Jaki rower kupić – pytanie od czytelniczki

Otrzymałem e-mail z prośbą od Sylwii, czytelniczki tego bloga – by pomóc jej w zakupie roweru trekkingowego. Jako, że pytanie jest dość rozbudowane, postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości Sylwii w tym właśnie wpisie. W prywatnej korespondencji przeszedłem z Sylwią na Ty, ale pozostawiłem oryginalną treść pierwszego e-maila.

Witam!

Piszę do Pana, gdyż w najbliższym czasie planuję zakup roweru. Podczas wertowania artykułów w Internecie w poszukiwaniu porad na co podczas owego zakupu zwrócić uwagę, trafiłam między innymi na Pańską stronę rowerową. Zauważyłam, że jest Pan wielkim miłośnikiem rowerów i ma na ich temat sporą wiedzę. Dlatego postanowiłam do Pana napisać i uprzejmie poprosić o pomoc w wyborze odpowiedniego modelu, jeśli oczywiście będzie Pan miał czas i ochotę aby mi coś doradzić.

Blog rowerowy zakup roweru
fot. Pedro Simoes

Zdecydowałam się na rower trekkingowy (jeżdżę głównie po mieście i drogach asfaltowych, bardzo rzadko tzw. „wertepami” choć czasem się zdarzy). Jeśli chodzi o wymienione przez Pana aspekty na które warto zwrócić uwagę (cena, ciężar, obręcze…) opiszę je może po kolei:

CENA: na chwilę obecną dysponuję kwotą do 1 000 złotych. I tu moje pytanie czy w tej cenie kupię „naprawdę” dobry rower czy warto jeszcze trochę odłożyć?

Niestety muszę Cię zmartwić. Za 1000 zł kupisz w miarę porządny rower, ale nie będzie on niestety naprawdę dobry. Nie napisałaś ile kilometrów miesięcznie jeździsz, ale jeżeli są to dojazdy po kilka kilometrów do pracy/szkoły to 1000 zł nie będzie złą kwotą.

CIĘŻAR: nie mam tu jakiś specjalnych ambicji jeśli chodzi o „odchudzanie” roweru, choć wiadomo, że nie chciałabym także, aby był bardzo ciężki.

Jeżeli kupisz w pełni „uzbrojonego” treka (błotniki, bagażnik) to niestety ale lekki nigdy nie będzie. Ale najważniejsze by oscylował maksymalnie w okolicach 16-18 kg.

OBRĘCZE: myślę, że skoro użytkowanie głownie asfaltowe to te 28 cali będą lepsze. Oczywiście aluminiowe, chciałam tylko zapytać o dokładne znaczenie tych oczek przy szprychach: co takiego one dają, jak się jeździ, gdy ich nie ma, czy faktycznie warto się na takie zdecydować?

28 cali będzie zdecydowanie lepszym wyborem, będziesz mogła szybciej jeździć i sprawniej podjeżdżać pod krawężniki. Jeżeli chodzi o oczkowane obręcze, to jest to po prostu wzmocnienie łączenia szprychy z obręczą. Dzięki temu koło jest bardziej odporne na rozcentrowanie – czyli mówiąc prościej – jest mniejsza szansa, że będzie po jakimś czasie biło na boki.

PRZEŁOŻENIA I BIEGI: oczywiście trzy przełożenia z przodu oraz 7 z tyłu.

W tej cenie w zasadzie nie ma innego rozwiązania. Tak naprawdę 7 zębatek z tyłu w zupełności wystarczy. Jeżeli masz ambicje do pojeżdżenia czasem ciut szybciej – szukaj 11 zębów z tyłu, choć to może być karkołomne zadanie, by taki rower znaleźć :)

MANETKI: wolę obrotowe ale nie jest to dla mnie najistotniejsze.

Manetki to już kwestia kto co lubi. Miałem kiedyś obrotowe, teraz mam cyngle i tak naprawdę jest mi to bez różnicy.

HAMULCE: chciałabym, żeby były tarczowe. Szukając jednak w Internecie znalazłam wiele opinii odnośnie tego czy lepsze są mechaniczne czy hydrauliczne i nie wiem za bardzo, które powinnam wybrać.

Jeżeli mówimy o rowerze za 1000 zł – to zapomnij o tarczówkach. W tej cenie dostaniesz rower z mechanicznymi tarczami, ale nie będzie to dobry zakup – a przynajmniej w momencie gdy przyjdzie do regulacji takiego wynalazku. Lepiej postawić na lekkie, tanie w utrzymaniu i banalne w regulacji V-Brake’i. Przy jeździe rekreacyjnej naprawdę tarczówki są zbędne. Zwłaszcza badziewne tarczówki.

ZACZEPY I MOCOWANIA: rozumiem, że tu trzeba po prostu zwrócić uwagę na łatwy demontaż poszczególnych części. Czy może ma to jakieś większe znaczenie?

To już kwestia indywidualna. Szybkozłączki na kołach i siodełku przydają się bardzo, gdy często przewozimy rower np. w bagażniku samochodu. Ale jeżeli zostawiasz rower przypięty gdzieś na dłużej, zawsze zwiększa się ryzyko, że ktoś skubnie koło czy siodełko.

KLAMKI HAMULCA: aluminiowe.

Jak najbardziej – plastikowe są dla dzieci.

ORAZ RĄCZKI: wolałabym piankowe, ale to również nie jest najistotniejszy parametr.

Najważniejsze by Tobie było wygodnie. Rączki można dokupić już za 10-20 zł – więc masz szerokie pole wyboru.

AMORTYZATORY: jeżeli chodzi o amortyzatory, to czytałam, że dobre są bardzo drogie i głównie dla maniaków jazdy w terenie, a do jazdy miejskiej zupełnie wystarczający jest tylko przedni amortyzator. Chciałam więc tutaj zapytać czy warto zainwestować w taki rower z przednim amortyzatorem czy lepiej kupić zupełnie bez?

W trekkingu będziesz miała tylko jeden amortyzator. I bardzo dobrze. Bo tylny jest albo do jazdy w terenie, albo do „szpanowania” na osiedlu tanim rowerem z hipermarketuJa zrezygnowałem w swoim rowerze z przedniego amortyzatora – ważą te ustrojstwa bardzo dużo, a amortyzacja jest kiepska. Ale jeżeli nie masz zamiaru bić rekordów prędkości – weź z amortyzatorem, do podjeżdżania pod krawężniki się przyda.

Dodatkowo z innych Pana artykułów czytałam jeszcze między innymi o:

RAMA: chciałabym by była aluminiowa

Teraz coraz trudniej znaleźć stalową ramę. Dobra stalowa rama nie jest zła, ale kosztuje krocie :) Tak więc pozostaje aluminium.

PEDAŁY SPD: jeszcze na takich nie jeździłam, ale skoro Pan poleca i ogólnie czytałam sporo pozytywnych komentarzy na ich temat, myślę, że chętnie bym się na takie zdecydowała.

To zależy ile i gdzie jeździsz. Na bardzo krótkie dojazdy SPD nie ma sensu, no chyba, że kupisz pedały z dodatkową platformą do jazdy w zwykłych butach.
SPD to cudowny wynalazek, ale wymaga inwestycji. Pedały to koszt min. 80 zł, buty 120 zł za jakieś cywilne i od 200 zł za bardziej sportowe wersje. Tutaj nie radzę oszczędzać i postawiłbym na dobre i sprawdzone Shimano lub SIDI.

DODATKOWO: Nie wiem natomiast na jaką kierownicę i siodełko się zdecydować, czy te elementy są jakieś szczególnie ważne?

Bardzo ważne! O siodełku przeczytasz tutaj, a o kierownicach rowerowych tutaj.
Jeżeli chodzi o siodełko – to ma Ci się wygodnie siedzieć. Po prostu. A do kierownicy masz swobodnie dosięgać bez wyciągania się. I na szerokość musi być taka, żebyś nie czuła się jak jaskółka w locie. Kierownicę jeżeli jest za szeroka – zawsze można skrócić :)

Mam nadzieję, że Pana nie zanudziłam, ani nie zamęczyłam moim mailem. Będę wdzięczna za każdą poradę. Czy moje wybory poszczególnych parametrów są dobre i czy mam szansę znaleźć takowy rower? No i oczywiście w jakim mniej więcej będzie on się znajdował przedziale cenowym?

Z góry dziękuję za odpowiedź.

Pozdrawiam i życzę miłego dnia Sylwia J

Za 1000-1200 zł znajdziesz przyzwoity rower trekkingowy, który ma szansę trochę czasu Ci posłużyć.
Rowery z tego przedziału to rowerowa ciemna strona mocy. Bo to rower ani tani, ani bardzo dobry. Taki pośrodku i może właśnie taki złoty środek będzie w tym przypadku najlepszy :)

W razie pytań – chętnie pomogę (i inni czytelnicy zapewne też) w komentarzach do tego wpisu. Zapraszam także do lektury cyklu wpisów „Jaki rower kupić do konkretnej kwoty„, gdzie wymieniłem najciekawsze rowery do 1000, 1500, 2000, 2500, 3000 i 4000 złotych.