Skocz do zawartości

Szosa dla kobiety


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przeglądam rynek w poszukiwaniu szosy dla kobiety. Żona raz po raz jeździ ze mną na trasy do 100km. Ma teraz starego, aluminiowego Treka, którego kupiliśmy na tak zwaną "pałę" kilka lat temu. Bez analiz geometrii ramy czy dopasowania pod kobiecą specyfikację. Rama jej pasuje, ale teraz chcielibyśmy coś typowo dla kobiety. Nic drogiego i fikuśnego. Niestety Liv jest po za naszym zasięgiem, rowerki są świetne, ale niestety drogie. Nasz budżet to tak do 5000zł. Jakie marki robią szosy typowo dla kobiet? Niestety rynek w tym temacie wydaje się być dość ubogi. 

Opublikowano

Albo używka albo coś wyprzedażowego.
Z praktyki dla kobiet najbardziej istotną cechą jest kolor  🙂
W mojej okolicy niemal co druga ma Bianchi w tym ich zielonkawych kolorze Celeste.
Działa na nie jak lep na muchy 🙂
Kolega właśnie wczoraj odbierał od sąsiadki karton na rower i też po Bianchi 🙂
Bikestacja miała na wyprzedaży karbonowego, niebieskiego Cube na Ultegrze na tarczach, za 4500. Możesz sprawdzić.
No i u handlarzy bym sprawdził. Bernard Rowery, SzybkieRowery.pl, KupSzose.pl.
Za 5-6k można kupić używany Specialized Tarmac SL6 Sport na Shimano 105.
Uważam, że jest to zajebista szosa. Mam taką ale nie na tarczach.
A na tarczach też testowałem.
Jeśli nie musi mieć na tarczach to masz dużo opcji.

 

441529566_983104806771754_4826153101352687999_n (1).jpg

452471830_1013819373627036_527149420922446542_n.jpg

Opublikowano

Generalnie producenci (poza Giantem i ich podmarką Liv) odeszli od robienia oddzielnych rowerów dla kobiet. Badania wykazały, że wcześniejsze twierdzenia, że kobiety mają inne proporcje, dłuższe nogi, krótsze korpusy to bzdura i nie ma sensu robić innych rowerów, wystarczy po prostu robić mniejsze rozmiary

Opublikowano

Trochę jeżdzę na szosie, choć ekspertem nie jestem i zwróce uwagę na 2 rzeczy

Większość szosowych rowerów ma fabrycznie twarde przełożenia - 50/34 lub nawet większe blaty z przodu. Ja w swoim rowerze po awarii korby w miejsce 50/34 wsadziłem korbę juniorską 46/34 i dzieki temu mój komfort z jazdy i przeciętna kadencja wzrosły. Myślę że dla kobiety to może byc jeszcze istotniejsze, bo siłowo zawsze będą słabsze niz faceci, a kręcenie na blacie 50/52 wymaga niezłej wydolności

Po drugie geometria, wiele rowerów ma tak ustawioną że dla osoby przesiadającej się nawet z gravela na początku jest to duży ból kręgosłupa po dłuższej jeździe

 

Moim zdaniem całkiem fajnym rowerem jest https://www.decathlon.pl/p/rower-szosowy-van-rysel-edr-easy/_/R-p-301919?mc=8758087&c=Bezbarwny_Biały

Niby jest trochę oldschoolowy - szczęki zamiast tarcz, widelec ze stali, demonem niskiej wagi nie jest i nigdy nie będzie

Za to ma łagodną geometrię, prosty ale umiękczony napęd 40 x 11/34, manetki dostosowane do mniejszych dłoni, opony już trochę szersze 28 mm  no i cenę 1999 zł.

 

 

 

Opublikowano

@Greg29  🤪 Ten mniejszy jest mój, mimo prawie takiego samego wzrostu 184 a ja 183, ma zdecydowanie dłuższe nogi 92/87 i do tego dłuższe ręce więc potrzebuje większej ramy 58 a ja 56. Tyle dobrze, że ogarnęliśmy jeden rower na trenażer i nie trzeba zmieniać, tylko sztycą szurać.   

vWGJfif.jpg

 

@Tomasz777 było by łatwiej gdybyśmy wiedzieli jakiej "wielkości" jest żona, bo jeśli nie odbiega od normy to będzie łatwiej, jeśli jednak jest bardzo niska to już może być gorzej.

Opublikowano

Co do korby to się częściowo zgadzam. Ale zależy w jakim terenie się jeździ.
Przez blisko 20 lat jeździłem na trekkingach i crossach, gdzie standardem była korba 48x38x28. I była to świetna korba.
Odpowiada jej z grubsza korba 48x32. 46x30 też może być. Ale takie tylko w gravelach.
Jeździłem na napędzie szosowym z korbą 50x39x30 i w fitnessie i w szosie ale miałem wtedy dobrą nogę.
Dziś mam 52x39x30 i na 52 wrzucam niezmiernie rzadko.

Natomiast uważam, że żona która jeździ z mężem to skarb i należy w nią inwestować i kupić jej dobry i lekki rower. A nie takiego strucla jak ten Van Rysel.
 

Opublikowano
15 minut temu, jajacek napisał(a):

Natomiast uważam, że żona która jeździ z mężem to skarb i należy w nią inwestować i kupić jej dobry i lekki rower. A nie takiego strucla jak ten Van Rysel.

Zgadzam się w 100% 😁

17 minut temu, ernorator napisał(a):

Ten mniejszy jest mój, mimo prawie takiego samego wzrostu 184 a ja 183, ma zdecydowanie dłuższe nogi 92/87 i do tego dłuższe ręce więc potrzebuje większej ramy 58 a ja 56

To są różnice osobnicze, ja przykładowo przy wzroście też 183 cm i przekroku też 87 cm mam zasięg rąk 187 cm a mediana czy tam średnia mówi, że generalnie mężczyźni i kobiety mają takie same proporcje - już gdzieś to było wałkowane, nie pamiętam czy na tym forum czy na konkurencyjnym i ktoś trafnie skomentował, że te dłuższe nogi u kobiet to tylko i wyłącznie nasze samcze pobożne życzenia 😁.

@Tomasz777 podaj wymiary żony - to znaczy wzrost, przekrok i ewentualnie długość/zasięg rąk to znajdziemy jakiś fajny rower

Opublikowano

To prawda że ten Van Rysel jest trochę ciężkawy i na pewno toporny, ale jest to model dostosowany pod kobiety

Z tą żoną to pełna zgoda, że rowerowa żona jest cenniejsza niz najdroższy rower. 🙂 🙂

 

Też pytanie czy autorowi chodzi stricte o rower szosowy.  Czy ten stary aluminiowy trek na którym teraz jeździ to standardowa stara szosa na oponach 23 mm i z geometrią prawie wyścigową , czy jednak coś bliżej gravela.

Jeżeli jest czas to ja bym zaczął od wypożyczenia jakiegoś roweru szosowego z Decathlonu i przejechania się nim na wycieczkę 50 km.  To juz dużo powie czy bardziej chcemy coś sportowego, czy jednak z geometrią bardziej turystyczną. 

Ja kupując moją pierwszą szosę Romet Huragan 1 - jeżdząc wiele lat na rowerach gravelowych - byłem jednak mocno zaskoczony jak mocno to jest pochylona sylwetka i jak bardzo mi brakuje takich średnich przełożeń. Wydawało mi się że przeskok będzie mniejszy skoro to i to jest "baranek". A przecież Huragan 1 to nie jest model bardzo sportowy.

Dzisiaj jakbym miał kupować rower szosowy to zdecydowanie poszedłbym od razu w coś endurance z oponami 30 mm i geometrią bardziej spokojną. I szukał czegoś najlepiej na tarczach hydraulicznych. 

 

Opublikowano

Jak najbardziej jestem skłonny kupić coś używanego. Na bieżąco oglądam Bernarda i inne tego typu sklepy. chce żeby rower miała w miarę nowoczesny, czyli na pewno tarcze, może coś ze zintegrowanymi linkami, choć bez presji. Jeżeli chodzi o korbę to żona kręci na normalnej 50-34 i jej to nie przeszkadza. Lubi szybszą i dynamiczną jazdę. Bardziej zależy mi na tej prawidłowej geometrii i wygodnej pozycji. Teraz troszkę się garbi. 

Wzrost to 162cm, przekrok 75cm, ma krótkie nóżki, zasięg od ramienia do środka dłoni 50cm. 

Wrzucam focie poglądową. 

864197.jpg

Opublikowano

W mojej opinii dla większości szosa endurance taka jak Spec Roubaix, Trek Domane, Canyon Endurace czy Giant Defy jest najlepszym wyborem.
Stąd właśnie takie foto szosy mojej i moich najbliższych kumpli 🙂

A czy tarcze to już inny temat. 
Spróbuję kiedyś do Roubaix założyć opony 30 mm. Ale to już będzie strasznie na styk bo obecne mam chyba 29 mm.
Do Tarmaca mi na pewno wejdą. Tam jest więcej miejsca.

 

344299121_3493940670934472_445006700132246343_n.jpg

Opublikowano
3 minuty temu, Tomasz777 napisał(a):

Jak najbardziej jestem skłonny kupić coś używanego. Na bieżąco oglądam Bernarda i inne tego typu sklepy. chce żeby rower miała w miarę nowoczesny, czyli na pewno tarcze, może coś ze zintegrowanymi linkami, choć bez presji. Jeżeli chodzi o korbę to żona kręci na normalnej 50-34 i jej to nie przeszkadza. Lubi szybszą i dynamiczną jazdę. Bardziej zależy mi na tej prawidłowej geometrii i wygodnej pozycji. Teraz troszkę się garbi. Wzrost to 162cm, przekrok 75cm, ma krótkie nóżki, zasięg od ramienia do środka dłoni 50cm.

A w jakim terenie mieszkacie? Czy ona ma problem z hamowaniem na obecnym rowerze?
Mostek ma do góry i sporo podkładek co sugeruje, że bardziej potrzebuje szosy endurance niż race.

Opublikowano

Tak, tak, jak najbardziej endurance. Robimy po 100km ze średnimi około 27-28km/h, także rowerek ma być przede wszystkim wygodny. U nas płaskopolska, czyli Wielkopolska: Kalisz - Pleszew - Ostrów - Jarocin.

Opublikowano

Skoro twoja żona jest na takim etapie że robi średnia 27-28 km/h i jeździ w blokach to zdecydowanie warto zainwestować w coś lepszego.

Przy czym ja osobiście uważam że karbonowe ramy dla kolarzy którzy się nie ścigają to więcej problemów niż korzyści. 

Opublikowano

Karbonu dla niej nie chce, nie ma sensu, bo rower zaraz kilka razy droższy. Sam przez wiele lat jeździłem na aluminium. Teraz te ramy wyglądają świetnie, spawów nie widać i sprawiają wrażenie karbonowych. A waga? Wcale nie wiele większa. Nie chcemy za dużo wydawać, bo mimo wszystko ona aż tak dużo nie jeździ. Około 3000 tyś rocznie. 

Opublikowano

Karbon nie dlatego się kupuje wyłączenie że lżejsza. Tylko dlatego że dynamiczniejsza, lepiej tłumi drgania i bardziej wytrzymała zmęczeniowo. No i ramy z podstawowego aluminium 6061 są beznadziejne. A z dobrego alu kosztują niewiele mniej od tańszego karbonu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...