Trublue – automatyczny system asekuracji przy wspinaniu. Czy to bezpieczne?

W Łodzi, w długo oczekiwanej Zatoce Sportu na terenie Politechniki, powstała nowa ścianka wspinaczkowa – Fiord. Jest to najwyższa ściana w mieście (17 m), dodatkowo ma niezłe przewieszenia. Samego obiektu oceniać będę, ale co mnie tam zainteresowało, to automatyczny system asekuracji – Trublue. Zamontowany jest na bardziej pionowych częściach oraz na systemie do biegania.

Jak każda nowość, wywołuje wśród użytkowników pewne dyskusje. Nowość w Łodzi, bo w Warszawie mają ten system od jakiegoś czasu. Ok, po kolei:

Budowa i zasada działania

Działanie urządzenia Trublue opiera się na opatentowanych magnetycznych hamulcach wykorzystujących prądy wirowe. Hamowanie prądem wirowym wykorzystuje indukcję elektromagnetyczną – ruch między magnesem i niemagnetycznym metalem powoduje działanie siły przeciwnej do ruchu między dwoma obiektami. Hamowanie odbywa się zupełnie bez tarcia.

W Trublue taśma nawijana jest wewnątrz urządzenia. Kiedy taśma jest wyciągana, aluminiowe ramiona wirnika są przesuwane w kierunku pola magnetycznego. W ten sposób powstają prądy wirowe, które kontrolują siłę hamowania i prędkość. Siła hamowania dostosowuje się do działającej siły – czyli do ciężaru wspinacza. Poniżej macie film producenta, wyjaśniający tę zasadę (po angielsku).

System daje radę przy wadzę wspinacza od 10 do 150 kg. Fajnie, że można go stosować w przypadku dzieci.

Jak się używa Trublue?

Karabinek od Trublue

Podchodzimy do ściany, wypinamy karabinek, wpinamy go w łącznik uprzęży, potem do góry i … dzień dobry, blok poproszę.  Na blok nie ma szans. Po skończeniu drogi, trzeba zwyczajnie się puścić chwytów, a system zacznie wyhamowywać nasz lot. Nie ma tu szarpnięcia, wszystko dzieje się płynnie i łagodnie.

Uczucie jest trochę dziwne; normalnie przy asekuracji z partnerem, jak się kończy drogę, krzyczy się komendę „blok”. Daje to uczucie pewności, że przez chwilę wisi się spokojnie, obciążając linę. W przypadku automatu puszczenie się na wysokości 17 m, bez udziału drugiej osoby, wymaga chwili przyzwyczajenia.

Wyżej wkleiłam film nakręcony przez obsługę Fiorda. Nie wygląda to wcale tak strasznie i jest banalne w obsłudze.

Czy to jest bezpieczne?

Czy na ścianie, czy w skałach, wypadki spowodowane są najczęściej błędem ludzkim; rzadko zawodzi sprzęt. Znam z autopsji ;/

W Trublue zastosowano karabinek z automatycznym zamkiem – nie ma szans, żeby go nie zakręcić. Trzeba tylko pilnować, żeby wpiąć go w łącznik w swojej uprzęży.

Płachta zabezpieczająca

Dobrym patentem, ograniczającym możliwość zrobienia błędu, jest trójkątna płachta, do której wpięty jest karabinek, gdy się nikt nie wspina. Jak się nie wepniesz, to nie masz dolnych stopni. Jednym słowem, można się zorientować, że coś nie gra.

A jednak wypadki się zdarzają, w Polsce też. Znajomy, notabene doświadczony wspinacz, zrobił fatalny błąd podczas treningu wytrzymałościowego na Trublue. Po chwili przerwy, ponownie podszedł do ściany, żeby robić kolejne serie. Niestety nie wpiął się! Nieświadomy tego faktu, odepchnął się od ściany, licząc na to, że system go wyłapie. Szczęście w nieszczęściu, że nie zrobił tego na samej górze, ale i tak skończyło się skomplikowanymi złamaniami.

Heh, wniosek z tego jest taki. Tak jak sprawdzamy się z parterem przez wejściem w drogę, tak samo, w przypadku korzystania z automatu, należy skontrolować siebie.

Co to samego systemu. Trzeba wierzyć obsłudze, że regularnie sprawdza jego stan i serwisuje w odpowiednim momencie. Kluczowe będzie tu zużycie taśmy.
Jednym słowem, jeżeli wszyscy postępują zgodnie z instrukcją, nie ma prawa stać się coś złego.

Fajne to, czy nie?

Fajne. Trzeba to traktować jako pomocnika w treningu. Trublue nie zastąpi Ci partnera w skałach, ale umożliwia wspinanie, gdy nie możesz go znaleźć na poranny trening. Sprawdza się w ćwiczeniu wytrzymałości. Można chodzić w górę i w dół, aż się nie spuchnie, bez wyrzutów sumienia w stosunku do asekuranta.

Niektórzy twierdzą, że automat zabija ducha wspinania; nie ma połączenia liną itp. Sztuczna ściana to też nie są skały i można powiedzieć, że to bez sensu. Ścianka to forma treningu, a automatyczna asekuracja, to jeden z jej elementów i już.

5 komentarzy

  • Piotrek pisze:

    fajnie napisane, takiego właśnie wyjaśnienia szukałem, dzięki za ten tekst!

  • Romek pisze:

    Jak można nie mieć świadomości że nie jest się przypiętym będąc na wysokości ponad 3m? Czy Ci ludzi mają jeszcze instynkt samozachowawczy? Oby też nie zapominali o korzystaniu ze schodów lub wind w galeriach handlowych opuszczając wyższe piętra.

    • Wydaje się to być nieprawdopodobne, ale uwierz mi, że się zdarza. Co prawda, jak się jest przypiętym czuje się na sobie naciąg taśmy. Błąd może wynikać z dużego zmęczenia, co oczywiście nie powinno zwalniać od myślenia i kontroli.

  • Dominika pisze:

    Samo Trublue jest bardzo przydatne szczególnie dla osób początkujących, którzy często nie mają jeszcze szkolenia z asekuracji, chcą sprawdzić czy ten sport jest dla nich albo też dla ludzi, którzy przyszli bez partnera wspinaczkowego.
    Jeśli chodzi o serwis sprzętu nie trzeba wierzyć obsłudze. Wystarczy się zapytać co ile muszą sprawdzać sprzęt.
    Albo przyjść w odpowiednim momencie żeby samemu zobaczyć.
    Np ja wczoraj widziałam przygotowania do demontarzu Trublue.
    Polecam i zachęcam zarówno Trublue jak i ściankę :)

    • Ogólnie system jest fajny i bardzo przydatny.
      Obsługa powinna taki sprzęt kontrolować na bieżąco, a raz na rok wysyłać do serwisu na generalny przegląd. Co właśnie zrobili na Fiordzie.
      Nie dojdziesz do tego czy sprawdzają go regularnie; mogą to robić w godzinach zamknięcia ściany.
      A pytać ich nie trzeba – instrukcję łatwo można znaleźć w necie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.