Skocz do zawartości
jajacek

Smart light czyli czego to ludzie nie wymyślą...

Polecane posty

Zostałem obdarowany tylną lampką Bontrager Flare RT. I nie byłoby tu specjalnie o czym pisać gdyby nie to że ta lampka ma wbudowany ANT+ i Bluetooth. Po cholerę? Ano po to że komunikuje się z moim Garminem i można ją za jego pomocą włączyć i wyłączyć. Pokazuj też status baterii lampki. Niby głupotka ale fajne i pomysłowe. Bo mogę ją włączyć nie zsiadając z roweru albo ustawić Garmina tak że zapala się jak go uruchomię. Ile taka przyjemność? Detalicznie 249.

Ma z tyłu napisane na opakowaniu że widać ją z 2km. Nie wiem jak to się ma do rzeczywistości. Czas pracy 6-13,5h w zależności od pory dnia. Ma wbudowany czujnik ambient light sensor. Jak to po polsku? Czujnik zmierzchu? Wyposażona w diodę Cree. Ponieważ dobra tylna lampka kosztuje 70-100, to zważywszy na stopień "zajebistości" oceniam że cena ma ręce i nogi 🙂  "Normalnie" bez Garmina też działa 🙂 Jak dla mnie zwiększa bezpieczeństwo kolarza a taka cecha jest dla mnie ważna.

DSC_7756.jpg

Pełne review DC Rainmakera:
https://www.dcrainmaker.com/2018/07/bontrager-flare-rt-ion-200-rt-connected-bike-lights-in-depth-review.html

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nazywam tego typu wynalazki np. światełko z antenką (z blututem i czujem zmierzchu) badżetem - czyli bardzo fajnym gadżetem dla złaknionych nowości technicznych "nóg" ale ze świetną obsługą smartfona 😉

Dla mnie przerost formy ale muszę przyznać, że ładne 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Widziałem recenzję tego światełka w wykonaniu Cycling Chief ale nie wspominał on o takim bajerze jak komunikacja z Licznikiem. W przypadku tylnej żarówki jest to sensowny by z kierownicy włączać/wyłączać światło.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No właśnie. Na przód tego nie potrzebuję. Mam bździdełko Infini, który mogę włączyć tym samym ruchem co na liczniku 🙂 Zrobiliśmy dziś rajd po sklepach i kumpel na przód kupił sobie lampkę Lezyne o mocy 500 lumenów za ok. 220 zł

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, thalcave napisał:

Widziałem recenzję tego światełka w wykonaniu Cycling Chief ale nie wspominał on o takim bajerze jak komunikacja z Licznikiem. W przypadku tylnej żarówki jest to sensowny by z kierownicy włączać/wyłączać światło.

 

CC pokazywał wersję tańszą, Flare R City. Mniejsza, z nieco mniejszym zasięgiem widoczności, bez interfejsu bezprzewodowego. Ale również z czujnikiem światła. Fajna, dostałem w prezencie świątecznym i baaardzo mi się podoba. Czas działania ze specyfikacji jest niezły, acz na mrozie w okolicach 2h w trybie dziennym już mi sygnalizowała słabą baterię (chyba w okolicach 25% zapala się sygnalizator)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tego typu lampki to w sumie dla mnie żadna sensacja, o tyle, że nawet mój zegarek może nimi sterować, a nie jest jakąś rynkową nowością. Natomiast zaskoczona jestem ogólną popularnością takich właśnie "bździdełek" na akumulatorki, zważywszy na ich czas pracy. Mnie to zawsze zniechęcało, zwłaszcza, że akumulatory mają swoją żywotność (pewnie Bontragera czy innego Lezyne'a dłuższą, ale ludzie kupują nie tylko markowe produkty).

W listopadzie kupiłam na miasto tylną lampkę na bagażnik. Kosztowała 15zł, jest zasilana dwoma AAA. Dotychczas na mrozie spędziłam około 5-6h, zdarzyło mi się jechać w opadach śniegu i deszczu ze śniegiem, poza tym cały grudzień i styczeń rower stoi w piwnicy, gdzie bez wątpienia miewa minusowe temperatury. No i lampka działa. Zasięgu nie mam możliwości i/lub pomysłu jak sprawdzić, ale nawet w ciemniejszych miejscach samochody dotychczas zachowywały się tak, jakby widziały mnie odpowiednio wcześniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, empet napisał:

CC pokazywał wersję tańszą, Flare R City. Mniejsza, z nieco mniejszym zasięgiem widoczności, bez interfejsu bezprzewodowego. Ale również z czujnikiem światła. Fajna, dostałem w prezencie świątecznym i baaardzo mi się podoba. Czas działania ze specyfikacji jest niezły, acz na mrozie w okolicach 2h w trybie dziennym już mi sygnalizowała słabą baterię (chyba w okolicach 25% zapala się sygnalizator)

Całkiem możliwe. Patrząc na ceny to mimo wszystko chyba wolałbym tą droższą wersje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zawsze się zastanawiałem jaki sens ma sterowanie lampką z poziomu srajfona. Wyciągam go z kieszeni (co jest trudne zimą), smyram palcem po ekranie, znajduję aplikację, naciskam i TA DAM - wyłączyłem/włączyłem lampke 🙂 Nie łatwiej zwyczajnie sięgnąć do lampki i nacisnąć guzik?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, rowerowy365 napisał:

Zawsze się zastanawiałem jaki sens ma sterowanie lampką z poziomu srajfona. Wyciągam go z kieszeni (co jest trudne zimą), smyram palcem po ekranie, znajduję aplikację, naciskam i TA DAM - wyłączyłem/włączyłem lampke 🙂 Nie łatwiej zwyczajnie sięgnąć do lampki i nacisnąć guzik?

Chyba że masz tego srajfona przyczepionego do kiery. Albo masz możliwość użyć jakiegoś licznika zamiast słuchawki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mój scenariusz ostatnio wyglądał tak. O 14:30  stwierdziłem że jest sucho i ładnie i można by się przejechać. O 15-tej ruszyłem. O 16-tej zorientowałem się że się ściemnia. i warto włączyć lampkę. Zatrzymałem się, zsiadłem z roweru i włączyłem. Wsiadłem z powrotem i ruszyłem. A z pozycji Garmina/smartfonanie musiałbym w ogóle zsiadać 🙂 A jak jedziesz z szosowcami to zatrzymanie się żeby włączyć lampkę jest w ogóle faux pas bo wprowadzasz chaos, zaburzasz płynność jazdy i zaniżasz średnią 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@rowerowy365, Ty tak myślisz i ja tak myślę, ale w takim układzie, jak Jacka, ma to znacznie większy sens. Z drugiej strony, z tego co zauważyłam nawet na tym forum, sporo ludzi jeździ i tak z włączonymi światełkami 24/7, więc problem w ustawkach odpada.

Tak pomyślałam, żeby jednak się nie zamykać z powodów oczywistych tzn. ceny. A więc załóżmy, że taki bajer kosztuje dokładnie tyle samo, co zwykła lampka, jaką mam (wariantu z dostawaniem w prezencie nie liczę, bo jak bym dostała, to na co kupować inną) - czy wówczas zdecydowałabym się na nią? Hm, co ciekawe - mimo bycia fanką bajerów, nie jestem pewna. Co na pewno by mnie zniechęcało, to wbudowany akumulator. Unikam ich jak ognia, bo w trasie zawsze zapasowe baterie mam, a ładowarkę już niekoniecznie. Natomiast sterowanie z poziomu licznika w moim przypadku to wyłącznie dodatek, potrzebny chyba jeszcze mniej niż pomiar kadencji. Przy okazji na szczęście także mniej mnie kuszący. Szczególnie, że miałabym naprawdę sporo fajnych pomysłów na spożytkowanie 500zł.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Te tylne lampki Bontragera mają ponoć problem z wodoszczenością - tak gdzieś czytałem.

@Elle Co do kupowania markowych lampek. Dla mnie ma to sens jedynie jeśli chodzi o design. Wiadomo, że lampkę Walle widać z daleka, ale za to jest brzydka jak noc. Za to taki Bontrager czy Knog jest całkiem zgrabny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale po co się zatrzymywać? Przecież lampkę włącza się w czasie jazdy dotykając włącznik, nie odrywając oczu od drogi, bez niepotrzebnego szukania odblokowywania telefonu/licznika, szukania opcji itd. Dokładnie to samo robię z tylną (Walle). W czasie jazdy sięgam ręką do rury pod siodełko klikam raz i pędzę dalej. I pomijam fakt, że normalnie włączam lampki jak ruszam z domu ,bo nawet gdyby nie to robię to bez zatrzymywania się. O co kaman z tymi gadżetami? Z tym sterowaniem wszystkim z telefonu? Czemu to tak wszystkich jara? Telefonem otwiera się (włącza) bramę, drzwi, tv, radio, lodówkę. Niedługo telefonem będzie się włączać światło w kiblu 😉 Nawet w ustawce szosowej, jadąc z większą prędkością łatwiej nacisnąć dedykowany JEDEN guzik, niż ten w liczniku czy telefonie. Też jeździłem szosówką więc nie jest to dla mnie temat obcy. Chyba tego nie zrozumiem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Paweł, ja piszę WYŁĄCZNIE o TYLNEJ lampce w kwestii połączenia z Garminem/telefonem. Przednią lampkę mam "analogową" włączaną przyciskiem i innej nie potrzebuję. Mam ze 4 tryby świecenia (Infini Lava) i jest to dla mnie w pełni wystarczające jako światełko miejskie, ostrzegawcze, zwiększające szansę że mnie nie skasuje ktoś, wyjeżdżający z parkingu na poboczu.

Natomiast tylna lampka to inna sprawa. Przede wszystkim nigdy ich nie używałem w ciągu dnia. Te które miałem na czarną godzinę, jedna z Decathlonu na baterie 2032 i druga Infini Lava z akumulatorem USB, są przeze mnie wożone w torebce na ramie. Te USB ładuję okresowo. Nie sprawdzam czy są naładowane przed każdym wyjazdem. Mam nadzieję że nie będą rozładowane i będą działać. Ale pewności nie mam. Ich baterie i akumulatory są malutkie i nie sądzę żeby starczały na wiele godzin świecenia. Więc wyciągam i zakładam dopiero wtedy, kiedy sądzę że może być potrzeba ich włączenia. Czyli jak wyjeżdżam po południu i mogę wrócić na granicy zmroku. W moim przypadku nie wchodzi w grę jakieś gmeranie pod sztycą podsiodłową w celu włączenia. Bo oczu z tyłu głowy nie mam. A lat mam ile mam i ani nie mam elastyczności jak jogin żeby włożyć głowę w czasie jazdy pod siodełko ani nie chciałbym odrywać wzroku od ruchu na drodze i nawierzchni drogi. Więc ułamek sekundy jaki mi zajmie włączenie lampki z poziomu licznika ze statusem w jakim świeci trybie i ile jeszcze zostało baterii ma dla mnie sens.

Druga sprawa to kwestia bezpieczeństwa. Na podstawie przepisów o obowiązkowych światłach w samochodzie, stwierdzam że co by nie mówić ale będąc oświetlonym, jest się lepiej widocznym. Więc być może zacznę używać takie lampki w ciągu dnia kiedy jest mglisto lub szaro bo będę lepiej widoczny i kierowca będzie wcześniej wiedział, że jedzie coś co musi ominąć.

Z drugiej strony mam pół szuflady chińskiego taniego gówna, które już dawno nie działa. Głównie właśnie lampek. Które działały miesiąc, 3 miesiące, rok czy do pierwszej zmiany baterii. Nie chcę już kupować takiego chińskiego badziewia. Każda kosztowała 20-50 zł. Więc w sumie z pewnością kosztowały tyle ile ta jedna. Jaką masz pewność po godzinie czy dwóch że jeszcze działają i świecą? Będziesz stawał i sprawdzał co pół godziny czy godzinę? Zawsze wkładał nowe baterie? Miał zawsze naładowaną przez wyjazdem na 100%? Z przednią nie ma problemu. Widać czy świeci czy nie i w jakim trybie. A tu z tyłu mam coś co ma pewną inteligencję zwiększającą moje bezpieczeństwo. Dostanę powiadomienie na ekranie "low battery" jak będzie się wyczerpywać. Mogę zmienić wtedy zdalnie tryb świecenia na bardziej oszczędny. Ma czujnik zmierzchu dostosowujący natężenie świecenia do warunków. Co jak co, ale produkt tego typu zwiększający troszkę moje bezpieczeństwo jest dla mnie wart pewnego premium w cenie które należy zapłacić. Skoro dobra zwykła lampka kosztuje stówę, a tę jak dobrze poszukam to kupię za ok. 2 stówy, to jest dla mnie zdecydowanie warta tej dodatkowej stówy.

Podobnie jak dopłacę stówę a może i dwie do kasku, który ma MIPS czy takiego, który ma kevlarową siatkę w środku. Jakbym miał wybór czy dopłacić do kasku czy do lepszego łańcucha to wolę do kasku. Dla mnie kolejność jest nieustająco taka:
1. Bezpieczeństwo
2. Komfort
3. Prędkość
Oczywiście bez fanatyzmu więc w nie jeżdżę na rowerze w średniowiecznej kolczudze 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kolczuga była by bardzo oryginalna 🙂 Miał byś niezłe branie 🙂 

Zdaje się, że jesteśmy w podobnym wieku i pracując za biurkiem też nie mam tej gibkości co jeszcze 20 lat temu ale do tylnej lampki sięgam spokojnie. Może to kwestia przyzwyczajenia bo wiem w którym miejscu ją znaleźć. W ostrym słońcu jej nie włączam bo i tak nie widać ale wożę ją przez cały czas. (pisząc o tym, że włączam jak ruszam mam cały czas na myśli zimę, gdzie wyjeżdżam i wracam jak jest ciemno). Moje zdanie jest takie, że nie zawsze warto dopłacać do nowinek technicznych i stawiam na prostotę rozwiązania. Lampka, włącznik, baterie. Skąd wiem, że prądu jej brakuje? Bo w miarę używania świeci coraz słabiej. Jeśli moim zdaniem moc spadła wystarczająco mocno(?), wymieniam baterie. A komplet AAA starcza na jakiś miesiąc do dwóch. Dokładnie nigdy nie wiem bo też nigdzie nie zapisuję kiedy je wymieniam. I jest zdecydowanie warta 50zł, które na nią wydałem. Jeśli chcę mieć 200% pewność, że będę widoczny to zabieram ze sobą drugą taką samą na wymianę (choć zazwyczaj jest przypięta przy rowerze żony). I tutaj też widzę wyższość bateryjek nad wbudowanym akumulatorem. Po prostu nie wyczerpują się tak szybko. Lampki "Twojego typu" mogą się skończyć po drodze i bez powerbanku ani rusz. 

Piszę o tym bo może czytać to ktoś kto zaczyna przygodę z rowerem. Ktoś kto wyda na swoje wymarzone dwa koła z 1,5 czy dwa tysiące i będzie chciał dokupić oświetlenie. I albo posłucha mnie albo Ciebie 🙂. Albo wyda 50 zł albo się załamie, że na tył i przód nie starczą mu 4 stówki 😉 I co z tego, że lampka jest tyle warta jeśli ktoś będzie miał kaca moralnego, że go na nią nie stać? Ale też "przeżyłem" kilka tanich za parę złociszy, co to szybko się rozpadały.

A bezpieczeństwo i kask to inna inszość. Też jeżdżę w kasku ale czy wydałbym na niego 500 czy więcej? Wątpię, skoro chociażby w Deca są kaski za stówkę z dokładką i też mają wszystkie magiczne systemy. Ważne żeby kask był na głowie, prawidłowo dobrany i zapięty, a czy wart jest stówkę czy 10 razy tyle to już chyba mniej istotne. Oczywiście pomijam tzw. produkty chińskokaskopodobne 🙂. Sam używam jakiegoś Kellysa z GoSportu za sto parę plnów i wytrzymał już kilka kontaktów z glebą. Nie na tyle mocnych żeby go zutylizować. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×