Skocz do zawartości

Kiedyś to były czasy - film


Rekomendowane odpowiedzi

Temat rzeka.

1. Sport był częścią polityki państwa. W związku z tym otrzymywał gigantyczne wsparcie od państwa.
Jak chodziłem do liceum w Warszawie, do klasy mistrzostwa sportowego i trenowałem w klubie Skra Warszawa to miałem 6 zgrupowań w ciągu roku w tym miesiąc siedziałem w Zakopanem, gdzie chodziliśmy po górach i trenowaliśmy na biegówkach.
Mieszkaliśmy w hotelu Imperial, tym co kolarze z Szurkowskim. Korzystaliśmy z infrastruktury Centralnego Ośrodka Sportu w Zakopanem gdzie chodziliśmy na siłownię i saunę. 
Nie płaciłem ani grosza. Zakłady pracy rodziców coś tam dopłacały ale zawodnika to nie interesowało. Dostawałem ciuchy, zagraniczne buty, witaminy, itd.
Kolarze mieli zagwarantowane wszystko co tylko chcieli. Zgrupowanie i polskie i zagraniczne. Lekarza tylko na ich potrzeby, fizjologa, masażystę (u którego później się rehabilitowałem więc znam dużo szczegółów), mechanika (z którym się znam od lat więc też znam dużo szczegółów). No i sport był jedną z nielicznych możliwości wybicia się i wyjazdu na zachód. 

Na poziomie młodzieżowym w Małym Wyścigu Pokoju, startowało tyle dzieci, że były eliminacje dzielnicowe. Startowało ze 300 dzieci. Jak mój syn go wygrywał, wygrywając wszystkie etapy, to startowało może ze 30-50 dzieci. 
Stypendium sportowe, które przydzielił mu Minister Sportu w zeszłym roku po wygraniu Mistrzostwa Polski do lat 23 wyniosło, uwaga, uwaga, 200 zł BRUTTO. Po interwencji 500 zł brutto.
Na co to wystarcza? Na jeden bike fitting nawet nie starcza. Dobre przygotowanie do sezonu zawodnika młodzieżowego takiego jak mój młody to 30 tys zł.

Co to obejmuje? 
Zgrupowanie zimowe na biegówkach i rowerze. Był raz w Szklarskiej Porębie za własne środki 2 tygodnie. Nie było śniegu. Pogoda była do dupy. Więc parę razy pojechał na rowerze. Pobiegał po górach. Chodził na siłownię w Jeleniej Górze i na basen. Musiał wypożyczyć samochód za własne. Tak naprawdę powinien był być w tym czasie na lodowcu w Alpach gdzie był śnieg. I drugi raz był tydzień w Jakuszycach za klubowe jak spadł śnieg. Wrócił i poleciał do Calpe na 2 miesiące. Też za swoje.
Stypendium w tym roku? Na razie zero.

Więc pierwsza bariera jest finansowa.

2. Nasi kolarze w tamtych czasach ścigali się w wyścigach amatorskich a nie zawodowych. Mniejsza konkurencja, mniejsze dystanse. Za to świetna selekcja. Było mnóstwo klubów. Zakłady pracy je często finansowały. Wybijający się kolarze dostawali etat w wojsku albo jak Szurkowski i trener mojego syna, który z nim trenował i się ścigał w FSO na Żeraniu. Nawet samochód mogli sobie wybrać.

Mieliśmy więc odpowiednią piramidę klubową i reprezentacyjną. Nasi kolarze byli de facto zawodowcami. A ścigali się z de facto zawodowcami z ZSRR, NRD i Czechosłowacji oraz amatorami z zachodu. Było więc znacząco łatwiej.

3. PKOl i Ministerstwo Sportu.
To byli inni ludzie, którzy tym zarządzali. Pasjonaci i profesjonaliści. Wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik. A nie politycy i dorobkiewicze i partacze jak teraz. Którzy mają na sport wywalone. Jest on tylko jakimś tam podrzędnym stanowiskiem w ich karierze i wszystko co się liczy to piłka nożna. I geszefty jak w przypadku obecnego prezesa PKOl. 

Więc druga bariera jest systemowa. Systemowy brak wsparcia państwa. PZKol przez sprawę toru kolarskiego jest bankrutem. I musi rzeźbić jak koń po górę. Ma 2-3 razy za mało środków. I 20 komorników na kontach. Cały czas jest zagrożony wyłączeniem prądu. 

4. System identyfikacji talentów.

Talenty są. Tylko że te talenty w Polsce nie mają żadnych szans się rozwinąć. Kolarstwo się zmieniło. Nie ma kolarstwa amatorskiego. Zakłady pracy nic nie finansują. Zasoby jakimi dysponujemy są o wiele mniejsze niż te na zachodzie. Budżet roczny PZKol to 20 mln zł. Budżet roczny British Cycling to 20 mln funtów. 5 razy tyle. 

System identyfikacji talentów został opracowany. Tylko że nie działa. Wsadzono do więzienia głównego architekta systemu, pasjonata, Andrzeja Piątka. Był jedyną osobą zdolną profesjonalnie zarządzać kolarstwem. Jego zawodnicy i zawodniczki zdobyli jeden medal olimpijski, 19 medali Mistrzostw Świata, 12 medali Mistrzostw Europy.

On szukał talentów, zapraszał zagranicznych trenerów na konferencje, kierował dzieci na badania w Instytucie Sportu, jeżdził z zawodnikami do tunelów aero, sprawdzał trasy Mistrzostw Świata i Europy. Wyławiał talenty i roztaczał nad nimi parasol ochronny, biegał po sponsorach zapewniając pieniądze. Wszystko to zniszczyli panowie Dariusz Miłek i Dariusz Banaszek w wyniku wojenki między sobą.

5. Nikogo na zachodzie nie interesują wyścigi w Polsce. Wyścig Pokoju nie istnieje. Jedyny wyścig, który kogokolwiek interesuje w kwestii pozyskiwania młodych zawodników to Orlen Nations Grand Prix do lat 23. Nie istnieje żaden przyzwoity polski zespół do lat 23 klasy Continental, który miałby odpowiedni budżet i ścigałby się w zagranicznych wyścigach. Dla zagranicznych skautów kolarskich istotne są prawie wyłącznie wyścigi we Francji, Belgii i Włoszech. Najważniejsze to Tour de l'Avenir we Francji i Baby Giro we Włoszech. Plus kilkanaście innych klasyków i etapówek. Plus wspomniany Orlen  Nations Gran Prix i czeski Wyścig Pokoju U23.

Kilka lat temu w juniorach w topowym belgijskim międzynarodowym klasyku, Guido Reybrouck Classic, kolejność była taka:
1. Vlad Van Mechelen (Belgia)
2. Hubert Grygowski (PL)
3. Frank Ragilo (Estonia)
4. Marek Kapela (PL)
5. Jed Smithson (Wielka Brytania)
6. Lars Vanden Heede (Belgia)
7. Matthew Brennan (Wielka Brytania)

Van Mechelen trafił do czołowych zagranicznych zespołów. Dziś jest w zespole World Tour Bahrain Victorious. 
Ragilo będąc z Europy Wschodniej nie miał takiego wsparcia i się nie rozwinął.
Smithson jeździ w jednym z najlepszych zespołów rozwojowych, amerykańskim Hagen Berman Jayco.
Vanden Heede jeździ w belgijskim zespole rozwojowym temu World Tour Soudal Quickstep Devo Team.
Mathew Brennan jeździ holenderskim w zespole World Tour Team Visma.

Grygowski trafił do francuskiego zespołu gdzie miał zadanie wozić bidony. Nie dano mu żadnych szans na rozwój. Obecnie jeździ w polskim zespole.
My byliśmy dogadani z jednym z najlepszych zespołów rozwojowych na świecie, Leopard z Luksemburga. Niestety aresztowano ich głównego sponsora i zespół się rozpadł. Marek trafił do niemieckiego zespołu znacznie niższej klasy. W pandemii główny sponsor miał problemy i zespół został zamknięty. Trafił następnie do francuskiego zespołu TOP3 I ligi francuskiej. Rozpoczął od II miejsca w otwarciu sezonu. Potem miał dwa razy Covida, wypadek, kontuzje kolan bo był to rok że było okropnie zimno. Wygrał jeszcze Mistrzostwo Polski U23. W połowie roku wycofał się główny sponsor rowerowy, nie dopięli budżetu i zamknęli zespół. Jeździ teraz w polskim zespole.

Czy Hubert i Marek byli mniej zdolni niż ich zagraniczni koledzy? Nie. Mieli złą narodowość spychającą ich od razu do roli pomocników i niefart jeśli chodzi o zespoły. Obaj mieli potencjał na World Tour.

Ale w tym materiale który podlinkowałeś było podobnie. Piasecki, Mistrz Świata Amatorów był tylko pomocnikiem we włoskim zespole. Nie miał żadnych szans jeździć na siebie bo nie był Włochem. Chyba że w wyścigach niższej klasy. Lang to samo. Z tego tez powodu Szurkowski, któremu proponowano jeżdżenie na zachodzie nie był do tego chętny. Bo proponowano mu tylko bycie pomocnikiem. A u nas był bogiem kolarstwa. 

6. No i jest jeszcze jedna kwestia o której nie wspomniałem. Doping. Oceniam że 25-50% zawodników czołówki Tour de l'Avenir jeździ na dopingu. Czemu ich nie łapią? Bo nie ma kontroli poza zawodami. Zawodnicy koksują w okresie przygotowawczym a na wyścigi są już wyczyszczeni, jeśli mają dobrego specjalistę od dopingu. Czasem udaje się kogoś złapać. Jak Mistrza Polski Kacpra Gieryka, do czego przyłożyłem rękę. Jeździł na EPO. 

We Francji, Belgii, Holandii czy w Niemczech są kontrole poza zawodami. W Polsce, Hiszpanii, Włoszech i wielu innych państwach nie ma. I to jest gigantyczny problem. Hubert i Marek był wielokrotnie rabowani z wyników przez polskich i zagranicznych dopingowiczów.

Odnośnik do komentarza

Po części masz rację, ale tylko po części, też trenowałem w latach 76 - 84 tyle że... pływanie i pamiętam jakie było dofinansowanie obozów i treningów przez zakłady pracy.
Trzeba jednak zauważyć, że tak zwany materiał ludzki (czyli po prostu my) był zupełnie innej jakości.
Proste pytanie - ilu w szkole podstawowej było grubasów? W mojej można ich było policzyć na palcach jednej ręki.
Ponieważ z wykształcenia jestem nauczycielem WF ( trenerem pływania i tenisa też) to od lat z czystej ciekawości śledzę wyniki testów sprawnościowych dzieciaków. No i to jest dramat.

Odnośnik do komentarza

Tenis jest tu dla mnie papierkiem lakmusowym bo gram od 40 lat amatorsko ale mój syn trenował też tenisa i mam kontakty z ludźmi związanymi z tenisem zawodowym.

Trener mojego syna, który był medalistą Mistrzostw Polski w kategorii U14 czy U15 w latach 90-tych wszystko co robił to trenował na Merze 3 razy w tygodniu.
Co dzisiaj jest potrzebne żeby mieć medal w tej kategorii wiekowej? 
Indywidualny tok nauczania, treningi dwa razy dziennie. Trener od przygotowania motorycznego. Psycholog. Odnowa biologiczna. Granie w Tennis Europe. Ewentualnie granie w jakiejś akademii tenisowej. Choćby w Kozerkach.

Jestem w kontakcie z ojcem Tomka Berkiety bo nasze dzieci razem grały w młodszych kategoriach. W kategorii juniorskiej potrzebował 250 tys zł na sezon. U nas obecnie cały sport opiera się na rodzicach.

Mój syn też swoją droga trenował pływanie. W roku 2010 3 zajęcia w tygodniu po 1,5h kosztowały 250 zł miesięcznie. A ile teraz?

Natomiast co do WF to oczywiście masz rację. Za naszych czasów rżnęło się w nogę całymi dniami. W mojej klasie było dwóch takich przy tuszy. Reszta szczupła. Grałem w reprezentacji szkoły w podstawówce w piłkę nożna, koszykówkę, siatkówkę, biegałem w biegach przełajowych, na 60m, skakałem w dal. W ostatniej klasie zostałem przeniesiony do szkoły sportowej. Skaptowali mnie na biegach przełajowych. Zaczynałem od skoku w dal. Potem rzutu dyskiem a skończyłem jako Mistrz Województwa w rzucie młotem 🙂 Ale kompletnie się nie nadawałem 🙂 175 wzrostu i 74 wagi wtedy 🙂

Mój syn w tym roku skończył licencjat na kierunku trenerskim. I miał już praktykę w swojej podstawówce 🙂

Odnośnik do komentarza

No ja w zawodzie pracowałem 2 lata, od 1991 na swoim.
Zwróć jeszcze uwagę, na to co mówi Piasecki i na końcu Szurkowski, wiem że to też część propagandy, bo Szurkowskiego nie chcieli wypuścić na zachód, ale był taki wyścig w 1974 Paryż - Nicea ( 2 miejsce i 2x3 miejsce na etapach i chyba 28 w generalce)


Odnośnik do komentarza

Znam historię tego wyścigu. Znałem Szurkowskiego osobiście. I wiem od naszego trenera że po tym wyścigu Molteni, zespoł Merckxa chciał go kupić ale wtedy nie chciano go wypuścić. Był w szczycie sławy i liczono na złoty medal olimpijski. A jak już chciano go wypuścić to już Szurkowski nie chciał. Pod koniec kariery coś tam się pościgał na zachodzie ale w wyścigach amatorskich.

Tu masz wyniki tego wyścigu:
Paris - Nice 1974 Stage 7b (ITT) results

Szurkowski to był typowy kolarz na klasyki. W wyścigach etapowych po ciężkich górach raczej by nie dał rady. Był masywnym kolarzem. W górach to prędzej Brzeźny.
Natomiast Szurkowski był tytanem pracy. Jak został trenerem to dlatego były wyniki, że nigdy nie odpuszczał. Był świetnym motywatorem. Nie był tez pieniaczem. Spokojny, analityczny. No i otwierał każde drzwi. Z nim wszystko było do załatwienia. Chcieli prąd wyłączyć? Poszedł do dyrektora firmy od prądu i załatwił ze na krechę był prąd na wiele miesięcy jak trzeba. 
Nie był łasy na pieniądze. Nie angażował się w żadne geszefty. Miłek chciał go zatrudnić. A Miłek to wyjątkowy cham i burak. Szurkowski poprosił żeby mu przekazać żeby "spier***ł" 🙂

Ale wbrew temu co jest w tym filmie powiedziane Piasecki nie został liderem zespołu. Musiał pracować na Saroniego. Jaskuła dostał swoją szansę bo wyścig się dla niego korzystnie ułożył. Baranowski pewnie też by więcej wywalczył jakby jeździł jako lider. Ale musiał jeździć jako pomocnik.

Kwiatkowski też by więcej wywalczył jakby został  w Quick Step. Ale tam mu płacili bodajże 700 tys Euro a w Ineos dali mu 2 mln. Ale pod warunkiem, że będzie pomocnikiem. Takie są niestety realia kolarstwa. 
 

Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...