomiast niektóre z nich mogą wspomagać jazdę, oferując śledzenie wgranej do pamięci trasy (bez widoku całej mapy). Natomiast w zestawieniu  pojawiło się 6 urządzeń, które oferują pełną funkcjonalność (czyli prowadzenie pod wskazany adres), którą znamy z nawigacji samochodowych.

Część modeli pozwala na podłączenie dodatkowych, bezprzewodowych czujników (prędkości, kadencji, mocy, pulsu) poprzez ANT+ i Bluetooth Smart (lub przez własny, bezprzewodowy system transmisji) oraz podłączenie telefonu – dzięki czemu będziemy otrzymywać powiadomienia o przychodzących połączeniach i wiadomościach. Wiele z pokazanych przeze mnie urządzeń, jest sprzedawanych w wersji „gołej” oraz „rozbudowanej” z dodatkowymi czujnikami. Pisząc o cenach liczników, podaję tylko wersje bez dodatków, jeżeli nie macie żadnych własnych czujników, warto popatrzeć za takimi większymi zestawami.

Na liście nie uwzględniłem liczników, które korzystają z GPS-a wbudowanego w nasz telefon (np. Cateye ma takie w ofercie, jest też Wahoo Elemnt Mini czy Teasi Core). Może to być ciekawe rozwiązanie dla niektórych osób, ale chciałem pokazać tu jedynie urządzenia, które nie drenują baterii w telefonie.

Zestawienie przygotowałem w alfabetycznej formie, wypisując najciekawsze informacje o każdym z urządzeń. Zrobiłem także tabelkę, w której porównałem ze sobą wszystkie liczniki. Jeżeli korzystacie z któregoś z nich, śmiało dajcie znać w komentarzu, jak się sprawuje.

Porównanie liczników rowerowych z GPS
Kliknij na obrazek aby powiększyć tabelkę

Aha, wiele osób powie, że dużo lepiej jest zamontować na kierownicy zwykłego smartfona (podlinkowałem odcinek na YouTube, gdzie pokazuję kilka sposobów). I w wielu przypadkach będzie to prawda. Jeżeli potrzebujecie nawigacji tylko kilka razy w roku, podłączanie powerbanku na dłuższych wyjazdach Wam nie przeszkadza, a słabe działanie ekranu w deszczu (nawet w wodoodpornych telefonach) nie stanowi dla Was przeszkody (bo macie wodoodporny pokrowiec) – telefon może być dobrą alternatywą. Na blogu pisałem już o ciekawych aplikacjach rowerowych na telefon.

 

Bryton

Bryton to marka z Tajwanu, która w Polsce nie jest zbyt rozpowszechniona. Ale na forach czy YouTube można znaleźć relacje użytkowników (chociażby Dominik opowiada o modelu Rider 330). W Polsce nie ma na razie dystrybutora tych liczników, ale Ridery można kupić w wielu niemieckich i brytyjskich sklepach wysyłkowych lub na AliExpress (w tym drugim przypadku ryzykujemy naliczenie cła i VAT-u).

Bryton One

Bryton Rider One – to podstawowy, ale nieźle wyposażony model. Oprócz odbiornika GPS, znajdziemy tu Bluetooth z możliwością podłączenia czujników, podświetlany, dwucalowy ekran i 16 godzin pracy bez ładowania. Można go kupić za ok. 200 złotych.

Bryton Rider 10

Bryton Rider 10 – ten model wyglądem jest bardzo podobny do Ridera One. Ale dodatkowo znajdziemy tutaj wysokościomierz i termometr. A kosztuje ok. 250 złotych.Bryton Rider 310

Bryton Rider 310 – co ciekawe, Rider 310 ma mniejszy wyświetlacz (1,8″) od dwóch powyżej, ale za to może pokazać jednocześnie więcej parametrów. Do tego może łączyć się także z czujnikami w standardzie ANT+, a czas pracy na baterii to (deklarowane przez producenta) aż 36 godzin. Licznik kosztuje ok. 320 złotych.

Bryton Rider 330

Bryton Rider 330 – wizualnie nie różni się niczym od Ridera 310, za to w środku znajdziemy dodatkowo WiFi, współpracę z manetkami Shimano Di2 oraz możliwość nawigowania wytyczoną wcześniej trasą. Cena to ok. 490 złotych.

Bryton Rider 530

Bryton Rider 530 – w tym modelu dostajemy większy wyświetlacz (2,6 cala) oraz możliwość wyświetlania jeszcze większej liczby parametrów jednocześnie (12). Rider 530 można kupić za około 680 złotych.

 

Garmin

Garmin Edge 20

Garmin Edge 20 – najprostszy model Garmina, wyglądem przypominający zwykły, rowerowy licznik. Nie ma tu możliwości podłączenia zewnętrznych czujników, parametry są rejestrowane jedynie o wskazania odbiornika GPS. Garmin deklaruje 8 godzin pracy na baterii, warto tylko pamiętać o tym, że ładujemy go przy pomocy specjalnego klipsa, co będzie utrudniać wygodne uzupełnianie stanu baterii podczas jazdy. Mimo niewielkiego ekranu (1,3 cala), Edge może nawigować nas wyznaczoną wcześniej trasą, podając także informacje o skrętach. Edge 20 kosztuje ok. 475 zł.

Garmin Edge 25

Garmin Edge 25 – wyższy model wygląda identycznie jak Edge 20, natomiast został dodatkowo wyposażony w ANT+ i Bluetooth, co pozwala na podłączenie zewnętrznych czujników oraz otrzymywanie powiadomień z telefonu. Edge 25 kosztuje ok. 550 złotych.

Garmin Edge 130

Garmin Edge 130 – mały, poręczny licznik z większą liczbą funkcji niż Edge 20/25. Ma możliwość podłączenia akcesoriów i telefonu poprzez Bluetooth/ANT+ (także miernik mocy), oferuje prowadzenie po wgranym śladzie, jest także kompatybilny z segmentami Strava Live. Da się go kupić za 750 złotych.

Garmin Edge Touring

Garmin Edge Touring – ten rowerowy komputerek ma już kilka lat, ale da się go jeszcze gdzieniegdzie kupić (za niecałe 700 złotych). Jest to model turystyczny, także nie znajdziemy tutaj możliwości podłączenia zewnętrznych czujników (taka opcja jest w droższym modelu Touring Plus). Liczba pokazywanych parametrów też jest dostosowana bardziej do turystycznych wyjazdów. Mamy tu kolorowy wyświetlacz, na którym możemy zobaczyć mapę oraz ustaloną wcześniej lub wyznaczoną na bieżąco trasę.

 

Garmin eTrex 10

Garmin eTrex 10 – najprostszy model Garmina, dedykowany do turystyki oraz geocachingu. Ale po dokupieniu dedykowanego uchwytu, można go także zamontować na rowerowej kierownicy. Mamy możliwość wgrania swoich map, ale pamięć na nie jest niewielka, także myśląc o np. całej mapie Polski, trzeba spojrzeć na wyższe modele. Nawigować możemy albo po wgranej trasie, albo w linii prostej do wyznaczonego punktu.

Garmin eTrex 20x

Garmin eTrex 20x – ma wręcz identyczny kształt co eTrex 10. Natomiast znajdziemy tutaj kolorowy wyświetlacz, dużą wbudowaną pamięć + możliwość włożenia karty micro SD, dzięki czemu wgramy tu dużo większą mapę. Dostępna jest także możliwość ustalania trasy „w locie”, jak w samochodowej nawigacji.

Garmin eTrex Touch 25

Garmin eTrex Touch 25 – ten model posiada dotykowy ekran, który jest trochę większy od tańszych eTrexów. Mamy też większą pamięć wewnętrzną oraz możliwość synchronizacji z aplikacją Garmin Connect.

 

Holux

Holux GPSport 245

Holux GR-245+ – prosty rejestrator parametrów jazdy, zapisujący najważniejsze informacje w swojej pamięci. Producent deklaruje 28 godzin działania urządzenia bez ładowania (oczywiście bez włączonego podświetlania ekranu).

Holux GR-260

Holux GR-260 – w tym modelu dostajemy dodatkowo prowadzenie po wcześniej wgranym śladzie trasy oraz wysokościomierz barometryczny. To dwie główne funkcje, które różnią ten model od GR-245+.

Holux GR-260 Pro

Holux GR-260 Pro – wersja Pro, różni się od podstawowego GR-260 obecnością ANT+, dzięki czemu do licznika możemy podłączyć czujnik pulsu (jest w zestawie) oraz czujniki kadencji i prędkości.

 

iGPSPORT

IGPSPORT iGS20E

iGPSPORT iGS20E – licznik, który da się kupić na AliExpress za ok. 47 dolarów (170 złotych po kursie 3,66). To bardzo prosty model, wyświetlający jedynie najbardziej podstawowe informacje. Może to być ciekawe rozwiązanie dla osób, które chcą rejestrować swoje wycieczki przy pomocy licznika z GPS-em, ale bez wydawania dużej kwoty pieniędzy.

 

Kross

Kross KRC 540 GPS

Kross KRC 540 GPS – oprócz odbiornika GPS, licznik wyposażony jest także w łączność Bluetooth do podłączenia zewnętrznych czujników, a także wysokościomierz. 

 

Krüger&Matz

Krüger&Matz XT300

Krüger&Matz XT300 – licznik z prostym wyświetlaczem (wyświetla maksymalnie tylko trzy parametry jednocześnie – z czego jedna informacja to stoper), za to z wbudowanym wysokościomierzem oraz dołączonym pulsometrem. Licznik daje możliwość wgrywania swoich tras i prowadzenia po nich (do 4096 punktów
trasy, gdzie jeden zakręt liczony jest jako jeden punkt), ale niestety nigdzie (nawet w instrukcji obsługi) nie ma informacji, jak to wygląda na ekranie. Ale raczej polega to na wskazywaniu kierunku, w którym znajduje się kolejny punkt nawigacyjny, a nie pokazywaniu śladu trasy, którą mamy jechać.

 

Lezyne

Lezyne Mini GPS

Lezyne Mini GPS – najmniejszy z całej rodziny liczników z GPS od Lezyne. Posiada wbudowaną łączność Bluetooth, współpracuje z aplikacją Strava (pokazuje także segmenty na żywo, podczas jazdy), działa tutaj także nawigowanie po śladzie ze wskazówkami dotyczącymi kolejnych skrętów. Producent podaje, że bez ładowania licznik działa 12 godzin.

Lezyne Macro GPS

Lezyne Macro GPS – ten model ma dokładnie te same funkcje, co wersja Mini. Różni je tylko wielkość samego urządzenia, a co za tym idzie – ekranu i wbudowanego akumulatora (który działa do 22 godzin). Natomiast ekran potrafi wyświetlić do 8 parametrów jazdy jednocześnie zamiast 4 (choć instrukcja podaje, że wersja Mini też pokazuje ich 8, ale z innego źródła wiem, że jedynie 4).

Lezyne Micro GPS

Lezyne Micro GPS – choć micro to mniej niż mini, ten model ma odrobinę większy wyświetlacz od wersji mini, tak przynajmniej wynika z danych producenta. Oprócz tego licznik komunikuje się także w standardzie ANT+ (jest również Bluetooth), zapisuje do 150 godzin jazdy oraz posiada wysokościomierz barometryczny (model Mini i Macro podają wysokość na podstawie lokalizacji).

Lezyne Micro Color GPS

Lezyne Micro Color GPS – jest to model Micro z kolorowym wyświetlaczem, zamiast monochromatycznym. Dodatkowo licznik ma trochę większą pamięć wewnętrzną i może zapisać w historii do 200 godzin jazdy.

Lezyne Super GPS

Lezyne Super GPS – ma te same funkcje co wersja Micro, jest po prostu większy (wymiary identyczne jak Macro). Do tego akumulator zapewnia 24 godziny działania urządzenia, a pamięć wewnętrzna pozwala na zapisywanie parametrów jazdy aż przez 400 godzin.

 

Mio

Mio Cyclo 100

Mio Cyclo 100 – nieduży licznik dostarczający informacji o parametrach jazdy z wbudowanego odbiornika GPS, barometru oraz termometru. Bez ładowania może działać do 18 godzin. Może także prowadzić po ustalonej trasie, po wgraniu jej do pamięci licznika.

Mio Cyclo 105

Mio Cyclo 105 – od modelu Cyclo 100 odróżnia się wbudowaną łącznością ANT+, dzięki czemu możemy do niego podłączyć czujnik prędkości i kadencji oraz miernik pulsu. Reszta funkcji jest taka sama jak w tańszej wersji.

Mio Cyclo 200

Mio Cyclo 200 – jest to urządzenie ze sporym, jak na komputerek rowerowy wyświetlaczem (3,5 cala; dotykowy), z wgranymi mapami i możliwością nawigowania nie tylko po ustalonej wcześniej trasie, ale także (tak jak w nawigacjach samochodowych), prowadzenie do spontanicznie wybranego punktu. Samo urządzenie jest oczywiście odporne na deszcz, a bez ładowania działa do 10 godzin.

Mio Cyclo 205

Mio Cyclo 205 – jest to brat bliźniak modelu Cyclo 200, różni się tylko wbudowanym ANT+, który tak jak w przypadku Cyclo 105, daje możliwość podłączenia pulsometru oraz czujnika prędkości/kadencji. Reszta funkcji jest taka sama jak w Cyclo 200.

 

Polar

Polar M460

Polar M460 – to urządzenie posiada bardzo rozbudowany tryb treningowy. Oprócz możliwości podłączenia zewnętrznych czujników (także mocy) przez Bluetooth Smart, pozwala także śledzić dużą liczbę innych parametrów, czy np. wykonać test ortostatyczny, sprawdzić stan regeneracji czy monitorować obciążenia treningowe.

 

Sigma

Sigma Pure GPS

Sigma Pure GPS – podstawowy model licznika z GPS w ofercie marki Sigma. Podczas jazdy możemy podglądać najważniejsze parametry (w tym wysokość) na prostym wyświetlaczu, pokazującym jednocześnie jedynie dwa parametry jazdy. Nie ma tu możliwości podłączenia zewnętrznych czujników, natomiast Pure GPS jest wyposażony w łączność NFC, która umożliwia bezprzewodowe połączenie z telefonem i synchronizację danych.

Sigma Rox 10.0 GPS

Sigma Rox 10.0 GPS – Rox z dziesiątką w nazwie miał premierę w 2013 roku i przeglądając jego specyfikację, mam wrażenie, że to wersja beta modelu Rox 11.0 Brakuje tu możliwości programowania ekranów, obsługujemy go aż sześcioma przyciskami, pamięć do zapisywania przejazdów nie jest przesadnie duża (choć wystarczająca). Ale za to na pokładzie mamy ANT+, nawigację z prowadzeniem po śladzie i wbudowany akumulator, ładowany przez micro-USB.

Sigma Rox 7.0 GPS

Sigma Rox GPS 7.0 – to prostsza wersja modelu Rox 11.0 Nie znajdziemy tutaj żadnej możliwości podłączenia zewnętrznych mierników i jest to zasadnicza różnica między tymi dwoma modelami. Ten rowerowy komputerek daje możliwość wyświetlania do 6 parametrów jazdy na jednym ekranie (wszystko da się skonfigurować na komputerze lub telefonie korzystając z połączenia kablem USB), a także prowadzenie po wgranym śladzie. Mogę napisać, że działa to naprawdę dobrze, choć samo oprogramowanie ma jeszcze kilka drobiazgów do poprawienia. Sam korzystam z niego od kilku miesięcy (na YouTube znajdziecie odcinek, w którym przedstawiłem trzy plusy i trzy minusy licznika Rox 7.0) i jeżeli tylko nie potrzebujecie pulsometru, pomiaru kadencji mocy, a przyda się Wam takie prowadzenie po wgranym śladzie (lub przejechanej kiedyś trasie), to jest to opcja warta rozważenia. Fajnie działają tutaj także segmenty Live Strava.

Sigma Rox 11.0 GPSSigma Rox GPS 11.0 – tak jak napisałem wyżej, licznik ten jest identyczny pod względem budowy w porównaniu z Rox 7.0, natomiast posiada wbudowany Bluetooth (do komunikacji z telefonem) oraz ANT+ (do połączenia z miernikami). Producent podaje, że urządzenie potrafi zapisać do 1000 godzin treningów, ale trzeba pamiętać, że jest to podane przy założeniu zapisu parametrów co 20 sekund. Skracając interwały zapisu, skracamy także możliwy czas zapisu treningu, choć i tak będzie on długi. Licznik spełnia normę IPX7, czyli jest nie tylko odporny na deszcz, ale nawet na zanurzenie w wodzie.

 

Teasi

 

Teasi One 3

Teasi One 3 – nawigacja rowerowa niemieckiego producenta. Posiada 3,5-calowy, kolorowy, dotykowy ekran, a i tak ma deklarowany czas działania bez dostępu do gniazdka na poziomie 12 godzin (choć wątpię by przy 100% jasności wyświetlacza). Do pamięci wgrano mapy 27 europejskich krajów (w tym Polski), a wbudowany Bluetooth pozwala na połączenie się z zewnętrznymi miernikami i wyświetlanie ich wskazań na ekranie.

 

VDO

VDO M7 GPS

VDO M7 GPS – ten licznik mocno przypomina Sigmę Pure GPS. A przynajmniej strzałka wskazująca kierunek w stronę startu jest bardzo podobna :) Może firmy ze sobą współpracują, a może jedna zainspirowała się drugą, w końcu ich siedziby dzieli 500 metrów w linii prostej :) Poza tym w M7 GPS znajdziemy wysokościomierz barometryczny, termometr i możliwość zapisywania tras przez ponad 100 godzin.

 

Zapraszam do lektury innych wpisów z serii o licznikach rowerowych:

1. Jaki licznik rowerowy kupić

2. Liczniki rowerowe z GPS do 800 złotych

3. Jak ustawić licznik rowerowy

4. Jak zamontować licznik rowerowy

5. Co to jest ANT+

6. Jaki pulsometr na rower kupić

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

59 komentarzy

  • a ktoty z nich ma korekcje parametrow jazdy ( dystans, mac rychlosc) z zaleznosci od pochylenia trasy ( jezdzac do pracy 6 km i roznicy wniedien 48′ muy yulko stary licznik mechanioczny dokladnie parametry wskazuje ( moj MIO pokazuje az do 20 % mniej)

  • Witam. Interesuje mnie kwestia dokładności pomiarów takiego licznika GPS. W necie znalazłem informację że licznik GPS będzie odrobinę zaniżał przebyty dystans. Dostałem jeden z wymienionych liczników ale porównanie wyników z tymi jakie wskazał stary licznik (taki z magnesem na kole) jest niepokojące

    Licznik GPS – dst: 42,36; tm: 2:10; avg: 19,4; max: 46,7
    Stary licznik – dst: 31,57; tm: 2:06; avg: 14,9; max: 28,3

    Oba liczniki wyposażone w funkcję auto start/stop. Co ciekawe licznik GPS chwilową prędkość pokazywał o jakieś 3 do 4 km mniejszą niż stary (mimo tego że średnią pokazał wyższą). Mowa tu o sytuacji gdy już jakiś czas jechałem równym tempem i wskazania liczników się ustabilizowały.
    Oba liczniki wyzerowałem chwilę po tym jak po wystartowaniu licznik GPS złapał sygnał. W domu brak zasięgu.

    Na szybko przeprowadzony eksperyment polegający na przejechaniu kawałka po prostej wykazał:
    Licznik GPS: 370 m; stary 320 m; odczyt z mapy 310 m.

    Długość śladu załadowanego na kompa z licznika to 30,5 km. Średnia 12 km – tu najprawdopodobniej został do obliczeń wykorzystany całkowity czas treningu bez uwzględnienia przerw.

    • Cześć, co to za licznik?

      Licznik z GPS pokazał ponad 30% więcej przejechanych kilometrów, tak więc ewidentnie coś jest nie tak z którymś z pomiarów.

      Generalnie jest tak, że GPS miewa problemy ze złapaniem zasięgu pomiędzy wysokimi budynkami oraz w gęstym lesie. Zwykle im droższy odbiornik GPS, tym lepiej sobie z tym radzi.

      Druga sprawa – częstość zapisu – im rzadziej GPS zapisuje do pamięci Twoją pozycję, tym pomiar będzie mniej dokładny – zwłaszcza na zakrętach itd. Ale to na pewno nie generuje różnicy w postaci 30%.

      Wyznaczyłbym względnie prosty odcinek co najmniej jednego kilometra i skonfrontował ze sobą oba liczniki, dokładając do tego np. dwa różne telefony (jeżeli masz taką możliwość), na każdym z zainstalowaną aplikacją typu Endomondo. Włączasz je wszystkie, czekasz aż złapią sygnał i dopiero ruszasz, jadąc najlepiej bez zatrzymywania się, żeby uniknąć wszelkich różnic wynikających z opóźnienia w wykryciu, że się zatrzymałeś.

      No i wtedy można coś więcej powiedzieć, patrząc na to czy wyniki z telefonów będą się pokrywać z licznikiem GPS czy nie. I jak na tym tle będzie wyglądać zwykły licznik.

      • Licznik GPS to Krüger&Matz XT300. W zasadzie nie ma w nim co ustawiać. W zwykłym liczniku mam ustawiony obwód koła na 218 cm (opona 700x38c). Używam go ponad 2 lata i nie zaskakiwał mnie wynikami. Test był częściowo w lesie. Druga próba bez lasu a oto wyniki:

        Licznik GPS – dst: 11,97; tm: 42:29; avg: 16,9; max: 24,4
        Stary licznik – dst: 10,78; tm: 42:42; avg: 15,1; max: 26,1
        Ślad odczytany na kompie z licznika GPS: 10,47 km

        Wygląda dużo lepiej niż poprzednio. Co do śladu nie mam zastrzeżeń. Widać jak są pościnane zakręty i faktycznie mógł wyjść trochę niższy przebyty dystans. Producent podaje że przy dobrym sygnale 50% pomiarów powinno się mieścić w 5 metrach a 95% w 10m. Na mapie ślad wygląda dobrze – leży na drodze którą jechałem. Wyjątkiem wspomniane ścinane zakręty i moment gdy GPS złapał sygnał. Start mam w środku kościoła który leży według linijki na mapie 30m od drogi ale to tylko pierwsze 5 pomiarów takie było. Na mapie punkty pomiarowe dzieli jakieś 10sec.

        Jednak różnica w pomiarze (stary licznik a licznik GPS) to około 10% (i tak lepiej jak poprzednie 30%). No i skąd te 14% między śladem a wynikiem podanym przez licznik GPS.

        • A sprawdzałeś z GPS w telefonie? Nie mam doświadczenia z licznikiem K&M, ale na pewno zastosowany tam odbiornik GPS nie jest najwyższej klasy. Dodatkowo faktycznie dziwny jest fakt, że licznik pokazuje inny przebyty dystans, niż oprogramowanie na komputerze. Ja gdy zrzucam przejazdy z mojej Sigmy Rox, to to samo mam w liczniku, w programie Sigmy, a potem na Stravie.

          Tak jak pisałem, zweryfikowałbym jeszcze pomiary z telefonem z GPS. Tylko żadnych startów spod dachu i cały test pod odkrytym niebem.

          • Trzecia próba ze smartphonem.

            Ślad z licznika GPS: 9,74km
            Smartphone: 9,8km
            Licznik stary: 9,96km
            Licznik GPS: 12,77km

            No cóż wygląda na to że coś nie tak jest z danymi prezentowanymi przez licznik na bieżąco. Spróbuję skontaktować się z sprzedawcą i dowiedzieć jaki ma na to pomysł.

            Jeszcze jedna ciekawostka. Tak jak w domu nigdy licznik GPS nie miał zasięgu tak chwile temu jak na niego spojrzałem to miał i to bardzo dobry. Dodatkowo leżąc na biurku zasuwał ponad 19 km/h. Ciekawe co go tak pobudziło?

      • 1. Nigdy nie polegaj na GPS jeżeli zależy ci na dokładności.
        2. Kalibruj liczniki oparte na obrotach koła do swojej opony, wagi pozycji i nawierzchni. Nie polega na tabelkach, jeśli ci zależy na dokładności lepszej niż 3%
        3. Jeśli używasz czujników bezmagnesowych to dobrych. Liczniki takie potrafia gubić lub dodawać obroty. Zakłócenia dla czujników geomagnetycznych: głównie duże żelastwo poruszające się obok, czyli samochody. dla czujników akcelerometrycznych- duże wstrząsy. Jednym słowem akcelerometryczny do trenażera, stacjonarnych i na szosę, geomagnetyczne do lasu i trochę na szosę. Magene to shit, Garmin i wahoo drogie, wybór naley do Ciebie.
        4. czujniki oparte na magnesie muszą być umieszczone blisko magnesu. Spraw sobie malutki magnes neodymowy na szprychę.
        5. Czujniki bezprzewodowe muszą być umieszczone blisko licznika. Przednie koło jest lepsze niż tylne. Droga predniego różni sie od drogi tylnego i dlatego potrzebna inna kalibracja.
        6. Na długiej odkrytej trasie bez tysiąca zakrętów i zatrzymań w słoneczny dzień ślad GPS pokaże wystarczająco dokładny wynik. Przejdź się na 50-100 km, sprawdź swoja kalibrację.
        7. jak na identycznej trasie po 10 przejazdach masz duże rozbieżności to licznik/czujniki sa nic nie warte. Różnica powinna być mniejsza niż 100 m/10 km.
        8. ślad GPS z racji fluktuacji położenia zawyża wyniki, a po filtracji z racji ścinania zakrętów zaniża. Poważniejsze rozbieżności pojawiają się w lesie, mieście i pod chmurami. Dobry DGPS sobie radzi, słaby nie.
        9 Dobre skalibrowany licznik oparty na obrotach koła i poprawnie skalibrowany naprawdę mierzy bardo dokładnie, ale na dokładność poniżej 0.2% nie ma co liczyć i to w odpowiednich warunkach, tj takiej samej nawierzchni, ciśnienia w kole, wagi kolarza i bagażu i pozycji rowerzysty. Dokładność 0.5% masz zagwarantowaną, tj. 500m/100km.

        Wesołego pomiaru

  • Fajnie by było w tabelce na gdrive zablokować pierwszą kolumnę i wiersz z nazwami urządzeń – znacznie ułatwi to jej przeglądanie.

  • Jako posiadacz eTrexa 20x mogę powiedzieć, że na akumulatorkach takich z Ikei poleci na bank o wiele dłużej niż 25h. Trudno powiedzieć ile, bo nigdy nie mierzyłem, a liczyć musiałbym co najmniej w kilku całodniowych (powyzej 5h w siodle) wycieczkach.
    Do tego wyswietlić z mapą możemy, o ile dobrze pamiętam, do 5 pól (ja używam 4), albo przejść trybu ‚komputerka’ i wtedy na bank 8, jak nie więcej, ale nie widzimy wtedy mapy.
    Co do minusów Mio. Jest jeden, podstawowy powód dlaczego wybrałem Garmina a nie Mio. W eTrexie mogę sobie do woli wgrywać darmowe mapy z całego świata. W Mio-nie.

  • Dzień dobry,
    mam czujnik GPS Polar do biegania. W lesie traci zasięg i nie spełnia swojego zadania w ogóle. Jak jest z licznikami rowerowymi. Mam od niedawna rower i zastanawiam się nad zakupem licznika. Najlepsze przewodowe są niewiele tańsze od tych z GPS. Może więc od razu kupić taki. Ale zastanawiam się, czy i tu sytuacja się nie powtórzy. A np. do pracy mam ładną ścieżkę częściowo przez las.
    Dziękuję za odpowiedź lub poradę i pozdrawiam

    • Hej, moja Sigma Rox 7.0 w bardzo gęstym lesie trochę „świruje” z podawaniem prędkości, ale koniec końców dobrze pokazuje na końcu trasę. Ale z tym trzeba się liczyć, korzystając z jakiegokolwiek GPS-u, że między wysokimi budynkami i w gęstym lesie – sygnał będzie słaby.

  • Od dłuższego czasu wahałem się nad zakupem nawigacji (dokładnie z przyczyn opisanych w pierwszym poście w dyskusji ;)) i ten artykuł ostatecznie sprawił że się przełamałem. Trzy tygodnie temu zakupiłem z pewną obawą (bo kwota jednak niemała) Mio 605 i… cieszę się z niego jak dziecko. Funkcje pomiarowe są dla mnie przyjemnym dodatkiem, bo jeżdżę głównie dla przyjemności (choć udało mi się poprawić kadencję – co ciekawe, okazało się że kręciłem zbyt szybko a nie, jak myślałem, zbyt wolno, teraz mniej się męczę na długich dystansach), ale planowanie trasy i nawigacja spisują się rewelacyjnie. Sygnał GPS w lesie się nie gubi, choć czasem jest nieco nieprecyzyjny, ale to pojedyncze przypadki. Na mapach są zaznaczone ścieżki leśne tak wąskie, że spokojnie można porównywać szczegółowość z mapami papierowymi, a planer trasy na stronie producenta pozwala wyświetlić którędy biegną szlaki rowerowe i tu również zostałem przyjemnie zaskoczony – dowiedziałem się o istnieniu kilku szlaków w mojej najbliższej okolicy, o których nie wiedziałem wcześniej, więc na poziom szczegółowości też nie mogę narzekać. Zdecydowałem się na 605 ze względu na to, że opinie w sieci o starszych modelach straszyły nieaktualizowanymi mapami dla urządzeń – nie wiem ile w tym prawdy, ale nie chciałem ryzykować. Pozwalam sobie na wychwalanie, bo jak szukałem opinii o nowszych modelach, to nie mogłem znaleźć żadnej, więc może pomoże to komuś, kto jak ja waha się przed zakupem ;)

    • Nie znam się zupełnie na treningu rowerowym, ale nie wiem czy jest coś takiego jak „za duża kadencja”. Tzn. jeżeli organizm podpowiadał Ci, żeby kręcić z kadencją np. 100 i było Ci z tym dobrze, to może warto przy tym zostać? Tak sobie luźno myślę.

      Dzięki za opinię o Mio :)

      • Ja też się nie znam – jak mówiłem nie pomiary były moim głównym celem i
        ich wyniki to dla mnie bardziej ciekawostka ;) Jednak tak do końca
        dobrze właśnie mi nie było – w trakcie ostatnich kilku przejazdów kiedy
        starałem się trzymać bliżej 90 niż 100 (choć też bez przesadnego
        fanatyzmu, nie spędzałem całej jazdy patrząc w licznik, bardziej
        wyczułem tempo i starałem się go trzymać ;) ) finalnie odczuwałem
        znacznie mniejsze zmęczenie. Nie wiem do końca z czego to wynika, może z
        tego że ze względu na to, że starając się trzymać jednego rytmu lepiej
        dobierałem przełożenia do podjazdów, może z tego że spokojniej
        oddychałem. Ale to też wstępne przemyślenia – będę eksperymentował
        dalej, bo równie dobrze może się okazać że to zupełnie losowy zbieg
        okoliczności :)

  • A ktory byscie polecili mi, by poza nawigacja mogl rowniez wysylac sygnal z moim polozeniem, tak by zona wiedziala dokladnie gdzie jestem i spala spokojnie?

      • W Polsce jestem raz do roku i mam „pozwolenie” na bycie poza domem max.2 doby, wiec wyjezdzam wtedy na dlugie trasy, ale nigdy w Polsce. Boje sie jezdzic po Polsce, ale na szczescie tesciowie mieszkaja przy granicy z Czechami. Uzywalem IKOL na telefonie(Austria,Czechy,Polska) i pomimo,ze mialem podlaczony powerbank telefon mi padl w polowie drogi. Zona tez narzekala,ze czasami nie bylo update’u z moim polozeniem przez 1-2h. Myslalem, by wyrzucic swoja sigme 16.16, ktora nawet po lekkim deszczu przestaje dzialac i miec jedno porzadne urzadzenie. Jak gdzies jade to jade na 20-24h jazdy nonstop, stad telefon nie jest w stanie mi sie naladowac. W telefonie nawet Endomondo przestalem uzywac jesienia/zima po tym jak baterie mi wydrenowala aplikacja zanim sie zorientowalem i zlapalem dwa kapcie na przestrzeni 1,5mili. No i pchalem rower przez 4mile do glownej drogi,a potem kolejne 2 zanim jeden samochod sie zatrzymal i facet dal mi swoj telefon i dzieki temu zadzwonilem do zony, by po mnie przyjechala.
        Probowalem tez z dwoma telefonami jechac, ale tez nie zdalo to egzaminu. W sierpniu chce jechac Breclav-Wieden-Mosonmagyarovar-Bratyslawa-Breclav i musze znalezc lepsze rozwiazanie.

          • Galaxy A3. Nigdy fajerwerkow od telefonu nie oczekiwalem, bo dla mnie mial on zawsze dzwonic,a wymieniac przez conajmniej rok nie bede.

            • Mam galaxy j5. Ma wymienialną baterię 3100, która trzyma kilka dni w trybie oszczędzania. Kupiłem za 20 zł zapasową i jak nie mam czasu na ładowanie to w 30 sek wymieniam i gotowe. Wiadomo, żę trzeba wtedy uruchomić wszystko od nowa ale nigdy nie potrzebuję power banka, który jest kilkakrotnie cięższy i większy

        • Udostępniać swoją pozycję możesz chociażby przez Google Maps na telefonie – jakiś czas temu dodano taką możliwość (wysyła się link do mapki, na której widać gdzie jesteś).

          Do telefonu kup sobie porządny, duży powerbank. Ja mam od zeszłego roku Xiaomi 20.000: www.ceneo.pl/;szuk…8;pid=7269

          I ładuję z niego telefon, lampkę i w razie czego mogę także podłączyć licznik.

          Są telefony z akumulatorkami po 5000 mAh, jak pokazywany kiedyś przeze mnie Asus: roweroweporady.pl/ideal…a-rowerze/

          i to też opcja warta rozważenia. Ale jeżeli chcesz nadawać swoją pozycję, to i tak bez powerbanku się nie obejdzie.

          • Wybor padl na Wahoo Elemnt Bolt budle. Liczylem koszty telefonu, baterii dodatkowych, uchwytow,itd.i ta opcja wcale tanio nie wychodzila.
            Dlugo zastanawialem sie nad kupnem Garmina, ale komentarze na road.cc i innych stronach sprawily, ze wybilem sobie z glowy jakikolwiek produkt firmy Garmin. Wahoo przetestowany. Ja zadowolony. Zona tez, bo wie dokladnie gdzie jestem i sygnalu GPS w ogole nie zgubilo ani na chwile,a tu gdzie mieszkam to nie takie oczywiste. Owszem brakuje typowej nawigacji, ale turn by turn daje rade.

            • Jestem bardzo zadowolony do tego stopnia, ze kupilem drugi na rower w Polsce. Przejechalem trase Breclav-Wieden-Mosonmagyarovar-Bratyslawa-Breclav bez noclegow i nie mialem z nim problemu. Ladowalem z powerbanku baterie podczas jazdy. Obawialem sie,ze monochromatyczny ekran w nocy jak i o swicie bedzie nieczytelny, ale bylo na odwrot. Co mi sie bardzo podoba to to,ze moge sobie wybrac to co chce widziec na liczniku, wiec nie mialem misz masz i wszystko bylo czytelne. Zona byla bardzo zadowolona, bo wiedziala gdzie dokladnie jestem, ile przejechalem, ile mam do przejechania i czy jade po zaplanowanej trasie, a tez i oto mi chodzilo.
              Do planowania tras uzywalem zarowno Ridewithgps, strava oraz komoot. Licznik sam daje znac z wystarczajacym wyprzedzeniem, kiedy skrecic,a po zmroku nie trzeba uzywac podswietlenia, bo ledy daja znac o skrecie i jego kierunku. Jedyna rzecza nieczytelna dla mnie bylo odczytanie, ktory skret w przypadku rond(jezeli nie mialem akurat na ekranie mapy), ale podany tez jest numer drogi, wiec mozna sobie poradzic. W Bratyslawie zbladzilem, bo akurat tam nie mialem ustawionego widoku z mapa i musialem sie cofnac, bo GPS automatycznie nie przelicza trasy. Sadze,ze Wahoo kiedys to dopracuje, ale nie mialem zadnych zawiasow, restartow, co koledzy moi doswiadczali przy Garminie. Nie ma nazw ulic, ale to tez mi nie przeszkadzalo, bo GPS prowadzil mnie idealnie. Obawialem sie tez,ze przez fakt,ze Wahoo laczy sie poprzez bluetooth do telefonu, bateria w nim padnie raz dwa, ale mylilem sie. Bateria w telefonie wcale juz nie nowym dala rade. Po powrocie do domu sprawdzilem, dlaczego Wahoo „zglupial” w Bratyslawie i zauwazylem,ze jak tworzylem droge ridewithgps na krotkim odcinku poprowadzil trase rownolegle do sciezki, ktora jechalem. Sciezka rowerowa od Bratyslawy w kierunku Wegier jest po dwoch stronach kanalu/rzeki i stad te anomalie.
              Nie zaluje wydanych pieniedzy i jedoczesnie licze,ze kiedys Wahoo dopracuje mozliwosc automatycznego skalkulowania trasy lub tez szybkiego wyszukiwania adresu,itp. Na chwile obecna uzywam offline map z Mapy.cz, ktore wedlug mnie sa rewelacyjne.
              Ogolnie polecam ta trase. W Austrii ciekawe pagorki i piekna panorama Wiednia z oddali, plaski, ale ciekawy odcinek do granicy z Wegrami i potem na Wegrzech. Ostry podjazd w Bratyslawie i lekko pod gorke do samych Czech. Po Polsce staram sie nie jezdzic, bo chce zyc. Ciesze sie,ze mam blisko do granicy i nie musze sie stresowac, ze idiota przejedzie obok mnie 10 czy 15cm, ze ktos wyprzedzi na trzeciego, albo tir zdmuchnie mnie do rowu, co w Polsce jest na porzadku dziennym. Przez noc jechalo mi sie elegancko i nie balem sie ani przez minute.Inna kultura jazdy jest zauwazalna. Szkoda tylko,ze tak nie ma Polsce, bo same Czechy wiecej zjezdzilem na rowerze niz Polske, ale coz ja mentalnosci Polakow nie zmienie niestety.

  • Bardzo pracowicie zrobiony przegląd, ale mnie jednak jakoś nie przekonuje mnożenie bytów. Smartfon w kieszenie plus smartwatch na ręce – i mam ogarniętą większość z tych funkcjonalności.

    • z jakiś względów jednak osobny komputerek do treningu rowerowego jest powszechny. Są ludzie, którzy jeżdżą bez niczego, lub na smartfonach. Ale jeśli robisz interwały, pilnujesz tętna, kadencji, sprawdzasz segmenty to kupujesz rzecz, która jest do tego dedykowana. Co kto lubi ale najważniejsze by nie stracić radości z jazdy :-)

      • OK, może mój punkt widzenia wynika z tego, że zupełnie nie widzę potrzeby interwałów i kadencji. To jest coś potrzebnego dla sportowców, a nie, kiedy jadę normalnie do pracy.
        Tak samo nie sprawdzam interwałów, jak jadę do pracy samochodem.

  • Mam pytania
    Czy Wi-Fi przydaje sie do wrzucania na Stravę czy do czegoś innego?
    Czy nawigacja Turn-by-turn jest tylko wizualna czy bywa głosowa?
    Czy Bryton 310-530 ma powiadomienia z telefonu czy nie?

    • Wszystko zależy od modelu, trzeba doczytać w każdym przypadku. Ale przez Wi-Fi robi się synchronizację z chmurą producenta, aktualizacje i pewnie synchronizacja ze Stravą także powinna nastąpić.

      Jeżeli chodzi o dźwięki, to chyba tylko piknięcia. Podczas jazdy na rowerze i tak nie usłyszysz za wiele, z tak małego urządzenia.

      Odnośnie Brytona – musisz poszukać takiej informacji u producenta. Jak widzisz – ja w tabelce wstawiłem znak zapytania, czyli nie udało mi się znaleźć takiej informacji.

      • Wiesz, to jest niegłupie – podpinanie kablem wyrabia gniazda microUSB i chyba niepotrzebnie ładuje baterię przy krótkim treningu. Niepotrzebnie ładuje w tym sensie że każda bateria ma jednak ileś cykli i szkoda bez potrzeby odejmować od puli

        • To się sprawdzało w przypadku starych, niklowo-kadmowych akumulatorków. One miały efekt pamięci, warto było je „formować” na początku, a potem co jakiś czas rozładować do zera i naładować do pełna.

          Natomiast od dłuższego czasu używa się akumulatorków litowo-jonowych, które nie lubią całkowitego rozładowywania (a także zbyt długiego podłączenia do prądu). I można je doładowywać kiedy się chce, ponieważ cykle są liczone „całościowo”, czy naładujesz od 0 do 100%, czy dziesięć razy po 10%.

          Ale bezprzewodowa transmisja ma ten duży plus, że nie ma ryzyka zepsucia czegoś w gnieździe od ładowania. Bo tego bym się bardziej obawiał, niż tego, że za kilka lat trzeba będzie wymienić źródło zasilania.

          • Słuchaj wielka prośba – czy możesz sprawdzić czy Bryton 530 potrzebuje czujnika prędkości żeby ją mierzyć czy zbiera z gps?

            • Bryton 530 ma wbudowany GPS, więc myślę, że nie jest mu potrzebny czujnik. Byłoby to bez sensu.

  • Z tańszych opcji polecam rozejrzeć się za używanymi Garminami z serii Dakota i Oregon. Wprawdzie są to dość spore urządzenia, ale mają czytelne, kolorowe i dotykowe wyświetlacze, obsługują ANT+, można wgrywać różne mapy (np. UMP czy OSM), a zasilanie dwoma paluszkami AA potrafi ułatwić życie.
    Oczywiście można rejestrować trasy, nawigować i robić inne rzeczy, które potrafią takie urządzenia ;)
    Przy odrobinie szczęścia do kupienia poniżej 300 zł.

  • Kawał roboty, fajne tabelaryczne zestawienie, zajmie mi trochę przeczytanie wszystkiego ale Tobie zajęło tworzenie tego chyba kilka miesięcy :-)
    Używam starszej wersji bezprzewodowego Polara tj. m450 z czujnikami kadencji i prędkości Panobike
    Ogólnie jestem zadowolony
    Niezła jakość gps, przełączanie między ekranami, alarm przekroczenia strefy tętna, żywotność baterii, niewielkie rozmiary pozwalają zabrać na bieganie czy pływanie (w torebce strunowej dla pewności).
    Fajna jest wbudowana lampka (opisywany m460 tez to ma), no bardziej sygnalizator dla aut niż światło dla mnie
    Przydaje sie automatyczne zatrzymywanie
    To czego będę szukał w następcy to ANT (komunikacja z trenażerem), śledzenie segmentów stravy na żywo, może nawigacja, może komunikacja z telefonem. Marzy mi się też opcja robienia zdjęć , chyba jakiś Garmin to ma
    ps.s
    Ciekawe, że mail z twoim porównaniem dostałem dopiero dziś…

    • Kilka miesięcy to nie, ale nie powiem, trochę nad tym posiedziałem :)

      Jeżeli chodzi o maila, to wysyłam je tylko co jakiś czas, podsyłając więcej materiałów jednorazowo. Jeżeli chcesz być informowany o każdym nowym wpisie/wideo na bieżąco, kliknij w dzwoneczek w prawym dolnym rogu, oraz zasubskrybuj kanał na YouTube :)

    • To trzeba indywidualnie sprawdzić. Teoretycznie eksport plików gpx (czy innych, które da się przekonwertować) powinno być standardem. Ale pewnie nie zawsze.

    • Loggery od Holuxa nie zapisują w gpx. By wrzucić dane z loggera trzeba to jakoś ręcznie przekonwertować..Trochę jest roboty ale się da..

  • Ja od kilku lat używam garmina etrex 30 – pewnie jest trochę droższy niż 800 zł albo w ogóle nie dostępny do kupienia bo to już stary model. Ale może gdzieś używany można będzie kupić. Fajne urządzenie do zapisywania tras, nieźle również nawiguje: można wybrać by wyznaczył trasę dla roweru i dodatkowo omijał bezdroża (albo też prowadził po nich). Wyznaczanie tras działa jednak dość wolno (to stary sprzęt jest jednak) za to fajnie prowadzi do celu (choć jak zawsze nie do końca należy mu ufać). Jak to sprzęt z „wielkiej” firmy ma niby ANT+ ale… np. żeby znaleźć obsługiwany przez niego czujnik kadencji to niestety trzeba mieć farta (u mnie zadziałał dopiero oryginalny garmina – z tym, że stary nieprodukowany model – ten nowy montowany tylko na korbie nie jest obsługiwany). Oprócz czujnika kadencji obsługuje tylko jeszcze czujnik temperatury – nie obsługuje czujnika prędkości. Jeżdżę z nim już kilka lat praktycznie zawsze na dłuższe wyjazdy. Z sakwami 6 dni spokojnie 3 komplety akumulatorów (typu AA) wystarczą jeśli chcemy tylko by zapisywał ślad a nie prowadził po wyznaczonej przez siebie trasie (Na dobrych bateriach alkalicznych pewnie wystarczą 2 zestawy). Niestety nie sprawdzałem czy uda się go podłączyć do powerbanka (nie posiadam). Oczywiście obsługuje wiele ekranów z różnymi ustawieniami ale na raz pokazuje tylko 10 wybranych przez nas parametrów. Można wgrywać różne mapy – ja korzystam z: garmin.osmapa.pl/. Ma oczywiście kartę SD. Można tych map wgrać więcej – jest to kwestia konfiguracji urządzenia. Posiada też barometr. Ogólnie polecam bo to urządzenie nie tylko na rower ale spokojnie do turystyki pieszej się nadaje. Ma nawet tryb do samochodu – ale nie korzystałem nigdy.

  • Mam od paru lat Etrex 10.
    Wcześniej przez kilka lat jeździłem z GPS w telefonie, który niestety nie spełniał swojej roli (pływanie i zrywanie śladu). Poczytałem trochę na forach, trochę mi doradzono i kupiłem Garmina.
    Znakomity GPS (włącznie z glonass), długi czas na akumulatorkach i wodoodporność. Na minus,ale tylko malutki (bo nie korzystam z map elektronicznych, tylko papierowych) – wbudowana pamięć..
    Jak ktoś potrzebuje tak jak ja GPS przede wszystkim do zapisywania śladu, to według mnie to idealny sprzęt.
    Bardzo fajne zestawienie liczników z gps, ciekawe i atrakcyjne cenowo zwłaszcza te Brytony..

  • Mam iGPSPORT iGS10E. Jest to najtańsza opcja licznika GPS z Ant+ i Bth. Działa bez zarzutu, jedynie trzeba poczekać około 1 minuty zanim złapie satelity, Ślad zapisuje dokładnie, Mam do niego podłączone różne czujniki różnych firm i wszystko dział bez zarzutu. Nie wiem jak zapisuje ślad bez czujnika prędkości z samego GPS-a. Druga sprawa, to żeby zakończyć zapis śladu to trzeba wyłączyć licznik. Przesyłanie zapisanej ścieżki do kompa przez kabelek, a do komórki Bt. I co mi się nie podoba to konieczność wyszukiwania czujników po każdym załączeniu licznika.

  • Kiedyś „walczyłam” z kabelkiem od licznika, uważając aby go nie urwać. Mimo, że był ładnie zapleciony o pancerz od hamulca zawsze gdzieś w lesie o niego zahaczałam. Potem zmieniłam go na bezprzewodowy i wszystko było super, ale raz magnes mi się urwał, czasami czujnik na amortyzatorze przesunął. Miałam tego dosyć, a ceny liczników z GPS w międzyczasie spadły, więc ostatecznie skończyłam na satelitarnym pomiarze i nie żałuję.