Skocz do zawartości

wino

Użytkownicy
  • Postów

    195
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia wino

Stały bywalec

Stały bywalec (3/4)

  1. Poszukam wyjazdów. Większość ofert to turystyka, a więc tempo 20 km/h i czekanie co chwilę na wolniejszych. Niby wszystko można samemu ogarnąć, ale dużo rzeczy może pójść nie tak. Na przykład do Calpe jeżdżę sam, bo mam już ogarnięte trasy, a hotele są przyjazne rowerzystom. Ale pierwszy raz też pojechałem na żywioł i zaliczyłem wtopę jak mnie odcięło w górach, zapadła noc i zrobiło się zimno. Nie wróciłbym rowerem. W tym roku: Malaga z biurem podróży - bardzo fajny wyjazd, w Costa Tropical jest bardziej dziko niż w Costa Blanca i bardziej stromo, ale nie jest to kolarska miejscówka i kierowcy trąbią, wyprzedzają, natomiast fajne są miasteczka wzdłuż wybrzeża do pozwiedzania. Calpe drugi raz samodzielnie - niestety tylko na kilka dni i plan był taki, aby pojechać do miejsc pominiętych za pierwszym razem, co częściowo się udało. W pierwszy dzień pojechałem solo do Castell de Castells. W kolejne dni zdecydowałem się jeździć z ekipą ze sklepu rowerowego, bo jednak w grupie lepiej i mi pokazali mniej znane miejsca. Nie rezygnuję z treningu ustrukturyzowanego. Dalej współpracuję z trenerem, choć ta współpraca wygląda średnio, bo dostaję do wykonania gotowe ćwiczenia z katalogu, a one są pod trenażer i niektóre ciężko jest wykonać na zewnątrz. Wiem, że taki wyjazd może zakłócić trening, bo nie powinienem zwiększać objętości, ale może początek lipca jest do tego odpowiedni, a potem znowu wrócić do trenowania pod sierpniowe zawody. Friel w swojej książce przestrzega, że można wypalić zapałki i przedwcześnie zakończyć sezon. Wydaje mi się, że to kwestia odpowiedniej regeneracji po takim wyjeździe i odpowiedniego odżywiania w trakcie wyjazdu.
  2. A gdzie polecacie jechać w lipcu? Trochę to koliduje z planem treningowym, bo na wszelakich campach jest duża objętość, a nie powinno się tego robić w środku sezonu. Nie wiem, co lepsze, czy zajechanie się na jakimś campie, czy tygodniowa przerwa od roweru i pozwiedzanie czegoś pieszo. Myślę bardziej o Polsce. Z szosy na przykład Karkonosze. Z MTB można poprawić technikę na jakichś łatwych trasach zjazdowych. Ale przy obecnych upałach to nie wiem, czy to dobry pomysł. Za granicą będzie podobnie, zwłaszcza we Włoszech. lampa z nieba i hektolitry potu. Kanary to raczej też zły pomysł. Byłem 2 razy i nawet jak jest chłodno, to na słońcu lampa i wysoki indeks UV.
  3. Śmigam teraz po mieście 50-100 km dziennie. Przerobiłem rower na elektryka, aby nie wypalać zapałek, ale efekt jest odwrotny, bo nogi męczą się jeszcze mocniej i łapią mnie skurcze. Wcześniej na zwykłym rowerze zajeżdżałem się, ale potem byłem w stanie iść na trening. W taki sposób przetrenowałem zimę - na zwykłym rowerze - ale efekt nie jest taki, jakby prowadzić systematyczny trening na trenażerze, bo nie jest ukierunkowany na zawody, lecz pod jazdę typowo miejską, czyli robisz krótkie interwały, czasem wspinasz się pod górkę, ale 5 minut jazdy i przerwa, dodatkowo zatrzymywanie się na światłach, więc w ten sposób trudno zbudować wytrzymałość. Nie da się tego połączyć. Chyba bardziej mi zależy na wyścigach, które będą za miesiąc.
  4. Pogoda nas ostatnio nie rozpieszczała i kilka wyścigów odpuściłem. W czerwcu będzie kilka ważnych zawodów i chyba na tym zakończę ściganie. To wymaga systematyczności, wolnego czasu, determinacji, odpoczynku, a u mnie z tym średnio. Jedynie sprzętu jest więcej. 🙂 Sytuacja jest taka, że trener mi rozpisuje tydzień: A _ B C _ D E, a wychodzi F G Hh _ _ _ KK. Mam jechać na wyścig, ale pada propozycja, pielgrzymka rowerowa. Wyjazd o 6 rano, zimno, okulary parują, ale ostatecznie to był świetny pomysł, coś innego, był jakiś cel podróży, choć pod koniec pod górkę mnie odcięło i nie wracałem z ekipą, bo nie jeżdżę ultra i nie miałem siły. Mam znów jechać na wyścig, ale wybieram ustawkę, bo nie muszę tłuc się 6h pociągiem, aby pojechać 3h maraton. Trzeba sobie zadać pytanie, po co walczymy i co nam to daje oprócz fejmu?
  5. Wyjąłem z piwnicy fulla i pierwsze wrażenie - jak niestabilnie się nim steruje. To nie jest dobrze, kiedy masz kilka rowerów i do każdego musisz się przyzwyczaić. Już w zeszłym roku mało jeździłem w terenie. Jakieś 400-500 km. W tym roku będzie podobnie. Rower po serwisie + pomiar mocy. Natomiast Scale 930 - zabrałem go na wyścig - i zaczęło się od poważnej usterki. Narzekałem na opony WTB Ranger, ale były bardziej przewidywalne i szybsze niż Vittoria Barzo. Złotego środka nie ma. Porównałem także jazdę na wysokim i na niskim ciśnieniu po lesie, gdzie jest dużo piachu. Na wysokim ciśnieniu muszę uważać i ślizgam się po piachu, a na niskim opona lepiej się wgryza, ale tracę na łatwych odcinkach. Czasy wyszły podobne. Rocky Mountain pojedzie na 2 wyścigi i potem nie wiem, co z nim zrobić. Tak lekki rower nowy koszt 20 000 lub więcej. Szosa na ten sezon zostaje. Może niedługo zmienię kółka na karbony. Na razie dojeżdżam stockowe. Unibike - wleci konwersja, ale docelowo na ten cel jakiś rower z grubszymi oponami i dobrą amortyzacją.
  6. Dziwne rzeczy się dzieją. Już pasek wydolności aerobowej w Garminie był na zielono, gdzieś w okolicach 2/3, a teraz spadł na czerwono do 1/3. Algorytm ma rację, bo sam to odczułem brakiem sił, zanim jeszcze pokazał się czerwony pasek. Trener powie, że to przez to, że go nie słucham (nie zawsze mam czas, nie zawsze jest pogoda, poza tym latam po mieście), ale kilka czynników, które mogły na to wpłynąć: za mało snu / zły sen (ostatnio rano nie mogę wstać) niesystematyczny trening (np. zamiast wykonać jednostkę treningową jadę na miasto) pierwszy wyścig w tym roku (ale już wtedy miałem mało siły) Wg mnie teraz darować sobie bazę i skupić się na elementach taktycznych - podjazdy, tempówki, technika.
  7. Przypomnę, że zależy mi na tym, aby: 1. Po wyjeździe z off-road jednym guzikiem rower stał się legalny 2. Był wodoodporny, bo chcę jeździć także w deszcz, śnieg, chlapę. Bafang chwali się klasą IP76, a nie wiem, jak u innych. 3. Długo służył, bo to będą jazdy nawet po kilka godzin dziennie. 4. Bezpieczny, a więc BMS, ochrona przed wodą, temperaturą, itd. bo rower trzymam w domu. 5. Chcę móc też jeździć bez wspomagania. Najchętniej bym kupił osobny rower elektryczny, ale nie mam już miejsca na kolejny rower. Dlaczego e-bike? Teraz także trenuję na szosie i nie chcę wypalać zapałek, śmigając godzinami po mieście. Trochę poczytałem: 1. Zazwyczaj 250W, 500W, 750W to silniki przekładniowe. Są lżejsze, potrzebują mniej energii, ale szybciej się psują. 1000+ W to silniki bez przekładni, 2x lub 3x cięższe, cichsze, bardziej wytrzymałe. Czy to prawda, że po wyłączeniu wspomagania silniki bez przekładni generują duży opór? 2. Większość zestawów zawiera oddzielny sterownik, który zwykle montuje się w miejscu drugiego bidonu. Tak jest w systemach Nexun i Bafang. Jedynie Rapid ma zestaw 1000W ze sterownikiem w szynie. Nie sprawdzałem innych producentów. 3. Nexun to zestaw chińskich komponentów, np. silniki MXUS, sterowniki KT. Rapid i Bolt są brandowane i nie wiadomo. Największe możliwości konfiguracji daje Nexun lub złożenie zestawu z ogólnie dostępnych komponentów. 4. Bafang w tylnej piaście to max 500 W. Mocniejsze tylko hub-drive. Nie pamiętam już, czemu do miasta zalecają silnik w tylnym kole. 5. Jak chcesz naprawdę mocną obręcz i nierdzewne szprychy, to żaden gotowy zestaw tego nie ma. 6. Żaden gotowy zestaw nie ma BMS. Nexun oferuje osobno do kupienia. 7. Największa dostępność części - Bafang. Jaki mam wybór: 1. Iść na łatwiznę i zamontować Rapida 1000W, ale nie ma kabla na "panic button" i przy szybszej jeździe ryzykuję kłopoty. Wodoodporność nie wiadomo. 2. Iść na łatwiznę i zamontować Bafanga 500W. Problemy te same, ale lepsza jakość, natomiast silnik jest z przekładniami. 3. Złożyć samemu, ale chyba nic innego nie wymyślę niż to, co jest w zestawach. ChatGPT pisze: 🥇 1. Bafang (najlepszy ogólnie, ale z zastrzeżeniami) „działa latami bez problemu” „łatwy dostęp do części” „każdy serwis ogarnie” „dużo poradników i modów” Ale też: „fabryczne ustawienia są agresywne” „szarpie przy starcie” „trzeba go trochę ‘ustawić’” 🥈 2. Nexun (chiński budżet, loteria jakości) „tani i działa” „dobry na start” „łatwy montaż” Ale: „różna jakość między egzemplarzami” „elektronika potrafi paść” „brak części po czasie” "słabe uszczelnienie → problemy w deszczu" 🥉 3. Rapid (najmniej znany / często rebrand) „działa podobnie do Nexun” „czasem lepsza jakość wykonania” „zależy od konkretnego zestawu” Ale: brak standaryzacji trudniej o części nie wiadomo, co dokładnie kupujesz Mechanicy radzą minimum 1000 W. Silnik nie ma mocy, tylko zależy, ile kontroler poda, a im większa maksymalna moc, tym mniejsze ryzyko spalenia, jeśli długo się piłuje. Ile w tym prawdy? Czy przy kontroli mogą się przyczepić, że silnik wygląda na zbyt duży? Rapid S1100 1000W Zacznę od Rapida, bo ma tylko kilka gotowych zestawów. https://b2b.rapidebike.com/products/zestaw-medium-1000w waga silnika: 6,1 kg bateria: Reactor 48V (bidon lub bagażnik) wyświetlacz: do wyboru 4, brałbym największy sterownik w szynie baterii sinus Vmax Pmax tempomat manetka (lub jej wyłączenia) V odcięcia PAS kontrola temperatury hamowanie regeneracyjne nie ma błyskawicznego trybu legal / offroad może ktoś wie, co to za producent sterownika? prawdopodobnie brak komunikacji bezprzewodowej czujnik hamowania manetka (serwisy nie montują) czujnik PAS szprychy: chyba stal (nyple z aluminium) RAPID CITY 500W silnik przekładniowy max obciążenie: 25A (o 5 A mniej) waga: 3,1 kg (2x lżejszy) bateria: Reactor 36 V 20Ah (bidon lub bagażnik) sterownik podobny, ale bez regeneracji RAPID RACE 2000W max obciążenie: 30 A (takie samo) waga: 6,4 kg (trochę więcej) bateria: Reactor 48V 21 Ah (tylko bidon) sterownik mocowany na ramie (ten słynny chlebak) nie napisano, czy jest przewód offroad/legal lub opcja w wyświetlaczu Nexun Zestaw mocny: https://nexun.pl/pl/products/zestaw-mtb-do-konwersji-roweru-mxus-3k-turbo-48v-tryb-legalny-250w-956.html Silnik 3000 W to przesada. Obręcz kapslowana. Sterownik KT48SVPRCK z przewodem do ograniczenia mocy 250W 25 km/h. Nawet jest czerwony guzik do ograniczenia prędkości (ale raczej nikt nie chce go mieć na widoku). Zestaw słabszy: https://nexun.pl/pl/products/zestaw-trekking-do-konwersji-roweru-xp04-tryb-legalny-250w-1179.html https://nexun.pl/pl/products/zestaw-trekking-do-konwersji-roweru-2000w-mxus-30h-tryb-legalny-250w-1275.html Bafang W sklepie, gdzie zaopatruje się drugi mechanik, oprócz Bafanga są ich brandowane. https://ultaction.pl/zestawy-elektryczne?ocf=F6S3V18 Jeśli to oficjalna strona Bafanga, to można poczytać: https://www.bafang-e.com/en/oem-area/applications/ecity/drive-systems Grin Kanadyjskie silniki. W Polsce trudno dostępne. Do tego sterownik Vesc, który ma łączność z telefonem i kabel do "panic button". https://grintech.eu
  8. Teneryfa przełożona na jesień. Za to udało się pojechać do Malagi i znów do Calpe. A czy Rzym to dobre miejsce na rower szosowy? Czy są grupowe treningi dla turystów? Dużo tam jest płaskich tras do pozwiedzania miasta, są wycieczki na elektrykach, ale jakieś trasy treningowe to daleko poza miastem. Podobno w samym Rzymie słabo. 90% to turystyka rowerowa. Planuję zwiedzać Rzym, ale 2-3 razy trzeba by się wybrać na trening. Castelli Romani i Cassino to podobno lepsze bazy wypadowe. Połączenie treningu rowerowego ze zwiedzaniem Rzymu może być trudne. Komoot pokazuje kilka tras szosowych z Rzymu, ale mało kto oferuje wypożyczenie szosy.
  9. W zimie to wiadomo. Mimo wszystko starałem się jeździć. Zabrakło tylko basenu, który w zeszłych latach solidnie rozwijał kondycję. W zeszłym tygodniu wieczorami zimno i smród. Wolałem odpuścić. W tym tygodniu w czwartek mocne opady, w piątek też deszcz, dzisiaj w miarę OK, a jutro ma solidnie lać. Treningi mam rozpisane 4x w tygodniu. Ale oprócz tych treningów śmigam też po mieście na góralu. Jeśli jakiś trening pominę, bo są średnie warunki na szosę (mam obawy co do jazdy w mocny deszcz, zwłaszcza teraz, kiedy ulice nie są jeszcze posprzątane po zimie), to odpuszczam lub wsiadam na górala. Trener o tym nie wie i go to nie interesuje, bo chce widzieć tylko te jazdy, gdzie jest pomiar mocy (czyli tylko w szosie).
  10. Najtaniej to ściągnąć samemu części z Ali, np. silnik, np. Mxus XF15C (przekładniowy) lub Mxus 30H (bezprzekładniowy) obręcz, np. DT Swiss U663 nierdzewne szprychy 13g sterownik, np. KT 48V 30A bateria wyświetlacz czujnik temperatury BMS jest potrzebny dla bezpieczeństwa, czy wystarczy dobry sterownik? Jak się nie znasz, to lepiej kupić gotowy zestaw, bo wszystko musi do siebie pasować. Czy moc szczytowa 1000W do miasta wystarczy? Dalej jestem zielony w temacie. Wieczorem poczytam i porównam zestawy Bafang / Nexus / Rapid. Mój rower już po serwisie. Wymieniony łańcuch, kaseta, linki, klocki. Wkładam 2x mniej energii i znów jeździ się tak lekko jak przed zimą, że aż szkoda mi go konwertować na elektryka, bo jeżdżę nim na co dzień po mieście i przy okazji robię trening. Dopiero jak jestem bardzo zmęczony np. wykonam mocny trening lub jest bardzo gorąco, to przydałoby się wspomaganie chociaż pod górkę. W zimie spędzałem na nim cały dzień. Z drugiej strony taka konwersja jest odwracalna, a można się czegoś nauczyć i to jest też coś nowego. Trzeba przełożyć kasetę, tarczę, zdjąć elektronikę i chyba tyle. Mam jeszcze takie obawy, że jak rower będzie stał na zewnątrz, to trzeba go czymś osłonić?
  11. Pogoda ostatnio nie sprzyja. Co robicie, gdy macie zaplanowany trening, a mocno pada lub jest zimno? mimo wszystko jeździcie po deszczu? szosą zawsze się boję, a ciuchy będą przemoczone trenażer? jak widzę, to po zimie większość całkowicie rezygnuje z trenażera rower MTB? u mnie brak pomiaru mocy, ale muszę kupić zastępujecie innymi aktywnościami? basen? bieganie? rower spinningowy na siłowni?
  12. Największe wyzwanie to wytyczenie takiej trasy, aby idealnie wstrzelić się w klucz. Te treningi są skrojone pod trenażer, a nie na zewnątrz w ruchu ulicznym. Chyba lepiej zadać bardziej ogólne ćwiczenia, np. wykonaj 5-10 minut rozgrzewki znajdź krótką górkę i wykonaj 3x5 powtórzeń na twardych przełożeniach kad. 60 wykonaj 10 minut schładzania W zeszłych latach największe postępy dało mi katowanie okolicznych podjazdów i jeżdżenie na maratony. Czasami aż za mocno, że mnie trzymało przez tydzień, bo na jazdach grupowych celowo wyznacza się takie trasy, aby dały popalić i żeby zaimponować na Stravie. Mniej więcej tak sobie dzieliłem treningi i na bieżąco decydowałem, co robić: tlen - jazda po płaskim w szybkim tempie, ale tak, aby się nie zajechać (to się czuje, obserwując reakcje organizmu, można też obserwować puls, przykładowo 120-140), najczęściej w weekend i zauważyłem, że jak są górki, to lepsze efekty daje pokonywanie ich na pełnej mocy jazda regeneracyjna - najczęściej po wyścigach lub po przetrenowaniu powtórzenia krótkich podjazdów (budowanie siły) - nie wykonywałem tych sesji zbyt często, a raczej wtedy, gdy miałem mało czasu podjazdy 2-3 km (100-200 m w górę) - trasy zawierające 2-3 takie górki, gdzie na początku wypluwałem płuca i musiałem robić przerwy, a potem już pokonywałem je w całości trochę wolniej (ale coraz szybciej - bo taki był cel) budowanie siły, czyli mniej górek, ale na twardych przełożeniach efektywne pokonywanie podjazdów, czyli mniejsza moc, ale wyższa kadencja wytrzymałość na podjazdach, czyli w trupa - ostatnio na jazdach grupowych (jak za mocno wystrzelę, to potem muszę zwolnić) trasy przypominające wyścigi - jazdy grupowe - ale za wolne tempo w peletonie, więc tylko na górkach dają popalić Długie wyprawy w weekend po płaskim i brak systematyczności prowadziły do braku siły na podjazdach (sezon 2019). Teraz to, co mi rozpisuje trener, to okres podstawowy, np. 2-3 godziny jazdy w strefie 2 (160-214 W). Mit bazy? Jest też sesja sweet spot, strefa 2-3, której nawet nie odczułem, a przy 250 W powinienem odczuć. Muszę się pilnować zarówno by nie przekroczyć watów i by utrzymać waty. Po dłuższej jeździe bez odpoczynku zaczyna męczyć i może o to chodzi. Kiedy nie pilnuję watów, to cisnę mocniej, ale jak mam dość, to schodzę z tonu. Dla mnie to eksperyment, który powinien być przeprowadzany jeszcze od grudnia? Na razie będę trzymał się planu, ale mam obawy, że nowe podejście może nie przynieść takich efektów jak treningi o wysokiej intensywności.
  13. Mechanik, który mi serwisował rower po zimie, też montuje Bafanga, ale jak przyniosę inne części, to je założy. Jeśli jest łączność bezprzewodowa lub kabelek do przełączania legal / offroad, to daje mi możliwość zmiany trybu bez zatrzymywania się i grzebania w menu. Najważniejsze jednak bezpieczeństwo i możliwość jazdy w każdą pogodę. Wieczorem wrzucę kilka zestawów do oceny. W zasadzie to wybór miedzy: - Rapid (jest serwis, co montuje tylko to) - Bafang (podobno największy wybór części gdyby coś się zepsuło) - customowy zestaw z części z Ali
  14. Wcześniej prowadziłem trening praktyczny, czyli jeździłem podobne trasy, jak na wyścigach i ćwiczyłem cechy z książki J. Friela, jednak bez wyznaczania stref mocy / tętna i trzymania się kurczowo poziomu wysiłku. Średnio też było z systematycznością, bo pogoda, bo brak czasu. Nie miałem planu treningowego. Na początku próbowałem go ułożyć, ale mi nie wychodziło. Porzuciłem tabelki i na bieżąco decydowałem, jakie jednostki robić w danym dniu. Czasami były to powtórzenia krótkich górek 1-2 minuty, ale zazwyczaj trasy złożone z 2-3 długich podjazdów. Krótkie górki pokonywałem z maksymalną mocą (to podnosi V02max i próg mleczanowy), a długie podjazdy tak, aby podjechać w całości. W zeszłym roku doszły jazdy grupowe, gdzie ścigaliśmy się na podjazdach. Czas jednej górki to 5-10 minut. Na płaskim w peletonie nie męczyłem się zbytnio, bo nie było zmian, tylko prowadzący i jechałem w środku lub z tyłu, tak więc puls koło 120 nawet poniżej progu tlenowego. Tempówki też bywały, ale po nich często miałem problemy. Teraz zacząłem trening ustrukturyzowany, czyli trener rozpisuje mi plan i muszę pilnować, aby moc utrzymać w danym przedziale, który wydaje się niski. Mam obawy, że w ten sposób nie zbuduję szybko formy, gdyż wyścigi zaczynają się już za miesiąc, a najważniejsze są za 2 miesiące. Zauważam jednak pewną różnicę. Teraz muszę się pilnować, aby utrzymać moc w danym przedziale. Mam tendencję, aby jechać mocniej niż trzeba, a na zjazdach kręcić słabo lub wcale. Ale z drugiej strony muszę też pilnować, aby nie wchodzić poniżej i minimalizować przerwy. Na klasykach rzadko tak jest, że się trzyma ten sam poziom wysiłku przez dłuższy czas, ale może takie sesje treningowe też mają sens? Czy trzeba przyspieszyć tempo i trenować mocniej? Czy po przesiadce na trening ustrukturyzowany zauważyliście poprawę? Czy są jakieś naukowe argumenty za takim podejściem?
  15. Prędkości Orbea Orca M30 (koła stockowe, opony NEXT 32 mm) i Rocky Mountain Vertex 990 RSL (lekkie aluminiowe koła, opony Maxxis Ikon 2.2") są porównywalne. Mam podgląd na żywo. Natomiast waga... jak znoszę oba rowery po schodach, to szosa waży na oko o 2-3 kg więcej. Chciałem dołożyć do lżejszej szosy i na pewno to by się przełożyło na wyniki. Mam dylemat, czy zmienić tylko koła i opony, czy przesiąść się na lżejszą szosę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...