W co się ubrać na rower? Jesień i zima



Pisząc w tytule hasło „jesień i zima”, mam przed oczami głównie temperaturę bliską zeru, marznący deszcz, śnieg albo mokre liście na ulicach. Dla bardzo wielu osób jest to aura nie do przeskoczenia, by wyjść na rower. Nie będę ukrywał, że też nie jestem pasjonatem brnięcia przez zaspy czy jazdy w marznącym deszczu. Ale jesień i zima potrafią być również piękne. Jest sporo takich dni, gdy pogoda się normuje, wychodzi piękne słońce i aż żal siedzieć w domu. Warto wtedy choćby na trochę wyjść na rower. Przedstawię Wam moje pomysły na to, jak się ubrać na taką pogodę. Ale pamiętajcie, każdy ma inną wrażliwość na temperaturę i jednym wystarczy ciepła bluza, inni do wyjścia z domu będą potrzebowali więcej warstw odzieży.

W jednym wpisie połączyłem jesień i zimę, bo nasz piękny, przejściowy klimat potrafi w październiku zrobić zimę, a w styczniu wiosnę :) Większość odzieży sprawdza się w obie pory roku, po prostu im zimniej, tym cieplej się ubieramy.

Jesień na rowerze
Fot. Kristoffer Trolle

Ubieraj się na cebulkę

Podstawowa zasada, znana już od stuleci, to ubieranie się „na cebulkę”. Lepiej założyć kilka cieńszych warstw ubrań, niż jedną grubą. Pierwszy przykład z brzegu – wyszedłem dziś rano na rower, gdy za oknem termometr pokazywał osiem stopni. Ale podczas jazdy, słońce zaczęło mocniej grzać i po jakimś czasie temperatura doszła do czternastu stopni. Gdybym miał na sobie grubą, zimową kurtkę, a pod spodem koszulkę, to nie bardzo mógłbym ją zdjąć i byłoby mi gorąco. A że miałem na sobie lekką kurtkę, cienką bluzę i cienką koszulkę – mogłem jedną warstwę schować do plecaka i już było okej.

Warto również pamiętać o tym, by nie ubrać na siebie zbyt wielu warstw. Podczas jazdy mięśnie rozgrzewają się i nie jest nam potrzebna aż taka ochrona przed zimnem, jak na przykład podczas godzinnego oczekiwania na przystanku na spóźniony autobus.

Coś ciepłego w zapasie

Gdy temperatura spada, dobrze jest być przygotowanym na każdą ewentualność. Nawet jeżeli wychodzisz z domu i temperatura jest na plusie, kto wie, co będzie później. Ja jesienią i zimą (nawet gdy jest ciepło) wożę rękawiczki z długimi palcami oraz grubą czapkę pod kask. Już raz bardzo boleśnie przekonałem się, co to znaczy wracać 10 kilometrów do domu, z dłońmi niezabezpieczonymi przed zimnem. Niewiele brakowało żebym je sobie solidnie odmroził. Od tego czasu jestem przygotowany na wieczorne spadki temperatur.

Zapraszam do obejrzenia dwóch odcinków Rowerowych Porad. W jednym pokazuję w czym jeżdżę na rowerze jesienią, a w drugim opowiadam o zimowym stroju.

Ochrona przed zimnem

Bardzo istotną sprawą, zwłaszcza gdy temperatura spada poniżej 10 stopni, jest zabezpieczenie głowy, dłoni, stóp oraz pęcherza przed zimnem. Nawet jeżeli nie sprawia Ci to przyjemności, postaraj się posmarować tłustym kremem twarz i usta. Ja nie znoszę się smarować (no może poza maścią przeciwbólową, bo mogę zrobić wszystko, by mniej bolało) ale uwierz mi, że jeszcze bardziej nie lubię, gdy po przejażdżce na mrozie, szczypie mnie potem cała twarz. Trzeba zamknąć oczy i jakoś to przeżyć.

Jesień na rowerze
Czapka pod kask, chusta, wiatroszczelna kurtka, rękawiczki – jesienna podstawa

Na głowę

Podstawa to ciepła czapka (pod kask) lub kominiarka. Koniecznie uszyte ze sztucznego materiału, ewentualnie wełny merynosów. Trzymaj się z daleka od bawełny – nie odprowadza potu, co w lato może jeszcze jest do przeżycia, ale zimą może się źle skończyć. Czapka koniecznie musi zasłaniać czoło i uszy, miło jeżeli będzie miała wszytą wiatroszczelną membranę.

Na szyję

Świetnym dodatkiem jest chusta typu buff. Sprawdzi się jako osłona naszyję, a także jako maska na twarz. Warto rozejrzeć się za wersją ocieplaną polarem, standardowe chusty są bardzo dobre na wiosnę i cieplejszą jesień, w zimę mogą nie wystarczyć. Opcją godną rozważenia się również buffy z membraną Windstopper, która nie przepuszcza wiatru.

Na dłonie

Rękawice zimowe

Na dłonie koniecznie rękawiczki z długimi palcami. Szukając rękawic zimowych, warto zwrócić uwagę nie tylko na to, by były ciepłe, ale także na fakt czy nie krępują ruchów. Dobrze jest również wybrać rękawiczki z membraną, która powinna uchronić rękawiczki przed przemakaniem. Rękawiczki powinny być trochę dłuższe, tak by ich końce można było schować pod kurtkę. Wiele zimowych rękawiczek posiada żelowe wstawki odciążające dłonie, tak więc nie musimy rezygnować z komfortu znanego z letnich modeli.

Dłonie bardzo łatwo przewiać i wyziębić, także zadbajmy o to, by tak się nie stało. Pamiętajcie, że każdy z nas ma różną wrażliwość na zimno i zmarzluchy nie muszą przejmować się uwagami od „ciepluchów” ;) odnośnie grubości rękawiczek.

Co na górę

Warto pomyśleć o dobrej koszulce termoaktywnej z długim rękawem, która będzie naszą pierwszą, ściśle przylegającą do ciała warstwą. Powinna szybko odprowadzać pot od ciała, by skóra nie wychładzała się nadmiernie. Potem zaczyna się karuzela z dobieraniem dalszej części górnej garderoby. Można założyć bluzę rowerową i na tym poprzestać. Można założyć bluzę, a na to cienką wiatrówkę lub grubszą kurtkę. Można również pominąć bluzę i od razu założyć kurtkę. Cóż, tutaj kombinacji jest sporo i niestety jedynie samodzielnie dojdziesz do tego, co założyć i na jaką pogodę.

Dobrze by bluzy i kurtki posiadały stójkę, która osłoni szyję. Poza tym fajnie jest mieć kieszenie wszyte na plecach oraz na piersi. W kurtce mogą przydać się również kieszenie na dłonie (takie rarytasy spotkamy głównie w bardziej cywilnych kurtkach).

Osobiście polecam kurtki z Windstopperem (wiatrówki). Sam jeżdżę w kurtce (pokazanej na zdjęciu wyżej) Gore Bike Wear z serii Element. Jest absolutnie nieprzewiewna, a jednocześnie nieźle oddycha. Niestety dosyć szybko przemaka i nie można traktować jej jako przeciwdeszczowej. Tego typu kurtka jest bardzo uniwersalna – można założyć ją w letni, chłodniejszy wieczór, jak i jesienią, oczywiście z dodatkową warstwą pod spodem.

Inną opcją są kurtki typu softshell, które zwykle trochę gorzej oddychają, natomiast mają dodatkową membranę przeciwdeszczową (choć niektórzy mówią, że prawdziwy softshell nie powinien mieć membrany). Taka kurtka nie sprawdzi się może w czasie ulewy, ale deszczyk w drodze do pracy wytrzyma.

Kurtka przeciwdeszczowa

Kurtka przeciwdeszczowa
Tak, ta kurtka tak daje po oczach, nie podkręcałem kolorów na zdjęciu :)

Gore-Tex

Taka kurtka przyda się w zasadzie przez większość roku, może poza mroźną zimą. I tu na scenie pojawia się mityczne hasło: Gore-Tex (odsyłam do podlinkowanego wpisu, gdzie Monika napisała więcej o rodzajach tej membrany). Drogi, ale w 100% nieprzemakalny i jednocześnie cokolwiek oddychający. Jeżeli jeździcie dużo w deszczu, warto poszukać wyprzedaży takich kurtek. Mam jedną turystyczną kurtkę z „Gorkiem” (jak mówią górscy spece), jedną rowerową i dodatkowo trekkingowe buty wyposażone w tę membranę. I bardzo sobie chwalę fakt, że nie robi mi się pod nimi sauna (a przynajmniej jest mniejsza, niż pod zwykłą kurtką przeciwdeszczową).

Ale jeżeli nie jeździsz w deszczu, a gdy poczujesz pierwsze jego krople – szybko szukasz dachu nad głową. Albo potrzebujesz awaryjnej kurtki na krótkie przejazdy – śmiało wystarczy zwykła, przeciwdeszczowa kurtka z kapturem. Oprócz przedłużonego tyłu, bardzo miło jest, gdy wszyto dodatkowe ekspresy pod pachami. Jeżeli się zgrzejesz, ułatwią cyrkulację powietrza przy ciele.

Spodnie rowerowe

Tutaj również możemy „pobawić się” z różnymi kombinacjami. Cienkie, termoaktywne getry + spodnie na wierzch. Albo przylegające, ale ocieplane spodnie. Albo luźne, ale również ciepłe spodnie. Albo ocieplane spodenki z wkładką. Wybór zdeterminowany jest nie tylko pogodą, ale również typem jazdy jaki preferujemy. Inaczej można ubrać się na rundkę po mieście na „holenderce”, a inaczej na dłuższy, bardziej sportowy przejazd. Dobrze jest zwrócić uwagę, by luźniejsze spodnie miały ekspresy na dole, które pomogą w dopasowaniu ich do butów.

Istotne są również odblaski. Nie są obowiązkowe (poza tylnym na rowerze), ale bardzo mile widziane są odblaskowe elementy w odzieży. Ja dodatkowo używam odblaskowych opasek na rzep, które zakładam na nogawki. Oprócz zwiększenia widoczności, zapobiegają ubrudzeniu się spodni od łańcucha.

Odblaskowa opaska

Na stopy

Skarpetki

Jeżeli chodzi o zimowe skarpety, to warto by były dłuższe, tak by chroniły też kawałek nogi. Tutaj też zapomnijcie o bawełnie, o wiele lepiej sprawdzają się włókna z wełny merynosów lub tworzywa sztuczne. Spokojnie mogą być trochę grubsze niż założylibyście do chodzenia – stopy tak jak dłonie, są bardzo narażone na wychłodzenie.

Buty zimowe i ochraniacze

Tu (znowu) możemy mieć kilka koncepcji do wyboru. W zależności od temperatury – letnie buty z grubą skarpetą; cywilne, zimowe buty i zwykłe pedały; zimowe buty rowerowe; letnie buty rowerowe z ochraniaczami.

Ja przechodzę przez wszystkie te etapy, poza dedykowanymi, zimowymi butami SPD. Czasem wystarczy gruba skarpeta, czasem gdy od dłuższego czasu jest zimno, a dodatkowo leży śnieg – rezygnuję z pedałów SPD na rzecz zwykłych ale ciepłych, trekkingowych butów. A gdy jest zimno, ale nie ma śniegu, zakładam ochraniacze na buty. Z tymi ochraniaczami też można dostać bólu głowy – wodoodporne, wiatroszczelne, ocieplane, nieocieplane, pełne, na czubek buta. Ja ostatecznie używam ocieplanego modelu i na zimę zdecydowanie taką opcję polecam.

Rowerowe Buty zimowe

Specjalne, zimowe buty SPD to opcja dla osób, które zimą jeżdżą naprawdę dużo. W sklepach znajdziemy różne model takich zimowych butów – od żywcem przypominających trekkingowe modele (tyle, że z możliwością przykręcenia bloków SPD), po sportowe, zabudowane buty, wyglądem przypominające trochę pokrowce :)

 

Duże mrozy

Niedawno napisał do mnie czytelnik, zadając bardzo ciekawe i pasujące do tego wpisu pytanie. Na co uważać (jeżeli chodzi o organizm) podczas jazdy na rowerze podczas dużych mrozów.

Po pierwsze nie powinno dopuszczać się do zapocenia skóry. Oczywiście dobre ciuchy pomogą w usunięciu potu, ale przecież nie zrobią tego w 100%. Niestety, na dużym mrozie lepiej nie jechać z tak dużą intensywnością jak latem. Ja postawiłbym bardziej na jazdę w lesie, albo drogą osłoniętą od wiatru. I starał się by organizm nie przegrzał się zbyt mocno.

Po drugie, należy unikać wdychania bezpośrednio mroźnego powietrza. Przy temperaturach rzędu -10 stopni i niższych, zdecydowanie warto zasłonić usta i nos kominiarką albo chustą.

Nie na darmo zawodowi kolarze zimą albo wyjeżdżają do cieplejszych krajów, albo zmniejszają intensywność treningów na świeżym powietrzu i zastępują je trenażerem/rolkami oraz innymi sportami, na przykład nartami biegowymi.

Podsumowując

Jesień i zima to nie jest stracony czas dla rowerzystów. Jeżeli zadbasz o odpowiedni ubiór oraz nie będziesz niepotrzebnie forsować tempa, to jazda przy niskich temperaturach również może dać Ci wiele przyjemności. Niebawem opiszę w jaki sposób przygotować rower do zimy. Niestety sól i wszechobecna wilgoć potrafią bardzo mocno dać w kość każdemu sprzętowi.

 

Wszystkie wpisy z cyklu „W co się ubrać na rower?”:

1. Potówki i koszulki

2. Spodnie i spodenki

3. Bluzy rowerowe

4. Rękawiczki i skarpetki

5. Ubrania przeciwdeszczowe

6. Ubrania na jesień i zimę

7. Buty rowerowe

8. Kaski

9. Okulary

10. Porady od blogerek modowych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

15 komentarzy

  • Na osłonę twarzy i przy okazji płuc w zimie idealnie nadają się maski smogowe. Ja jestem najbardziej przekonany do 3M ;) Jak komuś wygląd nie przeszkadza to ma za 100 zł maskę z tanimi filtrami, wygodną, z zaworami dopływu i zwrotnymi. Co kilkanaście minut warto tylko z silikonu wodę wylać ;)

  • Cebulka 4 life ;) najlepszy sposób żeby nie zmarznąć a w razie potrzeby ściągnąć z siebie tyle, żeby się nie przesiębić.

  • Z tym zaslanianiem ust przy niskich temperaturach to tak nie do konca prawda…

    Nie mieszkam w Polsce (i nie mam teraz polskich literek – sorry). Mieszkam w miejscu gdzie -20C w zimie jest gwarantowane. Do pracy jezdze rowerem przez caly rok – okolo godziny w jedna strone. W takich warunkach najwazniejsze sa:
    1) rekawiczki – uzywam grubych, narciarskich, „bezpalcowych”
    2) buty – zimowe, trekkingowe, ocieplane zdaja egzamin ale mimo to po dojechaniu do pracy palce u stop mam troche wychlodzone
    3) twarz – buff pomaga bo zakrywa uszy i policzki, do tego welniana czapka. Najtrudniejsze jest zakrycie kosci policzkowych ponizej oczu – tam skora jest cienka i latwo sie wychladza. Rozwiazania sa dwa – albo buff, zwiniety i naciagniety ponizej nosa a powyzej ust, albo takie naklejki jakich uzywaja narciarze biegowi. Kominarka moze tez sie nadac, tylko ze dla mnie jest… za ciepla.

    Dlaczego nie zaslaniam ust i nosa zima? Bo przy -20C wydychana para wodna od razu zamarza na buffie (albo szaliku) wiec po chwili usta i nos mam zasloniete lodem. Wystarczy jechac powoli, nie wdychac mroznego powietrza gleboko do pluc, nie spocic sie i ryzyko jest naprawde niewielkie.

    Reszta ciala to juz mniejszy problem – wodoodporne spodnie wierzchnie (chronia od zimnego wiatru), welniany sweter, cienka kurtka przeciwdeszczowa (chroni od wiatru), grubsze skarpetki. Do tego opony z kolcami i mozna jechac. Po siedmiu zimach przejechanych w ten sposob wiem, ze wazne jest jedno – gdy wychodze z domu i jest mi cieplo, tzn. ze jestem ubrany za grubo i sie spoce. Gdy wychodze z domu i jest mi chlodno – wtedy wiem, ze jestem ubrany prawidlowo (nie dotyczy to jednak palcow i twarzy).

    • Ja przy ujemnych temperaturach muszę mieć zasłoniętą twarz, inaczej zamarza mi na zimnym wietrze. Do niedawna jeździłem w czymś, co się nazywało kominem narciarskim, a była to trójkątna „chusta” z softshellu z dużą ilością otworków w okolicach ust i nosa. Dzięki temu nie ograniczało oddychania. Ostatniej zimy przerzuciłem się na „komin”, ale wykonany z grubego materiału i też posiadający otwory na oddychanie.

  • Gore jest bardzo znane. Jednakże działanie to (niestety) inna bajka. W tej cenie co produkty z membraną Gore można znaleźć inne tańsze i/lub lepiej działające „zapory”.
    Mi polecano (na forum outdoorowym) membranę eVent.
    Warto na Yt zobaczyć testy paroprzepuszczalności obu.

  • Podstawa to zabezpieczyć dłonie, stopy i czachę. Reszta klasyczna cebula. I wcale nie trzeba wydawać na to grubych setek złotych na jakieś membranowe cuda..A jazda zimą jak najbardziej. ale poniżej -10 to nie jest już jazda na rowerze, tylko masochizm..Trzeba znać umiar..

  • Czapka pod kask to zły pomysł – kask który nie jest dopasowany nie chroni jak należy przed uderzeniami, podczas upadku może się zsunąć.

    Lepiej kupić sobie ciepły kask zimowy a na jesień wystarczą same przypinane nauszniki do zwykłego kasku.

    Co do kurtek to na rower polecam takie które mają membranę tylko z przodu i na rękach a plecy mają przewiewne. W czasie jazdy nigdy nie wieje w plecy, za to człowiek najbardziej poci się właśnie na plecach.

    • To prawda, że kask lekko ślizga się po czapce, ale jeżeli jest poprawnie założony, to nie powinien się zsunąć.

      Piszesz o ciepłym kasku – masz jakieś przykłady? Czy chodzi Ci po prostu o kasku bez otworów wentylacyjnych (albo z zasłanianymi otworami)?

      • Taki kask ma mniej otworów i są one zasłaniane, ma też w komplecie nauszniki.

        Najczęściej są to kaski uniwersalne rowerowo-narciarskie.

  • Moim jesienno-zimowym hitem jest kominiarka. Mam wieczny problem z luzującą się chustą, podwijającą z uszu czapką i ogólnie dziurami między warstwami. Tylko sąsiedzi dziwnie się patrzą jak w takiej kominiarce wynoszę rower z mieszkania :)
    A na taką ładną jesień – nauszniki to super opcja na ciepłą ale wietrzną pogodę, szkoda tylko że trudno znaleźć takie praktyczne, niestety jak szukałam to najczęściej trafiałam na same futerkowe paskudztwa.

    • Całkiem sensowne nauszniki można dostać w sklepach z akcesoriami do jazdy konnej – sprawdzone, że takie nauszniki pasują tak samo do kasku do jazdy konnej jak i do kasku rowerowego.

    • Ja nigdy się do kominiarki nie mogłem przekonać, ale może dlatego, że nie miałem jakiejś sensownej. Na razie zostałem przy opcji czapka pod kask + buff, choć oczywiście to też nie jest idealne połączenie w każdej sytuacji (choć na pewno świetnie sprawdza się gdy jest chłodno, ale jeszcze nie bardzo zimno).

      • Kominiarke dobrze mieć nie taką co tylko oczy widać ale całą twarz. Ja kupiłem kiedyś taką co oczy tylko widać i żałuje, wcale jej nie używam. Za to opaska na uszy jesienią lub czapka zimą i buff mam zawsze. Może kiedyś dorobie się takiej kurtki co ma otwór na kciuk. Po za tym prawie zawsze jeżdżę w spodniach, nawet na lato mam takie cienkie jak gazeta. Ocieplacze na kolana i przedramiona mi nie przypadły do gustu, więc w tym roku kupie sobie takie skarpetki długie, najlepiej prawie pod kolana jak getry np. jak te z napisem „trening musi zostać odbyty”, może skarpetki narciarskie lub po prostu jakieś dłuższe a pod spodniami spodenki przylegające z wkładką. Jeździ ktoś tak?