Dlaczego nie warto kupować roweru w hipermarkecie/supermarkecie?

Szał na hipermarketowe rowery (zwane żartobliwie „makrokesz”) trochę minął, ale problem pozostał. Nadal na forach rowerowych pojawiają się osoby pytające o rowery w cenie dobrych adidasów. I zwykle bardzo twardo obstają przy swoim zdaniu – szukając akceptacji dla swojego pomysłu. Nie owijając w bawełnę, dlaczego rowery z hipermarketu to złe rowery? (Jeżeli chcesz kupić porządny rower, za niewygórowaną cenę przejdź do tego wpisu).

Zaznaczę tylko, że nazwa „rower z hipermarketu” to duże uproszczenie. Badziewne rowery można także kupić na Allegro czy na giełdzie rowerowej. Czasem nawet w niektórych sklepach rowerowych można znaleźć takie wynalazki, ale są to najczęściej mało poważne sklepy. W każdym razie nawet w markecie da się czasami znaleźć porządny rower, wszystko zależy od polityki danego sklepu. Pisząc o rowerach z marketu/giełdy/Allegro mam na myśli rowery dla dorosłych najtańszego sortu (rzędu 200 złotych), fatalnej jakości.

Rowery marketowe składane są z najtańszych części, zwykle bardzo marnej jakości. Naprawdę: BARDZO MARNEJ. Taki rower ma być tani – a oszczędności szuka się dosłownie na każdej części. Pedały, hamulce, manetki hamulcowe wykonane z plastiku –żaden problem. Piasty z najtańszymi łożyskami, śruby z najtańszych materiałów, przerzutki dla których słowo „regulacja” to abstrakcja itd. Często na blogu dostaję informacje od osób, które muszą zainwestować w takie złomy duże pieniądze, by doprowadzić je do stanu używalności. Zazwyczaj się to po prostu nie opłaca i lepiej kupić inny rower.

Bardzo tani rower
Oczywiście osobom nie jeżdżącym na co dzień na rowerze, ciężko to zrozumieć. Panie, przecież rower to rower. Dwa koła, rama, kierownica, pedały i jedziemy! W takim razie zastanówcie się jak jest z jakością np. koszulek, które kosztują 5 zł za trzy sztuki? Albo z zegarkami za 8 zł.

Z taką koszulką czy zegarkiem jest pół biedy. I tak wiadomo, że szybko będzie do wyrzucenia, ale od nich nie zależy nasze bezpieczeństwo. A od roweru – jak najbardziej zależy.
Już nawet mało istotne jest to, że takie rowery bardzo szybko łapią luzy gdzie tylko się da, że praktycznie niemożliwe jest ich wyregulowanie na 100% i że są ciężkie. Trudno – ktoś kto decyduje się na najtańszą opcję, musi to brać pod uwagę.

Ale już bardzo istotne jest właśnie BEZPIECZEŃSTWO. W internecie można poczytać o sytuacjach gdy w takich rowerach złamała się kierownica, odpadły pedały czy hamulce. O ewidentnych konsekwencjach nawet nie muszę pisać. Nawet najlepsze ubezpieczenie czasami nie pomoże.

Jeżeli nie wierzysz w opinie internetowe przejdź się do najbliższego sklepu rowerowego i zapytaj w serwisie czy naprawiają rowery z hipermarketów. A jeżeli zdziwiony usłyszysz, że NIE – zapytaj dlaczego. Myślę, że dostaniesz taką samą odpowiedź jak moja.

Zapraszam do przeczytania wpisu – jaki rower kupić, by nie wydać fortuny, a kupić coś porządniejszego niż hipermarketowy złom.

//Aktualizacja 2015 – podtrzymuję to co tu napisałem, rowery za 300-500 złotych nadają się jedynie do dojeżdżania po bułki. Ale coś się ruszyło i w marketach pojawiają się też porządne rowery. Sam miałem niedawno okazję takie przetestować (link do testu). I wierzę, że z roku na rok będzie coraz lepiej, a rowery z tektury znikną z naszego krajobrazu.