Skocz do zawartości

Poteznye

Użytkownicy
  • Postów

    3
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Poteznye

  1. Hej, od kilku dni intensywnie przeglądam rowerową sferę internetu szukając informacji dot. bikefittingu. W opiniach Google ludzie polecają praktycznie wszystkie studia w Warszawie, a na forach i fb widnieją jeszcze polecajki z 2020/21 roku. Ludzie i miejsca się zmieniają i myślę, że aktualizacja stanu na rok 2026 mogłaby pomóc amatorom sportów rowerowych w podjęciu właściwej decyzji fittingowej:) Opis mojej dolegliwości: po zakupie nowego roweru szosowego po przejechaniu 30-45km za każdym razem w lewym kolanie pojawia się ból o identycznym charakterze i lokalizacji- między godzinami 12 a 3- wewnętrzna strona kolana. Na poprzednim rowerze szosowym ból ten również był obecny, jednak wtedy były to początki szosowej przygody i dłuższych jazd, więc rzadziej się pojawiał. Chciałbym zacząć jeździć częściej i dalej jednocześnie maksymalizując fun i przyjemność z jazdy:) (mam buty z blokami Shimano spd). Zwracam się więc z prośbą o podzielenie się Waszymi -lub Waszych kolegów- opiniami i doświadczeniami fittingowymi w Warszawie i okolicach (Veloart, Salon rowerowy „Na szosie”, Absolute bikefitting Pruszkow, Pani Fitter Piaseczno, Dexter Lab Bikes, Roadbike, CentrumRowerowe.pl lub inne miejsca). Niestety terminy fittingów odległe a pogoda coraz piękniejsza, wiec jeśli ktoś miał podobny problem do mojego i udało się go jakimś sposobem rozwiązać to z wielką chęcią zastosuję każdą radę:) Szerokości:)
  2. Tak właśnie myślałem, że mądrzejsi powiedzą, że „uszosawianie” to błędny trop i tak czy siak najlepszym rozwiązaniem będzie szosa+mtb. Cały czas jednak mam w głowie doświadczenia z Krossa, czyli że typową szosą nie zjadę z asfaltu nawet na metr.. Przekonuje mnie argument braku amortyzacji w terenie, bo nawet na szosie czasem potrafi wytrząść ręce, ale czy nie dałoby się zredukować tego problemu za pomocą opon 45-50mm i niższego ciśnienia?
  3. Cześć, stoję na rozstaju szos, od 2-3 tygodni szukam, sprawdzam, przeglądam oferty rowerowe ale jest tyle opcji, że trudno się na cokolwiek zdecydować. Na rowerze jeżdżę w zasadzie od zawsze, ale od ok 2 sezonów traktuję rower bardziej jako rzeczywisty trening, na który wychodzę aby się zmęczyć niż zwykłą przejażdżkę. Głównym motorem tego procesu była przesiadka z 15 letniego Speca HRXC na Krossa Vento 4.0. Zasmakowałem nieco szosowej prędkości i od kiedy mam Krossa na Speca "do lasu" nie wyszedłem ani razu. Na co dzień w sezonie chciałbym jeździć/trenować w 70/80% na asfalcie, aby czerpać fun z prędkości + wzbogacać sezon gravelowymi ultra. Potrzebuję więc gravela, którego zdecydowaną większość sezonu będę używał w zasadzie jak szosę, opony terenowe zmienię na slicki 32mm i będzie jeżdżone. Na żywo oglądałem już Speca (choć w tym budżecie będzie raczej ciężko), Bianchi Arcadex/Impulso, Treki i Pinarello i póki co Pina mnie przekonuje najbardziej (https://pinarello.com/global/en/bikes/gravel/competition/new-grevil-f/new-grevil-f1-shimano-grx-610). Z drugiej strony przeglądałem również OLX i jest tam wiele ciekawych rowerów - np. Speców na lepszych osprzętach w tym budżecie, ale trochę strach kupować używany, jak człowiek się nie zna tak dobrze, a oprócz tego przy zakupie nie otrzymuje gwarancji... Proszę więc o radę jak do tematu podejść, na co zwrócić uwagę przy wyborze, czym się kierować albo czy może rzeczywiście nie rozejrzeć się za czymś używanym? Będę wdzięczy na każde słowo i opinię 🙂 Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...