Rower fitness z hamulcami V-Brake – przegląd (kurczącego się) rynku

Paweł, czytelnik bloga, zwrócił się do mnie z bardzo ciekawym pytaniem o rower fitnessowy z hamulcami V-Brake. Jeszcze do niedawna, w sklepach było ich całkiem sporo, ale po pierwsze – hamulce szczękowe ustępują miejsca hamulcom tarczowym (cokolwiek by na ten temat nie mówili przeciwnicy tarczówek). Po drugie – fitnessy dorobiły się konkurencji w postaci rowerów grawelowych, które w bardzo dużym uproszczeniu są do nich podobne – tyle, że mają kierownicę typu baranek, dając lepszą aerodynamikę oraz możliwość zmiany chwytu podczas jazdy. Jednocześnie większość rowerów grawelowych nadal umożliwia zajęcie wygodnej pozycji za kierownicą, tak jak na rowerach fitnessowych.

Pytanie od czytelnika

Ale wróćmy do wiadomości, którą wysłał Paweł:

Witam
Jestem czytelnikiem Pańskiego bloga i mam prośbę o poradę. Wiosną przymierzam się do zakupu roweru. Problem w tym, że trudno znaleźć cokolwiek co spełniałoby moje wymogi.

A są one takie:

1) Ma być to rower głównie na szosę, lekki, taki którym można przejechać ok. 100 km, nie będąc całkiem zmordowanym.

2) Chciałbym żeby miał oponę min. 32 mm, a najlepiej 35 mm, dla większego komfortu i żeby można było czasem wjechać w nieasfaltowy teren (sporadycznie)

3) Prosta kierownica, do baranka chyba się nie przyzwyczaję, poza tym nie odpowiada mi zbyt leżąca pozycja (aczkolwiek nie jest to bezwzględny wymóg)

4) bez hamulców tarczowych, ze względu na to, że będę go często przewoził w samochodzie na boku i boję się, ze tarczówki łatwo uszkodzić

5) Widelec karbonowy dla lepszego pochłaniania drgań

6) Nowy, używek nie kupuję.

Biorąc pod uwagę te powyższe wymagania, właściwie nic nie mogę znaleźć. Jedyne co znalazłem to Giant Escape 1 oraz Trek FX3, ale z tego co czytałem stosunek jakości osprzętu do ceny jest tam kiepski. Jest jeszcze jedna możliwość, to Triban 520 FB. Jest lekki, ma niezły osprzęt, tylko ponoć kiepskie, delikatne koła, a ja ważę 85 kg. No i można założyć opony max. 32. Na razie jest to mój faworyt.

Czy mógłby mi Pan coś jeszcze polecić do 4000 zł, co by spełniało moje powyższe oczekiwania. Byłbym wdzięczny i z góry dziękuję.

Pozdrawiam,
Paweł”

Moja odpowiedź

Jeszcze kilka lat temu, rzuciłbym z pamięci kilkoma modelami, na przykład Cube SL Road (którym sam jeździłem, ale teraz wszystkie modele mają tarczówki) albo Radon Skill (nie jest już produkowany). Sprawa zrobiła się trudniejsza, a po przejrzeniu mojej listy kilkudziesięciu producentów, udało mi się znaleźć tylko kilka modeli, które spełniają część(!) warunków postawionych przez Pawła. Ale jeszcze V-Brake całkowicie nie wyginęły, więc jest co pokazać.

Ale zanim to zrobię, kilka uwag do pytań:

2) Niestety nie jestem w stanie stwierdzić, czy do roweru z oponami 32C, uda się włożyć np. opony 35C (lub szersze). Czasem są one montowane na styk, a czasem w ramie i widelcu jest jeszcze stosunkowo sporo miejsca na szerszą (i jednocześnie wyższą) oponę. Warto pamiętać także o tym, że bardziej agresywny bieżnik również może sprawić, że opona będzie większa. Niestety decydując się na konkretny rower, trzeba pytać w sklepie lub szukać informacji u użytkowników danego modelu.

3) Tak jak pisałem we wstępie, wiele rowerów grawelowych oferuje naprawdę wygodną pozycję za kierownicą. Baranek nie musi od razu oznaczać sportowej pozycji i bólu pleców po całym dniu jazdy. Ale oczywiście jest to kwestia osobistych preferencji, choć polecam Ci przymierzyć się do jakiegoś wygodnego grawela, typu Giant AnyRoad, a nuż okaże się, że to coś dla Ciebie. Tylko warto pamiętać o tym, że większość (jeżeli nie wszystkie) graweli wyposażono w hamulce tarczowe.

4) Jeżeli przewozisz rower ze zdjętym kołem/kołami, do zacisków hamulców tarczowych wkłada się specjalne zaślepki (powinny być dołożone do roweru), które blokują klocki i uniemożliwiają ich przypadkowe zaciśnięcie (po naciśnięciu klamki). Spełniając ten warunek – specjalnie bym się o tarczówki nie bał. Tak samo można uszkodzić zaciski hamulców szczękowych, klamkę hamulcową czy jakikolwiek inny wystający element w rowerze. Jeżeli uważa się na to, co się robi, to nic nie powinno się uszkodzić. Wiele razy przewoziłem rowery z tarczówkami w samochodzie i nigdy nic mi się z nimi nie stało. Inna sprawa, że w końcu zainwestowałem w bagażnik na hak, bo przy częstszym przewożeniu – to zdecydowanie się opłaca.

5) Z tym także jest problem, choć trochę mnie to zdziwiło. Myślałem, że w rowerach powyżej 2000-2500 złotych, karbonowy widelec to już standard. Ale spotyka się także aluminiowe widelce, a także stalowe. Ale nie traktowałbym tego elementu wyposażenia, jako kluczowego. Jeździłem kiedyś na fitnessie z aluminiowym widelcem i po przesiadce na karbonowy, różnica nie była dramatyczna. Warto pamiętać także o tym, że w rowerach, które podałeś (bo ja już innych z karbonowym widelcem nie znalazłem), węglowe są tylko golenie – rura sterowa, a także oczywiście mostek i kierownica – są już aluminiowe.

* ) Odnośnie „kiepskich i delikatnych kół” oraz Twojej wagi. Wszystkie rowery z tej półki cenowej będą miały takie sobie koła. Praw ekonomii i marketingu się nie przeskoczy – w rowerze za 2000-3000 złotych nie da się zrobić tak, aby wszystko było mega wytrzymałe. Dlatego producenci zwykle w pierwszej kolejności inwestują w to, co kupujemy oczami – napęd, opony, ramę. Koła zwykle są dość daleko na liście ważności. Oczywiście od pewnego przedziału cenowego dostajemy już sensowne, mocne koła, natomiast przy Twojej wadze, aż tak bardzo bym się nie martwił.

Nie jest to ranking rowerów

Pokażę Wam teraz, jakie rowery udało mi się znaleźć. Część z nich ma jeszcze swoich tańszych braci, musicie już sami poszperać :) Nie jest to ranking (!), po prostu lista rowerów – na końcu dodam jeszcze kilka słów komentarza, co w tej sytuacji bym wybrał. Jeżeli chcecie się dowiedzieć, które konkretnie rowery polecam w danym przedziale cenowym, zapraszam do lektury wpisów z serii „Jaki rower kupić„.

PS Nie sprawdzałem, czy wszystkie pokazane przeze mnie rowery są jeszcze dostępne w sprzedaży. Mamy przełom sezonów, więc roczniki 2018 powoli wychodzą ze sklepów, a rowery z 2019 dopiero się pojawiają. Trzeba szukać, albo jeżeli polujecie na konkretny model, a jego nie ma – poczekać aż pojawią się nowe roczniki.

PPS Giant Escape zniknął z oferty tego producenta na 2019. Z prostą kierownicą i sztywnym widelcem został fitnessowy FastRoad i wyprawowo/uniwersalnie-górski ToughRoad.

Rowery fitnessowe z hamulcami V-Brake

Giant Escape 1

Giant Escape 1 – zacznę od modeli, które podał Paweł. Katalogowo Escape kosztuje 2800 złotych i takie ceny będę tu podawał, ale pamiętajcie, że rabat, zwłaszcza jesienią i zimą – bardzo łatwo dostać i 15% to minimalna wartość, od której zaczynałbym rozmowę. Wyposażenie może faktycznie niczego nie urywa w tej cenie, ale też ciężko mu zarzucić, że jest złe – napęd to trekkingowe 3×9 Shimano Altus/Alivio, plus za rozszerzającą się główkę ramy (tapered, tu nazywane OverDrive) i wewnętrzne prowadzenie linek. Opony mają szerokość 32C, a bieżnik jest bardzo uniwersalny.

Trek FX 3

Trek FX 3 – katalogowa cena to 2900 złotych, napęd podobny do tego w Giancie. Na pokładzie także znajdziemy karbonowy widelec. Ciekawostką są obręcze przystosowane do montażu opon bezdętkowych. Same opony nie są bezdętkowe, jeżeli będziemy chcieli przejść na ten system, trzeba będzie je wymienić. Fabrycznie założono opony o szerokości 32C.

B’Twin Triban 520 FB – cenowo wypada świetnie, ponieważ kosztuje tylko 2000 złotych i ma karbonowy widelec (z możliwością przykręcenia do niego bagażnika). Jest tu także 9. rzędowa kaseta, choć ciaśniej zestopniowana (nie górsko/trekkingowo 11-34 jak w Treku i Giancie, a zdecydowanie szosowo 12-25). Do tego szosowa korba 50/39/30 – generalnie nie mamy dostępu do wybitnie lekkich przełożeń, ale póki nie wybieramy się na ostre podjazdy, nie powinno to stanowić problemu. Chyba, że mamy mocne nogi, wtedy to już w ogóle nie będzie tematu :) W rowerze nie zastosowano hamulców V-Brake, a użyto także szczękowych, szosowych hamulców Dual-Pivot (nie da się włożyć do takiego hamulca mega-szerokiej opony, choć i tak tu rama nie pozwoli).

Kross Pulso 2.0

Kross Pulso 2.0 – w roczniku 2019 Kross dał w tym modelu nową ramę z wewnętrznym prowadzeniem linek, na szczęście zostawił otwory do montażu bagażnika. Mamy tu praktycznie pełną, szosową grupę napędową Shimano Sora 2×9 z korbą 50/34 (jako jedyna w tym zestawieniu na zewnętrznych łożyskach suportu, za co duży plus) i kasetą 11-28. Znów warto zwrócić uwagę na dobór przełożeń, bo nie dla wszystkich może być ono wystarczająco lekkie. Użyto tu opon Schwalbe Kojak o szerokości 35 mm (miałem, polecam), ale warto pamiętać, że jak sama nazwa wskazuje – są one całkowicie łyse i najlepiej czują się na asfalcie. Ale sporadyczne zjazdy na bezdroża też przeżyją (na wyprawę poza asfaltem po prostu dokupiłbym drugi zestaw opon). Aha, widelec jest aluminiowy.

Kelly’s Physio 30 – kosztuje 2800 zł, choć widziałem go za 2000 zł (z rocznika 2018). Napędem bardzo przypomina Gianta i Treka, widelec jest aluminiowy, opony to Schwalbe Spicer o szerokości 30C. Można jeszcze kupić model Physio 50 2018, z hamulcami V-Brake i napędem szosowym Shimano Sora 2×9, model 2019 ma już hamulce tarczowe.

Marin Fairfax SC2

Marin Fairfax SC2 – tu w zasadzie powtórka z rozrywki – trekkingowy napęd 3×9 oparty o Shimano Altus/Acera, aluminiowy widelec, opony Schwalbe Road Cruiser o szerokości 32C i cena katalogowa – 2500 złotych.

Romet Mistral Cross

Romet Mistral Cross – ten rower też już nie mogę znaleźć na stronie producenta (tak jak Gianta), a szkoda, bo to ciekawa propozycja do kupienia obecnie za ok. 2000 złotych (katalogowo 2550 zł). Z istotnych dla Pawła rzeczy, mamy tutaj uniwersalne opony Schwable CX Comp o szerokości 35 mm (miałem, w tym budżecie polecam), hamulce szczękowe, niestety tylko aluminiowy widelec. Do tego napęd szosowy Shimano Claris 2×8 z nietypowo zestopniowaną korbą 46/34 (pozwoli bez problemu rozpędzić się do 50 km/h lub więcej, czyli w zupełności wystarczająco), kaseta ma zakres 11-28, czyli tak samo ciasno jak w Krossie, warto o tym pamiętać i zastanowić się czy wystarczy nam lekkich przełożeń.

Specialized Sirrus V-Brake

Specialized Sirrus V-Brake – to najtańszy i jedyny Sirrus z V-Brake w gamie. Kosztuje 1950 złotych (ostro negocjujcie cenę, jeżeli wpadł Wam w oko) i poza tym, że nieziemsko mi się podoba (przez swoją kolorystykę), jest wyposażony tak sobie. Mamy tu trekkingowy napęd 3×7 Shimano Tourney, czyli z najniższej grupy tego japońskiego producenta. W specyfikacji cieszyłby fakt, że założono 7-rzędową kasetę, a nie wolnobieg, ale i tak w przypadku gdy będziemy chcieli ulepszyć napęd, np. zmieniając na 8/9/10/11-rzędowy, będziemy musieli wymienić tylne koło, ponieważ piasta jest tylko pod 7-rzędowe kasety. Widelec w Sirrusie jest stalowy i ma otwory do montażu bagażnika. Opony mają szerokość 32 mm, ale patrząc na zdjęcia, wydaje się, że w ramie będzie miejsce na coś szerszego.

Kona Penthouse Flat

Kona Penthouse Flat – to rower z 2017 roku, ale jeszcze da się go kupić. Katalogowo kosztuje 3500 złotych, ale widziałem go nawet za 2000 złotych (co prawda w jednym rozmiarze i w brytyjskim sklepie, ale wysyłają do Polski). Jest to nietuzinkowy rower, ponieważ poza stalową ramą chromowo-molibdenową, mamy tutaj retro-manetki zamontowane na ramie, a nie na kierownicy. Mam spore wątpliwości, co do wygody i bezpieczeństwa korzystania z takich manetek, ale miłośnicy starej szkoły i poszukujący wyróżniającego się roweru – będą mieli co oglądać, bo Penthouse jest naprawdę ładny. Mamy tu także szosową korbę 50/34, 8.rzędową kasetę 11-32, hamulce szosowe Dual-Pivot i opony Schwalbe Spicer o szerokości 30 mm.

 

Poza wymienionymi wyżej modelami, znajdziecie jeszcze trochę rowerów, które można nazwać trekkingowymi ze sztywnym widelcem. Dają czasem mniej, czasem bardziej wyprostowaną pozycję za kierownicą, ale w te rowery się nie zagłębiałem, bo mieliśmy się skupić stricte na rowerach fitnessowych, czyli w sklepie dostępnych bez dodatkowego wyposażenia. Niemniej takich rowerów z bagażnikiem, błotnikami, dynamem stopką i sztywnym widelcem – nie ma zbyt wiele, a z hamulcami V-Brake to już w ogóle :)

Stevens 6X LITE TOUR

Który z tych rower kupić?

Każdy z nich ma swoje unikalne cechy, które mogą przeważyć na jego korzyść. Trzeba spojrzeć na konfigurację napędu (jak lekkich przełożeń potrzebujemy), szerokość opon (i miejsce na ewentualny montaż szerszych) oraz oczywiście czy pozycja za kierownicą będzie nam pasować. Istotne może być także, za ile ostatecznie uda się nam dany rower kupić.

Dla spragnionych konkretnej odpowiedzi, który rower ja bym wybrał – niestety muszę Was zawieść – musicie sami pogłówkować, bo tak jak napisałem, każdy z tych rowerów ma coś fajnego do zaoferowania, kwestia czego szukamy :)

PS Odpowiadając na pytanie Pawła – jaki rower do 4000 złotych – mogę napisać, że raczej z hamulcami tarczowymi. Ewentualnie kupiłbym tańszy i jeżeli masz sprecyzowane potrzeby np. związane z lepszym napędem, kołami itd. wymieniłbym wybrane elementy od razu po zakupie, tak aby były fabrycznie nowe. Ale to już temat na inny wpis :)



Aby napisać komentarz pod wpisem, nie musisz się rejestrować! Wystarczy, że podasz swoją nazwę i e-mail oraz zaznaczysz ptaszkiem "Wolę pisać jako gość". Trzeba odhaczyć jeszcze dwa okienka od góry, gdzie zgadzacie się na przetwarzanie Waszych danych. Zapraszam do komentowania - odpisuję na wszystkie pytania, nawet w starych wpisach.