Jak przerobić rower górski na szosowy

Mogę się założyć, że wielu z Was marzy o uniwersalnym rowerze – szybkim na asfalcie i jednocześnie takim, który poradzi sobie w trudnym terenie. Byłoby świetnie, gdyby takim rowerem można było jeszcze wybrać się na wyjazd z sakwami i dojeżdżać wygodnie do pracy czy szkoły. Zmartwię Was jednak – taki rower nie istnieje. Na drodze stanie nam kilka ograniczeń, między innymi pozycja za kierownicą, szerokość opon, rodzaj bieżnika, typ napędu oraz użyte akcesoria.

Pewną próbą pogodzenia wody z ogniem są rowery crossowe, fitnessowe oraz w pewnym stopniu przełajowe. Ale tak czy owak zawsze będzie to pewien kompromis. Tutaj poczytasz o typach rowerów, warto tam zajrzeć, zwłaszcza jeżeli chcesz dowiedzieć się czym są rowery fitness czy przełajowe.

Ten wpis powstał w 2010 roku

Napisałem go całkowicie od nowa.

A co zrobić, jeżeli chcemy rower górski przerobić na rower szosowy (tymczasowo albo na stałe)? Oczywiście „szosowy” w dużym cudzysłowie, ponieważ prawdziwej szosy nie zrobimy z niego nigdy. Ale jest kilka sposobów, by naszego terenowego przecinaka przystosować do szybkiego przemieszczania się po asfalcie. Nieważne czy chcesz od czasu do czasu wybrać się na asfaltową wyprawę, czy na stałe porzucić jazdę w terenie – w tym wpisie znajdziesz rozwiązanie :)

Rower górski przerobić na kolarzówkę

fot. Brandon

Pierwsza rzecz od której trzeba zacząć to opony. Do jazdy po asfalcie najlepiej nadają się takie z gładkim, albo lekko ponacinanym bieżnikiem – bez żadnych klocków. Taka opona będzie toczyć się o niebo lepiej, a przy okazji będzie dużo cichsza. Najlepiej aby była przy tym dość wąska, obniży to jej masę, a także pozwoli napompować do wyższego ciśnienia (w tym wpisie przeczytasz o oporze stawianym przez opony rowerowe). Ale jeżeli nie chcesz rezygnować z komfortu lub Twoje obręcze na to nie pozwalają, nie musisz decydować się na ultra-wąskie opony. Mogą być szersze, najważniejsze aby były gładkie.

Opony szosowe w górskim rowerze

Wymieniając opony warto pamiętać o tym, że do szerokich obręczy stosowanych w rowerach górskich nie założymy wąskich opon, które stosuje się w rowerach szosowych. Taka opona po prostu wpadnie do obręczy i nie uda się jej poprawnie założyć. A nawet jeżeli jakimś cudem się uda, jest ogromna szansa, że na pierwszym zakręcie wypadnie z obręczy (sam to przerabiałem wiele lat temu). Dlatego dobrze jest posiłkować się tabelką, którą znajdziecie we wpisie Jak dobrać oponę do obręczy rowerowej. Aby z niej skorzystać, musisz zmierzyć wewnętrzną szerokość obręczy (tak, tak, do tego pomiaru trzeba zdjąć oponę) i sprawdzić w tabeli, jaką oponę uda Ci się bezpiecznie założyć. Zwrócę uwagę na to, że tabelka podaje ultra-bezpieczne zakresy szerokości opon. Sam kilka razy złamałem jej wytyczne :) Ale tylko o kilka milimetrów.

Innym sposobem jest zakup drugiego kompletu kół razem z kasetą. Pozwoli to na błyskawiczne wymiany i przyda się zwłaszcza tym, którzy chcą robić to często. Do zmieniania opon dwa razy do roku będzie to niepotrzebny wydatek.

Pamiętajcie też, że opony oznaczane jako 28 i 29 cali (ETRTO 622) mają tę samą średnicę wewnętrzną, także z powodzeniem pasują na te same obręcze. Jeżeli masz 29-era, to po zmianie kół będziesz mógł (mogła) jeździć nawet na bardzo wąskich, szosowych oponach 28 cali (oznaczanych często jako 700C).

Typy opon na jakie można zwrócić uwagę to m.in.:

  • Schwalbe Kojak – moje ulubione opony o których nieraz pisałem na blogu. Gładkie jak stół, szybkie i można je kupić na koła 26″ (o szerokości 35 mm albo 50 mm), 27.5″ (o szerokości 35 mm) i 28/29″ (o szerokości 35 mm). Szerokość 35 mm daje z jednej strony pewien komfort, z drugiej strony można się na nich fajnie rozpędzić. A Kojak w rozmiarze 26 x 2.0″ to opona mega komfortowa, o szerokości jak w typowych góralach, jednocześnie nadal szybka.
  • Maxxis Detonator – fajna, typowo szosowa opona z delikatnymi nacięciami do odprowadzania wody. Dostępna w bardzo szerokim wyborze rozmiarów na koła 26, 27.5 oraz 28/29 cali. Od bardzo wąskich, typowo szosowych oponek 23 mm, aż po 40 mm, czyli bardziej komfortowe odmiany.
  • Schwalbe Big Apple – ta opona jest ciekawą propozycją dla tych, którzy nie chcą za nic rezygnować z komfortu jazdy, a jednocześnie woleliby aby opona nie stawiała niepotrzebnego oporu. Można je kupić na różne średnice kół i o szerokości od 2 do 2.35 cala (50-60 mm). Nie można ich nazwać pełnoprawnymi, szosowymi oponami, ale w porównaniu do agresywnego, terenowego bieżnika, różnica będzie bardzo zauważalna.

Na rynku jest oczywiście dostępna cała masa opon innych producentów. Warto poszperać samemu wśród ofert, by wybrać coś dla siebie. Zapraszam do obejrzenia jednego z odcinków Rowerowych Porad na YouTube, w którym opowiadam trochę więcej o rowerowych oponach.

Druga sprawa to amortyzator. Niestety podczas jazdy po równym asfalcie, niepotrzebnie odbiera energię z pedałowania (chyba, że masz możliwość jego zablokowania), a także jest znacznie cięższy od sztywnego widelca. Oczywiście w terenie jest niezastąpiony, a także osoby narzekające na bóle nadgarstków je sobie chwalą. Tak czy owak, jeżeli chcesz by rower był szybszy i lepiej przyspieszał oraz lżej jeździł – warto rozważyć wymianę amortyzatora na sztywny widelec.

Tak zrobiła moja Monika – jeździ głównie po mieście, a na bezdroża zapuszcza się jedynie od czasu do czasu i to też rekreacyjnie. Chciała aby rower stał się lżejszy, a wymiana amortyzatora na sztywniaka pozwoliła zrzucić ok. 1,8 kilograma, a to bardzo dużo. Na jej blogu przeczytacie co sama sądzi o wymianie amortyzatora na sztywny widelec. Na zdjęciach widać jeszcze stare opony typu semi-slick, które niewiele później wymieniła na bardziej turystyczne Schwalbe Marathon Mondial, które na swoim blogu.

Nie chcę Cię tutaj namawiać na porzucenie amortyzatora na rzecz sztywnego widelca. Ale jeżeli masz wrażenie, że wcale nie jest Ci potrzebny – warto rozważyć przejście na sztywną stronę mocy :) Na rynku są dostępne różne widelce: stalowe, aluminiowe, karbonowe, przystosowane do hamulców tarczowych, szczękowych itd. Warto tylko pamiętać, że są dostępne w różnych długościach i z doświadczenia wiem, że może się nie udać znaleźć takiego, który idealnie zastąpi nasz amortyzator. Zawsze trochę geometria roweru się zmieni. Można to częściowo niwelować podkładkami pod mostek, aczkolwiek szukałbym widelca o jak najbardziej zbliżonych wymiarach do aktualnie posiadanego.

Korba szosowa Shimano

Kolejny element na mojej liście to napęd, którego najważniejszymi elementami są korba i kaseta. Od razu ostudzę zapędy tych, którzy chcieliby swoją górską korbę wymienić na szosową, najlepiej o największej tarczy z 55 zębami. Nie do końca jest tak, że im więcej zębów z przodu i mniej z tyłu, tym szybciej pojedziemy. Jest to prawda, ale tylko przy założeniu, że będziemy kręcić pedałami z tą samą prędkością. A im twardsze przełożenie, tym bardziej trzeba być wytrenowanym, by zadane tempo kręcenia utrzymać. Przykład? Na górskim przełożeniu 42×11, kadencji 70 (liczbie obrotów korbą na minutę) i oponach 26×2.0″ pojedziemy 38 km/h. Wymieniając przednią zębatkę na taką z 50 zębami i przy tych samych założeniach, pojedziemy 45 km/h. Trzeba się tylko zastanowić czy damy radę utrzymać takie tempo przy o wiele twardszym przełożeniu.

Reasumując – skorzystaj z kalkulatora prędkości – trzeba tam podać rozmiar kół, wpisać zębatkę/zębatki z przodu i z tyłu, a po przeliczeniu wejść w zakładkę Speed. Jeżeli czujesz, że na najtwardszym przełożeniu możesz pojechać szybciej, ale brakuje Ci już biegów, wtedy pomyśl nad zmianami w napędzie. Oczywiście jeżeli nie będzie kolidowało Ci to z ewentualną jazdą w terenie. Pamiętaj też o kompatybilności napędów – wymieniając korbę na taką o większej ilości zębów, zapewne będziesz musiał wymienić także przednią przerzutkę.

Można pomyśleć także o wymianie kasety, choć nie jest to aż tak konieczne. Jeżeli masz założoną typowo górską kasetę o rozpiętości zębów 11-32, a tych największych nie używasz, możesz pomyśleć o wymianie kasety np. na 11-25 czy 11-28. Dzięki temu kaseta będzie ciaśniej zestopniowana, czyli łatwiej będzie dobrać odpowiednie przełożenie podczas jazdy. Przy okazji będzie trochę lżejsza, co ma pewne psychologiczne znaczenie :)

Baranek szosowy do górala

Ostatnia rzecz, która może pomóc upodobnić Twój rower górski czy crossowy do szosowego to kierownica. Wiele osób zastanawia się czy można przeprowadzić taką operację. Niestety nie jest to taka prosta sprawa. Kierownica szosowa ma trochę większą średnicę, niż ta w rowerze górskim. I po prostu nie będziemy mogli założyć obejmy od manetek oraz klamek hamulcowych. Shimano podaje, że ich obejmy klamek, manetek i klamkomanetek mają: na kierownicę prostą średnicę 22,2 mm, a na kierownicę szosową średnicę 23,8 – 24,2 mm. Tak więc założenie baranka nie będzie proste, jeżeli w ogóle będzie możliwe.

Można kombinować z założeniem klamkomanetek, ale to ciągnie za sobą dodatkowe koszty. Jeżeli masz hamulce V-brake, trzeba byłoby je wymienić na cantilever, albo mini V-brake, zwykłych V-ek klamkomanetki nie obsłużą. Pozostanie jeszcze kwestia kompatybilności z przerzutkami. Tak samo będzie w przypadku hamulców tarczowych, zapewne pojawi się potrzeba wymiany zacisków hamulców.

Szczerze? Jak dla mnie skórka niewarta wyprawki. Za dużo elementów trzeba wymienić, aby taka operacja się udała. Oczywiście jeżeli bazowalibyśmy na używanych częściach, to nawet wymieniając sporo elementów – nie kosztowałoby to fortuny. Ale moim zdaniem szkoda zachodu. Tym bardziej, że geometria rowerów górskich nie za bardzo przystosowana jest do kierownic szosowych.

Lemondka do roweru górskiego

Ciekawą opcją może być za to założenie lemondki. Kojarzy się głównie ze sportową jazdą na czas, ale jest także chętnie używana przez długodystansowych turystów. Można ją założyć także na prostą kierownicą i cieszyć się bardziej aerodynamiczną pozycją. Lemondki nie są drogie, proste modele można dostać już za 60-70 złotych. I jest to ciekawa opcja godna rozważenia.

I to już wszystkie pomysły jakie przygotowałem. Podsumowując – najwięcej zyska się wymieniając opony. Jest to najtańsza i najłatwiejsza forma polepszenia jazdy po asfalcie. Wymiana amortyzatora na sztywny widelec również da wiele. Przy napędzie najlepiej kombinować w miarę zużywania się części, a kierownicę raczej zostawiłbym w spokoju.

 


 
  • Michał K.

    Widzisz, amortyzator z blokadą ma to do siebie, że jeśli go zablokujesz a potem wjedziesz na nierówność, ubytek albo większy dołek, to możesz się pożegnać z amorkiem. Lock-out to jak dla mnie jest tylko na nowe drogi rowerowe. Nasze polskie ulice i szosy nie nadają się na lock-outy. Już lepiej niech kierownica się trochę ugina. Chociaż sam niestety jeżdżę na amortyzatorze przednim i mogę powiedzieć szczerze, że nie ma lepszego rozwiązania niż zwykły aluminiowy widelec :)

    • kaczan

      Ja jakiś czas temu kupiłem rower z amortyzatorem do miasta. Komfort jazdy na naszych ddrach, z kostki jest rewelacyjny. Niestety jest poważna wada takiego rozwiązania. Brzuch mi strasznie rośnie ;). Wcześniej na sztywnym widelcu mięśnie brzucha znacznie mocniej pracowały, aby można było jechać z podobną prędkością

    • Nadaja. Na Wawke tylko amorek z lockiem. Na kostce i asfalcie blokuje. Na kraweznikach odblokowuje. Manetka w wygodnym miejscu.

  • Nawet zblokowany amortyzator powinien mieć delikatny skok. Ale oczywiście – piszę o w miarę równych drogach, im twardszy ma się przód – tym bardziej trzeba dziury omijać.

    Ja mam szywny, aluminiowy widelec i już się nauczyłem, że dziura=prawdopodobne problemy :)

    • TAdamski

      jest jeszcze opcja FOX 32 Float – ale to już zupełnie inne podejście ;)

  • dziwota

    Faktycznie Lock-out minimalnie się ugina, ale nie jest to uginanie takie jak amortyzator, bardziej bym to określił jako niewielką przestrzeń między naturalną pozycją amortyzatora, a jego blokadą.

    Co się może popsuć na sztywnym widelcu oprócz scentrowania koła? Bo felgi to i tak się wymienia co sezon lub co dwa, więc można je poświęcić :)

    • TUKAN TOM

      Co to za obręcze, ze je wymieniasz co 2 lata? Koło powinno wytrzymać minimum 5 lat i to bez względu na rodzaj jazdy. Oczywiście nie mówię o przypadku gdy mamy wywrotkę lub katujemy koła trekingowe na zjazdach dla MTB lub „zjazdówkach” przy takim niedopasowaniu osprzętu do rodzaju jazdy nie ma siły ale można jeszcze centrować co znacznie przedłuża żywotność koła.

    • Jacek

      felgi co sezon lub dwa… Pffffff. Jak się waży 160 kg to ok, dwa lata to maks. Ale żeś pojechał.

  • Co sezon czy dwa? Ja nie traktuję roweru aż tak brutalnie żeby tak często obręcze zmieniać :)

  • Anonymous

    Cześć
    Chcę zrobić coś podobnego z moim góralem, nie wiem tylko jakie opony wybrać :(
    Chyba najlepsze będą schwalbe kojak albo continental sport contact?
    Czy opona 1.5 cala będzie dobra jeśli ważę ok. 100 kg ?

  • Teraz jeżdżę na Kojakach i złego słowa o nich nie powiem.
    Ale w rozmiarze 26″ Kojaki mają szerokość 1.35 i 2.0, 1.5 chyba nie ma (przynajmniej producent o tym nic nie pisze).

    Ja ważę niecałe 80 kg i 28×1.35 są okej. Myślę, że jak znajdziesz podobne opony tylko 28×1.5 to też będzie dobrze.

  • Anonymous

    Dzięki za odpowiedź, zamówiłem Continental Sport Contact, mam nadzieję, że to był dobry wybór.

  • Bartek

    Odnośnie kasety, (osobiscie nie spr, ale wiele osob potwierdza) Podobno przerzutki typu shadow, a wiec wszystkie wyzsze shimano, mają problem z ogarnieciem kasety mniejszej niz 28t. Tak więc z tym bym uważał

  • Anonim

    a czy kolezenstwo orientuje sie, czy na mozna zalozyc opone, ktora jest wezsza od kola? moje kola to 26×1,95. moge zalozyc opone 1,5, czy musze sie bawic w zmiane kol?

  • Założyć można, ale może być problem z tym, że opona będzie się chować za głęboko w obręcz. Co może prowadzić do problemów.

    Zależy jeszcze jaką masz obręcz szeroką. Najlepiej zdejmij oponę i zmierz szerokość wnętrza obręczy.

  • szosa

    zmieniasz kierownice na szosową i wąskie koła i masz pseudo szosówkę ale osobiście wolał bym uzbierać trochę gotówki i kupić w sklepię jakiś tańszy egzemplarz szosy

  • spec

    A czy mogę zmienić koła z 26 na 28 cali? teraz mam 26 i pozostaje ok 3cm luzu pomiędzy oponą a tymi metalami z tyłu/podkową w amortyzatorze.

  • Pierwsza sprawa – po co coś takiego robić? Jak chcesz szybciej po asfalcie pośmigać, załóż jakieś semi-slicki, albo slicki i już. Za dużo zachodu może być z wymianą kół.

    Druga sprawa – nawet jeżeli założysz takie koła, to totalnie zmieni się geometria roweru, przystosowanego do innych kół. Dodatkowo jeżeli masz hamulce szczękowe pojawi się problem z ich umiejscowienie, bo obręcz będzie teraz wyżej.

    Według mnie szkoda zachodu i może i tak z tego nic nie wyjść.

  • brudger

    można zmienić starszy MTB na rower trekkingowy. W większości ram 26″ mieści się koło 28″. Wystarczy u pana od tłumików przyspawać wyżej piwoty hamulców – 10Zł sama operacja (piwoty można obciąć albo zostawić stare i nowe dospawać z drugiej strony ramki-wtedy rama pozostanie uniwersalna). Potem kupić na allegro znośny widelec 28″ – ok 30 zł. I złożyć całość – dodać koła 28″ i mamy rower trekkingowy. Tak tak – specjaliści od czepiania się będą się czepiać że geometria że sylwetka itp. Główno prawda – to że suport pójdzie w górę o 2 cm to żadnen problem – różnica nieodczuwalna – rower prowadzi się tak samo dobrze jak wcześniej. I do tego jest oryginalny. Ja wykorzystałem do tego fajną ramę Univegi Alpina 5,3 – super się sprawuje teraz. Przeróbka kosztowała 50 zł (koła miałem)
    P.S – pozdrawiam ściemniaczy amatorów udających specjalistów od składania rowerów którym nic się nie podoba

  • polaris

    Koła 28″ z oponą 700x23C ma identyczny obwód jak 26×2.125 więc wejdą pewnie w każdą ramę 26″, a ponieważ mają identyczne obwody świadczy to dobitnie o tym, że geometria całego roweru się nie zmieni względem podłoża ani o 1 stopień, natomiast radykalnie się zmieni jeśli kolego doradzający wymienisz właśnie widelec amortyzowany na zwykły, który obniża główkę ramy od 5 do 10cm względem podłoża – wszystkie kąty ulegną sporej zmianie i to będzie całkiem inny rower, np. powstałe zbyt pionowe ustawienie główki ramy a tym samym widelca względem podłoża ułatwi nam loty szybowe przez kierownicę na byle dziurze czy ostrym hamowaniu przednim hamulcem. Piszmy z rozwagą…

  • Zastanawiam się czy przeczytałeś dokładnie to co napisałem. Co da Ci wkładanie kół 28″ do roweru przystosowanego do 26″? Chyba, że chcesz się bawić w przenoszenie piwotów od hamulców. Przy tarczowych jest mniej zabawy.

    Co do sztywnego widelca, są na rynku widelce przeznaczone do rowerów MTB z kołami 26″ i nie widzę przeszkód by coś dobrać odpowiedniego do posiadanej ramy.

  • brudger

    Co do lotów szybowcowych – moja univega miała sztywny widelec 26 – więc założenie widelca 28 wręcz podniosło pozycję o 2-3 cm w górę. Kolejna bzdura wypisywana przez ściemniaczy amatorów. Kolego – o jakich 10 cm piszesz? Nie wiesz że nawet jeśli stracimy 5 cm na braku amortyzatora to możemy podnieść wspornik kierownicy – założyć troszkę inną kierownicę i wszystko zbilansować?

  • pit

    ja zmieniłem meride crossvay 10v na szosowke i jezdzi sie dobrze, moge podeslac zdjecia

    • Tomasz

      Z chęcią zobaczę

  • Zangetsu

    A co z wymianą kierownicy na baranek?
    Zdało by to egzamin w rowerze trekkingowym/crossowym?
    Oczywiście trzeba by było wymienić całe hamulce, bo podobno V-ki nie działają z szosowymi klamrami…
    Ale chodzi mi o geometrie i ogólną wygodę…

    • #roweroterapia

      nie wyobrażam sobie w ogóle takich modyfikacji w MTB, jeżdżę sporo na przełaju i po przejściu z MTB uważam, że na długie trasy baranek jest super i bardzo komfortowy, natomiast przy technicznych zjazdach w bardziej wymagającym terenie (las) marzę o normalnej prostej kierze :) i znacznie lepszej dzięki niej kontroli nad rowerem.

    • TUKAN TOM

      Potwierdzam wypowiedź „roweroterapia” i odradzam takie zabiegi jak zamiana kiery na barana to już lepiej dopiąć długie rogi i zamontować ja w dolnej pozycji, a tak generalnie to czy ma sens crossa przerabiać na pseudo szosę nie lepiej kupić tanią szoskę.

  • @Zangetsu – jeśli chodzi o geometrię i wygodę, to cóż, ciężko powiedzieć. Każdy rower jest inny i nie widząc Twojego na żywo, ciężko wyrokować. Ale da się założyć, a potem ew. pokombinować z innym mostkiem na przykład, w razie gdyby się okazało, że coś nie do końca pasuje.

  • Krzysztof.K

    Witka
    Do starego Kellysa Quartz Dsc (zimówka) planuje wsadzić sztywniaka pewnie mosso bo cenowo wypada najlepiej. Spadek wagi w stosunku do RST Gila Pro TnL (2735g)
    to będzie ponad 2kg. Jest tylko jedna kwestia może ktoś wie czy nie będzie problemu aby w ten sztywniak wsadzić oponę 2,25 ?

  • Paproc

    Cześć, nie mogę znaleźć wpisu w którym była by wyjaśniona kompatybilność przerzutek itd. Czy jak zmienię ilość zębów na korbie to czy muszę zmieniać też przednią przerzutkę (ALIVIO FD-M430)? Czytałem też, że mogą wystąpić problemy przy wrzucaniu ze średniej zębatki na największą.
    PS Próbował ktoś montować lemondkę do górala xD? Oczywiście jeżeli ma się na nim w miarę odpowiednią pozycje.

    • Hej, wystarczy wpisać numer przerzutki w Google + dopisać „spec” i dostajemy wszystko na tacy :) Ta Alivio obsługuje tarcze z 48 i 44 zębami i oprócz tego maksymalna różnica pomiędzy największą i najmniejszą tarczą może wynosić 22 zęby, natomiast minimalna różnica między największą a średnią to 12 zębów.

  • Greg

    Witam. Ja tak trochę OT. Przeczytałem gdzieś, że jeśli chodzi o obręcze to dla kół 28 i 29 są takie same, a same koła różnią się tylko wysokością opony. Prawda to jest? To by tłumaczyło ilość asortymentu w sklepach, wydaje mi się że tych 29 jest większy wybór niż 28. Chciałbym zapleść sobie nowe koła do roweru crossowego i tozumiem to tak, że mógłbym kupić obręcze 29 cali o średnicy wewnętrznej 19mm i założyć do nich jakieś opony 700c x 38? Z góry dziękuję za odpowiedź, trochę zielony w tym jestem ;-)

    • Hej, więcej informacji na ten temat znajdziesz w tym wpisie:

      https://roweroweporady.pl/jaka-opona-do-obreczy/

      Typowe obręcze 28″ i obręcze 29″ mają tę samą średnicę – 622 mm. Są jeszcze inne standardy 28″, ale stosowane głównie w rowerach miejskich rodem z Holandii. W każdym razie jeśli zobaczysz oznaczenie 622, to będziesz w domu.

  • Sylwia Kastrau

    Ech, mam rower, w którym jedyne, co pozostaje mi wymienić, to opony i pomyśleć o innej kasecie: amortyzatorów nie ma, dość niską, prostą kierownicę natomiast ma, jest lekki, zębatki w korbie 48, a i tak wlecze się jak ślimak ( ostatnie średnie rzędu 15km/h :( ). W teorii jest góralem, ale jest to stary model, więc bez dzisiejszych wodotrysków. Planuję dać go do serwisu, to może coś poradzą. Może przyrdzewiał gdzieś, gdzie tego nie widzę. I przerzutki są ustawione na max, a czuję, że mi lekko – dałoby się włożyć więcej siły w pedały, ale rower już zwyczajnie nie może. Jednak nie wydaje mi się, że kiedyś było „aż tak źle”.

    • Jeżeli na tarczy 48 jedziesz 15 kilometrów na godzinę, to wcale mnie to nie dziwi. To przełożenie nadaje się do dużo, dużo szybszej jazdy. Zmień blat na środkowy z przodu, a z tyłu trzymaj się zębatek 12-14 i staraj się sporo pracować nogami. Na takim przełożeniu spokojnie można jechać 25-30 km/h, bez wkładania w to olbrzymiej siły.

      • Sylwia Kastrau

        Tylko, że na środkowym, jak jest dobry teren, kręcę naprawdę bardzo szybko, zdecydowanie za szybko i zaraz się męczę, a często jest tak, że rower się rozpędzi i pedałuję samo powietrze, bo nie mam oporu. Jak jestem na 48 mogę kręcić cały czas w umiarkowanym tempie, a jak jest płasko, to nawet kręcę szybciej niż inni rowerzyści. Obserwuję czasem takie rzeczy — zwykle jadą szybciej, a kręcą mniej :( Nawet ci z bardzo szerokimi oponami trekingowymi, które po asfalcie nie powinny tak śmigać. Na środkowy przeskakuję jak jest lekki lub większy, ale dłuższy, podjazd (nigdy nie daję na najniższy, bo wtedy pedałuję jak wariatka, a rower jedzie spacerowym tempem). Wtedy bardziej opłacałoby się zsiąść i prowadzić go obok.

        Swoją drogą, miałam ostatnio nieprzyjemność przejechać się na pożyczonym rowerze, który zwalniał, jadąc z górki, nawet bardzo wysokiej ^^ Gdy dojechał do płaskiego, to już praktycznie stał. Po pierwszej godzinie można było się zajechać, bo wjechanie pod jakąkolwiek górkę graniczyło z cudem. I tak zastanawiam się, od czego to zależy? Z zewnątrz rower jak rower; klasyczny góral nieco starszej daty, których na drogach wcale nie tak mało.

        • pjg

          Jeśli wiesz od czego jest tylna przerzutka, jest niemożliwą niemożliwością abyś kręciła jak szalona na ustawionej środkowej zębatce z przodu, no chyba, że z tyłu masz wysoki bieg (1-2-3). Ja mam zawsze środkową z przodu a startuję lekko na piątej z tyłu. W ten sposób mogę szybko rozpędzić rower do prędkości podróżnej. W zależności od sił, wiatru, terenu dojeżdżam do 7-8-9 z tyłu i mam prędkość 30-35-nawet 40 i nie czuję jakbym miał się zapedałować na śmierć. Nawet nie zmieniam na największą z przodu, bo dla mnie to nie ma najmniejszego sensu. Mam złożone semi-slicki Kendy 26″ 1.95

    • Mociumpel

      Rusz kołem – jeśli kręci CI sie każde po mocniejszym popchnięciu palcem minute to przyczyna tkwi w niewłaściwym doborze przerzutek z jakich korzystasz.
      Jeśli koła Ci się kręcą kilkanaście sekund to moc tracisz albo na ośkach (do wymiany zależnie od tego co to za konstrukcja albo łożyska albo kulki albo całe koło) albo hamulec trze Ci o obręcz – wtedy należy poluzowac linki i jeśli dalej trze to wyprostować obręcz.
      Jeśli koła chodza Ci poprawnie i uważasz ze przełożeń także używasz właściwie to możliwe że masz zatartą ośkę w suporcie napędu (czyli w tym co kręcisz) – wtedy jak z kołami – wymiana albo olej.
      Jeśli mimo wszystkich prób wychodzi że masz rower jak złoto to pozostaje CI jedynie … zabranie się za siebie ;) i złapanie kondycji – bez Ciebie rower jak stoi tak stał będzie …

  • Jacek Kapela

    IMHO najwięcej się zyskuje na pozycji czyli aerodynamice. Obniż mostek mostek zdejmując wszystkie podkładki i ustaw równolegle do ziemi albo kup regulowany i obniż go tak nisko jak jest do dla ciebie do przyjęcia to zyskasz znacznie więcej niż na wymianie opon. Opony muszą być dostosowane do obręczy więc jeśli masz szerokie obręcze to nie możesz założyć opon szosowych. Takie rozsądne minimum to 700x28c albo 700x30c. Do prostej kierownicy można też założyć lemondkę. Założenie kierownicy szosowej spowoduje wydłużenie pozycji co może być dla niektórych nie do przyjęcia. Klamkomanetki szosowe nie współpracują zwykle z napędami MTB więc może być to nie lada problem. Po za tym wszelkie większe ingerencje oprócz zmiany opon i mostka nie mają IMHO większego sensu. Chcesz mieć szosę to kup szosę tudzież przełajówkę. Szkoda czasu i pieniędzy na zmiany napędu, klamek i kierownicy.

    • Ładnie podsumowałeś, z jednym tylko się nie zgodzę. Jeżeli masz w góralu opony z agresywnym, terenowym bieżnikiem, to wymienienie ich na takie o gładkim bieżniku zrobi OGROMNĄ różnicę.

      • Jacek Kapela

        Zgadzam się że zrobi dużą różnicę, ale na ile dużą nie odpowiem. Raz zdarzyło mi się w mokrą pogodą pojechać z kolegami na zimowy trening. Przyjechałem na trekkingu z błotnikami a oni jednak na szosówkach. Jechałem na oponach 700×42 Schwalbe Smart Sam napompowanych jakoś dość mocno. I okazuje się że jakoś mi specjalnie nie przeszkadzały i dałem radę rozpędzić się do 50 km/h na płaskim, na finiszu. Jechałem też latem w zeszłym roku z synem trening na szosie. Po drodze podłączyliśmy się do dwóch chłopaków z Łodzi którzy zrobili sobie wycieczkę szosą Warszawa – Łódź – Warszawa na góralach 29er’ach z oponami tak na oko min. 2 cale. Ale napompowanymi do maksa. Grzali cały czas 30 km/h. Myślę że kluczowy nie jest aż tak bardzo bieżnik ani szerokość opony ale ciśnienie.

    • Mociumpel

      1. pierwsze to opony – klocki na łyse to 30% sukcesu
      2. drugie to technika pedałowania – z wolniej na szybcie to kolejne 10% sukcesu:
      – przeciętna kadencja Kowalskiego z moich obserwacji to 60-70/min,
      – zmiana na 8090/min to dwa sukcesy – rozwój wytrzymałości tlenowej i szybsza jazda za darmo – trzeba tylko się przyzwyczaić do szybszego kręcenia i większej zębatki z tyłu.
      3. trzecie to już konieczność – aerodynamika – jazda pod wiatr powyżej 28-30/h pożera 80% naszej mocy – wtedy niezbędne są dodatkowe bajery zmniejszające opór – pochylenie, kierownica baran itd.

      Dla Kowalskich pierwsze dwa to podstawa – tzw. budowanie bazy, potem można iść dalej ale to drogie jest.

      Na góralu aerodynamiki bez większych wydatków cudów się nie zrobi – od szybkości jest szosa ew. poziom, od pagórów góral, od miasta góral z miejskim a na jezioro rower wodny ;)

  • Dr J

    „wielu z Was marzy o uniwersalnym rowerze – szybkim na asfalcie i jednocześnie takim, który poradzi sobie w trudnym terenie. Byłoby świetnie, gdyby takim rowerem można było jeszcze wybrać się na wyjazd z sakwami i dojeżdżać wygodnie do pracy czy szkoły. Zmartwię Was jednak – taki rower nie istnieje.”

    Istnieje. I to nie jeden. Wszystko rozbija sie o to co nazwiemy trudnym terenem. Wiekszosc tzw. gravel bikes to wlasnie rowery jakich tutaj szukasz. Maja geometrie zblizona do szosowej, brak amortyzacji, kola 700c lub 650b, szosowe kierownice i co najwazniejsze – opony z minimalnym bieznikiem ale duzej szerokosci: 35 do ponad 40mm. Wbrew pozorom rowery takie radza sobie bardzo dobrze w terenie o ile nie jest to trasa do downhillu. Na szosie tez jezdza szybko i sprawnie. Do tego zamocowanie sakw i blotnikow nie stanowi problemu.

    W Polsce, no coz, nie sa zbyt popularne.

    Aha, jesli chodzi o odpowiednie opony to polecam spojrzec tutaj: http://www.compasscycle.com/product-category/components/tires/

    • #roweroterapia

      „Do tego zamocowanie sakw i blotnikow nie stanowi problemu”.
      Pod warunkiem, że to nie karbon bo wtedy dochodzą kolejne rozwiązania związane z kosztownymi wydatkami na sakwy :). Poza tym zgadzam się z przedmówcą.

    • Pisząc o uniwersalnym rowerze miałem na myśli bardzo szeroki kontekst, czyli to co napisałem w tekście: szosa, teren, wycieczki, szkoła. Rowery o bardziej sportowej geometrii i z barankiem oczywiście się do tego nadają, ale ja mimo wszystko nie za bardzo wierzę, żeby taki rower był dobry na codzienne dojeżdżanie do pracy w ruchu miejskim chociażby.

      A wiele osób takiego roweru szuka, który byłby wygodny w każdej sytuacji. A tak się niestety nie da. Zawsze będzie to jakaś sztuka kompromisu.

      • Młody

        dlaczego? odpowiednio ustawiony baranek (geometria endurance) jest najwygodniejszą kierownicą jaka istnieje :-)

        Trzeba tylko troszkę się pomęczyć żeby wszystko odpowiednio poustawiać…

        • Nie wysuwałbym aż tak daleko idących wniosków, że baranek jest najwygodniejszy dla każdego i w każdej sytuacji.

          • Młody

            Oczywiście nie dla każdego. Nie jestem każdym (nikt nie jest każdym). Dla mnie jest najwygodniejsza.

            Wśród rowerów wyprawowych (nie trekkingowych, tylko wyprawowych) jest sporo jest rowerów zabarankowanych.

            Na różnego rodzaju ultramaratonach (dystanse 500+) 90% rowerów ma baranki (na tego typu imprezach najważniejszą rzeczą jest właśnie komfort) więc nie tylko ja tak uważam.

            I jakoś nie trafia do mnie tłumaczenie że baranek jest wygodny tylko na długich dystansach, bo niby jak? Jadę sobie 5km niewygodnie, 15 dalej niewygodnie i nagle trach przy 50km robi się wygodnie i mogę tak jechać bez końca? o.O

            Oczywiście nie każdemu taka kierownica może pasować, tak samo jak niektórzy wolą np. dłuższe/krótsze ramy niż wynikało by to z ich wymiarów.

            • No to tego, że dla Ciebie nie dodałeś :) Jesteś Młody, więc dam Ci dobrą radę, zawsze staraj się patrzeć na różne „najbardziej”, „najlepiej” z kilku perspektyw. Bo są różne sytuacje, różne osoby, różne preferencje :)

  • OlaP

    Można… tylko po co? Jak chcesz mieć rower szosowy to kup szosę. Jak chcesz mieć uniwersalny to kup przełaja lub fitness, jak terenowy to cross, a jak enduro to górski lub enduro właśnie. Po to są typy rowerów, żeby nie robić szosy z górala, zwłaszcza, że geometrii ramy nie zmienisz i pokładanie się na „baranku” na ramie górskiej może nie być zbyt komfortowe.

  • #roweroterapia

    Proszę o korektę w razie czego ale koszt zrobienia z MTB niby szosy to konieczność wymiany m.in. (jesli chemy naprawdę się zbliżyć przynajmniej do fitness bika który jest skrzyżowaniem szosy z mtb):

    – opon – 100 zł
    – potencjalnie pełnych kół – z 300 stówki
    – nie wiem jak z hamplami – niektorzy latają na v inni już na tarczy – też koszt w tym przypadku – bo zmiana amora pewnie wymusi nowy adapter.
    – amora na sztywny – ze 200 zł
    – kierownicy z owijką – powiedzmy 130 zł
    – napędu – załóżmy 350 zł
    – klamkomanetek 300 zł
    – tylny/przedni wózek – 350 zł

    Naturalnie, wszystko to można kupić używane, znowu zabawa i tracenie czasu :P

    Najtańszy rower szosowy/fitness kupimy np w jednym z popularnych sklepów sportowych na D. za 1299 zł – chyba nie ma sensu wysilać się na przebudowywanie MTB na szose – chyba, że ktoś ma klamoty po starym rowerze.

    • OlaP

      Otóż to! Nic dodać nic ująć.

    • Oczywiście, że tak – koszty takiej przeróbki są mocno nieopłacalne. Dlatego zatrzymałbym się na zakupie drugiego kompletu opon i w razie potrzeby drugiego kompletu kół, chociaż jeżeli trzeba byłoby mieć drugie koła, tylko po to by raz w roku je założyć, to już lepiej kupić szersze opony ale z gładkim bieżnikiem.
      Ale pamiętaj, że jest sporo osób, które lubią sobie poprzerabiać coś w rowerze i znajdą używane części dużo, dużo taniej i coś sobie zmontują :) Nikt im nie broni.

      Co do rowerów przełajowych – to tak jak napisałem wyżej w odpowiedzi dla Dr J. Pisząc o rowerach uniwersalnych, miałem na myśli typowego Polaka, który chciałby rowerem do sklepu po bułki, do szkoły, na wycieczkę po asfalcie, a w weekend na ostrą jazdę po lesie. Przełajówka się oczywiście do tego nadaje, ale tak samo nadaje się do tego rower górski czy od biedy crossowy. Tylko, że zawsze to będzie jakiś kompromis – zwłaszcza podczas jazdy po mieście na przełaju czy po asfalcie na góralu.

      Zawsze da się zrobić tak, aby rower był w miarę dopasowany do naszych potrzeb, ale każdy ma inne potrzeby :)

    • Młody

      U mnie kosztowało to:

      •125zł komplet tektrorl520
      • <100zł kierownica + owijka
      • 50zł sztywny widelec

      • Młody

        jeszcze krótszy mostek

        • #roweroterapia

          Czyli pozostały sprzęt po prostu miałeś.

          • Młody

            miałem lemondke na którą zamontowałem manetki mtb (tektro rl 520 to same klamki, ale kompatybilne z vbrake)
            i w sumie tyle i tylko tyle…

    • #roweroterapia

      Jak widać można, ja osobiście bym nie mógł :/

  • Młody

    Sam posiadam podobną przeróbkę, więc postaram się to jakoś skomentować:

    • Jeśli chodzi o sam sens konwersji roweru, to przerabianie jakiegokolwiek roweru na szosę jest moim zdaniem słabym pomysłem. Dużo lepszym pomysłem jest przerobienie roweru na coś a’la przełaj/gravel czyli rower który będzie wymiatał (w porównaniu do mtb) zarówno na asfalcie jak i na szutrze i utwardzonych drogach.

    • Opony
    Jak już wspominałeś we wcześniejszym wpisie, szerokość nie wpływa bezpośrednio na opory. (pośrednio tak, bo wpływa na ciśnienie/wagę)
    Dlatego moim zdaniem fajnym wyborem będą szerokie opony z lekkim bieżnikiem; np. schwable marathon, lub schwable hurricane (obydwa modele mają max. 5bary przy 2″)

    •Amortyzator
    Jeśli masz drogi rower i dobrej jakości amortyzator (umożliwiający regulację twardości oraz zablokowanie skoku bez ryzyka jego uszkodzenia w przypadku najechania na nierówność) to spokojnie możesz go zostawić (ale wtedy raczej stać cię na kolejny rower) w przeciwnym wypadku koniecznie wymieniaj

    •Napęd
    Ten punkt zostaw na sam koniec. Jeśli po wszystkich przeróbkach brak ci twardych przełożeń to możesz wymienić korbę na trekkingową; jeśli nie to poczekaj aż zajedziesz napęd i przy kupnie nowej kasety/korby rozważ nie co inny zakres przełożeń (przynajmniej będziesz wiedział z jakich krańcowych przełożeń korzystasz)
    I niby powinno to być oczywiste, ale przypominam że wymiana kasety np. 11-36 na 11-25 nie sprawi że pojawią nowe twardsze przełożenia, wylecą jedynie te najmiększe i zmieni się stopniowanie.

    •Kierownica
    Tutaj najprostszą operacją jest montaż lemondki.
    W przypadku baranka sprawa się komplikuję w powody niekompatybilności klamkomanetek i hamulców. (montaż hamulców z prostej kiery na baranka to chory pomysł, nawet jak wejdzie (nie róbcie tak!!!)
    Macie więc kilka opcji:
    -zmiana hamulców (obręczowe na mini v brake) a tarcze na wersje szosową/przełajową (tarcze stają się coraz bardziej popularne więc z roku na rok wybór przełajowo-szosowych modeli będzie rósł)
    -kolejną opcją są klamki tektro rl 520 kompatybilne w hamulcami mtb (mam, używam i polecam)
    – ostaniom opcją są travel aganty czyli urządzenie zmieniające uciąg linki i pozwalające na używanie klamek szosowych i hamulców mtb (nie używałem, opinie w necie są raczej negatywne/neutralne)
    Mimo wszystko jednak warto zamienić kierownice na baranka. Kierownica jest dużo wygodniejsza, i bardziej aero.

    Pozdrawiam

    • Qdeu

      Chyba najłatwiej i najtaniej przerobić crossa na (powiedzmy) fitness. Ja tak zrobiłem a mianowicie:
      Opony z rozmiaru 700c x 38c na 32c semi slicki. Nowy rozmiar pasuje do starych obręczy ale niestety ciśnienie dopuszczalne przez obręcze to max 4 atmosfery (opony do 6 atm). Do tego wyrzuciłem chiński amortyzator bez blokady skoku i założyłem sztywny widelec aluminiowy, co pociągnęło za sobą jednoczesną wymianę sterów i mostka kierownicy- również aluminium w miejsce stalowych. Jest odczuwalnie szybciej, ale też odczuwalnie sztywniej – teraz bardziej zwalniam na nierównościach, częściej wstaję z siodełka, uważam na krawężniki etc.
      Generalnie zmiany na duży plus, jedyne czego się obawiam to czy moje nadgarstki zniosą dłuższe wyjazdy.

  • Rafał Łuczyński (Jim SQ8JS)

    Z mojego doświadczenia: szkoda czasu i pieniędzy. :)

  • Artur Eagle

    kto by pomyślał, że mając amorki człowiek nadal będzie kochał twardy widelec :D

  • zdzisław55

    Mam rower mtb TREK 4300 i przerobiłem w ten sposób. Napęd 9rz. Korba FC-M391 48-36-24, kaseta FC-M sore 11-28, łańcuch HG – 93 3szt zmieniam po przejechaniu 250-300km, koła 26″ zmieniłem na 27,5″ NOVATEK opony Shwalbe kojak 27,5×1,35 slik. Amortyzator z blokadą skoku był więc nie było problemu. Na zablokowanym amortyzatorze zdarzyło mi się wjechać na nierówności i amortyzator działa. Może na jesień zmienię rower na szosowy.

  • rowerzysta

    Zacząć wg. mnie powinno się od przemyślenia zmiany kółek z 26 na 28. Jak szosa to szosa :) Bajek o zmianie geometrii roweru, środku ciężkości nie słuchajcie: teoretyczne bzdury. Ale na pewno będzie drożej. Czyli zacząć trzeba od przymierzenia (nie na oko czy teoretycznie) np. w sklepie rowerowym czy koło 28 z oponą wejdzie w widelec a jak jakimś cudem wejdzie (podobno rzadkość) to dopiero wtedy kupić kółka, np. na maszynach + pogodzić się z jazdą bez błotników, chyba że sobie jakoś przerobicie. Jak koła wejdą to potem dopiero wybór oponek i dętek. Po kółkach trzeba będzie wymienić hamulce. Przejście z canti na szosowe było dla mnie największym zaskoczeniem na plus: teraz hamulce hamują a nie spowalniają. Prawdopodobnie do wymiany będą też linki. Przerabiałem to w ub. roku. Giant z kołami 26, canti na koła/opony 28 + hamulce szosowe. Koła, opony i napęd i tak były do wymiany więc poszedłem po całości. Na korbie 48-38-28 jeździłem od lat wiec żadna nowość, to samo z semi slickami. Spróbujcie ale zacznijcie od przymiarki koła w widelcu – nie wejdzie 28 to nie ma tematu! Wada to koszt, na oko bo nie pamiętam: koła28 maszynowe 200, opony i dętki 150, hamulce i linki 100. Ze swej strony polecam taką przeróbkę, jestem zadowolony. Jak chcecie to
    zrobić to nie słuchajcie życiowych malkontentów, że nie, że to, że
    tamto, że siamto, że bez sensu.

    • Pamiętaj, że jeszcze trzeba przenieść pivoty od hamulców na widelcu, żeby to zadziałało.

  • kocio

    Witam. Dziękuję autorowi za cenne źródło wiadomości. Do tej pory jako czytelnik, jednak prosiłbym o poradę kolegów/-żanki w konkretnej sprawie. Zwykle jeżdżę na około 6-letnim góralu, 26″ (z różnych powodów decyzja o takim zakupie zapadła), sprawuje się doskonale, serwisuję, wymieniam co trzeba. Pasuje mi. Raz, dwa razy do roku wyjeżdżam na wyprawę rowerową tygodniową, tylko po asfaltach. Bez wiezienia bagażu. Nie warto mi kupować nowego rowerka tylko w tym celu. Zastawiam się czy w ogóle pomysł zrobienia bardziej szosowego roweru z mojego ma tu sens bo to ani nie zamierzam się ścigać, ani trenować jakoś specjalnie.. Zależy mi na lekkiej jeździe ale też i długotrwałej. Do tej pory zakupiłem inne opony (dopiero tu poczytałem o możliwości zastosowania węższych opon, slicków itd) tylko z lżejszym bieżnikiem ale nadal są grube i ciężkie oraz rogi (normalne pochylenie na rowerze mam ok. 30st – przy rogach bardziej płasko i to mi pasuje) i na takie wyprawy pompuję koła na max-a. Jak uważacie, czy do tego typu wypraw modyfikacja roweru powinna iść w stronę szosówki czy może jednak w innym? Zamierzałem kupić opony 40mm typowo szosowe (jak w artykule) ale naszły mnie wątpliwości czy to dobry kierunek. Przypominam, że nie wożę bagażu (jakaś tam woda i kanapki), ważę 75kg więc raczej opon nie przeciążę.

    Pozdrawiam wszystkich!

    • Cześć, według mnie największą rolę odgrywa bieżnik. Jeżeli masz opony całe w klockach do jazdy w terenie, a na asfalcie opona głośno pracuje, to znaczy, że stawia spory opór. Czy warto wymienić opony na węższe i z gładkim bieżnikiem? Moim zdaniem tak (można zawsze mieć dwa komplety opon i zakładać wedle potrzeby, ja tak robię).

      • kocio

        Dziękuję za odpowiedź. Tak, oczywiście miałem na myśli opony specjalnie na taką wyprawę jako alternatywę do uniwersalnego kompletu dla codziennych wycieczek w zróżnicowanym terenie. Rzeczywiście nawet te, które kilka lat temu kupiłem (z łagodniejszym bieżnikiem) mocno hałasują. Obawiałem się tylko czy pójście w drugą skrajność (wąskie, gładki bieżnik) nie spowoduje, że będę miał więcej problemów z powodu mniejszej wytrzymałości (tam się trzepie jednak kilometry), łatwości przebicia, mniejszej przyczepności (warunki pogodowe nieprzewidywalne) itp. Rozumiem jednak, że i w tym przypadku warto.
        Spróbuję.

        • Nie, nie, to nie jest tak, że od razu wszystkie wąskie opony z gładkim, czy prawie gładkim bieżnikiem są wątłe i łatwo je przebić. A co do przyczepności, to często węższa, ale dobra opona, wykonana z dobrej mieszanki będzie bardziej przyczepna niż szeroka, ale tandetna opona :)

          Przykładem jest Schwalbe Marathon Plus, którą można kupić w szerokości 40, a nawet 47, która ma bardzo dobrą odporność na przebicia: http://www.ceneo.pl/Rowery_i_akcesoria;szukaj-schwalbe+marathon+plus;0192;0112-0.htm#crid=68649&pid=7269

          Jednocześnie jest dość ciężka, ale to już coś za coś, odporność na przebicia nie bierze się z niczego :)

  • Łukasz

    Hej :-). Na początku chciałem przywitać się oraz podziękować za możliwość czytania super porad oraz ciekawych dyskusji :-).
    Wtrącę swoje 3 grosze odnośnie przeróbki roweru górskiego na szosowy. Posiadam Kellys Mash z 2012 roku, rowerek super. Z roku na rok zacząłem wykręcać coraz więcej kilometrów, a moje trasy stawały się coraz dłuższe: z 20km dziennie do nawet 130km.
    Pewnego razu dogonił mnie pewien kolarz i ogólnie zaczęliśmy rozmawiać o rowerach itp. Od słowa do słowa i wspomniał o lemondce…
    Wróciwszy do domu poszperałem w internecie, poczytałem, pomyślałem i… po kilku dniach pojawił się kurier z rzeczoną lemondką. Największe obawy miałem co do wyglądu roweru po zamontowaniu tego cuda – bałem się, że wszystko to będzie wyglądać dziwacznie oraz o wytrzymałość ;-). Mimo obaw zamontowałem „rogi”. Wygląda to teraz… ciekawie, a jeśli chodzi o wytrzymałość to też nie mam zastrzeżeń – wszystko sztywne.
    Ale co najważniejsze – lemondka pozwala zaoszczędzić dużo energii dzięki bardziej aerodynamicznej pozycji (szczególnie jadąc pod wiatr) oraz poprawia osiągi (co jest skutkiem pierwszego).
    Reasumując – rowerzystom, którzy kręcą dłuższe trasy szczerze polecam. Ja wybrałem model za ~150zł i nie mogę złego słowa powiedzieć.

    Pozdrawiam
    Łukasz

  • andrzej

    tak jest tylko z amorkami z niższych półek ,dobry amor daje sobie sam radę

  • amigo

    Przymierzam się właśnie do kupna roweru, i też chodzi mi po głowie cross z barankiem. Swego czasu miałem tak przerobiony rower powiedzmy turystyczny – rama w stylu starego waganta, koła 27×1 i 1/4, pięć biegów, manetka w postaci wajchy z boku ramy (cierna?). Cała modyfikacja sprowadziła się do wymiany kierownicy na baranek, przełożenia na nią starych klamek, dzwonka i uchwytów, wymiany siodełka z „kanapy” na wąskie i wywalenia błotników. Co do nowego rowera plan miałem podobny, ale wszędzie czytam że klamkomanetki trzeba, V-ki nie pasują, i ogólnie gra nie warta świeczki. Nie byłem tylko pewien czy ograniczenia wynikają tylko z „poprawności sprzętowej” – bo tak się to powinno robić – jak baranek to klamkomanetki szosowe, jak klamkomanetki to cała lawina wymiany osprzętu, czy też są ograniczenia techniczne. Teraz czytam że współczesny osprzęt nie pasuje ze względu na różną grubość kierownic, czyli jednak technika. I tu mam dwa pytania:
    – naprawdę niema baranków 22,2mm, kompatybilnych z osprzętem na kierownicę z crossa?
    – a jeśli są, to czy da się do nich założyć klamki od hamulców tarczowych (chodzi mi o długość i podatność na formowanie przewodów hamulcowych) czy tylko sterowane linką V-ki?

    • Cześć,
      odpowiadając na oba Twoje pytania, mogę odpowiedzieć tylko – niestety nie wiem.

      Na rynku jest cała masa sprzętu i według mojej najlepszej wiedzy, nie ma takich kierownic. Co oczywiście nie znaczy, że gdzieś jednak nie są produkowane. Może nie są dostępne w Polsce i trzeba je ściągać specjalnie do nas. Ale być może są. Musiałbyś poszperać po internecie, także tym zagranicznym.

      • amigo

        Dzięki za odpowiedzi. Ostatecznie postanowiłem nie kombinować i wczoraj kupiłem Tribana 520 :-).

    • kjfndg

      klamki (same klamki, bez manetek) tektro rl520 świetnie działają z hamulcami vbrake :-)

      Co do kierownic to wchodzisz na allegro i zaznaczasz „szosowa” i odpowiednie mocowane w kryteriach; generalnie przy zmianie na baranka i tak przydało by się wymienić mostek więc możesz zrobić to na normalną średnice

  • Nie jest Ci potrzebna suwmiarka, wystarczy linijka czy miarka krawiecka do zmierzenia wewnętrznej szerokości obręczy. I potem możesz sprawdzić jaka opona bezpiecznie wejdzie Ci na obręcz w tej tabelce:
    https://roweroweporady.pl/jaka-opona-do-obreczy/

    • Adrian

      Hey szerokość obręczy to 19mm co polecasz kupić do 50zł? Jaka opona maks cienka wejdzie?

      • Uda Ci się założyć nawet oponę 28C.

        Jeżeli chodzi o polecane opony, to zależy jakiego bieżnika szukasz. Jeżeli coś uniwersalnego, czyli gładkie na środku, a z klockami po bokach, to np. Schwalbe CX Comp, sam takich używam od czasu do czasu: https://roweroweporady.pl/schwalbe-cx-comp-test-opony/

        • Adrian

          Czyli z tabeli wynika że założenie kenda kwest 1.25 lub 1.50 spokojnie wejdzie

  • Fury

    Co do baranka na góralu. Zastanawiałem się nad taką opcją i przeglądałem trochę Internet. Okazuje się, że nawet baranków używali zawodnicy startujący na góralach (patrz: John Tomac). Teraz baranki montują ludzie do 29erów. Na ogół jednak nie są to barany klasyczne, ale typu On One Midge. Problem z kompatybilnością hamulców i klamek można rozwiązać poprzez montaż Tektro RL520. Pozostają manetki. Te można np. zamontować na wysięgniku, choć to niezbyt ergonomiczne rozwiązanie. Pozostaje długość górnej rury, który w szosach jest co najmniej 2 cm krótsza niż w góralach. Do tego dochodzi wysięg samej kierownicy i łap klamek/klamkomanetek. Najlepszym chyba rozwiązaniem jest wymiana mostka na krótszy i z większym wzniosem. Ja na razie na prostą kierownicę założyłem lemondkę typu Spinaci marki TranzX, która ma nieco do góry wygięte końce. Zrobiłem to w taki sposób, że uzyskałem coś podobnego do kierownicy „bycze rogi” o szerokości 40cm. I muszę przyznać, że lubię ten quasi-szosowy chwyt.

  • Oskar Rozwadowski

    W moim rowerze mam przedni i tylni amortyzator. Tylny amortyzator ciągle denerwował mnie swoim uginaniem się jak jeździłem po asfalcie więc wstawiłem w jego miejsce aluminiową poprzeczkę. Rower stracił około 400 gramów wagi, uginanie się w pionie całkowicie wyeliminowane, uginanie się w poziomie także się zmniejszyło. Rower może nie jest tak sztywny z aluminiową poprzeczką jak ze sztywnym tyłem jednak różnica w jeździe po asfalcie jest naprawdę odczuwalna. Amortyzator montuje jeśli planuję zjechać z utwardzonych dróg.

  • Tortilla

    Łukaszu, takie pytanko do Ciebie
    Swego czasu chciałem przerobić mojego crossa Herculesa Jump Somo. Pytanie dotyczy widelca. Obecnie mam taki amortyzator: RST NEON T 63mm. Jak szukałem jakiś sztywnych widelców, to wszystkie powodowałyby spore obniżenie roweru. Co robić, ile cm musi mieć taki widelec, aby jak najmniej obniżył rower? W sensie, skąd mierzyć długość widelca? Od środka koła dokąd?
    Polecasz jakiś widelec? ;-) Taki, by oczywiście nie kosztował tyle, co nowy rower!

    • Hej, widelec mierzysz od osi koła do końca korony, czyli do miejsca w którym zaczyna się rura sterowa, która wchodzi w ramę.

      Musisz poszperać po sklepach, bo sprzedają tam różnej długości widelce. Ale tak czy siak raczej sztywny widelec będzie trochę krótszy od amortyzatora. Ale pamiętaj, że w Twoim rowerze amortyzator się ugina i jakoś na nim jedziesz :) A zawsze różnicę można trochę (o 1-2 cm) zniwelować wkładając podkładki pod wspornik kierownicy.

      Poczytaj o tym jeszcze tutaj: http://wiecejruchu.pl/zamiana-amortyzatora-na-sztywny-widelec-cube-aim/

  • Ryszard

    Jestem wielkim fanem baranków, nie tylko w rowerach stricte szosowych, ale także turystycznych. Jednak nie zdecydowałem się na radykalna zmianę mojego roweru trekingowego (klamki, manetki) i dołożyłem taka tanią lemondkę turystyczną. Ma swoje wady i zalety. Na pewno pozycja jest wygodna (w przeciwieństwie do kierownicy TT) i aerodynamiczna (choć znacznie mniej niż w TT, czy nawet na baranku). Za to brak klamek w pobliżu ogranicza stosowalność do równych nawierzchni. Z kolei z barankiem przegrywa uniwersalnością i możliwościami jazdy pod górkę. Kierownica prosta+lemondka w rowerze trekingowym/górskim to kompromis. Mnie to odpowiada, bo czasem się składam i jest znacznie wygodniej. Osobiście sadzę, że lemondka więcej daje na szosie niż gładkie opony (inna rzecz, ze ja mam 700x35c, a nie typowe „góralskie”).
    Rację masz jednak, ze na szosę szosówka, a w góry góral. Jednak nie jeździ się wyłącznie po szosach, albo wyłącznie po górach jeśli nie jest to rower startowy. Warto czasem dostosować rower do swoich potrzeb. Ale przerabianie coupe na pickupa i z powrotem mija się z celem.

  • Pawel

    Witam, chciałbym spróbować swoich sił w triathlonie, a tam jak wiadomo trzeba poruszać się rowerem szosowym/triatholonowym. To znaczy nie trzeba… ale różnice czasowe między zawodnikami, którzy takowych nie mają, a posiadaczami szosówek są ogromne. Nie chcę wydawać kolejnych kilku tysięcy na nowy rower, albo kupować używki, w którą zaraz trzeba będzie porządnie zainwestować, stąd moje pytanie – jakie opony najlepiej dobrać do mojego roweru i czy kupować także nowe obręcze? Jeżdżę Kellys’em Madman 10, rower ma niecały rok i posiada lock-out, dlatego opcję wymiany widelca mimo wszystko odrzucam, kasetę także prawdopodobnie zostawię oryginalną (za dużo grzebania, przy ewentualnym powrocie do MTB). Lemondka z kolei raczej na pewno się pojawi :)
    Zostaje więc tylko kwestia opon – jaki konkretnie rozmiar i czy z nowymi obręczami, a jeśli tak to może 28 w miejsce 27.5 (czy to nie zda egzaminu)?
    Z góry dziękuję za zainteresowanie i odpowiedź :)

    • Cześć, jeżeli chodzi o opony, to tu znajdziesz tabelkę, która pomoże Ci w dobraniu szerokości do obręczy: https://roweroweporady.pl/jaka-opona-do-obreczy/

      Musisz albo odczytać z obręczy, albo po prostu zdjąć oponę i zmierzyć wewnętrzną szerokość, żeby sprawdzić co Ci wejdzie. Na stronie Kellysa widzę, że możesz mieć szerokość 18 mm, więc spokojnie weszłaby opona 28C.

      I coś na pewno w oponach znajdziesz, chociażby takie modele jak Schwalbe Kojak czy Durano DD. Czy wkładać koła 28? Cóż, jeżeli chcesz się bawić w drugie koła, to można tak pokombinować, jeżeli się tylko zmieszczą.

      • Paweł

        Bardzo dziękuję za odpowiedź. Zastanawia mnie tylko jeszcze fakt, jak taka zmiana opon wpłynie na geometrię i stabilność roweru – czy może doprowadzić to do tego, że na pierwszym zakręcie będę zbierał się z krzaków, czy aż tak znaczących problemów nie powinno być? :)

        • Na geometrię wpłynie niezauważalnie. Opony będą ciut niższe, ale to będzie naprawdę nieduża różnica. Na stabilność roweru na pewno będzie miała wpływ, węższe opony wymagają trochę większej uwagi podczas jazdy. I nie wjeżdża się na takich we wszystkie możliwe dziury :) Ale żebyś miał wylecieć z zakrętu, to raczej nie. Trzeba po prostu trochę pojeździć i się przyzwyczaić.

          • Ryszard

            Oj, bardzo się kilka razy zdziwiłem, że na gładkich oponach szosowych niewiele piasku na asfalcie + zakręt = kłopoty. Parę razy przekonałem się boleśnie, parę razy tylko najadłem się strachu. Zatem bardzo gładkie i nabite na kamień opony powinny unikać piasku i kałuż na zakrętach. Na prostej to czasem wpadnie się w dziurę, że aż ręce zabolą i o ile dętka przetrzyma, to się przelatuje na sporych prędkościach.

            Geometrii wielkość koła nie zmienia ani na jotę – o ile koła zmieszczą się w widelcach, to z punktu widzenia rowerzysty zmienia się tylko wysokość nad ziemią – osie podnoszą/opuszczają się o tyle samo, punkt styku opony z podłożem nadal znajduje się dokładnie pionowo pod osią.

            Problemem mogłoby być być zahaczanie pedałem o ziemię na zakręcie (małe koła), oraz zahaczanie czubkiem buta o przednie koło na ciasnym zakręcie (duże koła) – ale raczej takie duże różnice w kołach nie będą.

    • Ryszard

      „różnice czasowe między zawodnikami, którzy takowych nie mają, a posiadaczami szosówek są ogromne”. Tak, ale podstawowa różnica jest wytrenowanie. Ja jeździłem tak koło 27-28 km/h na rowerze trekkingowym, a po przejściu na szosówkę, po pewnym czasie doszedłem do średnich (dystans 30-80 km) 30-32. Ale jesienią, kiedy wracam na trekinga, zauważam, że poruszam się nim szybciej niż kiedyś. Jesteś szybki, gdy dużo trenujesz. a jak naprawdę się przykładasz do przygotowań do triathlonu (treningi cały rok, kilka razy w tygodniu), jak weźmiesz udział i się sprawdzisz, to wtedy zacznie ci brakować tych minut które da ci sprzęt. Zatem na pierwszy raz – obojętnie jaki rower, a potem – z braku kasy zwykła szosówka. A jak masz poważne wyniki i dobijasz się do pierwszej 50 na imprezach masowych, to będziesz gotów sprzedać auto i zastawić dom dla roweru TT :)

      Co od wymiany widelca, to jest numer 1, gdy myślimy o prędkości. Zysk 2 kg to konkret, żadne lekkie sztyce, czy śrubki tego nie pokonają. Amortyzator zablokowany tez nigdy w pełni sztywny nie będzie, a opór powietrza jest konkretny. Masz amory – jedź w góry. Na asfalcie wyrzuć amora na złom!
      Przy prostej kierownicy lemondka jest dobrym pomysłem, nawet, gdy kładziesz się sporadycznie, z powodu wiatru, górki, czy wyścigu. Im niżej, tym szybciej jedziesz. Chociaż ci na tt na twoją lemondkę turystyczną będą patrzeć z uśmieszkiem politowania, bo oni mają swoją 15 cm niżej, o połowę krótszą, 3 razy lżejszą i 8 razy droższą :)

      Co do przełożeń, to już na 48/17 (koła 28) masz przy kadencji 90/min prędkość ponad 32 km/h. Utrzymaj taką średnią na 90 km po pływaniu i przed biegiem, a masz zapewniony bardzo przyzwoity wynik, jak na rower nieszosowy. Raczej należy się nauczyć kręcić kilkadziesiąt kilometrów z kadencją >90, niż cisnąc przez 3 godziny 70rpm na niskim przełożeniu.

      Jestem tylko kibicem triathlonu i znajomym triathlonistów, ale na rowerze jeżdżę dużo, także z nimi, więc troszkę się orientuję. W teorii :)

  • Pio

    Witaj,
    Posiadam rower Cube Curve Pro.
    Mieszkam w Niemczech i drogi rowerowe w mojej okolicy są asfaltowe, bez wybojów itp.

    Czy wymiana opon i zablokowanie amortyzatora sprawi, że poczuje się jak na szosówce ? :)
    Co do amortyzatora, sprzedawca powiedział mi, że powinno się go blokować tylko przy podjazdach w górskim terenie. Mówił, że jeżdżenie na zablokowanym amortyzatorze cały czas, spowoduje jego uszkodzenie. Prawda?

    • Cześć, z poczuciem się jak na rowerze szosowym bym nie przesadzał :) Ale jeżeli założysz gładkie opony, typu Schwalbe Kojak, na pewno będzie Ci się jeździło lżej na asfalcie. Jeżeli chodzi o blokowanie amortyzatora, to możesz to robić, ale w przypadku gdy wjedziesz z impetem w dużą dziurę czy krawężnik, to faktycznie coś może ulec uszkodzeniu.

      • Ryszard

        I dlatego w rowerze, który jest miejski, albo użytkowany w okolicach z dobrą infrastruktura asfaltową (jak Niemcy, czy Anglia) amortyzator nie ma racji bytu. Amortyzator jest potrzebny od enduro przez mtb do dh. Bardzo wiele osób mówi o poprawie komfortu. tak, ale nie na ddr, nie na szosie i w bardzo małym zakresie na leśnych ścieżkach. Gruby szuter wysypywany maniacko w Polsce rzeczywiście może być powodem używania roweru z amortyzatorem, bo to wali po rękach i tyłku. Jak można nazywać ścieżkami rowerowymi coś, co jest wysypane szutrem? Niedługo będą projektować ddr-y tylko od fatbike. Normalny leśny dukt, po którym najprzyjemniej się jedzie rekreacyjnie też nie wymaga amortyzatora, a łachy piasku na drogach polnych wręcz są nieprzejezdne z odblokowanym amortyzatorem.
        Jeżeli 90% rowerzystów jeździ tak, że przez 95% czasu amortyzator powinien być zablokowany, to po co wożą ze sobą te 2 kg? Nie lepiej wziąć kocyk, 5 bułek, butelkę lemoniady? Dlaczego większość rowerów w Polsce jest oferowanych z amortyzatorem? Bo dość łatwo wmówić mit o komforcie, a taki rower jest na pewno droższy. Osprzęt gorszy, ale sztuka amortyzatora jest.

  • Adam

    Witam,

    Kupiłem niedawno rower, kross hexagon x3 na ramie 23″ (2016r.)

    Obecnie w rowerze są zamontowane opony Rubena Ocelot 26″x2,1″ jednakże obecny mój tryb poruszania się rowerem to jazda 100% po asfalcie,

    Chciałbym wymienić opony na takie, które będą się nadawały na asfalt.

    Rozmiar obręczy to: 559x19c

    Czy mógłbym prosić o poradę w zakresie dopasowania odpowiednich opon do wspomnianego rowerka ? Zauważyłem że część z osób uwzględniało swoją wagę (moja jest dosyć duża ponieważ przy wzroscie 198cm ważę 120kg)

    Budżet którym dysponuje tj. około 50-80zł za sztukę.

    Pozdrawiam i dziękuje za odpowiedzi

  • kenny mckornik

    Ponieważ moja kolejna rama trekingowo/crossowa nie wytrzymała, postanowiłem kupić ramę mtb. Teoretycznie powinna być wytrzymalsza. Chcę przełożyć graty z obecnego trekinga na nową ramę mtb 29′. Moje pytanie czy amortyzatory na 28 cali (trekingowe) różnią się długością od tych do mtb 29 cali ? Czy może przy większym skoku obudowa zewnętrzna na goleniach jest krótsza ?

    • Widelec zapewne będzie się różnił długością, choćby z tego względu, że amortyzatory projektowane pod koło 29″ muszą mieć więcej miejsca na szerszą i wyższą oponę. Ale najlepiej będzie, jak zmierzysz swój amortyzator i porównasz z danymi podawanymi przez producentów czy sprzedających amortyzatory do rowerów górskich.

      Inna kwestia, że same amortyzatory też różnią się długościami. Ale nad ich dobraniem do ramy niespecjalnie się znam.