Skocz do zawartości

unavailable

Użytkownicy
  • Ilość treści

    3080
  • Rejestracja

Wszystko napisane przez unavailable

  1. Zdecydowanie. Zwłaszcza na poziomie straży miejskiej ? Faktycznie, @tygrysku, w Waszym świecie ludzi stworzono dla prawa, a nie na odwrót. Lepszego zresztą przykładu znaleźć nie mogłeś, bo wiadome, że każdy w tym kraju, psiocząc na przepisy, myśli tylko o dwóch rzeczach. Jedno to jazda po jednym piwie, drugie to głupie ograniczenia prędkości. Ale zauważ proszę, że kodeks jest znacznie dłuższy i że niestety w pewnych okolicznościach zdrowy rozsądek oraz człowieczeństwo po prostu zawsze będą stać ponad nim, tak jak wobec super mocy obliczeniowej komputerów, umysł ludzki wciąż ma pewne atuty
  2. W pełni się zgadzam (no, może poza tym bezwarunkowym zwrotem - od kiedy w stacjonarnym sklepie można coś oddać?). Tak naprawdę najgorsza byłaby opcja zakupu roweru używanego, bo wtedy jest pozamiatane - wiem, bo ja tak kupiłam w grudniu za dużą szosę, dłuższa historia. Chociaż używka ma przynajmniej tę zaletę, że sprzedawać za dużo mniej nie trzeba ? Tobie natomiast zawsze pozostaje możliwość podejścia i dopytania. Zanim jednak to, warto posłuchać rowerowego - przesiadka z kół 26" może być szokiem. Początkowo wydawało mi się, że była to kwestia moich 164cm wzrostu, ale jak widać nie omija to t
  3. Myślę, że tak. Jakkolwiek w Defym dolny chwyt jest prawdopodobnie na poziomie niektórych górnych chwytów w rowerach o sportowej geometrii. Tym bardziej problem siodła powinien być rozwiązywalny.
  4. Pytaj Jacka albo innych zaprawionych szosowców. Dla mnie zbyt długa jazda w dolnym chwycie jest niewygodna z przyczyn zdrowotnych, których raczej nie przeskoczę (ale to jest anomalia, a nie norma). Pepe z kolei chyba szosowcem nie jest. Natomiast na stronach studiów bikefittingowych raczej zgodnie piszą, że nie, nie powinno powodować żadnego dyskomfortu. Ostatecznie jest to rower stworzony do pokonywania bardzo długich dystansów, a nie tylko robienia czasówek. Zwłaszcza tak wygodny, jak na przykład Defy.
  5. No takie szczęście w nieszczęściu w tym moim przypadku. Zresztą w ogóle nie jestem z tych, co to uważają, że policji się nudzi. Raz tylko miałam taki przypadek - absurd w najczystszej postaci, ponieważ policjant wylegitymował wszystkie osoby, które siedziały ze mną w samochodzie dlatego jedynie, że staliśmy pod klatką i czekali aż dziadziu zejdzie na dół. Dodam, że to nie jest droga pożarowa - po prostu wąska droga osiedlowa przed wejściem do klatki, na której każdy, kto ma do wyładowania zakupy czy w ogóle kogokolwiek podwozi (nawet najzdrowszą osobę), zawsze się zatrzymuje. Znacznie częściej
  6. Ja miałam niedawno (ze 2-3 mies. temu) totalnego pecha - mam do jazdy po mieście takie lampidełka na alibi, ale działają bez zarzutu od kilku miesięcy. No to akurat jak wypadła śnieżyca stulecia, w przedniej lampce siadła bateria dosłownie 100m od domu. Zjeżdżam więc pod sklep, żeby już dojść te parę kroków na piechotę, a tu naprzeciwko zajeżdża suka i dokumenty, bo jestem kompletnie niewidoczna (tak niewidoczna, że specjalnie podjechali mnie zatrzymać :p). Na szczęście jak zobaczyli adres zamieszkania, to mi odpuścili. W każdym razie o ile tutaj nie czuję się jakoś strasznie winna, to je
  7. To jest jakaś totalna bzdura jak opisy produktów w Decathlonie (do pływania przez 1h w tygodniu), więc nawet nie wciskaj sobie ani innym takiego myślenia. Po prostu Tobie to siodełko nie pasuje i tyle. Przypominam, że poleciłam Ci je właśnie ja i dokładnie z podobnych przyczyn weszłam w jego posiadanie - na szosie okropnie bolała mnie kość łonowa, ponieważ taki był ucisk nosa na tę część ciała. A jeździłam na kilku Specach, Trekach, Giantach... I właśnie na Wittkopie robię teraz bez żadnych wkładek czy obniżania nosa trasy powyżej 100km. Tak samo było u mnie z geometriami rowerów - miałam taki
  8. Pieluszka ma średni wpływ na przepływ krwi w kroczu. Może po prostu masz za wąskie siodełko lub źle ustawione w poziomie. Wtedy ciężar może opierać się wyłącznie na kroczu zamiast także na pośladkach i mimo wszystko trochę rękach. To niestety jest bardzo indywidualna sprawa i trudno coś wymyślić na odległość. Ja na przykład (oczywiście, rozumiem, że mamy inną budowę) nie mogę mieć idealnie poziomego siodła, choć wszędzie czytam, że tak jest pro. Ale jednocześnie nos muszę mieć długi. Inaczej niż metodą prób i błędów chyba do tego nie dojdziesz. No, poza jakimiś profesjonalnymi usługami. Bo to,
  9. Co do samego uczucia pozycji na rowerze crossowym, to potwierdzam, że sprawia wrażenie ogromnego. Bez względu na rozmiar ramy ? Ja to zawsze przyrównywałam do jazdy na krowie (choć w sumie krowę widziałam najwyżej z odległości jednego metra :p). I w zasadzie z tą opinią zgodziła się i siostra, i potem koleżanka (obie wyższe 5 i 10cm), które ode mnie mój rower przejęły. Tak więc widać chyba taki jego urok.
  10. I tu pięć łapek w górę ? Żaden kask czy przepisy nie uchronią nikogo nie tylko przed bezmyślnością, ale też zwykłym gapiostwem czy nawet chwilową zniżką koncentracji. Dlatego uważam, że odpowiedzialność trzeba brać także za innych uczestników ruchu - jednego dnia ja ratuję komuś życie, innemu ktoś mi. Podstawą jest ograniczone zaufanie, również (przede wszystkim?) do siebie. Szkoda, że o tym ludzie nie chcą pamiętać. Jakby to była jakaś ujma, że jednak są tylko ludźmi.
  11. No, ale co z tego? Napęd nie jeździ - jeździ rowerzysta i warto, aby było mu wygodnie. Tymczasem 26" dla 180cm człowieka, to mniej więcej tak, jakbym ja kupiła sobie teraz rower juniorski (np. na kołach 24" lub szosę na 26"). Kiedyś nie było wyboru, to ludzie jeździli, jednak dziwnym trafem, odkąd pojawiły się 29ery, to nie znam nikogo mierzącego powyżej 175cm, kto w ogóle zechciałby spojrzeć choćby na 27,5", a co dopiero wrócić do 26. No i druga rzecz, to w ogóle sam stan roweru - nie wiemy, do czego był używany i jak był używany, nie jesteśmy w stanie sprawdzić ramy, a jednak pakowanie się w
  12. Kupiłaś rower, nawet go nie użyłaś i planujesz sprzedać zamiast oddawać/wymieniać na mniejszy? Czy masz świadomość, że on stracił na wartości już w samym momencie wyjścia ze sklepu? Jedyna sensowna możliwość dopasowania polega na tym, co już masz zrobione - regulacji mostka i skróceniu dystansu między kierownicą i siodełkiem. Natomiast, co tak naprawdę Ci nie odpowiada, że masz podejrzenie, iż rama jest za duża? Bo jeśli wymienisz na mniejszą, to automatycznie pozycja stanie się trochę bardziej pochylona, a kierownica będzie niżej o ok. 10cm (wg tabelki). Mimo wszystko rower crossowy to nie je
  13. Bagażnik srebrny, bo był najtańszy, a sakwy i tak przykryją ? Patent dobry. Są też takie obejmy do kupienia jako zacisk sztycy, ale jak widać, po co dopłacać ?
  14. Na szczęście. Jedyne przymusy, jakie mają sens (choć są na wpół martwe, jeśli idzie o ich egzekwowanie), to jazda ze sprawnymi hamulcami oraz oświetleniem po zmroku. Nie chodzi o to, że namawiam na jazdę bez kasku, ale robienie z tego obowiązku nie uważam w żadnym razie za stosowne. Ano, racja. Zresztą jak sam zauważyłeś, żona i tak będzie jeździć od wielkiego dzwonu. Więc albo weź najtańszy, albo własnie taki, który sama wybierze. Żaden się w cudowny sposób nie rozleci podczas użytkowania ?
  15. Jaka szkoda, że pewnie Łukasz wpadnie i temat usunie ? Do tej prędkości to chyba nie tylko łańcuch trzeba w tym specyfiku moczyć, ale także i samemu popijać, hm?
  16. Zależy chyba jak definiujemy to "dziko" ? Mi chodziło o to, że muszę uwzględniać na trasie jak najwięcej cywilizowanych większych sklepów, po których wiem, czego się spodziewać - Biedronki, Lidle, ewentualnie Delikatesy Centrum. Natomiast do sklepów "specjalistycznych" podchodzę z ogromną dozą nieufności. To samo z półkami ze zdrową żywnością w większych sklepach. Napiszą Ci bezglutenowe, zapłacisz dwa razy tyle, a skład gorszy niż w zwykłej rzeczy, tylko żeby wiedzieć jakiej firmy. Zawsze tak się śmieję z tego, że są parówki i są Berlinki. Te drugie mają bodaj najgorszy skład ze wszystkich, a
  17. No u mnie dochodzi jeszcze ogromny problem z jedzeniem, więc całkiem "dzika" wyprawa i tak odpada, a śniadania wliczone w cenę to w zasadzie marnotrawstwo pieniędzy. Zero pszenicy, zero nabiału, w tym masła, zero jajek, a do tego takie "smaczki", jak na przykład brak sezamu, żurawiny, przede wszystkim zaś słonecznika - czyli wszystko, co usmażone na oleju słonecznikowym, także odpada. Niestety, ludzie szybko nauczyli mnie, że w tej materii kompletnie im wierzyć nie można, bo "jak to? smażenie na masełku to też mleko?" albo "naprawdę w wędlinie są białka mleka krowiego?". Poza tym "tyle to prze
  18. Wiesz, ja nawet nie mówię o technicznym problemie z praniem, tylko o efektywności tego prania. Skoro w domu miska oraz bardzo ciepła woda z proszkiem nie pomogły, to worek raczej niczego nie zmieni. Zresztą mydło też jest delikatniejsze. Co pralka, to jednak pralka (jak szczoteczka elektryczna vs. zwykła) - można nastawić na kwadrans i tylko 30 stopni, a i tak nie da rady osiągnąć takiego efektu w rękach ? Jeśli natomiast idzie o higienę osobistą, to na krótką metę dobrze sprawdzają się chusteczki dla niemowląt (na dłuższą nie testowałam, tylko dwudniowy wyjazd, przy czym następnego dnia
  19. W sumie też myśl. A na resztę naklejam: i jadę dalej ? Na razie niestety aż tyle bokserek na rower nie mam, ale myślę, że nim gdzieś pojadę, to się dorobię ? A koszulki trudno. Jakby nawet baterie w tylnej lampce siadły, będą mnie omijać ?
  20. No powiem Wam, że brzmi to niepokojąco ? To znaczy u mnie poza dolegliwościami odkręgosłupowymi (głównie kark i potem ból głowy) jedynym problemem są właśnie uczulenia w miejscach intymnych (bo żołądek mam na przykład ze stali). A te łapię wyłącznie z braku higieny i przepocenia. W dodatku taka uroda, że na rowerze skarpetek mogłabym dwa dni nie zmieniać, a majty to i dwa razy dziennie by nie zaszkodziło. Tak że mam pewne obawy czy pranie w wodzie cokolwiek pomoże, bo ja nawet w rękach ich nie piorę, tylko używam pralki. No i to suszenie w pyle drogi też tak na dwa razy przemawia, jeśli idzie
  21. Na asfalt przy 180cm wzrostu w ogóle rozważasz koła 26"? Chyba dużo nagrzeszyłeś i chcesz coś odpokutować ?
  22. Bardzo ładny ? Jakby jeszcze ramię korby było czarne, mogłabym sobie powiesić jako obrazek ? Mam nadzieję, że będzie równie wygodny i przez cały sezon cieszył tak samo, jak dziś. A jak tam żeńska część rowerowej rodziny? Coś się wykluło?
  23. Nasz znak firmowy ? Skoro przy biwakowaniu jesteśmy, chciałam zapytać Was o dwie kwestie. Bo ja jestem na razie na etapie marzeń, których nie mam odwagi zrealizować, ale też przepełniona nadzieją, że przed 40-tką zdążę. No i zbieram dane na odwagę ? Pytanie pierwsze odnośnie hamaków - nie boli po tym kręgosłup? O ile w ogóle macie z nim problemy na co dzień. Bo ja czasem mam potrzebę wyciągnięcia i się zastanawiam, czy taki "banan" naprawdę jest komfortowy. A drugie pytanie typowo organizacyjne, bez względu na miejsce noclegu. Może i głupie, ale proszę o wyrozumiałość, bo tak jak
  24. O, w tym roku zrobili nawet znośną wersję kolorystyczną ? Choć nie ukrywam, że bawi mnie to czarno-żółte kółeczko na dole i rower z seledynowym wykończeniem. Kto tam te palety ogarniał? ? Sam rower moim zdaniem w zupełności wystarczający na normalne rekreacyjne jeżdżenie. I rozmiar też powinien być okej. Mnie jak mierzyłam pod sklepem bardzo odpowiadał. Siostra jest od nas wyższa ok. 4-5cm, ma 54 i sobie chwali, więc tym bardziej powinno to potwierdzić trafność wyboru. Jedynie cena z kosmosu, jak to za nowego Speca. Nie dość, że oszczędzają na czym się da (korba, kaseta, łańcuch pozagrupowe),
  25. Lampka lampką, myślałam, że jakbyś mnie przenocował, to moglibyśmy nawet na jakąś wycieczkę rowerową się wybrać. A liczyć, że Ty tu dotrzesz, to jak liczyć, że wkrótce będzie lato ?
×
×
  • Utwórz nowe...