W co się ubrać na rower? Jesień i zima

Zapraszam do obejrzenia najnowszego odcinka Rowerowych Porad. Zachęcam także do subskrybowania kanału.



Pisząc w tytule hasło „jesień i zima”, mam przed oczami głównie temperaturę bliską zeru, marznący deszcz, śnieg albo mokre liście na ulicach. Dla bardzo wielu osób jest to aura nie do przeskoczenia, by wyjść na rower. I ja nie będę ukrywał, że też nie jestem pasjonatem brnięcia przez zaspy czy przedzierania się przez ścianę marznącego deszczu. Ale jesień i zima potrafią być również piękne. Zimne, ale piękne. Jest sporo takich dni, gdy pogoda się normuje, wychodzi piękne słońce i aż żal siedzieć w domu. Warto wtedy choćby na trochę wyjść na rower. Postaram się Wam dziś przedstawić moje pomysły na to, jak się ubrać na taką pogodę. Od razu zaznaczę – to tylko moje luźne propozycje. Każdy ma inną wrażliwość na temperaturę i jednym wystarczy ciepła bluza, inni do wyjścia z domu będą potrzebowali dwóch takich bluz i elektrycznych ogrzewaczy w kieszeniach. Pamiętajcie, by wszystko co robicie sprawiało Wam przyjemność i dostosowujcie ubiór do własnych preferencji.

Podstawowa zasada, znana już od stuleci, to ubieranie się „na cebulkę”. Lepiej założyć kilka cieńszych warstw ubrań, niż jedną grubą. Pierwszy przykład z brzegu – wyszedłem dziś na rower, gdy za oknem termometr pokazywał osiem stopni. Ale podczas jazdy słońce zaczęło mocniej grzać i po jakimś czasie temperatura doszła do czternastu stopni. Gdybym miał na sobie grubą, zimową kurtkę, a pod spodem koszulkę, to nie bardzo mógłbym ją zdjąć i byłoby mi gorąco. A że miałem na sobie kurtkę, cienką bluzę i cienką koszulkę – mogłem jedną warstwę schować do plecaka i było okej. Wiem, to podstawy podstaw, ale warto o tym przypomnieć, bo nie każdy o tym pamięta.

Warto również pamiętać o tym, by nie ubrać na siebie zbyt wielu warstw. Podczas jazdy mięśnie się rozgrzewają i nie jest nam potrzebna aż taka ochrona przed zimnem, jak na przykład podczas godzinnego oczekiwania na przystanku na spóźniony autobus.

Gdy temperatura spada, dobrze jest być przygotowanym na każdą ewentualność. Nawet jeżeli wychodzisz z domu i temperatura jest na plusie, kto wie, co będzie później. Ja jesienią i zimą w plecaku wożę rękawiczki z długimi palcami oraz czapkę pod kask. Już raz bardzo boleśnie przekonałem się, co to znaczy wracać 10 kilometrów do domu, z dłońmi niezabezpieczonymi przed zimnem. Niewiele brakowało żebym je sobie solidnie odmroził i od tego czasu jestem przygotowany na nagłe spadki temperatur.

Zapraszam także do obejrzenia odcinka Rowerowych Porad, w którym pokazuję w czym jeżdżę na rowerze jesienią. Będzie super, jeżeli przy okazji zasubskrybujesz mój kanał :)

Jeżeli chodzi o ciuchy, w jakie warto się ubrać, to pokażę Wam kilka przykładów. Ale tak naprawdę, jest to w dużej mierze to samo, co opisywałem w poprzednich odcinkach tej serii (spis treści znajdziesz na dole), tylko cieplejsze. Bardzo istotną sprawą, zwłaszcza gdy temperatura jest na minusie, jest zabezpieczenie głowy, dłoni, stóp oraz pęcherza przed zimnem. Nawet jeżeli nie sprawia Ci to przyjemności, postaraj się posmarować tłustym kremem twarz i usta. Ja nienawidzę się smarować (no może poza maścią przeciwbólową, bo mogę zrobić wszystko, by mniej bolało), ale uwierz mi, że jeszcze bardziej nienawidzę, gdy po przejażdżce na mrozie, szczypie mnie potem cała twarz. Trzeba zamknąć oczy i jakoś to przeżyć.

W co się ubrać zimą

Kominiarka PEARL IZUMI Barrier, czapka Craft Brilliant, chusta Buff

Kolejna sprawa to czapka lub kominiarka. Koniecznie uszyta ze sztucznego materiału, ewentualnie wełny merynosów. Trzymaj się z daleka od bawełny – nie odprowadza potu, co w lato może jeszcze jest do przeżycia, ale zimą skończy się masakrą. Czapka koniecznie musi zasłaniać czoło i uszy, warto również by mieściła się pod kaskiem. Wiele czapek i kominiarek wyposażonych jest w wiatroszczelną membranę, warto na to zwrócić uwagę.

Alternatywą może być również chusta typu buff. Sprawdzi się jako warstwa pod kask, a także jako maska na twarz. Warto rozejrzeć się za wersją ocieplaną polarem, standardowe chusty są bardzo dobre na wiosnę i cieplejszą jesień, w zimę mogą nie wystarczyć. Opcją godną rozważenia się również buffy z membraną Windstopper, która nie przepuszcza wiatru.

Jakie skarpetki i rękawiczki na zimę

Rękawice Polednik Syberia i skarpety Craft Warm

Na dłonie koniecznie rękawiczki. Pisałem o nich szerzej w tym wpisie, Szukając rękawic zimowych, warto zwrócić uwagę nie tylko na to, by były ciepłe, ale także na fakt czy nie krępują ruchów. Dobrze jest również wybrać rękawiczki z membraną, która powinna uchronić rękawiczki przed przemakaniem. Dobrze jest, gdy rękawiczki są dłuższe, tak by ich końce można było schować pod kurtkę. Wiele zimowych rękawiczek posiada żelowe wstawki odciążające dłonie, tak więc nie musimy rezygnować z komfortu znanego z letnich rękawiczek.

Skarpety zimowe to również bardzo istotna sprawa. Warto by były dłuższe, tak by chroniły też kawałek nogi. Tutaj też zapomnijcie o bawełnie, o wiele lepiej sprawdzają się włókna z wełny merynosów lub tworzywa sztuczne. A skoro jesteśmy przy stopach, to producenci mają w swojej ofercie także zimowe buty rowerowe. Pisałem o nich już trochę we wpisie o ubraniach przeciwdeszczowych, ale tutaj także chciałbym pokazać dwa modele butów, na które można zwrócić uwagę, zwłaszcza jeżeli planujesz poruszanie się w naprawdę mroźnych miejscach.

Buty rowerowe na zimę

Shimano SH-MW81 i Crono Artica

Buty na zimę powinny mieć wyższą cholewkę, chroniąc stopę przed wychłodzeniem, a także dostawaniem się śniegu i wody do środka. Buty powinny być docieplone, oraz wyposażone  w wodo- i wiatroszczelną membranę. Cóż, w letnich butach stawia się na wentylację i często nie żałuje siateczki. Tutaj ryzyka, że stopa Ci się przegrzeje, nie ma aż tak dużego. Dlatego lepsze są buty bardziej zabudowane i chroniące przed zimnem. Buty Crono można kupić w wersji MTB oraz szosowej, jeżeli planujesz jeździć głównie po mieście – moim zdaniem lepiej szukać modeli z bieżnikiem górskim. Zimą można również stosować ochraniacze/ocieplacze do butów, o nich co nieco napisałem w poprzednim odcinku o ubraniach przeciwdeszczowych.

Dotarliśmy do ostatniej, największej powierzchniowo części, czyli koszulek, bluz, kurtek i spodni. Tak naprawdę znów większość najistotniejszych informacji zawarłem w poprzednich wpisach i nie chciałbym się tutaj powtarzać. Po prostu ubrania na zimę są dodatkowo ocieplane i to jest ich główny wyznacznik. Niestety nie ma jednej, idealnej kompozycji ciuchów na rowerową zimę. Wszystko zależy od temperatury, wilgotności, wiatru, czasu jaki zamierzamy spędzić na powietrzu.

Co założyć na zimę pod kurtkę

Bluza Shimano Woman’s Performance Winter Jersey, koszulka Tervel Optiline, kurtka Dare2Be Constant Softshell

Warto pomyśleć o dobrej koszulce termoaktywnej z długim rękawem, która będzie naszą pierwszą, ściśle przylegającą do ciała warstwą. Tak jak potówka, powinna bardzo szybko odprowadzać pot od ciała, by skóra się nie wychładzała nadmiernie. Potem zaczyna się karuzela z dobieraniem dalszej części górnej garderoby. Można założyć bluzę rowerową i na tym poprzestać. Można założyć bluzę, a na to cienką wiatrówkę lub grubszą kurtkę. Można również pominąć bluzę i od razu założyć kurtkę. Cóż, tutaj kombinacji jest sporo i niestety jedynie samodzielnie dojdziesz do tego, co założyć i na jaką pogodę.

Dobrze by bluzy i kurtki posiadały ocieplaną stójkę, która osłoni szyję. Poza tym fajnie jest mieć kieszenie wszyte na plecach (w tym choć jedną wodoodporną), ale w kurtce przydać się również mogą kieszenie na dłonie. Podczas zakupu warto sprawdzić przeznaczenie danego ciucha. W zależności od rodzaju i grubości ocieplacza, producenci powinni podawać w jakim zakresie temperatur będziemy czuć się najlepiej. Nie chodzi o to, by potem się tego ściśle trzymać, ale mimo wszystko lepiej nie wychodzić przy -15 stopniach w cieniutkiej bluzie.

Ostatnia sprawa to spodnie rowerowe. Tutaj również możemy „pobawić się” z różnymi kombinacjami. Cienkie, termoaktywne getry + spodnie na wierzch. Albo przylegające, ale ocieplane spodnie. Albo luźne, ale również ciepłe spodnie. Wybór spodni zdeterminowany jest nie tylko pogodą, ale również typem jazdy jaki preferujemy. Inaczej można ubrać się na rundkę po mieście, a inaczej na dłuższy, bardziej sportowy przejazd.

Dobrze jest zwrócić uwagę, by luźniejsze spodnie miały ekspresy na dole, które pomogą w dopasowaniu ich do butów. Natomiast w przypadku spodni przylegających do ciała, bardzo fajnym dodatkiem jest ekspres wszyty z przodu, który pomaga w ich zakładaniu i zdejmowaniu. Tutaj zastosowanie ma również to co napisałem wcześniej, kupując spodnie, trzeba się dobrze zastanowić jakiej grubości będziemy potrzebowali i jakiego typu. Strategiczne rozplanowanie zakupów pozwoli na pokrycie naszego zapotrzebowania podczas większości pogodowych przypadków.

Mam jeszcze jedną rzecz do dodania. Niedawno napisał do mnie czytelnik, zadając bardzo ciekawe i pasujące do tego wpisu pytanie. Na co uważać (jeżeli chodzi o organizm) podczas jazdy na rowerze podczas dużych mrozów. Niestety nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, zwłaszcza jeżeli chodzi o dłuższe dystanse. Ale sprawdzi się tutaj kilka podstawowych zasad.

Po pierwsze nie powinno się dopuszczać do zapocenia skóry. Oczywiście dobre ciuchy pomogą w usunięciu potu, ale przecież nie zrobią tego na bardzo dużą skalę. Po drugie, należy unikać wdychania bezpośrednio mroźnego powietrza. Przy temperaturach rzędu -10 stopni i niższych zdecydowanie warto zasłonić usta i nos kominiarką albo chustą. Po trzecie, dodam jeszcze raz, nie jestem w żadnym wypadku zawodowcem, ale wydaje mi się to całkiem sensowne – nie należy trenować z taką intensywnością jak latem. Ja postawiłbym bardziej na jazdę w lesie, albo drogą osłoniętą od wiatru. I starał się by organizm nie przegrzał się zbyt mocno.

Nie na darmo zawodowi kolarze zimą albo wyjeżdżają do cieplejszych krajów, albo zmniejszają intensywność treningów na świeżym powietrzu i zastępują je trenażerem/rolkami oraz innymi sportami, na przykład nartami biegowymi.

W każdym razie jesień i zima to nie jest stracony czas dla rowerzystów. Jeżeli zadbasz o odpowiedni ubiór oraz nie będziesz niepotrzebnie forsować tempa, to jazda przy niskich temperaturach również może dać Ci wiele przyjemności. Niebawem postaram się opisać w jaki sposób przygotować rower do zimy. Niestety sól i wszechobecna wilgoć potrafią bardzo mocno dać w kość każdemu sprzętowi.

Wszystkie planowane wpisy z cyklu „W co się ubrać na rower?”:

1. Potówki i koszulki

2. Spodnie i spodenki

3. Bluzy rowerowe

4. Rękawiczki i skarpetki

5. Ubrania przeciwdeszczowe

6. Ubrania na jesień i zimę

7. Buty rowerowe

8. Kaski

9. Okulary

10. Porady od blogerek modowych

 
  • Przemek

    Dodałbym również dobry krem na twarz.

  • Bolek

    Od kilku sezonow jezdze rowniez zima – codziennie, rowniez rano, kiedy jest najzimniej. Polecam wszystkim wszelkie mozliwe wierzchnie ubrania z windstopperem – dzialaja cuda, na co dzien nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo chlodzi nas wiatr przenikajacy ubrania. Na glowe zakladam kominiarke, na to czesto kaptur, nawet jesli mam kask – kaptur tez chroni przed wiatrem. Nos i usta – przy mrozach koniecznie zasloniete. Polecam tez dluzsze skarpety, pod kolana. Koniecznie porzadne rekawiczki, bo dlonie marzna najbardziej. No i po wyjsciu z domu jak najszybciej trzeba wsiasc na rower i zaczac pedalowac – wowczas sie rozgrzejemy :)

    • Krzysztof Gol

      Kupiłem w tym sezonie cieniutką wiatróweczkę do biegania i na rowerze działa cuda!

  • bik4done

    Na każdym zebraniu jest tak, że ktoś musi być pierwszy…

    Otóż uzupełniając wpis Łukasza ….

    Jazdę zimową, zwłaszcza podczas silnych mrozów sam osobiście traktuję jako najpiękniejszą część roku rowerowego – jest pusto, szosy są po opadach zwykle odśnieżone i wysuszone (czego nie można powiedzieć o ścieżkach dla rowerów i chodnikach), kierowcy też jeżdżą nieco spokojniej, powietrze jest natlenione i trening zimowy jest świetną bazą przed sezonem, ale …

    Jazda treningowa lub miejska (wersja szybka – uliczna, a nie spokojna – chodnikowa) podczas mrozów ma dodatkowe ryzyko – gwałtownego wychłodzenia podczas postoju na światłach lub podczas nawet drobnej awarii. Zwłaszcza dotyczy to pleców i klatki piersiowej (duże powierzchnie parowania).

    Problem mają posiadacze tańszych plecaków, które ściśle przylegają do pleców i pochłaniają wilgoć, a po chwili postoju stają się całkiem użytecznymi zamrażalnikami. Więc zimą lepsze będą sakwy lub plecaki z odpowiednim transportem wilgoci z pleców.

    Wypraktykowałem na sobie, że zakładam co najmniej (i co najwyżej) TRZY warstwy: potówka (merylskin), izolacja termiczna (polar lub bluza rowerowa), ochrona wiatrowa (cienka wiatrówka lub na ciężkie mrozy – membrana).

    Do tego:
    1) Skórę TRZEBA SMAROWAĆ TŁUSTYM KREMEM.
    2) W plecaku – na wypadek zmian temperatur, wilgotności i ciśnienia (co skutkuje zmianą poczucia zimna) wożę dodatkowo :

    dodatkowy polar na zmianę (mam zawsze do wyboru grubszy lub cieńszy)

    drugą kominiarkę (zawsze mam dwie – z windstopperem ocieplaną oraz zwykłą z materiały technicznego)

    dodatkową zwykłą czapeczkę z polaru
    dodatkowe zwykłe rękawiczki z polaru
    koc termiczny lub polarowy

    3) Unikam przy ubieraniu się kanałów wiatrowych pod kurtką – potówka i izolacja muszą ściśle przylegać do ciała – po samą szyję – tzn. że muszą być schowane w spodnie.

    Trochę tego jest, ale rozwiązuje problemy zmian pogody i awarii.

    Pozdrawiam całorocznych miejskich rowerzystów.

  • dracorp

    Odnośnie pokazanych na zdjęciu Shimano SH-MW81: nie nadają się na zimę. Kupiłem trochę większe, żeby w razie czego można było włożyć dodatkową parę skarpet i żeby był luz w stopie, ale niestety stopa marznie.

    • Robert Ostrowski

      Bo buty rowerowe, szumnie nazwane zimowymi, co najwyżej nadają się do jazdy w temperaturze + 5 st C. Na ujemne temperatury polecam lekki buty trekingowe a na cięższe mrozy buty z ociepleniem.

  • Ponteus

    Dorzucę od siebie jeszcze jeden obowiązkowy element ubioru, który poza miastem, jednak w terenie zabudowanym, należy posiadać:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Maska_przeciwgazowa

    Czy to przy bieganiu czy jeździe rowerem, całą radość odbiera gryzący, z pewnością rakotwórczy, dym z dziesiątek kominów. Zapasy pustych butelek po „zdrowej inaczej” żywności, meble z płyty wiórowej bogatej w formaldehydy, miał i węgiel bogaty w takie pierwiastki jak siarka i uran :D, doczekały się zimy. Można je teraz ze spokojem spalić, ku utracie płuc!

    W mieście powietrze w tych porach roku jest znacznie czystsze (nie dzięki mieszkańcom, którzy z pewnością mieliby również ochotę na ekonomiczne palenie, tylko elektrociepłowni ;) )

    Pozdrawiam dusząc się jednak dymem

  • @Przemek – jest w tekście też kilka zdań o kremie :)

    @Bik4Done – dzięki za podzielenie się z nami Twoimi sposobami na mróz. Super się czyta.

    @Dracorp – o widzisz, dobrze wiedzieć, że to wcale nie są takie ciepłe buty. Czyli jednak dodatkowe ochraniacze są potrzebne.

    @Ponteus – zgadza się niestety. Palenie starych szmat, folii, cerat. Jak gdyby to miało jakąś większą wartość energetyczną… Ale tak jest w wielu domach opalanych węglem – zamiast do śmieci to hop do pieca. Masakra.

  • ulabrzydula

    Dziękuję za ten wpis :)
    Bardzo przydatny i wartościowy!

    Pozdrawiam :)

  • MaciekR

    Zima jest najfajniejszym okresem roku: puściej na ulicach i kierowcy ostrożniej jeżdżą. Na DDRach i trójmiejskiej SKM pustki, więc jest łatwiej. Jeszcze jak śnieg spadnie to i w nocy robi się jasno. No i niepowtarzalna okazja nauki techniki jazdy.

    Z minusów: każdorazowa konieczność oczyszczenia ze śniegu roweru, zanim się go wniesie do mieszkania i — w moim przypadku — poniżej -10*C czuję się jakby mi spadała pojemność płuc: nie potrafię oddychać tak głęboko jak przy wyższych temperaturach i łatwiej o zadyszkę. Z dodatkowych minusów: szybko przykleją Ci łatkę świra/wariata.

    Z ubraniem mam jeden problem: poniżej tak -10*C i 15km zaczynam czuć stawy kolanowe, mimo dodatkowej bielizny termoaktywnej i nie forsowania się będąc nierozgrzanym. Ktoś zna/używa czegoś do ochrony stawów przed zimnem?

    @BIKE4DONE

    Dobrze prawisz. Wiatr to największy wróg, bo organizm łatwo wydzieli ciepło podczas jazdy.

    • Robert Ostrowski

      Tylko ciepłe spodnie. Można to w liczyć zarówno ciepłą bielizną termiczną jak i spodnie polarowe uszyte z polaru o gramaturze 100 g oraz 200 g. Przy odpowiednich kombinacjach można bezboleśnie śmigać do minus 30 st C.

  • Jak zwykle ciekawy poradnik. W tym sezonie co prawda nie skorzystam już bo rowerek zakonserwowany i schowany na sezon jesień-zima, ale za rok zamierzam korzystać zdecydowanie dłużej z przyjemności jeżdżenia na rowerze, więc poradnik ten będzie jak znalazł :-)

  • bik4done

    @maciekr
    na zmarznięte stawy najlepsza jest wiosna, gdy lód się stopi … ;-)

    … sama bielizna to mało, spróbuj wykombinować dodatkowe nakolanniki z nieuciskającym mocowaniem (wersja budżetowa, to obcięte stare kalesony lub rękawki odcięte z poświęconego srogiej zimie podkoszulka z długim rękawem – naciągnięte na kolana, wersja Proff, to sprzęt dla wędkarzy zimowych za 29 zł do 200 zł za zimowe rowerowe nakolanniki marki Scott).

    Jak mimo tego poczujesz zimno, to pokręć ze 100-200 m na stojąco lub przerwij jazdę i zrób co jakiś czas kilka pogłębianych przysiadów albo przebieżkę ze skipami,
    … aby rozgrzać ścięgna w pozycjach skrajnych i przywrócić krążenie poniżej tyłka.

    • Robert Ostrowski

      Bzdura! Nakolanniki ocieplające nic nie pomogą. Zdecydowanie lepiej mieć odpowiednią bieliznę termiczną, która w równym stopniu zabezpiecza nogi od kostek po uda. Z mojego doświadczenia tylko polarowa bielizna wojskowa daje bardzo dobry komfort podczas mrozów.

      http://podlaskisprint.blogspot.com/p/dolina-liwca-styczen-2015.html

  • MaciekR

    @bik4done

    Dzięki.

  • D-sub

    @MACIEKR
    Łatka świra jest przyklejana każdemu rowerzyście, który jeździ w deszczu, w zimie, w śniegu, po lodzie … znaczy, każdemu, kto nie porusza się samochodem lub pieszo.
    Szczerze mówiąc – lubię to uczucie :-D

  • franek

    przy ok.-20 przerzutki nexus przestają działać

  • MaciekR

    @Franek:

    Probowałeś je rozebrać i nasmarować? Mam nexusa (7) i nie miałem takich objawów, jedynie bardziej spokojnie muszę zmieniać biegi (zwykle warunki pogodowe i tak wymuszają płynniejszą jazdę).

  • dracorp

    @Łukasz: odnośnie tych butów to kupiłem je głównie bo potrzebowałem na zaraz, a dodatkowo miałem upust w sklepie. Teraz wiedząc jakie są bym ich raczej nie kupił ale z drugiej strony dobre są na jesienną porę z racji nieprzemakania.
    Pytanie jak się sprawdzają SH-MT91? Chociaż może Shimano omijać szerokim łukiem?
    U mnie zawsze najbardziej marzną stopy. Ale to feler roweru. Bo na pieszo w butach trekingowych rzadko kiedy jest mi zimno a na rowerze zawsze.

  • Michał

    jeździłem w grudniu do pracy, jakieś 5 km rowerem. Nogawki w jeansach podwijałem, na podkoszulkę kurtka przejściowa z polarem ( mega długa, ale ekspes od dołu się odpinało i było fajnie :D ) na szyi cienki komin ( który w naprawdę zimne dni pod same okulary podciągałem ) zimowa czapka ( czapka typu hełmofon/uszatka się nie sprawdza przy szybkiej jeździe ;P ) długie rękawiczki polarowe i… tyle ;D jak przyszły ujemne temperatury mama mi wykombinowała z wełny eleganckie ochraniacze na łydki – do podwijania spodni po stracie kilku par się przyzwyczaiłem, jest mi tak wygodnie a braki w futrze na nogach przy minusowych temperaturach uzupełniałem tymi ochraniaczami ;D Zestaw jak dla mnie dość fajny, było mi dość ciepło na starcie, postojach na światłach i nie przegrzewałem się też przy szybszej jeździe ;)

  • Hubert R.

    Kilka luźnych komentarzy:

    1. Jeśli chodzi o buffki materiałowo-polarowe (jedna husta dwa materiały), to one są dobre jako ocieplacz szyi, ale nie twarzy. Polar jest bardzo przewiewny, więc mimo że grubszy to oferuje gorszą ochronę twarzy.

    2. Maska przeciwgazowa – przydatna szczególnie w Krakowie. Rok temu jeździłem od jesieni. Trochę głupio się czasami czułem… skoro zwykły rowerzysta zimą to świr, to ja byłem w postrzeganiu „radioaktywnym” rowerzystą. Natomiast plusem było to że maska zapewniała ochronę nosa i ust przed zimnym wiatrem.

    Po przeprowadzce do Gdańska nie mam już problemu z zanieczyszczeniem powietrza :) podobno jest tu najczystsze z dużych miast, wręcz podobne do terenów wiejskich.

    3. Na rozgrzanie fajna jest maść końska (rozgrzewająca) – można kupić sensowną ilość za ok 20zł . Ale stosowanie profilaktyczne raczej nie jest potrzebne. Mnie na jesieni bolał lewy łokieć, od jazdy ze sztywnym widelcem po wertepach, i nie mijało przez 3 tygodnie. Dwa razy posmarowałem tą maścią – przeszło i nie wróciło.

    4. Na bardzo zimne dni (-10 i niżej) mogą się przydać okulary – wtedy zimny wiatr nie leci bezpośrednio w oczy. Ja kupiłem okulary lekkie, przezroczyste z ochroną przed UV, w Decathlonie za 20 zł – niezła sprawa. Ale jak ktoś chce mieć coś fajniejszego i ma kilka stów do wydania, to okulary polaryzacyjne (eliminują ostre słońce odbite od śniegu itp) antyrefleksyjne (w inny sposób zabezpieczają wzrok) bez oprawek (największe pole widzenia), z poliwęglanu (mega wytrzymałe), z zabezpieczeniem przed parowaniem, fotochromatyczna (ściemniają lub rozjaśniają w zależności od oświetlenia) powinny być ciekawą inwestycją na lata :) dożyliśmy ciekawych czasów że takie techniczne cudeńka są możliwe i do kupienia.

    Btw, zdarzyło mi się jeździć 2 lata temu w nocy przy -25 w mieście – byłem beznadziejnie ubrany, straszne przeżycie, ale dałem radę. Najlepsze że przejeżdżając przy Wawelu, gdzie było dosyć wilgotno (ze względu na rzekę), spotkałem grającego… gitarzystę. Z rękawiczkami palcówkami. Zszokowany zatrzymałem się aby go zagadać. Podobno nudziło mu się w domu i chciał wyjść do ludzi… a myślałem że to ja jestem hardkorem.

  • Rysiubat

    1.uzupelniajac wpis bik4done – warto brac czapke i rekawiczki na przebranie z jeszcze jednego powodu, mniej ocieplone modele ze slaba membrana po ok. 1-1,5 godziny sa mokre i ziebia.

    2. ochraniacze na buty sa fajne dopoki nie musisz isc w sniegu, bo spadaja i pomiedzy ochraniacz a but dostaje sie snieg ktory po chwili sie topi, dlatego po wiekszych opadach zmieniam spdeki na platformy i buty ala turystyczne wysokie.

    3. kiedys zaklejałem (ale nie cale) tasma z przodu dziury w kasku ale na wiosne ciezko bylo wyczyscic z kleju, tak sie teraz zastanawiam czy folia na ekran będzie sie trzymać?

    4. na rowerze marznie sie trochę inaczej niz w innych dyscyplinach, tutaj rece nic nie robia wiec marzną pomimo, że tułów jest zgrzany, przynajmniej na szosie :)

    5. kiedys w Lidlu kupilem nakolanniki z membrana z przodu, do dwoch godzin oki potem robi sie wilgotno, niektóre spodnie kolarskie tez maja dodatkowa warstwę materiału na kolanach

    6. nikt z Was nie napisal o batonikach itp. mi osobiście jest zimniej gdy zgłodnieję :)

    7. termo bidon z plastyku z kawalkiem karimaty pomiedzy sciankami – jedna wielka sciema, tak naprawde to ma tylko jedna zalete – ze piciu na zamarza :)

    8. chusteczki do nosa, ja musze miec duzo bo mi ciagle leci woda z nosa a przeciez jak przyjdziesz pod blok z obsmarkanymi rekawami to Ci dopiero latke przykleja!

    9. okulary paruja po zatrzymaniu, nie mowiac o smarkaniu :)

    10. wg mnie zamiast membrany na grzbiet lepiej zalozyc dwie wiatrowki, zestaw prawie nie przepuszcza wiatru a lepiej oddycha

    11. wiele rekawiczek nie nadaje sie na wycieraczke okularow, co jest konieczne gdy pada snieg, niedawno kupilem narciarskie ktore na palcu maja gumowa listwe – zobaczymy czy sie sprawdzi

  • Ten wpis przypomniał mi że wiosną zgubiłem buffa i muszę kupić. Przydałby się też jakiś windstoper. Z powyższych ubrań jesienno – zimowych używam długich skarpet, cienkiej czapeczki pod kask i rękawiczek, ale nie aż tak ciepłych jak tu prezentowanych.

  • bik4done

    @rysiubat
    „3. kiedys zaklejałem (ale nie cale) tasma z przodu dziury w kasku ale na wiosne ciezko bylo wyczyscic z kleju, tak sie teraz zastanawiam czy folia na ekran będzie sie trzymać?”

    Ja wkładam czystą ściereczkę (taką do naczyń) POD kask – pomiędzy piankę i skorupę. Samo się trzyma. Przepuszczalność powietrza i wilgoci zapewniona, a przed wiatrem i mrozem chroni wystarczająco (jak zimno, można złożyć i dociąć do kształtu).

    @ hubert r
    „Ale jak ktoś chce mieć coś fajniejszego i ma kilka stów do wydania, to okulary polaryzacyjne”.

    Są branże, gdzie się już nie płaci za „potrzebę posiadania”, a sprzęt wystarczy do rowerowych zastosowań. Zapraszam do sklepów wędkarskich.
    Nakładki polaryzacyjne – 30 zł, okulary z polaryzacją – od 40 zł…. da się wytrzymać, a te parę stów można zostawić w kieszeni.

  • Chusty buff – bardzo spoko. Odkryłem niedawno i świetnie sprawdzają się jak jest za zimno na jazdę bez niczego i za ciepło na jazdę w szaliku.

  • Krzysztof.K

    „Podstawowa zasada, znana już od stuleci, to ubieranie się „na cebulkę”. Lepiej założyć kilka cieńszych warstw ubrań, niż jedną grubą.”

    Dziś producenci materiałów tacy jak polartec łamią tę zasadę. Oferują wielowarstwowe materiały, które przy założeniu, że ciuch jest optymalnie dopasowany lepiej się sprawdzają niż nakładanie 2/3 warstw różnych ciuchów. Konstrukcje typu Polartec Power Dry High Efficiency to klasa sama w sobie.

    Proponuję się zapoznać, bo to nie chwyt marketingowy, to działa. Używam od ponad roku i jestem zachwycony, brak efektu mokrego kompresu. Zdecydowanie szybszy transport wilgoci do 2 warstwy materiału, co skutkuje zawsze suchymi plecami, a pocę się jak świnia, w dodatku zawsze cisnę :D

    Cieplejsze rozwiązania Power Stretch lub Stretch Pro czy innych producentów stretche to również ciuchy, które lepiej sobie radzą z odprowadzeniem wilgoci. Ba, są trwalsze cieplejsze i mniej przewiewne.
    Polecam czapki, mycki pod kask i rękawiczki polskiego producenta Kanfor własnie z Polartec Power Stretch lub bielizna Kwark.

    Dla mnie zima na rowerze to temp od -10 C, rękawiczki mam narciarskie za 40 coś z tchibo (obecnie też są w ofercie) z ociepliną i membraną, wyglądają i działają jak markowe za 200-300 :D Lub Softshellowe od TNF Apex już z 3 lata jak nówki tylko brudne.

    Wiatrówka to 2 lub max 3 warstwa, czyli zawsze mam 2-3 (3 bo czasami pod daję coś kompresyjnego) nieważne czy jest 0 st. czy -25 st.C.

    Dobra wiatrówka o której już pisałem z materiału pertex quantum GL używana była w temp od ponad +20 st.C do -5 st.C na razie nie było większych mrozów. Za każdym razem odprowadza nadmiar temp i wilgoci. Nie gotujemy się. Nawet kiedy latem ją testowałem i byłem ubrany zdecydowanie za ciepło nie pływałem pod ciuchem.

    Kominiarki są ok od -10 st.C z reguły sa właśnie ze stretchów, ale u mnie jak jest cieplej lepiej sprawdza się buff + mycka pod kask.
    Buffów nigdy za wiele ja mam 3, najlepszy na rower jest Dry-Cool Reflective BUFF YELLOW FLUOR z taśma 3M w kolorze oczojebnym :D widać z bardzo daleka. Nie używam żadnych wełnianych polarowych etc. zbędne.

    Skarpetki zimą to jedna z ważniejszych rzeczy – mund everest, czy inne np. na wełnie merino w wersjach heavy to podstawa komfortowej jazdy.
    Ważne jest aby stopa w bucie miała luz. W praktyce to znaczy tyle, że czasami lepiej mieć cieńszą skarpetkę niż grubszą, teoretycznie cieplejszą, ale która sprawi, że stopa będzie uciśnięta w bucie i będzie problem z krążeniem krwi . Momentalnie stopy będą nam marzły.

    Buty SPD przy dużych minusach się nie sprawdzają. Wali od bloków że aż boli. Poza tym gołoledź, zaspy śniegu etc = częstsze wywrotki, dlatego najlepszą opcja wg mnie to powrót do platformowych pedałów i buty np. turystyczne. Przykład to buty za niespełna 200 pln z membraną i ocieploną z decathlonu.

    Najlepszym sposobem na regulację termiki jest zmiana tempa. Zimowe ciuchy membranowe nie mają wg mnie sensu. Oczywiście są ultralekkie WS typu next 2 skin, ale ich ceny są absurdalne.

    Spodnie Milo oczywiście bez membrany, ewentualnie krótkie z pampersem, na wierzch biegówki stretch.

    Oczywiście to moja bardzo subiektywna opinia.

    Ps. Dziś przyjechałem w Brubecku dry + Marmot tempo hoody temp 5st.C słonecznie bardzo silny wiatr. Świstak nie jest w 100% wiatroszczelny co przy tak ciepłym wiaterku robi dobrze.
    Pozdrawiam

  • grzegorz

    Witam. Wielkiego doświadczenia na zimę nie mam. Zwykle po prostu odpuszczam sobie te 2-3 miesiące i nie wychodzę na rower. Mimo, że „na co dzień” posługuję się góralem, wcale nie daje to tak dużej przewagi w zimie. Śnieg dla każdego koła jest poważnym utrudnieniem, a niska temperatura to samo w sobie maskara dla płuc i organizmu intensywnie potrzebującego dostaw tlenu.

    Za to staram się wykorzystać, maksymalnie na ile się da, jesień i przedwiośnie. Czyli takie pory roku kiedy „aura” jeszcze pozwala na ciekawy i intensywny trening nie tylko po asfalcie :)) Wtedy rzeczywiście jest problem jak się ubrać. Ja jestem zwolennikiem ubierania się „za ciepło” niż „na lekko”. To oczywiście gwarantuje, że organizm często-gęsto przegrzewa się i jest mi za gorąco, ale szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie jazdy jesienią bez dobrej wietrznej izolacji. Bo podstawową wadą jesiennej jazdy wcale nie jest brak słońca (dostarczyciela ciepła), ale nadmiar wiatru! Zimne, nawet drobne porywy skutecznie mogą obrzydzić jazdę każdemu rowerzyście, bez względu czy wiatr wieje mu w plecy, czy przeciwnie w twarz.

    Nie mam doskonałej kombinacji „mundurku na rower”, ale polecam – jak Ty tu piszesz – ubrać się w kilka warstw. Nawet jeśli to oznacza przegrzanie się i wewnętrzne ociekanie potem :)) Zawsze jest przynajmniej ta jedna sucha warstwa (najczęściej zewnętrzna), która nadal skutecznie izoluje. A gdy masz za mało na sobie i przepocisz w trakcie jazdy taki lekki zestaw, to choroba gwarantowana! Tak samo nie polecam ściągania odzieży w trakcie jazdy.
    I nie ma co się oszukiwać. Jesienią tak samo jak i latem mocno się pocimy. Tak samo potrzebujemy wody w bidonie i tak samo rower jest sporym wysiłkiem dla organizmu. No chyba, że mowa o spokojnej jeździe na 15 minut z punktu A do B. Ale wtedy to może lepiej iść na zdrowy spacer :))

    • Krzysztof.K

      Grzegorzu jest zupełnie inaczej niż piszesz.
      Człowiek może biegać w temp wydawałby się absurdalnych czy inaczej niebezpiecznych np -40 czy -50 st C, a ludzie biegają. I wiesz co, zdziwiłbyś się co mają na sobie.

      Ale od początku.
      Śnieg nie jest utrudnieniem dla koła, w sumie specyfika jazdy po samym śniegu nie różni się za wiele od jazdy po głębszym śniegu. Sprawę z reguły załatwia szersza opona z odpowiednim bieżnikiem. Po lodzie też się da się skutecznie poruszać. Ludzie się dziwią jak widzą mnie na rowerze podczas np gołoledzi kiedy sami padają jak muchy. Nie używam kolców.

      Ogólnie zasada jest prosta i nie ma zmiłuj, rower czy bieganie, ubiór nie może powodować przegrzania!!! LEPIEJ CHŁODNIEJ NIŻ ZA CIEPŁO”
      Oczywiście piszę o intensywnych treningach, a nie o przejechaniu rowerem 3 km w tempie marszu emeryta.
      WG tego co sugerujesz, 100% sportowców którzy trenują na całym świecie zamiast spędzać czas na treningach leżeliby obłożnie chorzy :D

      Piszesz, że najważniejsze aby była 1 warstwa sucha i to zazwyczaj zewnętrza. W połowie się zgadam tylko, że to ważniejsze jest, aby 1 warstwa najbliżej ciała była możliwe jak najbardziej sucha i przekazywała wilgoć jak najdalej od ciała.
      Nasz organizm w ruchu wytwarza wystarczająco dużo ciepła, z reguły w naszym klimacie nie potrzebujemy warstw termicznych do biegania czy na rower. W większości przypadków wystarczy 1 warstwa i izolacja od wiatru.

      Jakiś czas temu jeszcze biegaliśmy bez okryć górnych zimą. Nikt nigdy nie miał nawet kataru. Pewnie też dlatego, że przez cały rok organizm sukcesywnie jest przygotowywany do zimy. Najgorsze co można robić to przegrzewać się, doprowadzać do robienia mokrych kompresów, które wychładzają bardzo szybko ciało. Wystarczy niewielki zefirek i faktycznie mamy problem.

      Natomiast mi się zdarza zimą przy ok -20 st.C biegać bez wiatrówki czy innej warstwy blokującej wiatr. Oczywiście przy bezwietrznej pogodzie. Zasada jest prosta 1 warstwa szybko zbiera pot i przekazuje dalej, druga ogranicza dopływ zimnego powietrza i tworzy warstwę termiczną na zasadzie utrzymywania ciepła, które sam produkuję (paruję jak koń). Lekki przewiew pomaga utrzymać idealną wilgotność skóry. Po ok 1-2 h bardzo intensywnego treningu wracam i biorę gorący prysznic, jem i następnego dnia robię to samo itd.

      Temat rzeka. Bo ciuchy są ważne, ale też co i jak i kiedy jemy. Jak się zachowujemy po treningu etc.
      Jesienią szybkie treningi robię w t-shirtcie ;)
      Pozdrawiam

      • Fajnie, że poruszyłeś temat jazdy rowerem zimą. Niebawem na blogu pojawi się większy wpis na ten temat. Liczę na Twój komentarz w tej sprawie w tamtym tekście :)

      • grzegorz

        hej, no sam nie wiem, może to jest tak, że każdy ma inne predyspozycje do odporności na pogodę, a na pewno różnica w rodzaju sportu jest też istotna. Na bieganiu się nie znam, piszę pod kątem jazdy rowerem.
        Przykładowo dziś dałem się nieco oszukać słonecznej pogodzie i ubrałem się w lekko jesienny zestaw. Niezbyt grube spodnie rowerowe, koszula potówka + rowerowa kurtka zimowa (taka z windstoperem) + rowerowa koszulka pomiędzy . Do tego oczywiście czapka i kominek :))

        Niby fajnie mi było na początku, ale uwierz mi, że po zmianie pogody (silny, miejscami stawiający lekki opór wiatr), żałowałem, że nie ubrałem się w coś innego. I o ile góra świetnie dawała radę (tradycyjnie taka warstwa doskonale mnie izolowała od wiatru, czego bym na pewno nie osiągnął w lekkich bluzach rowerowych), tak gorzej było z dołem – konkretnie z tyłkiem :P

        Grube spodnie, lub druga warstwa w okolicy pośladków dziś lepiej by się sprawdziła. Trochę to dziwne, bo wydaje się, że pracując nogami nie powinno być kłopotu z ogrzaniem „dolnej części pleców”, ale paradoksalnie ta część ciała jednak mocno się wychładza. I nie wpadając w ton „nadmiernej troskliwości o ciało” napiszę jednak, że łatwo w ten sposób przewiać sobie korzonki, nery, lub pęcherz ;/

        Dlatego dodatkowy „pas” odzieży w tej okolicy nie zaszkodzi. Takie jest moje zdanie oparte na własnym doświadczeniu.

    • Krzysztof.K

      od jazdy po głębszym śniegu – piachu miało być

  • średniodystancowiec

    Niestety pewnych granic się nie przeskoczy. Liczący się w świecie kolarskim zawodnicy, na zimę przenoszą się na południe Europy. Sam miałem niemiłą przygodę, kiedy padający deszcz ze śniegiem momentalnie zamarzał na korbie i łańcuchu. Kontynuowanie jazdy było niemożliwe. O rozpędzeniu się szosówką na „szklance” lub ubitym na asfalcie śniegu utrudnione. Trening mniej wartościowy.

  • Olgierd Schönwald

    Ja stosuję 6 warstw na korpus, dwie na nogi, dwie na stopy i dwie na głowę. Standardowo używam skarpet DEXSHELL jako podstawowa warstwa, druga to wełna minimum 60%, buty z GORE-TEX lub TEXAPORE z bieżnikiem do biegania lub trekingu, rękawice oddychające z Thinsulate z wypełniemie 40 gram na jedną rękawice. Kominiarka z polaru, czapka DEXSHELL. Na korpus trzy warstwy oddychających koszulek termicznych (specjalnie kupuję dwie koszulki o numer większe), dodatkowo na korpus zakładam dwie warstwy polaru i kurtkę oddychającą z GORE-TEX lub TEXAPORE. Można wtedy jechać i nie dbać o temperaturę i warunki pogodowe.

  • Robert Ostrowski

    Mam wiele zastrzeżeń co do ubioru zimowego. Moje największe uwagi dotyczą
    1. butów. Polecam nie buty rowerowe ale typowe buty miejskie, lżejsze trekingowe lub ocieplane. Wszystko zalezy od temperatury otoczenia. Z mojego doświadczenia mogę stwierdzić iż każdy but oferuje komfort cieplny w zakresie około 10 st C
    2. Spodni. Absolutnie stwierdzam, że spodnie rowerowe kompletnie nie nadają się na rower zwłaszcza w mrozie. Polecam za to lużną bieliznę termiczną, cienkie spodnie polarowe oraz lużne spodnie typu bojówki. Zimą odzież grzeje jeśli między poszczególnymi warstwami utrzymuje się warstwa powietrza. Gdy powietrza nie ma czyli gdy warstwy do siebie dolegają to wychłodzenie jest bardzo szybkie.
    3. Koszulki i bluzy. Uwagi sa identyczne jak w pkt 2.

    A oto przedstawiam moje zimowe rowerowanie

    http://podlaskisprint.blogspot.com/p/dolina-liwca-styczen-2015.html

  • Amato

    szkoda że nie dokopałem się do tego artykułu nieco szybciej… teraz miast na rowerze jadę na chusteczkach higienicznych… :/

  • asd
  • Andrzej

    Proszę o kilka wskazówek odnośnie używania okularów ciągle mi zachodzą parą

  • Marcin

    Czy jest w Łodzi sklep z takimi ubraniami. Czy tylko internet?

    • Hej, warto poszperać po sklepach. Nie wiem czy już mają ofertę jesienno-zimową na półkach, ale zajrzeć i dopytać możesz. Chociażby w Dynamie na Kilińskiego, Bikemii na Wydawniczej czy Gold-Sporcie na Żeromskiego i Kopernika. Jest jeszcze Decathlon.

      • Marcin

        Dzięki za info. Na początku września wybiorę sie na shoping :)

  • Krzysztof

    Mam pytanie odnośnie nakolanników rowerowych,
    poluję na Endura Thermolite Kneewarmers, tylko nigdzie nie znalazłem opisu rozmiarówki…..:/ mam obwód 37 w łydce i 49 w połowie uda,

    może ktoś miał z nimi do czoynienia, albo z podobnym produktem :) i coś poradzi :)

    • Hej, napisz bezpośrednio do producenta, to będzie najlepsze źródło informacji, jeżeli tu nikt nie odpowie.

      • Krzysztof

        Hej, może komuś się przyda :)

        Powyższe nakolanniki – zakupione rozmiar L/XL – naciągnięte do połowy uda- troszkę ciasno jest, przy założeniu nieco niżej jest ok – wtedy sięgają prawie do kostki, ogólnie są dość długie (spora zaleta :) więc można pokombinować, obecnie chyba zastanawiałbym się nad większymi – mam nadzieję, że troszkę się „naciągną ”
        Jakość wykonania i materiały – bardzo fajne,

  • Phoe

    Mógłby ktoś coś polecić z kurtek na zimę dla zmarźlucha w przystępnej cenie? (max 500 zł) Mam zamiar w tym roku przejździć całą zimę rowerem i już nastawiam się na dramat. W tamtym roku zakupiłam kurkę Nike z puchem kaczym. Niby miało być ciepło, a marzłam nawet przy niezbyt niskich temperaturach :( (0-5 stopni) Może tym razem kurtka + polar pod kurtką? Albo rozejrzeć się za czymś z rynku norweskiego? (tam mają tak niskie temperatury, że na pewno coś dla mnie się znajdzie, ale tam mają też kosmiczne ceny…)

    • Krzysztof

      Phoe :)
      Puch się nie nadaje do jakiejkolwiek aktywności fizycznej, ze względu na absorbcje wilgoci i bardzo długi czas schnięcia, dodatkowo mokry puch nie grzeje – całkowicie traci właściwości termiczne…., poczytaj o kurtkach puchowych- w górach stosowane wyłącznie jako postojówki, Ewentualnie ocieplenie typu primaloft – grzeje nawet wilgotny, albo po taniości po prostu waciak :) podobnie skuteczny, troche cięższy i gorzej się kompresuje :)

      • Phoe

        Z tym puchem podczas aktywności to wiem :) Ja w tej kurteczce Nike zwyczajnie chodziłam :) (nie jeździłam w ostatnim sezonie w ogóle) No i właśnie nic mi ten „cudowny” puch nie dał. Musiałam ubierać się na cebulkę (podkoszulek, bluzka, bluza i dopiero kurtka, a przy minusowych temperaturach dwie bluzy i kurtka – chodziłam wypchana jak bombka xD). Co ja mam teraz zrobić, jeśli chcę jeździć rowerem? Jakaś bluzka termo, powiedzmy brubeck, i jakaś specjalna kurtka termiczna? Czy to w ogóle mnie ochroni?

        • Krzysztof

          Kończąc temat „puchu” – różni się bardzo jakościowo, obejrzyj polskie firmy „yeti, cumulus, roberts ” i inne, poczytaj na ngt.pl, temat przepracowany jak żaden :)

          Co do roweru – będzie się grzała bardziej niż „chodząc” więć ubiór lżejszy – mimo wszystko,
          Pomyśl o bieliźnie na merino, brubeck jak najbardziej, także attig :) – kurtka termiczna – NIE :) grubszy polar np z dca, polar dobrze odprowadza wilgoć , ew polar + kamizelka na zewnątrz cośnei przewiewnego – lekka kurta z membraną (jeżeli zmarzluch jesteś – podstaw to dobra bielizna- 60% sukcesu :), wtedy masz max 3 warstwy :) i jak najbardziej na cebulke,

          • Phoe

            Dzięki za porady! :)

  • Boddoxx

    Wszystko zależy od profilu przejażdżki. Do dojazdu do pracy trzeba ubrać się tak, jakby było jakieś 10 stopni cieplej niż faktycznie jest. Nie są potrzebne żadne specjalne ciuchy, można spokojnie pojechać w tym, w czym będzie się pracować. Trzeba jednak pamiętać o odpowiednim tempie jazdy – nie za mocnym, żeby się nie spocić.

    Do spokojniej jazdy rekreacyjnej też nie są potrzebne jakieś super ciuchy. Nierzadko jeżdżę w dżinsach, na ciało T-shirt (chociaż niebawełniany), swetr, cienka kurtka rowerowa.

    Trzeba samemu wypróbować, co założyć przy jakiej temperaturze, ale do niezbyt długich przejażdżek (2h) nie potrzeba wydawać pieniędzy na specjalistyczne ciuchy.

  • EL Wu

    Może problem jest gdzieś indziej? Odpowiednio nawadniasz organizm przed wysiłkiem i w trakcie?

  • Krzysztof Gol

    To mój pierwszy wpis, stronę poznałem wczoraj. Pozdrowienia dla autora.
    Po kilku sezonach zimowego jeżdżenia na rowerze W KAŻDĄ POGODĘ wypracowałem własny strój.
    Buty – kupione w sklepie z odzieżą roboczą, twarda podeszwa, nieprzemakalne.
    Spodnie – moro – nie widać zachlapań, mają fajne kieszenie i wzmocnienia kolan, gdy zimno – pod nie nakładam nakolanniki.
    Cieniutka kurtka – wiatrówka, pod nią polar średniej grubości, jak szczególnie wieje – dochodzi pod spód jeszcze pikowana kamizelka.
    Ręce – kilka par rękawic w zależności od zimna i humoru. Zdarzało mi się wkładać na cienkie pięciopalczaste – te z obciętymi palcami i było git.
    Szyja jest chroniona kołnierzem polaru i chusta-rura, zakładana na uszy i głowę, gdy zimniej.
    Głowa – mam na zimę kask do snowboardu z doczepianymi nausznikami i nieparujące gogle – nawet jak leje – jest mi ciepło, a odczucia od głowy to podstawa.
    Jak Państwo widzą – nie jest może supersportowo, ani firmowo – ale PRAKTYCZNIE!