Veriv Opublikowano 11 Marca Opublikowano 11 Marca Proszę, nie nagrywaj, nie wkejaj. Moge sie tak tylko delikatnie odnieśc co do tego haraczu dla państwa, że to tylko koszt corocznego przeglądu motocykla i wynosi 9 dych. OC nie traktuje jak haraczu, bo jak trzepniesz tzw. "flaminga" osobę przełażącą między autami to OC pokryje. Brakn OC moze sie skończyc opłacaniem renty do końca życia delikwenta i wprost odsiadką bo nie miałes prawa byc na drodze. Nawet najbardziej skundlone motocykle do stuntu mają OC. No i jaka to przyjemność jezdzić jakąś gównianą hulajnogą kiedy za jej kwotę mozna kupic coś co robi 0-100 w 4s i moze jezdzic w zakrętach. Nawet nie chce mi sie dodawac ze inwestycyjnie chińska hulajnoga to kasa w błoto, podczas gdy uzywane motocykle w tych cenach zgrubsza nie tracą, a czasem nawet wzrastają na wartości(bezwzględnej)... bo wartość rezydualna, planowanie to troche trudne tematy. I bledną przy akapitach powyżej.
Oskarr Opublikowano 11 Marca Opublikowano 11 Marca Osobiście jestem przeciwnikiem hulajnóg elektrycznych rozpędzających się powyżej 25 km/h. Kuzyn miał Kirina rozpędzającego się do 50 km/h, jadąc przez las 15km/h podrapał się po głowie, w tym czasie przednie koło wpadło w dziurę, wywalił się w rezultacie złamał rękę. Na rowerze mtb ta dziura nie była wyczuwalna. Z ciekawości jak oceniasz kontrolę na takiej hulajnodze? jaką masz drogę hamowania z 30 km/h? Czy jesteś w stanie jechać na takiej hulajnodze trzymając jedną ręką albo całkiem nie trzymając kierownicy? Jakie masz przelotowe prędkości i w jakim terenie? Zostajesz z hulajnogą, czy będziesz się kierował w stronę roweru elektrycznego / elektrycznego skutera albo elektrycznego motocykla?
spamator12 Opublikowano 11 Marca Autor Opublikowano 11 Marca Jessssszu a ja jak bylem nad morzem to walnelol piorun w woda i to bylo dlatygo, ze obok stala hulajnoga elektryczna! To ona sciagnela piorun! Ja sie pytam gdzie jest panstwo - powinno byc obowiazkowe ubezpieczenie od piorunerow! Bo jak poraza, to sa potem braki mozgowe! A teraz odnosnie merytoryvcznej czesci (bo dla mnie mozesz jezdzic nawet 200 - jezeli nie robisz krzywdy sobie ani nikomu innemu). 11 godzin temu, Oskarr napisał(a): Jaką masz drogę hamowania z 30 km/h? To zalezy oczywiscie od sytuacji - czas reakcji, czy zaciskasz 2 hamulce, nawierzchni, cisnienia, zadbania hamulcy, rodzaju opon itp. ale na asfalcie, z oponami terenowymi, cisnac 2 hamulce, to okolo 1 metra. Oczywiscie przy 100, z takimi hamulcami droga ZNACZNIE sie wydluza, wiec juz jak tylko widzisz, ze cos moze byc POTENCJALNYM zagrozeniem to zwalniasz. 11 godzin temu, Oskarr napisał(a): Czy jesteś w stanie jechać na takiej hulajnodze trzymając jedną ręką albo całkiem nie trzymając kierownicy? Przy bardzo malych predkosciach tak, ALE zdecydowanie NIE polecam. Dwie lapy na kierownice przez caly czas i uwazne skanowanie otoczenia to dla mnie mus. Jak wjedziesz na za wysoki kraweznik - gleba, jak wjedziesz w piach - gleba (oczywiscie przy wiekszych predkosciach). Zapomnil o kominikazyjnym machaniu lapkami - mozesz co najwytzej skinac glowa innemu kierowcy. To jest ciezki, masywny sprzet, przeznaczony do operowania DWOMA rekami. 11 godzin temu, Oskarr napisał(a): Jakie masz przelotowe prędkości i w jakim terenie? No to tez subiektywne odczucie i zalezne od terenu. Na ulicy z dobra nawierzchnia bez problemu cisniesz ta 100. W lesie, gzie jet duzo galezi, gorek, dolkow - 20. Na polnej drodze z 50. To oczywisicei przy dobrej pogodzie i widocznosci. Jak nie zauwazysz np dziury w drodze (co jest czeste i bardzo niebezpieczne) no to samochodem wymieniasz zawieszenie a na hulajnodze latasz po asfalcie. Zreszta kazdy kto nawet rowerem wjechac w dziure (taka na pol kola) czy np jak ja ostatnio w szpare miedzy szynami tramwajowymi a asfaltem (centrum Poznania) to wie jak to sie konczy (u mnie cud ze za man nic nei jechalo, bo pewnie by mnie przejechal)... 11 godzin temu, Oskarr napisał(a): Zostajesz z hulajnogą, czy będziesz się kierował w stronę roweru elektrycznego / elektrycznego skutera albo elektrycznego motocykla? Na poczatku chcialem rower elektryczny ale w okresie gdzie kupowalem - ceny byly wysokie (w porowniau do hulajnog), slabszy byl to sprzet i teraz po czasie uwazam ze w MOIM WYPADKU, lepszym wyborem byla hulajnoga, z racji tego ze moge przewiezc nia duzo rzeczy. Mam duzo majsterkowania (remont) i bardzo czesto korzystma z hulajnogi np wozac jakies no wiadra z farba, gdzie nie musze bawic sie w przewozenie tego samochodem - zabezpiecznaie folia, domykanie wiader, przebieranie sie, itp.) po prostu biore hulajke i wio. Prostota i szybkosc. Jakies zakupy, ba worki z cementem, palety, bez problemu przewieziesz. Ale jak do roweru dorucisz wozek ( a do hulajki tez mozesz - jezeli amsz siedzenie) to tez przewieziesz. Odnosnie motoru, bardzo mi sie podobaja (wyglad takiego Verge TS pro... bajka), ale podejrzewam, ze na motorze bym sie zabil. W przypadku elektrykow jest taki dostrzal mocy, ze... za glupi jestem, brak mi wyobrazni, doswiadzcenia - dla mnie za duza moc, wydaje mi sie,ze bym nad nia nie zapanowal. Takie pytnaie chciales chyba zadac - co jest najwiekszym mankamentem takiej hulajnogi. Moim zdaniem srednica kol (powinna byc okolo 20cali - a jest 14) i pewne konstrukcyjkne zalozenia chinczyka, ktore trzeba poprawic (najlepiej na samym poczatku) - i to oczywisice rozumiejac, ze zima nie pojezdzimy (sezonowosc - ale to dotyczy tez roweru i motoru). Jednak przy tej cenie, to jest to sprzet bezkonkurencyjny. Do jazdy po miescie, gdzie scizkami jezdzi sie znacznie szybciej niz na ulicy ze swiatlami, to jest bajka i kazdy kto jezdzi rowerem elektrycznym czy nawet zwyklym to wie. Dla osob starszych, super. Hulajnoga jest skladana, wiec mozesz ja zabrac np na wakacje. Pozdr.
Szwedacz Opublikowano 12 Marca Opublikowano 12 Marca 2 godziny temu, spamator12 napisał(a): (...) (bo dla mnie mozesz jezdzic nawet 200 - jezeli nie robisz krzywdy sobie ani nikomu innemu). (...) Na ulicy z dobra nawierzchnia bez problemu cisniesz ta 100. (...) Przy takim sprzęcie, prędkościach i infrastrukturze, to nie jest pytanie czy, tylko kiedy. Nie moja sprawa, jeśli marzysz o nowej szczęce, implantolodzy i chirurdzy też nie narzekają. Problem w tym, że tacy kamikaze nie jeżdżą w próżni, a nie brak i takich, co próbują te 70km/h wyciągać z dwójką walczących o Nagrodę Darwina na hulajce. Dodajmy do tego wszystkiego to, jak się nasi rodacy w miejskiej dżungli zachowują, bo smartfonowe zombie czy zamyśleni filozofowie w słuchawkach pakujący się pod koła z zaskoczenia niczym ninja to norma. Smycze rozciągnięte w poprzek DDRów nie są niczym szczególnym. Wisienką na torcie jest nagminne wymuszanie pierwszeństwa przez pieszych wprowadzonych w błąd mylącym oznakowaniem przejść sugerowanych. Szkoda, że policja niewystarczająco tępi wszelkie nielegalne motocykle udające inne środki transportu w naszych miastach. Ciekawi mnie jedynie jakie zdanie o haraczu ściąganym przez państwo będziesz miał, kiedy zamiast dyskutowanych groszy na OC, przyjdzie do dyskusji z UFG, które będzie ściagać należności wypłacone przez nich poszkodowanemu 😉
spamator12 Opublikowano 12 Marca Autor Opublikowano 12 Marca No i 4 lata jezdze i jedyne co policja robi to przyznaje mi racje w kazdym przypadku, gdzie wystepuje jakis problem. Z twoja mentalnoscia to bym blokowal samochody przy 50km. Wyprany mozg niewolnika, placacego haracz, to nie jest pytanie czy wyginie tylko KIEDY, pomachaj pedzacym przez zycie i bron boze nie biegaj bo mozesz skrecic kostke i na kogos wpasc. Ale co tam, zabronmy smartfonow, smyczy, sluchawek i chodzenia bo to niebezpieczne w przypadku filozofii niewolniczej 🙂
sl66 Opublikowano 12 Marca Opublikowano 12 Marca @spamator12, inaczej byś mówił, gdyby kiedyś na Ciebie albo kogoś z Twojej rodziny wpadła rozpędzona hulajnoga albo nieprzepisowo jadący rower czy samochód.
spamator12 Opublikowano 12 Marca Autor Opublikowano 12 Marca Inaczej mowilbys jak by szybka jazda do szpitala uratowala zycie kogos z twojej rodziny. Kali ukrasc dobrze! Ukrasc Kaliemu zle!
sl66 Opublikowano 12 Marca Opublikowano 12 Marca Samochody szpitalne (karetki) jeżdżą szybko, są do tego przystosowane m.in. specjalnym oświetleniem i sygnałami dźwiękowymi. Do tego kierowcy są specjalnie szkoleni. Żadnej z tych rzeczy nie można powiedzieć o hulajnodze elektrycznej i jej użytkownikowi.
Veriv Opublikowano 13 Marca Opublikowano 13 Marca Jakie czasy taki renegade 😉 Pamiętam jak przez mgłę, wspaniały serial to był: https://youtu.be/0Hn-Sj3xhfs?si=YuTlvKuhscV1zQpg 14 godzin temu, spamator12 napisał(a): No i 4 lata jezdze i jedyne co policja robi to przyznaje mi racje w kazdym przypadku, gdzie wystepuje jakis problem. Z twoja mentalnoscia to bym blokowal samochody przy 50km. Wyprany mozg niewolnika, placacego haracz, to nie jest pytanie czy wyginie tylko KIEDY, pomachaj pedzacym przez zycie i bron boze nie biegaj bo mozesz skrecic kostke i na kogos wpasc. Ale co tam, zabronmy smartfonow, smyczy, sluchawek i chodzenia bo to niebezpieczne w przypadku filozofii niewolniczej 🙂 Swiadczy to tylko że prawdziwy problem jeszcze nie nastąpił. Troche rozumiem mindset, motocyklem robilem bardzo głupie rzeczy, traktowałem publiczne drogi jak tor wyścigowy... ale jednak upchnięcie tego konceptu do mściciela na chińskiej hulajnodze na baterie mnie po prostu bawi. Śmiesznie i strasznie, bo bzdura jak np. przerysowane audi e-tron zamieni się międzypokoleniowy dług
spamator12 Opublikowano 13 Marca Autor Opublikowano 13 Marca W dniu 13.03.2026 o 00:24, sl66 napisał(a): Samochody szpitalne (karetki) jeżdżą szybko, są do tego przystosowane m.in. specjalnym oświetleniem i sygnałami dźwiękowymi. Do tego kierowcy są specjalnie szkoleni. Bzdura. Ferrari jezdzi szybciej, a kierowca rajdowy jezdzi lepiej. To o czym ty mowisz to nawis prawny - nijak ma sie do bezpieczenstwa jazdy. Co moze karetki nie powoduja wypadkow? Zabronmy ognia bo mozna sie poparzyc... No w tym wypadku kol bo powoduja wypadki - nawet w smiglowcach! 22 godziny temu, Veriv napisał(a): Swiadczy to tylko że prawdziwy problem jeszcze nie nastąpił. Alez nastapil. Bania zryta tanimi serialami, mentalnie bez polotu, moralu i zrozumienia tematu. Po prostu zwykly leming placacy podatki - "tak panie, co powie swieta ksiega to racja" akceptacja lewa bez krzty logiki. No ale z takimi dobrze sie zyje - prawny plot odsiewa inteligencje jak nic innego - waz sie przeslizgnie, orzel przeleci, ale bydlo nie przejdzie. Milego dalszego dojenia... a ze ci ludzie sie dziwia, ze jak placa na cudze dzieci i nie maja wlasnych, albo ze oddaja majatek i sa biedni... Pozostaje zbierac manne z nieba! Tylko jak wam kaza skakac z mostu, to wiecie... zalozcie wpierw kask 🙂
Veriv Opublikowano 14 Marca Opublikowano 14 Marca Nie chce sie przechwalać ale nie jestem biedny, nie brakuje mi zgrubsza niczego, moim dzieciom też. Płacenie OC za motocykl w niczym nie przeszkodziło w życiu. To kwota jak na waciki i szkoda zasobów by kombinowac nad takimi pozornymi oszczędnosciami.
Oskarr Opublikowano 16 Marca Opublikowano 16 Marca @spamator12 zwiększając prędkość, zmniejszasz czas na reakcję, wydłużasz drogę hamowania. Droga hamowania i siła uszkodzenia zależy od Twojej energii kinetycznej, wzór na energię kinetyczną to 1/2 mv^2, czyli zwiększając prędkość 2x, zwiększasz swoją energię kinetyczną 4 krotnie, wydłużasz tym samym drogę hamowania 4 krotnie i ewentualną siłę uderzenia też zwiększasz 4 krotnie. Oczywiście, może być jeden kierowca, który jadąc szybciej będzie stwarzał mniejsze zagrożenie niż kierowca jadący wolniej. Jadąc 100 km/h autem mam nad nim lepszą kontrolę niż moja żona jak jedzie autem 80 km/h (wynika to z ilości przejechanych przez nas kilometrów, nie płci). Zwiększając prędkość bardziej się skupiam na drodze, można by więc twierdzić, że jadąc szybciej jest dalej bezpiecznie, ale zachowując takie samo skupienie przy 50 km/h i przy 100 km/h zawsze będzie bezpieczniej jadąc 50 km/h. Karetki czy policja poruszają się szybciej ze względu na akceptowalne ryzyko. Jadąc szybciej mają więcej wypadków, ale uznajemy, że jest to ryzyko które akceptujemy w imię wyższego dobra. Jak mi się ktoś z rodziny potruł i było zagrożenie życia też przekraczałem srogo ograniczenia prędkości i jest to normalne bo działamy w imię wyższej konieczności. Żyjąc w społeczeństwie musimy ustalić jakieś odgórne normy aby wszystkim się żyło w miarę dobrze. Jeśli chcesz żyć bez norm społecznych, możesz opuścić Europę i się przeprowadzić do Rosji, Afryki albo do ameryki południowej, tam przepisy albo nie istnieją, albo mają je gdzieś, efekt? Śmiertelność na tamtych drogach wynosi około 30 osób/ 100k mieszkańców, w Polsce mamy 5 zgonów na 100k mieszkańców, bardziej rygorystyczne państwa, które mega surowo każą za łamanie zasad schodzą do 2 zgonów na 100k. Oczywiście, nie jest to tylko kwestia respektowania przepisów, ale też infrastruktury. Osobiście nie zgadzam się ze wszystkimi przepisami i nie zawsze się do nich stosuje, np. idiotyczne moim zdaniem jest zakaz jazdy na rowerze po przejściu dla pieszych, w 90% przypadków przejeżdżam na rowerze przez zebrę zamiast prowadzić rower, dałbym możliwość jazdy na rowerze ale bez przyznawania pierwszeństwa rowerzystom. Nie zgadzam się też z wystawianiem mandatów za przechodzenie pieszych na czerwonym świetle - powinno być jak w angli, gdzie przechodząc na czerwonym auto ma pierwszeństwo i jak w Ciebie wjedzie to pieszy odpowiada za zniszczenie auta a nie odwrotnie. Trochę przydługi wstęp, ale przechodzę do pojazdów elektrycznych. Uważam, że obecne ograniczenia są złe, ograniczenie wspomagania od prędkości 25 km/h powinno być w mieście, poza miastem albo amerykańskie 32 km/h albo ograniczenie jak w motorowerach typu 45 km/h. Poruszanie się za miastem 25 km/h stwarza większe zagrożenie niż poruszanie się 45 km/h, ba nawet bym się zastanawiał, czy poza miastem nie powinny być ograniczenia jak dla aut - im mniejsza różnica prędkości między pojazdami tym bezpieczniej. Ale, jeśli coś ma się poruszać z prędkością powyżej 45 km/h po drogach krajowych, fajnie jakby spełniało jakieś normy, bo hulajnoga na kołach 10" jadąca 90km/h to zagrożenie nie tylko dla kierowcy ale też dla osób dookoła - jeśli wjedziesz na takiej hulajnodze w dziurę przy 90 to spadniesz z hulajnogi i wlecisz pod auto, auto próbując Cię ominąć może walnąć w drzewo... Można by więc ustalić że pojazd ma spełniać jakieś wymogi, ale wtedy wchodzimy w homologację np. dla motorowerów. Można by też ograniczać maksymalną prędkość od np. wielkości kół, ale pewnie są jakieś motocykle z mniejszymi kołami, które mają dobre zawieszenie i przeżyją wjazd w dziurę z większą prędkością, podczas gdy rower szosowy na dużym 28" kole już by sobie nie poradził - znowu kierunek homologacji i niepotrzebne koszty. Analizując, wydaje mi się, że najlepiej byłoby określić vmax dla ścieżek rowerowych, i vmax np. do 40 km/h poza drogami rowerowymi. Jest jeszcze kwestia homologacji - moim zdaniem powinna być zmiana ws. różnego rodzaju motorowerów. Obecnie motorowerem nie można się poruszać po ddr, biorąc przykład z holandii powinniśmy zmienić przepisy i wpuścić motorowery na ddr z ograniczeniem prędkości do 25 km/h na ddr i brak ograniczeń lub te 45 km/h na drogach. Obecnie sporo osób decyduje się na różnego rodzaju wynalazki, bo te w miastach dzięki ddr są szybsze, tak byśmy rozwiązali ten problem.
Veriv Opublikowano 16 Marca Opublikowano 16 Marca Jednynym krajem, gdzie kojarzę by były organiczenia prędkości na ścieżkach rowerowych to Norwegia - i tam współczynnik wynosi rekordowe <2 na 100k mieszkańców. Krajem gdzie elektryczne skutery jeżdża po ddr jest Holandia. Nie wiem czy to legalne, ale nagminne. Holandia jest też średnio bezpieczna - pieszy potrącony przez rower to "real Dutch experience", jak to mówili znajomi holendrzy z pracy. Tam też współczynnik wynosi coś pod 4 na 100k, czyli podobnie co Polska - mimo bardzo surowych przepisów względem pojazdów mechanicznych i niskich ograniczeń prędkości. W Polsce zaś, w skali mikro.... to mistrz elektrycznej hulajnogi potrącił moją koleżankę na chodniku i wybił jej zęby, rozbił twarz. Uciekł i ją zostawił. Dla każdego, szczególnie młodej kobiety - tragedia. Totalnie nie rozumiem i nie akceptuje takich rozwiązań, szczególnie że za grosze można kupić takie cuda jak Honda PCX 125 - absolutnie genialny czterosuwowy skuter, który rozpędza się do 100km/h przelotowej przy vmax 110, pali poniżej 2l i jest na tyle niezawodny by pojechać nim na trip dookoła Europy. Wspomnianą wcześniej przez autora farbę też przewiezie - i to bezpiecznie bo mam zamykany kufer pod siedzeniem.
spamator12 Opublikowano 16 Marca Autor Opublikowano 16 Marca 10 godzin temu, Oskarr napisał(a): Droga hamowania i siła uszkodzenia zależy od Twojej energii kinetycznej, wzór na energię kinetyczną to 1/2 mv^2, czyli zwiększając prędkość 2x, zwiększasz swoją energię kinetyczną 4 krotnie, wydłużasz tym samym drogę hamowania 4 krotnie i ewentualną siłę uderzenia też zwiększasz 4 krotnie. Jak by to bylo prawda, to by nie bylo pasow, poduszek ba nawet hamulcow. 10 godzin temu, Oskarr napisał(a): Jadąc szybciej mają więcej wypadków, ale uznajemy, że jest to ryzyko które akceptujemy w imię wyższego dobra. Kto uznaje, Ja czy karetka, radiowoz? 10 godzin temu, Oskarr napisał(a): Jak mi się ktoś z rodziny potruł i było zagrożenie życia też przekraczałem srogo ograniczenia prędkości i jest to normalne bo działamy w imię wyższej konieczności. No czyli typowy Kali. 10 godzin temu, Oskarr napisał(a): Żyjąc w społeczeństwie musimy ustalić jakieś odgórne normy aby wszystkim się żyło w miarę dobrze. Oczywiscie, ze tak. Ja bede ustalal podatki a ty bedziesz je placil 🙂 10 godzin temu, Oskarr napisał(a): Jeśli chcesz żyć bez norm społecznych, możesz opuścić Europę i się przeprowadzić do Rosji, Afryki albo do ameryki południowej, tam przepisy albo nie istnieją, albo mają je gdzieś, efekt? Śmiertelność na tamtych drogach wynosi około 30 osób/ 100k mieszkańców, w Polsce mamy 5 zgonów na 100k mieszkańców, bardziej rygorystyczne państwa, które mega surowo każą za łamanie zasad schodzą do 2 zgonów na 100k. Oczywiście, nie jest to tylko kwestia respektowania przepisów, ale też infrastruktury. To inaczej moze jak ty chcesz norm na bazie "wyborow demokratycznych" i podatkow to wyprowadz sie na ksiezyc. Skoro przepisy nie istnieja to skad niby te dane...
Veriv Opublikowano 17 Marca Opublikowano 17 Marca Nie muszę rozumiec wszystkiego, tak samo jak nie rozumiem tej pustej argumentacji. Mam wątpliwosci czy sam ją rozumiesz. Mam 3min wiec mozna sie zastanowić czy faktycznie ubezpieczenie to forma podatku. Kilka lat bylem analitykiem w branży reasekuracyjnej (takie ubezpieczenia dla ubezpieczeń) i mogę od razu powiedzieć... to zależy 😉 Ubezpieczenie w ZUS zostały faktycznie sprowadzone do formy podatku gdzie płacisz nie za siebie, nie dla siebie, ale dla potrzeb panstwowego systemu spolecznego Ubezpieczenia osobiste jak OC- ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej - placisz za siebie i "sprzedajesz" konkretne ryzyko nastepstw swoich czynów komuś innemu - zazwyczaj prywatnej firmie. To nie jest podatek
Rekomendowane odpowiedzi