Jak przerobić rower górski na szosowy

Zapraszam do obejrzenia najnowszego odcinka Rowerowych Porad. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój kanał.



Mogę się założyć, że wielu z Was marzy o uniwersalnym rowerze – szybkim na asfalcie i jednocześnie takim, który poradzi sobie w trudnym terenie. Byłoby świetnie, gdyby takim rowerem można było jeszcze wybrać się na wyjazd z sakwami i dojeżdżać wygodnie do pracy czy szkoły. Zmartwię Was jednak – taki rower nie istnieje. Na drodze stanie nam kilka ograniczeń, między innymi pozycja za kierownicą, szerokość opon, rodzaj bieżnika, typ napędu oraz użyte akcesoria.

Pewną próbą pogodzenia wody z ogniem są rowery crossowe, fitnessowe oraz w pewnym stopniu przełajowe. Ale tak czy owak zawsze będzie to pewien kompromis. Tutaj poczytasz o typach rowerów, warto tam zajrzeć, zwłaszcza jeżeli chcesz dowiedzieć się czym są rowery fitness czy przełajowe.

Przerabianie górala na szosówkę

A co zrobić, jeżeli chcemy rower górski przerobić na rower szosowy (tymczasowo albo na stałe)? Oczywiście „szosowy” w dużym cudzysłowie, ponieważ prawdziwej szosy nie zrobimy z niego nigdy. Ale jest kilka sposobów, by naszego terenowego przecinaka przystosować do szybkiego przemieszczania się po asfalcie. Nieważne czy chcesz od czasu do czasu wybrać się na asfaltową wyprawę, czy na stałe porzucić jazdę w terenie – w tym wpisie znajdziesz rozwiązanie :)

Rower górski przerobić na kolarzówkę
fot. Brandon

Odpowiednie opony

Pierwsza rzecz od której trzeba zacząć to opony. Do jazdy po asfalcie najlepiej nadają się takie z gładkim, albo lekko ponacinanym bieżnikiem – bez żadnych klocków. Taka opona będzie toczyć się o niebo lepiej, a przy okazji będzie dużo cichsza. Najlepiej aby była przy tym dość wąska, obniży to jej masę, a także pozwoli napompować do wyższego ciśnienia (w tym wpisie przeczytasz o oporze stawianym przez opony rowerowe). Ale jeżeli nie chcesz rezygnować z komfortu lub Twoje obręcze na to nie pozwalają, nie musisz decydować się na ultra-wąskie opony. Mogą być szersze, najważniejsze aby były gładkie.

Opony szosowe w górskim rowerze

Wymieniając opony warto pamiętać o tym, że do szerokich obręczy stosowanych w rowerach górskich nie założymy wąskich opon, które stosuje się w rowerach szosowych. Taka opona po prostu wpadnie do obręczy i nie uda się jej poprawnie założyć. A nawet jeżeli jakimś cudem się uda, jest ogromna szansa, że na pierwszym zakręcie wypadnie z obręczy (sam to przerabiałem wiele lat temu). Dlatego dobrze jest posiłkować się tabelką, którą znajdziecie we wpisie Jak dobrać oponę do obręczy rowerowej. Aby z niej skorzystać, musisz zmierzyć wewnętrzną szerokość obręczy (tak, tak, do tego pomiaru trzeba zdjąć oponę) i sprawdzić w tabeli, jaką oponę uda Ci się bezpiecznie założyć. Zwrócę uwagę na to, że tabelka podaje ultra-bezpieczne zakresy szerokości opon. Sam kilka razy złamałem jej wytyczne :) Ale tylko o kilka milimetrów.

Innym sposobem jest zakup drugiego kompletu kół razem z kasetą. Pozwoli to na błyskawiczne wymiany i przyda się zwłaszcza tym, którzy chcą robić to często. Do zmieniania opon dwa razy do roku będzie to niepotrzebny wydatek.

Pamiętajcie też, że opony oznaczane jako 28 i 29 cali (ETRTO 622) mają tę samą średnicę wewnętrzną, także z powodzeniem pasują na te same obręcze. Jeżeli masz 29-era, to po zmianie kół będziesz mógł (mogła) jeździć nawet na bardzo wąskich, szosowych oponach 28 cali (oznaczanych często jako 700C).

Typy opon na jakie można zwrócić uwagę to m.in.:

  • Schwalbe Kojak – moje ulubione opony o których nieraz pisałem na blogu. Gładkie jak stół, szybkie i można je kupić na koła 26″ (o szerokości 35 mm albo 50 mm), 27.5″ (o szerokości 35 mm) i 28/29″ (o szerokości 35 mm). Szerokość 35 mm daje z jednej strony pewien komfort, z drugiej strony można się na nich fajnie rozpędzić. A Kojak w rozmiarze 26 x 2.0″ to opona mega komfortowa, o szerokości jak w typowych góralach, jednocześnie nadal szybka.
  • Maxxis Detonator – fajna, typowo szosowa opona z delikatnymi nacięciami do odprowadzania wody. Dostępna w bardzo szerokim wyborze rozmiarów na koła 26, 27.5 oraz 28/29 cali. Od bardzo wąskich, typowo szosowych oponek 23 mm, aż po 40 mm, czyli bardziej komfortowe odmiany.
  • Schwalbe Big Apple – ta opona jest ciekawą propozycją dla tych, którzy nie chcą za nic rezygnować z komfortu jazdy, a jednocześnie woleliby aby opona nie stawiała niepotrzebnego oporu. Można je kupić na różne średnice kół i o szerokości od 2 do 2.35 cala (50-60 mm). Nie można ich nazwać pełnoprawnymi, szosowymi oponami, ale w porównaniu do agresywnego, terenowego bieżnika, różnica będzie bardzo zauważalna.

Na rynku jest oczywiście dostępna cała masa opon innych producentów. Warto poszperać samemu wśród ofert, by wybrać coś dla siebie. Zapraszam do obejrzenia jednego z odcinków Rowerowych Porad na YouTube, w którym opowiadam trochę więcej o rowerowych oponach.

Amortyzator czy sztywny widelec

Druga sprawa to amortyzator. Niestety podczas jazdy po równym asfalcie, niepotrzebnie odbiera energię z pedałowania (chyba, że masz możliwość jego zablokowania), a także jest znacznie cięższy od sztywnego widelca. Oczywiście w terenie jest niezastąpiony, a także osoby narzekające na bóle nadgarstków je sobie chwalą. Tak czy owak, jeżeli chcesz by rower był szybszy i lepiej przyspieszał oraz lżej jeździł – warto rozważyć wymianę amortyzatora na sztywny widelec.

Tak zrobiła moja Monika – jeździ głównie po mieście, a na bezdroża zapuszcza się jedynie od czasu do czasu i to też rekreacyjnie. Chciała aby rower stał się lżejszy, a wymiana amortyzatora na sztywniaka pozwoliła zrzucić ok. 1,8 kilograma, a to bardzo dużo. Na jej blogu przeczytacie co sama sądzi o wymianie amortyzatora na sztywny widelec. Na zdjęciach widać jeszcze stare opony typu semi-slick, które niewiele później wymieniła na bardziej turystyczne Schwalbe Marathon Mondial, które na swoim blogu.

Nie chcę Cię tutaj namawiać na porzucenie amortyzatora na rzecz sztywnego widelca. Ale jeżeli masz wrażenie, że wcale nie jest Ci potrzebny – warto rozważyć przejście na sztywną stronę mocy :) Na rynku są dostępne różne widelce: stalowe, aluminiowe, karbonowe, przystosowane do hamulców tarczowych, szczękowych itd. Warto tylko pamiętać, że są dostępne w różnych długościach i z doświadczenia wiem, że może się nie udać znaleźć takiego, który idealnie zastąpi nasz amortyzator. Zawsze trochę geometria roweru się zmieni. Można to częściowo niwelować podkładkami pod mostek, aczkolwiek szukałbym widelca o jak najbardziej zbliżonych wymiarach do aktualnie posiadanego.

Korba szosowa Shimano

Odpowiedni napęd

Kolejny element na mojej liście to napęd, którego najważniejszymi elementami są korba i kaseta. Od razu ostudzę zapędy tych, którzy chcieliby swoją górską korbę wymienić na szosową, najlepiej o największej tarczy z 55 zębami. Nie do końca jest tak, że im więcej zębów z przodu i mniej z tyłu, tym szybciej pojedziemy. Jest to prawda, ale tylko przy założeniu, że będziemy kręcić pedałami z tą samą prędkością. A im twardsze przełożenie, tym bardziej trzeba być wytrenowanym, by zadane tempo kręcenia utrzymać. Przykład? Na górskim przełożeniu 42×11, kadencji 70 (liczbie obrotów korbą na minutę) i oponach 26×2.0″ pojedziemy 38 km/h. Wymieniając przednią zębatkę na taką z 50 zębami i przy tych samych założeniach, pojedziemy 45 km/h. Trzeba się tylko zastanowić czy damy radę utrzymać takie tempo przy o wiele twardszym przełożeniu.

Reasumując – skorzystaj z kalkulatora prędkości – trzeba tam podać rozmiar kół, wpisać zębatkę/zębatki z przodu i z tyłu, a po przeliczeniu wejść w zakładkę Speed. Jeżeli czujesz, że na najtwardszym przełożeniu możesz pojechać szybciej, ale brakuje Ci już biegów, wtedy pomyśl nad zmianami w napędzie. Oczywiście jeżeli nie będzie kolidowało Ci to z ewentualną jazdą w terenie. Pamiętaj też o kompatybilności napędów – wymieniając korbę na taką o większej liczbie zębów, zapewne będziesz musiał wymienić także przednią przerzutkę. No i nie do każdej ramy MTB zmieści się szosowa korba.

Można pomyśleć także o wymianie kasety, choć nie jest to aż tak konieczne. Jeżeli masz założoną typowo górską kasetę o rozpiętości zębów np. 11-32, a tych największych nie używasz, możesz pomyśleć o wymianie kasety np. na 11-25 czy 11-28. Dzięki temu będzie ona ciaśniej zestopniowana, czyli łatwiej będzie dobrać odpowiednie przełożenie podczas jazdy. Przy okazji będzie trochę lżejsza, co ma pewne psychologiczne znaczenie :)

Baranek szosowy do górala

Kierownica typu baranek

Ostatnia rzecz, która może pomóc upodobnić Twój rower górski czy crossowy do szosowego, to kierownica. Wiele osób zastanawia się czy można przeprowadzić taką operację. Niestety nie jest to taka prosta sprawa. Kierownica szosowa ma trochę większą średnicę, niż ta w rowerze górskim. I po prostu nie będziemy mogli założyć obejmy od manetek oraz klamek hamulcowych. Shimano podaje, że ich obejmy klamek, manetek i klamkomanetek mają: na kierownicę prostą średnicę 22,2 mm, a na kierownicę szosową średnicę 23,8 – 24,2 mm. Tak więc założenie baranka nie będzie proste, jeżeli w ogóle będzie możliwe.

Można kombinować z założeniem klamkomanetek, ale to ciągnie za sobą dodatkowe koszty. Jeżeli masz hamulce V-brake, trzeba byłoby je wymienić na cantilever, albo mini V-brake, zwykłych V-ek klamkomanetki nie obsłużą. Pozostanie jeszcze kwestia kompatybilności z przerzutkami. Tak samo będzie w przypadku hamulców tarczowych, zapewne pojawi się potrzeba wymiany zacisków hamulców.

Szczerze? Jak dla mnie skórka niewarta wyprawki. Za dużo elementów trzeba wymienić, aby taka operacja się udała. Oczywiście jeżeli bazowalibyśmy na używanych częściach, to nawet wymieniając sporo elementów – nie kosztowałoby to fortuny. Ale moim zdaniem szkoda zachodu. Tym bardziej, że geometria rowerów górskich nie za bardzo przystosowana jest do kierownic szosowych.

Lemondka do roweru górskiego

Lemondka

Ciekawą opcją może być za to założenie lemondki. Kojarzy się głównie ze sportową jazdą na czas, ale jest także chętnie używana przez długodystansowych turystów. Można ją założyć także na prostą kierownicą i cieszyć się bardziej aerodynamiczną pozycją. Lemondki nie są drogie, proste modele można dostać już za 60-70 złotych. I jest to ciekawa opcja godna rozważenia.

I to już wszystkie pomysły jakie przygotowałem. Podsumowując – najwięcej zyska się wymieniając opony. Jest to najtańsza i najłatwiejsza forma polepszenia jazdy po asfalcie. Wymiana amortyzatora na sztywny widelec również da wiele. Przy napędzie najlepiej kombinować w miarę zużywania się części, a kierownicę raczej zostawiłbym w spokoju.