Skocz do zawartości
lukasz.przechodzen

Jaki rower kupić - szosowy, przełajowy czy grawelowy

Polecane posty

Szkoda że nie porównałeś wszystkich rowerów od jednego producenta, np Gianta właśnie (jako gravel może nowy Revolt?). Szkoda że Merida nie ma szosówki stricte endurance, bo u nich bardzo fajnie widać różnice między przełajem i gravelem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie chciałem być monotematyczny, stąd kilku producentów 🙂 A Giant ma i Revolta i AnyRoad'a - to jest też ciekawe, jak jeden producent może wypuścić dwa grawelowe rowery, które mają trochę inny charakter 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Widzę bardzo duże zainteresowanie ostatnio i gravelami i przełajówkami. Zastanawiam się czy to ja jestem taki oporny i jest to moda czy rzeczywiście coś w tym jest. Obserwuję znajomych, którzy mają gravele i przełajówki. Nie licząc tych co startują w przełajach to większość, którzy mają gravele, nie mają porządnego mtb. Być może dlatego widzą w gravelu rower do jazdy w terenie. Spotkałem też osoby, którym mtb ht kompletnie nie pasował. Był dla nich za wolny do jazdy po mieście.  I chcą mieć takiego pomykacza miejskiego. Natomiast z tych co regularnie jeżdżą i na mtb i na szosie, chyba nikt nie ma gravela.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jesteś oporny Jacku 😉

Jasne, jak ktoś ma dobre MTB i szosę, to na co gravel. 

Ale jeśli ktoś chce mieć rower z barankiem, który może zjechać na szutry a i łatwe leśne ścieżki mu niestraszne - gravel jest jak znalazł. Zwłaszcza jeśli trzeba się ograniczyć do jednego roweru. 

Oglądałeś może wyprawę GCN/GMBN na Islandii?

Simond podsumował to mniej więcej tak: Gravelem przejdziesz teren trochę wolniej, ale z taką samą dawką adrenaliny i zabawy, bo musisz bardziej uważać i skupiać się na technice.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie, tego odcinka jeszcze nie widziałem. Ciekawy i w dużej części szutrowy był w GCN w Maroku. Mam kolegę, który lata tam co roku i jest Marokiem zachwycony. Teraz jest jakiś lot bezpośrednio do Marakeszu, który według niego, oprócz Fezu jest najciekawwszym miejscem. Moja przyjaciółka rowerowa, była niedawno na Islandii, ale jakoś tam rowerem nie jeździła tylko chodziła po górach.

Być może klucz jest właśnie w przymiotniku "dobre". Jest gigantyczna różnica pomiędzy kiepskim, przeciętnym a dobrym rowerem mtb. Dobrym aż chce się jechać bo jest lekki, szybki, zwinny i dobrze amortyzuje.

Sądzę że jest to też w dużym stopniu dostępność nawierzchni. Ja mam po domem bardzo dobre asfalty i mnóstwo grup i znajomych szosowych a szutrów tyle co kot napłakał. Więc tak naprawdę gravel jest tu do niczego niepotrzebny. Natomiast kiedyś chciałem mieć rower, którym mogę wjechać w lekki teren, wyjeżdżając w góry. W nieznane mi miejsca. I miałem fitnessa Speca Sirrusa na oponach 32. Za cholerę się u mnie nie sprawdził. Różnica między nim a gravelem była głównie w płaskiej kierownicy. Na asfalcie był za wolny a poza nim słabo sobie radził. Nadal twierdzę że rower do wszystkiego jest do niczego. Natomiast może faktycznie jak ktoś ma tylko jeden rower to gravel jest jakąś opcją. Widziałem wczoraj zdjęcia koleżanki, która gravelem wybrała się na Jurę. Na co dzień jeździ nim po Warszawie do pracy a oprócz niego ma szosę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zależy też jaki teren cię interesuje i jaki masz próg dyskomfortu. Do szybkiego latania po trochę bardziej wymagających singletrackach oczywiście MTB.

No i waga. Na pewno jest różnica między 13-14 kg rekreacyjnego MTB a 10kg przełaja czy grawela.

Ja swoim przełajem na szosowych 28c jeżdżę po takich dziurach i gruntówkach że hej. Jadę po prostu odpowiednio wolniej. Ale nie boję się o rower a tłuczenie też mi nie przeszkadza

Tapatalk'd

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No właśnie ten poziom dyskomfortu i kontroli jest dla mnie problemem. W terenie lubię jeździć tam gdzie jest tzw. rolling terrain. Czyli podjazdy i zjazdy, interwał. I w lesie do takiej jazdy gravel ani przełaj się nie nadaje bo na zjeździe jest zbyt niebezpieczny. a na podjeździe czy zakrętach przy przejeżdżaniu przez korzenie, kamienie i piachy też słabo sobie radzi. Więc nadaje się tylko na drogi w miarę szerokie i w miarę bez przeszkód. Ja szosą na 28 jeżdżę okazjonalnie po szuterku czy gruntówce. Ale do lasu czy na drogi z tłucznia nigdy bym nią nie wjechał. Był taki odcinek GCN typu co lepsze przełaj czy mtb. I najlepiej było widać co się dzieje na zjeździe po kamieniach czy korzeniach. Tam przełaj nie istnieje. Przewagę ma tylko na prostej, równej drodze, po trawie i po szutrach. Nie mówiąc o tym jak bardzo kogoś wytelepie po drodze. Dlatego twierdzę że mtb jest zdecydowanie bardziej uniwersalny. A jak ma być szybki na drogach utwardzonych to wystarczy założyć inne opony z mniej agresywnym bieżnikiem i nabić więcej powietrza. Spotkałem kiedyś kolesi co jechali asfaltem z Łodzi do Wawy na góralach 29 z oponami 2 cale nabitymi na kamień i wyciągnęli średnią 30.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja z kolei średnio czaję, na co gravel, zamiast zrobić nieco większą przestrzeń na opony w szosach (zwłaszcza, że i bez tarcz pivoty spokojnie ogarniają 32c). Tak, wiem, wiem, geometria, bla, bla. Tylko tak jak pisze Jacek - w cięższym terenie dla przeciętnego rowerzysty (nie mówię o jakichś zawodowcach, ich zimówkach itd., bo to inna bajka) ten rower nie istnieje, natomiast w lżejszym radzi sobie każda szosa (no bo chyba każda, skoro moja sobie radzi), tylko to jest sport dla masochistów. Mniejszych lub większych, ale nie wierzę nikomu, kto stawia pod tym względem nawet drogi gravel ponad tanim MTB z uginaczem Suntoura i oponą powyżej 50mm.

Żeby nie było, że chcę gravele wywalić ze sklepów - a niech sobie będą 😉 Tylko zachwytu do końca nie czaję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No więc jednym z nielicznych rowerów, które imo mają sens jako szosa do wszystkiego jest taki Cannondale Slate.

Cannondale-2019-Slate-Apex-1-8289-l-1.jp

Abstrahując od chorej ceny i chorego wyglądu jest to połączenie crossa z szosą. Jest baranek i jest mini-amor, który ugina się do 3 cm. Widziałem to na żywo. koleś jechał tym w ustawce. Mówił że po puszczy tez tym jeździ Na zimę zmienia opony na szersze. Chyba 27,5 x 45mm. Robiliśmy test jazdy crossem po puszczy na oponach 1,8 cala i bez problemu da się. Amor Suntour NCX, który tam był uginał się pod człowiekiem ważącym 80kg, ok. 40mm. Dało się w miarę komfortowo jechać. Natomiast jak coś ze sztywnym widelcem to opony muszą być dużo szersze żeby kompensować brak amora.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W tym przypadku mam podobnie jak Ty - i nawet czarność tego roweru nie ratuje 😉 Ale jest pewna nadzieja. Ewentualnie kiedyś się sadzę - o ile producenci mnie nie uprzedzą - na złożenie czegoś gravelopodobnego właśnie z amortyzatorem. Przede wszystkim jednakże (pomijając kasę) w moim przypadku największą zmorą jest dobór ramy, na jakiej miałby się ten projekt opierać. Bo na razie nawet typu nie mam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

U mnie gravel sprawdza się w 100% do dość szybkiego pomykania po mieście. Mam ten komfort, że mogę do pracy jeździć na sportowo, więc jazda z pełną parą :)

Na kilka dni pożyczyłem od znajomego Giant Defy na tą samą trasę i to był dramat jeśli chodzi o komfort. Jeżdżę głównie po ścieżkach rowerowych.

Czasem jakieś wypady weekendowe były gravelem, ale już czuję, że na dłuższe trasy chętnie przytuliłbym jakąś fajną szosę, pewnie endurance.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×