Skocz do zawartości

Wyczynowy

  • Ilość treści

    138
  • Rejestracja

  • Ostatnio

O Wyczynowy

  • Ranga
    Forumowicz
  • Urodziny 21.11.1983

Profile Information

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Rowerowe...

Ostatnio na profilu byli

322 wyświetleń profilu
  1. Jak już wcześniej w postach wspomniałem, cena roweru ma duże znaczenie właściwie jedynie tylko przy zakupie, wyjątkowych i specjalnych rowerów, również, NA ZAMÓWIENIE. Producent musi zaoferować kupującym dobrej jakości rowery od kilku do kilkunastu tysięcy złotych za jeden rower. Płacąc tyle za rower, kupujący mają prawo oczekiwać znakomitego produktu. W MANUFAKTUACH np. jeżeli ktoś zamawia taki czy taki ROWER i płaci za to sporo, to, producent, projektant takich rowerów, musi się postarać, by stworzył jak najlepszy rower dla zamawiającego. Tam nie może być byle jakich części i byle jakiej ramy, jako podstawy roweru. Tylko oczywiście, większość ludzi z Polsce nie stać na takie rowery. No i też jest ryzyko kradzieży takich rowerów, co byłoby sporą stratą w przypadku nie odzyskania. Co do normalnych rowerów ze spółki ROMET i innych, zagranicznych firm, to nawet jak rower kosztuje prawie trzy tysiące złotych ( a są takie ceny niektórych rowerów z tej i nie tylko tej firmy ), to dla mnie jest to spora suma, bo ja na co dzień nie mam takiej kasy. Również, producent z takich firm, a przede wszystkim z ROMET ma obowiązek zaoferować mi dobrej jakości rower, który posłuży mi na dziesiątki lat. Nie zawsze tak jest w przypadku niektórych rowerów, bo, producent sporo zarabia na rowerach.
  2. Mnie przede wszystkim interesuje przednia lampa na normalne baterie. Na razie nie będę kupował lampy, czy całego oświetlenia do roweru na ładowanie. Zresztą, takie oświetlenie jest drogie, bo coś ok. stu złotych chyba kosztuje, na ładowanie pod prąd. Chodzi mi o dobre, przednie światło, ale nie chińskiej produkcji, tylko polskiej lub niemieckiej. LEDOWE, przednie światła już są dość wyraźne i narzekać nie można. Porównać sobie stare lampy ROMETOWSKIE na zwykłe dynamo, gdzie, nawet jak się rowerzyści rozpędzili, to i tak nie dawało to dobrego światła z przodu. To było żółte, ciemne oświetlenie. Dzisiejsze lampy są wyraźne, LED i święcą o wiele dalej, bo promień oświetlenia jest dość długi. Wcale nie uważam, żeby, nawet przy dobrym, przednim oświetleniu LED, oślepiało to kierowców. Wiadomo, że nie jest to oświetlenie, jak w samochodach, bo nawet nie ma takiej mocy, ale i tak jest dość wyraźne. Tylko zależy o jakie "lampy" chodzi. Wyraźniejsze i mocniejsze lampy zapewne są na ładowanie, na prąd, z dużą mocą światła, ale i są droższe. Normalne lampy na baterie na pewno nie mają takiej mocy przy oświetleniu, ale też, jeżeli są od dobrych producentów, to świecą dobrze. Chińskich lamp, zarówno przednich, jak i tylnych nie warto kupować, bo są gorszej jakości i posłużą na krótko, po czym mogą się albo przepalać, albo psuć. Chociaż, LEDOWE oświetlenie to jest dzisiaj najnowocześniejsze, unijne i takie lampy nie powinny się przepalać. To tak, jak normalne żarówki do żyrandola. Teraz już wszędzie mają być w sprzedaży tylko żarówki LED, które są droższe, ale trwałe, mocne, żywotne i ekologiczne. Podobno już parę lat temu, Komisja Europejska wycofała z produkcji we wszystkich krajach unijnych żarówki, nie tylko te, zwykłe i tanie, ale i te z halogenem. Oczywiście, sklepy, hurtownie mają jeszcze setki tysięcy, jak nie więcej w zapasach takich żarówek i je wyprzedają, a sam ostatnio taką żarówkę w markecie kupiłem, do przedpokoju, 60 VAT. Żarówki LED nie przepalają się, jak to się często działo ze zwykłymi żarówkami. Przynajmniej nie powinny się przepalać.
  3. No, ponad 100 kl. to nie jest byle jaka trasa, jak na rower. Musi być do takiej trasy jakieś przygotowanie i w miarę dobra kondycja fizyczna. Ja, zwykłym, miejskim rowerem przejeżdżam po 30 kl. w jedną stronę, jeżdżąc na takie, wyprawy, przejażdżki i to już mi daje po nogach, mimo że mam wytrzymałe nogi, przystosowane do dalekich tras. Jednak, decydując się na takie trasy, ponad 100 kilometrowe, powinien być do tego odpowiedni rower, najlepiej z biegami albo przerzutkami, w jakiejś torbie potrzebne narzędzia do roweru, pompka rowerowa, woda do picia, jedzenie. Ja bym nigdy się nie zdecydował wyjechać rowerem w daleką trasę, bez przygotowania, bez narzędzi, bez kondycji. Mogę wyjechać zwykłym, dobrym rowerem ( takim zresztą jeżdżę ) w daleką trasę, ale kondycja fizyczna, odporne nogi muszą być przygotowane. Ja jeżdżę bez konkretnego celu na rowerze, po 30 kl. w jedną stronę, wiosną i latem, jak jest ciepło, przez różne wsie i miejscowości, ale mi to już nie przeszkadza, bo jestem do tego przystosowany. No i jeżdżę zawsze samotnie, bo po prostu nie mam z kim wyjeżdżam w trasy. Więc wyjścia nie mam i jeżdżę samotnie.
  4. No, ja powiem, że na zużywanie się części w rowerach ma po trochu wpływ kilka czynników. Nie tylko samo to, że niektóre części rowerowe są gorszej jakości. To też zależy od tego, jak często i ile kilometrów jeździ się na rowerze. Myślę, że to ma znaczenie, bo im dłużej coś jest używane, im dłużej jest w ciągłym ruchu, tym szybciej może się zużywać, co jest logiczne z fizycznego punktu widzenia. Nic nie trwa wiecznie, nawet w rowerach. Ja, przejeżdżając dziesiątki tysięcy kilometrów na rowerze zwykłym, MIEJSKIM, musiałem kilka razy ( ze trzy razy ) wymieniać łańcuch, bo łańcuchy też mi się zużywały. Podobnie jak tylną zębatkę, którą również ze trzy razy wymieniałem. Była kilka razy wymieniane korby, ale koła z piastami od kupna roweru cały czas te same, co sprawia, że rower jest bardzo wytrzymały. W niektórych, nowych rowerach, nie wytrzymują piasty i są do wymiany. Dawny ROMET piasty robił znakomite, które do tej pory są wytrzymałe i ludzie, mający te, stare rowery, jeżdżą na tych samych piastach i kołach. Może tylko inne części były wymieniane. Różnica jest tylko taka, że zarówno dawny ROMET, jak i inne, np. niemieckie firmy rowerowe, wykonywały piasty, koła i obręcze stalowe. Wtedy nie było jeszcze mody na aluminium. Obecnie, każda albo prawie każda obręcz w kołach rowerowych jest aluminiowa, co nie znaczy, że jest gorszej jakości. Nie wiem, jak jest z ramą aluminiową i tu nie chce się za bardzo wypowiadać, ale koła i obręcze aluminiowe są też wytrzymałe. Nie uogólniając, nie wszystko w rowerach niektórych się psuje. To dotyczy niektórych części, jak: suportów, koronek i piast. W moim rowerze zawsze było wszystko w porządku, poza "mechanizmem korbowym", a to jest najważniejsza część w rowerach, bo to napędza rowery. Bez tego na żadnym rowerze nie dało by rady jechać. Ostatnio, jeszcze latem, dałem rower do mechanika, który też jest serwisantem rowerów i składa rowery, które jemu w częściach firma dostarcza. Naprawia też rowery ludziom. Wymienił nowy łańcuch, tylną zębatkę, bo stwierdził, że najlepiej to wymienić. Wymienił też nową koronkę, która i tak potem padła. Potem, w przednim kole poluzowała się piasta i koło się trochę ruszało na boki. Dałem do innego mechanika, która mieszka kilka bloków dalej i poprawił. Albo coś tam w środku było skrzywione, albo źle przykręcone. Coś chyba z konusami było nie tak. Powiem tak, rowery zwykłe, miejskie, z hamulcem TORPEDO nie są za bardzo przystosowane do dalekich podróży, bo części się w takich rowerach szybciej zużywają, łącznie z łańcuchem. Do dalekich tras i podróży, najlepsze są rowery typowo TURYSTYCZNE, mające biegi albo przerzutki. Więc, ilość przejechanych kilometrów, częste jeżdżenie na normalnym, miejskim rowerze, ma wpływ na szybsze zużywanie się części, od suportu, tylnej zębatki po łańcuch. Jak ktoś dużo i tysiące kilometrów przejeżdża na rowerze, to wiadomo, że coś tam się zużyje, wyjeździ i trzeba będzie coś wymienić. To nie będzie wiecznie wytrzymałe. Takie są prawa fizyki. Ale, dawne rowery, z państwowych firm, mające dobrej jakości części, potrafiły wytrzymywać bardzo dużo przejeżdżanych kilometrów i szybko się nie zużywały. Były też takie rowery "nie do zajeżdżenia", bo dbało się o jakość i solidność części. Obecnie, w wielu rowerach od prywatnych producentów, nie ma tak wytrzymałych części i one na długo nie posłużą. Jakiś, krótki czas się na takich rowerach pojeździ i coś może paść, zużyć się. No ale nie chce uogólniać, bo może nie dotyczy to każdego, nowego roweru. Wyjątkiem są rowery wyczynowe, o których już mówiłem, w cenie do kilkunastu tysięcy złotych, dla "zawodowych rowerzystów", które są atestowane i nie są to byle jakie rowery. Jednak, większość ludzi takich rowerów nie kupuje, bo są zwyczajnie drogie i są, poza zasięgiem ludzi, których na takie rowery nie stać. Co do MANUFAKTURY, to być może takie rowery, jakościowe, gdzie każda część jest idealnie dopasowana, w cenie od kilku do kilkunastu tysięcy złotych, pochodzą z takich, małych, prywatnych firm, na zamówienie. Jeżeli ktoś jest w stanie tyle za zamówienie i za rower zapłacić, to, producent takich rowerów, wykona dobrej jakości rower, bo za to ma płacone sporo. Wtedy, wykonuje się lub sprowadza już dobrej jakości części, koła, piasty z dobrego i wytrzymałego materiału. I rowery takie, jeżeli nawet się kiedyś "wyjeżdżą", zużyją, to dopiero po 20 - 30 latach. Ale dawna fabryka ROMET w Bydgoszczy, robiła rowery wytrzymałe, służące na lata, za nie dużą cenę, i to było w tamtych czasach dużą zaletą. Jednak te czasy już minęły i dziś, ROMET nie jest już nawet całkiem polską firmą. To bardziej tylko nazwa.
  5. No, ja kupiłem oświetlenie w rowerowym za jakieś 30 zł. Cały komplet. Tylne świeci dobrze i nie przepaliło się, a przednie światło, w którym były trzy światła LED, jedno z nich przestało świecić. Dokładnie nie wiem, czy to była lampa chińskiej produkcji, ale i tak, nawet europejskich producentów, lampy i całe komplety oświetlenia są produkowane w Chinach, jak większość rzeczy. Zależy tylko od producenta, czy wytwarza dobrej jakości oświetlenie. Najbardziej mnie interesuje lampa oczywiście, LED i światło błękitne, bardziej niebieskie. Teraz już chyba prawie każde, przednie oświetlenie jest LEDOWE.
  6. I nawet przyznaje Ci racje. Bardziej w rowerach chodzi o części, a nie o ramę, o kierownicę i o siedzenie. Dobra, stalowa rama nie pęka, podobnie jak i obręcze kół. Tak naprawdę, w rowerach mogą padać niektóre części, które są słabej jakości. Jeżeli np. suport będzie wykonany ze słabego materiału, to też długo nie wytrzyma podczas jazdy. I tak samo z koronkami. Ja nie twierdzę i nie odbieraj tego w taki sposób, że nie ma na rynku bardzo dobrych rowerów. Ja mam rower zwykły, MIEJSKI z dawnego ROMETA, przejeździłem na nim tysiące kilometrów i rama wytrzymywała, podobnie jak i koła. Trafiają się dzisiejsze rowery, wykonane z aluminium, które to czasem pęka. Ja słyszałem już o kilku przypadkach, gdzie komuś, w aluminiowych rowerach pękły kierownice aluminiowe. To nie świadczy o dobrej jakości materiału, z którego rower został wykonany. Ja nie chcę "koloryzować", tylko staram się być realistą. Ale faktem jest, że rowery z dawnego, państwowego ROMETA, były bardzo trwałe i były to proste rowery. Każda część w takich rowerach była dobra jakościowo. Wiem, że w polskich zakładach wytwarzano niektóre części do rowerów, dla ROMETA. Były też rowery niemieckich firm, które też były dobre jakościowo, bo dawniej to i w Niemczech były państwowe zakłady rowerowe, tak jak POLSKI ROMET. Dziś, całą Europę zalewają rowery z Chin, z Tajwanu, ale pewnie nie wszystkie rowery są słabej jakości.
  7. Ile kosztował w tamtych czasach ROMET to tego nie wiem. Natomiast, jakby też nie chcę uogólniać. Są pewnie i teraz rowery bardzo dobrej jakości, o takie rowery trzeba się dowiedzieć. Czasami też warto zamówić jakiś, dobry rower, bezpośrednio od producenta. Nie wszystko to, co jest na rynku, jest złej jakości. Jeżeli, producenci są uczciwi i dbają o dobro klientów, o ich zadowolenie, to jest OK. Czyli, jakiś sprzęt, urządzenie jest drogie, sporo kosztuje, ale jest warte takiej ceny. Wracając jeszcze do rowerów, jak wcześniej wspomniałem, zakładając temat, są ROWERY SPECJALISTYCZNE, warte bardzo dużo kasy ( 6000 zł. za rower to jest bardzo dużo ), ale to są rowery "wyjątkowe" i one muszą już być znakomitej jakości, bo kosztują nawet do kilkunasty tysięcy i nikt nie byłby taki głupi, żeby zapłacić tyle za rower gorszej jakości. Tutaj i producenci mają świadomość takiej ceny, więc muszą zagwarantować kupującym DOBRĄ JAKOŚĆ, za takie ceny. Ale mało kogo jest stać na takie rowery i, raczej, rowery takie służą dla zawodowych sportowców, którzy, wyczynowo jeżdżą na rowerach. To nie są rowery dla ludzi, których nie jest stać na zakup takich rowerów. Ale, kupując, normalny, zwykły rower, np. z firmy ROMET za jakieś 2000 zł, jakich jest teraz cała masa na rynku, to również dla niektórych jest spora suma, jak za rower i dla mnie też jest to spora suma. Nawet, kupując rower za taką cenę, chciałbym otrzymać jakościowy rower.
  8. Witajcie! Przymierzam się do zakupu jakiegoś dobrego oświetlenia rowerowego, ale tylko, przedniego oświetlenia. Tylnego oświetlenia mi nie potrzeba, z uwagi na fakt, iż mam aż trzy oświetlenia tylne i chodzi mi tylko o przednie oświetlenie, LEDOWE oczywiście. Miałem oświetlenie z przodu roweru, ale to była jakaś, chińska lampa i jedno z trzech świateł mi padło. Potem tak się, przypadkowo stało, że o coś zahaczyłem i popękała mi ta lampa i musiałem wyrzucić. Na pewno już nie zainteresuje się, chińskim oświetleniem rowerowym, bo takich jest pełno na rynku i szybko się psują. Podobno, dobre i jakościowe są lampy i całe oświetlenie niemieckich firm, ale i polskich firm? Są może droższe, ale warto takie "światła" kupić, które posłużą. Przecież nie wszystkie oświetlenia rowerowe są w sklepach z rowerami chińskiej produkcji? O dziwo, tylne światła cały czas jakoś świecą i się jeszcze nie popsuły. Czy w rowerowych można dostać również od niemieckich i polskich producentów lampy rowerowe?
  9. Moim zdaniem, produkt musi być wart swojej ceny i to nie jest tylko moje zdanie, ale takie samo zdanie miałby chyba prawie każdy kupujący. Bo jeśli ja i inni klienci coś kupują, to oczekują dobrej jakości produktu i płaci się za efekt produktu, a niekoniecznie za jego wygląd. Z tego, co się orientuję w rowerach to na "rynku rowerowym" jest sporo "chińszczyzny", ale nie obrażam producentów rowerów. Prywatni przedsiębiorcy od rowerów chyba większość części rowerowych sprowadzają z Chin, z Tajwanu, również gorszej jakości, po niższych cenach. Mogę podać własny przykład, jak już chyba ze 20 razy prowadziłem rower do mechanika, który tyle razy mi wymieniał koronki, miski i kilka suportów, które się psuły, szybko padały. Sam powiedział, że: "Teraz to PRYWACIARZE przejęli zakłady rowerowe i sprowadzają gorszej jakości części do rowerów". Głównie tu chodzi o firmę ROMET, ale to też może dotyczyć innych, zagranicznych firm rowerowych. ROMET dzisiaj jest bardziej tylko z nazwy, a nie z jakości. Dawniej w tej firmie była jakość, bo o to dbano i rowery nie były drogie. Była pewność i każdy kupujący rower miał gwarancje, że kupuje solidny, jakościowy rower, i to za nie dużą cenę, jak na tamte czasy. Za obecnych czasów, gdzie nie ma już właściwie PAŃSTWOWYCH ZAKŁADÓW ROWEROWYCH, żaden prywatny producent nie da gwarancji na jakość swoich rowerów. Oczywiście, ceny rowerów są różne i zależy to też od stylu roweru, od tego, czy rower jest zwykły, z hamulcem TORPEDO, czy jest z biegami i przerzutkami. Takie rowery, które posiadają biegi i przerzutki, są trochę droższe. Tak jest ze wszystkim, że każdy "producent" jakiegoś urządzenia, roweru, pojazdu, liczy sobie wyższą cenę za włożoną pracę, za większe wykonanie urządzenia, za pracowitość. Tylko to powinno też iść w parze z jakością, z solidnością urządzeń, pojazdów i dawniej tak było. Nie było "skomputeryzowanych" sprzętów, pojazdów. Były to proste urządzenia i pojazdy, ale trwałe i jakościowe. Ja nie twierdzę, że i obecnie nie ma jakościowych urządzeń, ale to zależy od producenta, czy produkuje naprawdę dobre rzeczy i, uczciwie sprzedaje po odpowiednich cenach. Nieuczciwi producenci, prowadzą jakąś produkcję niskim kosztem, z gorszej jakości części, które szybciej się psują i zużywają, a liczą sobie za sprzedaż sporo. Jest to: nieuczciwe traktowanie klientów, którzy płacą więcej za dane produkty, a otrzymują gorszej jakości części, czy cokolwiek innego. Ja mogę zapłacić za coś sporo, ale chce mieć też pewność, że kupuję rzecz solidną, trwałą i jakościową, która posłuży mi na lata, a nawet na kilkadziesiąt lat. Tylko, przy "wolnym rynku", klienci, kupujący najczęściej nie mają żadnego wpływu, co kupują. Sprzedawcy mogą skłamać, że sprzedają dobrej jakości produkty, żeby klienci kupowali, a w rzeczywistości, wcale nie muszą to być dobre produkty. Z niektórymi rowerami jest podobnie. Jak się trochę pochodzi, poszuka, to można wybrać i trafić na rower jakościowy, choć nigdy do końca i tak nie będzie pewności, że będzie to rower bardzo dobrej jakości. To dzisiaj jest takie trochę "w ciemno" i, jak ktoś trafi na rower porządny, to będzie się z tego cieszył. Tak jak już słyszałem nie jedną opinię, że w wielu rowerach potrafią się psuć przerzutki, które trzeba naprawiać. To nie jest tak, że, jak ludzie kupują rowery z przerzutkami, czy to górskie, czy turystyczne, czy miejskie, to te "przerzutki" będą trwałe, na lata i nie będzie trzeba ich naprawiać. Zresztą, przerzutki muszą być co jakiś czas regulowane, bo czasem się rozregulują i mogą nie dokładnie działać. Każdy rower po czasie wymaga sprawdzenia i jakieś regulacji. Tym bardziej jeżeli się dużo na rowerze jeździ. Rower można "zajeździć" i potem będzie wymagał naprawy i wymiany jakichś części. Mój rower był dość mocno wyjeżdżony, po kilkunastu latach, dlatego wymagał naprawy, wymiany części i prawie wszystko w nim musiałem wymienić, poza kołami, kierownicą i siedzeniem. Ale porządny rower tak szybko się nie zajeździ, jeżeli będzie złożony z wytrzymałych części, które nie padną po bardzo krótkim czasie.
  10. Witajcie, rowerzyści! Jakiś czas nie było mnie na forum. Tak się zastanawiam, czy przy zakupie roweru, cena ma jakieś znaczenie? Zdania tutaj są różne, bo jedni uważają, że nie ma to znaczenia, a zarabiają więcej na rowerach producenci rowerów i sprzedawcy, inni uważają, że ma to jakieś znaczenie, bo im droższy rower, tym lepszy w użytkowaniu. Jeżeli chodzi o moje zdanie, to ja uważam, że, cena, wyższa cena roweru nie ma dużego znaczenia na dzisiejsze czasy. Trochę się orientuję w rowerach i są rowery od prywatnych producentów o dość wysokiej cenie, a wcale nie są to rowery dobre jakościowo. Uważam, że, producenci i sprzedawcy chcą więcej na rowerach zarabiać, a niekoniecznie dbają o jakość rowerów. Nie twierdzę, że to dotyczy każdego roweru, bo są "specjalistyczne rowery", w cenie nawet do kilkunastu tysięcy złotych, dla zawodowych rowerzystów. Są np. rowery górskie do zawodowego sportu, na których to rowerach wykonuje się skoki na specjalnych trasach i takie rowery muszą być wytrzymałe i odporne. Jeden z takich rowerów widziałem wczoraj, w MEDIA MARKT, który jest wystawiony na sprzedaż, w cenie: 6000 zł. Rower, jak motor, z grubymi oponami, ze stalową ramą, z amortyzatorami i odpowiedni do skoków wysokich, dla wyczynowców. Takie rowery są atestowane, sprawdzane i nie są to byle jakie rowery. Nigdy nie byłoby mnie stać na taki rower, za taką cenę. Tak więc, wyższa cena roweru ma znaczenie tylko w przypadku rowerów dla zawodowych sportowców i takie rowery są atestowane. Na ogół jest tak, że, sportowcy, kolarze, kolarze górscy, nie mają zwykłych rowerów, tylko specjalne rowery, przeznaczone do takiego sportu, ale też warte po kilkanaście tysięcy złotych. Biednych ludzi nie stać na takie rowery. Normalne rowery, z firmy ROMET i z innych firm zagranicznych, są w cenie chyba i do 4000 zł. ale nie ma pewności, że rowery takie są dobre jakościowo. Dawniej, ROMET miał rowery nie drogie, normalne, miejskie rowery, a potrafiły służyć kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Kiedyś nie było tak drogich rowerów, jak teraz.
  11. No właśnie, ja mówiłem, że u mnie, od kilku lat nie przebiła się dętka, a tutaj, właśnie teraz zauważyłem, pomacałem oponę i w przednim kole jest mało powietrza... Napompowałem, po jakimś czasie sprawdziłem i znowu uchodzi bardzo powoli powietrze. Kiedyś to musiało nastąpić, z tym przebiciem, prędzej, czy później. Jutro muszę pójść do rowerowego i kupić dętkę z normalnym wentylem, a najlepiej od razu dwie dętki, żeby potem mieć na zapas. Ja nie sklejam dętek i wolę kupować. Coś ok. 13 zł. kosztuje dętka z normalnymi wentylami, to można wydać tyle na dętki. Z wentylami samochodowymi chyba są trochę droższe dętki? Jednak coś wlazło w oponę i dętkę? Czasami też przyczyna jest taka ( może to być wada przy produkcji dętek ), że kupi się dętkę, która jest za cienka i po napompowaniu, ona się robi tak rzadka, że pod ciśnieniem powietrza, pęka. Raz miałem taką sytuację, że ledwo co kupiłem nową dętkę, nie jeździłem jeszcze po wymianie tej dętki, dopiero potem miałem gdzieś pojechać, a tutaj zauważyłem całkowitego kapcia... Dętka była pęknięta.
  12. I swoje zdanie już przedstawiłeś, a ja swoje przedstawiłem w temacie. Ja nie mam nic sobie do zarzucenia i nie mam powodu, żeby się tym przejmować. Zapytałem normalnie o OPONY nieprzebijające i temat jest o oponach. Nic nie podsumowałem, tylko wypowiedziałem się w sposób normalny. Jak miałeś jakiś problem do mojego postu, to Twoja sprawa. Ja chce tylko normalnie dyskutować w temacie i każdy jeden tutaj ma prawo do swobodnej wypowiedzi. Nie będę więcej o tym mówił, bo nie jest to na temat. A wracając do tematu, to ja mam dobre opony i teraz, od kilku ładnych lat nie przebiły mi się dętki, a jeżdżę nie tylko po asfalcie, ale i po różnych ścieżkach, choć oczywiście staram się unikać takich dróg, na których może być coś ostrego.
  13. Temat może nie dotyczy, bezpośrednio przebijania opon, ale tu również chodzi o takie opony, które są odporne na jakiekolwiek przebijanie. A ponieważ nie wiem, czy są na rynku tego typu opony, dlatego zapytałem w temacie. To, że nawet są opony mocne i grube, jak w przypadku rowerów górskich, nie oznacza, że nie mogą się przebić od kolca, czy jakiejś igły, bo tak się dzieje. Jeżeli nawet igła z jakiegoś drzewa, na których są takie igły, czasem potrafi przebić oponę i dętkę, to znaczy, że praktycznie opony są przebijane. Ale to oczywiście zależy, jak się najedzie na kolec.
  14. Wybacz, ale ja założyłem temat o oponach, które są nieprzebijające, i również zadałem pytanie, czy są takie opony na rynku? Ja się orientuję w rowerach i w akcesoriach rowerowych, bo dużo jeżdżę na rowerze, ale temat został założony do swobodnej dyskusji opon rowerowych. To, że ja sobie sporo powiedziałem na temat przebijania opon i dętek, grubości opon, nie oznacza, że możesz kierować do mnie pretensje. Ja się w czyjeś wypowiedzi nie wcinam, tylko przyjmuje je z pokorą, jakbyś nie zauważył?
  15. To ja powiem, że do przebicia opony i potem dętki w kołach może mieć wpływ kilka czynników. Oczywiście, jak by ktoś rozrzucił jakieś kolce na drodze, na szosie i na ścieżce i potem przejechał po tym rowerem, to prawie na sto procent poprzebijałby opony i dętki. Były nawet przypadki, z tego co słyszałem, że ktoś złośliwy, celowo rozrzucał na drogi, na jakieś ścieżki coś ostrego z kolcami, żeby rowerzyści przebijali dętki. Znajomy mi kiedyś nawet mówił, że jechał rowerem, wiele lat temu po normalnej ulicy w Szczecinie i najechał na kolce, które ktoś celowo rozrzucił na asfalcie, a efektem tego były przedziurawione opony z dętkami, i to tak porządnie, bo kolce były dość szerokie. Myślę, że aby na coś "najechać" i przebić oponę, trzeba naprawdę, wyjątkowo przebić i jakiś kolec, czy coś ostrego musiałoby się wbić, żeby jeszcze przebić dętkę. Czasami się zdarza tak, że nawet jak się najedzie na coś ostrego oponą, to trochę tylko przebije oponę, ale dętki już nie i problemu nie ma. Sam kilka razy, odruchowo najechałem na jakieś szkła na szosie ( a leży tego pełno na ulicach po butelkach rozbitych ) i nic się nie przebiło. Tu jest bardzo istotne, żeby opony nie były zdarte, bo przy zdartych oponach, łatwiej jest przebić, gdyż wtedy takie opony mają cienką warstwę. Jakiś kolec musi się konkretnie wbić, i to tak głęboko, żeby przebić dętkę, bo tu dętki są najważniejsze. Opony tylko osłaniają dętki. Można oczywiście sobie wymieniać dętki lub je tylko łatać i zdjęcie opony z dętkami nie jest trudne. Ja np. mam opony DURO, coś jak w motorze, które mają takie traktory zygzakowate, ale nie tak jak w górskich rowerach. I, jeżeli ktoś by nie wiedział, to ja mam rower "ROMET ORION", a są to rowery z ramą i koła 26. Nie zawsze łatwo można było dostać te rowery, bo cieszyły się popularnością, choć i teraz takie są. Wracając do opon, jak mi się przebijała często dętka, to też myślałem, że to od jakichś kolców na drogach, ale okazało się jedna z przyczyn była inna. Wiele lat temu wymieniałem inną, tylną oponę, razem z mechanikiem ( bo często w tylnym kole przebijała się dętka ) i on sprawdził, że ona się przebijała od szprychy, która była trochę wysunięta i ostrą krawędzią dotykała dętki. Tam jest taki pasek, ma feldze, który osłania dętki, ale to nie pomogło, bo ten PASEK był chyba zdarty, z tego co wiem. Poprawił szprychę, założył nowy pasek, nową oponę i potem już się nie przebijało. Czasem też, powietrze z opony może schodzić od przegrzania opony lub opon, jeżeli rower jest wystawiony na słońce, na powietrzu, co niestety może stopić dętki. Dlatego ja nigdy nie stawiam roweru na słońcu, tylko gdzieś w cieniu. Również od wentyli może uchodzić powietrze, a ktoś pomyśli, że to od przebicia? Jak są szczelne i dobrze zakręcone wentyle, to nie ma prawa uchodzić z nich powietrze. Natomiast, myślałem, żeby producenci mogli wytwarzać opony odporne na przebijanie nawet jak się najedzie na poważne kolce? Czyli, w tych oponach montować jakieś tworzywa twarde, które by się nie przebijały. Ale to właśnie dużo zależy od grubości opon. Im opony są grubsze, tym jest już trudniej je przebić. Mogą się przebić tylko same opony, ale nie dętki.
×
×
  • Utwórz nowe...