Średnia prędkość na rowerze – o czym nam mówi?

Sporo osób żywo interesuje się osiąganą średnią prędkością na rowerze. Porównują się też z innymi, chcąc wiedzieć, kto ma szybszego ;) Czy wiedza o średniej prędkości (niektórzy idą nawet krok dalej i mierzą prędkość maksymalną) jest nam do czegokolwiek potrzebna? I jak podnieść średnią prędkość, najlepiej bez treningu? :)

Wiarygodność średniej prędkości

Zacznę od tego, że średnia prędkość roweru nie jest zbyt wiarygodnym wskaźnikiem, do porównywania się z innymi, zwłaszcza internetowymi znajomymi. Na forach internetowych wygląda to często tak, że zaczyna się licytacja: ja jeżdżę ze średnią 20 km/h, ja 27 km/h, a ja 32 km/h i kto da więcej :) Nie bierze się pod uwagę dystansu, przewyższeń, warunków pogodowych (wiatr), typu roweru, rodzaju i jakości nawierzchni czy hmmm… stopnia wysiłku, który włożyło się w jazdę (przydałby się miernik mocy, ale o nim za chwilę).

Aby w miarę miarodajnie porównać średnie prędkości dwóch rowerzystów, pomiarów najlepiej dokonywać na płaskiej trasie, bez wiatru, jadąc po gładkim asfalcie, bez skrzyżowań na których trzeba zwolnić. Czyli osiągnięcie takich warunków jest w zasadzie niemożliwe, może jedynie w hali, albo w domu na trenażerze :) Na zewnątrz wystarczy kilka większych podjazdów, asfalt gorszej jakości, albo wiatr wiejący w twarz – aby nasza średnia prędkość poleciała w dół.

Na uzyskiwaną średnią prędkość, może mieć wpływ także długość postojów. Choć średnia (netto, czyli z samej jazdy) wyjdzie identyczna, to czym innym będzie przejechanie 100 km w ciągu 4 godzin bez przerwy, a czym innym przez 8 godzin, z czego 4 poświęci się na odpoczynek.

Jak porównać średnią prędkość z innymi

Porównywać się (jeżeli już musimy) możemy z osobami, które jeżdżą po tych samych trasach co my. Jak to zrobić? Moim zdaniem najciekawszą opcją będzie użycie aplikacja Strava (lub innej oferującej segmenty). Instalujemy ją na telefonie (ewentualnie zaczynamy używać licznika z GPS, który synchronizuje się ze Stravą) i po jeździe analizujemy średnie prędkości uzyskane na poszczególnych odcinkach (segmentach).

Poniżej widzicie zrzut ekranu z mojej weekendowej przejażdżki i kilka segmentów z tego przejazdu. Jak widać, średnie prędkości na poszczególnych odcinkach mocno się od siebie różnią.

Strava segmentyNa początek odsiewamy segmenty, gdzie uzyskaliśmy „dziwne” średnie prędkości, jak np. 3,5 km/h czy 14 km/h na krótkim i płaskim odcinku. Strava do czasu przejazdu segmentu wlicza także postoje, tak więc jeżeli GPS nieprecyzyjnie złapał naszą pozycję, możemy mieć zaliczony postój na światłach już za metą segmentu, albo po prostu przystanek zrobiony w jego trakcie.

Strava średnia prędkość

Po rozwinięciu każdego segmentu, możemy spojrzeć na wyniki innych. Najlepiej porównywać się ze znajomymi, gdzie znamy ich poziom wytrenowania/kondycję. Patrzenie na pierwsze miejsca nie jest wskazane (chyba że niewiele Ci do nich brakuje) – często są to wyniki z jazdy w grupie, z mocnym wiatrem w plecy, niejednokrotnie zdarza się, że ktoś w pogoni za KOM-em (najlepszym czasem na danym segmencie) pojedzie za samochodem lub w samochodzie. Albo po prostu są to czasy koni wyścigowych, do których zwykły śmiertelnik nigdy nawet się nie zbliży :)

Śledzenie własnych postępów

Co nam daje porównanie się z innymi? Możemy sprawdzić w jakim miejscu się znajdujemy – bliżej czubka „stawki” czy ogona. Ale tak naprawdę, poza podłechtaniem ego, niewiele to daje.

Dużo ciekawsze jest porównanie, jak zmienia się nasza średnia prędkość na danym odcinku. Na Stravie też możemy to sprawdzić i da się dojść do ciekawych wniosków. Trzeba tylko pamiętać o tym, że segmentów na naszej trasie może być naprawdę sporo – nie tak łatwo jest utrzymać równe tempo na dłuższym dystansie, dochodzi do tego także wiatr, który potrafi wypaczyć najlepszy czas przejazdu. Niemniej, analiza ulubionych segmentów + próby poprawienia własnego czasu na nich, może być dla wielu osób bardzo motywująca.

Czy średnia prędkość o czymś nam mówi

Porównując pojedyncze przejazdy – niekoniecznie. Tak jak pisałem wcześniej, wystarczą sprzyjające warunki pogodowe, aby podnieść sobie średnią bez żadnego wysiłku. Trzeba byłoby wyciągać średnią ze średniej :)

Na pewno stopniowy wzrost średniej prędkości na ulubionych trasach, pokazuje progres jaki dokonuje się podczas naszych treningów. Niemniej do tego trzeba dążyć, mieć jakiś cel i przynajmniej podstawową wiedzę o treningu. Mówi się, że najlepsze efekty daje jazda interwałowa (raz szybciej, raz wolniej, że tak to skrótowo ujmę), do tego sugerując się mocą (będzie potrzebny do tego miernik mocy), a nie prędkością. Dlaczego moc? Ponieważ na jej pomiar nie ma wpływu ani wiatr, ani podjazdy – waty to waty. Trening na podstawie samej prędkości może zostać bardzo wypaczony, gdy będziemy chcieli utrzymać przez 5 minut np. 35 km/h, jadąc pod mocny wiatr, a następnego dnia tym razem wiatr będzie wiał nam w plecy.

Ja nie znam się na treningu, nie przepadam także za zmuszaniem się do podejmowania zbyt dużego wysiłku :) To, że nie trenuję, tylko głównie po prostu jeżdżę, sprawia, że od ładnych kilku lat moja średnia prędkość się nie zmienia i wynosi na asfalcie ok. 23 km/h. I co ciekawe, nie ma znaczenia czy przejeżdżam 30 czy 300 km – jeżeli tylko nie ma jazdy pod silny wiatr, średnia zawsze mniej więcej wychodzi mi taka sama. Dopiero na trasach powyżej 300 km, średnia prędkość zaczyna mi powoli spadać.

Licznik rowerowy
Fot. Dennis Hamilton

Co obniża średnią prędkość

Terenowe opony

Na początek napiszę Wam, co w moim przypadku obniża średnią prędkość – jest nią jazda na rowerze górskim na oponach z terenowym bieżnikiem. Choćbym nie wiem jak się starał, pokonują mnie opory toczenia, które przy uzyskiwanych przeze mnie prędkościach, stanowią spory procent całkowitego oporu. Dlatego wymiana opon np. z 2,25 cala na coś węższego i o gładszym bieżniku – może zrobić zauważalną różnicę.

Niepotrzebny bagaż

Średnią prędkość, zwłaszcza na dalszych trasach, obniżają także sakwy. Stawiają dodatkowy opór powietrza, a to tak naprawdę on jest naszym największym wrogiem. Do tego one + bagażnik + bagaż swoje ważą, co na płaskim nie jest aż tak istotne, za to na podjazdach mocno daje w kość. Na wyjazdach rowerowych sakwy czy torby do bikepackingu to naturalna sprawa i czasem się tego nie przeskoczy. Natomiast jeżeli chcesz podnieść średnią na co dzień, a jeździsz np. z pustymi sakwami na bagażniku, to wiedz, że warto je zdjąć.

Typ roweru

Typ roweru może, ale nie musi mieć wpływ na średnią prędkość. Na pewno na lżejszym rowerze, o bardziej aerodynamicznej pozycji za kierownicą, będzie się nam jechało lżej. Ale dużo zależy także od naszych chęci i wysiłku, jaki włożymy w pedałowanie. Jeżeli tylko rower jest zadbany, to przesiadka z dajmy na to crossa na grawela (o podobnych oponach) nie sprawi, że nasze średnie poszybują pod sufit :)

Na Bike Challenge 2018 miałem taką sytuację, że przez pewien czas, razem ze mną, jechał facet na grawelu za 1000 zł z Decathlonu, obok inny na świetnym Treku ze stożkowymi kołami i do tego chłopak na góralu z wyraźnie zaznaczonym bieżnikiem na oponach. I wszyscy jechaliśmy z tą samą prędkością! Oczywiście zastanawiałem się, co by było, gdyby tego na góralu przesadzić na szosówkę, niemniej trzeba pamiętać, że rower sam niestety nie jedzie i jego zmiana, choć często pomocna, nie sprawi, że zacznie sam latać.

Stan techniczny roweru

Źle napompowane opony, nienasmarowany łańcuch, suche łożyska itd. – to wszystko nie sprzyja szybkiej jeździe. Więcej na ten temat napisałem w tekście – dlaczego na moim rowerze jeździ się tak ciężko.

Jak zwiększyć średnią prędkość na rowerze

Co w wyraźny sposób zwiększyło moją średnią prędkość przejazdu? Zawody :) Już trzy razy brałem udział w Bike Challenge (na dystansie ok. 50 km), jest to impreza dla amatorów, gdzie może wystartować w zasadzie każdy (na każdym rowerze). I na mecie moje średnie to kolejno 30/33/32 km/h – dużo, dużo więcej, niż mam na co dzień.

Dlaczego? Pierwsza sprawa – adrenalina. Na takich zawodach ZAWSZE ktoś jechał przede mną, zawsze można było kogoś gonić i choć tam ścigamy się głównie samemu ze sobą, to jednak fajnie jest mieć motywację do mocniejszego pedałowania. Druga sprawa – jazda w grupie. Oczywiście w moich sektorach to nie był profesjonalny peleton, jaki znamy z relacji na Eurosporcie, tylko zbieranina przypadkowych ludzi, który próbowali się nie zabić :) Niemniej już w 2-3 osoby pojedzie się szybciej niż samemu, a w grupce 10-15 rowerzystów będzie to jeszcze łatwiejsze. Po powrocie do domu, próbowałem utrzymać prędkość 30 km/h przez dłużej niż kilka minut. Nie udało się :)

O tym jak jeździć szybciej na rowerze, pisałem już na blogu, gdzie podpowiadałem czytelnikowi, co zmienić w rowerze i stylu jazdy, aby jeździło się lżej.

Prędkość maksymalna na rowerze

Znajdą się też osoby, które będą porównywać maksymalną prędkość na rowerze. Nic nie szkodzi, każdy miał kiedyś dwanaście lat, to nic złego. Poza poprawieniem humoru, ta informacja nie daje nam absolutnie niczego więcej.

Rower z sakwami
Fot. Work with angels

Do czego może przydać się średnia prędkość

Jest jedna sytuacja, do której wiedza o średniej prędkości może przydać się każdemu. Dzięki jej znajomości, możemy oszacować, ile czasu zajmie nam przejechanie danego odcinka – np. na wyjeździe rowerowym. Wiedząc, że np. na nocleg zostało nam 100 km, a nasza średnia (w podobnym terenie) to 27 km/h, będziemy potrzebowali ok. 3 godziny i 40 minut jazdy na dotarcie do celu. Do tego dodajemy (lub nie) czas na odpoczynek i już można oszacować o której godzinie uda się pójść spać :)

Czy zawracać sobie głowę średnią prędkością

Przy poważnych treningach – nie. Przy jeździe dla przyjemności – nie. Przy jeździe turystycznej – czasem fajnie jest ją znać (patrz akapit wyżej). Dla podbudowania morale/ego – przydaje się :)

11 komentarzy

  • Jeżdżę do pracy na rowerze kiedy tylko mogę. Jade ok 1 godziny 23 km. I w zależności od miesiąca zaczynam przyśpieszać. Efekt końcowy to czas przejazdu i średnia z trasy. Zawsze jade tą samą trasą i zależnie od warunków atmosferycznych (wiatr, deszcz itp) oraz samopoczucia dopiero na starcie ustalam jak szybko bede jechał. Z reguły ustalam prędkość przejazdu jak już jestem na rowerze. Ale zawsze staram się podbić średnią przejazdu. W tym roku udało mi się przejechać 23 km przez 49 minut ze średnią ok 28. Po analizie trasy i wcześniejszych doświadczeniach z jazdy wiem gdzie mogę przyśpieszyć a gdzie będę jechał wolniej. Pracuje nad utrzymaniem tempa ale jest ciężko. Raczej już szybciej nie pojadę. Choć będę dalej uparcie dążył aby było szybciej. Pozdrawiam kolegę 50 latka ja mam 45 i jeszcze chcę więcej. A motywacja właśnie przyszła od kolegi

  • Dla mnie średnia prędkość ma duże znaczenie. Mówi mi o mojej aktualnej formie. z tym, że mowa tutaj o prędkościach średnich, a nie o prędkości średniej. Jak napisałeś, jeden trening nic nie powie. ale systematyczna jazda i widok wzrastającej prędkości średniej to już coś.
    Jeżdżę ile mogę, ale to nadal niewiele (dwójka dzieci potrafi zabrać trochę życia). Ten sezon to 3,5k km. Tendencja była taka, że w lutym-marcu moje prędkości średnie to 26-27 km/h. z czasem widziałem poprawę, aż w lipcu jeździłem KAŻDĄ wycieczkę (40-60 km) z prędkością 32-33 km/h. teraz znów jeżdżę mniej, dodatkowo na jesień założyłem opony z bieżnikiem to prędkość znów lekko spadła, ale staram się utrzymać te 30 (jak jest wiatr to bardziej boli, ale można :) ).

    Jako że jestem amatorem i nie mam zamiaru kupować miernika mocy, to prędkość średnia, strava i czujnik tętna dają mi wystarczająco informacji o moim organizmie.
    Dodam jeszcze, że dużą różnicę w osiągnięciu dobrej prędkości średniej (moim zdaniem większą niż waga) robi pozycja rowerzysty. Im więcej jeżdżę w dolnym chwycie (na baranku mojego gravela) tym łatwiej jest mi osiągnąć wyższą prędkość.

    • To prawda, dolny chwyt pomaga, niemniej trzeba lubić jeździć w tej pozycji :) Ja schodzę na dół na większych zjazdach, albo odcinkami przy jeździe pod silny wiatr. Jazda non-stop w dolnym chwycie to już dla mnie za dużo :)

  • Mimo że mam już 50siątkę na karku i jeżdżę dopuero rok to staram sie jechać aby średnia była powyżej 30km/h …. trasy 40-70km. Jak jadę o wiele wolniej to nie czuję aby cholesterol w żyłach mi się „ruszył” … że serducho popracowało…. że noga „zapiekła”….

    • Mieszkam teraz po zachodniej stronie, a to najszybszy sposób, żeby wydostać się z miasta i w tamtych rejonach (Górka Pabianicka, Petrykozy, Kurdowice itd.) zawsze spotykam sporo szosowców :) Ładne asfalty tam można znaleźć.

  • Mam dokładnie tak samo co Ty. Czy jadę 30km czy 200km to mam srednia 23km/h :) Najważniejsze by jechać bez „spiny”.
    Pozdrawiam

    • Ja nawet średnią kadencję mam stałą (ok. 90) niezależnie od dystansu :) Na co dzień jej nie mierzę, bo nie jest mi ta wiedza potrzebna, ale kilka razy sprawdzałem i zawsze mi tyle wychodziło (na względnie płaskich trasach).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.