Skocz do zawartości
Greg

Nowelizacja prawa dla rowerzystów

Polecane posty

@Jajacek - no przyznam się szczerze, że czytając Twoje wcześniejsze wypowiedzi nie spodziewałem się osoby, która pisze wprost i szczerze, że łamie przepisy. I że robisz to świadomie. Zaskoczyłeś mnie. Komentując Twoją wypowiedź - jedna pani, która się tylko zagapiła spowodowała kolizję ze mną - rowerzystą. Jeden pan, który się tylko trzymał stada, zabił moją znajomą na przejściu dla pieszych. To byli ci niewinni.

 

@NoOnesThere - każdy ma jakąś normę do wyrobienia. Bez tego można by powiedzieć, że pierdzisz w stołek i dostajesz kasę za nic. I tak samo jest z policjantami. Nie mogą po miesiącu obwieścić, że wszystkich pouczyli i nie wystawili mandatu. Jeśli myślisz, że na zachodzie jest inaczej to się niestety mylisz. A co do Policji w krzakach, to powiem Ci, że w tak wychwalanych Niemczech (niemieckie autostrady), czy w porządnej Szwajcarii radary są pochowane po krzakach, a mandaty dużo większe niż u nas. I jakoś tam czuję się bezpieczniej. W Szwajcarii przejechałem samochodem ok. 1 tys. km i wyprzedziły mnie tylko dwa samochody - żaden nie przekroczył dopuszczalnej prędkości. W tym tygodniu musiałem jeździć samochodem przez cztery dni i na podwójnej ciągłej oraz na przejściach dla pieszych wyprzedziło mnie kilkadziesiąt samochodów. 100% z nich przekraczało prędkość! Normalnie dzicz. Bo u nas prędkość jest sprawą uznaniową. Jak uznam - tak szybko jadę. 

 

"Przecież, gdyby ustawili się w widocznym miejscu to 99,9% kierowców zwolni" - kurde tu chodzi o to żebyś cały czas jechał wolno, a nie zwalniał tylko tam gdzie możesz dostać mandat.

 

W zeszłym roku w Polsce zginęło ponad 3 tys. ludzi. To połowa miasteczka obok którego mieszkam. Może dlatego, że Policja, za mało chowa się po krzakach, że ma za małe limity mandatów i że fotoradary są oznaczone na długo przed tym gdzie stoją.

 

@Greg - jechałeś po chodniku, po spożyciu więc jeśli Cię puścili to trafiłeś na kogoś rozsądnego. A faktycznie mogłeś mieć trochę kłopotów i szczuplejszy portfel. W Czechach mógłbyś się nie wytłumaczyć, a jako Polak miałbyś zerowe szanse. Polska to nie Niemcy i nie Czechy. Zamiast narzekać, po prostu dostosujmy się. Piłem - nie jadę. I tyle. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu

Panowie,

a ja jak najbardziej jestem za kontrolą trzeźwości kierowców - samochodów przede wszystkim. Policja ma teraz tzw. ołówki, szybkie i proste w użyciu wstępne narzędzia do diagnozy. I niech ich używają, wszędzie i często. To w interesie nas wszystkich. Inna rzecz to czychanie w krzakach - tu jak widzę policjanta z suszarką to zawsze później mrugnę kierowcy jadącemu z naprzeciwka. I się z Wami zgadzam że to draństwo, i wyrabianie normy. Takie mają wytyczne. Nic tylko współczuć lub... jeździć zgodnie z przepisami ;)

Najlepsza zasada to "nie znasz dnia ani godziny". Jeśli nie wiesz gdzie stoją, gdzie za tobą jadą, gdzie stoi fotoradar - to musisz "niestety" jechać cały czas wg limitów. Jak wszyscy pojadą równo to jest większa szansa, że wszyscy przeżyją.

 

@Maciej Rutecki - ja spróbowałem - polecam.

Udostępnij ten post


Link to postu
[...]

@Maciej Rutecki - ja spróbowałem - polecam.

 

Ja stosuję na co dzień. Nie z powodu ryzyka mandatu, tylko faktu, że nie mógłbym narzekać na kierowców samochodów, że łamią przepisy, jak miałbym robić dokładnie to samo -- chyba by było coś nie tak.

 

Drugi powód: co innego świadomie popełnić wykroczenie i być jedyną ofiarą wypadku przez nie spowodowaną, ale nie darowałbym sobie gdybym komuś zrobił krzywdę.

 

A podatki płacę uczciwie, tam gdzie mieszkam. Dlaczego? Chciałbym, żeby jak najwięcej wokół mnie się zmieniało: remonty, DDRy, większe bezpieczeństwo itd. A z czego idą na to pieniądze? Posłowie oddają z swojej pensji? Raczej nie -- z podatków. Wiem, że rządzący sporo sobie biorą z tej puli, ale rozwiązaniem jest patrzenie im na ręce niż anarchia. Dlatego interesują mnie poczynania organizacji pozarządowych, które śledzą poczynania naszych polityków.

 

A jak komuś prawo przeszkadza. Dwie możliwości: zmienić prawo, albo zmienić kraj.

 

 

Mylę się?

Udostępnij ten post


Link to postu

@rowerowy 365 trafiłem na miejscową więc potraktowali mnie jak miejscowego , Tym bardziej że byłem czysty wobec prawa i bez żadnej kontroli drogowej samochodowej i rowerowej. Po prostu zdarzył się piknik miejski i się napiłem ze znajomymi . Chodzi o ludzkie podejscie w takich sprawach ,żeby nie karać kilka set złotowym manadatem ze ktos miał 0.2 czy 0.4 bo to niczego nie zmieni w jego organizmie.Nie można mierzyć wszystkich jedną miarą ,każdy organizm jest inny to policjanci oceniają sytuację a nie przepisy . Chodzi też o działania policji dlaczego wybierają sobie takie dni i miejsca do kontroli. Jak pisałem wczesniej mają być zalecenia w tym zakresie ,nie w krzakach i zakrętach.

Udostępnij ten post


Link to postu

Nie wiem skąd ten wybór czasu i miejsca, może być mnóstwo różnych przyczyn ale widać, że nie chodziło o wyrobienie limitu bo potraktowaliby Cię inaczej. Jeśli w tym miejscu ludzie często spożywają alkohol to częściej wsiadają za kierownicę. Miejsce dobre i trzeba wyłapać tych co pili i jadą. Szczególnie jeśli chodzi o kierowców. Generalnie jeśli przekraczasz 0,2 to płacisz.

Czytałem jedną z opinii sądowych i jeśli nawet jedziesz rowerem i jesteś nawalony to możesz stracić prawko. To decyzja Sądu. Można to porównać to pływania łodzią motorową na jeziorze. Piłeś to zabiorą ci prawko. Oczywiście nie Policja, a Sąd.

Udostępnij ten post


Link to postu

OK rozumiem nawalony ,czyli nie trzymający pionu to tak ,nie mówię o kierowcach tylko o rowerzystach . W moim przypadku nie było widać że jestem po spożyciu .po prostu sam wydech ,czy mogłem odmówić  potencjalnego mandatu i jechać  na krew? Jak to wygląda w praktyce . Czy czysta karta nie ma znaczenia w takich sytuacjach ? Uważam że powinno być prawo do pouczenia dla każdego pierwszego wykroczenia w życiu,jesli nie zagraża życiu i zdrowiu.

Udostępnij ten post


Link to postu

Nawalony czy tak jak piszesz porządnie pijany. Ale nawet jak masz mniejszą zawartość alkoholu w sobie to i tak jest jakiś myk prawny i można zabrać prawko. Dowiem się i jutro dam znać.

Udostępnij ten post


Link to postu

Policjant mówił że nie zabierają prawka rowerzystom,no  chyba że jest wniosek do sądu ale to muszą być skrajne przypadki jak gdzieś czytałem.

Udostępnij ten post


Link to postu

@NoOnesThere - każdy ma jakąś normę do wyrobienia. Bez tego można by powiedzieć, że pierdzisz w stołek i dostajesz kasę za nic. I tak samo jest z policjantami. Nie mogą po miesiącu obwieścić, że wszystkich pouczyli i nie wystawili mandatu. Jeśli myślisz, że na zachodzie jest inaczej to się niestety mylisz. A co do Policji w krzakach, to powiem Ci, że w tak wychwalanych Niemczech (niemieckie autostrady), czy w porządnej Szwajcarii radary są pochowane po krzakach, a mandaty dużo większe niż u nas. I jakoś tam czuję się bezpieczniej. W Szwajcarii przejechałem samochodem ok. 1 tys. km i wyprzedziły mnie tylko dwa samochody - żaden nie przekroczył dopuszczalnej prędkości. W tym tygodniu musiałem jeździć samochodem przez cztery dni i na podwójnej ciągłej oraz na przejściach dla pieszych wyprzedziło mnie kilkadziesiąt samochodów. 100% z nich przekraczało prędkość! Normalnie dzicz. Bo u nas prędkość jest sprawą uznaniową. Jak uznam - tak szybko jadę. 

 

"Przecież, gdyby ustawili się w widocznym miejscu to 99,9% kierowców zwolni" - kurde tu chodzi o to żebyś cały czas jechał wolno, a nie zwalniał tylko tam gdzie możesz dostać mandat.

 

W zeszłym roku w Polsce zginęło ponad 3 tys. ludzi. To połowa miasteczka obok którego mieszkam. Może dlatego, że Policja, za mało chowa się po krzakach, że ma za małe limity mandatów i że fotoradary są oznaczone na długo przed tym gdzie stoją.

 

Ja generalnie jeżdżę przepisowo i nie mam nic przeciwko temu, żeby karać piratów drogowych. Ale czasem na prawdę dochodzę do wniosku, że policjanci to jakieś złośliwe stworzenia. Np. dostałem kiedyś taki oto mandat: poruszałem się z prędkością 76km/h w KOLUMNIE SAMOCHODÓW. Nagle z zatoczki wybiega policjant i macha mi lizakiem. Trochę ryzykował, bo mało brakło a rozjechałoby go auto, które jechało na przeciwnym pasie... Byłem przekonany, że to rutynowa kontrola. Niestety okazało się, że przekroczyłem dopuszczalną prędkość! Zaskoczony pytam jak to możliwe, przecież jestem w szczerym polu, a do miasta jest jeszcze niemal 2km! Na to policjant odpowiada, że jakiś kilometr wcześniej stoi tablica informująca, że rozpoczyna się teren zabudowany. Ja mu mówię, że mój błąd, nie zauważyłem. No i proszę o pouczenie, gdyż poruszałem się z taką samą prędkością jak pozostałe pojazdy i nie stanowiłem zagrożenia. Nie było dyskusji. Wracając zrozumiałem dlaczego nie widziałem znaku - stał za tablicą reklamową supermarketu :d Ale nie to było w tej historii najlepsze. W kolejnym roku pokonywałem tę samą drogę i szczególną uwagę zwróciłem na pamiętne miejsce. No i co? Znak informujący o terenie zabudowanym został zastąpiony ograniczeniem do 70km/h :) Pewnie zarobili co mieli zarobić i zmienili miejsce polowań.

No i po co takie "akcje" robić? Przecież to jest absurdalne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Mógłbym napisać książkę o debilnych przepisach i czających się w krzakach policjantach. Prawo stanowią ludzie dla ludzi. Pytanie brzmi czy jak stanowią je idioci lub skorumpowani politycy lub tworzone jest nie po to żeby służyło bezpieczeństu tylko nabijaniu kasy lokalnym samorządom z rabowania obywateli to czy ja mam je respektować? Ja uznaję że nie i mówię to otwarcie. Ustanowmy takie przepisy jakie są w cywilizowanych państwach Europy. Jeżdżę bardzo dużo za granicę. Do Niemiec, Austrii Czech i Słowacji. Od wielu lat. Ile dostałem mandatów? 1. W Austrii. Trochę też niesłusznie bo było ograniczenie 70, jechałem w kolumnie, samochód przede mną skręcił w prawo więc podciągnąłem do tego przede mną nie patrząc specjalnie na licznik. W tym momencie namierzyli mnie z suszarki i pojechali za mną. Grzecznie mnie zatrzymali, powiedzieli że przekroczyłem prędkośc o 20 km. Spodziewałem się 200 Euro mandatu. Ile dostałem? 20 Euro! To mniej niż jakikolwiek mandat, który kiedykolwiek dostałem w Polsce.

 

A u nas? Mandatów za parkowanie w centrum bez płacenia za parkometr nie zliczę. Miałem biuro w strefie parkingowej i notorycznie parkowałem bez płacenia za parkometr. Miałem ich dziesiątki. Nie zapłaciłem ani jednego. Tak sprawę ciagnąłem aż się przedawniła. A jako przedsiębiorca mający praowników i prowadzący ponad 10 lat firmę w tym miejscu nie miałem prawa do bezpłatnego parkowania.

 

Mandaty za przekroczenie prędkości. Miałem kilka. Prawie zawsze w sytuacji jazdy za innymi samochodami w kolumnie. Z fotoradaru albo suszarki. Jadę któregoś razu w Warszawie trzypasmówką, którą jeżdzę od 20 lat. Zawsze było ograniczenie 80. Wyskakują nagle i halt. Okazuje się że postawili tam znak 50 i przekroczyłem o 25. Pewnie stał dzień lub dwa. Można pouczyć ale nie, trzeba robić targety i łupić obywateli. To do czego jest do cholery Policja? Żeby zarabiać pieniądze czy pilnować porządku? Bo jak zarabiać pieniądzę to jest mi do d. potrzebna. Niech wszędzie postawią swoje pieprzone fotoradary i kamery a Policję z drogówki na bruk! A jeśłi ma pilnować porządku to nie może realizować budżetów mandatowych i statystyk bo to jest jakaś paranoja.

 

Koleżnka jechała ostatnio z rowerem gdzieś w Polskę. O 6-tej rano przez jakiś Pierdziszewo. Ruch zero w promieniu 10 km. Przed stacją benzynową znak 70. Nie zwolniła. Stali za stacją, halt i 300. Innym razem jechali za nią nieoznakowanym radiowozem siędząc jej na zderzaku aż przyspieszyła żeby się od nich oderwać przekraczając dozwoloną prędkość. Teraz ją zatrzymali i kilkaset.

 

Spotykam jedną znajomą i mówi mi że mąż ja bił i zadzwoniła po Policję. Przyjechali, pokręcili się po domu i po ich wyjściu zniknęły bez śladu komórka i dwa pierścionki.

 

U mnie w firmie złodziej ukradł telefon. Namierzyliśmy ten telefon i próbowaliśmy dokonać zakupu telefonu. Jak się okazało po numerach seryjnych że nasz, to Policja go skuła. Telefon zabrali razem z nim. Leżał rok w depozycie i stracił połowę wartości a paser wyszedł wolno.

 

Jechałem parę dni temu na Pomorze. Po drodze mnóstwo miejsc z fotoradarami. Gdzie? Ano tam gdzie stoją dwie stodoły i ograniczenie do 50. Czy tam powinny stać? Do cholery nie.: 

 

Więc ja oświadczam że takie przepisy traktuję wybiórczo i mam je gdzieś i z praktyki wiem że nie moge liczyć na żadną pomoc Policji i sprawiedliwosć w tym kraju.

 

Proponuję zejsć na tematy rowerowe i przyjąć że nie prowadzimy tu dyskusji na temat: polityki, religii i działań państwa i jego służb.

Udostępnij ten post


Link to postu

Jak pisał Rowerowy 365 i inni jest jak jest ,czy sprawiedliwie i uczciwie ? Niech każdy odpowie sobie sam . A prawo można zmieniać jak w przypadku zabierania prawa jazdy dla rowerzystów ,  o czym mowa w temacie tego wątku . Jacyś decydenci doszli w końcu do wniosku że rowerzysta to nie kierowca to duży krok w tej kwestii . Rzekłbym ewolucja , a walczyć o swoje prawa zawsze  warto co pokazuje masa krytyczna .

Udostępnij ten post


Link to postu

jeśli na rowerowo to ja notorycznie zacząłem łamać prawo w Warszawie od ostatniego dzwona. Unikam dróg rowerowych jak mogę, pakuję się na jezdnię, zwyczajnie tam czuję się bezpieczniej... Generalnie w życiu jestem "naiwniakiem", który płaci wszystkie podatki, abonamenty i nie łamie przepisów świadomie, ale do momentu kiedy nie wpływa to na moje bezpieczeństwo. Na drogach rowerowych, szczególnie w weekend w Warszawie czuję się wybitnie zagrożony. Raz zostałem zatrzymany i pouczony, a raz nawiałem, było z górki... Nie czuję się z tym dobrze, ale nie wszystko w naszym prawie jest ok. Wiele rzeczy jestem w stanie przełknąć, ale też Jackowi się mocno nie dziwię, ale i do służb mundurowych mam olbrzymi szacunek. Trudny temat generalnie, bo jak zawsze wszystko rozchodzi się o to, że jesteśmy ludźmi i musimy się wzajemnie szanować i rozumieć, czego często po obu stronach brakuje.

Udostępnij ten post


Link to postu

 

[...]
A u nas? Mandatów za parkowanie w centrum bez płacenia za parkometr nie zliczę. Miałem biuro w strefie parkingowej i notorycznie parkowałem bez płacenia za parkometr. Miałem ich dziesiątki. Nie zapłaciłem ani jednego. Tak sprawę ciagnąłem aż się przedawniła. A jako przedsiębiorca mający praowników i prowadzący ponad 10 lat firmę w tym miejscu nie miałem prawa do bezpłatnego parkowania.
[...]

 

 

Miałem nie komentować, ale na to zwróciłem uwagę. Kombinujesz z podatkami, bo politycy oszukujo. Nie płacisz za parkowanie, bo Ci się należy. Akurat mieszkam w miejscu, gdzie obowiązuje strefa płatnego parkowania. Powiedz mi, dlaczego czepiasz się polityków, a robisz to samo? Czemu ja mam płacić _uczciwie_ za parkowanie, a Ty kombinowałeś jak się da? Chyba to nie fair...

 

Pewnie imprezy, w których bierze udział Twój syn są zabezpieczane przez policję. Powiedz mi, czemu mam na to się zgadzać, żeby opłacana z podatków (których unikasz) policja ma zajmować takim czymś? Za darmo to nie robią, a zwykle to wymaga dodatkowych pieniędzy (bo to zwykle weekend i trzeba ściągać dodatkowych ludzi z domu). Wolałbym ich w mojej okolicy. Wszakże mam większe do tego prawo, skoro uczciwie płacę podatki i często nie korzystam z ulg, które mógłbym zastosować. A może wolałbym więcej DDRów zamiast wydawać publiczne pieniadze na takie imprezy?

 

Ale jak coś Ci ukradną, albo ktoś Ci uszkodzi np. auto to do kogo się zgłosisz? Do policji, która pracuje za grosze?

 

Szanuję Ciebie za ogromną wiedzę o rowerach i doświadczenie, ale nie będę ukrywał, że po tych komentarzach mnie zaskoczyłeś. :-)

 

 

A tak ogólnie do wszystkich, którzy są "nękani" przez policję i dostający mandaty. Nie wiem jak to robicie, ja w 100% święty nie jestem, nie raz miałem do czynienia z policją (i jako rowerzysta, i jako kierowca). Wszystko skończyło się pouczeniami, także przekroczenie prędkości autem, jazdę po chodniku rowerem (pozwolili mi dalej jechać!), błędy w parkowaniu, awarię świateł, jazdę pod prąd autem, pomyłkowe wjechanie w strefę pieszą i masę innych sytuacji. Pełna kultura z strony funkcjonariuszy i zero nerwów. No i miałem okazję poznać sporo policjantów i strażników miejskich -- są naprawdę w porządku. Inny jestem jakiś czy co?

 

Ja podałem dwa rozwiązania, jeśli prawo komuś nie pasuje. Każde inne zalatuje anarchią, myśleniem rodem z PRL (walka z władzą) i często zwykłą cebulą. Szanujmy się trochę, bo nadal będziemy krajem, który będzie traktowany przez bardziej rozwinięte za jakieś dziwactwo, a mnie się to nie podoba.

 

Ogólnie komentarze mnie zaskoczyły. Forum na poziomie, dyskusje techniczne też, a tu taka niespodzianka.

Udostępnij ten post


Link to postu

Nie bardzo widzę sens rozwijać dalej tę dysusję bo ma ona mało wspólnego z rowerami. Pytanie brzmi czy mam się czuć zobowiązany czymkolwiek do uczciwości wobec państwa? No więc jako przedsiębiorca przez wiele lat uczciwie płaciłem podatki, ZUS i wszystko inne i byłem "uczciwym obywatelem". Nigdy nie spóźniałem się z pensjami wobec moich pracowników. Dawałem pracę ludziom dzięku czemu mogli wyżywić swoje rodziny. Dziś widzę że byłem naiwniakiem i idiotą. Banksterzy, którzy oszukali tysiące ludzi są dziś milionerami i chodzą w glorii chwały i bycia świetnymi biznesmenami. A gdzie się powinni znajdować? W więzieniu. Premier Leszek Miller doprowadził do zmiany sędzi prowadzącej pod koniec procesu FOZZ żeby sprawa się przedawniła i nikt nie poniósł winy. Setki innych polityków mataczyło i kombinowało żeby zdobyć majątki niezgodnie z prawem. Przyszła do mnie kiedyś żona bardzo znanego polityka, wieloletniego prawnika i senatora. Była moją klientką. Rozmawialiśmy o polityce i powiedziała mi w pewnym momencie "Panie Jacku, jeśli poseł nie zarobi w ciągu roku miliona to jest d. a nie poseł". Więc proszę nie mów mi o byciu fair bo to państwo w ciagu ostatnich 20 lat zostało zbudowane na kłamstwie, rabunku i oszustwie. I teraz pytanie brzmi czy ja mam być fair i czy mam się czuć zobowiązany do płacenia czegokolwiek wobec takich śmieci, którzy tym państwem rządzili, ustanawiali prawa za pomocą lobbingu i własnych partykularnych interesów i rąbali w niesamowity sposób to ogłupiałe społeczeństwo jak jakichś lemmingów? Każdy niech na to odpowie sobie sam. Ja za dużo widziałem i mam za dużą wiedzę o kulisach funkcjonowania tego państwa, politykach, sprzedajnych urzędnikach i pracownikach wymiaru sprawiedliwości, mafii i róznych innych żeby mieć jeszcze jakiekolwiek skrupuły. Nikogo do niczego nie namawiam, nich każdy postępuje tak jak uważa. Nikomu niczego nie ukradłem. Po prostu od jakiegoś czasu staram się nie dawać okradać przez państwo i jego organy.

Udostępnij ten post


Link to postu

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Wczytywanie...

×
×
  • Utwórz nowe...