Największe błędy rowerzystów

W poprzednich wpisach pisałem o Parkujących na drogach rowerowych, Rolkarzach pojawiających się na rowerówkach oraz Pieszych robiących to samo. Tym razem zachęcam do spojrzenia w lustro i przyjrzeniu się błędom popełnianym przez nas, rowerzystów (oczywiście niektórych). Wydawać by się mogło, że to błahe kwestie i że przecież wszyscy rowerzyści to jedna rodzina. Jak jednak dość często pokazuje życie – nie jest to do końca prawdą. Tak naprawdę, niezależnie czy jest się pieszym, kierowcą czy rowerzystą – w każdej sytuacji można być po prostu burakiem. I nie zmienia tego faktu środek transportu. Te wpis uzupełnia się z tym: 10 rowerowych złotych myśli. To obowiązkowa lektura dla każdego, kto myśli, że drogi rowerowe są tylko dla niego.

Zapraszam do obejrzenia odcinka Rowerowych Porad, w którym opowiadam o kilku typach rowerzystów, za którymi nie przepadam. Będzie mi bardzo miło, jeżeli zasubskrybujesz mój kanał.

 

Główne błędy popełniane przez rowerzystów (moim okiem) to:

1) Jazda bez oświetlenia wieczorem i w nocy
– jeden z największych grzechów. Jadąc rowerem wydaje się nam, że wszyscy nas widzą, przecież my wszystkich widzimy. Niestety tak często nie jest. Najgorzej jest w parkach, lasach i wszędzie tam gdzie nie nie ma oświetlenia na ulicach. Przypomnę tylko, że według przepisów, obowiązkowe jest włączenie przedniego i tylnego oświetlenia w rowerze od zmierzchu do świtu (oraz podczas złej widoczności i w tunelu).

Największe błędy rowerzystów
fot. Jon Feinstein

2) Jazda ze źle ustawionymi światłami (zwłaszcza przednim)lepiej świecić za mocno, niż wcale, ale to też nie jest przyjemne, gdy w oczy świeci Ci reflektor. Przednie światło – zwłaszcza o dużej mocy powinno się kierować trochę w dół.

3) Wyprzedzanie na drodze rowerowej  – oczywiście myślę tu o wyprzedzaniu bez uprzedniego upewnienia się, że z naprzeciwka nikt nie jedzie, oraz czy akurat nas nikt nie wyprzedza. Nieraz musiałem nagle hamować, bo jakiś gigant postanowił mnie postraszyć i nagle wyskoczyć zza jadącego z naprzeciwka roweru.

4) Jazda parami bez względu na okoliczności – problem głównie dotyczy ścieżek rowerowych. Nie przeszkadza mi taka jazda, sam czasami tak jeżdżę z Moniką, ale przeszkadza mi to bardzo gdy jadę, a z naprzeciwka nadjeżdżają dwa zagadane gołąbki niewidzące świata poza sobą. I mam do wyboru, albo usłużnie uciekać ze ścieżki, albo krzyczeć. Czasami zdarza się nawet jazda w trzy czy cztery osoby w ten sposób. Za każdym razem obiecuję sobie, że zainwestuję w dobrą trąbę.

5) Jazda „jak pijany” – nie wnikam kto ile ma promili we krwi (choć nie popieram jazdy po dużej ilości alkoholu), ale niektórzy jeżdżą tak jakby byli po kilku głębszych. To najczęściej kobiety w zwiewnych sukienkach, na dużych miejskich rowerach z koszyczkiem z przodu (dziewczyny, dobrze wiecie, że mam na myśli tylko kilka z Was, nie wszystkie). Nigdy nie wiesz co taka osoba zrobi – zwykle nie jedzie po linii prostej – ale tylko sobie znanym torem, nie sygnalizuje skrętu, czasem nawet zatrzymuje się na zielonym świetle, bo musi coś zobaczyć. Po prostu totalny egoizm na rowerze.

6) Zatrzymywanie się na drodze rowerowej  – jedziesz rowerem, z naprzeciwka też ktoś jedzie, chodnik obok jest zajęty – więc nie ma gdzie uciekać, a tu nagle na środku wąskiej ścieżki rowerowej wyrasta dwóch maruderów, rozmawiających ze sobą z zacięciem – oczywiście stojąc. Nie muszę dodawać, że osoba jadąca z naprzeciwka nie ma zamiaru się zatrzymywać i postara się zmieścić między stojącymi a Tobą…

7) Przeganianie pieszych z chodnika – na chodniku jesteśmy gośćmi i trzeba tam zachować szczególną ostrożność podczas jazdy. Chamstwem jest dla mnie natarczywe przeganianie pieszych.

8) Nieznajomość przepisów – które obowiązują również na ścieżce rowerowej. Głównie dotyczy to wspomnianej już przeze mnie jazdy po prawej stronie, oraz zasady, że osoba nadjeżdżająca z prawej strony ma pierwszeństwo. Niestety najczęściej jest tak, że pierwszeństwo ma ten kto jest szybszy lub najdłużej nie odpuści.

9) Zatrzymywanie się „w miejscu” – najczęściej by wyjąć dzwoniący telefon. Niestety czasami za takim delikwentem jedzie ktoś inny, kto nie zauważy w porę, że czas hamować. Niestety rowery nie są wyposażone w światła stopu i nie zawsze jest się w stanie szybko zareagować – zwłaszcza gdy ten „ktoś” zahamuje bardzo nagle. Błagam – chcecie się zatrzymać – zjedźcie na bok, albo przynajmniej spójrzcie czy ktoś za wami nie jedzie.

Większość powyższych „grzeszków” dotyczy dróg rowerowych. Zauważyłem, że rowerzyści wyjeżdżając na drogi, zwłaszcza te o większym natężeniu ruchu – pokornieją. Z blaszaną puszką nigdy nie wygrają w bezpośrednim starciu – więc odwaga i brawura bardzo często ich opuszcza.

Nie zrobiłem tego zestawienia by narzekać, czy kogokolwiek nawracać. Jednak uważam, że spotkania rowerzystów najczęściej kończą się krwawo (mniej lub bardziej) i warto wiedzieć jakich błędów unikać – lub na co zwracać uwagę np. swoim współtowarzyszom. Zapraszam też do wpisu, który przygotowała Monika na swoim blogu, o błędach rowerzystów z jej perspektywy.