Skocz do zawartości

wino

Użytkownicy
  • Postów

    193
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez wino

  1. Śmigam teraz po mieście 50-100 km dziennie. Przerobiłem rower na elektryka, aby nie wypalać zapałek, ale efekt jest odwrotny, bo nogi męczą się jeszcze mocniej i łapią mnie skurcze. Wcześniej na zwykłym rowerze zajeżdżałem się, ale potem byłem w stanie iść na trening. W taki sposób przetrenowałem zimę - na zwykłym rowerze - ale efekt nie jest taki, jakby prowadzić systematyczny trening na trenażerze, bo nie jest ukierunkowany na zawody, lecz pod jazdę typowo miejską, czyli robisz krótkie interwały, czasem wspinasz się pod górkę, ale 5 minut jazdy i przerwa, dodatkowo zatrzymywanie się na światłach, więc w ten sposób trudno zbudować wytrzymałość. Nie da się tego połączyć. Chyba bardziej mi zależy na wyścigach, które będą za miesiąc.
  2. Pogoda nas ostatnio nie rozpieszczała i kilka wyścigów odpuściłem. W czerwcu będzie kilka ważnych zawodów i chyba na tym zakończę ściganie. To wymaga systematyczności, wolnego czasu, determinacji, odpoczynku, a u mnie z tym średnio. Jedynie sprzętu jest więcej. 🙂 Sytuacja jest taka, że trener mi rozpisuje tydzień: A _ B C _ D E, a wychodzi F G Hh _ _ _ KK. Mam jechać na wyścig, ale pada propozycja, pielgrzymka rowerowa. Wyjazd o 6 rano, zimno, okulary parują, ale ostatecznie to był świetny pomysł, coś innego, był jakiś cel podróży, choć pod koniec pod górkę mnie odcięło i nie wracałem z ekipą, bo nie jeżdżę ultra i nie miałem siły. Mam znów jechać na wyścig, ale wybieram ustawkę, bo nie muszę tłuc się 6h pociągiem, aby pojechać 3h maraton. Trzeba sobie zadać pytanie, po co walczymy i co nam to daje oprócz fejmu?
  3. Wyjąłem z piwnicy fulla i pierwsze wrażenie - jak niestabilnie się nim steruje. To nie jest dobrze, kiedy masz kilka rowerów i do każdego musisz się przyzwyczaić. Już w zeszłym roku mało jeździłem w terenie. Jakieś 400-500 km. W tym roku będzie podobnie. Rower po serwisie + pomiar mocy. Natomiast Scale 930 - zabrałem go na wyścig - i zaczęło się od poważnej usterki. Narzekałem na opony WTB Ranger, ale były bardziej przewidywalne i szybsze niż Vittoria Barzo. Złotego środka nie ma. Porównałem także jazdę na wysokim i na niskim ciśnieniu po lesie, gdzie jest dużo piachu. Na wysokim ciśnieniu muszę uważać i ślizgam się po piachu, a na niskim opona lepiej się wgryza, ale tracę na łatwych odcinkach. Czasy wyszły podobne. Rocky Mountain pojedzie na 2 wyścigi i potem nie wiem, co z nim zrobić. Tak lekki rower nowy koszt 20 000 lub więcej. Szosa na ten sezon zostaje. Może niedługo zmienię kółka na karbony. Na razie dojeżdżam stockowe. Unibike - wleci konwersja, ale docelowo na ten cel jakiś rower z grubszymi oponami i dobrą amortyzacją.
  4. Dziwne rzeczy się dzieją. Już pasek wydolności aerobowej w Garminie był na zielono, gdzieś w okolicach 2/3, a teraz spadł na czerwono do 1/3. Algorytm ma rację, bo sam to odczułem brakiem sił, zanim jeszcze pokazał się czerwony pasek. Trener powie, że to przez to, że go nie słucham (nie zawsze mam czas, nie zawsze jest pogoda, poza tym latam po mieście), ale kilka czynników, które mogły na to wpłynąć: za mało snu / zły sen (ostatnio rano nie mogę wstać) niesystematyczny trening (np. zamiast wykonać jednostkę treningową jadę na miasto) pierwszy wyścig w tym roku (ale już wtedy miałem mało siły) Wg mnie teraz darować sobie bazę i skupić się na elementach taktycznych - podjazdy, tempówki, technika.
  5. Przypomnę, że zależy mi na tym, aby: 1. Po wyjeździe z off-road jednym guzikiem rower stał się legalny 2. Był wodoodporny, bo chcę jeździć także w deszcz, śnieg, chlapę. Bafang chwali się klasą IP76, a nie wiem, jak u innych. 3. Długo służył, bo to będą jazdy nawet po kilka godzin dziennie. 4. Bezpieczny, a więc BMS, ochrona przed wodą, temperaturą, itd. bo rower trzymam w domu. 5. Chcę móc też jeździć bez wspomagania. Najchętniej bym kupił osobny rower elektryczny, ale nie mam już miejsca na kolejny rower. Dlaczego e-bike? Teraz także trenuję na szosie i nie chcę wypalać zapałek, śmigając godzinami po mieście. Trochę poczytałem: 1. Zazwyczaj 250W, 500W, 750W to silniki przekładniowe. Są lżejsze, potrzebują mniej energii, ale szybciej się psują. 1000+ W to silniki bez przekładni, 2x lub 3x cięższe, cichsze, bardziej wytrzymałe. Czy to prawda, że po wyłączeniu wspomagania silniki bez przekładni generują duży opór? 2. Większość zestawów zawiera oddzielny sterownik, który zwykle montuje się w miejscu drugiego bidonu. Tak jest w systemach Nexun i Bafang. Jedynie Rapid ma zestaw 1000W ze sterownikiem w szynie. Nie sprawdzałem innych producentów. 3. Nexun to zestaw chińskich komponentów, np. silniki MXUS, sterowniki KT. Rapid i Bolt są brandowane i nie wiadomo. Największe możliwości konfiguracji daje Nexun lub złożenie zestawu z ogólnie dostępnych komponentów. 4. Bafang w tylnej piaście to max 500 W. Mocniejsze tylko hub-drive. Nie pamiętam już, czemu do miasta zalecają silnik w tylnym kole. 5. Jak chcesz naprawdę mocną obręcz i nierdzewne szprychy, to żaden gotowy zestaw tego nie ma. 6. Żaden gotowy zestaw nie ma BMS. Nexun oferuje osobno do kupienia. 7. Największa dostępność części - Bafang. Jaki mam wybór: 1. Iść na łatwiznę i zamontować Rapida 1000W, ale nie ma kabla na "panic button" i przy szybszej jeździe ryzykuję kłopoty. Wodoodporność nie wiadomo. 2. Iść na łatwiznę i zamontować Bafanga 500W. Problemy te same, ale lepsza jakość, natomiast silnik jest z przekładniami. 3. Złożyć samemu, ale chyba nic innego nie wymyślę niż to, co jest w zestawach. ChatGPT pisze: 🥇 1. Bafang (najlepszy ogólnie, ale z zastrzeżeniami) „działa latami bez problemu” „łatwy dostęp do części” „każdy serwis ogarnie” „dużo poradników i modów” Ale też: „fabryczne ustawienia są agresywne” „szarpie przy starcie” „trzeba go trochę ‘ustawić’” 🥈 2. Nexun (chiński budżet, loteria jakości) „tani i działa” „dobry na start” „łatwy montaż” Ale: „różna jakość między egzemplarzami” „elektronika potrafi paść” „brak części po czasie” "słabe uszczelnienie → problemy w deszczu" 🥉 3. Rapid (najmniej znany / często rebrand) „działa podobnie do Nexun” „czasem lepsza jakość wykonania” „zależy od konkretnego zestawu” Ale: brak standaryzacji trudniej o części nie wiadomo, co dokładnie kupujesz Mechanicy radzą minimum 1000 W. Silnik nie ma mocy, tylko zależy, ile kontroler poda, a im większa maksymalna moc, tym mniejsze ryzyko spalenia, jeśli długo się piłuje. Ile w tym prawdy? Czy przy kontroli mogą się przyczepić, że silnik wygląda na zbyt duży? Rapid S1100 1000W Zacznę od Rapida, bo ma tylko kilka gotowych zestawów. https://b2b.rapidebike.com/products/zestaw-medium-1000w waga silnika: 6,1 kg bateria: Reactor 48V (bidon lub bagażnik) wyświetlacz: do wyboru 4, brałbym największy sterownik w szynie baterii sinus Vmax Pmax tempomat manetka (lub jej wyłączenia) V odcięcia PAS kontrola temperatury hamowanie regeneracyjne nie ma błyskawicznego trybu legal / offroad może ktoś wie, co to za producent sterownika? prawdopodobnie brak komunikacji bezprzewodowej czujnik hamowania manetka (serwisy nie montują) czujnik PAS szprychy: chyba stal (nyple z aluminium) RAPID CITY 500W silnik przekładniowy max obciążenie: 25A (o 5 A mniej) waga: 3,1 kg (2x lżejszy) bateria: Reactor 36 V 20Ah (bidon lub bagażnik) sterownik podobny, ale bez regeneracji RAPID RACE 2000W max obciążenie: 30 A (takie samo) waga: 6,4 kg (trochę więcej) bateria: Reactor 48V 21 Ah (tylko bidon) sterownik mocowany na ramie (ten słynny chlebak) nie napisano, czy jest przewód offroad/legal lub opcja w wyświetlaczu Nexun Zestaw mocny: https://nexun.pl/pl/products/zestaw-mtb-do-konwersji-roweru-mxus-3k-turbo-48v-tryb-legalny-250w-956.html Silnik 3000 W to przesada. Obręcz kapslowana. Sterownik KT48SVPRCK z przewodem do ograniczenia mocy 250W 25 km/h. Nawet jest czerwony guzik do ograniczenia prędkości (ale raczej nikt nie chce go mieć na widoku). Zestaw słabszy: https://nexun.pl/pl/products/zestaw-trekking-do-konwersji-roweru-xp04-tryb-legalny-250w-1179.html https://nexun.pl/pl/products/zestaw-trekking-do-konwersji-roweru-2000w-mxus-30h-tryb-legalny-250w-1275.html Bafang W sklepie, gdzie zaopatruje się drugi mechanik, oprócz Bafanga są ich brandowane. https://ultaction.pl/zestawy-elektryczne?ocf=F6S3V18 Jeśli to oficjalna strona Bafanga, to można poczytać: https://www.bafang-e.com/en/oem-area/applications/ecity/drive-systems Grin Kanadyjskie silniki. W Polsce trudno dostępne. Do tego sterownik Vesc, który ma łączność z telefonem i kabel do "panic button". https://grintech.eu
  6. Teneryfa przełożona na jesień. Za to udało się pojechać do Malagi i znów do Calpe. A czy Rzym to dobre miejsce na rower szosowy? Czy są grupowe treningi dla turystów? Dużo tam jest płaskich tras do pozwiedzania miasta, są wycieczki na elektrykach, ale jakieś trasy treningowe to daleko poza miastem. Podobno w samym Rzymie słabo. 90% to turystyka rowerowa. Planuję zwiedzać Rzym, ale 2-3 razy trzeba by się wybrać na trening. Castelli Romani i Cassino to podobno lepsze bazy wypadowe. Połączenie treningu rowerowego ze zwiedzaniem Rzymu może być trudne. Komoot pokazuje kilka tras szosowych z Rzymu, ale mało kto oferuje wypożyczenie szosy.
  7. W zimie to wiadomo. Mimo wszystko starałem się jeździć. Zabrakło tylko basenu, który w zeszłych latach solidnie rozwijał kondycję. W zeszłym tygodniu wieczorami zimno i smród. Wolałem odpuścić. W tym tygodniu w czwartek mocne opady, w piątek też deszcz, dzisiaj w miarę OK, a jutro ma solidnie lać. Treningi mam rozpisane 4x w tygodniu. Ale oprócz tych treningów śmigam też po mieście na góralu. Jeśli jakiś trening pominę, bo są średnie warunki na szosę (mam obawy co do jazdy w mocny deszcz, zwłaszcza teraz, kiedy ulice nie są jeszcze posprzątane po zimie), to odpuszczam lub wsiadam na górala. Trener o tym nie wie i go to nie interesuje, bo chce widzieć tylko te jazdy, gdzie jest pomiar mocy (czyli tylko w szosie).
  8. Najtaniej to ściągnąć samemu części z Ali, np. silnik, np. Mxus XF15C (przekładniowy) lub Mxus 30H (bezprzekładniowy) obręcz, np. DT Swiss U663 nierdzewne szprychy 13g sterownik, np. KT 48V 30A bateria wyświetlacz czujnik temperatury BMS jest potrzebny dla bezpieczeństwa, czy wystarczy dobry sterownik? Jak się nie znasz, to lepiej kupić gotowy zestaw, bo wszystko musi do siebie pasować. Czy moc szczytowa 1000W do miasta wystarczy? Dalej jestem zielony w temacie. Wieczorem poczytam i porównam zestawy Bafang / Nexus / Rapid. Mój rower już po serwisie. Wymieniony łańcuch, kaseta, linki, klocki. Wkładam 2x mniej energii i znów jeździ się tak lekko jak przed zimą, że aż szkoda mi go konwertować na elektryka, bo jeżdżę nim na co dzień po mieście i przy okazji robię trening. Dopiero jak jestem bardzo zmęczony np. wykonam mocny trening lub jest bardzo gorąco, to przydałoby się wspomaganie chociaż pod górkę. W zimie spędzałem na nim cały dzień. Z drugiej strony taka konwersja jest odwracalna, a można się czegoś nauczyć i to jest też coś nowego. Trzeba przełożyć kasetę, tarczę, zdjąć elektronikę i chyba tyle. Mam jeszcze takie obawy, że jak rower będzie stał na zewnątrz, to trzeba go czymś osłonić?
  9. Pogoda ostatnio nie sprzyja. Co robicie, gdy macie zaplanowany trening, a mocno pada lub jest zimno? mimo wszystko jeździcie po deszczu? szosą zawsze się boję, a ciuchy będą przemoczone trenażer? jak widzę, to po zimie większość całkowicie rezygnuje z trenażera rower MTB? u mnie brak pomiaru mocy, ale muszę kupić zastępujecie innymi aktywnościami? basen? bieganie? rower spinningowy na siłowni?
  10. Największe wyzwanie to wytyczenie takiej trasy, aby idealnie wstrzelić się w klucz. Te treningi są skrojone pod trenażer, a nie na zewnątrz w ruchu ulicznym. Chyba lepiej zadać bardziej ogólne ćwiczenia, np. wykonaj 5-10 minut rozgrzewki znajdź krótką górkę i wykonaj 3x5 powtórzeń na twardych przełożeniach kad. 60 wykonaj 10 minut schładzania W zeszłych latach największe postępy dało mi katowanie okolicznych podjazdów i jeżdżenie na maratony. Czasami aż za mocno, że mnie trzymało przez tydzień, bo na jazdach grupowych celowo wyznacza się takie trasy, aby dały popalić i żeby zaimponować na Stravie. Mniej więcej tak sobie dzieliłem treningi i na bieżąco decydowałem, co robić: tlen - jazda po płaskim w szybkim tempie, ale tak, aby się nie zajechać (to się czuje, obserwując reakcje organizmu, można też obserwować puls, przykładowo 120-140), najczęściej w weekend i zauważyłem, że jak są górki, to lepsze efekty daje pokonywanie ich na pełnej mocy jazda regeneracyjna - najczęściej po wyścigach lub po przetrenowaniu powtórzenia krótkich podjazdów (budowanie siły) - nie wykonywałem tych sesji zbyt często, a raczej wtedy, gdy miałem mało czasu podjazdy 2-3 km (100-200 m w górę) - trasy zawierające 2-3 takie górki, gdzie na początku wypluwałem płuca i musiałem robić przerwy, a potem już pokonywałem je w całości trochę wolniej (ale coraz szybciej - bo taki był cel) budowanie siły, czyli mniej górek, ale na twardych przełożeniach efektywne pokonywanie podjazdów, czyli mniejsza moc, ale wyższa kadencja wytrzymałość na podjazdach, czyli w trupa - ostatnio na jazdach grupowych (jak za mocno wystrzelę, to potem muszę zwolnić) trasy przypominające wyścigi - jazdy grupowe - ale za wolne tempo w peletonie, więc tylko na górkach dają popalić Długie wyprawy w weekend po płaskim i brak systematyczności prowadziły do braku siły na podjazdach (sezon 2019). Teraz to, co mi rozpisuje trener, to okres podstawowy, np. 2-3 godziny jazdy w strefie 2 (160-214 W). Mit bazy? Jest też sesja sweet spot, strefa 2-3, której nawet nie odczułem, a przy 250 W powinienem odczuć. Muszę się pilnować zarówno by nie przekroczyć watów i by utrzymać waty. Po dłuższej jeździe bez odpoczynku zaczyna męczyć i może o to chodzi. Kiedy nie pilnuję watów, to cisnę mocniej, ale jak mam dość, to schodzę z tonu. Dla mnie to eksperyment, który powinien być przeprowadzany jeszcze od grudnia? Na razie będę trzymał się planu, ale mam obawy, że nowe podejście może nie przynieść takich efektów jak treningi o wysokiej intensywności.
  11. Mechanik, który mi serwisował rower po zimie, też montuje Bafanga, ale jak przyniosę inne części, to je założy. Jeśli jest łączność bezprzewodowa lub kabelek do przełączania legal / offroad, to daje mi możliwość zmiany trybu bez zatrzymywania się i grzebania w menu. Najważniejsze jednak bezpieczeństwo i możliwość jazdy w każdą pogodę. Wieczorem wrzucę kilka zestawów do oceny. W zasadzie to wybór miedzy: - Rapid (jest serwis, co montuje tylko to) - Bafang (podobno największy wybór części gdyby coś się zepsuło) - customowy zestaw z części z Ali
  12. Wcześniej prowadziłem trening praktyczny, czyli jeździłem podobne trasy, jak na wyścigach i ćwiczyłem cechy z książki J. Friela, jednak bez wyznaczania stref mocy / tętna i trzymania się kurczowo poziomu wysiłku. Średnio też było z systematycznością, bo pogoda, bo brak czasu. Nie miałem planu treningowego. Na początku próbowałem go ułożyć, ale mi nie wychodziło. Porzuciłem tabelki i na bieżąco decydowałem, jakie jednostki robić w danym dniu. Czasami były to powtórzenia krótkich górek 1-2 minuty, ale zazwyczaj trasy złożone z 2-3 długich podjazdów. Krótkie górki pokonywałem z maksymalną mocą (to podnosi V02max i próg mleczanowy), a długie podjazdy tak, aby podjechać w całości. W zeszłym roku doszły jazdy grupowe, gdzie ścigaliśmy się na podjazdach. Czas jednej górki to 5-10 minut. Na płaskim w peletonie nie męczyłem się zbytnio, bo nie było zmian, tylko prowadzący i jechałem w środku lub z tyłu, tak więc puls koło 120 nawet poniżej progu tlenowego. Tempówki też bywały, ale po nich często miałem problemy. Teraz zacząłem trening ustrukturyzowany, czyli trener rozpisuje mi plan i muszę pilnować, aby moc utrzymać w danym przedziale, który wydaje się niski. Mam obawy, że w ten sposób nie zbuduję szybko formy, gdyż wyścigi zaczynają się już za miesiąc, a najważniejsze są za 2 miesiące. Zauważam jednak pewną różnicę. Teraz muszę się pilnować, aby utrzymać moc w danym przedziale. Mam tendencję, aby jechać mocniej niż trzeba, a na zjazdach kręcić słabo lub wcale. Ale z drugiej strony muszę też pilnować, aby nie wchodzić poniżej i minimalizować przerwy. Na klasykach rzadko tak jest, że się trzyma ten sam poziom wysiłku przez dłuższy czas, ale może takie sesje treningowe też mają sens? Czy trzeba przyspieszyć tempo i trenować mocniej? Czy po przesiadce na trening ustrukturyzowany zauważyliście poprawę? Czy są jakieś naukowe argumenty za takim podejściem?
  13. Prędkości Orbea Orca M30 (koła stockowe, opony NEXT 32 mm) i Rocky Mountain Vertex 990 RSL (lekkie aluminiowe koła, opony Maxxis Ikon 2.2") są porównywalne. Mam podgląd na żywo. Natomiast waga... jak znoszę oba rowery po schodach, to szosa waży na oko o 2-3 kg więcej. Chciałem dołożyć do lżejszej szosy i na pewno to by się przełożyło na wyniki. Mam dylemat, czy zmienić tylko koła i opony, czy przesiąść się na lżejszą szosę.
  14. Wracam do tematu. Jeździłem już kilkoma szosami i wydaje mi się, że waga ma olbrzymie znaczenie. Ciężki Lapierre szedł pod górę odczuwalnie wolniej niż lekki BMC. Duża różnica jest też w przyspieszeniu. Takie same odczucia miałem podczas wycieczki elektrykami w górach. Gdybym miał dzisiaj wybierać, to bym dołożył do lżejszej ramy. Zawodowcy je łamią w kraksach, ale ja dotychczas ani jednej wywrotki ani kraksy. Może dlatego, że nie jeżdżę podczas deszczu, a ścigam się w klasykach w drugiej połowie stawki, a nie w sprinterskich zawodach. Kluczowe pytanie co najbardziej poprawi wyniki (oprócz treningu) i czy zmiana roweru mi w tym pomoże. Jak nie, to zostanie Orca, ale tylko koła do zmiany na karbonowe i opony na szybsze. A czy bardziej pochylona pozycja przeszkadza w podjeżdżaniu pod górkę? Czemu jest podział na rowery "na górki" i "sprinterskie"?
  15. Opony to ciężki temat. Chwaliłem X-King 2.25" za szybkość. Jak mi zmienili przód na Rockrider Fast 500 29x2.30", to od razu poczułem różnicę. Szerokość opony to nie wszystko. Ale kosztem przyczepności, bo w śniegu i piachu ta opona radzi sobie gorzej. Sprzęt aktualnie bez zmian: cross - Author Codex 2015 - już rok nie jeżdżę - mój pierwszy rower i mam dylemat, czy zostawić do rekreacji, czy sprzedać MTB - Unibike Fusion 2022 - służył jako rower do miasta, lubię nim jeździć, ale zima go dobiła na amen, rozważam konwersję na e-bike MTB - Rocky Mountain 990 RSL - wszystko z karbonu na osprzęcie SRAM X01 - chciałem go sprzedać, ale zacząłem nim jeździć po mieście i jest znacznie szybszy, bardziej responsywny i chyba zastąpi Unibike, ale jak zacznę go narażać na warunki atmosferyczne i trzymać pod gołym niebem, to już nie będzie tak fajnie - kupiony z uszkodzoną ramą rozmiar M (na mnie pasują L), naprawiony i tylko jedna rzecz mnie wkurza - manetka od blokady amortyzatora MTB - Scott Scale 930 - pierwszy pełnoprawny sztywniak, którym czasem pojadę na jakiś łatwy maraton - w nim zmienione koła na DT Swiss i opony Barzo MTB - Scott Spark - jeżdżę nim maratony i czasami treningi w terenie, osprzęt XTR, stockowe koła i opony Rekon Race (średnio przyczepne) szosa - Orbea Orca M30 - mechaniczna 105 i na razie stockowe koła z oponami NEXT 32 mm gravel - był w planach, ale rozmyśliłem się Chcę zredukować sprzęt o połowę, tak żeby: mieć szosę na treningi (90% treningów) i wyścigi szosowe mieć szybkiego fulla na maratony MTB (co najmniej kilka ich będzie) mieć szybki rower MTB na łatwe, mniej techniczne maratony mieć rower do miasta, który można narazić na warunki i na kradzież (nie wszędzie da się trzymać pod dachem) mieć rower na zimę, który poradzi sobie w trudnych warunkach i go nie żal (rozważam też przeróbkę na e-bike) Ciężki temat. Z tych wszystkich Unibike jest najbardziej budżetowy, dlatego służył do miasta i na zimę. Jeśli chodzi o rowery na maratony, to może przydałby się lekki rower jak Rocky Mountain, ale odpowiedni rozmiar i współczesna kaseta? Trzeba by zapolować na jakąś używkę. W ogóle to może wystarczy zestaw MTB + szosa i po zimie części i tak do wymiany (ale koszty rosną w przypadku XT / XTR)?
  16. Cześć. Chcę zamontować silnik do roweru Unibike Fusion jak w specyfikacji: https://katalog.bikeworld.pl/2019/web/produkt/rowery_gorskie/xc_maraton/unibike/63611/fusion_29 Jest w moim mieście serwis, który zajmuje się konwersją, ale wiedzę mają sprzed 10 lat. Nauczyli się robić na jednym systemie i nie akceptują innych. Na początku mechanik sam zasugerował, że może mi zamontować Nexuna, ale za drugim razem stwierdził, że montują tylko Rapida, a jak chcę inny, to mam zamówić i sam sobie założyć. Porównałem te 2 systemy i wynika z tego, że: Rapid jest łatwiejszy w montażu, sterownik w szynie, ale części trudniej dostępne Nexun jest większy, ale ma kabelek blokady 25 km/h 250W i Bluetooth Czy ktoś ma jakieś doświadczenia z tymi systemami? A może polecacie inny? O co chodzi - fajnie jednak mieć możliwość szybkiego przełączenia z trybu offroad (poza drogami publicznymi) na legalny (na drogach publicznych), czy to przyciskiem, czy zbliżeniem znacznika RFID, czy z aplikacji na telefonie, a nawet daje to możliwość zastosowanie niestandardowych rozwiązań. Jeśli mechanik uprze się, że tylko Rapid, to na moim miejscu zgodzilibyście się? Czy jednak szukać kogoś, to zamontuje Nexuna? Bateria wyląduje raczej na bagażniku, aby nie wiercić dodatkowych dziur w ramie. Tak sugerował mechanik.
  17. Nie mogę już edytować. Z klimatem wygląda to tak: https://weatherspark.com/compare/y/31630~31602~31597~87583/Comparison-of-the-Average-Weather-in-Adeje-Santiago-del-Teide-Vilaflor-and-Warsaw Wyspy Kanaryjskie są najlepsze na posezonowy rozjazd, czyli październik-listopad. Na Teneryfie najciekawsze są podjazdy do Teide i do Masca. Inne trasy to nic ciekawego. Nie ma tam kultury rowerowej tak jak w Europie. Poza uprawianiem kolarstwa nie jeździ się na rowerze. W zimie bezpiecznie na rowerze jest tylko na południu. Jeszcze takie porównanie: https://weatherspark.com/compare/y/31630~42533/Comparison-of-the-Average-Weather-in-Adeje-and-Calp https://weatherspark.com/compare/y/31630~42533~35192~47180/Comparison-of-the-Average-Weather-in-Adeje-Calp-Málaga-and-Girona Z tego wynika, że najbardziej bezpieczna opcja w zimie to Calpe. Nie ma co sugerować się wykresami. Pogoda to loteria. W kwietniu podobno pada najwięcej. Ja trafiłem na 12 słonecznych i gorących dni, a pół marca lało. Na plus także to, że słońce już świeciło wyżej i dzień był dłuższy. Napiszcie szczerze, z własnego doświadczenia, czy Teneryfa lub inna wyspa na Kanarach to dobry pomysł teraz? Co bym nie wybrał na 2 tygodnie, to i tak, chcąc się solidnie przygotować do sezonu, nie obejdzie się bez trenażera. Edytowano: taksówkarz mnie straszył, że w Calpe w tunelach i na szczytach mokro, że wywrotki, ale nic takiego nie doświadczyłem. Jeśli rower bym wypożyczał, to można trochę pobyć na Kanarach, a trochę na Półwyspie, żeby 2 razy nie lecieć.
  18. Obserwuję teraz gości, co tam są i pogoda w kratkę, drogi pozamykane (można tylko do Vilaflor i w dół). Wszędzie napisy na murach "tourist go home". Oceany porywają ludzi z plaż. Może styczeń / luty będzie lepiej.
  19. Najważniejsze wyścigi będą w czerwcu, więc wg „Biblii” Friela od stycznia powinienem lecieć zgodnie z planem. Muszę w końcu ogarnąć trenera. Najpierw sprawdzę, czy może mnie prowadzić ktoś z lokalnego środowiska. Na Teneryfę chyba styczeń najlepszy. Nie zastanawiać się długo, tylko lecieć. Roztrenowałem się przez jesień i nie mam tak mocnej formy jak w szczycie, chociaż siła została i pod górkę mogę pocisnąć. Trzeba to utrzymać. I z tym mam problem, bo wspinaczki tam są długie i mocno pod górkę, a zajechanie się to najszybsza droga do wypalenia i przedwczesnego zakończenia sezonu. Pod Teide i do Masca trzeba jechać na niskiej intensywności albo odetnie. Jeśli chodzi o Calpe, to zastanawiam się, czy jechać styczeń / luty (będzie dużo prosów i tłoczno), czy marzec / kwiecień (już luźniej) tak jak w tym roku. Pogoda to loteria zarówno w styczniu jak i w marcu. Na przełomie marca / kwietnia jest już ciepło i można jechać w krótkim rękawku, ale słońce pali.
  20. Cała wyprawa na Port de Tudons w Costa Blanca wyszła 130 km i 2500 m przewyższenia. Jest też dłuższa wersja trasy. Takie porównanie: Port de Tudons - 16 km i 800 m pod górkę https://www.strava.com/segments/1769367 https://www.strava.com/segments/2707764 Lost Cristianos do Teide - 32 km i 2000 m pod górę https://www.strava.com/segments/707733 Masca - zależy, od której strony się podjeżdża Czyli pomijając podjazd pod Finestrat wychodzi 2x więcej wspinaczki i bardziej stromo. Costa Blanca bardziej przyjemna, ale przy powrocie do bazy górek nie wybaczy. Teneryfa wymaga dużej kondycji, chyba raz pod górę i raz w dół, coś jak w MTB w cyklu DareToBe. Pod kątem treningu na zawody szosowe zdecydowanie lepsza Costa Blanca. No niestety tak. Samemu trasy przez środek wyspy odpadają. Jeśli w luku bagażowym, to w jakim stanie dojedzie? Ale hulajnogi tak wożą, to może się nie potłucze. I tu jeszcze dodam, że w Calpe część przewodników jeździ na elektrycznych szosach. Wielu turystów też wybiera elektryki. Ostatnio dużo osób stacjonuje właśnie w Pego zamiast w Calpe, ale nie jest to miasto typowo kolarskie i kierowcy nerwowo tam jeżdżą. Są też wyjazdy na La Gomerę i La Palmę, ale chyba nie ma to sensu - fakt, dużo zieleni, widoki, ale podjazdy jeszcze bardziej męczące. Chodzi o zorganizowane wyjazdy kolarskie, które ostatnio wyrastają jak grzyby po deszczu. Z jednej strony samemu mam dowolność, gdzie będę jeździć. Natomiast w grupie mam zapewnioną pomoc. Na jednym z wyjazdów jest trasa z Santa Cruz na Teide i zjazd do Los Christianos, ale w programie mają też trasy z przewyższeniem powyżej 3000 m. Pewnie zdecyduję się sam jechać, ale interesuje mnie, jak tam jest w zimie, jeśli chodzi o kolarzy, czy są zawodowe ekipy tak jak w Calpe, czy bardziej turyści i amatorzy, tylko kosztowo wyjdzie drożej, bo guided tours są drogie i już lepiej samemu jeździć albo się gdzieś zgadać. Jeszcze dodam, że można zajechać kolana i po powrocie z Calpe miałem problemy, ale przeszło. https://www.youtube.com/watch?v=RFur_aL5zQk&list=PLN-tFWHXBB9mFDBTFWQ1tN5pyUiEVJyFu&index=2 Można zapytać - a gdzie kolarze? W kwietniu już niedobitki. Edit: w tym sezonie planuję współpracę z trenerem, jeszcze nie wybrałem, ale taki wyjazd może wcześniej należy skonsultować?
  21. Wybór padł na Calpe, czyli Costa Blanca. Krótkie podsumowanie. Wyjazd Było kilka opcji, aby pojechać w większej grupie, ale ostatecznie zdecydowałem na bieżąco monitorować prognozy pogody i jechać sam. I to był strzał w 10, ponieważ pół marca lało i ekipy, co pojechały wcześniej, za dużo nie pojeździły, a ja miałem słońce przez całe 2 tygodnie. Była to opcja ryzykowna, choć już kończył się sezon, więc udało się na miejscu znaleźć hotel i rower. Dużym minusem są koszty, 2x wyższe niż w grupie. Jest jeszcze jeden powód, dlaczego nie w grupie. Jak patrzę na dystanse i przewyższenia, to dochodzę do wniosku, że celem są statystyki na Stravie, a nie trening ani turystyka. Inny problem to snobizm i poczucie wyższości w takich grupkach. Oczywiście nie każdy taki jest. Jazdy Planowałem jeździć co drugi dzień, ale w praktyce codziennie był rower. Na początku krótkie trasy i zwiedzanie Calpe, a potem dłuższe. Szkoda czasu na dni odpoczynku, chyba że masz konkretny plan, na co ten dzień wykorzystać. Nogi czułem, ale regenerowałem się dość szybko. Udało się zaliczyć m.in. Przełęcz Port de Tudons Coll de Rates wraz z ostatnim betonowym odcinkiem trochę szwędania się po płaskim wzdłuż wybrzeża Nie ma płasko. Nawet "po płaskim" do miasta Pego (bez szczytu) wyszło 120 km i 1500 m przewyższenia. Podjazdy są łagodne, ale długie, choć przewodnicy pokazali mi trochę krótkich stromych górek i bardzo szybkich zjazdów. Średnio wychodziło 1500 m przewyższenia, a wkoło komina 500 m. Ostrzeżenie Zanim wybierzecie się na wymagające górskie przełęcze, to pamiętajcie o tym, aby: zabrać dostateczną ilość energii (może nie być gdzie kupić) zabrać dostateczną ilość wody i napojów izotonicznych wyjechać wcześnie rano i mieć kilka godzin zapasu nie zajechać się przed wjazdem na przełęcz (szanuj góry) mierzyć siły na zamiary (odpuść, jeśli nie jeździłeś wcześniej podobnych tras) lepiej jechać wolniej i oszczędzać energię, bo was odetnie i dalej nie pojedziecie mieć zapisane numery do osób, które mogą was ściągnąć z trasy w przypadku odcięcia mieć naładowany telefon i power bank Hotele Nie ma problemu z trzymaniem roweru w pokoju. Każdy lub prawie każdy hotel się na to godzi. Szukajcie hotelu blisko wypożyczalni rowerów (chyba że przyjeżdżacie z własnym, to wszystko jedno). Co mi się jeszcze podobało - może tanio nie jest, ale 3x szwedzki stół i można po treningu najeść się ryb. W restauracjach bywa drożej. Trasy Szukajcie na stronach wypożyczalni i w Komoot. Korzystałem z aplikacji Komoot i czasami prowadziło mnie w maliny, ale trasy GPX pobrane z Internetu też zawierają błędy. Niektóre wypożyczalnie codziennie organizują wspólne jazdy i pokażą wam mniej uczęszczane trasy. Pytania? Jeśli macie jakieś pytania, to piszcie. Tymczasem wracamy do Teneryfy. Calpe do powtórzenia, może w tym, może w kolejnym roku, ale kusi mnie też Teneryfa. Tylko tam już są konkretne góry. Przełęcz Port de Tudons to lajcik przy podjazdach do Masca lub Teide? Oba chcę pokonać, ale od strony logistycznej będzie problem. Przykłady: podjazd do Vilaflor - podjazd do dolnej stacji Teide - zjazd do Puerto de la Cruz lub La Laguna - no ale co dalej? podjazd do Masca - Punta Teno lub Buenavista - i co dalej? TF-28 i co dalej? Costa Blanca jest na tyle mała, że można bez problemu wrócić rowerem. Na Teneryfie nie bardzo. To też zależy, gdzie masz hotel. Zorganizowane obozy ogarniają to tak, że albo codziennie śpisz w innym hotelu, albo jedzie za wami bus i na końcu was zwożą do bazy. Wiem, że są tam wycieczki zorganizowane, ale prowadzone przez osoby 60+ i klientami też są głównie osoby 60+. Na Teneryfie zwiedzanie nie za bardzo połączysz z rowerem, ale to mam już za sobą. W Costa Blanca nie ma co zwiedzać, a miasteczka są tak małe, że można zatrzymać się na chwilę nad morzem / na rynku / przejechać przez starówkę / itd. No dobra, nie wszystkie punkty programu na Teneryfie udało się zrealizować. Ponadto Wyspy Kanaryjskie to nie tylko Teneryfa, a na przykład La Laguna i La Palma z mega widokami. Kolejny problem to coraz większa niechęć do turystów. W Calpe tego nie odczułem. Na FB piszą, że turystom wybijają szyby w autach. Mam jeszcze jeden pomysł, by zrobić dłuższy pobyt 2-3 miesiące, w dni nietreningowe pracować zdalnie, ale wtedy hotel chyba odpada ze względu na koszty. Nie wiem, czy ktoś tutaj jest zorientowany w temacie, jak to tanio i sensownie ogarnąć. Ogólnie to polecacie jechać samemu czy z biurem podróży na obóz treningowy? Brać własny rower czy wypożyczać? Gdzie najlepiej szukać hotelu? Czy ktoś korzystał z guided tours (ja tylko raz na MTB)? Jak się przygotować do wyjazdu zimą i czy da się jechać w krótkim rękawie? Czy to dobry pomysł po roztrenowaniu? Calpe wpadło jednak gdy trochę trenowałem, a teraz mocno odpuściłem.
  22. Tak więc widzicie, jak sklep podchodzi do klienta, co się ściga i musi trenować. 🙂 Na pewno będę zmieniał rower. A teraz to może na szybko kupię jakieś koła (DT Swiss, Vision lub Evanlite, zależy do szybciej przyjdzie). Kolejny będzie już na Ultegrze Di2 i trzeba polować na promocje.
  23. Korba z pomiarem mocy wróciła, ale sklep jej nie zamontuje, bo na serwis umówiliśmy się za 2 tygodnie. Umówiliśmy się na serwis napędu. Zaproponowałem, żeby zamontowali korbę i wydali mi sprzęt na weekend, a po weekendzie przyniosę go z powrotem. Nie. Mam czekać 2 tygodnie. Zostaję kolejny weekend bez szosy. Iść tam i im zabrać i samemu złożyć? Za takie podejście do klienta nic tam więcej nie kupię. Co z tego, że klient musi trenować do zawodów. Zastanówcie się dobrze, zanim cokolwiek kupicie w tym sklepie. Czy moje pretensje są słuszne? Ile czasu trwa montaż korby? Gdybym kupił u nich koła, co mają na stanie i im nie schodzą, to by w ten sam dzień zamontowali. A to zajmuje więcej czasu. Sprzęt raczej zmienię na bardziej sportową geometrię, dlatego nie opłaca się zmieniać na Di2. Wołają 800 zł za robotę + koszt części Di2.
  24. Potencjał na dobry wynik był, zepsułem go przez kolarstwo przygodowe, ale nie było tak źle. W dużym skrócie: organizacja super, w końcu Lang Team odrobił lekcje startowałem się na końcu i wyprzedziłem połowę osób Harnaś poprowadzony, bo strach było jechać i się nie wypiąć (zawsze się tego boję) Gliczarów poprowadzony, bo mięśnie bolały i ryzyko skurczów (a może trzeba było cierpieć i walczyć do końca na niskiej kadencji) i niestety ludzie, których wcześniej wyprzedziłem, jechali pod górę i mnie wyprzedzili, bo prowadzić też było ciężko, na oko ok. 50 oczek straty brakowało ostatniego podjazdu do Bukowiny, bo tam bym odbił straty (mam jeszcze jeden pomysł, niech meta będzie na stacji Wierch Rusiński jak w tym roku, ale uczestnicy muszą pokonać odcinek z ronda np. przez Wierch Olczański i wtedy meta na stacji, ale czas by już nie był mierzony po dojechaniu do ronda, tylko podobnie jak w Skale trzeba by było dojechać do mety po strzałkach) kolejne sektory puszczali razem, ale powoli, więc stawka się rozciągała prawie każdy miał karbonowe koła, ale bez problemu swoimi aluminiowymi wyprzedzałem na zjazdach, na podjazdach i na płaskim Wiem już, co zrobię w rowerze: przegląd, bo coraz więcej rzeczy się sypie 105 Di2, jeśli idzie w miarę szybko ogarnąć pomiar mocy InPeak obustronny co do kół to się zastanawiam, bo jak widać, zysk niewielki, ale jeśli zmieniać, to tak jak pisaliście, na obręczach DT Swiss, z piastami o małym oporze, do tego opony 28 mm, tylko opłacalność jest wątpliwa, jeśli jeździ się klasyki góra-dół-góra-dół kierownica może Vision, a niech będzie nowe bloki do butów (najlepiej nowe buty, które pasują do stopy, ale jeszcze nie znalazłem) Idę dzisiaj, może nasz fitter już jest (bo w zeszłym tygodniu pomagał przy TDP) i doradzi.
  25. Wyjazd do Hiszpanii mam zaliczony w tym roku. Mam jeszcze pytanie odnośnie pomiaru mocy. Bo zauważyłem, że Favero oferuje 2 typy pedałów - Assioma Duo kompatybilne z systemem LOOK oraz PRO RS-2 nowsze, ale bazują na Shimano SPD-SL. Jeżdżę na pedałach kompatybilnych z LOOK, bloki też mam LOOK, ale to chyba nie ma znaczenia, bo Favero dołącza swoje bloki. Czy są jeszcze jakieś inne różnice? Buty są kompatybilne zarówno z LOOK i SPD-SL. Zdaje się, że lepiej kupić PRO RS-2.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...