Schwalbe Kojak – test długodystansowy opon

Każdy, kto trochę więcej jeździ dobrze wie, że w rowerze – poza ramą – najważniejsze jest… siodełko :) A zaraz za nim opony. Dzięki nim mamy styczność z podłożem, opony amortyzują sporą część nierówności, od ich odporności na przebicia w dużej mierze zależy nasze dobre samopoczucie. Na oponach nie ma co oszczędzać, od dawna zabieram się za przygotowanie testu porównawczego tanich opon za 15 złotych, z przyzwoitymi za 50-80 złotych. Ale dziś chciałbym napisać o czymś innym: o moich oponach Schwalbe Kojak. Mógłbym powiedzieć „umarł król, niech żyje król”. Po czterech latach żegnam się ze starymi oponami i witam nowe. Dokładnie takimi samymi. O Kojakach pisałem już nie raz i jeszcze raz powtórzę – zwycięskiego składu się nie zmienia. Ja tymi oponami jestem niezmiennie oczarowany i nie widziałem innej opcji, jak tylko znów je kupić.

Stare opony niestety dotarły do końca swojego gumowego życia. Miały już sporo drobnych nacięć, zarówno na froncie, jak i z boku. Gdy w tym roku złapałem dwa kapcie pod rząd, podjąłem decyzję – muszę je wymienić. Fakt – cztery lata to nie jest dużo. Są opony, dla których przebiegi robione przeze mnie nie zrobiłyby najmniejszego wrażenia. Ale jest jeden szkopuł – te opony ważą dużo więcej :) Gdy szukałem opon, miałem sprecyzowane wymagania: gładkie lub z delikatnymi nacięciami; szerokości 32-35 mm, czyli sporo szersze od szosowych oponek, ale węższe od typowych crossowych opon 38-40 mm. Liczyła się również waga, czyli na placu boju zostawały opony z kewlarową linką na rancie, zamiast stalowego drutu.

Test opon Schwalbe Kojak

Wybór padł na Kojaki, spodobała mi się ich prosta budowa, jednocześnie spełniały wszystkie moje wymagania. Dopiero teraz dokładnie je zważyłem. Stare, zdjęte z roweru ważyły 336 gramów sztuka. Nowe, świeżutkie, prosto wyjęte z pudełka – 358 gramów. Do końca nie wiem na czym to polega, ale producent podaje, że ten rozmiar waży 330 gramów. Różnica oczywiście niewielka i wszyscy dobrze wiemy, że trzeba przymknąć oko na takie rzeczy, ale mimo wszystko zastanawia mnie dlaczego producent rozmija się z rzeczywistością. Czyżby proces produkcyjny był tak niedokładny? Stare są oczywiście lżejsze od nowych, ponieważ guma, co naturalne, się wytarła.

Ale mniejsza o różnice wagowe, 358 gramów to często połowa tego, ile ważą niektóre turystyczne opony w tym rozmiarze. Kojak jest po prostu genialnie lekki i to zdecydowanie czuć na rowerze. Jego waga jest odpowiedzialna za zużywanie się, po prostu warstwa wierzchnia jest dość cienka. Z drugiej strony – nigdy nie miałem większych problemów z przebijaniem się Kojaków. Oczywiście, kapcie się zdarzały, ale nie były to nagminne sytuacje. Powiedzmy, że jedną czy dwie sytuacje rocznie można przeżyć.

Schwalbe Kojak

A opony nie miały ze mną lekko. Nie mam drugiego kompletu kół, więc możecie sobie wyobrazić, jak „chętnie” zmieniałem opony na semi-slicki (jako drugich używam Schwalbe CX Comp) w razie potrzeby. Cóż, może zdarza mi się to kilka razy w roku, jeżeli jadę gdzieś, gdzie będę dłużej jeździł poza asfaltem. Poza tym cały czas jeździłem na Kojakach. Największy wycisk dostawały w mieście. Non stop krawężniki, studzienki, dziury, nierówności. Oczywiście większość z tych przeszkód omijałem, przeskakiwałem, czy podnosiłem cztery litery z siodełka. Ale nie oszukujmy się – i tak nie miały lekko. Jeżdżąc nimi po samej szosie, pewnie wystarczyłyby mi na trochę dłużej.

Szybkość – nie da się wymyślić chyba szybszych opon w tym rozmiarze. Łysole przyspieszają fenomenalnie, bardzo dobrze klejąc się do nawierzchni. Mimo tego, że nie mają żadnego bieżnika – nie ma problemów  przyczepnością. W jedyny większy poślizg (ale bez upadku) wpadłem na mieszaninie liści z błotem :) Poza tym opony po prostu nie przeszkadzają w jeździe i nie generują zbędnego oporu. Nawet w największej ulewie, nie sprawiały problemu. Oczywiście trzeba wtedy zwiększyć czujność i jechać rozważnie, ale nie było sytuacji, żeby Kojaki ślizgały się po mokrej nawierzchni.

Komfort… cóż, nie będę oszukiwał, że to nie są dwucalowe balony, na których dziury w drodze nie robią wrażenia. Musiałem trochę zmienić podejście do jazdy, omijać więcej przeszkód. W sumie pozytywnie odbija się to na stanie kół i mojego samopoczucia :) Natomiast każde zjechanie z asfaltu, kończy się spadkiem prędkości do 15-18 km/h. Kojaki nie zostały stworzone do jazdy terenowej. Ale jeśli jest do przejechania kawałeczek ubitą drogą, płytami betonowymi czy nawet kocimi łbami – to można to zrobić. Nie są aż tak delikatne i wrażliwe, jak cieniutkie oponki od szosowego roweru.

Cienkie opony do roweru

Podsumowując – za ok. 110 złotych za sztukę otrzymasz lekkie, zwijane opony. Z wystarczającą dozą komfortu, szybkie, lekkie, całkiem wytrzymałe i odporne na przebijanie. Jest to optymalny kompromis pomiędzy szosowym, calowym chudzielcem, a grubszym trekkingiem. Nie jest to wybór być może dla każdego, ale jeśli kusi Cię taki typ opon i śnią Ci się po nocach – to bierz je śmiało. Można również szukać wersji ze stalowym drutem, zamiast kevlarowej linki, będą cięższe ale przy okazji tańsze. Nie ma tych opon w oficjalnych katalogach Schwalbe, ale są przez nich produkowane i czasem można je znaleźć na Allegro czy w sklepach internetowych.

 


 
  • Wiesz może ile kilometrów przetrwały Twoje Kojaki w trakcie tych czterech sezonów? Pytam z czystej ciekawości…

    Poza tym chyba czytamy sobie w myślach – dziś zrobiłem zdjęcia żeby w wolnej chwili napisać kilka słów o swoich Schwalbe – szosowych Durano S ;)

    Pozdrawiam!

  • Tomek

    A co powiesz na temat tej opony CONTACT II CONTINENTAL ? w moim przypadku jazda głównie drogami asfaltowymi sporadycznie teren.

    http://www.centrumrowerowe.pl/img/min/755/540/75540506_opona-contact-ii-continental_0_350x250_TRS_pad_0.png

  • ardian

    Też mam te opony ale w wersji drutowej. Nabyłem je okazyjnie delikatnie używane od kolegi. Niewiele ich używam, mam je założone w rowerze, którym jeżdżę głównie do pracy. Ale już na tej podstawi mogę potwierdzić, że są wytrzymałe i szybkie. Potwornie twarde, w końcu trzeba nabić do nich więcej bar’ów, ale dało się przejechać nawet po ubitych kamieniach podkładowych pod nową drogę ;) Ale niestety nie ma tego przyjemnego dla mojego ucha szumu bieżnika jaki wydobywa się spod opony terenowej;)

  • Michał

    Ja już znalazłem swoje ulubione opony, są to Schwalbe durano plus. Szkoda, że w wersji 28mm tylko na drucie. Kevlar dopiero od 25mm, a tego moje obręcze raczej by nie przyjęły. Cięższe niż Kojaki, ale drugi sezon dzielnie znoszą bez żadnej gumy. Jak już będę wymieniał na nowe, to przetnę w poprzek żeby zobaczyć całą tą wkładkę :D

  • @Paweł – niestety nie zapisuję swoich przebiegów, ale może to być około 12 tysięcy kilometrów.

    @Tomek – w rozmiarze 28 mm czy 32? A może 45? Opony wyglądają w porządku.

    @Ardian – nie ma szumu i bardzo dobrze :)

    @Michał – zacne oponki i faktycznie, postawiono w nich na odporność na przebicia. Będą Ci pewnie długo służyły.

  • Iwan

    Witam,

    przymierzam się do zakupu tych opon od kilku dni i właśnie trafiłem na Twój wpis, czytałem również poprzedni który był pisany jeszcze w trakcie eksploatacji. Nie ukrywam, że bardzo mnie zachęciłeś i chcę te opony, bo również dużo jeżdżę po mieście i obawiałem się o wytrzymałość na krawężnikach oraz licznych rozbitych szkłach etc. Dopytam tylko, czy rozbite szkła nie zostają czasami w oponie? Widziałem tą opone, jest dość twarda, ale to slick. Mógłbyś napisać czy jej zużycie nie nie zostają w niej fragmenty syfu z ulicy, typu właśnie szkło?

  • O nie, nie, nie :) Kojak absolutnie nie jest pancerną oponą :) Nadaje się do miasta, ale na pewno nie do zamknięcia oczu i jechania przed siebie :)

    Do takich jazd bardziej nadaje się Schwalbe durano plus, wymienione wyżej przez Michała, lub inne opony które mają maksymalną notę jeżeli chodzi o przebicia.
    Przejrzyj sobie ofertę Schwalbe, każda opona ma notę punktową jeśli chodzi o szybkość, przyczepność, czas życia i odporność na przebicia.

    Kojak ma 6/6 za prędkość, 5/6 za przyczepność, ale czas życia „tylko” 4/6 i odporność na przebicia „tylko” 4/6. Czytaj – jest dobrze, ale nie pancernie :)

  • Miki807

    Szkoda, że nie pojawił się ten wpis wcześniej:-( W zeszłym tygodniu po kilku dniach szukania opon, które będą kompromisem pomiędzy 32mm a 45mm ( na takich jeździłam do tej pory) zdecydowałam się na maxiss semi sleek 700cx40c. Jak na razie nie narzekm – śmigam po drodze asfaltowej, szutrowej. od piątku 200km za mną i jak na razie polecam a jakie są wasze opinie na ich temat?
    Na chwilę obecną nie mogę sie przekonać do tak gładkich opon….ale z drugiej strony … jeszcze takich nie spróbowałam….;-)

  • A jaki to konkretnie model Semi Slicków?

    Jeśli jeździsz również po szutrach, ścieżkach leśnych, łąkach – to taki typ opon jest najlepszy. Łysole… cóż, wczoraj musiałem kawałek przejechać po lekko piaszczystej drodze – prędkość spadła dramatycznie :)

  • Miki807

    maxxis WormDrive 700x40c 27 TPI Semi Slick;-)
    No wlaśnie zawsze ten kompromis…ale wyszłam z założenia, że jeżdzę i tu i tu.
    W weekend wybrałam się na rowerowy chrzest po Jeleniej Górze i okolicznych górkach – opony dały radę ale pojawił się problem z przednią przeżutką i jej regulacją – ale to nie ttaj więc nie zaśmiecam ;-) pozdrawiam

  • Iwan

    hehe, domyślam się, ze pancerna nie jest. Chodziło mi bardziej o jej wytrzymalosc na pokruszone szklo, czy od razu zostaja slady i jest poharatana, czy raczej pojawiaja sie po wielu takich przejazdach? Staram sie wybadac czego unikac jak ognia.

  • Tak jak napisałem, nie da się zamknąć oczu i niech się dzieje co chce :)

    Ja z kilometra dostrzegam pokruszone szkło, czy inne niespodzianki i po prostu omijam. Nie powiem Ci jak się opona zachowuje podczas przejeżdżania przez takie przeszkody, bo po prostu szkoda mi opon.

  • Machu

    Hej Łukasz! Myślisz, że mógłbym zamiennie zakładać do swojego roweru węższe slick’i, np. Schwalbe Kojak 700x35C? Tutaj jest link do mojego Cube’a: http://sklep.sportprofit.pl/pl/p/Cube-NATURE-PRO-black-anodized-2013/3062

    Czy one w ogóle pasują na taką obręcz i czy sam rower nie jest za ciężki na takie oponki? Pytam, bo w większości jeżdżę po mieście ścieżkami rowerowymi albo ulicą, czyli albo szosa, albo kostka, czasami wiadomo jakiś krawężnik czy dziura. Co myślisz o tych Kojakach do takiego roweru i takiej jazdy. Pozdro.

    p.s. Sory za kryptoreklamę w odnośniku – nie mam w tym żadnego interesu :D można skasować w razie czego :)

  • Zerknij tutaj: https://roweroweporady.pl/rozne-rozmiary-czesci-w-rowerach/

    Do akapitu o oponach. Będziesz musiał zmierzyć wewnętrzną szerokość obręczy. To Ci powie jakie opony możesz założyć.

    Jeśli jeździsz głównie w mieście, to moim zdaniem kupowanie Kojaków mija się z celem. Umęczysz się tylko. To są moim zdaniem opony na trasę, ze sporadycznym używaniem w mieście. Da się – ale niedługo moim zdaniem.

    Nie wiem jakie masz teraz opony, ale pomyśl np. o Schwalbe CX Comp.

  • Damian

    Świetne oponki. Niestety, raczej nie będę przydatne dla mnie, patrząc na Twoją odpowiedź w poście wyżej. :(

    A co w sytuacji, gdy jeżdżę w 80% po asfalcie w mieście (dziury, piasek na ulicy) a w 20% zjeżdżam na szutrową drogę? Jeżdżę tak dzień w dzień do pracy. Myślałem nad Schwalbe Smart Sam.

  • Cóż, producent pisze, że ponoć Smart Sam również na asfalcie daje radę. Ja patrząc na bieżnik mam pewne opory, ale nawet w kategorii szybkość dostała 4/6 więc dobry wynik.

    Ja do miasta mimo wszystko patrzyłbym za czymś typu semi-slick. Np. CX Comp, Sammy Slick, Hurricane.

  • Machu

    @Damian
    Ja mam Smarty w swoim Cubie o którym pisałem dwa posty powyżej. Jeździ się na nich świetnie po miejskich wertepach, dziurach, piachu, kostce i krawężnikach :) Staram się używać głównie ulic, więc jak już znajdzie się kawałem równej asfaltowej drogi to mam wrażenie, że opory toczenia są spore. Dlatego myślałem nad zmianą na te Kojaki o których wspominał Łukasz, ale chyba rzeczywiście na takie potrzeby jakie mam ja i z tego co piszesz Ty również, lepsze byłyby jakieś semi-slicki, a tak w ogóle to pozostanę przy swoich Smartach – dają rady w mieście :)

  • Machu

    Hehe, no tak Łukasz ubiegł mnie ze swoją odpowiedzią ale widzę, że piszemy w podobnym tonie :D

  • Damian

    Dziękuję Wam za pomocne informacje. :)

  • Iwan

    Miasto miastu nierówne, ja jak jeżdżę po mieście to zawsze po ścieżkach, w 80% jest to dobrej jakości nawierzchnia, ale czasem zdarzy się krawężnik. Ja jednak myślę, że u mnie Kojak będzie ok. Początkowo planowałem oponę 25C, ale Kojak 35C będzie takim bardziej kompromisem. Trzeba będzie uważać, ale mam nadzieję, że osiągi mi to zrekompensują.

  • Oj to na pewno :) 25c to już w ogóle byłaby torpeda, ale komfort zerowy :)

  • Iwan

    Tak z ciekawości zapytam, jaka jest wymierna różnica między Kojakiem a np. Kendą Kwest? wiem, że na pewno żywotność, ale nie znam się za bardzo na oponach i jestem ciekawy czy cena w dużej mierze to marka czy na prawdę właściwości opony(małe opory, dobra przyczepność i czy jest to odczuwalne i warte dopłaty. Pozdr

  • Cóż, porównywać opony za 25 złotych z oponą za 100 złotych będzie ciężko.
    W oponach nie płacisz jedynie za markę, za jakość również.
    I nie chodzi jedynie o żywotność, ale przede wszystkim o przyczepność.

    Zaryzykuję stwierdzenie, że za 25 złotych nie da się kupić dobrej opony do roweru. Tzn. jeździć się na takiej na pewno będzie dało, ale będą problemy na przykład z drogą hamowania.

    Kurczę, zbiorę się w sobie i zrobię test porównawczy tanich opon za 10-15 zł (bo mam takie w piwnicy ;) z takimi za ok. 50 zł sztuka. Bo jest kosmiczna przepaść między nimi.

    Jeśli szukasz oszczędności, patrz i tak na opony właśnie w granicach 50 zł.

  • Damian

    Myślę, że warto zrobić takie porównanie, chętnie poczytam. :)
    Mam obecnie KELLYS Cobra i chcąc kupić te polecane CX Comp zastanawiam się w czym będzie różnica, bo jedne i drugie kosztują dość podobnie. Ale ja to laik. ;)

  • Cóż, dla Kellysa ktoś te opony pewnie robi, pytanie kto :)
    Wiem, że w tym wątku rękami i nogami trzymam się Schwalbe, ale po prostu nie mam zbyt dużego rozeznania w innych firmach. Co nie znaczy, że nie znam dobrych marek opon :)

    Pamiętajcie, że za dobrą, czy nawet przyzwoitą oponę TRZEBA zapłacić. Jest dokładnie tak samo jak z oponami samochodowymi. Kto kupuje zamiast Goodyear’a, Dunlopa czy Vredestein’a opony typu Ceat, Kingstar czy Diplomat – ten wie, że w takich oponach wszystko jest do czterech liter.

  • Tytus

    12 000 km na jednych oponach???
    nie chcialbym być zle zrozumiany – ale to cuda jakieś…slick wytrzymuje u mnie 4-6 kkm jesli wczesnie go nie potne…

  • O jakich oponach piszesz? 4-6 tysięcy niektórzy przejeżdżają w rok i nie muszą wymieniać opon co roku :)

  • Tytus

    W zeszlym sezonie ponad 8000 km – zajeździłem jakies Duro, Conti GP4000 w rowerze szosowym a w terenie do polowy Kenda Eight Block.
    Kojaki dostałem z rowerem – trekingiem – na oko mogł mieć przejechane ze 2-3 kkm ja zrobilem w marcu ok 1000 i niebawem kres tych opon.
    Niestety waże sporo i zjadam opony w tempie ekspresowym… :)

  • Adam

    @Tomek te continental które wstawiles są bardzo dobre na późne lato i jesień gdy prędkość zmieniasz na bezpieczeństwo, są idealne gdy na ulicy są juz liście, deszcz i błoto.możesz tez śmigać na nich po lesie itp.są tez bardzo odporne i wytrzymałe, jednak latem mają duży opór toczenia, miałem ten model założony na jesień i wczesną jesień, jeśli chcesz już continentala na lato to zobacz na gp4000s2 i 4-season

  • kata_strofa

    Ja ostatnio przerzuciłam się w swoim crossie na opony dedykowane do przełajówek – niestety slicki nie dla mnie, bo za bardzo ciągnie mnie w las i na szutry. Obecnie mam zwijane Conti Cyclocross Speed 35c i zarówno na asfalcie jak i w terenie znakomicie dają radę. No, oprócz błota – bieżnik się zakleja jak zęby krówką :] Jak na razie na tych oponkach jeździ mi się najlepiej.

  • Fajna oponka i waga też bardzo dobra. Co do zaklejania się błotem – cóż, na błoto przydają się zupełnie inne opony :)

  • Tytus

    Oponki dotarły po ponad tygodniu czekania ale uwaga !!! waga rzeczywista kazdej to 390 gr przy 330 gr na pudełku :)

  • W jakim rozmiarze kupiłeś i czy jest to opona zwijana czy drutowa?

  • Tytus

    700×35 kevlar. Model różni się od moich starych z 2011 dużym odblaskowym napisem z logo.

  • Hmmm… moje tak jak pisałem ważą 358 gramów. 390 to już spore przegięcie producenta, bo to już 18% więcej niż deklarował.

  • Grzegorz

    Jaka jest różnica w wytrzymałości Kojaków drutowych a zwijanych? Zamierzam kupić te opony, tylko nie wiem który rodzaj, różnica w cenie to 30zł. Jeżdżę głównie po asfalcie, i od czasu do czasu po szutrze. Obecnie mam Smart Samy, czy będzie odczuwalna różnica w oporach toczenia ?

  • @Grzegorz – pisałem o tym w tym wpisie: https://roweroweporady.pl/opona-drutowa-czy-zwijana/

    Według mnie różnica polega jedynie na wadze oraz tym, że zwijaną oponę łatwiej przechowywać w razie potrzeby. Opory toczenia czy wytrzymałość powinny być te same.

    Głównym zyskiem jest masa :)

  • Łukasz

    Z tą wagą, którą deklaruje producent, a która wychodzi w rzeczywistości…

    Nie ganiłbym producenta rózgą za to. Podobnie jest z rakietami do tenisa. Teoretycznie rakieta powinna ważyć dokładnie 340 gramów, a odchyły niektórych firm podczas procesu produkcyjnego sięgają -/+ 15 gramów, a więc sporo. Tym bardziej, że nawet kilka gramów różnicy sprawia, że rakietą gra się zupełnie inaczej.

    Podobnie jest pewnie z oponami. Nie da rady produkować każdej opony, która będzie miała idealnie 330 gramów. Zresztą, wszyscy wiemy jak działa marketing – im mniej się poda, tym więcej klientów się zgarnie. ;-) Bo przecież przeciętny odbiorca, klient nie będzie ważył, mierzył opony, żeby sprawdzić czy ona jest taka, jaką ją maluje wytwórca.

    Pozdrawiam

  • Tytus

    Dziwne ze zawsze te pomyłki sa na „korzyść” producentów :)
    identycznie jak z reklamami spalania samochodów…

  • Tytus

    p.s. przejechałem na Kojakach Scandia Maraton – było śmiesznie bo
    dzien wcześnie padało i zamiast twardych dróg zrobiło sie błoto…
    Da sie :)

  • @Łukasz – niby tak, są odchyły, ale tak jak pisze Tytus – zawsze na „korzyść” producenta.
    Ze spalaniem w aucie to już zupełnie inna kwestia, choć i tam jest bardzo dużo zaklinania rzeczywistości.

    @Tytus – ale w chyba w szerokości 2 cale? Nie mów mi, że cisnąłeś w terenie z Kojakami 1,35″? :)

  • Tytus

    700×35, dwa km przebiegłem z rowerem bo nawet zawodowcy mieli problem z błotem ok 8 km jechałem driftem non stop :) ale srednia 25,5 km/h z maratonu wyszła

  • No to moje gratulacje. Ja w terenie jednak pewniej się czuję na na moich drugich oponach, Schwalbe CX Comp :)

  • grzesiek

    Ale co konkretnie znaczy 4 lata? Myślę że powinien podany być konkretny przebieg bo taka informacja może wprowadzać w błąd,dla jednego 4 lata to 10 tysięcy przebiegu,a dla innego 50 tys przebiegu a 50 tysięcy km absolutnie żadna opona zwijana nie wytrzyma

  • To prawda, nie napisałem przebiegu. Ciężko mi powiedzieć dokładnie, ponieważ jeżdżę też na innych oponach. Ale szacuję, że te mogły wytrzymać góra 8-10 tysięcy kilometrów.

    Z tym, że warto pamiętać, że ja na nich sporo jeździłem po mieście, gdzie dostają o wiele bardziej w tyłek niż na trasie.

  • grzesiek

    Jak na zwijane dobry przebieg aczkolwiek bez szału, gdybym to ja pisał artykuł pewnie napisałbym ze klepły po pół roku dlategoż sam widzisz jak dwuznacznie może być pojmowana żywotność na podstawie nie przebiegu a okresu użytkowania.

  • Mimo wszystko uważam, że największy rywal tych opon, czyli Maxxis Xenith jest nieco bardziej…pancerny. Xenithy 26 x 1.5 zajeżdżam w rowerze miejskim, który delikatnie mówiąc lekko nie ma – trzymany na balkonie i pod chmurką, a więc słońce deszcz i co tam jeszcze Matka Natura nie podziała. Opony regularnie pompowane do 4,5-5 atmosfer, tłuczone po krawężnikach, studzienkach – a na rower miejski przenoszę wszystkie nawyki z enduro i kolarstwa górskiego:) Po roku eksploatacji opony dalej sprawiają wrażenie, iż prędzej ukruszymy beton, niż przebijemy dętkę – fajna alternatywa dla Kojaków, zwłaszcza w najtańszej wersji!:)

  • Xenith ma tę wadę, że jest dostępny jedynie w rozmiarze 26×1.5 :)

    Tak więc dla Kojaków nie stanowi specjalnie alternatywy.

    No, ale są pancerniejsze. Kojak w rozmiarze 26×1.35 waży 295 gramów, Xenith 1.5 425 gramów. To już Kojak 2.0 waży niewiele więcej – 460 gramów.

    Wiadomo, że ilość gumy nie czyni opony od razu wytrzymalszą, ale jednak Kojak na pewno jest delikatniejszą oponą.

    Reasumując, jest to jakaś alternatywa, ale jedynie dla rozmiaru 26×1.35

  • Jaro

    Witam. A co myślicie o Michelin City dla osoby ważącej 105 kg?

  • Tytus

    Nie znam tej opony ale większość opon rowerowych ma dopuszczalne obciążenie pow 90 kg co jak łatwo policzyć daje pow 180 kg dla dwóch kół roweru i rowerzysty. Tylko trzeba pilnować ciśnienia w oponach.

  • @Jaro – zależy o jakiej szerokości mówimy. I o jakim rowerze.

    Same opony na pewno będą się nadawać, tylko zastanowiłbym się właśnie nad szerokością. Czy 28c, czy jednak lepiej coś trochę szerszego.

  • Jaras

    Czy przy moich 90 kg, opony dadzą radą na szosie. Czytałem,że limit wagi to 90 kg. Jaka jest fizyczna szerokość opony po napompowaniu?

    • Hej, po pierwsze nie pisz co „słyszałeś”, tylko patrz na stronie producenta :) Tak będzie dużo lepiej: http://www.schwalbe.com/en/tour-reader/kojak.html

      Wszystko zależy od rozmiaru, ale maksymalne obciążenie dla rozmiaru 28×1.35 to 100 kg.

      Druga sprawa – jest to podane obciążenie dla jednej opony, a nie maksymalna waga układu rower-rowerzysta-bagaż. Na jedną oponę nie naciskasz przecież całym ciężarem swojego ciała, rozkłada się on na dwie opony. Może nie równomiernie, ale jednak rozkłada.

      Tak więc śmiało możesz używać Kojaków.

  • Hefajstos

    Mam je od zeszłego sezonu. Również zirytowały mnie dwie gumy pod rząd złapane na starych trekingowych schwalbach. Kolega polecił kojaki. Kupiłem tańsze na drutach przez internet. Oceniając wygląd miałem mieszane uczucia. Po założeniu stwierdziłem, że są ciche, szybko się rozpędzają i mają naprawdę minimalny opór. Jadąc z tego samego wiaduktu zacząłem dużo później pedałować utrzymując całkiem niezłą prędkość. Na mojej codziennej trasie 28 km. jadę asfaltem 23 a 5 km drogą szutrowo-leśną. Na piachu wcinają się głębiej niż poprzednie, ale da się przejechać bez zatrzymania.

    Niestety po kilku dniach użytkowania złapałem gumę (trzecią w przeciągu miesiąca). Byłem więc nieco rozczarowany i zastanawiałem się nad tym, czy aby dobrze wydałem pieniądze. Przeszłość pokazała jednak że był to trafny wybór. Dodam, że to była ostatnia guma jaką złapałem od maja tamtego roku. Jako minus opon to wg. mnie cena. Drugi minus to spadek komfortu jazdy (większe przenoszenie drgań wynikające z budowy opony oraz zalecanego ciśnienia).

    Pozdrawiam wszystkich bikemaniaków.

    • Swego czasu drutówki 700x35c chodziły na Allegro za 79 złotych. A 26″ kupi się za 67 złotych. To moim zdaniem uczciwa cena za takie opony.

      Fakt, zwijane 700 kosztują w granicach 110-120 złotych za sztukę i to już całkiem sporo. Ale ja jestem im nadal wierny :)

      Odnośnie spadku komfortu, to przesiądź się na opony 700x23C to dopiero poczujesz co to jest spadek komfortu :D Ja jeśli wiem, że będę jeździł po ciut gorszym asfalcie, nie pompuję do 6,5 atmosfery, tylko troszkę mniej. Ale i tak najczęściej jest maksymalne 6,5 :) Trzeba po prostu podczas jazdy przewidywać pewne sytuacje i z wyprzedzeniem omijać dziury czy podnosić tyłek z siodełka. Coś za coś.

  • bogdan
    • Hej, na pewno sporą zaletą tych opon jest ich cena. Ale nie mam opinii na temat opon Vittoria. Z doświadczenia wiem, że opony z tej półki cenowej tyłka nie urywają, ale tragiczne też nie są. Ot, oponki do lekkiej jazdy.

  • bogdan

    a powiedz mi jakie oponki wybrać do roweru szosowego ja mam założone 700x25c j ak założę 700x23c to jest jakaś różnica czy nie ma żadnej i czy kupić zwykłą oponkę czy sliki i czy jest różnica jaka ???

    • Wszystko zależy ile jeździsz i jak jeździsz. Te Vittorie wyglądają w porządku, ale ze względu na to, że są na drucie nie są szczególnie lekkie. Ale tak jak pisałem, trzeba dobrać opony do typu jazdy i zasobności portfela.

      O oporach opon pisałem trochę tutaj: https://roweroweporady.pl/opor-stawiany-przez-opony-rowerowe/

      Czy będzie różnica? Jakaś na pewno, ale każdy ma na ten temat swoje zdanie. Według mnie nie warto rezygnować z odrobiny komfortu, a są osoby, które szukają jeszcze węższych opon :)

      I w tym rozmiarze dostaniesz jedynie slicki z tego co się orientuję, ale do roweru szosowego to naturalny wybór.

  • Karol

    Łukasz,
    Obecnie jeżdżę swoim crossem na oponkach 700 42c. Chciałbym założyć coś cieńszego ale teraz zastanawiam się czy poczuje różnicę zakładając te Kojaki. Chciałby poczuć większą przyjemność z jazdy po asfalcie. Zastanawiam się nad zakupem drugiego roweru – szosówki i mógłby być to przedsmak. Z racji ogranoczonych funduszy narazie zamierzam zmienić wspomniane oponki.
    Czy w tym przypadku odczuję jakąś różnicę?
    A może założyć coś takiego?
    http://www.decathlon.pl/opona-dynamic-sport-700×28-id_8176404.html
    Z góry dzięki za odpowiedź

    • Opony, które pokazujesz są o szerokości 28C, więc to trochę inna kategoria niż Kojak ze swoimi 35C. Ja bym nawet powiedział, że to przepaść :)

      Jeżeli będziesz planował kupić takie wąziutkie opony, sprawdź szerokość wewnętrzną swojej obręczy i porównaj z tabelką w tym wpisie: https://roweroweporady.pl/jaka-opona-do-obreczy/

      Żeby się nie okazało, że opona schowa się w obręczy :)

  • Gonzo

    Witam Łukasz, mam takie zapytanie dotyczące Mojej obręczy otóż mój rozmiar skala ETRTO wynosi: 559X19 czy na tą obręcz wejdą mi opony Schwalbe Kojak 26X1.35 chciałbym takowe oponki do siebie założyć.

    • Cześć, jasna sprawa, wejdą bez żadnego problemu i będą dobrze leżeć.
      Tu znajdziesz tabelkę, która pomoże Ci w wyborze szerokości, gdybyś zastanawiał się nad inną szerokością:
      https://roweroweporady.pl/jaka-opona-do-obreczy/

      Chociaż proponuję zostać przy Kojakach, bo nadal na nich jeżdżę i nadal nie chcę zamieniać ich na inne :)

      • Gonzo

        To super! To będę zamawiał, jesteś nie oceniony dziękuję za odpowiedź. Dam Ci znać jak mi się sprawdzą na szosie. Pozdrawiam. Gdybyś chciał coś na szuter do lasu to polecam Ci Continental RACEKING 2.2 Sprawiają się świetnie chodź nie wiem czy będą w twoim rozmiarze ale możesz się rozejrzeć. Jeszcze raz z góry dzięki.

  • Gonzo 82

    Cześć, mam takie pytanko otóż otrzymałem w końcu oponki Schwalbe Kojak Happy ;) ale zastanawia mnie jedna rzecz, wiem że te opony nie mają bieżnika, nie mam pojęcia jak je założyć Łukaszu czy to nie ma żadnego znaczenia jak je założę?

    • Hej, nie ma żadnego znaczenia, te opony nie są w żaden sposób kierunkowe, właśnie ze względu na brak bieżnika :)

      • Gonzo 82

        To super! dzięki. :)

  • Gonzo 82

    Cześć Łukasz powiem Ci że przetestowałem Kojaki. Jestem nimi pozytywnie zaskoczony, przyspieszają i to jak ;), Wcześnie jeździłem na Continental Race King, też dawały radę. Z racji tego że puki co nie kupię roweru szosowego. Ale kiedyś chcialbym sobie sprawić kiedyś taką Szosówke. Wiesz trzeba się cieszyć z tego co się ma a nie narzekać. Jak to mówią nie można mieć wszystkiego gdzie byśmy to wszystko trzymali. (Oczywiście żart ale coś w tym jest.) ;)
    Ale puki co Myślę że Kojaki zagoszczą u mnie na stałe.. Dzięki za polecenie tych opon. Masz rację twoje słowa. zwycięskiego składu się nie zmienia. To tyle co chciałem dodać. Pozdrawiam. :)

  • TAZ DEVIL

    Hej, Łukasz mam takie zapytanie kupiłem opony Schwalbe KOJAK nowe prawdopodobnie musiały być zleżałe, wydawały się ok po miesiącu użytkowania zauważyłem gdzie nie gdzie popękane po bokach, zakupiłem je na allegro nie mam paragonu bo wyrzuciłem bo nie myślałem że coś takiego mi się przytrafi czy mogę je reklamować?

    • Do reklamacji wystarczy dowód wpłaty, np. potwierdzenie przelewu.

      • TAZ DEVIL

        A no tak. Dzięki za podpowiedź. Napiszę do gościa, może uda mi się coś z gościem załatwić z nimi to czasem bywa że lubią się wykrecać. Już i tak zalazłem im za skorę. ;) bo dosyć długo czekałem na te opony postraszyłem go że oddam sprawę do allegro jak nie wyśle ale się pośpieszyli a zamówiłem je 27kwietnia a kurier dopiero mi przywiózł 9Maja. Co mi Szkodzi. Nic mnie to nie kosztuje, jedynie czas wolny, jeszcze raz dzięki. :) pozdrawiam.

      • TAZ DEVIL

        Hey! i wysłałem im te Opony Kojak a otrzymałem takiego e-maila od nich,Witam,

        pisze w sprawie Pańskich reklamowanych opon. Po oględzinach opon
        przez naszych specjalistów dostałam informację, że opony nie maja
        znamion opisywanych przez Pana, są w pełni wartościowe. Chcą mi z powrotem je odesłać, trudno będę na nich jezdził. Dziwne to trochę dla mnie żeby po miesiącu na bokach zaczęły pękać, gdzie do zalecanego ciśnienia się stosowałem a Ty miałeś taki problem z tymi oponami czy raczej nie? Nawet gość w rowerowym mi powiedział był wręcz zdziwiony że po miesiącu jazdy rowerem mogły popękać powiedział że są zleżałe. Teraz zraziłem się co do sklepów internetowych wolę zapłacić, te parę groszy więcej, i kupić normalnie w sklepie stacjonarnym. pozdrawiam.

        • Mam obecne Kojaki chyba od trzech lat i nie pękają. Zawsze możesz wybrać się do Rzecznika Praw Konsumenta.

          Jeżeli chodzi o sklepy internetowe, to zawsze staram się kupować w tych największych, gdzie wiem, że mają przemiał i gdzie nie będzie problemów z reklamacją w razie czego.

        • Drwal pustynny

          Od siebie dodam, że taki sam problem miałem z Schwalbe Big Apple. Sytuacja była taka, że miała rysy na bokach po kilku tygodniach używania, jakby ktoś płytko poprzecinał je skalpelem.
          Na temat jakości Schwalbe dużo znalazłem w sieci i wnioski są takie, że firma się pogorszyła jakościowo na przestrzeni czasu. To znaczy bardzo duży odsetek felernych opon trafiła na rynek.
          Również kupowałem w sklepie internetowym z tą różnicą, że ja zanim odesłałem zrobiłem zdjęcia i pisałem sklepowi problem przed odesłaniem, reklamację mi uznali, jeśli by tego nie zrobili zrobiłbym dym.
          Teraz z kolei po około 2 latach z opon Schwalbe schodzą boczne napisy, po prostu się łuszczą.

          • Pitek82

            Mam małe doświadczenie co do tych opon. Ale według ich ekspertów opony spełniają swoją funkcję myślałem że mnie krew zaleje. Skoro tak traktują klientów, że nic już od nich nie zamówię. Zawsze jeździłem na continentalach race king. Podkusiło mnie coś węższego i super lżej się śmiga. Dokładnie jak piszesz u mnie teraz tak na bokach tak wyszło jak by ktoś poprzeczna skalpelem. Dzięki są twoja wypowiedź. Teraz mam sceptycznie podejście co do kojaków. Na przyszłość pomyślę o Maratonie plus może będę bardziej wytrzymalsze.

            • Drwal pustynny

              Ja nie odpuściłbym reklamacji, najwyżej uderzyłbym do rzecznika praw konsumenckich gdyż ten problem nie jest jednostkowy. Jak patrzę nieraz na oferty opon na aukcjach, na przykład wspomnianych Kojaków to zastanawiam się, skąd ktoś może wytrzasnąć te opony w cenie o 20-30zł niższej niż cena rynkowa i to w wariancie zwijanym, których cena normalna oscyluje w okolicach 105-115zł, która w mojej ocenie jest w sumie wygórowana. Od razu zastanawiam się czy nie są to jakieś opony, które leżały gdzieś ciśnięte w kontener i są tańsze bo są to opony drugiej kategorii, z wadami produkcyjnymi, stąd atrakcyjność cenowa.

              Tak samo jest z butami na allegro, buty tańsze ale mają masę niedoróbek, co oznacza, że są one produktami drugiego sortu.
              U kogo kupowałeś? Wystarczy nick, resztę znajdę.

              • Ja moje dwie ostatnie pary Kojaków kupowałem u Formickiego i akurat mieli najlepszą cenę. Jest trochę tak jak mówisz, że w internecie można znaleźć sprzedających z podejrzanie niskimi cenami. I nie wiadomo czy to taka promocja, czy po prostu ktoś chce się pozbyć zleżałego towaru. A w przypadku opon jest to istotne, by opona nie miała w chwili zakupu np. 4 lat.

                Czy Kojaki mają wygórowaną cenę? Ja nie narzekam na ich jakość. Aczkolwiek jak będę je kiedyś wymieniał, bo się zetrą, to korci mnie zakup Schwalbe One w rozmiarze 700×28 :)

                • Drwal pustynny

                  KOJAKI 1,35 zakupione i przetestowane. Pierwsze wrażenia są takie, że w końcu cisza :) Rower jednak jest bardziej podatny na boczne podmuchy, trzeba uważać na kamyki ale dłuższe trasy pokonuje się z mniejszym wysiłkiem. W sumie obawiałem się, że będzie bardziej telepać na nierównościach ale nie ma tragedii. W stosunku do poprzednich opon rower został odchudzony o 1,3kg gdyż drutowe Big Apple są dość ciężkie.

                  Wydaje mi się więc, że to chyba dobry zakup. Choć trzeba już lepiej dobierać trasę, w końcu oponą na 5,5 bar na kamieniste drogi tak średnio da się wjechać, można oponę zniszczyć albo wyrznąć jak długi :)

                  • Ja ładuję 6,5 bara czyli maksymalną dopuszczalną wartość :) Musisz się po prostu przyzwyczaić do jazdy na takich oponach, choć oczywiście wiele zależy od asfaltu, bo bywają takie, że trzeba zwalniać do 15 na godzinę, żeby w ogóle przejechać. Coś za coś. Kamieniste drogi… taaaak, ale ostrożnie i raczej z musu niż z chęci.

                    • Drwal pustynny

                      Wczoraj zrobiłem 73 km w 3 godziny :) Niesamowicie się na nich pomyka, przy większym zmęczeniu nie ma poczucia, że opony nas hamują i nasza energia idzie w gwizdek, jazda w zasadzie na granicy przesilenia kolan gdyż człowiek ma ochotę na jeszcze szybciej, prędkość maksymalna z tego wypadu to 63km/h. Gdyby nie 42 zęby w korbie to pewnie udałoby mi się dobić do 70km/h.

                      Już się przyzwyczaiłem ale pierwsze wrażenie było dość dziwne, rower jest delikatniejszy pod względem sterowności, wrażliwości na podmuchy itd.
                      Cieszę się, że szarpnąłem się na wariant zwijany, drożej ale jednak korzyść wagowa spora. Miałem początkowo wątpliwości czy brać 2.0 czy jednak 1,35, a że nigdy nie jeździłem na cienkich slickach to padło na 1,35.
                      Opony sprawiają wrażenie dość odpornych na nasze drogi.

                      Faktycznie nabiję je mocniej, pompowałem do 5,5 bo mam w podświadomości poczucie, że rozsadzi mi koło wraz z całym pomieszczeniem i połową miasta :) Moja pompka samochodowa oporna jest na takie ciśnienia ale zakupiłem już typowo rowerową.

                      Najgorsze są zniszczone pobocza ale to głównie dotyczy głównych dróg, których staram się unikać ze względu na gigantyczny ruch i ciężarówki, których kierowcy są nieobliczalni, dla mnie jazda takimi drogami to marna przyjemność.
                      Teraz trzeba uważać na studzienki, ostatnio na moście spotkałem studzienki umieszczone otworami wzdłuż zamiast wszerz, istna katapulta.

                      Mam jeszcze dylematy co do zakupu SPD, od lat jednak jeżdżę w noskach, które fajnie stabilizują nogę ale jednocześnie nie ograniczają mnie do specjalnych butów, gdyby nie posiadanie nosków już dawno miałbym SPD. Musiałbym się kiedyś w takich SPD przejechać by doświadczyć jak to wpływa na jazdę i czy będę miał z tego realną korzyść względem nosków zamiast tylko dostosowania się do mody.

                    • Mówisz o „modzie” na SPD, która trwa już dobre 15-20 lat? :) W dzisiejszych czasach, tak naprawdę to noski można by nazwać modnymi i stanowiącymi pewien symbol powrotu do klasyki i pewnego stylu. Jeżeli Tobie noski nie przeszkadzają, to SPD nie da aż tak dużej różnicy. Jednak dla mnie SPD są o niebo wygodniejsze, chociażby przy awaryjnym wypinaniu.

                    • Drwal pustynny

                      Tak :) Słowo moda nie miało mieć wydźwięku negatywnego :). Po prostu SPD stały się „modne” i funkcjonują już swobodnie w przestrzeni rowerowej będąc pewnego rodzaju standardem jeśli ktoś trochę ambitniej jeździ. Dla mnie alternatywą są noski bez jednego albo drugiego rozwiązania nie wyobrażam sobie jazdy.

                      Często problemem było to, że niejednokrotnie jak gdzieś jadę to muszę też pochodzić u celu. Wówczas realnie oceniając musiałbym mieć buty na zmianę bo w SPD nie da się komfortowo dłużej chodzić. Stąd też noski są dla mnie świetnym rozwiązaniem, takim kompromisem, rzekłbym. Jak się je dobrze ustawi to nieźle stabilizują nogę, jeśli chce zwolnić nogę to ją cofam do tyłu w ułamku sekundy.

                      Z plusów nosków wymienić można dwa, cena i możliwość stosowania dowolnego obuwia. Ja mam buty w sumie trochę specjalne do tego celu bo są to buty do biegania o odpowiedniej podeszwie ale pozwalają mi normalnie chodzić.
                      Gdybym natomiast robił tak, że dany wyjazd rowerowy to tylko trasa i tyle, to SPD też by się sprawdziły.
                      Nie chodzi o to, że faworyzuję noski, ale często ludzie rezygnują z SPD właśnie dlatego, że muszą mieć specjalne buty w których chodzenie na dłuższa metę jest problematyczne.

                      Może noski przeżyją jakiś renesans :>

                    • Pewnym kompromisem, przydatnym w niektórych sytuacjach są pedały, które z jednej strony mają mechanizm SPD, z drugiej zwykły pedał, np. Shimano PD-A530: http://www.ceneo.pl/Czesci_rowerowe;szukaj-shimano+pd-a530;m168;n199.htm#crid=90271&pid=7269

                      Jeżeli chodzi o buty w których można też chodzić, to już głównie turystyczne, typu Shimano SH-CT41: http://www.ceneo.pl/Sport_i_rekreacja;szukaj-shimano+sh-ct41#crid=90271&pid=7269

                      gdzie blok wchodzi głębiej w podeszwę i nie przeszkadza aż tak przy chodzeniu. Niestety turystyczne buty mają bardziej miękką podeszwę, ale dla tych, którzy chcą w nich połazić, to jest zaleta, a nie wada :)

                      Oczywiście każdemu wedle potrzeb, ja absolutnie nie skreślam nosków, ale tak czy owak, świat przesiadł się na SPD nie ze względu na „modę” tylko na to, że są po prostu wygodniejsze. A że mniej uniwersalne… coś za coś.

                    • Drwal pustynny

                      Łukaszu mam jeszcze pytanie w kwestii SPD. Uległem i sobie kupiłem są w drodze SPD PD-M540. Mam jednak dylemat w związku z butami.

                      Zastanawiam się nad SHM089 lub SHM163L. O ile w ręce miałem M089 tak nie mam możliwości pomacać M163. Z tego co widzę różnią się sztywnością. Chcę jednak mieć możliwość w butach przejść krótkiego odcinka w lesie czy nad brzegiem jeziora. M089 ma sztywność określaną liczbą 5, natomiast M163 ma sztywność 6. Nie wiem na ile sztywność 6 będzie utrudniała chodzenie w tych butach, masz w tym zakresie zapewne doświadczenie, mam prośbę o radę co wybrać.

                    • Shimano podaje sztywność podeszw w skali od 1 do 12. Tak więc różnica między 5, a 6 nie będzie szczególnie duża. Ba, obstawiam, że nie będzie wyczuwalna :)

                    • Drwal pustynny

                      To w takim razie wziąłem M163, outlet za 299zł więc cena dobra z możliwością bezproblemowego zwrotu w razie czego.

                • Pitek82

                  Mnie korci jak te wykończe to myślę o Schwalbe Durango plus też są szybkie przebijają Kojaki tym że mają lepszą wkładkę i są typowo dla tak zwanych zjadaczy kilometrów. Czyli według producenta są bardzo wytrzymałe. Cena jest już wyższa niż Kojaki.

              • Pitek82

                Już szkoda mi nerwów fakt masz rację kupiłem je taniej i być może to być przyczyną ale mamy takie czasy że się patrzy za tym żeby kupić jak najtaniej. Kupiłem drutowe po 69zł okazja była. Teraz będę bardziej zwracał uwagę na cenę. Dzieki za radę Podaję to jest BIKESTACJApl Bolesławiec już nie chce się z nimi szarpać. Ale dzięki ostatnio kupiłem zwijaną u kogoś innego i opona jest ok 110zł złotych za nią dałem i nic się nie dzieje.

                • Niższa cena wynikała też z tego, że to była opona drutowa, a one są tańsze niż zwijane. Sam patrzę też na cenę, a sklep o którym piszesz to w sumie duży i znany sprzedający, po którym nie spodziewałbym się takich problemów. Cóż, w teorii wszystko jest proste, ale życie to czasem weryfikuje.

  • Drwal pustynny

    Łukaszu, a co sądzisz o oponach Maxxis Detonator? Mam dylemat między Kojakami a Maxxisami. Ostatnio robię dość spore wypady pod kątem dystansu, a używam Schwalbe Big Apple 2,15.
    Często widzę, ze ludzie wybierają wspomniane Maxxisy ale też widzę, że opony te często miewają problem z jakością i powtarzalnością.

    • Cześć, nie znam zupełnie opon Maxxis’a. Cóż, musisz sam przetestować :)

    • Michał_G

      Mam Detonatory 700x28C na Meridzie Speeder już 8 rok (drut – ponoć 345g). Przymierzam się do ich wymiany ze względu na spękanie w rowkach – dobiegł ich kres ze względu na zestarzenie gumy, bo bieżnika prawie nie straciły. Dużo na nich nie przejechałem, bo ok. 5000 km i przez ten czas złapałem dwie gumy, obie w sprzyjającym otoczeniu: w garażu i na bramie towarowej w zakładzie pracy. Złego słowa nie mogę o nich powiedzieć, robiłem na nich nawet ~190km w jeden dzień, nigdy nie zaliczyłem gleby – mają fajne nacięcia bieżnika. Obecnie myślę nad następcą (być może zostanę przy detonatorach), rozważam przejście o rozmiar szerszą gumę 700x32C (na takim rozmiarze wychodzi obecny Speeder), gdyż brakuje mi trochę komfortu w mieście i mam swoje ścieżki z płytami betonowymi, które dają w kość. Kojak fajny, ale nie chciałbym tracić na prędkości w stosunku do 28C (przejście na 35 to już spory przeskok).

      • No tak to wygląda, że im szersza opona tym zazwyczaj większa waga, niższe ciśnienie maksymalne (6.5 bara Kojak, 8.2 Detonator), większe opory powietrza. A przez to wszystko rośnie opór toczenia.

        Ja jak już wykończę obecne Kojaki, zastanowię się właśnie nad przejściem na 28C. Tyle, że mi po głowie chodzą Schwalbe One. Sam się zastanawiam czy nie będzie dla mnie za wąsko, bo jednak jeżdżę po nawierzchniach nie zawsze idealnych. Ale kusi mnie zbicie wagi na oponach i dętkach, oraz wyższe ciśnienie.

  • Dominik

    Zakładając ten sam asfaltowy odcinek drogi, jaka jest różnica w średniej prędkości jak jedziesz na KOJAKach a na CX compach?? Pomijam szerokość i wagę. Ciekaw jestem (mniej więcej tej samej energii którą wkładasz) ile można pojechać szybciej? Bo rozważam zakup różnych opon, ot choćby sammy slick do mojego Giant Escape 1, ale szukam też czegoś wyraźnie szybszego. Standard mam 700x32C z taką drobną krateczką i paradkoslanie mam Giant Cypress 700x38C z takim jakimś ciężkim semi slickiem Kendy, ale bieżnik na środku jest bardziej „łysy” niż ten w Escape i tak jak widzę, średnią na typowym dobrym asfalcie mam ok 1 do 1,5 km/h wyższą, gdzie w Escape mam dużo bardziej opływową pozycję jednak, bo Cypress to dosyć wyprostowany jestem (już pomijam fakt, że w Escape mam szybsze przełożenie dodatkowo). Ty jesteś na bieżąco z dwoma oponami a że jeździsz dużo to myślę, że jesteś w stanie coś realnego podać.

    • Hej, nigdy nie zastanawiałem się na tym, na której oponie ile jadę. Ciężko to zresztą tak bezpośrednio porównać. CX-y zakładam czasami, gdy jadę na wyjazd, gdzie wiem, że będę zjeżdżał z asfaltu i tyle. W sumie zakładam je bo „muszę”, bo gdybym tylko mógł, to Kojaków wcale bym nie zdejmował :)

      Na pewno CX-y stawiają trochę większy opór. Raz, ze względu na dodatkowy bieżnik, dwa ze względu na to, że pompuje się je tylko do 4,5 bara, trzy mam wrażenie, że mają troszkę gorszą mieszankę gumy niż Kojaki, ale może to tylko wrażenie.

      Konkretnych wartości nie jestem w stanie Ci podać. Bardziej patrzę na to, że na Kojakach o wiele łatwiej się rozpędzić i zadaną prędkość utrzymać. Ale średnie prędkości mam dość podobne na obu oponach. Zresztą to też ciężko porównać, bo na CX-ach prędkość spada, gdy wjeżdżam np. do lasu czy na szutrową drogę.

      • Dominik

        Dzięki za odpowiedź, zaryzykuję najprawdopodobniej zakup jakiś opon szosowych Continentala w rozmiarze 700x28C, waga poniżej 300g, takie typowo szosowe zwijane. Ja śmigam praktycznie jedną traskę (+WTR, które nam ładnie w małopolsce rozwijają z pięknym asfaltem), ten (Escape) rower traktuję dosłownie jako Fitnesowy a lubię jeździć szybciej. Podzielę się na pewno uwagami, jak tylko pogoda wróci do jakiejś stabilnej normy. A znowu do Cypresa założę najprawdopodobniej Continental Speed Ride w rozmiarze 700x42C i to będzie rower asfaltowo-szutrowy.

  • Dariusz Grzegorz

    Witam , właśnie zastanawiam się nad zmianą oponek w moim trekingu ( 28″) , obecnie jeżdżę na Maxxis OverDrive w rozmiarze 28×1.6 , i powiem są rewelacyjne , mają przjechane już prawie 20kkm ( 4 lata po około 5 tys km rocznie ) , jeżdżę cały czas , roweru nie odstawiam nawet zimą . Rowerkiem śmigam głównie do pracy , oraz wypady po za miasto , czasem gdzieś po lesie na szuterku czy klepisku przejadę , ale jakieś 85% jazdy to głównie asfalt . I teraz zastanawiam się nad wymianą na Kojaki , czy zostać nadal przy tych Maxxisach . Nadmienienie że OverDrivy spisują się rewelacyjnie ,nawet przez te 4 lata ich ani razu nie sflaczałem , czego nie mogę powiedzieć o moich poprzednich oponach ( jakieś Dębice za 39 zł ) które często mi „kaleczyły ) dętki . Tak jak pisałem rowerkiem jeżdżę głównie po asfalcie , rzadko się zapuszczam w teren , od tego mam drugi rower MTB :) .Jak te Kojaki będą się spisywały w porównaniu do tych Maxissów , chodzi mi czy jak wjadę gdzieś na klepisko czy szuterek , nie wykończę ich momentalnie ??, wiadomo ze nie będę jechał tak agresywnie jak po asfalcie , bo ani ja tego nie wytrzymam ani mój rower :P . Z góry dzięki za opinie ..

    • Na Kojakach da się zjechać z asfaltu, ale to środowisko nie jest dla nich stworzone. Powiem tak – jeżeli zjedziesz na kilometr na gruntową drogę, to przejedziesz. Ale 20. kilometrowego odcinka po bezdrożach, nie chciałbym na nich jechać.

      • Dariusz Grzegorz

        Witam , dzięki za odpowiedź Łukasz , właśnie w tym jest problem że czasem jak to bywa jedzie się asfaltówka a tu gdzieś w lasku fajna ścieżka , więc siup i jadę sobie i jadę i nagle piach , korzenie , gdzieniegdzie kamienie … i właśnie w takich sytuacjach się boję czy kojaki dadzą radę ?? . Ale chyba faktycznie zostanę przy maxxisach , bo mam je sprawdzone .

        • To nie są uniwersalne opony. Żadne z gładkim bieżnikiem nie są. Dlatego na wyjazdy, gdzie wiem, że będę zjeżdżał z asfaltu zakładam Schwalbe CX Comp.

  • Grzegorz Drabik

    Kolejne trzy sezony jazdy za Tobą na Kojkach. Może teraz Detonatory? :)

    • Mi po głowie chodzą Schwalbe One o szerokości 25C albo 28C. Detonatory są spoko, ale One są lżejsze :)