Giant AnyRoad 1 – test roweru szutrowego

Gdy Giant zaproponował mi test modelu AnyRoad 1, uśmiechnąłem się od ucha do ucha. Stali czytelnicy wiedzą, że od lat jestem miłośnikiem rowerów fitnessowych, głównie za ich lekkość i uniwersalność. Nigdy nie ciągnęło mnie na stałe do szosowych rowerów, ponieważ włożenie tam szerszych opon i zamontowanie bagażnika zazwyczaj jest niemożliwe. Zmieniło się to, gdy do Polski zaczęły wchodzić rowery typu grawel, czyli wygodniejsze przełajówki. Mamy tu baranek, pozwalający zająć bardziej aerodynamiczną pozycję, ale jednocześnie możemy zamontować trochę szersze opony, bagażniki, błotniki i przerobić taki rower w wyprawowy. Albo po założeniu węższych opon w bardzo wygodny szosowy.

Giant AnyRoad 1 Test

Taka jest właśnie rodzina rowerów AnyRoad. A ja do testowania dostałem najwyższy aluminiowy model AnyRoad 1. Zanim napiszę Wam, jak się na nim jeździło w Bieszczadach i na Roztoczu, kilka słów o wyposażeniu tego roweru.

Giant przygotował niebanalną w wyglądzie ramę. Nie ma co ukrywać, rower wyróżnia się i to nie tylko kolorem, ale także nisko poprowadzoną górną rurą, dzięki czemu dostajemy spory przekrok. Rama jest bardzo fajnie wykończona, linki są poprowadzone wewnątrz, a poprowadzenie pancerza od przedniego hamulca wewnątrz widelca nadaje mu lekkiego wyglądu. Szkoda tylko, że pancerze od tylnego hamulca i przerzutki nie zostały schowane w tylnym trójkącie, tylko wychodzą spod mufy suportowej. Byłoby wizualnie jeszcze czyściej.

Producent podaje, że maksymalne obciążenie dla tego modelu to: rowerzysta – 136 kg, bagaż – 14 kg. Natomiast do jazdy turystycznej zwiększa się dopuszczalny limit bagażu i wynosi 25 kg.

Bardzo mnie cieszy, że są dostępne otwory montażowe do błotników oraz bagażników. Na wspornik siodełka założono specjalną nakładkę z otworami pod śruby, ale bagażnik można przykręcić również do rozpórki w tylnym trójkącie. Z rowerem dostałem bagażnik Rack-It Disc, dedykowany do rodziny AnyRoad i FastRoad, montowany do osi koła, ale tak naprawdę do tego modelu udałoby się założyć każdy standardowy bagażnik, dzięki otworom montażowym.

Z ramą miałem jeden mały „zgrzyt”. Znajdziemy w niej dwa miejsca do montażu koszyczka na bidon. Niestety te na pionowej rurce są wywiercone dość nisko, przez co w rozmiarze M, gdy włożyłem bidon (lub pojemnik z narzędziami, co widać na zdjęciu powyżej) – opierał się on o ramę. Pomógł mi dopiero zakup koszyczka z niżej umiejscowionymi otworami i teraz wszystko jest okej. Warto na to zwrócić uwagę przy montażu koszyczków.

No właśnie, rozmiar ramy. Przy moich 175 cm wzrostu i przekroku 74 cm – rozmiar M pasuje jak ulał.

Pozycja za kierownicą jest bardzo wygodna i szybko można się do niej przyzwyczaić. Nie grozi Wam ból pleców podczas długich przejazdów, rower jest nastawiony na komfortowe pokonywanie kilometrów. A jeżeli komuś będzie trochę za wysoko, zawsze można przełożyć podkładki spod mostka.

Napęd oparto o 10. rzędową grupę Shimano Tiagra z najnowszej serii 4700, do której dołożono klamkomanetki Shimano ST-RS405 (pozagrupowe, ale klasy Tiagra) obsługujące hydrauliczne hamulce tarczowe. Kompaktową korbę z tarczami 50/34 zestawiono z kasetą o szerokim zakresie 11-34. To spokojnie pozwala na „dokręcanie” na zjazdach, ale także ruszenie na trochę bardziej strome podjazdy. Założenie sakw trochę zmienia te odczucia i jeżeli tylko nie macie mocnych nóg, to nie ma się co oszukiwać – przydałaby się wymiana korby na coś z mniejszymi tarczami, jeżeli chcecie pojeździć po górach. Na płaskich lub tylko pofałdowanych drogach przełożenie 34/34 w zupełności mi wystarczało. Napęd działa bardzo sprawnie i nie mam do niego absolutnie żadnych zastrzeżeń. Biegi wchodzą pewnie, także w gorszych warunkach pogodowych.

Hydrauliczne zaciski BR-RS405 mocowane są w nowym systemie Shimano – Flat Mount. Z przodu założono tarczę o średnicy 160 mm, z tyłu mniejszą – 140 mm. Hamulce działają RE-WE-LA-CYJ-NIE. Mogę to napisać z pełną odpowiedzialnością po tym, gdy w koszmarnej ulewie, zjeżdżałem momentami 60 km/h z Arłamowa do Jureczkowej. I robiłem to z załadowaną sakwą. Łatwość dozowania siły hamowania i jakość działania w złych warunkach pogodowych stoją na bardzo wysokim poziomie.

Giant zastosował w tym rowerze, jak i w wielu innych swoich modelach, wspornik siodełka o przekroju w kształcie litery D, nazywany D-Fuse. Dodatkowo jest on wykonany z kompozytu. Szczerze? Patrząc na takie rozwiązanie, myślałem, że to zwykły chwyt marketingowy. Szybko okazało się, że jednak coś może być w takiej, a nie innej konstrukcji sztycy.

AnyRoadem jeździłem po drogach różnej jakości, nie tylko asfaltowych. I to faktycznie działa! Jadąc po największych nierównościach, na ręce czasem przenosiły się wibracje (mimo karbonowo-aluminiowego widelca), a z tyłu… nic. Sztyca jest elastyczna i przyjmuje na siebie większość tego, co mogłoby dotrzeć do naszych szacownych czterech liter.

Siodełko Giant Contact Neutral jest bardzo w porządku. Wygląda lekko i zgrabnie, a siedzi się na nim wygodnie. Pojeździłem na nim sporo przed wyjazdem i na nie nie narzekałem. Ma ono ok. 13,5 cm szerokości, a ja wolę ciut szersze siodełka. Dlatego na wyjazd założyłem moje stare, dobre Selle Italia Man Gel Flow. Rower stracił trochę z rasowego wyglądu, ale siodełko to rzecz indywidualna i sami rozumiecie…

Koła S-X2 to konstrukcja Gianta. Mają po 32 szprychy i ważą dość dużo, bo ponad 2 kilogramy. Waga jest uzasadniona, bo koła są pancerne, ale gdyby ktoś chciał odchudzać rower, to jest to jeden z elementów, który poszedłby do wymiany na pierwszy ogień. Ja nie mam do nich zastrzeżeń, na wyjeździe jechałem cały czas z obciążeniem na tylnym kole w postaci załadowanej sakwy i nie było z tym żadnego problemu.

Natomiast opony GIANT P-SLX2 o szerokości 32 mm to model, który bardzo pasuje do tego roweru. Mają bieżnik typu semi-slick, czyli są praktycznie gładkie na środku i z drobnymi klockami na zewnątrz. Oczywiście musicie pamiętać, że tego typu bieżnik jest uniwersalny, co sprawia, że nie są tak szybkie na asfalcie jak szosowe modele, ani nie radzą sobie tak dobrze w terenie, jak opony przełajowe. Ale za to sprawdzą się wszędzie tam, gdzie łączy się różne rodzaje nawierzchni. Po napompowaniu bliżej górnej granicy (5.1 bara) na asfalcie nie stawiają za dużych oporów toczenia, natomiast schodząc bliżej dolnej granicy (2.4 bara) bardzo fajnie lepią się do podłoża i utrzymują trakcję. Na szutrowych i leśnych ścieżkach te opony sprawdzają się znakomicie, dopiero w kopnym piasku lub błocie przypominają, że to nie są opony do jazdy w bardzo ciężkim terenie.

No i opony są zwijane, ważą po 360 gramów – więc nie ma się tu czego wstydzić. Giant zapewnia, że w oponach są wkładki antyprzebiciowe. Ja mimo różnych dróg i jazdy z obciążeniem, ani razu nie złapałem kapcia.

Natomiast po założeniu szosowych opon, AnyRoad pokazuje swoje drugie oblicze. Nie jest już oczywiście tak uniwersalny, ale na asfalcie pięknie przyspiesza i daje naprawdę dużo frajdy z jazdy, cały czas nie powodując bólu pleców.

Jeżeli chodzi o kierownicę, to daje ona fajne podparcie, a na końcach trochę się rozszerza, dzięki czemu pozwala na stabilniejsze kontrolowanie roweru. Także w terenie, gdy zejdzie się do dolnego chwytu, rower daje się łatwo prowadzić, a jego reakcje nie są nerwowe. Jest to rzecz gustu, ale wolałbym trochę bardziej mięsistą owijkę, która dałaby trochę więcej komfortu.

AnyRoad 1 bez pedałów, w rozmiarze M, waży 10 kilogramów i 140 gramów. To przyzwoity wynik, ale jest tu spory potencjał w odchudzaniu roweru, jeżeli komuś będzie zależało na zbijaniu wagi sprzętu.

Giant AnyRoad bagażnik test

Podsumowując – dla kogo jest Giant AnyRoad? Myślę, że dla każdego, kto szuka bardzo uniwersalnego roweru, który sprawdzi się w różnych warunkach. Trzeba tylko liczyć się z tym, że to nie jest ani stricte rower szosowy, ani przełajowy. I bardzo dobrze! Takie rowery też są potrzebne i mają dużą grupę miłośników. Chcesz śmigać po asfalcie – proszę bardzo, zakładasz szosowe opony. Chcesz wjechać w teren, nie tracąc nic z lekkości roweru – proszę bardzo, zakładasz terenowe opony. Chcesz założyć sakwy i ruszyć na daleką wyprawę – proszę bardzo, zakładasz opony dopasowane do spodziewanej trasy.

Do mnie taka koncepcja roweru bardzo przemawia i coś czuję, że zaprzyjaźnię się z rowerami typu grawel na dłużej :)

Dziękuję marce Giant za przekazanie roweru do testu.