Poteznye Opublikowano 3 Lutego Opublikowano 3 Lutego Cześć, stoję na rozstaju szos, od 2-3 tygodni szukam, sprawdzam, przeglądam oferty rowerowe ale jest tyle opcji, że trudno się na cokolwiek zdecydować. Na rowerze jeżdżę w zasadzie od zawsze, ale od ok 2 sezonów traktuję rower bardziej jako rzeczywisty trening, na który wychodzę aby się zmęczyć niż zwykłą przejażdżkę. Głównym motorem tego procesu była przesiadka z 15 letniego Speca HRXC na Krossa Vento 4.0. Zasmakowałem nieco szosowej prędkości i od kiedy mam Krossa na Speca "do lasu" nie wyszedłem ani razu. Na co dzień w sezonie chciałbym jeździć/trenować w 70/80% na asfalcie, aby czerpać fun z prędkości + wzbogacać sezon gravelowymi ultra. Potrzebuję więc gravela, którego zdecydowaną większość sezonu będę używał w zasadzie jak szosę, opony terenowe zmienię na slicki 32mm i będzie jeżdżone. Na żywo oglądałem już Speca (choć w tym budżecie będzie raczej ciężko), Bianchi Arcadex/Impulso, Treki i Pinarello i póki co Pina mnie przekonuje najbardziej (https://pinarello.com/global/en/bikes/gravel/competition/new-grevil-f/new-grevil-f1-shimano-grx-610). Z drugiej strony przeglądałem również OLX i jest tam wiele ciekawych rowerów - np. Speców na lepszych osprzętach w tym budżecie, ale trochę strach kupować używany, jak człowiek się nie zna tak dobrze, a oprócz tego przy zakupie nie otrzymuje gwarancji... Proszę więc o radę jak do tematu podejść, na co zwrócić uwagę przy wyborze, czym się kierować albo czy może rzeczywiście nie rozejrzeć się za czymś używanym? Będę wdzięczy na każde słowo i opinię 🙂 Pozdrawiam
jajacek Opublikowano 3 Lutego Opublikowano 3 Lutego W kwestii graveli mam specyficzne stanowisko. Uważam je za rowery niesamowicie przereklamowane. Ale niektórzy koledzy tu na forum są nimi zachwyceni. Ja mając 20 lat doświadczenia na szosie i 10 na MTB uważam że rower do jazdy terenowej musi mieć amortyzację. A po gładkich szutrach przejedzie się bez problemu na oponach 32 mm. W związku z tym z mojego punktu widzenia gravel bez amora jest rowerem bez sensu. No i druga sprawa, że w ostatnich latach przesuwam się bardziej w kierunku MTB. Na szosie jeżdżę w zasadzie tylko w ładną pogodą i jak jest chociaż 15 stopni. Co do Speców to jestem w miarę dobrym źródłem informacji bo mam tylko Spece 🙂 Starszy Diverge, który mam ma ten starszy nie olejowy Future Shock, który jest śmieciem. Bo ani to nie amortyzuje ani nie można zablokować. Do niczego się to nie nadaje. Nie wiem jak ten nowy 3.0 bo tego nie testowałem. Na w miarę gładkim szutrze szersza opona i taka minimalna amortyzacja działają wystarczająco. W lesie na korzeniach musi być już w pełni działający amortyzator 40-50 mm. Chyba że ktoś jest masochistą. Na dojeździe do mojej testowej pętli MTB mój amor Fox w otwartej pozycji pracuje w zakresie 30 mm. Gdzie po drodze przejeżdżam po ścieżkach rowerowych, przez lasek. po tłuczniu i po ażurowych płytach betonowych. Co najlepiej pokazuje, że nawet na stosunkowo gładkich drogach amortyzacja się przydaje. Spec ma obecnie w zasadzie taki line-up: Roubaix, który jest tym czym gravel był 7 lat temu. Czyli szosa endurance z mikro-amortyzacją, biorąca oponę 40 mm. Przy czym z rurkami poddanymi optymalizacji aerodynamicznej. Roubaix u Niemca na Black Friday był na 105 Di2 za 3000 albo 3500 Euro. Nie wiem jak teraz. Diverge który jest gravelem wszędołazem. Nie wiem jaka tam teraz wchodzi opona ale pewnie ze 2 cale. Crux (takiego też mam ale staruszka 🙂), który kiedyś był przełajówką a obecnie jest bardziej gravelem wyścigowym. Ciężko mi się odnieść do pozostałych graveli bo kompletnie tego segmentu nie śledzę. Mój syn (wyczynowy kolarz szosowy) chciał w zeszłym roku zobaczyć jak tam te wyścigi gravelowe. Zaprzyjaźniony sklep wypożyczył mu wyścigową maszynę za ponad 30k i zszedł po jednym okrążeniu Mistrzostw Polski pod Włocławkiem po piachach i korzeniach. Tak go tyłek bolał i kręgosłup. Powiedział że ściganie się na sztywnym gravelu to tylko dla wyjątkowych masochistów. I ogólnie idź Pan WPZ z tymi gravelami 🙂 Ale to jest zawodnik, który wyszedł z MTB. No ale jak wiadomo tysiące ludzi się ściga na sztywniakach podobnie jak ścigało się tak 20-30 lat temu i daje radę. Natomiast ja prorokuję, że te sztywniaki wyginą jak amortyzacja stanie się tańsza i lżejsza. Tak samo jak wyginęły w MTB. Nie dziwię się, że nie kręci Cię 15-letni Spec. Czyli na kołach 26 cali. Nadaje się tylko do muzeum lub jazdy po bułki. Pierwszy porządny MTB który się do czegokolwiek nadawał jaki miałem to Crave Pro 2014 na kołach 29 cali. W porównaniu ze starym Stumjumperem HT na kołach 26, którego miałem to niebo a ziemia. Mimo że był na Foxie itd.
Poteznye Opublikowano 4 Lutego Autor Opublikowano 4 Lutego Tak właśnie myślałem, że mądrzejsi powiedzą, że „uszosawianie” to błędny trop i tak czy siak najlepszym rozwiązaniem będzie szosa+mtb. Cały czas jednak mam w głowie doświadczenia z Krossa, czyli że typową szosą nie zjadę z asfaltu nawet na metr.. Przekonuje mnie argument braku amortyzacji w terenie, bo nawet na szosie czasem potrafi wytrząść ręce, ale czy nie dałoby się zredukować tego problemu za pomocą opon 45-50mm i niższego ciśnienia?
jajacek Opublikowano 4 Lutego Opublikowano 4 Lutego Są tu koledzy bardzo zadowoleni ze swoich uniwersalnych graveli, dających im możliwość zjechania z szosy. To ile masochizmu jesteś znieść zależy od szeregu czynników: formy fizycznej pozwalającej znosić ciągłe uderzenia widelca w dziury i kamienie stanu kręgłosłupa wagi szerokości opon i ciśnienia sztywności ramy i kół Ja obecnie w Cruxie, którym jeździmy z synem głównie po mieście mam z przodu oponę 45 mm , z tyłu 42 mm. Staram się jeździć na jak najmniejszym ciśnieniu. O ile do jazdy po ścieżkach rowerowych z kostki czy dziurawych asfaltach i wszelkich gładkich szutrach nadaje się znakomicie, to jazda nim po starym bruku, jakichś ażurowych płytach betonowych czy tłuczniu jest koszmarem. A nie jestem niedzielnym rowerzystą i coś tam jeżdżę. 20 lat temu, kiedy regularnie chodziłem na siłkę i miałem 20 lat młodszy kręgosłup pewnie bym to zniósł. Dziś szkoda mi na to czasu i zdrowia. Dlatego nie zaszczepiłem się na taki typ roweru. No i na takich oponach i ciśnieniu ten rower muli okrutnie na asfalcie. Mam starszego Speca Roubaix na oponach 28, którym jeżdżę najczęściej. Mam starszego Speca Tarmaca, którym jeżdżę rzadko, bo mimo że jest szybki jest mało komfortowy. Więc wszystko zależy od podejścia do tematu i możliwości fizycznych.
Greg29 Opublikowano 4 Lutego Opublikowano 4 Lutego Ja tam jeżdżę na grawelu i jestem jednym ze zwolenników tego typu roweru ale ja go wykorzystuję typowo jako szosę Road+, jeżdżąc przeważnie po asfaltach, ddr-ach i innych utwardzonych nawierzchniach a do lasu czy na korzenie mam mtb. Na wcześniejszym bieda-grawelu jeździłem na oponach semi-slick 35c (bo maksymalnie tam wchodziło 36c) czyli na typowych oponach we współczesnych rowerach typu szosa Road+. W obecnym grawelu też początkowo miałem opony 35c ale kupiłem bardzo okazyjnie opony 40c i 45c i na nie przeszedłem. Ale ja nie jestem zafiksowany na prędkości, uprawiam kolarstwo romantyczne i moje średnie na szosie, którą też mam, są niewiele większe niż na grawelu. Czołowi zawodnicy na grawelowych ultra często jeżdżą na szosach Road+ z oponą 32 czy 35c (często jest w regulaminie, że minimum to 35c), z szosowym napędem, na lekko. Uważam, że do Twoich potrzeb (do moich zresztą też) w zupełności wystarczyłaby szosa Road+, która zmieści oponę 35, czy nawet 40c bo takie też są. Będziesz miał na codzień szybką szosę na szosowych oponach a na grawelowe ultra zmienisz opony czy zainwestujesz w drugi zestaw kół
ernorator Opublikowano 5 Lutego Opublikowano 5 Lutego Jakieś inne zawody gravelowe muszą jeździć ci czołowi zawodnicy bo tam gdzie ja jestem to 40 jest wąską oponą a zazwyczaj jest 45-50 albo Thunder Burt i Race King.Tak jak @jajacek napisał na 32 szosowej można sobie dobre szutry pojechać, semislicki 32-35 też są fajne nawet na mniej dobrych szutrach ale jechać na 32-35 200-500km gdzie są piochy, błoto, tarka, płyty, tłuczeń i wysypane żużlem drogi to duża szansa na kapcia i trzeba posiadać tytanowy kręgosłup.
Greg29 Opublikowano 5 Lutego Opublikowano 5 Lutego W 2024 jechałem taki mały, lokalny maraton mtb/gravel dookoła jeziora Miedwie koło Stargardu, dystans niecałe 60 km, wymóg regulaminowy to opona minimum 35c. Mimo, że w nazwie było mtb/gravel to chyba z 80-90% było po twardym, po asfalcie i w tym może jakieś 10-15% po płytach. Czołówka śmigała na naprawdę wąskich semislickach, niemal szosowych. Ja jechałem na semislickach 40c (zastanawiałem się też nad 35c ale w końcu nie zmieniłem opon i pojechałem na 40c bo te akurat były na rowerze) i ani razu nie miałem problemu z trakcją 😁
jajacek Opublikowano 5 Lutego Opublikowano 5 Lutego Też się w takim ścigałem. Tylko wiele lat wcześniej. Puchar Polski w Maratonach Szosowych dookoła jeziora Jeziorak. Jechałem w kategorii rowery inne 🙂 Na crossie 15 kg na oponach 35, chyba Schwalbe SmartSam. Wyciągnąłem średnią ponad 30 i stałem na pudle na najniższym stopniu 🙂 Były sekcje szutrowe ale spoko dało radę. Dystans 80 km. Wtedy gravele nawet nie istniały 🙂
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się