Jak szybko sprzedać używany rower?

Szukanie używanego roweru (tak jak i innych produktów) potrafi sprawić, że na głowie pojawi się kilka siwych włosów. Przeglądając Allegro, Gratkę, OLX i inne serwisy ogłoszeniowe możemy utonąć w morzu rowerów, które sprawiają wrażenie jakby nikt tak naprawdę nie chciał ich sprzedać. Fatalne zdjęcia, lakoniczne opisy, sprzedający nie odpisujący na maile, a ceny bywają oderwane od rzeczywistości. Choć nie zajmuję się sprzedażą rowerów, mam spore doświadczenie w handlu, a i zakupy robiłem nie raz. Dlatego postaram się Wam pokrótce przedstawić kilka złotych zasad, jak przygotować ogłoszenie sprzedaży roweru/telewizora/samochodu/mieszkania*, tak by szybko znaleźć nabywcę. Sprzedawałem już różne rzeczy i nigdy nie czekałem dłużej niż kilka dni, by pojawił się kupujący.

(*niepotrzebne skreślić)

Tak zresztą było w przypadku roweru, który niedawno sprzedałem. Okej, kupił go czytelnik bloga :) Ale mimo wszystko uważam, że gdyby nie porządnie przygotowany opis, nie sprzedałbym go tak szybko. Zresztą pokażę zaraz wszystko na przykładzie mojego roweru.

1) Zdjęcia – to pierwszy i najważniejszy punkt programu. Bez przyzwoitych zdjęć Twoje szanse na szybką sprzedaż mocno spadają. Pamiętaj, że muszą one być wyraźne, robione na zewnątrz (a nie w ciemnej piwnicy) i przy dobrej pogodzie. Warto pokazać detale roweru, może bez przesady, ale jeżeli wrzucisz 10-15 zdjęć to nikt Ci głowy nie urwie. Sfotografuj to co może interesować nabywcę: przerzutki, manetki, siodełko, piasty, ramę, opony itd. Każdym aparatem da się zrobić niezłe zdjęcia, wystarczy je zrobić w dobrych warunkach oświetleniowych.

Przykład fatalnego zdjęcia:

Jak nie robić zdjęć rowerów
I jedno ze zdjęć mojego roweru:
Cube SL Cross Comp

Myślę, że na przykładzie tych dwóch zdjęć łapiesz różnicę. Jesteśmy wzrokowcami i przyciągają nas wyraźne, szczegółowe zdjęcia. Warto to wykorzystać.

2) Opis – także tutaj warto poświęcić chwilę i przygotować coś dobrego. Nie chodzi o to, żeby tworzyć wielkie historie i opisywać co się działo z rowerem kilometr po kilometrze. Ale opis typu „Rower Cube, osprzęt Shimano, stan jak na zdjęciach, godny polecenia, tel…” sugeruje, że sprzedający może nawet nie wiedzieć co to za rower! Warto wypisać przynajmniej podstawowy osprzęt jaki jest w rowerze, a już ideałem byłaby pełna specyfikacja.

Jeżeli w rowerze coś szwankuje – pisz o tym otwarcie. Jeżeli coś jest nowe – to pochwal się tym. Klikając tutaj znajdziesz opis jaki przygotowałem podczas sprzedaży mojego roweru. Starałem się by wszystko było czarne na białym. Pełna specyfikacja i wypisane wszystkie minusy oraz plusy tego roweru.

Kiepski opis aukcji

A to przykład kiepskiego opisu roweru. Nie dowiemy się z niego praktycznie nic ciekawego. Jeszcze raz odsyłam do mojego opisu roweru. Porównajcie sobie gdzie zostało przekazane więcej informacji o rowerze.

3) Zużyte części – trafiam czasami na ogłoszenia, gdzie rower jest w „idealnym stanie„, a sprzedający pisze, że jedyne co trzeba zrobić to np. wymienić łańcuch. Tyle, że później okazuje się, że do wymiany jest nie tylko łańcuch, ale także kaseta i zębatki na korbie. Jeżeli chcesz szybko sprzedać rower, wymień lub napraw w nim wszystko, co uniemożliwia normalną jazdę na nim. No chyba, że wyciągnąłeś zabytek z piwnicy i chcesz go sprzedać komuś, kto będzie robił renowację, to co innego. W przypadku rowerów na chodzie, warto zwrócić uwagę na takie detale jak: rozprute siodełko, brudne chwyty kierownicy, bardzo mocno popękane opony czy rozcentrowane koła. Ludzie wolą kupić rower, który prezentuje się dobrze i jest w przyzwoitym stanie technicznym. Nie chodzi o to, żeby wszystko wymieniać na nowe, ale by przygotować rower tak, by był po prostu sprawny.

Aaaa i bardzo ważna sprawa. Przed zrobieniem zdjęć i pokazywaniem roweru ludziom – wyczyść go choć trochę! Lepiej by łańcuch nie był porośnięty grubą warstwą smaru i brudu, a rama nie była oblepiona błotem. Ludzie kupują oczami.

4) Jak wycenić rower – co jakiś czas dostaję od Was pytanie odnośnie wyceny roweru. Nie jest to takie proste, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Pierwsze co musisz sprawdzić, to jak kształtują się ceny w serwisach ogłoszeniowych. Rozstrzał cenowy może być spory, ale po dokładnym przejrzeniu ogłoszeń, szybko się zorientujesz, jaka jest średnia cena rowerów podobnych do Twojego. Warto zerknąć też do zakończonych aukcji na Allegro, gdzie sprawdzisz nie tylko w jakich cenach sprzedawano dany rower, ale także jak długo ktoś się „bujał” ze swoim rowerem. Jeżeli widzisz ten sam rower, który ktoś próbował sprzedać przez dłuższy czas, powinna zapalić Ci się lampka ostrzegawcza. Sprzedający albo przesadził z ceną, albo miał fatalny opis.

Jeżeli sprzedajesz rower, który ma dopiero kilka lat, możesz spróbować „triku”, który jest banalny, ale w wielu przypadkach dobrze działa. Sprawdź w jakiej cenie jest sprzedawany Twój rower obecnie (jako nowy) i napisz to w ogłoszeniu. Znów – ludzie kupują oczami.

5) Bądź miły – ta zasada działa nie tylko w przypadku handlu, ale ogólnie w życiu. Lubimy miłych ludzi i darzymy ich większym zaufaniem. Musisz być przygotowany na pytania od potencjalnych kupujących. A mogą pytać o naprawdę wiele rzeczy. I trzymaj się zasady, że lepiej już nie odpisać wcale, niż odpisać niemiło. Dobrym przykładem jest odpowiedź sprzedającego, jaką podesłał mi Jacek, czytelnik Rowerowych Porad.

Niegrzeczny sprzedający

fot. Jacek

Ręce opadają i wołają o pomstę do nieba. Ten „sprzedający” to prawdziwy Anioł Biznesu i Król Bazaru. Naprawdę lepiej ugryźć się w język i nic nie odpisywać, niż marnować czas na tak chamską odpowiedź.

6) Bądź gotowy na wysyłkę – to nie jest punkt obowiązkowy, sam wolałem osobisty odbiór roweru. Ale jeżeli masz taką możliwość, przemyśl udostępnienie opcji wysyłki kurierskiej. Będzie Ci potrzebny karton na rower i lektura wpisu na blogu o tym jak tanio i bezpiecznie wysłać rower :)

Tak naprawdę najważniejsze są dwa pierwsze punkty. Przyzwoite zdjęcia i szczery opis sprawią, że naprawdę szybko znajdziesz chętnego na to co chcesz. I sprawdza się to w każdym przypadku, od drobiazgów po mieszkania. Powtórzę jeszcze raz: ludzie kupują oczami.

 
  • mr T

    Powiedziałbym że pierwszym i najważniejszym kryterium szybkiej sprzedaży jest jednak… cena :) Nie uwzględniłeś w tym przypadku czynników takich jak potrzeba właściciela by maksymalnie zarobić lub potrzeba by możliwie szybko się pozbyć.

    • Biorąc pod uwagę, że zakup używanego roweru to kwoty 3-4 cyfrowe… owszem, cena (czy raczej: stosunek ceny do jakości) jest ważny, ale też chyba mało kto poza odważnymi pasjonatami lekką ręką wyda taką kwotę na całkowitego kota w worku :)
      Tym bardziej, że podejrzanie niska cena rodzi już niestety pewne wątpliwości co do a) stanu sprzętu b) legalnego źródła…

    • Zaczynasz przeglądać ogłoszenia, przy dwudziestym masz dosyć, bo spora część ogłoszeń wygląda jak te, które podałem jako przykład. Piszesz do ludzi i nie możesz uzyskać odpowiedzi. I nagle pojawia się ogłoszenie, gdzie są fajne zdjęcia, szczery i wyczerpujący opis i jest kontakt ze sprzedającym. I wtedy aż tak się na cenę nie patrzy.

      Zresztą gdy pojawi się zdeterminowany chętny by kupić, to negocjacje to już inna sprawa :)

      • Tomasz

        Dokładnie tak było ze mną, potrzebowałem dobrego, lekkiego roweru szosowego/crossowego na wyjazd w Polskę, przeglądałem wiele ofert i nagle trafiło się ogłoszenie Łukasza. Wyczerpujący opis, ładny rower ;) plus rysunek z wymiarami, to działa i zachęca. Ostatnie zdanie to podsumowanie naszej transakcji :)

  • Lard Vader

    Jestem ciekaw za ile był ten rower, co to „nie jest maserati, żeby się o niego pytać”. ;-)

  • Zanzinabru

    Przykładowa „bucowata” odpowiedź sprzedającego rzeczywiście dość ciekawa i niefajna, niemniej jednak dla podkreślenia naiwności pewnych oczekiwań i pytań ze strony potencjalnych kupujących przytoczę własne doświadczenie:

    Czas jakiś temu wystawiając na allegro rower dziecięcy typu BOBIK (to taki komunijny makrokesz z lat 70) bardzo zadbany (wyceniony na jakieś 250 zł) i półkolarzówkę jako dodatkową atrakcję za 30 zł (jej stan ogólny wołał o pomstę do nieba ale w cenie złomu ale rama dla pasjonata do ew. remontu nadawała się akurat) – warunek zakupu był jeden – TYLKO dwa rowerki naraz przy czym opcjonalny dowóz w granicach miasta był możliwy z mojej strony.
    Tyle pytań o tak szczegółowy stan półkolarzówki i akcesoriów co wyżej przytoczony chętny nie sposób zliczyć – po nastym majlu i telefonie zrejterowałem z grzecznych informacji i lakonicznie odpowiadałem aby ostatecznie zejść przed czasem z oferty – wycofałem się bo nie miałem dość sił aby tłumaczyć się ze stanu niemal złomu w sposób przekonujący – chciałem pozbyć się po prostu czegoś za niewielki pieniądz ale z pytań i oczekiwań wynikało jedno – za 30 zł oczekiwano roweru o stanie nieuszkodzonym, z idealnym lakierem, z przebiegiem fabrycznym co najwyżej 2km.

    Nie wiem czy tylko ja trafiłem na takich fantastów czy naiwnych ale z opinii osób które siedzą na allegro jako sklep i sprzedają czasem używany ale po przeglądach i z gwarancja rozruchową towar tego typu postawa jest w Polsce powszechna – stare kupić za grosze, ale musi być jak nowe bo inaczej będę kręcił nosem i może nawet nie kupię.
    Ogólnie tak – bycie uprzejmym ma sens ale są sytuacje gdzie taka naiwnośc i upierdliwośc zasługuje na kopa w zad bo jest po prostu nawet niegrzeczna – ale to mój osąd po rowerze i nie tylko.

    • To już lepiej nic nie odpisać, niż popisywać się buractwem i brakiem kultury. Dobrze wiem o czym piszesz, ale naprawdę nie trzeba odpisywać na każdego maila :)

      • miki

        Jeśli to jest tylko marudny klient, to faktycznie było to chamstwo. W końcu psie prawo klienta pomarudzić, ponarzekać, a na koniec nie kupić.

        Inaczej, jeśli jest to handlarz- cwaniaczek. Taki to będzie nudził, narzekał, zajmował czas tylko po to, żeby wmówić jaką to ruinę mamy – a następnego dnia TĘ SAMĄ rzecz wystawi jako nówkę nie śmiganą itp. za 5 razy tyle. Przy samochodach jest to powszechne, przyjeżdża taki i czepia się dosłownie wszystkiego, nawet jak cena jest już i tak śmieszna. Nie mówię tu o normalnym autohandlu – ci z reguły są OK, dają niskie ceny ale ich rozumiem, z czegoś muszą żyć. Ale jak już ustali się cenę, to nie czepia się np. radia na kasety w 20 letnim uno albo braku autocasco w podobnie starym lanosie.

        Najgorsze są cwaniaczki co to handlują na dziko, bez firmy, bez podatków, w ogłoszeniu „samochód kupiłem dla dziewczyny ale dała mi kosza”, „spadek po dalekim kuzynie, muszę sprzedać pilnie”, itp – a jak spojrzeć do historii to ponad 100 takich „spadków” dostał w ciągu roku. Musiałby chyba mieć rodzinę jak kiedyś Habsburgowie ;-)

        Takim to i ja nie odpuszczam. Jak dzwoni albo mailuje i marudzi o cenę to odpowiadam krótko: „Szanowny Panie, w sprawie polowania na jelenie proszę o kontakt z najbliższym kołem łowieckim”. Skuteczne – zawsze się odczepiają…

    • bik4done

      Ciekawa historia i dość pouczająca.
      Potwierdza założenie. że jak się sprzedaje złom, to tym bardziej trzeba zrobić dobry opis za pierwszym razem.
      Z markowymi lub nowymi rzeczami nikt nie dyskutuje.
      Kupujesz Bracie takie Maserati, rocznik 1992, 299 tys. przebieg, nie bity, jeżdżony przez kobietę wyłącznie po asfalcie i koniec tematu, a Włoch płakał, jak sprzedawał…

      ;-)

  • Bardzo ciekawe przypadki, oczywiście opis i dobre zdjęcia to już 50% sukcesu.Na Twoim przykładzie widać to dobrze, bo szybko sprzedałeś Cube-a

    • Tak samo miałem z autem, z kompem, z obiektywem do aparatu itd. :)

      • Zmotywowałeś mnie do zrobienia materiału o wzorcowym ogłoszeniu sprzedaży auta….

        • Wielu sprzedającym samochody i mieszkania przydałoby się długie szkolenie w tym temacie.

  • Dariusz Reja

    Witam a co jeśli rower jest to model (mój mam Maxim Excursion 500) nie jest produkowany i nie ma go nawet w sprzedaży Allegro czy OLX ? Jak mam oszacować jego cenę jeśli w 2010 roku kosztował około 1700 zł? Pozdrawiam z Ełku

    • bik4done

      Ja bym to zrobił na dwa sposoby:

      1) Znalazłbym porównywalny rower (rocznik, przeznaczenie, wyposażenie, stan na oko) i przyjął podobną cenę (jako wstępną).

      2) Potem zrobiłbym dość szczegółową specyfikację wszystkich komponentów oznakowanych jakimś logiem i symbolem producenta, wyszukał rozmiary sterów, sztyc, wyszukał porównywalne siodło, kierownicę, klamki, rozmiary kół i oznaczenie opon.
      Na podstawie tej listy na aukcjach znalazłbym przeciętne ceny używek (lub np. 40% ceny nowych), samą ramę bym wycenił na 50-80 i całość zsumował (bez żadnych kosztów montażu, regulacji).
      Obie ceny będą tworzyły widełki do negocjacji.

      Myślę, że największy wpływ na cenę rowerów tej klasy, będzie stan pojednynczych komponentów i stan ich zużycia: opon i obręczy, łańcucha i zębatek, linek i pancerzy, klocków – bo to idzie na pierwszy ogień (ile trzeba dołożyć w razie konieczności samodzielnej wymiany po zakupie).

      W drugiej kolejności wchodzą komponenty stosunkowo trwałe – piasty, korby i blaty, suport, stery i ew. tarcze hamulcowe, których wymiana często wiąże się z dodatkowym kosztem usługi (np. gwintowanie suportu lub centrowanie – 30 zł).

      Rower jako całość zawsze sprzedasz/kupisz taniej, dlatego trzeba wiedzieć ile jest teoretycznie warty przy wycenie wg „odtworzenia” z pojedynczych części.

      • Dariusz Reja

        dzięki za podpowiedź:-)

  • Co prawda nie chodzi o rower a o auto ale mogą być pewne analogie. Kupując niedawno samochód po obejrzeniu kilku w cudownym stanie, po niemieckim emerycie, który płakał jak sprzedawał i jeździł tylko do kościoła na pasterkę… Zacząłem szukać właśnie fatalnych ogłoszeń z byle jakimi zdjęciami i niedbałym opisem. One czasem wskazują, że to nie bajki handlarza, który potrafi wynająć fotografa dla świetnych fot i wyszykować auto tak, że zamiast likwidować wyciek oleju, zmywa go z silnika.

    Skutek był taki że pojechałem 200 km po auto sfotografowane byle jak komórką, niezbyt czyste i… znakomite z pełną historią, autentycznym przebiegiem.

    Wiem, że auto to nie rower, ale moja historyjka jest tak, dla refleksji.

    Warto pamiętać też o tym, że ty nie mogłeś sobie pozwolić na ściemnianie w ogłoszeniu bo jesteś osobą w pewnym sensie publiczną i uczciwym blogerem (rzadkość).
    Warto pamiętać też o tym, że mnóstwo kupujących rowery nie ma o nich głębszej wiedzy i sprzedawcy to wykorzystują.

    Ja chyba jednak wolę dobry brzydki i zapuszczony rower (taki kupiłem niedrogo i robię upgrade,y) niż wypicowane coś z bajerem.

    • Ale to mówisz z perspektywy kupującego i to już zupełnie inna sprawa. Tak naprawdę najlepiej wyszperać ogłoszenie od osoby, która kompletnie nie wie co sprzedaje i jak to wycenić :) Choć oczywiście jest ryzyko, że trafimy na kradziony sprzęt.

      Ale jeżeli chodzi o kwestie „Niemiec płakał”, to czym innym są ogłoszenia handlarzy, a czym innym ogłoszenia osób prywatnych, choć i prywatni kłamią jak najęci. Dlatego ja zawsze przyciągałem kupujących szczerością. Auto sprzedałem w ciągu kilku dni, a nie był to jakoś szczególnie popularny model auta.

      A roweru nie trzeba szukać wypicowanego, tylko dobrze utrzymanego :)

  • zbigniewB
    • Sprytnie :) Takim osobom ewidentnie brakuje miejsca do wyrażania swojej kreatywności. Po tym ile dopisków robili, przydałby im się blog :)

  • Paweł

    Drogi Łukaszu, troszkę przesadziłeś z tymi pytaniami do ramy za 30zł. Wiem, że chciałeś uzyskać taką odpowiedź na potrzeby bloga, ale ja bym nawet nie odpisał na coś takiego :D 30zł to kosztują spraye żeby taką ramę pomalować :D

    • bik4done

      To ja pytałem, ale jakiś rozmiar (nawet orientacyjny) to by chociaż wypadało podać, czyż nie?

      ;-)

    • W tekście po pierwsze masz napisane od kogo dostałem ten screen. Zabawne byłoby gdybym wysyłał takie pytania do sprzedających, z nadzieją oczekując na tak żałosną odpowiedź, jaką otrzymał Jacek.

      Jeszcze raz powtórzę, kupujący ma prawo pytać o WSZYSTKO, dosłownie wszystko. A już rolą sprzedającego, jeśli nie chce odpowiadać, jest tak go obsłużyć, by kupujący nie poczuł się jak intruz.

      Wyobraź sobie, że piszesz do mnie (blogera, nie sprzedającego) maila, z pytaniem o porady dotyczące Twojego roweru. Dostaję takich pytań setki miesięcznie i bywają naprawdę obszerne maile. I teraz wyobraź sobie, że odpisuję Ci: „Spadaj koleś, nie będę odpowiadał na takie szczegółowe pytania, idź sobie do serwisu, bo tam Ci rower naprawią, a ja nie będę się tu produkował za darmo”.

      Oczywiście staram się nie wchodzić w długaśne dyskusje w mailach, bo od tego mamy forum lub komentarze na blogu :) I na wszystkie pytania też nie znam odpowiedzi, więc zdarza mi się odsyłać czytelników do serwisu. Ale robię to grzecznie, a nie chamsko.

      Gdyby sprzedający odpisał coś w stylu: „Proszę Pana, przepraszam, że nie jestem w stanie odpisać, ale mam naprawdę dużo pracy. Rower i koła są w naprawdę dobrym stanie i wydając te 30 złotych będzie Pan zadowolony. Zapraszam do obejrzenia sprzętu na miejscu”. I tak bym „wybrnął” z tej sytuacji, bez popisywania się swoim żałosnym chamstwem.

  • Michal360

    Cześć, mógłbyś podać kilka godnych zaufania marki rowerów. Chciałbym samodzielnie się rozejrzeć na rynku przed kupnem swojego roweru. Głownie chodzi mi o górale, crossy i fittnes.

    A co myślisz o pomyśle kupić górala do 1500 + stary Romet Wigry za ok. 200 używany jako miejski czy cross/fitness do 1700.

  • Dla mnie najtrudniejsza jest ocena tego co warto wymienić, żeby sprzedać rower w lepszej cenie. Bo oczywiście kupowanie nowej części za 400 zł nie ma sensu, gdy kupujemy ją tylko po to by sprzedać rower, ale zawsze znajdą się takie elementy, które warto dołożyć :)

  • Rafał M.

    Hej!

    Właśnie się przybieram do sprzedaży miejskiego „klasyka”, miałem ogólny pomysł jak to zrobić, ale świetnie nakreśliłeś na co konkretnie dobrze zwrócić uwagę. Podoba mi się wzmianka o tym jak wycenić rower, bo zawsze jak sprzedawałem rzeczy na Allegro to wprawdzie rozglądałem się po danej kategorii żeby wybadać rynek, ale tak na prawdę w dużej mierze ustalałem ceny „na czuja”.

    Bardzo rzeczowy artykuł, dzięki!

  • Olgierd
    • Hej,
      bardzo dobrze wygląda, tak jak powinno wyglądać każde ogłoszenie :)

      • Olgierd

        Dziękuję. Zawsze staram się pisać szczerze i od serca.
        Szkoda tylko, że dla większości ludzi nie ma teraz sezonu na rower i jest małe zainteresowanie moim ogłoszeniem. No cóż, byle do wiosny. :)
        Dziękuję za garść cennych porad i serdecznie pozdrawiam.

  • xxx

    Wzorcowa Oferta jak nie sprzedawać roweru :D http://allegro.pl/prosta-kierownica-na-miasto-i6051897508.html#thumb/2

    Znalazłem w trakcie wyszukiwania rowerów.

    • To fakt, szału nie robi :) Ale przynajmniej te zdjęcia, które są, są wyraźne :)

  • Heniek34

    Cześć, proszę o pomoc w wycenie mojego roweru firmy 4Ever.
    – rama 18,5′ ALU 6061 T6,
    – koła 26′,
    – napęd 3×9 Shimano (nowa kaseta HG300 i łańcuch HG53)
    – manetki Shimano Deore, przerzutka tył Deore, przód Acera.
    – hamulce tarczowe mechaniczne Deore 495
    – piasty Shimano M495, obręcze Mavic XM
    – amortyzator RST Omega

    • Cześć,
      popatrz po ile są wystawiane rowery z podobnym wyposażeniem co Twój rower. Sama wycena zależy też od stanu technicznego, zużycia elementów itd. Wystaw w podobnej cenie co inne rowery tego typu, a potem zobaczysz czy będzie jakaś reakcja kupujących czy nie.

  • Madrala

    Wszystko zależy od ceny. Nowy nieużywany sprzedamy za max 1/2 ceny sklepowej, używany w bardzo dobrym stanie za max 1/3 ceny. Używany w gorszym stanie 1/5 ceny. Starocia za ok. 100zł.

    • Mi się udało sprzedać używany, pięcioletni rower za 60% ceny sklepowej. Z tym, że rower miał nowe opony, korbę, łańcuch i kasetę. No i nie był zajeżdżony :)

      • Madrala

        I jeśli będzie markowy np. Giant to więcej dostaniemy. Nowego Gianta sprzedałem za 80% wartości, ale inna sprawa, że na kupca czekałem 2 lata. Nowy samochód z taką promocją sprzedałby się w 2 dni.

  • Sys

    Generalnie chciałam kupić meridę speeder 300, bo napaliłam się na ten rower, ale w moim mieście, choć niemałym, merid właściwie nie sprzedają, więc pozostaje mi chyba wybór innego roweru, by nie brać w ciemno (bo nawet nie mogę przymierzyć się do ramy). I teraz tak zastanawiam się, czy żeby nie kupić inny właśnie i sprzedać po roku, jeśli uda mi upolować meridę w jakimś innym mieście (czasami jeżdzę w różne miejsca, nawet do Niemiec, a na przyszłą wiosnę będę w Londynie). Jak bardzo straciłby na wartości taki rower, zważając, że teraz na modele 2016 wiosna/lato ceny są bez zniżek – katalogowe? Jeśli rower kosztuje 2500, uda mi się go upchnąć za 2000, jeśli będzie w dobrym stanie? Czy może liczyć 50% wartości?

    • Hej, ciężko powiedzieć za ile sprzedasz rower, to wyceni rynek. Wiele zależy od tego w jakim stanie będzie rower. Jeżeli nie będzie zajeżdżony, porysowany, ładnie umyty i do tego będzie miał jeszcze rok gwarancji, to jeżeli teraz kosztuje 2500 zł, to jest szansa, że sprzedasz go za 2000, może ciut mniej.

      Tak czy owak, patrzyłbym jeszcze na rowery z rocznika 2015, wbrew pozorom sporo można ich jeszcze wypatrzyć w internecie. A zawsze możesz zrobić tak, że przymierzysz się w sklepie do nowego rocznika, a potem jeżeli nie będą chcieli w sklepie negocjować, to kupisz przez internet starszy rocznik. Zaoszczędzisz na zakupie, dzięki czemu mniej stracisz przy późniejszej sprzedaży.

      • Sys

        Myślałam o tym właśnie, żeby dorwać ze starszego rocznika. Niestety z Gianta, który spodobał mi się jako drugi po meridzie (gorszy osprzęt, ale też tańszy i seria live jest przystosowana pod kobiety), nigdzie nie mogę znaleźć z 2015. Nawet by mi bardziej pasowało, bo w tamtym roku rama była czarna z fioletowo-różowym akcentem, więc fajniej to wyglądało w mojej opini. Teraz jest biała z fioletowym – wygląda to okej, ale bez szału.

        Na pewno kupię specjalne przeźroczyste folie ochronne na ramę. Widziałam takie cudeńka nałożone i są niewidoczne, a chronią przed porysowaniem i obiciem. To się przyda przy sprzedaży, żeby rowerek był jak najlepiej zachowany :) Jeżdżę dużo, ale nie jakoś przesadnie (w zimę odpuszczam zupełnie na korzyść autobusu) i teraz to już głównie po asfalcie, ścieżkach rowerowych, ubitych drogach, więc na werpety się nie nadziewam :D Więc rowerek powinien dobrze wyglądać po roku :)

  • Daniel

    Fajny artykuł. Właśnie czaje się na dobrą okazję i mam jeden rower na oku, i szczerze mówiąc nie wiem na ile sobie pozwolić żeby nie zapłacić za dużo, jak pan uważa panie Łukaszu ? Myślałem o około 700Ł, oto link do aukcji.http://tiny.pl/grw33

    • Cześć, ten Cannondale Synapse wygląda bardzo, bardzo fajnie. Na zdjęciach widać, że nie jest zajeżdżony i jest szansa, że jest w dobrym stanie technicznym, ale tego oczywiście po zdjęciach się nie oceni. Na ile go wycenić? To ciekawe pytanie, musiałbyś poszperać po archiwalnych albo obecnych ofertach używanych rowerów, za ile sprzedawał się ten model. Wyjściowo kosztował ok. 7000 złotych, więc jeżeli byłby do kupienia za 700 euro, to byłaby to dobra okazja.

      • Daniel

        myślałem o 700 funtach, z opisu wynika że przejechał około 200km więc jest praktycznie nowy,