10 głupot, które usłyszysz w sklepie rowerowym

W sklepach rowerowych można czasem trafić na osoby, które chyba minęły się z powołaniem. Osoby, którym bliżej do „typowego szwagra” (tutaj znajdziesz 10 złotych rowerowych myśli szwagra), niż do pasjonata kolarstwa. Ogólniki, mity, naciągane pół-prawdy, mówienie wszystkiego byle tylko wcisnąć to co ma się w magazynie – tego możecie spodziewać się po wielu sprzedawcach. Oczywiście nie wszystkich, mam nadzieję, że jest to tylko drobny ułamek ogółu. Hej, zdaję sobie doskonale sprawę, że nikt nie jest Alfą i Omegą. Ani tym bardziej chodzącą rowerową encyklopedią. Ja z rowerowej wiedzy jeszcze nie wiem nawet połowy tego, co chciałbym wiedzieć. Ale bardzo się staram nie przekazywać nikomu, a już w szczególności Wam – totalnych bzdur. A jeśli nawet mi się zdarzy, to szybko się poprawiam i nie grzeszę więcej :)

Większość tych „ciekawostek” pisaliście do mnie w mailach, albo w komentarzach na blogu. Wybrałem dziesięć, choć z pewnością macie jeszcze w zanadrzu trochę opowieści. Śmiało dzielcie się nimi w komentarzach. Nie chciałbym tylko, by skończyło się to na atakach na konkretne sklepy rowerowe, tak więc proszę w miarę możliwości o niepodawanie nazw sklepów/serwisów. No to lecimy :)

Co można usłyszeć w sklepie rowerowym
fot. Bruce Turner

„Mądrości” ze sklepu rowerowego

1. Hamulce tarczowe są lepsze, ponieważ w V-brake trzeba co roku wymieniać linki i klocki, a w tarczówkach dopiero po kilku latach.

Jak rozumiem w hamulcach tarczowych klocki się nie zużywają? Wszystko zależy od stylu jazdy, jakości klocków, a nie do końca typu hamulców. Również wymiana linek hamulcowych w V-brake co roku, brzmi bardzo dziwnie. Ja wymieniam je średnio co trzy lata i myślę, że wytrzymałyby jeszcze więcej czasu. Przy intensywnej jeździe w terenie czy błocie, częstsze wymiany są konieczne, ale mówiliśmy tutaj o rowerze do rekreacyjnej jazdy.

2. Dla kobiet lepsze są koła 26 cali.

To  jeden z większych mitów, często przywoływany przez czytelniczki w komentarzach, dotyczących zakupu roweru. Rozmiar kół w rowerze (w stosunku do wzrostu) ma największe znaczenie jedynie w skrajnych przypadkach. Kobieta czy mężczyzna o wzroście 150 cm myślę, że pewniej się będzie czuć na rowerze z kołami 26 cali, czy nawet 24 cale. Na przeciwnym biegunie są osoby o wzroście 195 cm i więcej, dla których lepszym wyborem będą rowery z kołami 28 lub 29 cali. Ale pomiędzy osobami niskimi i wysokimi, dobór rozmiaru kół powinien opierać się na naszych potrzebach i wygodzie, a nie płci. A najistotniejszą sprawą jest odpowiedni dobór rozmiaru ramy do długości nóg i wzrostu.

3. Wysokie kobiety (powyżej 175 cm wzrostu) lepiej gdy będą kupować rowery z męską ramą.

Tak się zastanawiam, jaki rower chciał wcisnąć sprzedawca, naszej dość wysokiej czytelniczce :) Niestety prawdą jest, że wysokie kobiety mają trochę gorzej, jeśli chodzi o wybór rowerów z dużą, damską ramą. Jeszcze w rowerach górskich nie jest tak źle, bo często da się znaleźć rower w którym górna rura mocno opada. Ale np. męskie rowery trekkingowe zazwyczaj mają prawie poziomą górną rurę.

Co w takiej sytuacji ma zrobić wysoka pani, która chciałaby od czasu do czasu przejechać się na rowerze w sukience? Albo nie lubi wskakiwać na rower? Według tego sprzedającego, chyba lepiej, żeby zapomniała o jeżdżeniu rowerem :(

Moim rozwiązaniem jest zbadanie rynku. I wyszukanie roweru np. Scott Sub Sport Lady (trekkingowy), który jest produkowany w rozmiarze 20,5 cala. Albo Maxim Stromholm w rozmiarze 21 cali. Akurat ten drugi jest rowerem miejskim i tutaj jest zdecydowanie łatwiej, ponieważ są to często rowery typu unisex i łatwiej o duże rozmiary.

Poza tym dodam jeszcze tylko, że „męska” i „damska” rama to kwestia nazewnictwa. Każdy niech jeździ na takiej, na jakiej mu wygodnie. I niech wzrost tego nie warunkuje.

4. Czy jak nie ma amortyzatora, to pękają przednie widełki? Takie słowa usłyszałem w sklepie-serwisie rowerowym.

Zapewne po skoku z kilku metrów, może się tak nieszczęśliwie zdarzyć. Zwłaszcza na rowerze turystycznym :) O wadach i zaletach sztywnych widelców pisałem tutaj. A od siebie dodam tyle, że w rowerach szosowych nie ma amortyzatorów, wszyscy żyją, a widelce jakoś nagminnie nie pękają. Wszystko zależy od potrzeb i zastosowania, ale jeśli myślisz o jeździe rekreacyjnej lub szosowej/miejskiej/turystycznej, to sztywny widelec da Ci niższą wagę roweru, mniejsze straty energii włożonej w pedałowanie i (zwłaszcza w porównaniu z tanimi amortyzatorami) dużo mniejszą awaryjność.

Na pewno zdarzają się sytuacje, gdzie widelce pękają. Pękają również ramy, obręcze kół czy wsporniki siodełka. Ale są to sytuacje na tyle rzadkie, że nie warto się tym przejmować. Jeśli tylko użytkujesz rower zgodnie z jego przeznaczeniem, nie musisz się obawiać o pękanie jego elementów.

5. W serwisie powiedziano nam, że rower z internetu musi być złożony w serwisie, bo inaczej traci gwarancję. Co najlepsze powiedziano, że koszt dokręcenia tego w serwisie to 200 zł! Przyznano, że po to żeby się nie opłacało kupować przez internet.

Cóż, jest to typowy przykład zdzierania pieniędzy z klienta (200 złotych za przygotowanie roweru???). Oraz straszenie zakupami w internecie (czytaj: kup u nas i przepłać). Większość dobrych internetowych sklepów rowerowych przygotowuje rower do jazdy przed wysyłką. Po otrzymaniu roweru wystarczy przykręcić kierownicę, założyć koła, przykręcić pedały i można jeździć. Są to czynności, które każdy może zrobić w domu dysponując kluczami imbusowymi i płaską piętnastką.

Zazwyczaj trzeba jedynie zrobić przegląd gwarancyjny po kilkuset kilometrach, najlepiej w autoryzowanym serwisie (choć o zasadność takiego przeglądu, toczyła się burzliwa dyskusja w podlinkowanym wpisie). Poza tym, między nami mówiąc – wiecie gdzie możemy sobie wsadzić gwarancję na rower :) W przypadku ewidentnych błędów w produkcji, oczywiście bardzo się przydaje. Ale większość ew. usterek, serwis zrzuci na zużycie sprzętu albo uszkodzenie mechaniczne.

Poza tym porównajcie sobie ceny w internecie z tymi w sklepach. Często różnice są kolosalne. Inna sprawa, że ceny internetowe to dobry początek negocjacji w stacjonarnym sklepie (napisałem o tym więcej tutaj).

6. W dobrym serwisie rowerowym w moim mieście dowiedziałem się, że nowego łańcucha nie powinno się smarować, ponieważ ten preparat nałożony fabrycznie, jest naprawdę dobrej jakości i warto, żeby łańcuch trochę na nim popracował.

Moim zdaniem nie jest to prawda. Nigdy nie wiadomo, ile czasu łańcuch spędził w magazynie i czym tak naprawdę jest pokryty. Lepiej dobrze go wyczyścić i nasmarować swoim, sprawdzonym smarowidłem.

Sklep rowerowy
fot. Vince Alongi

7. Z kartonem też bywa różnie, w sklepie X z Wrocławia krzyknęli mi 80 zł za używany karton! W sklepie Y karton dostałem GRATIS.

Ten podpunkt chyba nie wymaga komentarza. Zrozumiałbym „skasowanie” kogoś na przysłowiowe 10 złotych za fatygę. Ale 80 złotych za karton? Dobry żart. Mamy oczywiście wolny rynek, ale sprzedających powinna cechować też odrobina przyzwoitości. Takie kartony są najczęściej w sklepie zupełnie niepotrzebne. Przyjeżdżają w nich rowery, a potem nie ma co z nimi zrobić.

8. Pan w rowerowym mi dziś powiedział, że to nieistotne, czy kupię rower z ramą 18, 19 czy 20 cali, bo różnice są minimalne.

Gdyby to nie miało znaczenia, to producent nie robiłby różnych ram. Po to się je produkuje, by każdy mógł sobie dobrać ramę pod siebie. Zgodzę się, że różnice nie będą olbrzymie. Ale zawsze warto przejechać się na rowerach o dwóch rozmiarach ram, by wybrać ten bardziej pasujący. No chyba, że ktoś długością nóg i wzrostem pasuje idealnie do konkretnego rozmiaru ramy.

W tym wypadku podejrzewam, że sprzedający miał jeden rozmiar ramy tego roweru i chciał go wcisnąć kupującemu.

9.  Jeden ze sprzedawców powiedział, że koła 26 cali będą znacznie lepsze na mieszane wycieczki (asfalt i leśne drogi) aniżeli 28 cali.

O rozmiarze kół napisałem sporo w punkcie drugim. Do amatorskiej, rekreacyjnej jazdy rozmiar kół nie ma większego znaczenia. Oczywiście – większe koła lepiej się toczą i są naturalniejszym wyborem na asfalt i dalsze podróże. Co nie znaczy, że będą sobie źle radzić na leśnych drogach. Czego koronnym przykładem są święcące triumfy rowery górskie z kołami 29 cali. Czyli jednak można :)

10. Łańcuchy i kasety Shimano różnią się twardością materiału z jakiego są wykonane. Nie można do droższej, twardszej kasety kupić tańszego, miękkiego łańcucha – ponieważ kaseta zniszczy łańcuch.

Jest to bardzo powszechny mit, sam też go słyszałem w jednym ze sklepów. Tylko, że nikt nie potrafi wskazać ani dokumentów od Shimano, które by to potwierdzały, ani żadnych wiarygodnych testów. Pisałem o tym w 2013 roku i dyskusja bardziej zeszła na trwałość łańcuchów oraz kaset, a nie na zużywanie jednych elementów przez drugie. Samo Shimano podaje, że komponenty z niższych grup można mieszać z tymi z wyższych.

W każdym razie mit o zużywaniu „miękkich” podzespołów przez „twarde”, jest moim zdaniem taką samą bajką, jak twierdzenie, że do roweru trzeba dokupić zabezpieczenie za 10% jego wartości.

A tu jeszcze 8 rowerowych mitów, które obalałem na wyjeździe w Londynie. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój kanał.

Macie swoje historie? Piszcie! Pośmiejemy się razem z miejskich legend i niezwykłości :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

269 komentarzy

  • Cześć,

    Jestem posiadaczem roweru b’twin riverside 100 z decatlonu, zacząłem jeżdzić na dobre od kwietnia tego roku, wkręciłem się i chcę kupić coś nowego. Szukam roweru do pracy, głównie ścieżki rowerowe, płaski teren, na chwilę obecną tyle, może pomyślę o jakimś wypadzie do lasu, ale to jeszcze przyszłość. Byłem zdecydowany na rower crossowy do 2,5 tyś. Udałem się do sklepu rowerowego i … zaproponowano mi rower gravel, hmmm….wyższa cena, prawie 4 tyś i mam teraz dylemat.
    Proszę o poradę, co wybrać i czy warto na moje potrzeby wydawać więcej monety, chociaż przyznam, że po jeździe testowej specialized diverge byłęm pod wrażeniem.

  • Co do klasyki głupot rowerowych jakie słyszałem, a nawet sam widziałem w sklepie rowerowym, to było dopasowanie rozmiaru ramy na wyciągniętą rękę od siodełka do suportu. Sprzedawca twierdził, że jest to najpewniejsza metoda. Co do dyskusji V-break, czy tarcza to zdania są podzielone, sam jeżdżę sporo an szosie, w sezonie od 7 -9 tysięcy kilometrów, jak do tej pory doskonale spisują mi się moje V-break, oczywiście na mokrej nawierzchni trzeba przewidzieć, że reakcja na hamulec może być lekko opóźniona, ale to kwestia doświadczenia. Oglądam sporo wyścigów na różnych kanałach sportowych i tak naprawdę to nieliczni śmigają na tarczy ?!. Dla niewprawionych tarcza może wyprowadzić w pole. Oczywiście jest to na pewno duża sprawność w czasie hamowania, ale moim zdaniem nie ma to nic wspólnego z tradycyjnym sportem szosowym. Nie wiem jakie jest wasze zdanie ale trochę za dużo i elektroniki i super wynalazków wisi na tych rowerach.

    • Cześć,
      pisze się V-Brake, nie Break :) A w swojej szosówce zapewne masz hamulce typu Dual-Pivot, które działają ciut inaczej niż V-Brake, choć też oczywiście klocek trze o obręcz, natomiast te szosowe są jednak trochę słabsze od V-Brake.

      Jeżeli chodzi o to, że „nieliczni śmigają na tarczach”, to z tego co ja widzę, jest wręcz przeciwnie i tarczówki pojawiają się coraz częściej. A za 2-3 lata będzie miał je już każdy na szosie.
      I tarczówki to żaden „super wynalazek” i nowość. Są obecne w rowerach przynajmniej od 18 lat :)

  • Nie wiem gdzie to wszystko slyszałew ale to epickie pie*******e.
    Sam jestem serwisantem rowerowym i nigdy w życiu nie pomyslałem nawet o takich rzeczach.
    Brak kompetencji u tych osób a ja zaczynam tracić wiarę w ludzkość.
    Poziom jaki reprezentują jest poniżej dopuszczalnej wartowci IQ .
    Porażka:/

    • Niestety, ja tego nie wymyśliłem, to wszystko autentyki nadesłane przez czytelników, albo sam gdzieś je zasłyszałem.

      Cóż, jak wszędzie – są fachowcy i „fachowcy”. Znać się na wszystkim nie muszą, ale czasem lepiej nic nie mówić, niż mówić co ślina na język przyniesie.

  • Ostatnio dostałem od brata rower santosa. Postanowiłem go sobie wyremontować. Okazało się że jest zepsuty suport. W sklepie dowiedziałem się,że suportu nie dobiera się do korby jak im tłumaczyłem tylko mam kupić taki jak był. Okazał się za długi więc sprzedawca upierał się że dobierać metodą prób i błędów. Będę jednak wymieniał korby, ale tak samo mi doradzają. Ma pasować. Ewentualnie policzyć liczbę zębów.

  • ostatnio miałem problem z siodełkiem pod spodem się dokręcało i to „gówno” nie wiem jak to nazwać się lekko wygięło i przez musiałem co chwile dokręcać
    Serwisant : Sklej klejem do amelimum
    Jeśli według niego to potrzyma to ja jestem Jagiełło

  • „W każdym razie mit o zużywaniu „miękkich” podzespołów przez „twarde”, jest moim zdaniem taką samą bajką, jak twierdzenie…..”

    jak sam wspomniałeś, Shimano nie dostarczyło dokumentów, które by potwierdzały twardość poszczególnych kaset jak i łańcuchów, natomiast to, że twardszy materiał będzie ścierał ten bardziej miękki to nie mit, tylko normalne zjawisko. Często stosuje się takie rozwiązania w mechanice. Z drugiej strony, jeżeli droga kaseta ze względem na swoja twardość spowoduje szybsze zużycie taniego, ale za to miękkiego łańcucha, to tylko przyklasnąć. Chyba lepiej wymienić łańcuch za 1/4 wartości kasety, aniżeli odwrotnie.

    Odnosnie przegladu gwarancyjnego to sprawa dyskusyjna. W Krossie moje córki padł amortyzator po kilku tygodniach. Wymieniono na nowy bez szemrania. Bez tego nieszczęsnego przeglądu, pozamiatane. Natomiast wpis w karcie gwarancyjnej, że producent odpowiada za rower do 100 kg wagi rowerzysty to dopiero jest absurd. Ja za przeglad swojego rowerka, zakupionego niedawno, dzięki Twojej sugestii zapłaciłem 90 zł, a nie 200 zł. Gdybym zakupił w sklepie w którym robiłem przegląd, miałbym go gratis. Tyle, że 1300 zeta na rowerze bym nie urwał, nie wspominając o przeskoku jakościowym względem rocznika modelowego.

    • Mam problem z mocowaniem siodełka w rowerze, który kupiłam we wrześniu, ale rzadko był używany. Luzuje mi się śruba chyba jarzma jeżeli się nie mylę i siodełko rusza się w przód i w tył. Chciałam zareklamować mocowanie ale reklamacja została odrzucona. Stwierdzili uszkodzenie mechaniczne. Czy to rzeczywiście moja wina? Co mogę zrobić, żeby problem się nie powtarzał?

      • Cześć,
        a co to za rower? Siodełko jest mocowane na jedną śrubę? Cóż, możesz się z nimi jeszcze poprzepychać, ale nie wiem czy jest to warte i nie lepiej po prostu wymienić wspornik siodełka na porządniejszy,
        z mocowaniem siodełka na dwie śruby, np. taki: allegro.pl/ofert…7266835705

        Musisz tylko sprawdzić jaką dokładnie ma średnicę Twój wspornik siodełka, może to być np. 26,6 / 26,8 / 27,2 / 29,8 / 30,4 / 30,8 – lub jeszcze inaczej. Często na samym wsporniku jest to napisane, gdy wyciągnie się go z ramy, to może będzie widać.
        I nowy musi być o dokładnie tej samej średnicy, trochę większy lub mniejszy nie będzie pasować.

  • Ten smar na łancuchu toto srodek przeciw rdzewieniu
    Twardsza kaseta np 400hg od shimano i łancuhu 54 hg
    Wymieniam łancuchu xo 0.7 rozciagniecia i kaseta wyglada jak nowa i tak tez działa przejechała zemna prawie 15 tys kilometrow .
    Przy twardszym łancuchu kaseta po 2 wymianach łancucha do niczego sie nie nadawała .wiec twardosc ma znaczenie miększy materiał nie uszkodzi tak materiału jak twardszy

  • dobrze że każdy ma prawo coś napisać …swoją przygodę z rowerem zacząłem jako kilkunastoletni chłopak mit 80’s,szkoła zawodowa>motory i rowery na wielkim podwórku,gdzie za stół roboczy służył pniak z imadłem i chęci…i bardzo dobrze wspominam pierwsze kroki jak urywałem się po szkole i chyłkiem czasem na piechotę leciałem do najstarszego zakładu naprawy rowerów,w którym śp Jan Fabisiak kręcił rowery od 45 roku…Pan Fabisiak dla niektórych Dziadek Fabisiak…człowiek który założył(współtwórca cechu rzemiosł metalowych)-wraz z Romkiem Szczepańskim-wyszlifowali ten diament…mnie…tyle lat minęło,a ja dalej z rowerami-Polska,Niemcy…

  • Ad 1 „Lepszy” to oczywiście pojęcie względne, ale pod wieloma względami tarczówki są lepsze od vbrejków. W moich mechanicznych klocki wymieniłem dopiero po 4000 km i to przedwcześnie, bo jeszcze nie były całkiem zużyte. Dobrze ustawione tarczówki nie wymagają żadnej regulacji przez wiele km. Vbrejki trzeba regularnie poprawiać. Z oczywistych powodów. I wiele innych zalet. Oczywiście zgadzam się, że linek nie trzeba zbyt często wymieniać w jakichkolwiek hamulcach. Ja robię to m.in. po ich zerwaniu, a w moim długim życiu nigdy to się nie zdarzyło, przynajmniej w odniesieniu do linki hamulca.

    Ad 6 Smar fabryczny jest naprawdę dobry. I dobrze „nałożony” (łańcuch jest wykąpany w smarze).

    Ad 10 Rzecz jest bardziej złożona. Wiele wynika z niezrozumienia zjawiska zużycia łańcucha i kasety. W uproszczeniu można powiedzieć, że każdy „rozciągnięty” łańcuch zniszczy szybko każdą, nawet najtwardszą kasetę. Natomiast „zniszczona” kaseta (zęby rekina), o ile nie będzie przeskakiwać, nic złego nie zrobi nowemu, nawet bardzo miękkiemu łańcuchowi.

    • 1. „Vbrejki trzeba regularnie poprawiać.” Kiepskie V-ki pewnie tak. Moich XT-ków nie dotykałem od bardzo dawna :)

      A w tarczówkach, jeżeli nie mamy sztywnej osi, czasami trzeba poprawiać ustawienie zacisku, po założeniu koła.

      6. Mam różne doświadczenia w tym temacie.

      • To prawda z tarczówkami. Trzeba uważać przy ponownym zakładaniu koła, a niekiedy poprawić coś przy hamulcach. Staram się tak włożyć koło, by nic nie trzeba było kręcić przy hamulcach.

        Każde V-ki, bez względu na ich jakość, powinno się co jakiś czas poprawić. Chodzi o ustawienie klocków. W miarę zużycia zmieniają płaszczyznę styku i zjeżdżają coraz niżej. Dochodzi do sytuacji, że tylko część klocka dotyka obręczy. To fizyka. Są patenty umożliwiające zachowanie równoległości, ale i tak będą zjeżdżać. W tarczówkach tych problemów nie ma. Ta sama sytuacja była w starych canti. Tor po jakich się poruszają klocki jest identyczny jak w V-kach. Jeździłem na bardzo różnych i szczerze mówiąc nie odczuwałem wielkiej różnicy między XT i średniakami. Ważna jest dobra regulacja.

        • Tak, tak, to był skrót myślowy. Chodziło mi o to, że dobre V-ki same z siebie się nie rozregulowują. Co przy tańszych się zdarza, że po zdjęciu i założeniu koła – też trzeba je poprawić, jak przy tarczówkach.

  • TO JEST ODPOWIEDZ NA PUNKT 5 TWOJEGO ZESTAWIENIA . JEST TO KAWAŁEK UMOWY DILERSKIEJ JAKĄ WŁAŚNIE PODPISUJEMY W NASZYM SKLEPIE NA ROK 2018 . „umieszczać na stronie internetowej jednoznaczną informację dla klienta :
    – o tym, że cena sprzedaży dotyczy roweru w opakowaniu kartonowym, który złożony jest w ok. 85% i do prawidłowej eksploatacji
    koniecznym jest przeprowadzenie jego prawidłowego montażu i wyregulowania poszczególnych mechanizmów, a nadto
    – o zasadach realizowania warunków gwarancji oraz wymogu dokonania w terminie 7 dni, od daty zakupu, odpłatnego przeglądu zerowego
    w autoryzowanym serwisie gwarancyjnym (wykaz punktów serwisowych: centrum.romet.pl), którego koszt wynosi do 20 %
    wartości roweru, pod rygorem utraty uprawnień z gwarancji .
    2. W przypadku nie wykonania przez Odbiorcę obowiązku wskazanego powyżej w ust. 1 pkt. e) zd. 2 – Dostawca nie będzie uznawał
    Gwarancji za ważnie udzieloną na dany rower, o czym Odbiorca winien informować na własnej stronie internetowej potencjalnych
    klientów .” WIĘC JAK SAM WIDZISZ NIE WSZYSTKO JEST TAKĄ GŁUPOTĄ JAK SIĘ MOŻE WYDAWAĆ . PO TWOICH WPISACH SĄDZĘ ŻE NIE PROWADZISZ SWOJEGO SKLEPU, BO JAKBY TAK BYŁO TO ZNAŁBYŚ REALIA JAKIE PANUJĄ NA RYNKU . KLIENT TRAKTUJE TWÓJ SKLEP JAK PRZYMIERZALNIE , POŚWIĘCASZ MU MNÓSTWO CZASU , POMAGASZ DOBRAĆ ROWER DO JEGO POTRZEB ,A JAK JUŻ DOBIERZESZ TO IDZIE I ZAMAWIA W SIECI . A ŻEBY BYŁO LEPIEJ TO PÓŹNIEJ PRZYCHODZI Z TYM ROWEREM ŻEBYŚ TY MU GO SERWISOWAŁ . ODPOWIEDZ SOBIE SAM ,GDZIE TU JEST INTERES ? DODAJ JESZCZE DO TEGO ŻE TE ROWERY Z SIECI MOGĄ BYŚ SKRĘCANE PRZEZ TAKIEGO SPRZEDAWCE O JAKIM MÓWIŁEŚ W POZOSTAŁYCH PUNKTACH I KŁOPOTY GOTOWE .
    A CO TEGO ZDANIA . Cóż, jest to typowy przykład zdzierania pieniędzy z klienta (200 złotych za przygotowanie roweru???). Oraz straszenie zakupami w internecie (czytaj: kup u nas i przepłać). ZAINWESTUJ TAKA KASĘ JAK MY W NASZ SKLEP , ZATRUDNIJ SERWISANTÓW TAKICH ŻEBY NIE GADALI TAKICH GŁUPOT JAK CI WYMIENIENI W TWOICH WYPOWIEDZIACH ( NIE BĘDĄ PRACOWAĆ ZA NAJNIŻSZA KRAJOWA , BO ZNAJĄ SWOJĄ WARTOŚĆ ) . I ZOBACZYSZ CZY DASZ RADE PRZEŻYĆ ROK ZARABIAJĄC NA ROWERZE 50 ZŁ. JAK TO ROBIĄ W SIECI.

    • Hej, nie musisz krzyczeć, niezbyt dobrze się wtedy czyta.

      Co do sklepów internetowych, to mówiłem już o tym w jednym z odcinków na YouTube. Nie wierzę, aby ktoś sprzedawał rowery wysyłkowo, nie mając sklepu stacjonarnego. No chyba, że mówimy o sprzedających strupy za 400-600 złotych.

      Większość sklepów prowadzących sprzedaż przez internet MA sklep stacjonarny. Sam znalazłem mojego Cube właśnie przez internet, wynegocjowałem cenę przez internet, a po odbiór pojechałem do sklepu we Wrocławiu, bo taki był warunek dobrego rabatu, że odbiorę go osobiście.

      Tak działa WOLNY RYNEK, niestety, dostosuj się albo zgiń. Ludzie głosują portfelami. Tak samo było jak do Polski wchodziły hipermarkety (a potem dyskonty). Ile było biadolenia, że to wykończy drobny handel, że wszystko padnie. No i okazało się, że jednak nie wszystko padło. Kto rozsądnie prowadził swój biznes i go rozwijał, ten nadal się trzyma, a kolejki w sklepach u mnie na osiedlu dobitnie o tym świadczą.

    • racji rynio stąpor,masz 100 % ten artykuł to jakaś farsa , albo autor pojęcia nie ma o wynajmie lokalu , ZUSie,maleńkim magazynie i maleńkim pomieszczeniu serwisowym- bo za metr kwadratowy 100 złotych netto wynajmu ! Internetowy sklep najczęściej ma magazyn w wiacie , albo stodole u siebie na wsi nie płacąc ani złotówki za czynsz i przestawia tylko pudła z rowerami .Złożenie roweru z kartonu trwa ok 40 minut przez wykwalifikowanego mechanika-większość ludzi zrobi to źle.Autor twierdzi że niby klient przychodzi do sklepu stacjonarnego , przymierza wymyśla cuda niewidy wyczytane w takich właśnie artykułach a potem kupuje w tym sklepie przez internet? Właśnie jest odwrotnie sklepy stacjonarne traktuje się jak frajerów,oszustów i najgorsze zło tego świata przez takie artykuły.Kiedyś znana marka ustaliła cenę katalogową na 1500 zł,ludzie przychodzili jeździli tym rowerem a w fabrycznym sklepie tego producenta bez problemu można było kupić ten sam rower o 200 zł taniej.Jeden z klientów powiedział wprost że jestem oszustem.
      Takie mamy realia drogi Panie redaktorze.

      • Cześć,
        ten artykuł nie jest o sklepach internetowych.

        A Twój komentarz za bardzo nie wiem do czego się odnosi. Wiele największych sklepów internetowych posiada swoje stacjonarne sklepy, pierwsze z brzegu: RowerTour czy Rowery Stylowe. A takie Centrum Rowerowe ma podpisane umowy ze 148 punktami w Polsce, a te punkty to sklepy i serwisy stacjonarne(!). Można tam podjechać i odebrać zamówiony rower, który zostanie na miejscu skręcony. Cuda! Sklepy typowo stacjonarne pozwalają na takie rzeczy! :)

        Odnośnie różnych głupot zasłyszanych w sklepach/serwisach, to docierają one do mnie cały czas. Ostatnio ktoś pisał, że serwisant skrócił mu łańcuch, zamiast wymienić na nowy.

    • masz całkowitą rację bo ja nienawidzę takich klientów co gitarę zawracają a potem ani me ani be i idą bez słowa. To jest wkurzające na maxa. Ale ja swój rower kupiłem przez internet…… tyle tylko, że ze sklepu, który prowadził własną stronę i aukcję. Byłem zadowolony bo był taki jaki chciałem. W innych czegoś brakowało zawsze. Gdyby oni nie ogłaszali się w internecie to bym nie kupił roweru w ich sklepie stacjonarnym. Niestety jak chcesz coś sprzedawać musisz mieć swój portal/fb/ aukcje. Bez tego nikt nie wie, że istniejesz i ograniczasz się tylko na klientów z okolicy. TO nie czasy, że człowiek lata za oponą po całym mieście bo nikt nie ma czasu zajrzeć do 20 sklepów po pracy czy mają dany typ opony…. tylko w necie wpisują i jak znajdą to idą do sklepu. Ale w części zgadzam się z wpisem w 100%

  • „Jak też wiemy łańcuch i kasetę wymienia się razem”

    No co Ty opowiadasz :) Kasetę i łańcuch wymienia się razem tylko wtedy, gdy kaseta nie przyjmuje już nowego łańcucha (wtedy można trochę pojeździć na starym łańcuchu, póki nie zacznie przeskakiwać).

    Ale jeżeli będzie się wymieniało łańcuch, zanim on się nadmiernie wyciągnie, to kaseta spokojnie powinna przyjąć nowy łańcuch.

  • Dopiero teraz przypadkiem trafiłem na ten wpis… Jak mnie irytuje i podnosi ciśnienie „bo wie Pan ja mogę kupić ten rower taniej w internecie… Ok ale w internecie nie dadzą Ci się przymierzyć, przejechać, pożyczyć rower testowy. Nikt tam Ciebie nie obsłuży, nie poradzi Tobie…
    I nie dziwi mnie podejście serwisów że rzucają takie kwoty za złożenie rowerów z kartonu… Kupiłeś w internecie to niech ci skręcą w necie i serwisują też… Mało kto bierze pod uwagę że sklep stacjonarny oprócz zapewnienia obsługi i porady też ponosi koszty z tytułu czynszu, kosztów za energie, pracownicy, solidny mechanik itd…
    Taniej nie zawsze znaczy lepiej ;) ale widzę po klientach że jest jednak trend do kupowania porządnych rowerów w sklepie stacjonarnym a nie przez neta.

    • Zdecydowana większość dobrych sklepów internetowych, ma też sklep stacjonarny. To nie drobnica, którą można handlować z pokoju w bloku.

      Co do porady… to naturalne, że każdy sprzedający zachwala swój towar, przecież nie będzie odsyłał do konkurencji, jak nie musi. Ale ile ja się nasłuchałem od czytelników historii, że przeszli się po kilku sklepach i w każdym słyszeli co innego. Jeden narzekał na Rometa, że mu ramy pękają; inny, że Kross coś tam; w każdym doradzali inny rozmiar ramy. I ludzie zamiast wrócić do domu z jakąś decyzją, przychodzili z jeszcze większym mętlikiem w głowie.

      Ja oba moje ostatnie rowery znalazłem przez internet, jeden kupiłem wysyłkowo, po drugi jechałem specjalnie aż do Wrocławia, bo cenę mieli wyśmienitą. Ale oba miały normalne, stacjonarne sklepy. Tylko nie broniły się przed nowoczesnym kanałem sprzedaży :)

    • Hej, chodzi Ci o rowery nowe czy używane? Jeżeli nowe – to łatwa sprawa, wystarczy popatrzeć w sklepach internetowych.
      Jeżeli chodzi o używane, to ciężko to będzie ocenić.

  • Sam pracuje w sklepie i na sewisie. Niestety polemizował bym z ptk. 6 i 10

    Smary oryginalne długo pozostają na łańcuchu, po za tym większość ludzi nie potrafi dobrać dobrego smaru i źle go dawkują w efekcie większość zaraz będzie miała wysmarowane gacie i cały układ napędowy zapiaszczony – trochę smuteczek na nowym łańcuchu.

    Łańcuchy jak i kasety mają frezowania nad którymi siedział cały sztab ludzi żeby biegi zmieniały się precyzyjniej i szybciej. Skoro prowadzisz takiego bloga na pewno miałeś okazję jeździć na różnych rowerach i sam wiesz, że jest różnica w precyzji zmiany biegów między Acerą, a Alivio, czy w ogóle XT. Wkładając łańcuch z niższej grupy przede wszystkim tracisz płynność zmiany biegów. Niema sensu kupować drogiej kasety i taniego łańcucha, bo topi się kasę.

    Po za tym (to stary post i trochę już zmieniło) większość grup ma swoją ilość biegów co wpływa na szerokość łańcucha i tego już się nie przeskoczy (to znaczy można, tylko trzeba wymienić manetkę -tylko po co?).

    • Hej, opisanych przeze mnie sytuacji nie usłyszysz w KAŻDYM sklepie czy serwisie. Podałem tylko te ekstremalne przypadki, to oczywiste, że trzeba szukać w okolicy dobrego serwisu, bo i takie da się znaleźć. Tak więc polemika z punktem 5 odrzucona ;)

      Co do punktu 6. to faktycznie przy dobrych jakościowo łańcuchach, ten fabryczny smar trochę wytrzymuje. Ale mam też wspomnienia jakichś tanich łańcuszków i nie jestem przekonany czy one były smarowane czymś przyzwoitym.

      Co do „twardości” – no pewnie, że grupy są wykonane z trochę innych materiałów. Widać to zwłaszcza po bardziej skrajnych przypadkach. Co nie zmienia faktu, że tani łańcuch wyciągnie się szybciej, po prostu dlatego, że jest tani, a nie dlatego, że jeździł na lepszej kasecie. I tak samo w drugą stronę, dobry łańcuch nie zniszczy taniej kasety szybciej, niż tani łańcuch. Muszę to trochę doprecyzować w tekście.

      A co do przykładu droga kaseta – tani łańcuch, absolutnie się zgadzam. Zdecydowanie lepiej wyjdzie się na komplecie tania kaseta – drogi łańcuch, jeżeli nie możemy obu tych elementów kupić z wyższej grupy.

  • ad. 6. z książki pt.: „Naprawa i konserwacja rowerów dla bystrzaków”:

    „Pamiętaj: Nowe łańcuchy przed wysyłką są smarowane
    przez producenta. Jakość takiego oryginalnego
    smarowania jest z pewnością wyższa niż ta,
    którą zapewniają środki kupione w sklepie. W normalnych
    warunkach po założeniu nowego łańcucha
    powinieneś móc pokonać kilkaset kilometrów bez
    konieczności powtórnego jego smarowania”.

    Jak widać, sprzedawca miał powody, żeby to zalecić, więc nie wliczałbym tego do „10 głupot”.

  • Szukając roweru crossowego/trekka usłyszałem w sklepie, że mogę kupić sobie 29era i założyć cieńsze opony. Bagażnik też dałoby radę podpiąć a rower będzie bardziej uniwersalny. Tylko po co te crossy produkują? :)

    W sklepie Authora usłyszałem, że w przeciwieństwie do konkurencji, ich rowery są całe na jednej grupie shimano. Po czym sprzedawca z dumą zaprezentował mi parametry poszczególnych rowerów – każdy miał przerzutkę tylną, przednią i korbę z innej grupy (korbę najbardziej szmatławą zawsze) :D

    • Rowery crossowe mają trochę inną geometrię ramy i amortyzator o niższym skoku, inaczej zestopniowane przełożenia w napędzie. Rower górski pozwala na założenie szerszych opon.

  • „Nie można do droższej, twardszej kasety kupić tańszego, miękkiego łańcucha – ponieważ kaseta zniszczy łańcuch”

    Ktoś coś słyszał w szkole, ale pokręcił.
    Kłania się fizyka i materiałoznastwo.

  • Mam swój ulubiony obecnie serwis który obok ma sklep z którego raczej nie skorzystam po tym jak Pan sprzedając rower polecił bicie 4barów do opon w Krossie terenowym (koło 29×2.1). Po za panem „handlowcem” serwis jest bardzo dobry, rzetelny i doceniam ich stosunek jakości usług mechaników do ceny za roboczogodziny.

  • Nie zgadzam sie z punktem nr 9
    Kola 29 to nie to samo co kola 28, Kola 26 beda wytrzymalsze niz te wieksze bo maja krotsze szprychy oraz (najczesciej) grubsze opony a zatem lepsze na teren niz 28, niekoniecznie jednak lepsze niz 29, te maja te sama srednice obreczy natomiast grubsze opony niz ich 28osmiocalowy konkurent, stad nazwa 29, przyblizona srednica kola. oczywiscie mozna zbudowac bardzo wytrzymale kola 28 – ale generalnie obowiazuje to co powyzej.
    KM

  • Jeśli chodzi o sklepy rowerowe w Warszawie, to ja korzystałam ze sklepu Sport-bike na Łodygowej. Kupiłam niedawna u nich rower miejski i jestem bardzo zadowolona z tego zakupu. Rower sprawuje się świetnie, jest stylowy i elegancki.

  • Z tymi głupotkami to zależy do jakiego sklepu się trafi ;) Ja raz trafiłam do takiego i więcej tam nie pójdę… Szukałam roweru miejskiego, a obsługa chciała wcisnąć mi najdroższy bubel… Ale całe szczęście trafiłam do sklepu Sport-bike na Łodygowej w Warszawie i tam doradzili mi piękny rower miejski, idealny do moich potrzeb. I nawet serwis mają na miejscu :)

  • pkt.5 Nie ma się co dziwić, kupujesz u mnie(sprzedawcy) przygotowanie masz za free. Kupujesz u konkurencji za przygotowanie płacisz. Mam robić prezent komuś kto nie kupuje u mnie? Postaw się na miejscu sprzedawcy.
    pkt.6 Pan z serwisu miał racje. Jedynie co to obetrzeć łańcuch z nadmiaru smaru bo jest go na prawdę sporo. Myślisz że np. Shimano ma nie sprawdzony smar heheh?
    pkt.7 Jak przychodzi ktoś po karton na rower to na wejściu denerwuje sprzedawce – „sprzedał rower w internecie to pewnie też kupi w internecie, nie u mnie” :D Ale sprzedawać karton to faktycznie przesada.
    pkt.8 Trochę naciągany punkt. Z pewnością było 19,20 cali. A dlaczego tak powiedział ? Bo jedne firmy mają parzyste a jedne nie parzyste rozmiary.
    pkt.10 Tutaj można by pisać dużo. Również nie uważam że kaseta niszczy łańcuch bo jest niższej grupy. Ale uważam że lepiej kupić jedno i drugie tej samej bo po prostu pojeździ dłużej. Chyba że się jeździ metodą na 2 łańcuchy.

    • Cześć,
      5. Bardziej chodziło o to, że jeżeli kupisz przez internet to i tak musisz się fatygować do serwisu, żeby Ci go przygotowali, żeby mieć gwarancję. A to postawienie sprawy na głowie.
      7. No tak, duch przedsiębiorczości najlepiej zdeptać. Sklepy i tak muszą coś z tymi kartonami robić. Sam nie wiem co robią, ale dobra wróżka ich nie zabiera. Więc albo wywożą na makulaturę, albo producent zabiera, albo przy okazji można dać chętnym (lub sprzedać za symboliczną kwotę dla przyzwoitości).

  • Grzebie przy rowerach ponad 20 lat i stwierdzam , że troche poległeś w tym blogu. 4 na 10 punktów to akurat ty nie masz racji a mylenie rowera 28 z 29 to już totalna impertynencja.

    • Podeprzyj swoją tezę choć kilkoma argumentami. Chętnie na ten temat podyskutuję. I nie rozumiem o co chodzi z myleniem „rowera”.

    • Chyba ignorancja.
      A co do odmiany przez przypadki, to chyba ona zanika w języku polskim. Kiedyś ukułem hasło „chrzanić biernika!”

  • Wszystko zależy od danego serwisu. To, że kilka osób
    usłyszało jakieś krzywe teksty, wcale nie znaczy, że tak wszędzie jest. Ja jak
    mam potrzebę to idę z rowerem do serwisu Sport-bike na Łodygowej i nigdy nie
    miałam powodów, żeby narzekać.

    • Dlatego w tekście napisałem, że „mam nadzieję, że jest to tylko drobny ułamek ogółu.” :)

  • „Poza tym, między nami mówiąc – wiecie gdzie możemy sobie wsadzić gwarancję na rower :)”

    I z tym niestety zgodzić się nie mogę. Co prawda pracuję w serwisie rowerowym od roku (nawiasem mówiąc chyba znalazłem pracę marzeń) ale widzę jak mój szef traktuje sprawy kart gwarancyjnych. Rzeczy, które rzeczywiście powstają z wad materiału uznajemy na gwarancję. Nawet dętki, w których czasami potrafią puścić szwy wymieniamy na gwarancję, a potem rozliczamy się z producentem roweru chodź szczerze mówiąc moglibyśmy skłamać klienta, że najechał na coś prawda? :)

    Nawet uszkodzenia powstałe w wyniku złego używania roweru przez klienta potrafimy naprawiać w ramach „gwarancji”. 2-3 tygodni temu był u nas chłopak, któremu „w trakcie jazdy pękła śruba mocująca korbę do osi”. Po sprawdzeniu śruby postawiliśmy diagnozę, iż sam próbował dokręcić korbę i ukręcił śrubę, ale i tak wymieniliśmy mu za darmo cały suport. Można? Można ;p

    Chodzi mi tylko o to, żeby nie wrzucać wszystkich do jednego worka, pozdrawiam ;)

    • Bardzo się cieszę, że są takie serwisy jak Twój :) Ja akurat trafiałem na inne. I to nie z dętką czy suportem, ale z większymi tematami. Ale fajnie, że są firmy, które potrafią uznać reklamację i nie robić problemów.

  • Ja mam takie szczęście, że mój serwisant jeździ ze mną w klubie ;) zna się na wszystkim, wyjaśnamy wszystko co mnie niepokoi, a do tego poprawi różne inne rzeczy, przesmaruje łańcuch. Zupełnie za darmo :D

  • Sprzedawca w sklepie rowerowym powiedział – jest to tańszy rower, więc hamulce (tarczowe) nie będą dobrze hamowały. Tak próbował wykpić się z uszkodzonego hamulca tylnego.

  • do pkt 9.: Będę tu bronić sprzedawcę. Klient zapewne źle go zrozumiał. Koła 26 cali to głównie rowery górskie z grubymi oponami i te lepiej się nadają na ścieżki leśne – szczególnie w tym roku suchego lata i głębokiego piachu:-(. Zaś koła 28 cali, to rowery trekkingowe, crossowe na cienkich oponach. Moja żona na takich oponach nie bardzo w tym roku chciała jeździć po naszym lesie… W głębokim piachu, na nierównościach jednak są gorsze. Ale dłuższe trasy po szutrze czy asfalcie, to coś dla nich.

  • Czołem, mała historyjka z zaprzyjaźnionego serwisu w moim mieście. Przychodzi pani w słusznym wieku z kapciem w 20 letnim trekingu w całkiem dobrym stanie i mówi czy nie można jej wymienić dętki bo przebiła, mechaik – nie m problemu, proszę poczekać 15 minut, a Pani na to – a w innym serwisie mi powiedzieli że teraz już tylko całe koła się wymienia.
    Jak to usłyszałem to mało nie padłem.

    PS. blog dobry ale naprawdę niektóre punkty trochę naciągane, np. 6.
    Nowe łańcuchy są przeważnie szczelnie zamknięte i tak naprawdę nie ma znaczenia ile leżały, bo po otwarciu opakowania zaczyna się ich proces eksploatacji, a że są fabrycznie zabezpieczone więc nie trzeba ich od razu smarować.
    Punkt 7. śmiech na sali, świadczy o niezaradności człeka, a nie jest głupotą sprzedawcy.
    Bo jak ktoś chce być skrojony, to go skroją.

  • ja się spotkałem ze sprzedawcą w rowerowym który nie odróżniał torpeda od supportu, inna chciała mi wcisnąć łt43 na łańcuch a w jeszcze innym sklepie koleś chciał mi sprzedać olej maszynowy również do łańcucha

    • Ano niestety, można się i w sklepie naciąć. Często stoją tam osoby z przypadku, które nie do końca ogarniają o co chodzi, bo np. zaczęły pracę wczoraj, albo są na zastępstwie za kogoś.

  • Rozmowa w serwisie.
    Mechanik : wie pan że przez dwa dni nie mogę prawidłowo wyregulować tylnej przerzutki ? Może trzeba ją wymienić.Mamy takie modele (Ultegra).
    Klient : Do tej pory działała bez zproblemów.Czy zmienił pan kasetę?
    Mechanik : tak jak pan chciał.
    Klient : Na jaką ?
    Mechanik : 9 rzędów ultegra.
    Klient : Ja w rowerze mam system 10 rzędowy więc jak klamnkomanetka i przerzutka miały współpracować z 9 rzędowym ?
    Mechanik : eeeeeeeeeeeeeeeeeeee

  • Też coś dodam od sibie:)
    Opisze przypadek znanego sklepu rowerowego we Wrocławiu, oj znany to sklep znany….

    Jakiś czas temu chciałem wymienić wspornik kierownicy w rowerze mojej żony, ona ma starego Mongoose z klasycznym wspornikiem, ponieważ nie miałem jak zmierzyć średnicy sztycy, spakowałem rower do samochodu i zwjechałem do sklepu, poprosiłem obsługę by fachowym okiem oceniła jakiej średnicy jest sztyca i zaproponowała mi nową. Pan (w sumie bardzo kulturalny) sprawdził rower i oznajmił że takich wsporników to już się nie produkuje , trochę się zdziwiłem, ale myślę sobie nie bedę dyskutował z fachowcem co ma w sklepie tor do sprawdzania rowerów:) podziękowałem a fachową opinię i pojechałem do innego dobrego sklepu rowerowego, gdzie dokonałem potrzebnego zakupu. Dodam tylko że podczas oceny tego spronika padaly stwierdzenia typu:
    – takich wspornikow juz nie ma, trzeba aby nowy wspornik plus widelec
    – to może już lepiej kupić nowy rower ?

    Taki sklep a obsługa taka słaba:/

  • Wiele osób nie potrafi dobrze dętki wymienić a na forum wszystkie rozumy pozjadali.
    Jestem serwisantem i cuda widziałem:)))

  • Witam serdecznie. Chciałam zakupic rower ale kompletnie nie wiem jaki. Bardzo podobpomi sie goetze 28. Czy ktos ma taki rowerek ? Cena w jednym ze sklepow to 460 zl.

    • Cóż, ja odradzałbym zakup takiego roweru. Cena jest kusząco niska, ale za tym będzie szła również żenująco niska jakość wykonania.

    • Witaj, w zasadzie nie polecam rowerów w tej cenie. Cena zawsze bierze się z kiepskich materiałów.

  • Ja niedawno prosiłam sprzedawców o podanie mi geometrii roweru, na który mam ochotę. Oj ciężko było…
    Jeden odpisał: „moim zdanie geometria ramy na rysunku nic Pani nie da, (…) w modelu roweru
    damskiego nie ma dużej różnicy rozmiarów bo nie ma rurki poprzecznej od
    siodła do kierownicy jak w modelu męskim, pozdrawiam”
    Drugi natomiast: „Wymiary są podane(kolorowe linie dł w cm.[pion od ziemi przez support do ramy poprzecznej oraz długość rury poprzecznej – przyp.red.]) Pomiary kątów , przekroje profili są dla użytkownika naprawdę zbędne”.
    To się dowiedziałam. Po siedmiu mailach, wysłanym przeze mnie rysunkiem z prawidłowo zaznaczonymi wymiarami, przekonujących argumentach, że przecież bikefitting kwitnie i rama ramie w danym rozmiarze nierówna, udało się zmusić pana „drugiego” do pomiarów.

  • nie wiem jak z łańcuchami ale jeśli chodzi o dopasowanie kasety do aluminiowego (miękkiego)bębenka to na bank kaseta musi być na aluminiowym pająku. Twarda kaseta będzie silnie wżerać się w bębenek. Sprawdzone empirycznie na dwóch różnych bębenkach…

  • Kolce na lód.
    Na śnieg 26×2,25 np Rocket Ron zwijana, a budżetowy zakup to np Rubeny Vee Rubber-VRB-152 :D bieżnik jak z traktora, niezależnie od śniegu jedzie się jak po szynach, wgryza się i po chwili wyrywa wszystko co stanie jej na drodze, minus waga 1140 g, plus cena coś ok 30 pln zapłaciłem 2 lata temu. Zero szans na przebicie :D zużycie niewidoczne. Lekka i niedroga Kenda karma 2,2 zwijana też dobra na śnieg.

  • @Maciekr: Ooo, ze śniegiem to książkę można by napisać. Po pierwsze, inaczej jeździ się po świeżym śniegu, inaczej ubitym, inaczej oblodzonym, już sama temperatura otoczenia ma znaczenie. Rzecz jasna można spróbować jeździć na łańcuchach, albo na oponach zimowych z ćwiekami, ale ponoć na lodzie są one mało skuteczne. Jeździłam po różnym miejskim śniegu na holendrze i było ok, dopóki koło nie zapadało się po felgę. Ale oczywiście prędkość miałam żenującą (niemniej samochody na tej samej nawierzchni wcale nie jechały dużo szybciej).

  • @Marek

    Dziękuję za wyjaśnienia i linki.

    ” ale zdarzały się niedoróbki – łamały się nowe. Te, co dożyły do dzisiaj – już nie puszczą – lutowanie to trwałe połączenie. ”

    To właśnie był głowny problem produktów za komuny: bylejakość wykonania. Obecnie — bardziej skomplikowane — rowery są trwalsze, nawet te z Chin. Głownie dzięki powtarzalności produkcji, bez wpływu na nią nie do końca trzeźwego pracownika (kto pamięta te czasy to wie o czym mówię).

    Chodziło Ci o to:

    @Lavinka
    „Inny kształt w przekroju. Więc to nie jest tak, że na szerokiej oponie jedzie się trudniej niż na wąskiej, już prędzej ma znaczenie rodzaj bieżnika (ja mam bardzo gładkiego semislicka, Niemałż typową oponę miejską, na styku z podłożem są identyczne) i stopień napompowania.”

    Dodaj do tego mieszanki jakie są używane w oponach i już ciężko wychwycić, w praktyce, jakąkolwiek zależność. To jak dyskusja, która opona jest lepsza do jazdy w mieście (czy lżejszym terenie), po śniegu: szersza, która potrafi „złapać” większą powierzchnię, czy węższa, która się „wbija” w ten śnieg. Do tej pory nie mam zdania. :-)

  • O, mam podobne obserwacje odnośnie oporów powietrza. Powyżej 20km/h zaczynam je mocno odczuwać, dlatego staram się nie jeździć dużo szybciej, mimo że nogi na to spokojnie pozwalają (wyjątek- jadę w tunelu aerodynamicznym za innym rowerem, wtedy spokojnie 23-25). Na długich dystansach minimalizuję zmęczenie.

    Co do szerokości ogumienia – inna obserwacja. Ostatnio Niemałż kupił rower trekingowy z bardzo cienką oponą. Na oko połowa mojej (2.0). Kiedy jedziemy po kałużach, na obydwu oponach na ciemno zabarwia się tej samej szerokości pasek, czyli podobna szerokość opony przywiera do drogi mimo różnej szerokości opon. Powód? Inny kształt w przekroju. Więc to nie jest tak, że na szerokiej oponie jedzie się trudniej niż na wąskiej, już prędzej ma znaczenie rodzaj bieżnika (ja mam bardzo gładkiego semislicka, Niemałż typową oponę miejską, na styku z podłożem są identyczne) i stopień napompowania.

  • Drogi Łukaszu
    Dziękuję za sprostowanie – rzeczywiście nie śledzę na bieżąco nowinek technicznych, zwłaszcza w zakresie cenowym zupełnie dla większości nas nieosiągalnym. Wiem, że zdarzają się ramy MTB, również ze stali poniżej 1 kg ale to rzadkość. Ale nawet po dokonaniu poprawki – nadal różnica super lekkiej ramy i najgorszego badziewia z hipermarketu wyniesie niewiele ponad 2 kg, przy różnicy ceny kilku tys. zł. Te same prawie 2 kg (w przybliżeniu) w postaci różnego ogumienia – to różnica ceny 200 – 300 zł.
    „To czemu w rowerach szosowych stosuje się cienkie opony? Czemu nie ścigają się na „fat-bajkach” z oponami o szerokości 4 cale?”
    – bo jadą szybko, również pod górę, a nie wożą bagażu.

    Co do oporów toczenia – napisałem to – szosówka ma jechać szybko i najistotniejszym oporem, z którym walczy kolarz jest opór powietrza. Oczywiście dochodzi jeszcze ciężar koła – dlatego w szosówkach montuje się najcieńsze ogumienie. Masa koła zwłaszcza blisko obwodu ma duży wpływ na zużycie energii. Przy rozpędzaniu liczy się podwójnie – ruch postępowy + ruch obrotowy.

    „le wynosi przy tych 15km/h opór toczenia?”
    Pamiętam tylko kształt wykresu i że przy ok. 18 krzywa op. powietrza przecinała krzywą op. toczenia i szła duuużo gwałtowniej w górę. Jeżeli jeszcze znajdę te pomiary – wkleję. To z „Human power”.

    Wibracje – napisałem „ultradźwięki” – bo są najbardziej szkodliwe – powinno być szerzej – drgania o częstotliwościach zbliżonych do wyższych akustycznych – rama roweru rezonuje z drganiami kół pracujących na podłożu. Te drgania mają malą amplitudę (sztywność materiału) więc są słabo slyszalne w otaczającym ramę powietrzu ale przenoszą się przez bogate w wodę tkanki dłoni, stóp i wiadomego wrażliwego miejsca na cały układ naszych kości i stawów. Otóż rama stalowa znacznie szybciej pochłania tę energię niż aluminiowa. To hałas niedostępny dla ucha ale szkodliwy dla obciążonego kręgosłupa, nadgarstków, prostaty. Stąd opinia, że rama stalowa mniej męczy przy wielogodzinnej jeździe.

    Custom tubbing – napisałem o co chodzi, wiadomo, że nie o materiał, tylko sposób otrzymania rury. Za bardzo skróciłem – chodzi o to, że ktoś to interpretował jako ramę „na miarę” – taki bełkot z Allegro jak „formatowanie baterii” i „wzmacniane obręcze”.
    „rura sterowa lutowana z koronką i do koronki lutowane golenie – mosiądzem – to raczej trwałe widelce. ”

    – Oj nie; dokładność produkcji była fatalna. Pomysł fajny, ale z realizacją gorzej.
    – pomysł na lutowanie mosiądzem to pierwsza technologia wytwarzania rowerów z metalu. To zgrzewanie było socjalistyczną „innowacją” żałosną w skutkach.

    Co do ram z lat 60 – 70 – tych PRL, to Huragan, Maraton, Jaguar – były wykonane klasyczną metodą ręcznego lutowania mosiądzem a rurki były często Columbus i te rowery do dzisiaj się widuje sprawne. Waganty też były lutowane mosiądzem na mufach ale zdarzały się niedoróbki – łamały się nowe. Te, co dożyły do dzisiaj – już nie puszczą – lutowanie to trwałe połączenie. Natomiast widelce zgrzewane a nie lutowane – zgroza.

  • Trochę się zastanawiałem gdzie to napisać, ale może w tym temacie będzie bardziej pasowało. Chodzi o zakup mojego roweru, o którym pisałem w innym temacie.

    Próbowałem coś się dowiedzieć na temat tej marki Dynamics, w sieci nie można za bardzo nic zaleźć, jest jakaś strona ale nie aktywna. Znalazłem że w Polsce jest jedna firma która prowadzi sprzedaż tych rowerów, postanowiłem więc zadzwonić i coś się dowiedzieć w temacie. Pan z którym rozmawiałem powiedział mi że on mi nic nie powie, dla tego że tylko u niego mogę kupić taki rower, a że on już wszystkie wyprzedał więc nigdzie nie kupię i informacje te nie będą mi potrzebne.
    Trochę to śmieszne, no ale nie było z nim dyskusji.

    Dowiedziałem się tylko że to jest jakaś limitowana seria, robiona dla jakiejś firmy, przez markowych producentów, m.in. KTM.

  • @Marek – nie zgadzam się ze wszystkim co napisałeś:

    „Najlżejsze, kosmicznie drogie ramy to 1,5 kg”

    Ramy do rowerów MTB spokojnie ważą poniżej 1 kg. Choćby Scott Scale 600 RC ważąca 899 gramów. Nie mówiąc o szosowych, które mogą ważyć 700 gramów

    „Im większe koło i grubsze, tym mniejsze opory toczenia.”

    To czemu w rowerach szosowych stosuje się cienkie opony? Czemu nie ścigają się na „fat-bajkach” z oponami o szerokości 4 cale?

  • @Marek

    „Ramy stalowe są bliżej manufaktury, stąd obecnie dominują w najwyższej i najniższej półce cenowej. Stalowe się wolniej starzeją – odporność na zmęczenie materiału w porównaniu z aluminium. ”

    Jeśli porównujesz wspomnianą górną półkę „stalową” i zwykłą „alumniniową”, to tak. Ale jeśli podobną jakością wykonania, to zdecydowanie nie.

    „Niezawodność oraz pochłanianie ultradźwięków sprzyjają używaniu ich na długie wyprawy.”

    O co chodzi z tym pochłanianiem ultradźwięków?

    „Custom tubbing” nie jest tylko związany ze stalą.

    „Widelce stalowe sztywne – Romet, czasy Gomułki, wczesny Gierek – rura sterowa lutowana z koronką i do koronki lutowane golenie – mosiądzem – to raczej trwałe widelce. ”

    Oj nie; dokładność produkcji była fatalna. Pomysł fajny, ale z realizacją gorzej.

    „Podobne widelce alu – bardzo ryzykowne, zmęczenia materiału nie widać, dokąd nie odpadnie.”

    Jest tyle odmian stopów aluminium, że takie uogólnienie jest ryzykowne. Podobnie ze stalą.

    „Cieńsza opona – mniejsze opory toczenia – mit. Im większe koło i grubsze, tym mniejsze opory toczenia.”

    Masz jakieś wyniki badań z tym związane?

    „Zyskuje na bardzo cienkich kołach, które się pompuje do 6 Barów, żeby opór toczenia też ograniczyć.”

    Chyba więcej. 5.5 bara to dopuszczalne ciśnienie w moim mieszczuchu. Przy wspomnianych 2.5 to by mi opona spadła z obręczy (absolutne minimum to 3,8 tył, a 3,5 przód).

    BTW ile wynosi przy tych 15km/h opór toczenia?

  • Kilogram ołowiu jest cięższy od kilograma pierza. Fizycy mówią inaczej, ale ludzie wiedzą swoje. To a’propos ram alu i stalowych. Prawda jest taka, że ramy alu i stalowe mają podobną wagę w podobnej cenie. Tylko, że alu są tańsze w produkcji jak się ma nowoczesne maszyny i w warunkach wielkoprzemysłowych można uzyskać bardziej skomplikowane kształty (hydroformowanie, wytłoczki) – ramy z amortyzacją. Ramy stalowe są bliżej manufaktury, stąd obecnie dominują w najwyższej i najniższej półce cenowej. Stalowe się wolniej starzeją – odporność na zmęczenie materiału w porównaniu z aluminium. Stąd gwarancje dożywotnie – na alu dają do kilku lat. Alu bardziej pasuje do modelu rynku – używasz 4 lata i całość oddajesz do utylizacji. Stalowe są dla koneserów, na dłużej, na wiele kombinacji osprzętu. Niezawodność oraz pochłanianie ultradźwięków sprzyjają używaniu ich na długie wyprawy. Custom tubbing oznacza, że rura została odkuta jako określony element – np rura podsiodłowa (a nie ucięta „z metra”). Ma inną grubość na końcach niż w środku. Bo na końcach będzie spawana, co ją w tym miejscu osłabi a w środku ma być lekka.

    Mity: alu nie koroduje – koroduje i to paskudnie; stal CROMO nie koroduje – to nie jest nierdzewka, tylko stal o podwyższonej wytrzymałosci – można z niej robić lżejsze rury. Widelce stalowe sztywne – Romet, czasy Gomułki, wczesny Gierek – rura sterowa lutowana z koronką i do koronki lutowane golenie – mosiądzem – to raczej trwałe widelce. Późny Gierek – koronka kuta z blachy i golenie z nią zgrzewane – w razie korozji może zgrzewanie puścić. Widelce stalowe do górali – golenie wygięte i spawane do rury sterowej – wszystko widać, jak dobrze pospawane – to wieczne. Podobne widelce alu – bardzo ryzykowne, zmęczenia materiału nie widać, dokąd nie odpadnie.

    Amortyzator oszczędza ramę (główkę ramy) i stery – mit. Amortyzator to dodatkowa masa wibrująca na końcu dość dużej dźwigni.

    Lekka rama to lekki rower?
    Najlżejsze, kosmicznie drogie ramy to 1,5 kg a najcięższe sztywne nie dochodzą do 3 kg. Większość tanich ram po 300 do 400 zł waży 2,1 kg. Tymczasem opony mogą mieć 350g do 1010g na sztukę (to wszystko w dziale „górali”)

    Cieńsza opona – mniejsze opory toczenia – mit. Im większe koło i grubsze, tym mniejsze opory toczenia. Tylko że opory toczenia na rowerze nie dla każdego mają znaczenie. Najszybciej z prędkością rosną opory powietrza. Kolarz jedzie z taką prędkością, że opór toczenia to pikuś wobec oporu powietrza. Zyskuje na bardzo cienkich kołach, które się pompuje do 6 Barów, żeby opór toczenia też ograniczyć. Starsza pani jadąca w pozycji wyprostowanej 15 km/h zyska na balonowych oponach pompowanych do 2,5, bo ich wielkość i tak jest mała do całej sylwetki, za to poprawią komfort i zmniejszą opór toczenia, w tych warunkach dominujący.

  • Co do pękających widełek : pierwszym rowerem, powiedzmy to szosowym, hah, był jakiś pordzewiały herkules, który ważył więcej niż auto serwisu na wyścigach, ale śmigał szybciej niż LeMond i Ben Johnson razem.

    Podczas jednej takiej nadświetlnej wycieczki, około 20 mil świetlnych na nanosekundę. W wyniku korozji, prawe ramię widelca odsypało się od mocowania ramy. Rower ten jednakże nie uważał tego za jakąkolwiek przeszkodę i dopiero po 2 dniach to zauważyłem.

    Fajny ten blog poza tym.

  • Jestem w stanie odróżnić opinię użytkownika od spamera. Czasami pojawiają się tutaj lukrowane komentarze, od których aż bije, że zostały przygotowane przez opłaconą osobę od producenta czy dystrybutora.

    I nie martwi mnie to, że opłacone, tylko fakt, że lecą na modłę „Nasz produkt jest najlepszy, najwspanialszy, najtańszy, używam go codziennie po kilka razy i moja skóra jest teraz gładka i lśniąca, a nogi zgrabniejsze niż kiedykolwiek”.

    Zdarza się to rzadko, ale jak już się ktoś taki trafi – to czasami wylatuje. Nie mówię, że nie można się jarać czymś co się ma. Sam tak często mam. Ale można napisać kilka zdań tak, żeby nie lał się cukierkowaty styl.

    Mniejsza z tym, pisz śmiało o wszystkim czego używasz jeśli tylko masz ochotę :)

  • Łukaszu to było w odniesieniu do mnie, „żeby mnie ktoś nie posądził o robienie reklamy”.
    Nie znam zasad na blogach, nie wiem czy wypada, często mam z tym problem.
    Rozumiem że nie ma problemu. Ja często jestem nieufny, trochę inaczej jak piszemy na NGT tam jednak ludzi znamy i opinie o produktach nie są „anonimowe”. Tak czy inaczej dzięki i pozdrawiam.

    ps. uważaj na węglowodany ;) ja jak byłem uziemiony to przez 2-3 miesiące złapałem kilka kg.

  • @Krzysztof.K – nie przesadzaj z „robieniem reklamy”. Po prostu opisujemy rzeczy, których używamy i nie ma w tym nic dziwnego.

  • @XAU – mój rower X to był waśnie Kellys rocznik 2008 :D (nie pisałem aby nie robić jakieś reklamy)

    @MaciekR – jestem z Białegostoku i do pewnego momentu w tym mieście było problem kupić cokolwiek ;) ogólnie w Polsce obecnie nie ma problemu… dodatkowo mamy internet, ba mamy bardzo dużo polskich firm choćby przytoczone przez Łukasza Milo (mam ich spodnie softshellowe jeden z lepszych zakupów ostatnich 4 lat ), jest Montano, HM.

  • @MaciekR – ja mam od kilku lat softshell (prawdziwy, bez membrany), Milo Chill:
    roweroweporady.pl/milo-…-na-rower/

    A tendencja jest taka (jak zawsze zresztą), że teraz wszystkie kurtki, od tych za 60 złotych, po te za 600 złotych nazywane są „na pałę” softshell. Bo to teraz jest modne :)

  • No to jeszcze wracając do mycia nowego łańcucha. Znalezione na forum w temacie poruszającym ten sam problem.
    Cyt.:
    {Znalezione na stronie KMC w dziale FAQ:

    „I have bought your X-series chain. After unpacking, I found that the chain is rather sticky on the outside. Is that normal?

    During manufacturing one of the processes involves lubrication, we inject special grease into the chain. Right now a part of that grease stays on the chain’s outside, which is needed to conserve and protect the chain during storage.
    KMC recommends you to take away the excess grease from the chain’s outside by spraying some (eco) cleaner along the chain and immediately wiping it. By removing the grease outside you will prevent it from atracting too much dirt. Make sure the grease inside the chain is not affected!
    Beware of keeping it a little oiled after every ride in order to prevent rust.” }

    Czyli producent zaleca tylko usunięcie nadmiaru z zewnątrz łańcucha i pozostawienie nienaruszonego w środku ogniw.

  • @Krzysztof.K

    „A i przez jakiś czas jak szukałem ciucha rowerowego a dokładnie wiatrówki bez membranowej”

    W Polsce? Zapomnij — ile ja się naszukałem dobrego softshella i butów bez membrany… u nas membrana jest wyznacznikiem jakości; jak jest to towar jest dobry, bo „musi być”.

    @Xau

    „Nie rozumiem co może być „niedobrego” w rowerze marki X skoro ona dostarcza TYLKO ramę i naklejki na nią, ewentualnie rogi, siodełka itp, wszystkie inne komponenty pochodzą przecież od producentów tego sprzętu – napędy od SRAM albo Shimano, sety od Ritcheya czy Eastona etc. ”

    Prawda. Producent to w zasadzie tylko rama i jakość montażu/kontroli. A i też nie do końca, bo ilu dużych producentów faktycznie produkuje ramy u siebie, a nie zleca zewnętrznym poddostawcom? Ja znam tylko jednego, być może jeszcze kilku by się znalazło.

    W zasadzie „marka” jedynie co dostarcza to „jakąś” gwarancję kontroli jakości na produkcji. I nic więcej.

    Ja, na szczęście, jeżdżę rowerem marki stosunkowo mało popularnej w Polsce i większość „znawców” ma problem jak skomentować rower tylko po nazwie. Reszta, która faktycznie się zna, to wolą jeździć niż zadawać pytania. ;-)

  • @Krzysztof.K
    O membranach i ich działaniu pisałem w odpowiednim temacie.

    Co do oceny roweru po marce to również mnie śmieszy. Sam jeżdżę Kellysem, który siedzi na stosunkowo dobrym RST First Platinum, napędzie SLX, niszowych ale hydraulicznych tarczach Shimano. Kolega kiedyś spytał mnie jaki mam rower, bo to że taki drogi i w ogóle. Odpowiedziałem, że Kellys a on mi na to „to nie są dobre rowery”.

    Nie rozumiem co może być „niedobrego” w rowerze marki X skoro ona dostarcza TYLKO ramę i naklejki na nią, ewentualnie rogi, siodełka itp, wszystkie inne komponenty pochodzą przecież od producentów tego sprzętu – napędy od SRAM albo Shimano, sety od Ritcheya czy Eastona etc. Wiem, że ramy Kellysa miały złą opinię do 2008 roku, bo pochodziły chyba od Proteca i często się łamały jednak prawda jest taka, że ten kolega nie miał prawa tego wiedzieć :) A jednak ocenił mojego dobrego Kellysa przez pryzmat logo.

  • Witam
    Z tym smarowaniem nowych łańcuchów to wg mnie i kilku serwisów, nastu serwisantów latach doświadczenia wychodzi że nie tylko to nie ma sensu ale wręcz smarowanie dobrego nowego łańcucha (używam shimano) działa niekorzystnie. Ja na ostatnim (shimano XT) bez smarowania zrobiłem ponad 1k km. Nigdy nikt żadnym specyfikiem nie nasmarował mi tak łańcucha jak są nasmarowane firmowo.

    PS. to pewnie serwisant Majki wie lepiej, ale mi się wydaje, że nikt ze stawki nie jeździ na fabrycznie nowym łańcuchu ;) bo taki nowy łańcuch wcale nie pracuje najlepiej, to tak jak nikt nie ściga się na fabrycznie nowym silniku. Aby pracował jak najlepiej trzeba go dotrzeć ;) podobnie jest z łańcuchem wg mnie oczywiście.

    Poza tym nawet jak nie na start to idą na treningi.

    Ja największą ściemę jaka usłyszałem (znajomy sprzedawca) nie kupuj roweru marki X bo to syf, ramy pękają po roku. Nie pękła przez 6 lat, ba przeżyła spotkanie z samochodem :D

    No ale kolega sprzedawał rowery marki Y i Z :D
    A i przez jakiś czas jak szukałem ciucha rowerowego, a dokładnie wiatrówki bez membranowej, to sklepy które takiego ciucha nie posiadały wciskały mi z uporem maniaka kurtki przeciwdeszczowe twierdząc, że te super membrany oddychają – BZDURAAAA

  • niestety wielu sprzedawcow i serwisantow zeruje na tym, ze ludzie (w wiekszosci) sie nie znaja i slepo wierza w to co uslysza od „specjalistow”. sama nie wiem czy mnie nie oszukano w serwisach, w ktorych bylam ze swoim staruszkiem :/

  • LAVINKA@ OK spoko ja się tak pytałem z ciekawości co się stało bo w swoim rowerze widziałem dużo i jakoś nie potrafiłem sobie wyobrazić co się mogło stać dlatego pytałem a wiesz każdy uczy się na błędach i z czasem nabiera doświadczenia . Sorki jeśli Cię uraziłem swoją ciekawością ale poddałem Ci przy okazji pomysł jak postępować w podobnych przypadkach ;-) na przyszłość może się przyda . Pozdrawiam Piotrek .

  • Nie no nie chodzi o to, że ona pękła, bo nie pękła, tylko coś przy lince chciało ruszyć. Może źle to opisuję. Próbowałam ją naprawić chałupniczo, ale nadal nie chodziła jak trzeba. Nie mam pojęcia, co się w niej zepsuło, bo aż tak się nie znam, a zresztą to było pół roku temu i nie pamiętam dokładnie. Wywaliłam ją, może niepotrzebnie, bo zdolniejszy serwisant by mi ją pewnie zmontował i doczekałaby jesieni. Nowa kosztowała mnie 30zł, więc nie majątek, a że planuję i tak grubszy remont z przodu oraz wtedy chciałam mieć sprawny rower „na już” (był rozbierany do malowania ramy, a nie do serwisu), więc machnęłam ręką. Tę nową i tak wyrzucę najprawdopodobniej, bo to prowizorka.

    Nie reperujcie mi roweru metodą „na internet”, bo to nie działa, a poza tym i tak jest po ptokach, bo mam nową, więc nie wiem po co te wymyślanie co się mogło popsuć od soli w przerzutce, jeśli żaden z Was nie widział jej na oczy, a zdjęcia niestety nie posiadam. Mówiłam – powinnam ją oczyścić wtedy, kiedy była pora, a nie zostawić zasolony rower luzem i jeździć sobie radośnie holendrem przez 2 miesiące. Może kąpiel w coca coli by jej pomogła, ale dla 30zł nie chciało mi się w tym babrać. ;)

  • PS :

    LAVINKA@ A i po wykręceniu jednej śróbki w przerzutce przedniej rozpada się obejma na ramę na 2 części które się zakłada na zakładkę pod kontem i po przykręceniu śróbki trzyma się na ramie więc jak serwisant stwierdził że te 2 części pękły to większego kitu nie mógł wcisnąć . Odkręcałaś kiedyś sama przerzutkę ? ja tak i wiem co mówię ona się rozkłada na 2 części fabrycznie i to nie jest pęknięcie bo w nowej tego typu jest tak samo a serwisant chciał zarobić wciskając kit o pęknięciu .

  • LAVINKA@ Wystarczyło spryskać CX 80 oraz wypłukać piach po kilku dniach pryskania tym preparatem kiedyś miałem z tylną to samo sztywna napisacz łańcucha zardzewiał po kilku dniowym pryskaniu CX 80 była jak nowa .

    A Ty dałaś się namówić na wymianę sprawnej części pomimo że wystarczyło ją oczyścić z rdzy oraz piachu . Ale widać że sprzedawca może Ci wmówić wszystko i mu uwierzysz ja zimą jeżdzę do – 30 stopni celsjusza śnierzyca czy zamieć mnie nie powstrzyma i uwierz mi widziałem już wszystko w moim rowerze przerzutka przednia wystrzyma spokojnie kilka zim jeżdzonych bez przerwy oczywiście trzeba ją odrdzewiać co jakiś czas po to kupuję CX 80 on przy okazji też wypłukuje powierzchowny piach . Przerzutka tylna ze względu na napinacz i więcej części ruchomych trzeba ją częściej spryskiwać odrdzewiaczem i też wytrzyma z rok tylko trzeba umieć konserwować sprzęt i tu nie chodzi o codzienne mycie tylko o regularne spryskiwanie preparatem antykorozyjnym wszystkiego co nam przestaje działać .

  • Jak mówię, że się popsuła od soli, to się popsuła, uwierz na słowo. To nie była kwestia linki, nic nie było zerwane. Widziałam niejeden rower popsuty od soli, pierwsze lecą właśnie przerzutki z łańcuchem, po kilku dniach nie ma często co ratować. Moja wina, powinnam była wszystko dokładnie przeczyścić. Awarię odkryłam w zasadzie na wiosnę, bo zimą przerzutki nie dotykałam (rzadko zmieniam z 2 na 3 na płaskim i po śniegu). Zwyczajnie nie działała, co by z linkami nie robić. Nie przerzucała w żadną stronę, coś tam popękało od rdzy i się rozłaziła w rękach.

  • @LAVINKA Sól nie rozwaliła przerzutki, przednia jest bardzo odporna na zniszczenie, może się zapchała piachem? albo linka była oblepiona piaskiem? wiesz przerzutki zima zamarzają i przestają działać, ale po ogrzaniu lód się topi i działa, jedyne co może spowodować zacinanie się przerzutki przedniej to piach, ten co sypią na jezdnię tonami. Ale to nie awaria, wystarczy tylko usunąć piach, ewentualnie wymienić linkę za 2 ZŁ, bo od piachu linka może się przetrzeć i zerwać, wymiana linki max 5 minut .

    Zerwałem kiedyś linkę w drodze, zajeżdżam do sklepu rowerowego pytam się, czy mają linkę. Facet mówi, że mi jej nie wymieni, ja mu mówię, że się nie pytam czy wymieni, tylko czy ma. On mi wtedy odpowiada, że ma, ale nie wymieni, wiec ja mu odpowiadam, żeby mi ją sprzedał. Za 5 minut mu pokazuję, proszę nowa linka zamontowana i przerzutka działa.

    Facet pewnie chciał mi przy okazji 10 innych rzeczy zmienić, pomimo że tylko linka była zerwana. Na całe szczęście przy sobie miałem klucz do odkręcenia linki i przykręcenia nowej, czasami się przydaje mieć ze sobą podstawowy zestaw kluczy.

    A co u Ciebie w tamtej przerzutce się stało? może też linka pękła i sprzedawca Ci wmówił, że wszystko jest do wymiany?

  • Mam zielonego WETa i jest ok, czerwony na zimę (na ekstremalne przypadki). Sól rozwaliła mi przednią przerzutkę, łańcuch dzięki czyszczeniu i smarowaniu przeżył (nie widać rdzy). Być może dlatego, że mało jeździłam tym rowerem zimą (najczęściej używałam holendra, bo zimą nie jeżdżę na długie dystanse, chyba że jest odwilż i nie ma śniegu, tak jak było [przez pół stycznia w tym roku), a przerzutka była stara (mniej więcej ten sam wiek co korba czyli 7l), więc i tak miała prawo się rozpaść ;)

  • @LAVINKA Mówiłem Ci na zimę kup sobie puszkę CX 80 jest to odrdzewiacz który od razu zabezpiecza przed ponowną korozją szybko wysycha i tworzy warstwę ochronną .

    Powiem Ci jedno łańcuch UG szybko zimą popęka łańcuch IG w tych samych warunkach nie popęka ale będzie też w tym samym czasie do wymiany . Ogólnie ja jeżdzę dopóki coś mi się nie posypie a jak się posypie to wymieniam tylko to co trzeba nic więcej i nie sugeruje się serwisantem co trzeba wymienić mówię mu sam co ma wymienić i tylko to wymienia pomimo że by wymienił mi pół roweru na nowe części .

    Jak przeskakuje łańcuch z tyłu wymieniam tylko z tyłu zębatkę oraz łańcuch a przednia zostaje bo przyjmuje spokojnie 6 nowych łańcuchów oczywiście po wymianie łańcucha tylna jest automatycznie do wymiany bo tylna max 1 łańcuch przyjmuje . Suport średnio starcza mi od 2 do 9 miesięcy w zależności jaki kupię.

    A co Ci zniszczyła sól ? i w jaki sposób zniszczyła ?

  • Jak postępują polscy sprzedawcy – wiem, gołym okiem różnicy w napędzie nie zauważę, toteż już dawno przeszłam na opcję: składam rower od zera, unikam ram z naklejką firmową, trzymam się starej i sprawdzonej, dobieram do niej części i rower jeździ jak marzenie przy niewielkim wkładzie finansowym i chałupniczym czyszczeniu. Jak do tej pory najgorzej mi zniszczyła części sól. Z moją jazdą mogłabym i 2x tyle przejechać na tych samych częściach, bo mi nie zależy na tym, by rower codziennie wyglądał jak wyjęty z serwisu. Na marketing jestem dość odporna, na tyle, żeby posłać do sklepu po części brata, który był kurierem rowerowym i przez to trochę go bardziej szanują na dzielni i mu przynajmniej kitu nie wciskają, a przynajmniej rzadziej próbują.

    Sama nawet z nimi nie gadam, bo jeszcze nie spotkałam człowieka w sklepie/serwisie, który potraktowałby mnie na starcie poważnie. Nawet z zakupem rękawiczek fochają, że im głowę zawracam. No ale to jest głębszy problem, faceci w Polsce w ogóle trudno przyjmują do wiadomości fakt, że kobieta może jeździć na rowerze dalej niż 50km i przez cały rok, a nie raz czy dwa latem, co by schudnąć (co się jej oczywiście nie udaje, więc dalej nie jeździ). Gender w naszym koffanym kraju jest niestety bardzo skrzywiony pod tym względem. ;)

  • @LAVINKA Oj widzę że łatwo ulegasz marketingowi łańcuch za 80 ZŁ porównałem z tym za 15 ZŁ i co z tego wynikło te łańcuchy się rozciągają tak samo a nawet śmiem twierdzić że ten za 80 ZŁ wyciągał się szybciej od tego tańszego . Co prawda ten tańszy jest łatwo zerwać zdarzyło mi się że ten tańszy po zimie pękł w 9 miejscach dało się jechać bo pękały blaszki tylko po jednej stronie więc podczas jazdy pływał ale jechać się dało . Jednak pomimo że łańcuch tańszy był w gorszym stanie obydwa musiały być wymienione po identycznej ilości KM dlatego droga łańcuch pomimo mniejszego ryzyka zerwaniem jest taki sam pog względem wyciągania się .

    A co do gotowych rowerów to widać że się nie znasz na tym bo taka sama część czy kupiona osobno czy zamontowana fabrycznie jest taka sama tylko musisz rozpoznać co kupujesz a co jest w rowerach zamontowane fabrycznie i możesz wybrać rower na takich samych częściach składany fabrycznie tylko musisz wiedzieć czego chcesz a nie sugerować się co sprzedawca ma na zbyciu bo nikt tego nie kupuje i musi komuś to wepchnąć by mu sklepu nie zawalało .

  • Na razie się przyglądam wątkowi, ale błagam, nie pozagryzajcie się, bo to bardzo błahy powód do kłótni :) Nie da się porównywać wszystkich do jednej miary.

    A pomyślcie o takim Majce. Teraz pewnie zmieniają mu łańcuch co etap, a kiedyś pewnie jak był juniorem, funduszy brakowało, a kilometrów się jeździło – to szarpał na jednym ile się dało ;)