Skocz do zawartości

wino

Użytkownicy
  • Postów

    193
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez wino

  1. Zainstalowałem sztycę Vyron, ale nie obyło się bez kilku problemów: 1. Dołączona obejma na kierownicę nie ma zawiasu i trzeba zdejmować chwyty. Po lewej stronie to nie takie proste, bo żeby zdjąć blokadę amora, to trzeba odpiąć linkę. Kilka godzin przed startem, jeśli nigdy takich rzeczy nie robiłem, to nie jest dobry moment. Prawdopodobnie po prostu odkręcam środkową śrubę z widelca - można się sugerować filmami instruktażowymi o montażu zdalnej blokady amora. 2. Obejma z zawiasem od sztycy Tharsis też pasuje. Problem miałem tylko ze znalezieniem śrubki, która jednocześnie przejdzie przez otwory i pasuje do gwintu w manetce. Znalazłem taką, ale była za krótka. 3. Sztyca lubi się zacinać lub w pełni nie wysunąć się. Może to tylko na początku. 4. Dopiero teraz widzę, że skok 100 mm to mało. Ale przekonam się w boju, czy to wystarczy. 5. Są luzy w sztycy i na pewno są w mechanizmie, a nie siodełku (w Tharsis one nie występują). Gdyby ktoś miał możliwość sprawdzić, czy pilot od starszej sztycy eLECT działa z MDS-v3, to by było super. Na razie manetka trzyma się na słowo honoru. Potem podejmę decyzję, czy pozostanę przy elektronice, czy jednak Tharsis. Powiedzcie mi, co mam dokupić, żeby zamontować manetkę bez zdejmowania wszystkiego z kierownicy, czyli jakaś kompatybilna obejma z zawiasem. Prawdopodobnie to będzie to i można dostać w Decathlonie, ale jak nazywa się ten adapter dokręcony do obejmy, bo bez niego raczej się nie obejdzie? Podpowiem, że śruba od starej kamerki SJCAM (od GoPro chyba też) pasuje do gwintu manetki Vyron MDS-v3.
  2. Pogoda szykuje się super, więc trzeba wstać na pociąg i jechać do Wisły ? To co z tego zamówić? https://www.inpeak.pl/pl/sklep/ U mnie jest korba Deore, więc nie wiem, czy podejdzie. Nie mam pojęcia, na jakiej zasadzie działa pomiar doczepiany do dowolnej korby. Nie bardzo wiem, gdzie zamontować manetkę od droppera, żeby nie kolidowała z blokadą amortyzatora lub klamkami hamulców i aby sobie na początku nie mylić manetek. W przypadku elektronicznej sztycy Vyron albo pod twin-lockiem po lewej, albo nad prawym hamulcem. Manetka od sztycy Tharsis (na linkę) wygląda podobnie. Obu nie da się zamontować pionowo z oryginalnym adapterem. Szkoda, że adapter do Vyrona nie ma zawiasów i trzeba zdejmować chwyty, hamulce, ale pewnie idzie wyhaczyć taki na necie, to sobie bym mógł szybko zmieniać położenie i przetestować różne opcje. Więcej (w tym hamulców) już nie zdążę zmienić i może faktycznie odpuszczę, jeśli nie przyzwyczaję się do nich na treningach. Raczej zakończę sezon na Boguchwale, ewentualnie na Piwnicznej, jeśli będzie czym dojechać, czyli po Wiśle zostaną 1-2 starty i potem już treningi. W Krynicy dropper przydałby się tylko na początku, bo późniejsze zjazdy były łatwe technicznie. A trasa hobby w Wiśle - jak ktoś objeżdżał - to niech da znać. Jeden dropper (Vyron lub Tharsis) będzie do sprzedania i muszę podjąć decyzję, czy pozostać przy elektronice, czy montować linkę. Mam jeszcze trochę czasu, to mogę się pobawić. Trudno przewidzieć, co bardziej zawiedzie lub co odpadnie po moim majsterkowaniu ?
  3. Myślałem o pomiarze mocy i to by dało rzetelną odpowiedź, ile wchodzi w korbę, a ile wychodzi w oponach. :) Sezon się kończy, więc jak montować, to teraz. Ale już się pogubiłem. Podsumujcie, co kupić. Jak są wahania 60 W, to o kant rozbić taki pomiar. Chyba przesadzasz. Obecnie muszę hamować zbyt wcześnie i hamuję prewencyjnie, żeby nie skończyć w rowie. Dwoma palcami na bardziej stromych zjazdach. Czasem tracę siłę od naciskania klamek, a to już jest niebezpieczne. Może wybiorę się do Wisły - opisze ktoś trasę? Rąbanka i kamulce jak w BB? Mogę przeszkadzać Elicie, jak będę zamulał na Hobby? Chyba nie, bo Elita startuje o 10:00, jedzie w stronę Żywca i potem nie koliduje z trasą Hobby. Przemyśleli to. Szkoda, że pociąg dojeżdża dopiero o 10:00. Teoretycznie jak opłacę przez neta, to na start zdążę. ? Ewentualnie znaleźć nocleg z rowerem (ktoś coś poleca?), bo wstawać o 4:00 na pociąg to wyzwanie. Potem Boguchwała, Piwniczna i może Rzyki. Wydaje mi się, że jakieś zmiany mogę jeszcze zrobić. Koła odpuścić, ale opony i hamulce.
  4. Udało się porozmawiać z doświadczonym zawodnikiem i wszystko, co tu piszecie, wywrócił do góry nogami. Wg niego Scott Scale to przeciętne rowery, budżetowe podzespoły, przestarzała geometria (chodzi głównie o kąt główki ramy) i żebym go sprzedał, bo załatwi mi lepszy HT w dobrej cenie, a jeszcze lepiej, gdybym kupił fulla. Opony min. 2,40" bo więcej zyskam na zjazdach niż na podjazdach. Co o tym sądzę? Lepszy rower pozwoli mi szybciej zjeżdżać, ale do pewnego pułapu. Jeśli nie śmigam po trasach zjazdowych i daleko mam do gór, to nie będę mieć takiej techniki jak on i lepsze wyniki da mi rozwiązanie pozwalające jechać szybciej na płaskim i na podjazdach. Teraz mechanicy powinni mieć terminy i z czystej ciekawości zrobię upgrade: hamulce Shimano XT 4-tłoki (podobno lepsza modulacja niż Magura) opony zamówię jak poleciliście mi wyżej koła - ostatecznie NO LIMITED (dalej pękają?) czy coś innego? dropper jest, przydaje się tylko na bardzo stromych i technicznych zjazdach Czy będę zmieniał sprzęt, to zależy, czy rozpocznę kolejny sezon, bo mam duże problemy ze zmęczeniem i koncentracją 2-3 dni po maratonie. Przydałoby się reaktywować Cyklokarpaty, bo to marka wypracowana przez lata i niegdyś największy cykl w Polsce. Organizator porzucił ten biznes. Może ktoś powinien wykupić prawa i system. DareToBe chce przejąć inicjatywę, ale ma za mały budżet, na trasie ludzie narzekali na wiele rzeczy np. że za mało bufetów, opóźnienia w wynikach... PS. Mam oba droppery, Magura Vyron i PRO Tharsis. Jeden odsprzedam. Chyba zostanę przy Vyron. Jeszcze skonsultuję z mechanikiem co do montażu Tharsis z wewnętrznym prowadzeniem linki (bo elektronika i bezprzewodowa łączność czasem zawodzi, są opóźnienia...)
  5. Przyszło narzędzie do przeprowadzania linek, ale jest jeden szkopuł, bo pancerz dołączony do sztycy jest bardzo sztywny i może powodować duże naprężenia w miejscu zgięcia. Nie wiem, czy to dobre dla karbonowej ramy. Poszukałem w necie i jedni piszą, by wymierzyć i ręcznie zgiąć, drudzy, że można włożyć aluminiową przelotkę, a jeszcze inni, że przy tak ostrym kącie mechaniczna manetka nie ma prawa działać. Kolejna opcja to kupić bardziej elastyczny pancerz, który przejdzie bez wyjmowania suportu i nie będzie powodował dużych naprężeń. Ale przez neta tego nie ocenię i muszę po sklepach polatać. Nie wiem, czy dalej sam się z tym męczyć. Ja się wybijania suportu nie podejmę i mogę dalej próbować przeciągnąć magnesami. Chyba najlepsza opcja to sprzedać sztycę Tharsis i kupić trochę cięższą sztycę Vyron z elektronicznym sterowaniem. W niektórych sklepach Vyron MDS-V.3 kosztuje niewiele więcej niż Tharsis. Jak polecacie coś innego, to piszcie. Dla mnie fajny byłby taki bajer, żebym mógł wprowadzić konkretne długości, co w elektronicznie sterowanej sztycy powinno być możliwe (bo nie zawsze chcemy opuszczać maksymalnie w dół). Rozkład jazdy - Polska południowo-wschodnia 27.08 - Krynica-Zdrój (DareToBe) 03.09 - Kraśnik (Erkado) 09.09 - Wisła (BAM) 16.09 - Boguchwała 17.09 - Dąbrowa Górnicza (BAM) 23.09 - Piwniczna-Zdrój (DareToBe) 30.09 - Rzyki (BAM)
  6. Na Podkarpaciu odwołano kilka maratonów. Coraz mniej uczestników, to organizatorzy nie będą dopłacać. Jest jeszcze Krynica, Kraśnik, Wisła, Dąbrowa Górnicza, Piwniczna i Rzyki, tylko albo nie mam jak się dostać, albo wsiąść w pociąg o 5 rano i tłuc się kilka godzin. ? Ostatnio totalnie odpuściłem treningi wytrzymałościowe. Brak czasu, a raczej motywacji, żeby się katować, bo potem potrzebuję długiej regeneracji i nie mogę się skoncentrować w pracy. Kiedy zaczynałem, mając 25 lat, to lepiej znosiłem wysiłek i codziennie wieczorem wychodziłem na trening. Mam jeszcze 2 tygodnie, to choć trochę poprawię kondycję. To teraz tak: Czego można się spodziewać na trasach na wymienionych wyżej maratonach? Nie zmieniałem jeszcze opon i mam dylemat, czy w tych miejscówkach zmiana WTB Ranger np. na szybsze X-kingi to nie będzie strzał w stopę. Zależy mi na dużej przyczepności do podłoża. W BB trochę się ślizgałem na szutrze, bo za dużo powietrza wbiłem. Ale góry to nie tylko szuter, z pewnością znajdą i piach, i błoto, mniej i bardziej przyczepne podłoże. Zasugerujcie opony do tych konkretnych miejscówek, ewentualnie żeby zostawić obecne. Miałem okazję dosiąść Giant XTC i znacznie lepiej się jechało niż moim Scott Scale 930. Zero zmęczenia na podjazdach mimo nisko ustawionego siodełka. Może inna pozycja, może korba centymetr dalej, może jakiś inny szczegół. Jeśli z czymś porównywać geo obu rowerów, to z crossem Author Codex 2015, ponieważ lata treningów na tym rowerze robią swoje. Trasa przejazdu: 36 km, 513 m przewyższeń. Mam 2 tygodnie do serii maratonów (co tydzień coś jest) i teoretycznie mogę zrobić większe zmiany, bo mechanik powinien znaleźć termin (miesiąc temu wszyscy zawaleni robotą i nie chcieli przyjmować), tylko dalej mam dylemat: hamulce - jednak BB pokazała, że przydałyby się lepsze i jak zmieniać, to Magura czy Shimano? koła - chyba się nie opłaca i wiele nie zyskam Myślę o kolejnym sezonie, jeśli się nie przerzucę na szosę, to jest jeszcze opcja, zamiast robić upgrade, to zmienić rower.
  7. Komentarze pod ostatnim postem nie pozostawiają złudzeń. Zawodowi kolarze na wyścigu dla amatorów bez osobnej kategorii to jakiś żart. Ostatni TDPA był w 2019 roku w Bukowinie Tatrzańskiej, a potem się popsuło. Jak wrócą do korzeni, to na pewno wezmę udział. W obecnej formule - szkoda czasu. To tak jakby zespół z ekstraklasy wklepał 20 goli drużynie z okręgówki i organizatorzy świętowali sukces.
  8. Przekonaliście mnie, żeby startować góralem. ? A tak serio, to się zastanawiam, czy nie pojechać i przy okazji nie pozwiedzać tej części Polski. Mam kilka pytań: Czy obecnie ktokolwiek startuje na góralu lub na crossie? Kiedy TDPA odbywał się w Bukowinie Tatrzańskiej, to dużo osób startowało na MTB. Szosy jeszcze nie mam, a nawet gdybym kupił, to bez większego doświadczenia nie ryzykowałbym po tej trasie. Jak tam wygląda sytuacja z noclegami przyjaznymi rowerzystom? Tak faktycznie pętla będzie powtarzana 5 razy i ten niebezpieczny zjazd trzeba pokonać 5 razy? Mam kawał drogi, 7h pociągiem do Jeleniej Góry z Podkarpacia.
  9. Właśnie spojrzałem na przewyższenia QUARTER na Bukowsko i to może być jeszcze gorsze niż Bielsko-Biała. https://maratonmtb.pl/bukowsko/trasa/ Kiedyś Bukowsko było w cyklu Szprycha (nieistniejący już cykl kilku podkarpackich maratonów), a obecnie jest pod skrzydłami DareToBe. Dla mnie optymalna temperatura do zajeżdżania się to poniżej 20°C + las + większa wilgotność (dlatego mocniej pocisnę wieczorem). No ale będzie 30°C tak jak w Bielsku i jeśli startować, to trzeba się jakoś przygotować, wcześniej odpowiednio nawodnić i zabrać dużo wody na maraton.
  10. Chrzanów był super - moje ulubione klimaty. Szkoda, że na starcie puściła opona. Na DareToBe byłem w Niwiskach, bo mam blisko i też mi się podobało. Za tydzień Bukowsko. Jak będzie taka temperatura, jak w zeszłą niedzielę, to odpuszczę. Chyba że da radę jakoś się przygotować, żeby się skrajnie nie odwodnić i nie zdychać na mocno wymagającej trasie...
  11. Niefajnie. BAM usuwa komentarze. Szkoda, że nie zrobiłem zrzutów ekranu. Zniknął cały wątek o dzieciach, że taka trudna trasa na FAMILY. Zniknął komentarz uczestnika, że wczoraj zakończył sezon. Zniknął komentarz matki dzieci, że bała się o nie, a sama po przejechaniu trasy nie zdecydowała się na start. Za stosowanie cenzury nie będę więcej wspierał finansowo BAM. Jeśli uważacie tak samo, to może warto rozważyć inne cykle, gdzie nie usuwa się niewygodnych dla organizatorów komentarzy? To jest nieuczciwe wobec uczestników - klientów. Mój komentarz - rodzice mieli prawo mieć pretensje, bo nie każdy może wcześniej przejechać trasę, a zazwyczaj FAMILY / MINI jest łatwa technicznie, skierowana do dzieci i mniej doświadczonych rowerzystów. Tym razem było inaczej - dwa mocno techniczne single nie ominęły także dystansu FAMILY. Jeśli pamiętacie autorów usuniętych komentarzy, to priv. Helikopter kursował co chwilę. Po dojechaniu ostatnich zawodników HOBBY część uczestników FAMILY wciąż znajdowała się na trasie. Kilka słów o moim starcie. Było koło 30°C w cieniu. Jazda po górach w tej temperaturze to walka o przetrwanie. Już kiedyś ten błąd popełniłem i puściłem się wtedy na MEGA. Nie wypijesz tyle wody, żeby się skrajnie nie odwodnić. Kilka górek podjechałem, a potem prowadziłem, bo byłem wyczerpany. Bez doświadczenia w jeździe po górach nie szalałem na zjazdach, ale i tak na wielu odcinkach na dłużej puściłem hamulce. Mając świadomość, że w moim rowerze droga hamowania będzie dłuższa, to nie czekałem z hamowaniem do samego końca. Amortyzator Fox dopiero w tych terenach pokazał, na co go stać - płynnie wybierał nierówności i zjazdy szły jak burza. Co chwilę mijałem przebite dętki, a sam mam pełno kropek na tylnej oponie, więc zalanie mlekiem było słuszną decyzją. Podsumowując, gdyby było chłodniej, max 20°C, to na takie coś bym się pisał z przyjemnością. Błędy, jakie popełniłem: przed startem dopompowałem opony - za dużo - przez co ślizgałem się na kamieniach i na szutrze ciemne okulary - skracasz pole widzenia - w góry tylko jasne (fotochromy raczej też odpadają) za mało wody i brak wcześniejszego dostarczenia odpowiedniej ilości węgli/białka, tylko 4h snu chociaż przełamywałem bariery, to było więcej miejsc, gdzie mogłem puścić hamulce lub nie sprowadzać brak dodatkowych bidonów (nawet w kieszonce) lub bukłaka (pozostawiam do dyskusji) muszę kupić jakieś elektrolity do stosowania po maratonach Wciąż jestem odwodniony, ale bywało gorzej, często miałem niefajne objawy po takich jazdach, a teraz tylko odwodnienie i opalenizna. Nie uważam tak. Piję do nieuczciwości organizatorów odnośnie FAMILY, a sam narzekam na temperaturę. Jechałem HOBBY. Zjeździłem wiele maratonów, w tym Cyklokarpaty, też Dare2Be, więc nie nastawiałem się, że będzie łatwo. Po prostu miałem gorszy dzień ze względu na temperaturę i brak regeneracji przed startem (wracałem z podróży, dlatego chciałem się gdzieś przespać i wypożyczyć rower na miejscu).
  12. Wracam dopiero w nocy, a gdybym nie wracał, to bym pojechał prosto do Bielska. Jak wrócę, to mogę nie zdążyć, pociąg na styk jedzie.
  13. Po wypożyczeniu Gianta XTC mam dylemat, czy inwestować dalej w Scotta, czy zmienić sprzęt. Przewodnik ustawił mi siodełko dość nisko. Mimo to podjazdy szły jak burza, nie odczuwałem zmęczenia i jazda to czysta przyjemność. Pewnie kwestia geometrii. Inna sprawa. Wybieram się na maraton do Bielska, ale mi się nie opłaca wracać do mojego miasta i nazajutrz tłuc się pociągiem 5 godzin. Jak pociąg się spóźni, to nie zdążę nie tylko do biura, ale nawet na start. Nikt z moich rejonów nie jedzie, bo u nas BAM jest mało znany. Zatem najlepszą opcją będzie nie wracać do mnie, tylko przespać się w KRK i rano wypożyczyć rower. W BB działa kilka wypożyczalni - ktoś doradzi? Mam strój, buty, bidony, nie mam kasku, pedałów i numeru. Czy rower full to dobry pomysł? Ani nie mam doświadczenia na fullu, ani nie będę mieć przewagi na podjazdach. Dropper też bym musiał montować w sobotę w nocy po przyjeździe. A gdyby był w wypożyczonym rowerze, to jeszcze lepiej. Co do trasy hobby, to może być technicznie. Fragmenty kojarzę, m.in. zjazd po telewizorach i dużo stromych kamienistych odcinków. Błota nie powinno być, chyba że organizatorzy celowo je znajdą. Czego się jeszcze spodziewać? Na górnej stacji kolejki jest odbicie na enduro trails. Niestety tych tras nie kojarzę i ktoś mógłby opisać, kto tam był i tamtędy jechał (mapa i GPX na poniższej stronie)? https://bikeateliermaraton.pl/sezon-2023/bielsko-biala/
  14. Pobyt dobiega końca. Planów było więcej, minimum 2-3 jazdy rowerem, ale udał się tylko MTB w pięknej scenerii. Dłużej jeździłem myszką po mapie niż po wyspie. Jak się jedzie drugi raz, to nie wiadomo, co robić, gdzie iść. Brakuje jakiejś aplikacji, gdzie wybiorę, co chcę zobaczyć, a aplikacja zadba o to, żeby zmieścić się w czasie i jak najwięcej punktów zaliczyć po drodze. Może uda się za rok pojechać na dłużej i wtedy będzie rowerowo. ? To jest forum rowerowe, ale chętnie podzielę się fotkami z różnych miejsc w dedykowanym do tego dziale. Niedziela to dzień, kiedy na ulice wyjeżdża dużo kolarzy szosowych. Są bary, gdzie się spotykają, m.in. jak się jedzie z Santiago del Teide w stronę lasu. Głównie tubylcy. W inne dni mniej, głównie po płaskim, np. La Estrella, gdzie jest szerokie pobocze. Dużo osób jeździ na hulajnodze - te pojazdy są tam bardzo popularne. Podobnie jak w USA, tam też rozwiązują problem ostatniej mili - jadą na hulajnodze na dworzec, pakują ją do bagażnika i z przystanku docelowego wracają na hulajnodze. MTB też się uprawia, ale jest mniej popularne od szosy, w lesie podczas przejażdżki spotkałem 2 samotnych cyklistów na rowerze górskim. Jak ktoś tam będzie, to szlak od Santiago del Teide aż pod góry Anaga - miałem to w planach i mam nadzieję następnym razem przejechać już bez przewodnika, bo tam naprawdę trudno się zgubić. https://www.wikiloc.com/mountain-biking-trails/tenerife-bc-1-ruta-forestal-del-norte-15008798 https://www.alltrails.com/explore/spain/tenerife/garachico?b_tl_lat=28.33919726657534&b_tl_lng=-16.810440894741305&b_br_lat=28.280209159622117&b_br_lng=-16.690681299976916&a[]=mountain-biking Oficjalne szlaki oznaczone BC-1, BC-2, itd. To chyba rządowa strona i tam 5 szlaków wymieniono: https://www.webtenerife.co.uk/what-to-do/routes/mountainbiking/ Odnośnie zakazów, to czasami są w miastach, zupełnie absurdalne i nikt ich nie przestrzega. Po deptakach wzdłuż plaż jeździć nie wolno, a ludzie jeżdżą i policja rzadko tam zagląda, nawet co kawałek jest parking hulajnóg, czasem bez wyjazdu z plaży. Poza wyznaczonymi miejscami hulajnogi nie zaparkujesz. Rzadko stoi jakaś porzucona na środku chodnika. Może to zbyt radykalne rozwiązanie. Szosą to wspomniana już droga wzdłuż północnego wybrzeża i potem wspinaczka do Teno. Dla bardziej wymagających droga z Santiago del Teide to Teide i potem zjazd do Santa Cruz - ulica wąska, ale widoki piękne i raczej bezpiecznie. Kolejna opcja to kręta droga do Vilaflor. Do komunikacji rower nie jest popularny. Brak nawet stojaków rowerowych.
  15. Na razie zaliczona krótka trasa MTB z przewodnikiem po lasach koło wulkanu Chinyero i widoki mega. Szlaki są dobrze oznaczone do jazdy rowerem i na koniu. Chętnie bym pojechał na dłuższą trasę, ale nie ma już czasu, bo niedługo powrót. Chcę dla odmiany przejechać jakąś trasę szosową, może Masca / Teno, może środek wyspy przez lasy - jeśli ktoś teraz przebywa na wyspie, to niech da znać, można się ustawić na jakąś przejażdżkę. Przewodnicy tam mają 60+ lat, więc jak mocno ciśniecie pod górę, to lepiej samemu jechać, no i 2-3x taniej. BTW: Dali mi rower Giant XTC i lepiej się jedzie niż moim Scott 930. Być może geometria bardziej do mnie pasuje.
  16. 1480 g też dobry wynik. To już mam mętlik w głowie. Przyszedł myk-myk. Na tygodniu zajmę się montażem. Kupiłem jakiś czas temu siodełko Spec Phenom i trafi do tej sztycy. Jak będzie niewygodne, to może coś innego zamówię, byle dziura była. Większe modyfikacje powinienem dokonać po sezonie, bo zawsze coś można schrzanić, coś będzie do regulacji. Z drugiej strony niedługo będą górskie edycje: Bielsko, Bukowsko, Wisła, Piwniczna i dobre hamulce się przydadzą? W sklepie usilnie próbują mnie przekonać, że nie ma sensu XT i wystarczy SLX, a tak w ogóle to Magura, bo tańsze. Czyli mam do wyboru następujące: https://bike.shimano.com/pl-PL/product/component/deore-xt-m8100/BR-M8120.html https://bike.shimano.com/pl-PL/product/component/slx-m7100/BR-M7120.html https://www.magura.pl/kategoria-produktu/hamulce-tarczowe/4-tloczkowe/ Jakie będą różnice w skuteczności hamowania i modulacji między tymi modelami?
  17. Kupiłem kiedyś razem z plecakiem bukłak Deuter Source 2.0 i wczoraj wziąłem go na testy. Chciałem się przekonać do tego rozwiązania, ale chyba to nie dla mnie. Co mi się podoba: łatwo się wodę wlewa i wylewa przez wlew od góry kształt, który pasuje do dedykowanej przegrody w plecakach Co mi się nie podoba: bardzo słaby przepływ wody (przez konstrukcję ustnika?) trzeba solidnie zagryźć ustnik zębami, żeby w ogóle się napić woda ma smak plastiku / gumy (czy to z czasem przechodzi?) trzeba mocno wciągnąć powietrze, nawet jeśli woda jest w wężu Ten konkretny bukłak kupiłem na trekking, aby mieć obie ręce wolne i nie sięgać co chwilę do plecaka. Słabo się nawodniłem, bo z tego nie da się pić. Póki co zraziłem się do bukłaka. Wobec tego mam pytania: czy istnieją ustniki działające na innej zasadzie, że nie trzeba łamać sobie zębów? czy smak gumy po jakimś czasie przechodzi, czy trzeba się przyzwyczaić? czy wyparzacie go na początku? (producent nie zaleca) polećcie mi bukłaki, w których wymienione przeze mnie problemy nie występują Drugie pytanie dotyczy konserwacji. Bukłaka wcześniej ani nie wyparzyłem, ani nie przepłukałem. To była spontaniczna decyzja, aby go zabrać na testy, bo może się niedługo przydać za granicą. Otworzyłem, wlałem mineralną i włożyłem do plecaka. Po powrocie pozostałą wodę wylałem. Odpiąłem węża i z niego też woda wyleciała. Aby rozszczelnić bukłak, włożyłem do środka węża oraz to plastikowe zamknięcie. Nazajutrz był suchy i nigdzie nie było pleśni. Gdy wróciłem do domu, to przepłukałem go wodą z kranu i to był błąd. Zresztą i tak to by nic nie dało bez żadnych detergentów. Zaczęły pojawiać się smugi i naloty. U mnie kranówka to tragedia i pewnie dlatego. Jak wyschło po mineralnej, to było nie tykać. Moje pytania: Czym czyścić bukłak od środka, aby go nie uszkodzić? Jakich detergentów można bezpiecznie używać? Czy po laniu tylko mineralnej też coś zarastało pleśnią? Jeśli tak, to czy wdmuchiwaliście wodę do środka? Czy stosujecie jakieś dedykowane przyrządy do utrzymania bukłaka w czystości? Czy go wycieracie od środka i czym (tak radzi producent, ale raczej musi to być coś higienicznego)? Edit: Ustnik w Deuter Source 2.0 wygląda jak na zdjęciu. Po wyjęciu pierwszego elementu od lewej przepływ się poprawił, woda w znacznie mniejszym stopniu smakuje jak guma, ale trzeba pamiętać, żeby natychmiast zakręcać zawór (element po środku), który w połowie lubi się zacinać (po przekręceniu do połowy można go zdjąć z wężyka) co ujdzie na trekkingu, ale jest całkowicie niepraktyczne na rowerze. Jak to wygląda w Camelbaku i innych bukłakach? Czy da się zamontować inny ustnik, którego nie trzeba gryźć, a przynajmniej nie z taką siłą jak w tym modelu?
  18. Pedały i kask można wypożyczyć. Gorzej z butami, więc wezmę swoje. Tam właściciele nieruchomości robią jakieś problemy, jak się chce przechować rower? Ale u mnie w grę wchodzi tylko wypożyczenie na weekend, chyba że w tygodniu kręciłbym wieczorem po okolicy. Na północy jest też polska wypożyczalnia, elektryki, z tylko jednym rowerem nadającym się w teren: https://bikeandsun.es/prices/ Serio zastanawiam się, czy nie wypożyczyć elektryka, bo tam jest często ponad 1000 m w górę np. ta trasa: https://bikeandsun.es/our-friends/puerto-de-la-cruz-la-caldera-mirador-el-lance/ W polskich górach nie uświadczycie takich przewyższeń, a mimo to prawie każdy porusza się na elektryku. Na zwykłym rowerze niektóre odcinki trzeba wypchać lub mieć mocną nogę. Wyjątkiem są endurowcy, co wjeżdżają kolejką. Za moment napiszę do operatorów wycieczek, czy coś będzie organizowane.
  19. Włochy też są świetne do jazdy. Ale teraz jadę na Kanary i szukam dobrych rad. Chyba sam się poszwendam na szosie. Minusem jest to, że musisz wrócić na rowerze, więc jak się wybierasz na przykład z Los Chrisianos do Masca, to musisz pokonać drugie tyle. W przypadku wycieczek z przewodnikiem masz zapewniony transport. Autobusy podobno zabierają rowery w lukach bagażowych, ale wolę nie ryzykować. Będę w okolicy Adeje, to może pętla przez Vilaflor, ale żeby zaliczyć jakieś atrakcje. Jest też trasa przy zachodnim wybrzeżu. Co do MTB, to nie wolno jeździć po Parku Narodowym, jednak zakaz jest też na większości szlaków. Dużo tras jest z Santiago del Teide koło wulkanu Chinyero. Nie mając pewności, gdzie można jeździć, chyba lepiej znaleźć coś z przewodnikiem, żeby nie zarobić €1500. https://www.webtenerife.co.uk/what-to-do/sports/land/mountain-biking/ https://www.komoot.com/guide/802/mtb-trails-in-tenerife Mam jeszcze jedno pytanie. Montujecie własny licznik lub telefon czy idzie wypożyczyć jakiś komputerek?
  20. Nie udało się wskoczyć na rower. Nie żałuję, bo tam więcej jest co chodzić niż jeździć. Przeszliśmy cały PR-TF 10. Zajęło to 7 godzin, ale widoki niezapomniane. Drugi szlak to ten w Palm Mar, skąd widać Afrykę. Na więcej brakło czasu. Miałem jechać w niedzielę na szosę na TF28, bo organizatorowi udało się zebrać odpowiednią liczbę osób, ale w ostatniej chwili w ekipie zapadł konsensus, że jedziemy na Teide i zrezygnowałem. Przewodnik mocno się wkurzył, bo specjalnie dla mnie zmienił plany. Rower jako forma transportu Tam wszędzie jeździ się samochodami. Może wynika to z różnic kulturowych, może miejscowi nie przepadają za rowerem, a może brak udogodnień zniechęca do poruszania się tym środkiem transportu, bo pod sklepem nie uświadczysz nawet stojaka. Gdzie można jeździć, aby nie dostać mandatu? W zasadzie nigdzie. Wszędzie są zakazy. Ścieżki rowerowe? Jak się wpisze carril bici tenerife to wyskakuje jedna koło audytorium. W 2016 roku w sieci powstała petycja o utworzenie drogi dla rowerów w Santa Cruz i podpisało się pod nią... 10 osób ? Rower jako forma treningu i rekreacji Jeździliśmy dużo po wyspie samochodem i napotykaliśmy pojedynczych rowerzystów na kolarzówkach. Sezon zaczyna się dopiero w październiku, gdy zaczynają zjeżdżać zawodowe ekipy. Trasy pod MTB i enduro też są, tylko trzeba wiedzieć, gdzie wolno jeździć, bo większość szlaków, nawet tych mało uczęszczanych, jest dostępna tylko dla pieszych. Mapy w sieci wprowadzają w błąd. Wycieczki grupowe Wygląda to tak, że sklepy rowerowe jedynie udostępniają sprzęt, a wycieczki organizują zewnętrzni operatorzy. Jeśli jedziesz w pojedynkę, to bardzo trudno się załapać, bo mało chętnych. Niektóre wypady są dostępne od października lub tylko na zamówienie. Istnieją też prywatni przewodnicy, co pojadą nawet z 1 osobą, głównie MTB i enduro. Nie podaję linków, bo łatwo to znaleźć i to się ciągle zmienia. Widziałem na YouTube jakiś wypad MTB na zasadzie ktoś zakupił dużo RR XC900 i organizuje wycieczki. Wycieczki z przewodnikiem są drogie, od €30 do €60 od osoby + rowery, prywatne nawet €100 i więcej. Czy uda się tym razem? Może niedługo znów tam zawitam. Nauczony na błędach sprzed roku wygospodaruję czas na rower. Tylko zastanawiam się, czy zwiedzanie wyspy rowerem ma jakikolwiek sens, jeśli często nawet nie ma gdzie go przypiąć. Spróbuję się dogadać, aby mieć więcej wolnych dni. Inaczej zostają weekendy i wieczory. Tym razem nie odpuszczę roweru i raczej MTB niż szosa. Mam do Was pytanie, czy jeździliście tam na MTB i co warto pojechać, jakieś mniej techniczne szlaki? Ostatecznie szosa też może być. Jest też polska wypożyczalnia na północy, głównie rowery elektryczne i najlepiej wcześniej rezerwować. Co warto wiedzieć? Warto nauczyć się podstawowych słów i zwrotów po hiszpańsku. Miejscowi nie umieją angielskiego. Czy czerwiec to dobry moment? Przekonajcie mnie, że warto tam drugi raz jechać. Musiałbym opuścić 2 lub 3 maratony w Polsce.
  21. Zamówiony model Tharsis. W wolnym czasie przejrzę różne zestawy i coś wybiorę. W XCM przy dużej prędkości też można w coś solidnie przywalić. ? Sugerujesz nie kupować karbonowych kół do amatorskiego ścigania? Lokalnie ciężko coś kupić, trzeba zamawiać, więc lepiej zamówić koła, gdzie nic się nie rozleci w razie jakiegoś zdarzenia. Ostatnio się dowiedziałem, że zawodowi kolarze szosowi w ciągu roku kasują w kraksach kilka rowerów. Ale tam maksymalnie obniża się wagę całych rowerów. Tak więc nawet przy małej kraksie nie ma czego naprawiać. Na poziomie amatorskim takie coś nie ma sensu. To też, ale jak już pisałem, sprzętem trochę watów można oszczędzić. Mogę zacząć od opon. Czasami na cięższym Unibike Fusion robię lepsze wyniki niż crossem, pomagają trochę niższa pozycja i opony X-King. Nie wiem, na ile treningiem podniosę moje Vmax, bo podobny mam od kilku lat. ?
  22. Myk-myk zauważalnie zwiększy masę roweru, prawie o 0,5 kg, co może przełożyć się negatywnie na podjazdy. Dopóki nie spróbuję, to nie ocenię, czy to ma sens. Sklep obiecał mi ściągnąć dropper marki PRO (czyli Shimano) i mam do wyboru: LT, Tharsis, Koryak. https://www.pro-bikegear.com/pl/mtb/seatposts/tharsis-dropper-post-100 - najdroższy https://www.pro-bikegear.com/pl/mtb/seatposts/lt-internal-dropper-seatpost - najtańszy (trzeba dokupić manetkę?) https://www.pro-bikegear.com/pl/mtb/seatposts/koryak-dropper-post-120 Oprócz wagi nie wiadomo, czym się tak naprawdę różnią. Ktoś rozjaśni? Więcej niż 100 mm skoku nie potrzebuję, może to nawet za dużo, bo teraz wystarczy, że obniżę siodełko o 20 mm, a już lepiej się manewruje na zjazdach. Druga opcja to dropper Syncros (czyli Scott), ale waga i cena podobna. https://www.scott.pl/produkt/1303/9869/Sztyca-Duncan-Dropper-2-0-31-6 A co do opon, to Specialized też domyślnie montuje różne opony na przód i tył. Zapomniałem nazw, ale bodajże Fast Trak na przód i Renegade. Zawsze myślałem, że przód jest ważniejszy w utrzymaniu toru jazdy. Ale to Spec, to opony drogie będą. W takim razie - podsumowując - co warto założyć oprócz Racing Ray/Ralph? Już wyżej propozycje padły, ale może ktoś podsunie więcej pomysłów. Koła Na miejscu są Nolimited Elite Race, SL, sztywna oś, nie zgadzają się szerokości (100/142 zamiast 110/148), waga 1280 g. https://nolimited.pl/kola-mtb-no-limited-elite-race-29er/ Koła oryginalne Syncros ważą 2080 g. Różnica koło 800 g. W sklepach mówią, że nie warto. Jeśli istotnie masa rotująca się zmniejszy, jeśli są jakieś szczegóły, gdzie zaoszczędzę trochę watów, to zmieniam. Jeśli różnica będzie marginalna, to poprzestanę na samych oponach.
  23. Z ustawieniem siodełka niewiele da się zrobić, ale jutro pomierzę i napiszę, jak sprawa wygląda. Myk-myk wypróbuję, a jak się nie sprawdzi, to wrócę do zwykłej sztycy. Na maratonach są strome i techniczne zjazdy, czasami pionowe z korzeniami, m.in. MTB Cross Maraton i niektóre edycje Cyklokarpat. Jednak na większości maratonów są to dość łagodne zjazdy. Myk-myk daje tylko poczucie bezpieczeństwa. W książkach każą obniżyć siodełko (J. Friel "Biblia treningu kolarza górskiego" i zdaje się, że w "Jazda rowerem górskim" też). Dziś tendencja jest odwrotna, bo tracimy cenne waty. Wracając do opon, to miałem do czynienia z poniższymi oponami: Maxxis Crossking (X-King) mam zamontowane w Unibike, stąd moja opinia, że są szybkie zwłaszcza na asfalcie. W sieci można przeczytać, że rozczarowują na luźnej nawierzchni. Wg mnie na niskim ciśnieniu tragedii w terenie nie ma. Maxxis Icon raz miałem na zawodach, dużo piachu, z dobrą techniką nie było szans się zakopać. Zrobiłem wtedy dobry wynik. Wg producenta mniej stabilne na zakrętach i to też prawda. Średnio szybkie. W sieci bardzo chwalą te opony. WTB Ranger - to już pisałem Vee Rubber - podróbki starych Smart Sam - miałem kilka lat temu w mocno budżetowym MTB - jeździłem po asfalcie i rekreacyjnie w lekkim terenie, głównie lasy i szutry. Też bardzo szybka opona. W zimie jeździłem po śniegu - po głębokim bajka, a po źle odśnieżonych DDR-ach niestabilnie, ale dało radę. Później mechanik sam zmienił te opony na inne, jeszcze szybsze, ale nienadające się w teren. CST Caballero - na dojazdy w zimie 2020/2021 - zawiodłem się. Kenda Small Block 8 Pro - od dłuższego czasu w crossie - dedykowana do amerykańskiej odmiany XC. Co mi się udało wyczytać na temat innych opon: Race King - poza górami są ok, gorzej na zakrętach Racing Ralph - szybko się zużywają, dużo plamek od mleka Rocket Ron - bardziej agresywna, duża przyczepność (także w zakrętach) Maxxis Ardent Race - lepiej trzyma w błocie, dobrze trzyma w górach Maxxis Rekon - jeszcze szybsza Maxxis Crossmark - na suche ok, w terenie gorsza przyczepność Ale jak to z opiniami bywa, są mocno subiektywne. Poza tym jest wiele wersji, a nazwa została taka sama. Patrzę jeszcze na te Race Kingi i opony raczej dla osób z dobrą techniką, choć mogę się mylić. Jak będę miał więcej czasu, to pooglądam testy i poczytam artykuły, bo tego jest masa. Po prostu trzeba znaleźć coś, żeby był utrzymany stały kontakt z podłożem, a jednocześnie żeby była dobra trakcja w terenie, zwłaszcza na luźnej nawierzchni i w górach (bo w drugiej połowie sezonu też będą kamienie, mokre korzenie, itd.). Jeśli chodzi o dalsze starty, dopiero za miesiąc, to już mniej piachów, a bardziej górskie klimaty i po deszczu może być grząsko. Czyli robię na odwrót, jak było przyjemnie, lasy iglaste, szutry, sucho, to startowałem na agresywnych WTB, a jak będzie trudniej, to zmieniam na lżejsze. ? Zmiana opon w zależności od warunków po zalaniu mlekiem jest problematyczna, tzn. dużo więcej z tym zabawy niż przy dętkach?
  24. Odpisuję po kolei. Jeszcze w zeszłym sezonie - rower kupiłem w maju i tydzień później go skatowałem na maratonie. Pierwszy szutrowy podjazd, wszyscy mi odjeżdżają, a ja nie mam siły mocniej cisnąć, chociaż opony są napompowane do pełna. Ok, wtedy myślę sobie, że dawniej wszystkim uciekałem na górkach, bo miałem opony 1.9" (masa roweru cross 13-14 kg), a teraz mam agresywne opony 2.25" (masa Scotta 12 kg), to nie będzie lekko. Na płaskich sekcjach podnoszę siodełko, ile mogę, że nogę mam wyprostowaną, lecz różnica w szybkości jest marginalna i tylko trochę mniej bolą mnie kolana. Wniosek z tego taki, że owszem, myk-myk pomoże, lecz coś jeszcze przeszkadza, być może inna pozycja i inne mięśnie pracują. Na kolejnych maratonach jestem bardziej przyzwyczajony i idzie trochę lepiej. Czy faktycznie poprawię sobie tylko samopoczucie? Myślę, że realnie poprawią się wyniki. Możliwe. Bardzo niesystematyczny był trening tej zimy. Polecono mi jeszcze Rapid Rob, ale na oko niewiele się różni od WTB Ranger. Ja sobie jeszcze poczytam recenzje, a możesz podrzucić jakieś porównania, testy, rankingi, gdzie warto zaglądać? Sprawdzić sam wszystkich nie będę w stanie. ? Jeśli miałoby to pomóc w wyborze, to mogę wymienić miejscówki, w których prawdopodobnie będę jeździć. Rozmiar jest odpowiedni. Mogę coś takiego zrobić, a może uda mi się porównać jakieś odcinki z maratonów. Właśnie analizuję asfaltowy dojazd na maraton. Pocisnąłem konkretnie, żeby zdążyć się zapisać. Na podjazdach wpadły 3rd rekordy, na zjazdach nic nie wpadło. Czyli crossem na luzie robiłem lepsze wyniki. Na samym maratonie rekordy wpadały na zjazdach, ale bardziej płaskie sekcje po szutrach słabiutko. Oczywiście mogę wybrać jakiś płaski odcinek, przejechać go kilka razy różnymi rowerami i porównać. Może w sobotę dam radę coś takiego zrobić. No ale są już wystarczające dowody, że osiągam znacznie gorsze wyniki. Tutaj przydałby się pomiar mocy i wtedy byłoby wiadomo, ile faktycznie wkładam w korbę i jak to się przekłada na prędkość. Większość zgadza się, że WTB Ranger to agresywne opony. Przejechałem się po sklepach i słabo z dostępnością części na miejscu. W jednym godzinę roboty wyceniono na 150 zł. Za solidną robotę zapłacę, ale jeśli mnie do tego zniechęca, to wyczuwam, że czyszczenie opon z zaschniętego mleka to nic przyjemnego. Może sam to ogarnę. Ale teraz nie mam na to siły. Do soboty żaden mechanik mi tego nie zrobi. Na kolejny maraton najwyżej pojadę bez zmian, a potem miesiąc przerwy i jakieś kroki muszę podjąć. Jeśli nikt mi konkretów nie poda, to sobie poczytam i dam do oceny zmiany. Wśród opon wymieniane są X-King, Race-King, Racing Ray/Ralph, Vittoria Barzo (też dużo zawodników ich używa). Przypomnę, że nowe opony powinny być szybsze, ale powinny zapewniać przyczepność, zwłaszcza na zjazdach, zakrętach, na piachu (także zjazdy po piachu), ale też jak będą jakieś błotne i śliskie odcinki. Tutaj muszę zdać się na Wasze doświadczenie.
  25. Zmiana opon powinna pomóc. Ale na jakie? Na maratonach klimaty bywają różne. Ostatnio lasy iglaste, czyli ściółka i piach. W moich rejonach więcej jest lasów liściastych z ubitym podłożem i błotem, kiedy popada. Często są to szutry i trawy. W górach to szutry, błotne single, ubita ziemia i kamienie. Są na miejscu X-King zwijane, a jak się będą zachowywać w boju, to nie wiem. Na pewno będą szybsze. A które więcej błędów wybaczają? W trybie pilnym trzeba wyczyścić opony i zalać od nowa. Myślę sobie jeszcze, że jeśli za tydzień jest kolejny start, to może nic nie tykać. Będzie prawie miesiąc przerwy do następnego maratonu i wtedy jest odpowiedni czas na większe zmiany.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...