Skocz do zawartości

Szwedacz

Użytkownicy
  • Postów

    436
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Szwedacz

  1. Do jazdy turystycznej warto pomyśleć o nakolennikach na suwak (możliwe że wybór będzie na tyle ograniczony, że będzie to model za lekki i delikatny na katowanie w bikeparkach), żeby na większe zjazdy je zakładać. Latem, ochraniacze opuszczone na łydki są średnio przyjemne (no i jeśli włóczymy się po krzakach, to błyskiem je maleniska poszarpią jeśli nie mamy długich spodni). W bikeparku można śmigać cały dzień w założonych ochraniaczach, ale jak planujemy dłuższą wyrypę pełną pedaliady, to może się to już nie sprawdzić. Przy zasuwaniu się spocimy, ochraniacz nigdy nie będzie idealnie suchy, więc po kilku godzinach jazdy z wilgotną skórą i wyściółką ochraniacza możemy się obudzić ze skórą zdartą przez ochraniacz (a właściwie, starannie wtartą w jego wyściółkę). Idealna sytuacja w środku kilkudniowego wypadu, nie? 😉 Jak się nie ścigasz, to brak blokady nie przeszkadza. Przy jeździe z siodła praktycznie nie zauważysz bujania. Jak będziesz podjeżdżać na stojąco to już zauważysz - ale pamiętaj, że amortyzator część tej energii oddaje, a tylko część tłumi.
  2. W fullu może dłużej pożyją, ja w hardtailu, po 1.5 sezonu już uzupełniam szprychy z tyłu w tym pancernym kole (Duroc 37), a generalnie nie skaczę 😉 Tu sprzedawcą jest Decathlon, więc gwarancję obsłużą na miejscu, ale to wciąż może być niespodziewana przerwa w wyjeździe. W pozostałych przypadkach gwarantem jest Hayes, który odsyła do krajowego dealera w Gliwicach, który odsyła do sprzedawcy roweru - a Rose dla zasady wymaga wysyłki kompletnego roweru do nich, do Niemiec, by cokolwiek obsłużyć, więc wiadomo, że szkoda kasy i czasu na zabawę z tym. Radiatorami w klockach bym sobie głowy nie zawracał, to powierzchnia tarcz jest kluczowa dla tempa chłodzenia hamulców, czyli bierzemy jak największą tarczę i unikamy wylajtowanych - im mniej wycięć, tym większa powierzchnia tarczy. Drugi koszyk na bidon można dosmarkać na izolkę na górnej rurze (bo pewnie w środek trójkąta, powyżej pierwszego bidonu nie wejdzie). Jak ma być profesjonalniej, to można poszukać takich cudów: https://bikepackersfoundry.com/product/top-tube-bottlecradle/
  3. Na asfalcie przynajmniej długi wózek przerzutki w końcu nie przeszkadza. W teren to nieporozumienie jakieś. Przyczepiłbym się do kasety tylko 11-46 - będzie brakować na którymś końcu zakresu na pewno (raczej na podjazdach).
  4. Wydaje mi się, że dużą rolę tu odgrywa ogólne zasyfienie łańcucha. Jak by nie smarować, to po wciągnięciu szajsu łańcuch będzie hałasować.
  5. No to może Mezcale? Dopóki nie planujesz jazd po mokrej, lepkiej glinie to świetnie sobie radzą i też bardzo lekko się toczą.
  6. Fajna opcja do grzeczniejszej jazdy. Kombinowałem trochę z różnymi filamentami, ale nic drukowane metodą FDM nie przeżywało więcej jak 2 spotkań z glebą. Czy to uchwyt na latarkę, czy to uchwyt pod wór na kierownicę. PLA jak za mocno dostanie, to od razu strzela. ASA / ABS pęka i się odgina, ale jako tako się trzyma (na tyle by mieć szansę ostrożnie dokończyć trasę na dany dzień).
  7. A my nie mówiliśmy o budżecie ~1+k EUR i rowerze po prostu 'do jazdy'?
  8. W X8 po prostu (pewnie w ramach cięcia kosztów) wywalili przednią przerzutkę i wstawili korbę 1x w miejsce SLXa 2x (26T/36T).
  9. Zależnie od terenu musisz sam określić czy to bardziej ma być coś z pogranicza XC i trailówek, czy to ma być pancerny HT do katowania na hopach i górskich trasach. W przypadku pierwszych masz wyższe Grand Canyony*, nowe Procalibery*, Decathlonowe EXPL* (700 = zmiana kół na 29" na dzień dobry) czy choćby Radon Craggera. Mało który przyjmie opony 29"x2.6", na czym może ci zależeć przy dłuższych jazdach w terenie. W przypadku drugich, obecnie Roscoe będzie ci ciężko dorwać bo powyprzedawali, a nowy model dopiero idzie (i wygląda bez szału). Zostają Rose Bonero 2/3*, Orbea Laufey H10/H-LTD, Canyon Stoic 4, czy wyższe modele Commencal Meta HT AM (ale tu jak Roscoe - cena jest dużo wyższa). Zagwiazdkowane rowery przyjmą klasyczny, tylny bagażnik. Co do długości tras, to wszystko zależy od twojej formy, wyregulowania roweru i terenu. Na płaskopolskę lepsza raczej ta pierwsza grupa, ale w górach szybciej poczujesz jej ograniczenia. W przypadku drugiej - stroma rura podsiodłowa nie jest za wygodna przy dłuższych, płaskich jazdach, ale w pewnym stopniu można to kompensować cofaniem siodełka (obniżając efektywny kąt STA). Tak samo dochodzi kwestia opon - będziesz musiał znaleźć złoty środek między przyczepnością w górach, a oporami toczenia. Rowery z drugiej grupy fabrycznie będą prawdopodobnie przychodzić fabrycznie na glebogryzarkach, na których będziesz się tylko męczyć w płaskopolsce. Niezależnie od roweru, szukaj czegoś co przyjmie, a najlepiej od razu oferuje jak najdłuższy dropper przy ramie w twoim rozmiarze.
  10. Ostatnie Deore w MTB katowanym regularnie w mazowieckich piachach lub beskidzkich glinach zdjąłem po nieco ponad 1500km (przed większym wyjazdem), na oko do 1700-1800 km powinien był wytrzymać. Na wyjazdach traktowany zielonym finish linem, najbardziej błotniste odcinki robił po kilka dni bez czyszczenia i smarowania, ze mną oraz ewentualnym bagażem na rowerze było 100-110kg. Deore w gravelu widzi jedynie drogi i pył. Najpierw na resztkach czerwonego Finisha, teraz na jakimś tanim Motorexie do suchych warunków. Po 1500km, z czego kilka stówek po Alpach z lekkim bagażem, na CN42 nie widać wyciągnięcia. W obydwu przypadkach czyszczenie ograniczam do przetarcia szczotką czy starą skarpetką na sucho, ewentualnie pod wodą jeśli dorwę gdzieś wąż. Jak mogę, to smaruję na noc czy po jeździe, a przed kolejną jazdą jedynie przecieram z zewnątrz.
  11. Cokolwiek co regularnie przecina lub biegnie w okolicy linii kolejowych żebyś mógł w każdej chwili odpuścić, wskoczyć w pociąg i wrócić. Jak MTB, to generalnie masz leśną obwodnicę W-wy. Trójkąt Tarczyn - Zalesie - G.K. masz pełen lasów i fajnych dróg, potem przeskakujesz mostem na DK50 na prawy brzeg i wpadasz w niekończące się lasy i piachy MPK. Kawałek wałem wiślanym na północ od DK50 podlecisz i uciekasz przez farmy na czerwoną drogę, w okolice Dąbrowieckiej Góry, a dalej +- różnymi przebiegami czerwonego (nie zacierają starych oznaczeń, a kilka razy zmieniał przebieg) sobie lecisz na północ do woli. Koło Europejskiego Centrum Zdrowia masz fajne wydmy z krótkimi singlami w dół, potem Świder i Mienia, dalej nieznakowana ścieżka z Góry Sobotów, singiel po skarpie koło Góraszki, fajne szutrówki za poligonem czołgowym w Wesołej itd. Z dojazdem z Ursynowa do Zalesia, fragment +- Krwawej od Zalesia do NDM wyszedł mi prawie 160km jak kiedyś na 2 raty robiłem pełne kółko - zatem swobodnie jest w czym tam przebierać by setkę sobie jakoś ułożyć 😉 Skarżysko - Radom - Warka jest pełen nowych asfaltów o minimalnym ruchu, ale to raczej nie na MTB pomysł.
  12. Nie tym razem Jacku - tym razem zależy od tego, kiedy Schwalbe wyprodukuje inne warianty 😉
  13. Ciekawe czy pojawi się więcej rozmiarów (poza 2.35"): https://www.bicyclerollingresistance.com/mtb-reviews/schwalbe-g-one-speed-pro
  14. W CR po 1.2k masz 40mm na Race Day 2 i 30mm na Race Day za 1.5k. Nie interesowałem się nimi za bardzo, więc nie wiem czym tam się dokładnie różni XPLR od zwykłego Ultimate. Mnie osobiście bardziej twardy tył przy węższych oponach przeszkadza niż brak amora z przodu - kierownicę mogę w miarę luźno trzymać, na siodełku ciężej luźniej usiąść 😉 Jeśli teren na gravelu przypomina się o droppera, to znaczy chyba, że to wycieczka, którą bym wolał na MTB jechać. Albo jakieś ultra, gdzie robi się kupę czasu trasę drogami, by wpaść na 1-2 OSy w terenie (których jeżdżenie jest poza moim zasięgiem raczej), albo jak zwykle nie potrafię wytrzymać z nawigowaniem drogami i skręciłem w jakiś terenowy skrót.
  15. Tu do detalu się doczepię. Takiego Eskera to w okolicach 6-7k złożysz i podmienisz. Ostatnio Rockshox zrzucał Rudy na wyprzedażach po 1-1.5k zł, do tego Kross za 4.5-5k. Bardziej bym się zastanawiał ile te 30-40mm skoku może w praktyce dać, jeśli chodzi o poprawę kontroli. Dalej będzie nas ograniczać to, że te opony prawie bieżnika nie mają, choćby dropper i amor wrzucić.
  16. Zmienią ci się przełożenia o niecałe 7%. Obrazowo tłumacząc - każdy bieg stanie się 'o pół biegu twardszy'.
  17. Szwedacz

    Szosowe rozterki

    W przypadku piachu, zwłaszcza na zboczach wydm, gdzie już jest nachylenie bliskie kąta zsypu dla danego piachu, to nie będzie mieszanka praktycznie zaniedbywalna? Nie będzie tu praktycznie całej roboty robić głębokość i wzór bieżnika + ciśnienie i powierzchnia styku opony z podłożem? Co ci po przyczepności do wierzchniej warstwy piachu, jeśli on jest ogólnie luźny? Bieżnik przez piach będzie szedł niczym koło łopatkowe przez wodę, nie?
  18. Rose miał końcówkę zapasów nowych G-One Pro do MTB za ~2 stówki. Jak za wszelką cenę chcemy minimalnych oporów toczenia, to może być ciężko o coś lepszego na tył.
  19. Generalnie te trasy to skrajny przykład wybiórczego ich oglądania, nie licząc kilku pumptracków i miejscówek z dirtowymi hopkami (wiem, pominąłem pętle na WATcie), to te kilka tras to najbardziej terenowe single w okolicy miasta (rozrzucone po obwodzie), poza nimi w promieniu 50+ km masz bezkresne morze asfaltów i dobrych szutrówek, ew trochę bardziej porozwalanych polnych dróg lub szerokich piaskownic w lasach. Zależy z której dzielnicy jest i co ma obok siebie, ale generalnie typowy wypad na nie to potrafi być później w proporcji 75% dojazd asfaltami / DDR, 25% jazdy singlami, albo i bardziej pesymistycznej. Zatem nie ma co szaleć z dobieraniem terenowego czołgu (albo regularnie trzeba pakować się w auto i przebijać przez korki). Jeśli nie oczekujesz nie wiadomo jakich osiągów na asfaltach, to gravel lepiej niż szosa sprawdza się na ten bezkres asfaltów i na lepsze drogi bez asfaltu, które tu dominują.
  20. No to już zależy jaki HT. ATB / stare XC to faktycznie gravel z amortyzatorem i prosta kierownicą. Takim polatasz przyjemnie po Mazowieckich lasach, ale na stromiznach z głazami będziesz się męczył by nie zaliczyć OTB. Po przeciwnej stronie spektrum znajdziesz nawet takie pokraki jak Chromag Doctahawk z kątem główki 62.5 stopnia i wideł 170mm - tu mniej bym się martwił o zjazdy (choć wciąż nie przeskoczysz sztywnego tyłu i po OSach z zawodów enduro nie polatasz z takimi prędkościami jak na fullu), za to na Mazowszu będziesz jeździł bardziej jak czołgiem. Kolejny problem z robieniem wszędołaza z HT to dobór opon. 65 stopni główki, dodatkowa waga czy 140mm skoku amortyzatora kompletnie nie przeszkadza mi w podwarszawskich lasach. Przy oponach 2.6" w końcu się nie zapadam w niemal wszystkich piaskownicach na prawym brzegu. Z drugiej strony, praktycznie wszystko dało się u nas w górach zjechać, choć bardzo sporadycznie były i fragmenty, które ciężko w danych warunkach było nazwać przyjemnością 😉 Natomiast dobór bieżnika i na Mazowsze, i na góry to spore wyzwanie. Jak znalazłem coś co było złotym środkiem, to z jednej strony w Beskidach jak popadało parę dni, to na stokach z błotem schowanym pod roślinnością zaczynały nie domagać już przy nachyleniach w okolicy 25% i musiałem w takie dni odpuszczać górskie szlaki i lecieć na około drogami, z drugiej strony mimo że opony były względnie szybkie, to zauważalnie z 10% wolniej/ciężej niż zestaw XC szły i po prostu odechciewało się latać trasy powyżej 80-100km po lasach dookoła Warszawy. Wrzucisz konkretne glebogryzarki do jazdy górskiej 'na krechę', to pod W-wą będziesz wlekł kotwicę. Wrzucisz szybkie do XC, to przy pierwszym pogorszeniu pogody w górach będziesz tańczyć.
  21. Skarpa od węzła Wiązowna za Góraszkę Pętla XC w Zalesiu Do tego trasa grzbietem wydm od strony Falenicy i może singiel wzdłuż Mieni (z ewentualną przedłużką do Wisły) i widać czemu w Warszawie nawet trailówka jest overkillem do jazdy 😉
  22. @mariocoletti A czemu w takim razie nie Gravel + fajny HT? Jeśli aspekt kosztów utrzymania nie gra roli, to swobodnie i lżejszy FS na takie trasy swodobnie wystarczy. Jedziesz praktycznie bez żadnych (u)skoków, nie ma skał przypominających zjazd po schodach o stopniach wysokich na pół metra itd. Coraz więcej rowerów na rynku pojawia się z takiego pogranicza XC i trailu, i do po prostu jeżdżenia po takich trasach wydają mi się idealne. Ze sztywniaków masz wyższe Grand Canyony czy Procaliber 8 (wszelkie Bonero, wyższe Roscoe, Laufeye i inne Stoici to też trochę overkill jeśli nie planujesz ambitniejszych górsko tras), w ofertach na FS nie siedzę, ale brzmi właśnie jak wszelkie downcountry - okolice 120mm skoku, opona 2.4" i mocno progresywna geometria. @gosc Może nie ciągnijmy dalej tematu jazdy po parkach szlakami nie-rowerowym, czy wręcz poza szlakami? 😉
  23. To forum ma trochę nieintuicyjnie to rozwiązane - podczas pisania odpowiedzi zaznaczasz myszą fragment posta, który chcesz zacytować i wtedy wyskakuje ci malutki pop-up z ramką i tekstem 'Cytuj zaznaczenie', po naciśnięciu którego w polu z edytorem odpowiedzi wskoczy ci taka ramka z cytatem fragmentu posta.
  24. 2-4 razy w roku, ale na ile dni? Za każdym razem będziesz się bawił w doregulowanie pod siebie wszystkiego? Czy tak od razu złapiesz idealną regulacjęi trzaśniesz wyrypę bez mrugnięcia okiem? Co jak jedziesz z punktu A do punktu B? Co jeśli wypożyczalnia nie jest otarta w niedzielę, kiedy byś chciał pół dnia jazdy przed powrotem wcisnąć? No to tak nie zawsze działa - w końcu to hobby, odrobina luksusu, a nie optymalizacja ekonomiczna za wszelką cenę. Co do opon, skok to jedno, stała sprężystości czy progresja drugie. Ten opis z LLMa jedynie wycinek ilustruje, ale jak już dyskutowaliśmy gdzieś indziej w temacie sztywności ram, sztyc i opon - brakuje w sieci łatwo dostępnych wyników badań, pomiarów, które by opony o różnych konstrukcjach porównywały. Jedyne co kojarzę to: (https://pubs.aip.org/aapt/ajp/article-abstract/87/2/102/148306/Deformation-of-an-inflated-bicycle-tire-when?redirectedFrom=fulltext) oraz pomiary na kole szosowym opublikowane przez Silca: https://silca.cc/en-eu/blogs/silca/part-2-tire-stiffness-wider-is-stiffer-harsher Co do 40c, to mam podobne zdanie - ale to ja. Czy da się jeździć nimi po gorszym terenie? Na pewno. Widziałem gravele przebijające się ze Stogu Izerskiego na Smrk. Na czerwonym z Turbacza do Rabki widziałem gościa objeżdżającego po tych kamieniach gravelem na max 40kach ludzi lecących na e-endurówkach z wypożyczalni. Ale jak dla mnie to już wyższy poziom masochizmu (albo przerywnik w trasie, gdzie ktoś leciał -dziesiąt km drogami, żeby zaliczyć tą 1 górę trasami MTB i z powrotem lecieć drogami). Jest sporo, ale w większości miejsc da się spokojnie znaleźć przejezdną linię - nie musisz na krechę po kamieniach walić. HT na 2.6" to już zupełnie na luzie się jeździło. Znajomek, lokals na starym Grand Canyonie z Rebą o krótkim skoku, bez droppera i z zestawem 2.35"/2.25" (ale ważący bliżej 60kg niż 90kg) praktycznie nie odstawał na zjazdach. Ale to już sprawa @mariocoletti - on wie, którymi trasami dokładnie najczęściej będzie tam latał, jak już tam będzie. Jak bardzo kamieniste / korzeniste. My nie wiedząc o jakie dokładnie chodzi, czy nie widząc choćby zdjęć z tras, możemy sobie gdybać i gdybać 😉 EDIT: Esker wg. gwarancji jest rowerem XC z dopuszczeniem do latania pół metrowych dropów na płaskie, z obciążeniem 110kg. Nie bez powodu ma solidną ramę i koła na 32 szprychach. Nie wiem, kto jest tak zawzięty, ale norma tyle przewiduje 😉
  25. Tak i nie. Podejście z optymalnym rowerem by było najlepsze pod warunkiem, że wiemy, że jednocześnie wystarcza on nawet na najgorsze trasy jakie chcemy jeździć na wyjazdach, albo w tym przypadku mamy 3 rowery: gravela + lekkiego MTB na Mazowsze + fulla AM w góry. W przeciwnym razie musimy na jakieś kompromisy się zdecydować i wybrać czy wolimy 90% czasu mieć rower optymalny, ale niedomagający w górach, czy w pewnym stopniu przestrzelimy, ale za to w czasie wyjazdów mamy rower wystarczający... Sęk w tym, że full AM na okolice W-wy to jest solidny overkill, zwłaszcza że autor wątku wspominał o okazjonalnych wypadach w Świętokrzyskie, a nie regularnym katowaniu najbardziej kamienistych stoków Beskidów. To nie jest kwestia strachu - przynajmniej połowa z nich nie jest absolutnie trudna czy nawet stroma. To jest kwestia tego, że na HTku ciężko tam o fun. Dajesz niecałe pół godziny z korby na górę. Potem na niebieskiej dajesz z korby w dół, żeby się przebić przez kamienie, bo na lwiej części jest zbyt płasko by zjeżdżać. Na czerwonych było trochę stromiej i dało już się jechać, ale wciąż telepało cię bardziej niż w Fatrze (w Malino Brdo w końcu nie pozjeżdżałem, ale po różnych dzikich ścieżkach tam jeździłem i wątpię by w bikeparku było mniej kamieniście niż na pieszych stokach 😉 ). W moim odczuciu bliżej temu było do masywu Policy (choć kamienie na Jeleniowskich siedzą twardo w ziemi, a nie toczą się pod kołami), czy zjazdu z Wielkiej Czantorii czerwonym po granicy. Tak czy siak - zrobisz kółko, trzy, no może pięć i ile tego wytrzymasz fizycznie? Ja bym Jeleniowskie olał po prostu z tego powodu, że to jest pomijalnie mały % tras jakie oferują Świętokrzyskie. Większość to jednak dużo prostszy i przyjaźniejszy HT lub lekkim FS teren, a nie łupanka jak wyżej. Ctrl + Shift + V, ew PPM -> Wklej specjalnie / Wklej bez formatowania. Nie musisz dziękować 😉
×
×
  • Dodaj nową pozycję...