Skocz do zawartości

wino

Użytkownicy
  • Postów

    217
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia wino

Stały bywalec

Stały bywalec (3/4)

  1. Już przy zakupie roweru zmienili ciężkie Vittoria Zaffiro 28 mm na lżejsze Vittoria Corsa N.ext 32 mm. Tutaj na forum niektórzy negatywnie wypowiadają się o N.ext, ale w testach laboratoryjnych są szybsze od budżetowych Zaffiro. Ponadto wyrzucili zwykłe dętki i włożyli TPU. Teraz wkładam karbonowe koła Bontrager Aeolus Elite 35 TLR i jeszcze szybsze opony Continental Grand Prix GP5000 S. Czy będzie szybciej? Nie wiem. Na pewno będą lepiej przyspieszać. Co do piast, to nie mam porównania. DT Swiss może na następny sezon. Aktualizacja: Mam już nowy zestaw i nie widzę dużej różnicy. Nawet jest bardziej mułowaty. Poprzedni przyspieszał szybciej. Może większa masa rotująca (35 mm vs 30 mm) robi swoje? Może piasty stawiają większe opory? Pojeżdżę trochę na nich i zobaczymy. Na Nextach czułem się pewniej. Paradoksalnie GP5000 może mnie spowalniać, bo będę jeździć ostrożniej. Chyba po sezonie wrócę do stockowych kół, założę nowe N.ext, a w nowym sezonie, jeśli zostawię ten rower, to koła DT Swiss. Jeszcze są opony 30 mm i może one są kompromisem?
  2. Znalazłem używkę Bontrager Aeolus Elite 35 TLR przejechane 5000 km i rzekomo bez kraks. To nie jest ta sama klasa, co DT Swiss, ale różnica i tak powinna być duża. Po 5000 km piasty zapewne nie chodzą już idealnie. Sprzedającego znam z ustawek. Cena 1300 zł. Mam dylemat, czy brać jakiekolwiek nowe, czy przyoszczędzić i kupić te używki. DT Swiss używek nie ma, a jeszcze przejdę rano po sklepach. Zawsze budzę się dzień wcześniej i szukam na wczoraj rano.
  3. Każdy mówi co innego. Mechanik polecał GP5000, bo ma lepszą przyczepność. ChatGPT poleca Pirelli, bo ma lepszą przyczepność. Na ustawce ktoś nie polecał Pirelli, bo co chwilę łapie kapcie. Na forum inne opinie. Wg AI Turbo Cotton jest najszybsza, ale najmniej trwała. Ważniejsze są teraz koła. Po pierwsze - to center lock czy 6 śrub? Wygląda na centerlock, a te śrubki to są elementy tarczy? No to w takim razie wybór mam taki: Na miejscu: FFWD TYRO SET FCC FWD Tyro V3 FFWD TYRO II Disc ZIPP 303 S Tubeless Disc Na jutro: VISION SC40 Disc VISION SC48 DT SWISS ERC 1400 Dicut 35 NO LIMITED Dynamic 50 Disc NO LIMITED Pro Race 50 Disc SLP DT SWISS ERC 1100 Dicut MAVIC Cosmic S 42 Disc FFWD RAW MATT SET FCC FFWD RYOT44 IISET FCC DT SWISS ARC 1400 Dicut AI poleca DT Swiss ERC 1400 Dicut 35. Jak zamówię chyba do 19:30, to jutro przyjdą i mi mechanik wymieni. Być może klocki hamulcowe też już do wymiany. Czyli DT Swiss ERC 1400 35 + GP5000 S TR 28? Edit: DT Swiss ERC są tylko pod bębenek SRAM. Teoretycznie można wymienić. Nie zamówiłem. Na miejscu są te FFWD z trochę gorszymi piastami i trochę cięższe. W innym sklepie jeszcze Mavic i Zipp. Kiedyś w CR były na miejscu DT Swiss, to nie kupiłem. Poszukam jeszcze lokalnie DT Swiss, ale chyba nigdzie więcej nie ma. To zostają FFWD, Zipp i ewentualnie te: https://velopoint.pl/48-kola?q=Dostępność-Available&order=product.price.asc
  4. Idę zaraz poszukać na mieście, a jak nie, to zamówię coś na jutro. Pytanie, czy mi jakiś mechanik to na poczekaniu wymieni. AI twierdzi tak jak poniżej: Wg tej tabelki Zero Race, a jak chcę szybciej, to inne AI twierdzi, że GP5000. Po sezonie chyba wrócę do NEXT, bo co do odporności na przebicia, to nie mają sobie równych (kosztem kilku watów mniej)?
  5. Obudziłem się kilka dni przed zawodami. Zostawiłem jeszcze obecne koła i opony, aby nie katować nowych na treningach, ale opony po 8000 km wymagają już wymiany. Czy coś z tego się nadaje? https://velopoint.pl/48-kola?q=Dostępność-Available Prawie same gravelowe. Mavici chyba dalej się im nie sprzedały, tak samo Zippy. Ciekawe, dlaczego? Na zamówienie (planowałem Dandy Horse) teraz nikt mi nie zrobi, to chyba najlepiej pójść w sprawdzone, czyli DT Swiss? A opony 28" czy 30"? Jaki model? Większość poleca Pirelli P Zero Race. ale podobno GP5000 są szybsze. Wg AI różnica na dystansie 40 km między oponami Next a Zero Race to kilkanaście sekund. Tak samo koła karbonowe vs aluminiowe. Ale to może być kluczowe, aby utrzymać peleton - nie wiem, nawet na góralu jak nie odpadniesz, to utrzymasz się w peletonie, więc czy to ma znaczenie? Wg AI przewaga Nextów jest w dodatkowej ochronie przed kapciami. Przez 8000 km złapałem tylko jednego ostatnio. Kosztem kilku watów mniej na 99% nie złapiesz kapcia podczas rywalizacji. Na horyzoncie 3-5 zawodów szosowych. I na tym kończę sezon. Potem albo całkowicie wychodzę ze ścigania, albo ograniczę się do kilku imprez w roku. Niestety, ze względu na czynniki zewnętrzne, jestem osłabiony i daleko do szczytu formy. Nie jestem w stanie poprowadzić sezonu tak jak bym chciał. Ostatnio mam problem z utrzymaniem watów i gubię peleton, a podjazdy idą mi słabo. Na pewno nie pomógł obóz w Karkonoszach. Po takim maratonie dystansui przewyższeń wolno się regeneruje. Potem doszły ustawki ostatnio 200 km i 2000 m przewyższeń. Są sposoby na szybką regenerację, głównie sen, dieta, odpoczynek, ale na razie możliwości mam ograniczone. Supli też nie zażywam. Dalej płacę trenerowi, on mi rozpisuje plan, a robię co innego. Francja nie wyszła i dobrze, bo bym się zajechał na amen. Rozjazd dopiero po sezonie, a gdzie, to się zobaczy.
  6. Jak się ciągle zmienia decyzje, to się nigdzie nie pojedzie. Jednak Francja. Jeśli górzyste trasy będą krótkie, to powinienem się zregenerować. W Grenoble jest dużo płaskich tras, w Bourg d'Oissans jest kilka mniej górzystych (ale 100% płasko nie ma), a można zmieniać lokalizację. Ten słynny podjazd w Alpe d'Huez nie jest gorszy od tych, co jechaliśmy tydzień temu w Czechach, ale można robić sobie przerwy, to wyjdą interwały. Po sezonie Stelvio, Szwajcaria lub Dolomity. Teneryfę chyba odpuszczę, bo już 2 razy tam byłem turystycznie i raz rowerem jechałem. Edit: we Francji jak się uda na 1-2 dni wyskoczyć do Paryża, to też super. 3h pociągiem się jedzie.
  7. Trasy były świetne, ale wymagające. Mniej więcej program wyglądał tak: trasa po okolicach trasa do Czech i opcjonalnie 1000 m wspinaczki na szczyt (większość ludzi idzie tam pieszo lub wjeżdża elektrykiem), zjazd był niebezpieczny trasa do Czech i długa wspinaczka przez rezerwat (organizator planował 1000 m po polskiej stronie, ale byliśmy zmęczeni, więc zmienił) Karpacz i okolice (tu już większość ekipy nie chciała robić kolejnego 1000 m w górę, więc trasa mocno skrócona, no i złapał nas deszcz) (już sam) trasa na południe od Wrocławia - jest płasko, ale dobrze wpływa na regenerację Podsumowując, ekipa zgrana, trasy ciekawe, a czy to dobrze wpływa na trening? W środku sezonu raczej nie. Jeśli ktoś trenuje, to też trenerzy nie są zadowoleni, że się jedzie na obóz. No i teraz mam dylemat, bo chcę jeszcze gdzieś pojechać, ale kolejne jazdy po górach spowodują tylko wypalenie zapałek. A gdzie pojechać, aby mieć różnorodność, to nie wiadomo. Czy to Bormio, czy Alpe d'Huez, wszędzie strome góry. Właściwie to chcę tylko zaliczyć ten słynny podjazd Tour de France. Chyba najlepiej zostać w Polsce i pojeździć np. MTB Las Wolski, Szczyrk, itd.
  8. Na Podkarpaciu i w Małopolsce też jest więcej połączeń niż kilka lat temu i można dojechać pociągiem do bardziej odległych miejsc. No nic, zobaczymy, czy dam radę, bo trasy są wymagające. Zapaliła się pierwsza czerwona lampka. Otóż powrót jest w niedzielę i nie ma już pociągów po 14:00, aby nie spędzić nocy na dworcu. Napisałem do organizatora, że potrzebuję dodatkowy nocleg i zapytałem, czy powinienem go załatwić na własną rękę. Nie odpowiedział. Głupie pytanie? Pewnie tak, bo będzie już po obozie i teoretycznie to mój problem, jak i kiedy wrócę. Ale na innym obozie, kiedy chciałem sam przedłużyć sobie pobyt o 2-3 dni, to mnie organizator zjechał, że nie mogę, że albo wracam do domu, albo on mi przedłuża z kilkudniowym wyprzedzeniem, bo w jakiej sytuacji go stawiam i co pomyślą o nim w hotelu. Druga rzecz, która może wydawać się dziwna, to że jadę pociągiem. Jakiekolwiek maratony, inne imprezy, dla ludzi to był kosmos, że pociągiem lub na rowerze, a nie samochodem. Ale jak mam połączenie od drzwi do drzwi, to samochód nie ma sensu. 6h jazdy autem bardziej zmęczy niż cały obóz. Chcę zrealizować cały plan, czyli w przyszłym tygodniu Alpe d'Huez, potem bike parki i trasy maratonów MTB. Na jesień albo Włochy, albo Teneryfa. I to by było na tyle. Jeśli będzie kolejny sezon, to w zimie tradycyjnie Hiszpania. Calpe chyba też, bo mam sentyment. Edit: Jeszcze odnośnie tamtej sytuacji, bo organizator chce dodać taki punkt do regulaminu. Czy to legalne? W cenie był transfer z lotniska i na lotnisko, hotel, wyżywienie, masaże, opieka na trasach. Jeśli biuro podróży zapewnia transfer, to czy muszę wrócić w określony dzień? A jeśli zapewnia także loty, to czy muszę polecieć danym lotem? Jak to jest, jeśli chcę zostać dłużej na własną rękę? Jeśli ktoś sobie doda taki punkt, że nie wolno, to czy jest on wiążący prawnie? Co do reszty, to już na wstępie był problem z wynajmem auta, gdyż organizator został oszukany przez jakąś agencję i musiał zapłacić drugi raz, ale z płatnością też były problemy, bo wymagana była karta kredytowa, ale żadna nie przechodziła i ostatecznie już nie pamiętam, w jaki sposób udało się ten problem rozwiązać. Powrót na lotnisko autobusem, bilet opłacił organizator i jak dla mnie to ok. Z masaży zrezygnowałem i o to też miał pretensje, bo chciał w ten sposób konkurować z innymi obozami. Nawet nie wiedział, co to za masaże. Po prostu wykupił w hotelu i niby była opcja "sportowe", ale więcej można szkód zrobić, kiedy ktoś nie zna pacjenta i nie wie, czy ma jakieś dolegliwości.
  9. Piszę ogólnie o takich wyjazdach, bo planuję więcej jeździć. Akurat w tym przypadku to nie problem, bo hotel jest blisko stacji. Ale gdybym musiał dojechać 20-30 km, to by mi się nie chciało męczyć z plecakiem. Zawsze to był problem, nawet 1 dzień TDPA czy Piwniczna i brałem minimum do plecaka. Strasznie wymęczyłem wtedy pod górę. Chociaż jak będzie dobry plecak, to aż tak nie odczuję. Natomiast podróże, gdzie śpi się w wielu hotelach, to chyba klasyczny bikepacking lub pojemna torba na kierownicę.
  10. Na zagraniczne wyjazdy podróżuję z walizką, plecakiem i w stronę powrotną brakuje miejsca. Na jednodniowe noclegi dotychczas tylko plecak, ale mogę zabrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Stąd pytanie, jak sobie radzicie. Większość jedzie samochodem, to problemu nie ma. Na kilkudniowy wyjazd najczęściej zabieram: buty rowerowe odzież rowerowa zapasowa odzież kosmetyki suplementy bidony klapki do hotelu narzędzia (multitool, itd.) elektronika (licznik, telefon, kamerka, kable, power bank, itd.) kurtka do ubrania po powrocie do PL też ląduje w walizce (w zimie) aparat (opcjonalnie) buty trekkingowe (opcjonalnie) laptop i zasilacz (opcjonalnie) rower i kask wypożyczam na miejscu W praktyce zawsze czegoś brakuje i chodzę po sklepach, rozpaczliwie szukając rzeczy, których nie zabrałem z domu. Za pierwszym razem wziąłem uchwyt na licznik, ale nie miałem gumek i nie dało się go zamontować na kierownicy. Musiałem kupić uchwyt i przy okazji skombinowali mi adapter na GoPro. Gdy chciałem zdjąć kamerkę, to nie wiedziałem, że wystarczy przekręcić adapter i mi w sklepie kombinerkami rozwalili uchwyt, że nie da się jej wyjąć ani stabilnie przykręcić. Śruba się zapiekła, a nie zrozumieli, że chcę po prostu zdjąć ją z roweru. Za drugim razem wziąłem ten sam uchwyt, ale bez śrubki. Wypożyczalnia nie posiadała uchwytu pod Edge 1040. Odpowiednią śrubkę znaleźli w hotelu. 🙂 Pominę już odzież i akcesoria typu czapka pod kask. Dlatego na kolejne wyjazdy chcę być w 100% przygotowany. Na kilkudniowe wyjazdy, gdzie jedzie się rowerem i śpi w hotelu, to trzeba prawie wszystko, co wyżej, tylko buty do chodzenia i odzież wyjściowa. Pewnie to wszystko da się zmieścić w bardziej pojemnym plecaku. A pytam o inne opcje, bo wygodniej nie wozić w plecaku. Normalnie takie rzeczy ludzie wożą w sakwach do bagażnika, ale na szosie zostaje bikepacking typu jakaś większa torba na kierownicę?
  11. Obóz w Karkonoszach - średnio 120 km i 2500 m w górę. To prawie jak na Teneryfie. Uczestnicy zaprawieni w takich jazdach. Raczej nie będzie podziału na mini i mega, bo grupa kameralna. Po takim czymś chyba miesiąc będę się regenerować. Nie ma bata, do Francji jadę sam i trasy max 2-3h. BTW jak przewozicie rzeczy do hotelu, jadąc tylko rowerem? Plecak czy jakieś sakwy? Trzeba też zabrać normalne buty i ciuchy wyjściowe. A przydałoby się też wziąć jakieś suplementy, zwłaszcza na kolana. Może jakaś pojemna torba na kierownicę? Tradycyjny bike packing odpada, bo to za małe.
  12. Zgadza się. Nawet zorganizowane wyjazdy do Norwegii są drogie. Ludzie sugerują Bormio jako bazę, bo stamtąd można dostać się na kultowe przełęcze. No i jest zaplecze kolarskie. W Nauders też. 🙂 Andermatt to popularna baza w Szwajcarii i stamtąd jedzie się na te przełęcze. Z czym konkretnie można mieć trudności? Wybiorę się tam chyba na własną rękę. Wyjazdy dawno wyprzedane, a jak widzę dystanse i przewyższenia, to wolę już sam ogarnąć trasy i jeździć tak, by się nie zajechać. Może na miejscu będą jazdy z przewodnikiem tak jak w Calpe. Zaczynam od Karkonoszy. Mam nadzieję, że po deszczowych dniach będzie słonecznie. Czy z grupą, czy samemu, tutaj nie ma łatwej odpowiedzi.
  13. ChatGPT podał takie rekomendacje: Norwegia (brak upałów, zmienna pogoda, jasno) Słowenia (Kranjska Gora, Przełęcz Vršič, Mangart) Austria (Grossglockner High Alpine Road, Kaunertal Glacier Road) Szwajcaria (raj dla wspinaczy, ale drogo) Szkocja (brak upałów, ale deszcz) Bormio (Stelvio, Gavia, Mortirolo, Foscagno) Livigno (chłodno nawet latem) Nauders (Reschen Pass, Kaunertal Glacier Road, Timmelsjoch, Stelvio) Kranjska Gora (Przełęcz Vršič. Mangart) Andermatt (Furka Pass, Grimsel Pass, Susten Pass, Gotthard Pass) Jest jeszcze wyjazd do Andermatt, ale szybko się wyprzedał i nie ma miejsc. Jest środek sezonu i to muszą być kontrolowane treningi, a nie „najbardziej epickie przełęcze” Wg ChatGPT Alpe d;Huez może być, ale z noclegiem w dolinie. Zły pomysł. Przecież chodzi o ten słynny podjazd z numerkami. Z doliny trzeba by się dłużej wspinać. Nie da się już edytować. Wzoruję się na tym https://www.mjprotour.com/tourdefrance W przypadku Alpe d'Huez wygląda to tak: baza - Grenoble wydaje się lepszą opcją niż Bourg-d’Oisans, bo jest większa różnorodność tras, a w dni wolne można coś pozwiedzać, natomiast więcej sklepów i wypożyczalni jest w Bourg-d’Oisans (bo Grenoble bardziej nastawione na masową turystykę) lotnisko - Grenoble ma lotnisko, ale wszystkie loty są do Lyon (LOT lub Wizzair), a stamtąd koło 2h jazdy trasy - nie może być tyle, co pogoda - w Grenoble upały powyżej 30°C, w Bourg-d’Oisans koło 28°C - w Polsce już przy tych temperaturach zdychaliśmy wypożyczenie roweru i jazdy grupowe - podobno pełno tego jest Z kolei w Polsce w Karpaczu kilka dni ma lać, ale pod koniec tygodnia się wypogodzi. Pytanie, jak w lipcu pojeździć na rowerze, aby zrobić formę, a nie wypalić formy i nie zdechnąć. 🙂 Napaliłem się na Francję lub Włochy, ale w lecie to może nie jest najlepszy pomysł. No i lepiej w grupie, nawet na miejscu z przewodnikiem. Bardzo fajne jest też Bormio jako baza, jest chłodniej, ale wszędzie strome góry i boję się spalić sezon.
  14. Nie śledzę wszystkich influencerów. Szukam wyjazdów w Google i nie ma ich za dużo. Ale poszukam głębiej. Chodzi o to, aby nie było dzikich tłumów, jakie mogą być na TDF. Jak jest pusto, to samemu też niezbyt bezpiecznie. Dorzucę jeszcze jedno kryterium - dostępność połączeń, czas dojazdu z lotniska, bo samemu planując podróż im bliżej, tym lepiej. W grę wchodzą tylko łatwe trasy dla początkujących. Szczyrk to raczej trudniejsze trasy. Krynica łatwiejsza. Ale w Szczyrku podobno jest wiele tras MTB do jazdy, niekoniecznie zjazdowe. Edit: We Francji lub Włoszech ewentualnie coś takiego, że sa lokalne ustawki, podobnie jak w Calpe.
  15. Jakieś tam wyjazdy są. W pierwszej połowie lipca na Pireneje. W drugiej połowie lipca na Alpe d'Huez. To trochę jak Malaga vs Calpe. Chyba wolę to drugie, bo są szersze drogi i w lepszym stanie, a w razie potrzeby łatwiej o pomoc. W Polsce wyjazdy w Karkonosze są też w drugiej połowie lipca. Terminy kolidują. Na pewno jest więcej wyjazdów, które trudniej znaleźć, więc jak ktoś coś wie, to piszcie. Program na lipiec to: Karkonosze (max 1 tydzień) Alpe d'Huez / Pireneje / inna zagraniczna (max 1-2 tygodnie) trening MTB - łatwe bike parki / Kraków / Szczyrk / inne miejsca trasy maratonów MTB z dawnych lat Aby nie było tłumów, to może lepiej to odwrócić i najpierw pojechać do Francji, a potem do Polski? Wszystko, co potrzeba, to: gdzie się ulokować trasy do przejechania wypożyczalnie rowerów kontakty do ludzi w razie problemów W Calpe to wszystko mam już ogarnięte, więc sam jeżdżę, a w inne miejsca to trochę ryzyko. Na sierpień na razie nie planuję, bo u mnie sytuacja jest dynamiczna.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...