tygrysek Opublikowano 26 Sierpnia Opublikowano 26 Sierpnia Szukam światła rowerowego na kierownice roweru szosowego do jazdy w dzień. Chciałbym aby spełniało warunki: 1. budżet to 200-250 zł 2. mocny akumulator - tak aby w trybie migającym działalo te 10-12 godzin bez ładowania 3. stroboskop lub pulsujące minimum 200 lumenów tak aby w słoneczny dzień w lecie było widoczne dla kierowców 4. stabilny uchwyt, tak aby na nierównościach nie latało góra - dół na kierownicy Polecicie coś?
liftlodz Opublikowano 26 Sierpnia Opublikowano 26 Sierpnia Szukałem różnych i w końcu i tak wylądowałem na Flare Rt - niestety jest drogi
Greg29 Opublikowano 26 Sierpnia Opublikowano 26 Sierpnia Też szukałem różnych, przeglądałem rynek wzdłuż i wszerz i wychodzi, że jedynie ION 200 RT ma dostatecznie długi czas działania w trybie dziennym - 12 godzin. Flare RT jest na tył i ma niestety krótki czas działania w trybie dziennym - tylko 6 godzin. Do szosy możesz dokupić mocowanie pod licznik i będzie stabilnie i będzie wyglądać schludnie, takie coś. Co prawda ja jeżdżę z Prox Ara II (która ma 200 lm ale czas działania tylko 5 godzin w trybie dziennym) ale zbieram się do kupna Flare bo jest bezkonkurencyjna. Jedyna jej wada to wejście micro usb
jajacek Opublikowano 26 Sierpnia Opublikowano 26 Sierpnia Nie używam nic w dzień. Na jazdę po zmroku mam Specialized Flash 500. Wersja 300, to samo ale mniej lumenów i pewnie mniejszy akumulatora chodzi po niewiele ponad 100 zł.
tygrysek Opublikowano 27 Sierpnia Autor Opublikowano 27 Sierpnia ten Specialized 300 jest całkiem ciekawą opcją Ja w ciągu dnia jeżdzę na oświetleniu migających z przodu i z tyłu, daję mi to (może złudną) nadzieję, że jestem bardziej widoczny niż bez niego W zeszlym tygodniu przejechałem Green Velo z Przemyśla do Zamoscia, jakieś 250 km w 3/4 po drogach publicznych, i jadąc z kolegą intensywnie obwieszeni róznymi odblaskami na sakwach i na migających światłach ani razu nie miałem poczucia że ktoś mnie wyprzedza na żyletki - inna sprawa że tam ruch samochodów jest umiarkowany do małego.
tygrysek Opublikowano 27 Sierpnia Autor Opublikowano 27 Sierpnia rozważam następujący model CATEYE AMPP 900 HL-EL089RC Mam inne lapmpki Cateye i one mają bardzo stabilny uchwyt, ponad tutaj jest podobno ponad 30 godzin błyskania 200 lumenów.
Szwedacz Opublikowano 27 Sierpnia Opublikowano 27 Sierpnia Za dnia, to mam wrażenie, że u nas światełka i inne odblaski nie robią żadnej różnicy - tak samo ludzie widzą rowerzystów i tak samo się nimi przejmują, albo mają ich w poważaniu. Polska to jakiś ewenement, nawet na Słowacji nie jeździ mi się tak źle drogami jak u nas, jak ktoś wyprzedza na żyletkę albo z przeciwka wyskakuje na czołówkę, spychając rowerzystę na pobocze, to prawie zawsze to jakiś rodak. Jedyne co by miało szanse zadziałać, to te plastikowe, odstające odblaski, które fizycznie wymuszają zachowanie dystansu (choć i tak są dużo za krótkie jak na tą rolę): Ostatnio na Węgrzech zauważyłem, że na drogach, którymi idą szlaki rowerowe bez wydzielonej infrastruktury, regularnie się pojawiają poniższe znaki, a przeważająca większość kierowców karnie wlecze się za rowerzystami, do czasu aż będą mogli legalnie wyprzedzić:
Greg29 Opublikowano 27 Sierpnia Opublikowano 27 Sierpnia W Polsce jakiś czas temu też była akcja z umieszczaniem tego typu znaków, nie pamiętam już szczegółów ale ktoś chyba z Gdyni albo Gdańska wymyślił taki znak z rowerzystą "uchylającym" kapelusza w podziękowaniu za bezpieczne wyprzedzanie a później miasto bez zgody autora zaczęło je rozmieszczać i zrobił się jakiś dym. To chyba ten znak:
tygrysek Opublikowano Poniedziałek o 10:18 Autor Opublikowano Poniedziałek o 10:18 Ostatecznie zakupiłem światło https://www.centrumrowerowe.pl/lampka-przednia-cateye-ampp-900-hl-el089rc-pd48196/?v_Id=260562&utm_source=google&utm_medium=cpc&gad_source=1&gad_campaignid=16059005709&gclid=EAIaIQobChMIoOzw8tDKlgMVmmVBAh21WzH7EAQYASABEgKWXPD_BwE Głównie chodzi mi o tryb migania w ciągu dnia. 200 lumenów to sporo, tak sobie życzeniowo myślę że jeżdząc DDRkami czy na skrzyżowaniach będę trochę bardziej widoczny. Co do wyprzedzania - ja z biegiem wielu lat jednak widzę pewną poprawę. Podczas ostatniej wyprawy tak z 80 % pojazdów wyprzedzając nas zjeżdzało na przeciwny pas, fakt że byly to wiejskie drogi gdzie ruch pojazdów nie był duży. Z wyprzedzaniem najwięcej problemów jest na odcinach na których kierowcy koniecznie chcą sie wcisnąc mimo że z przeciwka jest spory ruch, jak staram sie takich unikać.
jajacek Opublikowano Poniedziałek o 10:58 Opublikowano Poniedziałek o 10:58 Ostatnio na dojazdówce do Warszawy na którą musieliśmy skręcić, bo nasza wiejska droga jest w remoncie, na odcinku 1 km jeden samochód próbował na zepchnąć a drugi jak już skręcaliśmy w lewo mijał nas po lewej prawie nas ścinając. To tak w kwestii kultury jazdy. Nie ma chyba gorszych kierowców niż Polacy na zachód od Wisły. Ani w Czechach ani na Słowacji, a dużo tam jeździłem, nie spotkałem się z takich chamstwem jak u nas. Prawie każdy mój znajomy jeżdżący na szosie był przynajmniej raz potrącony. Dwoje nie żyje. Zabitych na drodze.
Szwedacz Opublikowano Poniedziałek o 11:07 Opublikowano Poniedziałek o 11:07 Nie tylko na zachód od Wisły. Wiochy za Otwockiem wiele się nie różnią. Zasygnalizujesz skręt w lewo, to uważaj żeby kretyn w rozklekotanej beemwicy ci ręki nie urwał, jak na centrymetry będzie skręcającego wyprzedzał lecąc koło stówy przez wsie. Na wyprzedzających jedynie pomaga jazda środkiem pasa albo we dwóch, obok siebie... Do czasu aż będzie trzeba uciekać do rowu, bo z przeciwka ktoś wyskoczy samochodem na czołówkę.
tygrysek Opublikowano Poniedziałek o 13:39 Autor Opublikowano Poniedziałek o 13:39 Zgoda, ale realia Warszawy i jej okolic 30-40 km są inne niż reszty kraju, bardzo inne Sam jestem z Warszawy, tutaj jest wszystkiego za dużo, wszyscy się śpieszą, ludzie są wiecznie sfrustrowani, infrastruktura jest niedostosowana do liczby samochodów. Jazda rowerem szosowym po podwarszawskich drogach to masakra, stąd wszyscy tłoczą się na tej jednej trasie wzdłuz Wisły do Gassów. Jeżdzać na tzw. prowincji to wygląda jednak lepiej.
mataman Opublikowano wczoraj o 01:08 Opublikowano wczoraj o 01:08 Cóż mam zupełnie inne doświadczenia, nigdy nie miałem sytuacji zagrażającej mojemu bezpieczeństwo, a zdarzały się i trasy po 300km.Ostatnio wszyscy którzy mnie wyprzedzają robią to zmieniając pas więc pełna kulturka.Oczywiście rzadko pcham się na drogi wojewódzkie, jestem tam tylko kiedy muszę.
tygrysek Opublikowano 18 godzin temu Autor Opublikowano 18 godzin temu Ja im jestem starszy tym bardziej się obawiam jazdy z samochodami, a mam obecnie 40 lat. Na rowerze szosowym w okolicach Warszawy zasadniczo poruszam sie po 2-3 trasach na których wiem że jest na tyle duzo kolarzy, że kierowcy są na nich wyczuleni plus ruch samochodów poza godzinami szczytu jest bardzo mały.
jajacek Opublikowano 17 godzin temu Opublikowano 17 godzin temu 2 dni temu musiałem pojechać na szosie z Bemowa do Zaborowa o 15:30 bo miałem Holter EKG założony i musiałem zrobić test. To była masakryczna jazda. Samochód na samochodzie na plecach. Nigdy nie jeżdżę o takie porze. Zawsze jeżdżę rano wyjeżdżając z miasta jak wszyscy do niego jadą i wracam do 14-tej zanim się zacznie popołudniowe szaleństwo. Nic mi nie wiadomo o żadnych rzekomych "wyczulonych kierowcach". A trasami którymi jeżdżę jeżdżą setki kolarzy i kolarskie peletony.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się