Sprzedaż używanego roweru – jak przeprowadzić jazdę próbną?

Mówi się, że rowerzysta najbardziej cieszy się w dwóch momentach – gdy kupuje rower, a potem gdy go sprzedaje (i otrzymuje fundusze na zakup następnego). Niestety sam moment sprzedaży rodzi pewien problem. Rowerem dobrze jest się przejechać przed sfinalizowaniem transakcji, tak aby sprawdzić, czy wszystko jest z nim w porządku (o sprawdzaniu roweru przed zakupem, mówiłem w jednym z odcinków Rowerowych Porad). Tylko jak się zabezpieczyć, aby potencjalny kupujący nie odjechał (jeszcze) naszym rowerem w siną dal?

Długo nad tym myślałem, szukałem także opinii innych osób i wniosek do którego doszedłem jest następujący – trzeba zabezpieczyć się na tyle, na ile można, ale trzeba także trochę zaufać drugiej osobie. Jest kilka sposobów, aby zmniejszyć ryzyko kradzieży, ale prawie żaden z nich nie da 100% pewności.

1) Chyba w najlepszej sytuacji są właściciele dużych, ogrodzonych działek, zwłaszcza jeżeli teren jest w sporej części utwardzony. Nie będzie to co prawda idealne miejsce do sprawdzenia roweru, ale kilka kółek zawsze można przejechać i zbadać czy z roweru nie wydobywają się niepokojące dźwięki.

2) Jeżeli nie masz takiego terenu i swój rower oddajesz na jazdę próbną pod blokiem, pierwsze co przychodzi do głowy, to wzięcie w zastaw dowodu osobistego. Niestety przepisy w tej kwestii nie są jednoznaczne. Z jednej strony mamy Artykuł 33 i 55 Ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych, która zabrania zatrzymania czyjegoś dowodu. Z drugiej strony, np. Sąd Apelacyjny w Katowicach (wyrok z dnia 9 grudnia 2010 r, sygn. akt II AKa 397/10) w swoim wyroku uznał, że jeżeli ktoś dobrowolnie pozostawił innej osobie dowód osobisty, nie można tego traktować jako zatrzymania.

Tak czy owak, najbezpieczniej moim zdaniem będzie spisać czyjeś dane z dowodu osobistego + na przykład prawa jazdy, jeżeli kupujący przyjechał samochodem. Można także zerknąć do dowodu rejestracyjnego, czy wszystkie dane się zgadzają. Jestem w stanie uwierzyć, że ktoś będzie podrabiał dowód osobisty, aby wyłudzić rower podczas jazdy próbnej. Ale żeby podrabiać dowód osobisty, prawo jazdy i dowód rejestracyjny jednocześnie – to chyba już za dużo zachodu.

3) No właśnie, jeżeli kupujący przyjedzie samochodem, często może pojawić się chęć „zabezpieczenia” naszego roweru, w postaci dowodu rejestracyjnego i kluczyków od auta. Ale nie chciałbym zostawiać tych rzeczy u postronnej osoby, zwłaszcza gdy wartość samochodu przekracza wartość kupowanego roweru.

4) Nie takim złym sposobem może być, jeżeli chcemy uspokoić sprzedającego, przyjechanie samochodem w dwie osoby i zostawienie tej drugiej „w zastaw”.

5) Praktykuje się również zostawienie u sprzedającego kwoty w gotówce, za jaką rower jest do kupienia – w formie zastawu. Nieraz w serwisach ogłoszeniowych można trafić na taki wymóg sprzedającego, z dopiskiem w stylu – już raz musiałem biec za potencjalnym klientem-złodziejem. Dobrze jest w takiej sytuacji spisać krótkie oświadczenie, że przyjęło się konkretną sumę pieniędzy, a także, że to kupujący odpowiada za ewentualne zniszczenia, które mogą powstać z jego winy podczas jazdy próbnej.

6) Inną możliwością jest wybranie się na jazdę próbną razem z kupującym. Jeżeli masz drugi rower, to jest to niezła opcja, zwłaszcza, że można od razu rozwiać wszelkie wątpliwości i odpowiedzieć na pytania od zainteresowanego zakupem.

 

I to wszystkie sposoby, na zabezpieczenie się podczas sprzedaży roweru. Część z nich może niektórym osobom wydawać się niepotrzebna. I być może tak jest – przy sprzedaży taniego roweru, znajomemu znajomego. W przeciwnym wypadku – lepiej dmuchać na zimne. Spisanie danych czy wzięcie zastawu w gotówce, nie jest wcale oznaką braku zaufania. To po prostu zabezpieczenie własnego interesu, nie tylko przed kradzieżą, ale także (odpukać) nieszczęśliwą kraksą potencjalnego kupującego.

A Wy jakie macie sposoby na odbycie jazdy próbnej rowerem? Ja mój przedostatni rower sprzedałem wysyłkowo, więc temat jazdy próbnej odpadł. Natomiast przy ostatnim rowerze, „zastaw” stanowił syn kupującego :)

Co nieco powiedziałem jeszcze na ten temat, w jednym z odcinków Rowerowych Porad. Dodatkowo poruszyłem tam temat umowy kupna-sprzedaży roweru. Zapraszam do oglądania. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój kanał.

 



  • W pewnym sensie jak ktoś przyjechał sam autem po rower to nie opłaci mu się nie wracać po auto :) No chyba że to zgnity Maluszek za 200zł a rower za 10k :D

  • bikesick

    I dlatego jestem takim zwolennikiem zakupów przez znane portale aukcyjne. Dostajesz wszystkie dane kontrahentów, ew. wsparcie po-transakcyjne (o niebo lepsze w portalu na literkę E, niż w tym na A). ZAWSZE kupując używany sprzęt trzeba zarezerwować 100-200pln na serwis i jeśli coś jest EWIDENTNIE spieprzonego w świeżo zakupionym rowerze (pęknięcia podzespołów, zalane amory itd.) to w ramach rękojmi, łatwiej dochodzić swojego, właśnie poprzez platformy pośredniczące. Jazda próbna jest przereklamowana, jeśli kupiec nie ma zbyt dużego doświadczenia w rowerach to taka przejażdżka będzie obarczona dużą błędem chwilowego nastroju czy samopoczucia danego dnia. pzdrower

    • I tak, i nie. Jeżeli kupuje się rower, na którym wcześniej nie jeździliśmy, warto się przymierzyć i sprawdzić czy rozmiar ramy nam pasuje. Bo potem może być problem, że kupiło się zły rozmiar.

      Co do kupowania przez portale ogłoszeniowe, wysyłkowo, bez oglądania roweru, to jak najbardziej można to zrobić, trzeba tylko mieć nosa do znalezienia naprawdę dobrych rowerów. I ocenienia ich po zdjęciach, do czego potrzebne są wyraźne zdjęcia i trochę szczęścia, bo nie wszystko widać :)