10 rzeczy, które niszczą Twój rower

Zapraszam do obejrzenia najnowszego odcinka Rowerowych Porad na YouTube. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój kanał :)



Rower to w zasadzie prosta technicznie konstrukcja i nie wymaga aż tak wielu czynności serwisowych, może poza topowymi, naszpikowanymi elektroniką modelami (i nie mam na myśli rowerów z silnikiem elektrycznym, to jeszcze inna bajka). Niemniej aby utrzymać go w dobrym stanie technicznym, każdy rowerzysta powinien pamiętać o kilku rzeczach, które pozwolą dłużej cieszyć się z bezproblemowej jazdy. W przeciwnym razie – nawet nieświadomie – możemy znacznie skrócić żywotność naszego roweru. Co sprawia, że twój rower szybciej się niszczy?

Zbyt rzadkie mycie roweru

Mycie roweru powinno na stałe wejść do naszej rowerowej rutyny. Wiem, że się nie chce, wiem, że czasem nie ma gdzie tego zrobić (uroki życia w blokach), ale dobrze jest od czasu do czasu wziąć wiadro z wodą, szmatkę i trochę popracować nad czystością roweru. Nie musi lśnić, niemniej dobrze jest usunąć kurz i zaschnięte błoto z wszystkich ruchomych elementów – w przeciwnym razie, po pewnym czasie zacznie przedostawać się do łożysk i innych elementów, co nie skończy się dobrze.

Drugą, bardzo newralgiczną sytuacją, jest jazda zimą, gdy drogi są posypywane solą. Sól potrafi szybko zniszczyć łańcuch, przerzutki i inne elementy napędu. Wiele osób na zimę zakłada do roweru stary napęd, ewentualnie mają drugi rower, tzw. “zimówkę”, której będzie trochę mniej szkoda, niż drogiego modelu. W każdym razie zimą, czy się tego chce, czy nie – warto po jeździe w soli przynajmniej przetrzeć szmatką elementy napędu.

Jeszcze jedną kwestią jest mycie roweru na myjkach ciśnieniowych. Z tym trzeba uważać i jeżeli jest taka możliwość – wybierać opcję płukania niskim ciśnieniem. Woda pod wysokim ciśnieniem, jeżeli nieumiejętnie będziemy operować lancą, może dostać się do łożysk i wypłukać z nich smar, co szybko zakończy ich żywot.

Zbyt rzadkie czyszczenie napędu i smarowanie łańcucha

Jeżeli nie umyje się ramy czy nie przetrze obręczy, nic złego się nie stanie. Natomiast nie można zaniedbywać czyszczenia i smarowania napędu – łańcuch dobrze jest przynajmniej przetrzeć szmatką, a najlepiej co jakiś czas wypłukać w odtłuszczaczu (są na ten temat różne teorie spiskowe, natomiast ja nadal stoję na stanowisku, że płukanie w żadnym wypadku łańcuchowi nie szkodzi). To samo dotyczy trybów kasety, tarcz na korbie czy kółeczek przerzutki. Po czyszczeniu nanosimy na każde ogniwo łańcucha po kropelce dedykowanej oliwki (nie WD-40 i nie oleju rzepakowego czy silnikowego – te rowerowe naprawdę nie są drogie i starczają na długo). Po kilku minutach można jeszcze przetrzeć łańcuch z nadmiaru oleju.

Brak serwisowania roweru

Wiem, że niektórzy więcej czasu spędzają na dłubaniu przy rowerze, niż na jeździe – kto co lubi :) Niemniej od przynajmniej pobieżnego przeglądu roweru lepiej nie uciekać. Jeżeli na czas wymienimy/dokręcimy/nasmarujemy daną część – rower będzie dłużej i lepiej działać. Przeczytacie o tym we wpisie o przygotowaniu roweru do wiosny. Warto co jakiś czas sprawdzać stan linek i pancerzy, dokręcenie wszystkich śrub, jakość pracy łożysk – w kołach, w suporcie, w sterach (co to jest suport czy stery dowiesz się z tekstu o budowie roweru).

Brak wymiany łańcucha na czas

W czasie jazdy łańcuch się zużywa – mówi się powszechnie, że się wyciąga, choć tak naprawdę chodzi o wycieranie się rolek na sworzniach. Jazda na zbyt zużytym łańcuchu nie jest dobra, ponieważ zaczyna on coraz szybciej wycierać zębatki na korbie i kasecie. Do tego zmiana biegów może stać się mało precyzyjna (przeskakiwanie biegów, problem z utrzymaniem łańcucha na zadanym przełożeniu).

Są dwie metody: przy tanim napędzie wiele osób jeździ “na zarzyn” – czyli nie wymieniają nic w napędzie, a gdy ten zużyje się tak, że zmiana biegów staje się udręką – zakładają nową kasetę, łańcuch, a nieraz od razu korbę. Nie mówię, że jest to zły sposób – jeżeli ktoś jeździ mało, a nową korbę klasy Shimano Tourney kupuje za 40 zł i do tego zestaw łańcuch + wolnobieg za 55 zł, chyba nie ma się co szczypać w regularne wymienianie łańcucha. Stąd zresztą wzięło się przeświadczenie wielu osób, że wymieniając łańcuch – należy także wymienić kasetę. I jest to prawda, jeżeli zużyty łańcuch przy okazji powycierał nam zęby na trybach. Natomiast korzystając z drugiej metody – dobra kaseta przeżyje nawet kilka łańcuchów.

Druga metoda to regularnie sprawdzanie łańcucha specjalnym przymiarem (to niewielka inwestycja, taka miarka kosztuje ok. 10 złotych). Dzięki temu będziemy wiedzieli w jakim stopniu łańcuch się wyciągnął i kiedy należy go wymienić (więcej na ten temat w podlinkowanym wpisie). Wymieniając łańcuch na czas, zapobiegniemy przyspieszonemu zużyciu się kasety i korby, dzięki temu, jeżeli są trochę wyższej klasy, przeżyją kilka łańcuchów.

Jazda z przekoszonym łańcuchem

TAK NIE JEŹDZIMY!

Przekoszenie czy skrzyżowanie łańcucha pojawia się wtedy, gdy ten pracuje pod zbyt dużym kątem. Wystarczy wrzucić łańcuch na skrajne przełożenia np. na dużą tarczę na korbie i dużą zębatkę na kasecie. W takiej sytuacji łańcuch nadmiernie wygina się, jednocześnie szybciej wycierając zębatki. Przy okazji może także trzeć o wózek przedniej przerzutki, co zresztą od razu usłyszymy – i zwykle nie będzie to wina złej regulacji przerzutki – po prostu przy maksymalnych przekosach tego się nie uniknie.

Dlatego aby przedłużyć życie napędu, w przypadku korby z trzema przełożeniami – gdy wrzucimy największą lub najmniejszą zębatkę na korbie – warto nie korzystać przynajmniej z trzech skrajnych biegów na kasecie.

Zmiana biegów pod obciążeniem

Każdemu może się zdarzyć taka sytuacja – zjeżdżamy z górki, pedałujemy ile sił w nogach, nagle górka się kończy i zaczyna podjazd. Jeżeli zawczasu nie zmieniło się przełożenia na lżejsze – może pojawić się pilna potrzeba szybkiej zmiany biegów o wiele przełożeń. Każdą taką zmianę należy robić przy lekkim zmniejszeniu nacisku na pedały i zwykle robimy to odruchowo, zwłaszcza, że łańcuch sam będzie dawał znać dźwiękiem, że zbyt mocno cisnęliśmy. Niestety trudniej to zrobić na podjeździe, gdy redukcja biegów musi być szybka i to o wiele przełożeń.

Jak się przed tym uchronić? Patrzeć przed siebie i przewidywać. Jeżeli górka na którą zaraz będziemy wjeżdżać jest stroma i nie pokonamy jej z rozpędu, biegi trzeba zacząć zmieniać, zanim zacznie się na nią wjeżdżać. Tak samo w mieście – dojeżdżając szybko do świateł, dobrze jest przez zatrzymaniem się, wrzucić trochę lżejsze przełożenie, tak aby łatwiej było potem ruszyć (sprawa nie dotyczy przerzutek planetarnych, czyli ukrytych w tylnej piaście – tam można zmieniać biegi nawet postoju).

Takie przewidywanie tego co będzie za chwilę potrzebne, uchroni nasz napęd przed niepotrzebnym przeciążeniem, które prowadzi do szybszego zużywania się.

Jazda na zbyt twardych przełożeniach

Jeżeli celowo trenujesz siłę – to wszystko w porządku. W innych przypadkach, do czego od lat namawiam, warto przestawiać się (w miarę możliwości) na jazdę z wyższą kadencją (czyli liczbą obrotów korbą na minutę) – więcej na ten temat pisałem w podlinkowanym wpisie. Generalnie chodzi o to, że jazda na zbyt twardych przełożeniach, nie tylko działa szkodliwie na nasze kolana, ale także na sam napęd. Dużo łatwiej o zmianę biegów pod obciążeniem (patrz poprzedni akapit), a i siły działające na wszystkie elementy są większe.

Z jazdą na zbyt twardych biegach wiąże się często temat: “bo mój rower jeździ za wolno, potrzebuję twardszych przełożeń”. Sam to przerabiałem jakieś 15 lat temu, chcąc zmieniać tarczę na korbie z 48 na 50 “bo jeżdżę za wolno”. A wystarczyło zwiększenie kadencji i jazda z mniejszym obciążeniem zamiast “ugniatania kapuchy”. Każdemu polecam skorzystanie z kalkulatora prędkość/kadencja, gdzie okazuje się, że na typowym rowerze crossowym z przełożeniem 48/11 pojedziemy bez problemu (jeżeli będzie siła w nogach) 45 km/h przy kadencji 80 czy 51 km/h przy kadencji 90.

Złe ciśnienie w oponach



Na boku większości opon znajdziecie informację o zakresie zalecanego ciśnienia, do którego należy je pompować. Czasem trzeba się takiego napisu naszukać z latarką, gdy jest wytłoczony na gumie :) Niekiedy podane jest jedynie maksymalne ciśnienie, warto wtedy poszukać informacji o minimalnym w internecie. Ciśnienie w oponach rowerowych to niezmiernie istotna sprawa – zbyt niskie powoduje szybsze ich zużycie, a także pojawia się ryzyko spadnięcia opony z obręczy. Zbyt wysokie ciśnienie zmniejsza przyczepność opony i również przyczynia się do szybszego zużywania się. Do sprawdzania ciśnienia w oponie warto używać manometru (np. wbudowanego w pompkę) – metoda “sprawdzę ręką czy opona jest twarda” zazwyczaj powoduje, że jeździ się na zbyt niskim ciśnieniu.

Brak dbałości o amortyzację

Okej, masz w rowerze np. tani amortyzator Suntour M3010 kosztujący 120 złotych? Nie musisz się nim specjalnie przejmować – poza regularnym przecieraniem szmatką. Ewentualnie na golenie można od czasu do czasu psiknąć Brunoxem do amortyzatorów. Oddawanie takiego amortyzatora do serwisu na przegląd mija się z sensem – taniej wyjdzie go zajeździć i kupić nowy (brutalne, ale to prawda). Ew. można samemu go rozebrać i dokładnie wyczyścić w środku.

Cała zabawa zaczyna się, gdy w rowerze mamy zamontowany amortyzator trochę lepszej klasy. Przykładowo RockShox dla swojego popularnego amortyzatora Recon podaje okresy między przeglądami: mały przegląd dolnych goleni z wymianą oleju – co 50 godzin, duży serwis (dolne golenie, tłumik, sprężyna powietrzna) – co 200 godzin. Do tego warto wiedzieć, że olej z czasem traci swoje właściwości. Dlatego nawet jeżeli nie wyjeździcie tych 50 godzin, zalecana jest zmiana oleju w widelcu raz w roku.

Dbanie o amortyzację zdecydowanie przedłuży jej żywotność. Im więcej jeździcie i im trudniejsze to warunki – tym bardziej warto zwrócić na to uwagę.

Zbyt mocne dokręcanie śrub

Sam cierpiałem na przypadłość “dokręcę z wyczuciem, a potem jeszcze trochę dla pewności”. I kilka razy zdarzyło mi się przykręcić coś za mocno – bywa to brzemienne w skutkach zwłaszcza wtedy, gdy moment dokręcenia jest stosunkowo niewielki, rzędu kilku niutonometrów. A to co jeszcze “przejdzie” w przypadku stali i aluminium – w elementach z włókna węglowego może bardzo szybko skończyć się ich nieodwracalnym uszkodzeniem. Kupując rower z karbonowymi elementami (nie musi to być od razu rama), koniecznie zaopatrzcie się w klucz dynamometryczny (o odpowiednim zakresie, w większości przypadków wystarczy do 15 Nm).

Gdy zbyt mocno dokręcimy np. śrubę regulującą stery (gdzie wystarczy zaledwie 2,5-3 Nm), zaczną one ciężej pracować, szybciej się zużywając. Zbyt mocne dokręcenie śrub mocujących kierownicę do mostka może sprawić, że ta zacznie pękać (lub co gorsza – pęknie podczas jazdy).

Tak samo niedobre jest zbyt słabe przykręcanie śrub. Nie chciałbym demonizować tego tematu, niemniej jeżeli masz trochę droższy rower, z droższymi częściami, nie żałuj pieniędzy na zakup porządnego klucza dynamometrycznego. Będzie służyć przez lata, a przynajmniej będzie większa pewność, że śruby są przykręcone dobrze.

Wasze doświadczenia

A Wy jakie macie doświadczenia? Na co jeszcze warto zwrócić szczególną uwagę, aby przedłużyć bezawaryjną pracę roweru?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

 

37 komentarzy

  • Przymierzam się do zakupu pierwszego roweru od x lat. Raczej nie jestem wymagającą osobą i nie chciałbym wydawać dużo pieniędzy. Zastanawiam się nad dwoma modelami z decathlonu:
    https://www.decathlon.pl/rower-trekkingowy-riverside500-id_8550466.html#
    lub
    https://www.decathlon.pl/rower-mtb-st-520-275-id_8583820.html#

    Poprosiłbym o poradę, który wybrać głównie do jazdy do pracy. I tutaj moje pytanie luźno związane z tematem postu: Czy cieńsze koła w rowerach trekiingowych, zniszczą się od wjeżdżania/zjeżdżania z krawężników? Czy w tej sytuacji lepiej wybrać górala z szerszymi kołami?
    Atutem za trekkingowym jest pozycja podczas jazdy, która podobno jest lepsza dla osób z problemami kręgosłupa, a to dla mnie dosyć ważne. Z kolei z moich poszukiwań internetowych przerzutki BTWIN RD M46-L nie są za dobre i tu góral wygrywa.
    Jestem laikiem w temacie i już teraz bardzo dziękuję za opinie

    • Cześć,
      na temat dylematu czy rower górski czy crossowy pisałem tutaj: https://roweroweporady.pl/jaki-rower-kupic-gorski-trekkingowy-czy-crossowy/

      Riverside ma napęd, który sprawdzi się w przypadku płaskiego albo lekko pagórkowatego terenu. Na dojazdy do pracy w górskich miejscowościach poszukałbym czegoś z lżej zestopniowanym napędem, ST 520 wypadnie tu lepiej. Na płaskim czy lekko pagórkowatym terenie Riverside się sprawdzi i sporym plusem według mnie jest tylko jedna tarcza na korbie – uprości to działanie napędu.

      Koła od wjeżdżania na krawężniki się nie zniszczą, chyba, że będzie się to robić z dużą prędkością :)

      Odnośnie pozycji za kierownicą i wyboru roweru, warto wybrać się do sklepu i poprzymierzać do obu (w różnych rozmiarach).

      Tematem napędu w rowerze za 1200 złotych specjalnie bym się nie zajmował, bo nie ma się co spodziewać cudów. Jeżeli coś padnie (nie myślę o naturalnym zużyciu), to na gwarancji Ci wymienią, a po gwarancji niedużym kosztem wymienisz sobie na coś lepszego, jeżeli coś w napędzie będzie Cię denerwować.

    • Mam obydwa te modele rowerów. Riverside jest szybszy i lżejszy. 540 bardziej pancerny. Obydwa bardzo fajne i polecam je dla rekreacyjnej jazdy, do dojazdów do pracy też się nadają. W obydwu rowerach pozycja jest bardzo wygodna jak dla mnie. Wybrałbym crossa gdybym do pracy miał dalej, jeżeli tylko kilka kilometrów to górala :)
      Aha w riversidzie wymieniłem klamki na deore, bo orginalne jakoś mało linki wyciągały, dziwne….

  • Polecam na łańcuch rowerowy pilarol 1 litr 15zl działa jak złoto do łańcucha piły spalinowej nadaje się bez problemu doskonale spełnia swoje zadanie na łańcuchu rowerowym …. sprawdzone wiele lat jestem bardzo zadowolony
    Pozdrawiam

  • Trzymanie roweru na balkonie, w deszczu, w słońcu, w zimie, też niszczy rower.
    Odstawianie roweru od tak po jeździe w zimie, po “zasolonych” drogach, też niszczy rower.
    Wytarte klocki w hamulcach typu V też zniszczą rower.
    Januszowy serwis z sąsiadem w piwnicy przy puszce piwa Kustosz, też może bardziej zaszkodzić niż pomóc.
    Używanie roweru niezgodnie z jego przeznaczeniem też może zniszczyć rower.
    Użytkownik idiota, to jest największy niszczyciel roweru.

    • A może nich każdy robi sobie ze swoją własnością to co mu się podoba..według swojej własnej , wolnej woli. A to co pije.., czy piwo takie, czy inne, z kim i gdzie.., na strychu czy w bramie, niech to wreszcie przestanie kogokolwiek interesować.

  • Kurcze, mam już łyse opony. Szczególnie tylna. Czy taka guma jest bardziej narażona na złapanie kapcia?
    Dodam, że jeżdżę tylko po dobrym asfalcie w bezdeszczowe dni.

    • Cześć,
      fizyki nie oszukasz – w pewnym momencie warstwa gumy zrobi się na tyle cienka, że ryzyko zbyt częstego przebijania znacznie się zwiększy. Jak to mówią: najlepiej jeździć i obserwować :) Nie ma się co bać na zapas, po prostu jak zaczniesz podejrzanie często łapać kapcie – wymień oponę.
      Możesz też zamienić oponę przednią z tylną, aby przedłużyć trochę ich żywotność.

      Jest jeszcze druga sprawa – zużyta opona będzie miała coraz gorszą przyczepność, co może mieć niedobre konsekwencje podczas hamowania czy szybszego wchodzenia w zakręt. Tu też sprawdza się zasada – jeździć, obserwować i gdy zauważysz, że coś ewidentnie jest nie tak – wymień na nowe.

  • Coś takiego? Nie da się wkręcić pedału z lewoskrętnym gwintem do otworu z prawoskrętnym. Nawet na siłę

  • Co do napędu, to ja stosuję metodę taką: mam 3 łańcuchy, zakładam po kolei i w kółko do zarżnięcia całości. Łańcuchy zmieniam co kilkaset do półtoratysiąca km, przy czym im bardziej “rozciągnięte” tym bardziej zwracam uwagę na ich “długość” – mierzę suwmiarką odległość na 10 ogniwach i zapisuję sobie ile ma który, staram się żeby zmiany robić wtedy, kiedy pomiar dobija lub przebija ustanowioną przez poprzedni łańcuch poprzeczkę.

    Ale mam inny problem – najlepsze mycie łańcucha jest w nafcie lub ropie, prawda? No tylko że ona się brudzi, macie jakiś pomysł jak to filtrować/odsączać? Odstawiacie to “do odstania”? Filtry do kawy są za drobne no a sitko “za grube”.

    • Próbuj filtrować na innych materiałach papierowych, ale jeżeli nie masz dopasowanego lejka, to koniecznie użyj sitka z drobnym oczkiem, inaczej rozerwie ci “filtr”. Co do materiałów możesz sprawdzić papier toaletowy, ręcznik kuchenny, chusteczka higieniczna. Jeżeli to też nie działa, możesz sprawdzić filtry w innych technologiach, czyli na przykład takie jak w okapach. Ale tyle z teorii, praktyki nie mam w tej kategorii

    • Ja zostawiam do odstania i potem dekantacja jak to ładnie na chemii nazywali, czyli zlewam czysta ciecz z góry a osad zostaje na dnie.

  • Ja po każdej jeździe na mokro i w błocie każdorazowo rozkręcam piasty, myję i nowy smar . Wprawdzie nie mam roweru z górnej półki (Kross Level R4) ale lubię dbać o to co mam .

    • @Mitul, to ty w ogóle jeździsz czy cały czas czyścisz? Sezon jazdy zimówką, którą sobie złożyłem zacząłem gdzieś ok. listopada i jeszcze go nie myłem, nie czyściłem, nie serwisowałem. Nadmiar brudu i błota sam odpada. Po intensywnych deszczach wypłukuje mi smar z łańcucha i wchodzi rdza więc kapnę lekko oliwki, a jak zabraknie to oleju silnikowego. W tym czasie przejechałem ponad 3 tys. km, głównie jeżdżąc codziennie do pracy. Rower na osprzęcie Tourney-a. Fakt, że nie robię jednorazowo długich tras – max 100km – może przy dłuższych by się coś popsuło… No jeszcze potraktować rower z węża to rozumiem ale rozkręcać piasty? Codziennie? Przecież to im bardziej zaszkodzi niż deszcz czy błoto. O sprzęt trzeba dbać ale nie popadajmy w paranoję. :)

  • “zalecana jest zmiana oleju w widelcu raz w roku.”
    Szczerze odradzam. Pieniadze w bloto. Chyba ze ktos przejezdza ponad 10tys. Nie wymienialem w Epic’u od 3 sezonow i nie widze potrzeby :-)

  • Jak się miałem okazję przekonać, ciśnienie wytłoczone na oponie to nie wszytko. Opona może wytrzymywać wyższe ciśnienie od felgi, co więcej dla felgi znaczenie ma też wielkość opony.
    Nie wiedziałem o tym i felga pękła mi wzdłuż (niewielkie pęknięcie ale felga poszerzyła się od tego w jednym miejscu i hamulec nie hamował równo), po części pewnie było to zwyczajnie zmęczenie materiału ale jakiś wpływ miało też zbyt wysokie ciśnienie w oponie.

    Jak znalazłem na stronie producenta roweru przy oponach 1,75cala nie należy przekraczać 4,5bar mimo, że na oponie jaka była fabrycznie założona napisane 5,1bar.
    Podobnie na oponach 1,6cala napisane, że maksymalne ciśnienie to 6bar ale felga przy tym rozmiarze opony wytrzymuje 5bar.

  • Ja kiedyś, mając stary (wówczas 14-letni) rower, przygotowjąc go do wyprawy na Bornholm przez pomyłkę wkręciłem pedały na odwrót, co skutkowało szybkim awaryjnym remontem :-) niepotrzebnie wkręcałem coś “na chama” gdy nie szło lekko.
    Mam 5 letni rower, ale zazwyczaj myję go ostrożnie na myjni samochodowej pod ciśnieniem, później wszystko osuszam i smaruje podzespoły smarem do roweru – wszystko działa bardzo dobrze. Co roku lub co dwa lata wymieniam klocki hamulcowe.

  • Na poprzednim rowerze jeździłem przez 20 lat nie wymieniając nic ,ale jednocześnie dbając zawsze o jego czystość!! Nigdy niczego nie smarowałem ,zawsze tylko wytarcie do czysta suchą szmatką!!! Wszystkie regulacje zawsze przeprowadzam sam, wszystkiego się idzie nauczyć , nic trudnego. Ale powiem jedno- na dzisiejszych rowerach już tyle nie pojezdzicie na pewno!!! Pozdrawiam.