Jak wyciągnąć zapieczony wspornik siodełka?

Zaklinowany wspornik siodełka w ramie to jedna z tych awarii w rowerze, których naprawdę nikomu nie życzę. Jeżeli sztyca za żadne skarby nie chce wysunąć się z ramy, musisz być przygotowany na wszystko. Pożegnanie się ze wspornikiem jest prawdopodobne, ale być może dzięki moim poradom uda się przynajmniej uratować ramę. Wszystko zależy od materiału z jakiego jest wykonana sztyca i rama, przyczyny zapieczenia oraz czasu w jakim się to stało. Powodów zakleszczenia może być wiele, ale najczęstszymi są woda, błoto oraz wciśnięcie w ramę sztycę o za dużej średnicy. Pamiętaj, że taka naprawa wiąże się z ryzykiem uszkodzenia sprzętu. Jeżeli nie czujesz się na siłach, oddaj rower do dobrego mechanika rowerowego, zwłaszcza jeżeli rama jest wykonana z karbonu.

Zanim przejdę do metod na wyciągnięcie sztycy z ramy, zacznijmy od podstaw czyli sposobów jak zabezpieczyć się przed zapieczeniem. Ta porada przyda Ci się, by problem nie pojawił się kolejny raz. Najważniejsza sprawa to utrzymywanie sztycy i wnętrza rury ramy w czystości, zwłaszcza jeżeli sporo jeździsz w terenie. Sztycę trzeba co jakiś czas wyjąć, dobrze przeczyścić czystą szmatką, tak samo dobrze jest przetrzeć wnętrze rurki ramy, na tyle, na ile to możliwe. Jeżeli jeździsz w deszczu, warto również po wysunięciu sztycy, obrócić rower do góry nogami, by wypłynęła woda, która mogła się zebrać w ramie.

Przed włożeniem sztycy z powrotem do ramy, bardzo dobrym pomysłem jest nasmarowanie jej preparatem przeciwko zapieczeniu. Na filmiku poniżej pokazuję preparat Shimano, ale inne firmy też mają takie pasty w ofercie. Jeżeli posiadasz sztycę karbonową, to zapewne wiesz, że ten materiał jest dość śliski i wymaga użycia specjalnej pasty montażowej do włókna węglowego. Zdecydowanie warto stosować taką pastę, zwłaszcza jeżeli masz ramę aluminiową, a wspornik siodełka karbonowy. Tak przygotowana rama i sztyca da prawie 100% gwarancję, że nic się tam nie zapiecze.

Przejdźmy do konkretów czyli sposobów na wyciągnięcie sztycy. Zacznij od delikatniejszych sposobów, na walenie młotkiem i używanie szlifierki jeszcze przyjdzie czas :) Naprawę zacznij od poluzowania zacisku sztycy. Jeżeli masz stalową ramę i stalowy wspornik siodełka, spróbuj polać sztycę amoniakiem. Pamiętaj, że amoniak jest środkiem drażniącym, dlatego takie rzeczy dobrze jest robić na powietrzu. Niektórzy polecają także wlanie coca-coli lub WD-40 – cóż, nie zaszkodzi spróbować, tylko nie wlewaj wszystkiego naraz. Tak potraktowaną sztycę zostaw na kilka godzin, a następnie spróbuj ją wyjąć. Jeżeli nie chce wyjść możesz spróbować pokręcić siodełkiem na boki. W internecie można znaleźć sporo relacji osób, które wlewały np. WD-40 albo naftę przez kilka dni z rzędu. Tak też możesz spróbować, zwłaszcza, że jest to najmniej inwazyjna metoda i ostatecznie może się udać. Moim zdaniem jeżeli sztyca jest bardzo mocno zapieczona, to warto poświęcić trochę czasu i popróbować właśnie tego sposobu.

Jeżeli natłuszczanie sztycy nie pomogło, możesz spróbować wysokiej/niskiej temperatury. Materiały pod wpływem ciepła i zimna, rozszerzają się lub kurczą, co może ułatwić wyjęcie sztycy. W tym celu najlepiej jest użyć suszarki do włosów oraz lodu lub pompki na CO2, choć czytałem także o kimś, kto użył gaśnicy proszkowej (choć tego akurat nie polecam). Z rozgrzewaniem musisz uważać, żeby nie zniszczyć chociażby lakieru na ramie.

Jeżeli utknęła Ci sztyca karbonowa w ramie stalowej lub aluminiowej, ogrzej suszarką ramę w miejscu gdzie znajduje się sztyca. Rurka ramy powinna się rozszerzyć, co może ułatwić wyciągnięcie sztycy. Jeżeli używasz sztycy aluminiowej, a zakleszczyła się w ramie z karbonu, będziesz musiał schłodzić sztycę. W tym celu wypuść całą zawartość naboju CO2 na sztycę w miejscu gdzie ona wchodzi w ramę. Możesz również użyć sporej ilości kostek lodu, które schowaj do plastikowej torby. Jest szansa, że sztyca się skurczy i pozwoli się wyciągnąć z ramy. Jeżeli sztyca i rama jest zrobiona z tego samego materiału, spróbuj jednocześnie zamrozić sztycę i rozgrzać pionową rurę ramy.

Mam nadzieję, że któryś ze sposobów podanych wyżej Ci pomógł. Jeżeli nie, znów zastanów się czy nie oddać ramy do dobrego mechanika rowerowego. Jeżeli nadal planujesz sam sobie z tym poradzić, jest jeszcze kilka sposobów. Potrzebne będzie do tego kilka narzędzi.

Zardzewiała sztyca i siodełko

Jeżeli Twoja sztyca wygląda tak, to masz niewielkie szanse na jej wyjęcie. Fot. Mary Hutchison

Odkręć siodełko, zdejmij koła, dobrze byłoby również odkręcić amortyzator, kierownicę i łańcuch, tak by nie przeszkadzały. Umieść górną część sztycy w porządnym imadle. Niestety w ten sposób najprawdopodobniej uszkodzisz wspornik, ale mimo wszystko lepsze to niż zniszczenie ramy. Spróbuj znów podgrzać/schłodzić sztycę, następnie zacznij kręcić ramą. Musisz zrobić to z wyczuciem, ponieważ jeżeli sztyca siedzi naprawdę mocno, możesz ją wygiąć lub sprawić, że rama pęknie. Znów polecam cierpliwość, jeżeli nie uda się jej odblokować za pierwszym podejściem, może znowu warto zrobić kurację z nafty lub specjalnego preparatu do zapieczonych śrub. I potem znów kręcenie w imadle.

Kolejne kroki to już w zasadzie pastwienie się nad sprzętem. Ale jeżeli doszedłeś już do tego momentu, przecież się nie wycofasz :) Wywierć w sztycy spory otwór z dwóch stron, wsuń w niego dość długi, twardy pręt i spróbuj go przekręcić. Nadal możesz podlewać sztycę naftą, może coś w końcu się ruszy. Tak naprawdę musi się ruszyć, bo jeżeli nie będzie chciało, to znaczy, że sztyca została zapieczona na amen.

Ostatni krok to próba wycięcia wspornika. Jest to robota o tyle nieciekawa, że przy okazji możesz zniszczyć ramę. Weź piłkę do metalu, zetnij sztycę kilka centymetrów powyżej rurki ramy. Następnie wsuń ostrze do środka sztycy i spróbuj zrobić dwa nacięcia obok siebie, w taki sposób, by potem dało się kombinerkami odgiąć ten kawałek sztycy do środka. Dzięki temu będziesz mógł podważyć i poodginać resztę wspornika i w ten sposób odseparować go od ramy. Jest to żmudne zajęcie i wymaga sporej ostrożności by nie zniszczyć ramy, ale skoro dotarłeś już do tego miejsca, to czemu by nie spróbować.

Mam nadzieję, że udało Ci się wyciągnąć sztycę z ramy i nie musiałeś dotrzeć aż do ostatniego punktu. Pamiętaj by od teraz używać pasty przeciwko zapieczeniom i staraj się nie narażać roweru na bardzo trudne warunki, na przykład zostawiając go na balkonie przez całą zimę. Zapieczenie wspornika w ramie, tak jak pisałem wcześniej, najczęściej bierze się wody i błota, które dostaje się do ramy. Jeżeli będziesz używał pasty i dbał o stan techniczny roweru, to taki problem się nie pojawi.

 
  • Mikołaj Leszczuk

    Ja mam odwrotny problem – mimo mocnego dokręcenia, ciągle zjeżdża mi siodełko (1-2 cm na kilka km). Może jakieś porady na taki problem?

    • bik4done

      Ostateczne rozwiązanie to zmiana sztycy na dopasowaną do ramy – różnice są minimalne i mimo pozornego pasowania zacisk lub śruba nie dociąga. Trzeba jednak zmierzyć średnicę otworu ramy z dokładnością do 0,1 mm
      Starsze rowery miały inne standardy, a teraz co producent, to rozmiar … .

      Wersja ECONO – użyć paska cieniutkiej blaszki wyciętej z puszki po napoju i owinąć sztycę w miejscu zaciśnięcia (na całym obwodzie lub części).

      • Mikołaj Leszczuk

        Dziękuję. W teorii sztyca oryginał, w ogóle rower nówka, a problem do początku. A czy problemem może być moja niemała waga (110 kg) i charakter jazdy (wyprostowana sylwetka, jak to w Holendrze, czyli ubijanie siodełka). I czy pomóc może wymiana sztycy na amortyzowaną (łagodzi ubijanie)?

        • Możesz jeszcze pokombinować z pastą co karbonu, ona zwiększy tarcie między sztycą a ramą. No albo tak jak pisze bik4done – jakąś podkładkę z puszki.

    • człowiek z ziemi

      może śrubę za słabo dokręcasz albo obejmę wymień.A może sztycę trzeba grubszą.

      • Mikołaj Leszczuk

        Śrubę naprawdę mocno. Sztyca oryginalna, rower nowy. Pozostaje chyba tylko jakaś większa obejma, może z większą dźwignią.

        • Jonhy Mielony

          Jeśli to nowy rower to może tam gdzie go kupowałeś wymienią Ci sztyce lub w inny sposób zrobią żeby nie opadała.

          • Mikołaj Leszczuk

            To nie takie proste. Oryginalny rower miał obręcz na imbus. Z uwagi na konieczność częstych zmian wysokości, zmieniłem na obręcz na „wajchę”. I zaczęły się problemy.

            • bik4done

              Wróć do imbusa i problem jak ręką …. zaciski na wajchę muszą pasować na 100% i być dobrej jakości … zwłaszcza przy masie w siodle.

              … a po co ciągle zmieniasz wysokość siodła?

              Przyznam, że gdyby nie zmiana obuwia (grubość podeszwy) i okresowo warunków pogody, to w zasadzie po dopasowaniu mógłbym sztycę zaspawać, a i tak zmiany robię w zakresie max 1 cm.

              … a czy nie powinieneś zmienić siodła na dostosowane do wyprostowanej sylwetki? Rowery fajnie się sprzedają z wąskimi siodłami, ale wyprostowana sylwetka = siodło do jazdy miejskiej – tam jest inna amortyzacja, inaczej wypada środek ciężkości … tu bym szukał.

              • Mikołaj Leszczuk

                Wiesz, imbus jest OK, jak jeździ jedna osoba. Ale to rower specjalny, cargo, a jeżdżą nim 2 osoby, o różnicy wzrostu prawie 40 cm.
                Siodło jest do jazdy miejskiej, to rower holenderski. Jedno co, że nie ma amortyzacji.
                Zabawa kluczykiem non stop, to średnia zabawa.
                Zacisk na wajchę jest dobrej jakości, ale może niedopasowany. Sprawdzę.

    • Dawid

      Mnie kiedyś obsuwała się sztyca, też koło 1cm. Podnosiłem, dokręcałem i na nowo. Robiłem na sucho (aceton) i na pastę do carbonu (tu też można by napisać dlaczego nie warto jej używać). Problem tkwił gdzie indziej :) Gwint śruby zaciskającej był naderwany/uszczerbiony :) Mogłem dokręcać a on i tak puszczał o te pół obrotu śruby? Wystarczyło wymienić zacisk.
      A propos zacisku – możesz pomyśleć o takim z podwójnym zaciskiem – jeden łapie za ramę a drugi zaciska się na sztycy (zalecane wyczucie!)

      • Mikołaj Leszczuk

        Dziękuję. Dla mnie jest istotne, żeby to było szybkie do przesuwania, gdyż jest to rower używany przez 2 osoby o różnym wzroście. Dlatego też mam zacisk na „wajchę”, a nie na imbus.

  • ted

    Czyli, raz do roku wyciągnij ją z ramy, przetrzyj i włóż. Przetrzyj, starą, niezbyt suchą od smarów (ale nie mokrą od oleju), szmatką! Smar silikonowy, może być w niewielkiej ilości. Potem, przetrzyj ,,na sucho”. Zawsze coś zostanie…

  • koshmaar

    Głupie pytanie – czy zamiast tego specjalnego smaru silikonowego do zapiekania, można użyć także zwykłego smaru jak do łańcucha (w moim wypadku Motorex dry lube, ale to chyba bez znaczenia) ?

    • Jeżeli to jest olej, to niekoniecznie. Jeżeli smar stały, to możesz, tylko nie nakładaj go zbyt grubo.

    • Maciek – Na Rower! Blog

      Moja jedna uwaga, być może komuś się ona przyda. Nie należy używać smaru gdy wkładamy do ramy sztycę z adapterem / przejściówką. Wtedy jak mocno byśmy nie zakręcili to i tak siodło będzie zjeżdżać…

      @Koshmaar posmaruj smarem do łożysk i będzie git, tylko cienko tak jak pisał Łukasz

  • Maciek – Na Rower! Blog

    Patent z podgrzewaniem i naftą sprawdza się także przy zapieczonych pedałach, ale trzeba to robić bardzo delikatnie by można wkręcić pedał z gwintem korby (dotyczy kombinacji aluminiowa korba + stalowa oś pedału).

  • Dawid

    Serwus!

    Odnośnie „działań ostatecznych”. W przypadku leciwej sztycy „rozruszanie jej” (bo to najważniejszy moment o jaki walczymy-potem już będzie lżej) powyższe wskazówki mogą być niewystarczające lub wręcz „utrudniające” prace :)

    Ale do rzeczy:
    – często-gęsto starego typu sztyce miały osobno „ślimaka” po ściągnięciu którego zostaje sama rura, zatem mocowanie w imadle i kręcenie ramą się nie sprawdzi,

    – nawiercenie sztycy i owszem ale.. zdarzyć się może, że stare dobrze utlenione aluminium sztycy puści i w miejscu nawiertu sztyca się ułamie, podobnie ze sztyca ze stałym jarzmem – jeżeli zapieczenie było z tych PRZERAŻAJĄCYCH to może być i tak, że wcześniej puści jarzmo niż rama,

    – sztyce w starych rowerach na ogół posiadały minimalną średnicę (w granicach 26-27 mm) -wsunięcie w to brzeszczotu bywa kłopotliwe (to odnośnie techniki wycinania sztycy),

    – i ostatnia uwaga – nawet jak dobrze złapiemy, nawet jak nic nie puści to może być tak, że ukręcimy.. komin w ramie :)

    (wszystko powyższe pisane na bazie własnych i nie tylko błędach)

    Najważniejsze żeby rura puściła, ten jeden milimetr pierwszego ruchu. Potem jest już lżej (przy okazji ciekawostka – kręcąc mocno zapieczona ramą potrafi wydzielić się niezła temperatura).
    Zatem w przypadkach ostatecznych, sztycy jak powyżej, delikatnej ramy, długiego komina w ramie itd itd… sztycę należy … WBIĆ :D Brzmi absurdalnie bo naszą intencją jest sztycę wyjąć ale jest to najprostsza i w miarę najpewniejsza metoda „ruszenia” mocno zapieczoną sztycą.

    Pozostałe kroki standardowe jednak po tym pierwszym ruchu w dół powinno być już o wiele łatwiej.

  • Fajny patent z imadłem. Kiedyś stosowałem podobny, ale unieruchomiłem ramę i kręciłem sztycą przy pomocy wielkiego klucza hydraulicznego. Operacje była przeprowadzana na rowerze Ukraina, więc obaw o uszkodzenie ramy nie było ;-)

  • Jonhy Mielony

    Dobrze o tym wiedzieć. Już dłuuuugo nie ruszałem sztycy a błota nie unikałem. W dalszym ciągu na ramie znajdzie się trochę zaschniętego błota.
    Nie można użyć wazeliny technicznej? Stosuje się ją przecież do smarowania śrub aby te się nie zapiekały.

  • radziu

    „choć czytałem także o kimś, kto użył gaśnicy proszkowej ” – chyba chodziło o gaśnicę śniegową, czyli taka ogromną „pompkę” CO2

    • Nie znam się za bardzo na gaśnicach :) Może faktycznie to była śniegowa.